Noszenie a rozpieszczanie, czyli o wpływie noszenia na mózg Twojego dziecka

1094506_632060383481990_1623894835_o

Dzień jak co dzień. Drugorodny leży na kocyku, Pierworodna się bawi, ja usiłuję zrobić obiad. Nagle w domu rozlega się pisk. Pierworodna znalazła flet i uznała za stosowne zagwizdać bratu do ucha. Brat ma ledwie 2 miesiące, więc ogłuszający dźwięk wprawia go w przerażenie. Zaczyna płakać. Podchodzę, biorę na ręce, noszę. Momentalnie się uspokaja. Chwilę później znudzona fletem Pierworodna chce czytać książeczki. Siadam więc obok niej z małym na rękach. W tym momencie Drugorodny znów zaczyna płakać…

Znacie ten schemat płacze-noszę-nie płacze-odkładam-znów płacze? Ostatnio jedna z naszych czytelniczek uskarżała się w komentarzach, że kiedy jej syn zachowuje się w tej sposób to na twarzy postronnych pojawiają się pogardliwe i pełne politowania spojrzenia mówiące „rozpieściłaś noszeniem to cierp”.

Klasyka gatunku.

Na pomoc rodzicom zdezorientowanym tym jak to z tym noszeniem właściwie jest przyszli na szczęście naukowcy z Japonii, którzy postanowili zbadać dlaczego niemowlęta przestają płakać kiedy się je nosi. W badaniach wzięły udział maluchy w wieku od 1 do 6 miesięcy. Dzieciom podłączono kilka czujników, które miały za zadanie monitorowanie m.in. pracy serca, ilości ruchów czy natężenia płaczu w zależności od tego czy dzieci:

– były trzymane przez mamę siedzącą na fotelu
– były noszone przez mamę chodzącą po pokoju w którym odbywało się badanie

Zresztą zobaczcie sami. Zwróćcie uwagę na wykres widoczny w dole ekranu – pokazuje on na bieżąco jeden z elementów pracy serca dziecka. Kardiologia nas nie interesuje więc nie będę robić przydługich wywodów i wyjaśniać o co chodzi – w uproszczeniu możemy przyjąć że im wyżej ten wykres wędruje tym lepiej.

Prawda, że niesamowite jest to jak szybko stabilizuje się praca serca malucha w momencie w którym mama zaczyna go nosić? Naukowców też to zaskoczyło, a dalsze badania sugerują, że ogromną rolę w kojącym działaniu noszenia może odgrywać móżdżek. Jest to część mózgowia która odpowiada m.in. za koordynacje ruchów i działa jak nasz prywatny ochroniarz ponieważ w razie zagrożenia wyzwala w nas reakcję typu „uciekaj albo walcz”.

Rozpieszczone myszki

Co bardzo istotne identyczne wyniki uzyskano w badaniach nad mysimi noworodkami. Małe myszki też płaczą, tyle że nie łzami a ultradźwiękami. Kiedy matka brała taką płaczącą myszkę w pyszczek i przenosiła w inne miejsce myszka podobnie jak ludzkie niemowlę, przestawała płakać i „miotać się”, praca serca normowała się, a jej ciało przybierało charakterystyczną pozycję. Cóż, biedna mysia matka najwyraźniej nie czytała w ciąży mądrych poradników i nie słuchała ciotek dobra rada, przez co rozpuściła mysiego bachora i teraz musi nosić żeby nie ryczał…

Wskazówki dla rodziców

Kiedy więc kolejny raz ogarnie was frustracja związana z tym, że dziecko płacze kiedy z nim siadacie lub odkładacie do łóżeczka weźcie głęboki oddech, pomyślcie o mysiej mamie i nie denerwujcie się na malucha. Nie jest rozpieszczony ani roszczeniowy. Taką reakcje ma zapisaną w genach. Ba! Wasze dziecko jest silnym osobnikiem bo całym swoim malutkim ciałkiem walczy o przetrwanie.

Poza zmniejszeniem frustracji rodziców badania te mają także całkiem istotny aspekt praktyczny. Kilka minut noszenia daje bowiem spektakularne efekty uspakajające pod warunkiem że przyczyna płaczu dziecka była krótkotrwała i ustała czyli np. coś je zabolało, albo jak w przypadku Drugorodnego wystraszyło się hałasu. Jeżeli natomiast nosimy już długo a dziecko odłożone ciągle płacze, albo noszenie nie daje efektu uspakajającego to wówczas możemy przypuszczać, że powód płaczu dziecka ciągle go dręczy (potrzeba bliskości*, głód, chroniczny ból, itp.). Rodzice kolkowców odkryli to już zresztą dawno temu.

*nigdy nie dawkujcie bliskości. Jeżeli dziecko jej się domaga to się cieszcie bo to oznacza, że chce być mądre – opublikowane dosłownie kilka dni temu badania sugerują, że im więcej czułości niemowlak dostaje od matki tym szybciej i prężniej rozwija się jego mózg. Zainteresowanych tematem zapraszam także tu. O tym jak nakarmić mózg dziecka przeczytacie także tu.

Dodatkowo autorzy badania sugerują, że uzyskane przez nich wyniki pomogą zapobiegać nadużyciom, wykazano bowiem, że to właśnie nieukojony płacz jest największym czynnikiem zwiększającym ryzyko rodzicielskiej przemocy wobec niemowląt. Dlatego dzielcie się tą informacją, podajcie dalej i opowiadajcie o mysiej mamie. To ważne.

Znikam nosić Drugorodnego, a Wy co tu jeszcze robicie? No już tulić maluchy!

W ramach instynktownych rodzicielskich zachowań zapraszam jeszcze do poczytania o tym dlaczego macie ochotę zjeść swoje dziecko – bo macie prawda? Sprawdź także czy warto uczyć dzielenia się zabawkami. Jeżeli interesuje Cię rodzicielstwo oparte na dowodach naukowych zapraszamy do śledzenia naszego profilu na FB (klik).

Na podstawie Esposito G. i wsp. Infant calming responses during maternal carrying in humans and mice. Curr Biol. 2013 ;23(9):739-45. Zdjęcie główne dzięki uprzejmości i talentowi Fotosister.

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, w drugiej go zamknęła i od tego czasu może sobie dopisywać przed nazwiskiem tajemnicze znaczki "dr n. med.". Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

42 Comments

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

    Tedi

    Oj z tym tuleniem i inteligencją mam nadzieje, że nie zawsze jest prawdą. Mój synek nie lubi się przytulać, generalnie nie przepada za noszeniem. Owszem, gdy coś mu dolega, uspokaja się przy noszeniu a zasnąć tak nie potrafi.
    Ale post bardzo ciekawy 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

      Alicja Kost

      Twój synek zdaje się wyszedł już z okresu noworodkowo-niemowlęcego? Spokojnie badania związane z rozwojem mózgu dotyczą tych zupełnie pierwszych etapów postnatalnego rozwoju mózgu a wtedy sądzę, że nie ograniczałaś mu bliskości. Nie wszystkie maluchy zresztą lubią być noszone, są takie egzemplarze, które nie lubią. Drugorodny nie jest jakimś fanem noszenia (chyba, że mu ktoś zagra do ucha na flecie :D) ale za to tulić się uwielbia. Na szczęście czułość można okazywać na wiele sposobów 🙂

    • Odpowiedz Styczeń 10, 2015

      mama na pełny etap

      to teraz z czystym sumieniem nosimy:D

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

    Monika

    Bardzo interesujący artykuł 😉
    Następnym razem jak usłyszę od „ciotka dobra rada” tekst „nie noś bo rozpieścisz”, „nauczysz tak dziecko i potem będziesz miała” dam im to do przeczytania. Chociaż znając takie „ciotki klotki” to i tak usłyszę „to brednie , my wiemy swoje bo już dzieci odchowaliśmy”

    • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

      Alicja Kost

      Na ciotki nie ma mocnych. Ich nic nie przekona bo swoje wiedzą, ale może młodzi stażem rodzice dadzą się przekonać, że nie ma rozpieszczonych gryzoni :))

      • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

        Monika

        Na młodych może i zadziała , byleby nie byli pod silnym wpływem starszyzny 😀

    • Odpowiedz Maj 17, 2016

      iwonam

      nie wszystkie „ciotki klotki” takie są…. moja mama nigdy nie pozwala na to,aby jakiekolwiek dziecko płakało – bo płacz oznaczał,że dzieciątko czegoś potrzebuje. Dzisiaj ja jestem babcią i postępuję tak samo nie tylko z moimi wnuczętami. Tak więc takie zachowania „ciotek klotek” to prostu brak tego „czegoś” (niektórzy mówi, że to miłość ) a niekoniecznie brak wiedzy, czy wiek. Bo warto też zaznaczyć, że pomimo iż taka „ciotka klotka” powie „przytul” to młoda mama odpowie – i to bardzo często – „swoje musi wypłakać, nie będziemy rozpieszczać”.

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

    Jola

    Oj, ile ja się unosiłam starszaka, a teraz młodą ileż nosić trzeba. Ale ręce czy chusta/nosidło i do przodu 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

    Beata

    Czuję się wyróżniona i dziękuję za ten artykuł:-) ostatnio ten tekst usłyszałam od trzy lata starszej kuzynki, która stwierdziła,że ona też tak przyzwyczaiła swoją córkę i miała przechlapane,bo później ręce mdleją jak trzeba nosić 20kg..

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

    Lili

    Dzięki Ala, za ten artykuł!… bo tak się składa, że rozwiewa moje niedawne rozterki. Zastanawiałam się, jak to będzie wyglądać w przyszłości, bo mimo tego, że jeszcze nie jestem mamą, to już zdążyłam usłyszeć „dobre rady”, że nie należy dziecka nosić za często, bo się przyzwyczai… chociaż… zgadzam się z tym w pewnym zakresie – nie należy nosić dziecka, które ma 18-lat i jest rosłym chłopem 🙂 (jak to czynią niektóre mamuśki)

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2014

    piwnooka

    Nie wiem, czy to reguła ale ja przynajmniej do pierwszego dziecka podchodziłam bardzo książkowo. Nosiłam, ale narzuciłam sobie granice. Fakt, syn się nie domagał i nawet jako maluszek zasypiał sam w łóżeczku (zasypianie w moich objęciach przyszło dużo pózniej). Nie twierdzę, że taki model postępowania jest zły ale uważam, że w przypadku wielu dzieci (i rodziców) może rodzić złość i frustrację. Zamiast poddać się potrzebom malucha i ułatwić sobie życie, na siłę starają się działać wg. poradników czy rad ciotek. Z córką będę się starała podchodzić z większą otwartością i luzem. Jest szansa, że się uda bo w przygotowaniach już teraz mam tego drugiego pod dostatkiem 😉 Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Lipiec 24, 2014

    drseba

    Przytoczony przykład mysiej mamy sugeruje inny pierwotny, instynktowny powód. Wszystkie zwierzaki, które są przenoszone przez rodziców przyjmują charakterystyczną „dyndającą”, bezwładną pozę bo wtedy są „lżejsze” i łatwiejsze do przenoszenia. Żadna matka dyndających bez powodu nie opuszcza bezpiecznego gniazda i nie przenosi młodych. Dzieje się tak w szczególnych sytuacjach, najczęściej zagrożenia i jakiegoś niebezpieczeństwa. To niebezpieczna operacja dla bezbronnego małego zwierzaka dlatego by nie wzbudzać niepotrzebnego, dodatkowego zagrożenia swoim płaczem i skowyczeniem – siedzi tzn dynda 😉 cicho.
    I raczej takiego instynktownego zachowania także doszukiwałbym się u naszych dzieci. Obecność rodziców dziecko rozpoznaje na wiele innych sposobów a instynkt i atawistyczne zachowania są głębsze. Owszem zachowanie może wzbudzać, jak wykazały rzeczone badania móżdżek tylko my ludzie jako istoty myślące potrafiliśmy wykorzystać ten pierwotny mechanizm i tak uspokajamy nasze dzieci.

    • Odpowiedz Lipiec 24, 2014

      Alicja Kost

      Doktorze Sebo to o czym piszesz jest oczywiście prawdą :). Odniosłam się do tego na naszym FB bo jedna z czytelniczek zauważyła, że japońska mama dosyć szybko biega z maluchem. Tutaj tempo ruchu matek nie było co prawda regulowane odgórnie – kobiety same je sobie wyznaczały, niemniej są badania sugerujące, że im szybszy ten ruch, tym szybciej się dziecko uspokoi co jest związane z tym o czym piszesz czyli mama szybko ucieka = duże zagrożenie = muszę być spokojny bo utrudniam ucieczkę. Natomiast uznałam, że w treści tego wpisu nie czas i miejsce na wyjaśnianie wszystkich mechanizmów, a akapit o rozpieszczonych myszkach ma za zadanie pokazać, że kojące działanie noszenia jest uniwersalne dla wszystkich ssaków i liczę tu na inteligentną interpretację naszych stałych czytelników. Bardzo dziękujemy za uwagi!

  • Odpowiedz Sierpień 20, 2014

    Mother of appointment

    No ja pry drugiej idę na łatwiznę i korzystaj z chusty 🙂 wilk syty i owca cała 😉 zawsze z Młodą na rękach można coś zrobić 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 4, 2014

    lavinka

    Moje dziecko było „naręczne” przez pierwszy rok. Martwiło nas to, bo przez zbyt częste noszenie (całymi dniami nie złaziła nam z rąk, czasem ją odkładaliśmy na kwadrans do bujaczka, żeby dać odetchnąć kręgosłupom, w chuście też boli kręgosłup, jak się jej używa całymi godzinami) spowodowało, ze późno podnosiła główkę (4,5 miesiąca) i późno raczkowała (10 miesięcy). Czasem trzeba zdjąć dziecko z rąk i pozwolić mu na samodzielność, ale niektóre dzieci się przeciwko temu buntują. Moja się buntowała, bo leżenie na brzuchu oznaczało wysiłek,a ona nie lubiła się przemęczać. W efekcie powinna mieć bardzo rozwinięty mózg (noszenia było aż nadto), ale szczerze powiedziawszy ani trochę tego nie widzę. Raczej jest w tyle jeśli chodzi o rozwój mowy czy jakikolwiek inny. Ot, leniwiec. 🙂

    • Odpowiedz Wrzesień 23, 2014

      ewer

      Zgadzam sie

    • Odpowiedz Wrzesień 23, 2014

      Alicja

      Równowagę trzeba zachować we wszystkim. Rozwój motoryczny jest równie ważny co emocjonalny i nie ma co do tego wątpliwości. Chodzi tylko o to, że uspokojenie się dziecka w momencie kiedy mama go nosi jest uniwersalnym mechanizmem, a nie przejawem tego, że maluch jest rozpieszczony.

    • Odpowiedz Październik 14, 2014

      Mama

      Moja córka zaczęła mówic dopiero po ukończeniu 2 lat a pierwszy rok cały noszenie.Efekty zobaczysz póżniej. Jest osobą której nauka przychodzi niewiarygodnie łatwo-ukończone 2kierunki studiów ,2 jęz.perfekt opanowane w trakcie doktoratu, pracuje. I co najważniejsze od dawna samodzielna. A co się nasłuchałam że ją rozpieszczę za bardzo że będzie niesamodzielna a tu jest wręcz odwrotnie.
      Przytulajcie więc swoje dzieci i noście ile chcą i nie przejmujcie się komentarzami innych.

  • Odpowiedz Wrzesień 23, 2014

    ewer

    Szkoda, ze nie ma instrukcji, co zrobic ze starszym dzieckiem jesli 24 godz na dobe nosisz mlodsze…

    • Odpowiedz Wrzesień 23, 2014

      Alicja

      Ewer, ale nikt nie każe przecież nosić dziecka przez 24/7 – to nierealne i raczej niepraktyczne 😉 . Resztę odpowiedzi znajdziesz w mojej odpowiedzi do komentarza Lavinki. Pozdrawiam!

      • Odpowiedz Wrzesień 26, 2014

        ewer

        Odnosze sie do zdania „nie dawkujcie bliskosci”.Co jesalidziecko domaga sie tego calyczas?

        • Odpowiedz Wrzesień 26, 2014

          Alicja

          Ewer u nas przy dwójce sprawdzało się leżenie razem na kocu/łóżku – wtedy starsza była zadowolona bo się z nią bawiłam/czytałam a młodszy był cały czas wtulony bo leżał mi na klacie albo obok nas. Te pierwsze tygodnie w sumie tylko tak spędzaliśmy kiedy mały nie spał. System sprawdza się do teraz – dziś całe popołudnie tak spędziliśmy. Wiele mam podwójnych sobie chwali chusty. Inna sprawa, że młodsze dzieci z definicji mają trudniej w kwestiach uwagi rodzica bo nie da się być dla dwójki dzieci tak samo dostępnym jak dla jednego. Z tym że ja bym tego nie nazwała dawkowaniem. Dawkowanie to traktowanie bliskości rodzica jak nazwijmy to nagrody i celowe jej ograniczanie (żeby dziecka nie rozpieścić, przyzwyczaić albo żeby się nauczyło samo zasypiać pomimo że towarzyszy temu głośny protest dziecka czyli płacz i tak dalej). Nie chodzi o to żeby być koło dziecka 24/7 tylko o to by pamiętać że kontakt fizyczny z rodzicielem jest dla dziecka ważny. A w jakim wieku są Twoje dzieci?

  • Odpowiedz Listopad 23, 2014

    kasia

    Jeja, i jak ma się do tego nacinanie krocza w trakcie porodu?! Ból uniemożliwia potem wstawanie, stanie, chodzenie.. A przecież, z tego zo piszesz, pierwsze noszone dni i tygodnie są najważniejsze. Czy lekarze zdają sobie sprawę z konsekwencji swoich działań? Płakać się chce (nie tylko tym w/po ciąży:)

    • Odpowiedz Grudzień 12, 2014

      Matka Polka

      jak strasznie żałuje ze nie czytałam tego bloga wcześniej i nie widziałam tego tekstu. odrazu pokazałabym to chyba większości rodzinie. do tego powiem ze nosząc swoją Pociechę (2latka do usypiania) czuje sie spełniona i czuje sie dobra Mama. Zato te wszystkie przykazy bym usypiała dziecko w łóżeczku i ze tak trzeba, i fakt ze On nigdy tak nie chciał zasnąć OKROPLIWIE mnie Frustrowaly. Gdy teraz wychodzę na ulice zima by Go uśpić i nakrywam ciałko kocykiem to czuje sie MEGA SZCZĘŚLIWA, tylko te Krzywe spojrzenia i czasem komentarz…ale wiem ze warto.co zadziwiające najwcześniej spotykam sie z miłym uśmiechem młodych panów i ludzi o egzotycznej urodzie. moze w innych dalekich krajach to zupełnie normalne

  • […] Kost A.”Noszenie a rozpieszczanie, czyli o wpływie noszenia na mózg twojego dziecka” – mataja.pl Norholt H. “Oxytocin and your baby” – blog.ergobaby.com Weinraub M. “ Patterns of […]

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    madame b

    To mnie uspokoiłaś, bo ciągle słyszę od rodziny, że rozpieściłam syna. A on rzeczywiście uwielbia być noszony i żebym nie próbowała tylko usiąść 🙂

  • Odpowiedz Luty 6, 2015

    Emma

    Nosimy! Dużo i często! A jak ręce nie dają rady, to w ruch idą chusty <3

  • Odpowiedz Luty 6, 2015

    WspółczesnaMP

    Wszystko fajnie pięknie, tylko co mam zrobić ja, gdy już nie jestem w stanie nosić na raz dwóch 10-cio kilogramowych chłopaków? 🙁 Powiem szczerze, że niestety po tym teście czuję się jeszcze gorzej, bo nie daję radę ukoić ich płaczu…

  • Odpowiedz Marzec 14, 2015

    Julkowa mama

    „…Cóż, biedna mysia matka najwyraźniej nie czytała w ciąży mądrych poradników i nie słuchała ciotek dobra rada, przez co rozpuściła mysiego bachora i teraz musi nosić żeby nie ryczał…” KOCHAM CIĘ! ;D

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2015

    mama adasia

    Wszystko pięknie. Tylko czy ci Japończycy nie podali przypadkiem namiarów, gdzie wymieniają kręgosłupy?

  • Odpowiedz Sierpień 21, 2015

    Aga

    Po porodzie leżałam na sali z dziewczyną, od której po raz pierwszy usłyszeliśmy z moim narzeczonym TO zdanie „nie noście bo się przyzwyczai”. Mówiła to mama dwudniowej dziewczynki, która, gdy płakała dostawała smoczka a podnoszona była tylko do karmienia butelką… 🙁 Pamiętam jak bardzo mnie to zszokowało – mimo poporodowych emocji, te były równie silne. U nas, przytulenie taty jest lekiem na całe zło, (bo u mamy na rękach to normalka;) i niech nikt nie wmówi Wam, że dzieć nie da Wam później żyć, wręcz przeciwnie!

  • […] i otwiera furtkę do lepszego rozwoju emocjonalnego. A po powrocie ze szpitala dalej przytulajcie i noście swoje […]

  • […] Noszenie a rozpieszczanie […]

  • Odpowiedz Listopad 3, 2015

    Weronika

    Trzeba nosic, trzeba podnosić, gdy placze.. Zawsze i wszędzie.

    Tyle razy widze niemowlę płaczące okrutnie w wózku, odseparowane od mamy, od ciepła bezpiecznego ciała… A rodzic, matka/ojciec, idzie dalej, niewzruszony, na zasadzie „nie będzie mną rządził”, „nie będę nosił bo rozpieszczę”, „popłacze sobie to zaśnie”… to jest okrucieństwo w najgorszym wymiarze, bo najbliższa osoba nie reaguje na płacz, żeby podnieść, przytulić, ponosić, ukoić, pomóc…

    To jest wielka krzywda, jaką się robi młodym mamom. To pranie mózgu pt”nie noś, nie podnoś, bo już nie będziesz miała życia”

    Przecież to noszenie, przytulanie trwa chwilę.. Potem dziecko pełza, raczkuje, wstaje, chodzi, biega… Coraz mniej tego noszenia będzie potrzebował, bo będzie wolał radośnie eksplorować świat.. Ale to tylko wtedy, kiedy w niemowlęctwie dostał od rodzica poczucie bezpieczeństwa… Że zawsze mama przyjdzie, podniesie, utuli, ponosi…I nie będzie tresować, warunkować, ograniczać tulenia, noszenia, bliskości…

    Ja mojego synka nosiłam 3 pierwsze miesiące non stop. Ręce opadały…ale się przyzwyczaiły 😉 mięśnie się wyrobiły przy okazji 😛 Żeby sobie ulżyć, chustowaliśmy się, bądź leżeliśmy z malcem na moim brzuchu/klatce piersiowej. On smacznie spał, a ja np.czytałam, oglądałam coś, wspaniały czas na regenerację po porodzie. Przy drugim dziecku to już raczej nie przejdzie, ale chusta działa cuda.

    Potem w zasadzie nosiłam tylko żeby przenieść bądź uśpić.. Bo mały coraz chętniej ruszał się sam… Chyba, że chorował bądź ząbkował, wtedy noszenie i bliskość działały bosko.

    Do 9 miesiąca lulałam na rękach do snu. Którejś nocy zasnął sobie sam na leżąco i od tej pory nie musiałam lulać. Wszystko się kiedyś kończy i to…dość szybko.. to noszenie naprawdę nie trwa kilku lat :-))) To jest tylko kilka miesięcy z czego te pierwsze kilka jest KLUCZOWYCH !!! dla rozwoju, dla MÓZGU!!, dla ciała, dla wzrostu, dla zdrowia, dla poczucia bezpieczeństwa, dla ukojenia bólu/smutku/żalu, czegokolwiek.

    Nie dajcie się zastraszyć własnym matkom, teściowym, ciotkom, babciom, niektórym durnym położnym, sąsiadkom i innym kobietom, które min. z racji wieku nie miały nigdy wcześniej dostępu do wiedzy naukowej.. W ich czasach nie było podrecznikow ani poradnikow dot.wychowywania, wiedza na temat działania mózgu 20-30lat temu była marna.. To dziś dopiero wiemy nieco więcej na ten temat…

    Słuchajmy własnego instynktu, tego wewnętrznego przekonania, ze to ty wiesz co zrobić z własnym dzieckiem dla jego dobra i w jakiej dawce…

    Nośmy tyle ile dziecko potrzebuje…to mija:)
    Karmmy tyle ile dziecko potrzebuje…to tez przemija:)
    Tulmy, całujmy, nie krzyczmy, nie bijmy, nie dawajmy klapsów, nie czepiajmy się głupot, dajmy dziecku się bawic, eskplorowac, poznawać, uczyc, brudzic, psuc (i potem ukladac i znowu psuc;) – dzieciństwo jest krótkie i jest jedno a nasze dziecko kiedyś nam wystawi laurke pt Moja matka zniszczyla mi dzieciństwo!! albo miałem najlepsze dzieciństwo pod sloncem :)))

    Która laurke wolalabys dostać???? Pomysl o tym każdego dnia zanim cokolwiek zrobisz/powiesz. 🙂 <3

  • Odpowiedz Styczeń 29, 2016

    Małgorzata

    A ja nosiłam i nosiłam i nosiłam jak tylko chciało i kiedy chciało i miałam w nosie co inni powiedzą. Tak intensywnie nosiłam, że potem już samo mnie odstawiło 😉 tak robilam 18 lat temu oraz 2 lata temu. Uwielbiam być Mamą

  • Odpowiedz Luty 27, 2016

    Mylittleme

    Czytając Twój tekst właśnie tulę moją malutką. Sama prawda, to o czym piszesz. Moja córka dokładnie tak ma. Jak płacze wieczorem, to muszę z nią pochodzić nosząc, wtedy się uspokaja…wystarczy, że usiądę i jest ryk:) Dobrze wiedzieć o takich badaniach. Dzięki😘

  • Odpowiedz Luty 27, 2016

    maminka

    bardzo interesujący tekst 🙂 aż się milo czytało (…) fakt faktem ja przez pewien okres też nosiłam i nosiłam byle by się uspokoił i przez jakiś czas spełniało to swoją rolę do momentu aż nie zaczęła mu się faza tzw. buntu , wcześniej nosiłam dziecko na rękach i było „cacy” a teraz staram się poskromić złośliwy mały wulkan energii i szczerze nie mam już ani sił ani cierpliwości. Może masz jakieś sposoby na poskromienie 2-latka wyjątkowo złośliwego ?

  • Odpowiedz Luty 27, 2016

    Ania

    Kochajcie dzieci tak szybko rosną….Dużo czytajcie…conajmniej 2 godziny dziennie…po kilku latach zbierzecie żniwa.

  • […] dzieci budzą sie po odłożeniu do łóżeczka) i noszenia, które naprawdę nie jest szkodliwe (O wpływie noszenia na mózg twojego dziecka). Poczytaj o skokach rozwojowych i wzrostowych, gdyż to właśnie w tych trudniejszych okresach […]

  • Odpowiedz Marzec 30, 2016

    m.

    Ojj, mój 20 miesięczny synek uwielbia się ze mną tulić * i z wzajemnością, no i ma tak od dnia narodzin, szkoda tylko że mój partner twierdzi właśnie, że skoro go przyzwyczaiłam do noszenia to teraz mnie szantażuje, płacze, rzuca się po podłodze. A u nas zasada jest taka jak jest mama to wszyscy inni mogą zniknąć. No cóż, taki to mamusiowy pieszczoszek 😀

  • Odpowiedz Czerwiec 12, 2016

    pd

    Powódem płaczu dziecka w pierwszych 16 tygodniach życia często bywa też po prostu nuda – BARDZO polecam wszystkim książkę (jak najbardziej naukową” pt. „The discontented little baby book” napisaną przez panią dr. Pamele Douglas.
    Autorka podkreśla tam jak istotne jest odpowiadanie na wszelkie sygnały dziecka szczególnie w tym właśnie pierwszym okresie; zwraca też uwagę na jego „głód zmysłów” jaki często zwiększamy zabobonami.

Leave a Reply