Przekleństwo Pierworodnych. Relacja ze starszym dzieckiem po pojawieniu się młodszego.

Starsze dziecko

Kiedy leżałam w szpitalu po narodzinach Drugorodnego nie mogłam się doczekać powrotu do domu. Tak strasznie chciałam przytulić moją malutką córeczkę, a kiedy w końcu ją zobaczyłam wydała mi się taka … duża. Ogromna! Doskonale pamiętam, że mój umysł przeszyła absurdalna myśl – ale ona ma duże dłonie! Nie jestem odosobniona – 70% kobiet przyznaje, że po pojawieniu się drugiego dziecka, pierwsze nagle wydało im się okropnie duże [1]. W sumie nic dziwnego – przyniosłam do domu noworodka, więc dwulatka w porównaniu wydała mi się duża. Proste. Też mi temat do rozważań.

Niemniej wbrew pozorom to nie jest takie proste. Wiele bowiem wskazuje na to, że najmłodsze dziecko rzuca pewnego rodzaju zaklęcie na nasz mózg, a kiedy przestaje być najmłodsze – zaklęcie przestaje działać. Już wyjaśniam o co chodzi.

Naukowcy poprosili matki by te zaznaczyły na białej ścianie jak wysokie są ich dzieci [1]. Dla kontroli kazano im też zaznaczyć wysokość przedmiotów codziennego użytku np. umywalki. Okazało się, że o ile szacowanie wysokości przedmiotów i wzrostu najstarszych lub średnich dzieci wychodziło matkom całkiem dobrze, o tyle z uporem maniaka zaniżały one – średnio o 7,5 centymetra – szacowaną wysokość swoich najmłodszych lub jedynych dzieci. Naukowcy nazwali to „iluzją malucha” (to moje natchnione tłumaczenie – nie termin naukowy!) i wysnuli teorię, że najmłodsze dziecko prawdopodobnie dla rodziców będzie zawsze dzieckiem – niezależnie od tego jak duże będzie. Stąd oczywiście prosta droga do wszelkich zależności związanych z tym jak kolejność narodzin wpływa na dalsze życie dziecka.

Stąd też prosta droga do innego rodzicielskiego fenomenu. Bowiem w drugiej ciąży większość kobiet zadaje sobie pytanie jakim cudem będzie w stanie pokochać tak mocno jeszcze jedno dziecko? Niestety po porodzie często okazuje się, że kochanie dwójki naraz faktycznie może być trudne. Problem w tym, że trudniej kocha się to pierwsze. Nagle okazuje się, że nasze starsze, ukochane dziecko jest irytujące, marudne, wymagające. Jeśli dodać do tego poporodową burzę hormonalną, zmęczenie i iluzję malucha, która sprawia, że starszak nagle dorasta w naszych oczach, więc powinien być bardziej samodzielny, a w ogóle to czego-on-znowu-do-diaska-chce-przecież-widzi-że-mam-urwanie-głowy-z-opieką-nad-noworodkiem to robi się nieciekawie.

Czyta nas sporo kobiet, które niedawno powiły drugie dziecko – jeżeli więc miotają Wami podobne uczucia – nie jesteście same. Pojawienie się drugiego dziecka często sprawia, że kobiety stają się wobec tego pierwszego bardziej szorstkie, surowe i wymagające, mniej angażują się w interakcje i zabawę z nim, za to bardziej skupiają się na dyscyplinowaniu go [2]. Marne to pocieszenie, ale zmniejsza nieco frustrację, dzięki czemu łatwiej się uporać ze sobą i znaleźć na nowo pokłady ciepłych uczuć dla starszaka. Mnie niestety także dopadło, nie w jakiejś ekstremalnej formie, ale i tak bywało ciężko. Wściekałam się, że mała nie chce spać tylko znowu domaga się mojej uwagi, a kiedy w końcu zasypiała, patrzyłam na jej słodką, śpiącą buzię i chciało mi się wyć, a wyrzuty sumienia rozdzierały na kawałki.

Niestety czy tego chcemy, czy nie rządzi nami biologia, a ta bywa okrutna. W wypadku obu opisanych powyżej fenomenów okrutna dla starszego dziecka, które jest odsuwane na boczny tor po to by zapewnić przetrwanie temu bardziej bezbronnemu osobnikowi. Na szczęście to tylko chwilowe. Po jakimś czasie wszystko się układa na nowo, choć czasem naprawienie relacji mama-pierworodny wymaga nieco pracy.

Wydaje się, że ważna jest tu rola taty – badania pokazały, że im tata bardziej zaangażowany w opiekę nad starszakiem po pojawieniu się rodzeństwa tym łagodniej dziecko adaptuje się do nowej sytuacji [3]. Ojcowie objęci badaniem zajmowali się m.in. przygotowywaniem posiłków dla starszego dziecka i przejmowali pieczę nad jego poranną toaletą i wieczornym zasypianiem. Drobiazgi, które niezwykle korzystnie wpływały na zachowanie i emocje starszego dziecka. Spokojniejsze dziecko o którego potrzeby ktoś dba to spokojniejsza, mniej sfrustrowana, za to bardziej empatyczna matka, która lepiej radzi sobie ze złością i emocjami, co oczywiście ułatwia jej ułożenie na nowo relacji ze starszym dzieckiem. Zaczarowany krąg relacji rodzinnych.

I choć w obliczu pojawienia się w domu noworodka wykrzesanie z siebie ciepłych uczuć wobec starszej latorośli nie zawsze jest łatwe to czasem wystarczy spojrzeć z innej perspektywy – wyobraź sobie, że Twój mąż przyprowadza do domu inną kobietę i mówi, że strasznie Cię kocha, ale od teraz kocha też tą inną kobietę, co więcej mówi, że kobieta ta zamieszka od dziś z Wami i najlepiej by było gdybyś też ją pokochała.

Wracam do tej myśli zawsze kiedy Pierworodna domaga się atencji po nieprzespanej nocy.

*żeby nie było – rodzeństwo to wspaniała sprawa, warto je zapewnić dziecku, bo daje masę korzyści, artykuł dotyczy tylko tego pierwszego trudnego etapu przejściowego, potem znowu robi się tak fajnie, że aż macie ochotę zjeść swoje dziecko (klik)

Może Cię także zainteresować:
1. Czy warto uczyć dzielenia się zabawkami?
2. Nie drażnij matki karmiącej!
3. Noszenie a rozpieszczanie – o wpływie noszenia na mózg dziecka.

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, w drugiej go zamknęła i od tego czasu może sobie dopisywać przed nazwiskiem tajemnicze znaczki "dr n. med.". Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

58 Comments

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

    Kamil

    I dlatego najlepiej zostać rodziną wielodzietną 🙂 Bo wtedy dzieci zaczynają nam się mylić i żadne nie jest stratne 🙂

    • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

      Alicja

      Ee tam ojce się nie liczą 😛 Ojce się zajmować starszakami winny i obiad gotować 😛

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

    Beata

    Ile mniej więcej ten okres pezejściowy trwa?albo może- ile trwał u Ciebie? Ma na to wpływ wielkość różnicy wieku? Ja nie wiem, jak to jest możliwe,ale przed chwilą rozmawiałam z moją mamą właśnie o tym,że nie wyobrażam sobie pokochać drugiego dziecka tak strasznie mocno jak pierworodnego.. i mama właśnie o tym bocznym torze dla starszaka mi mówiła… Ale to porównanie do drugiej kobiety w domu baaardzo daje do myślenia:-)

    • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

      Alicja

      Beata powiem tak – my już wychodzimy na prostą. Także okres przejściowy chyba za nami. Najtrudniejsze to było dla mnie bo ja nie radziłam sobie z emocjami i z tym miotaniem się między dwójką. Mała to całe zamieszanie przyjęła nad wyraz spokojnie. Choć pewnie, że swoje momenty też miała. Natomiast z całą stanowczością – da się kochać dwójkę na raz tak samo mocno, każde inaczej to na pewno, ale żadne mocniej. Będzie artykuł o różnicy wieku i innych aspektach bycia rodzeństwem – jak wyrobie to w przyszłym tygodniu 🙂

      • Odpowiedz Wrzesień 13, 2014

        aga

        No to ja jestem wyjątkiem od reguły. Zawsze jakoś więcej cierpliwości miałam dla starszego syna i to on został moim „maleństwem” 🙂 oczywiście kocham tak samo mocno obu – da się 🙂

        • Odpowiedz Wrzesień 13, 2014

          Alicja

          Da się 🙂 bez żadnych problemów.

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

    Aneta

    Jak dobrze przeczytać takie słowa otuchy! Za kilka dni na świecie pojawi sie nasz syn, a mamy już córkę dwuletnia. Tez miotające mną rożne myśli, dokładnie te co opisałas, martwimy sie z mężem jak to będzie „po”, jak będzie przyjęty braciszek, jak miną córce dni bez mamy(pierwszy raz sie rozstaniemy), czy i jak będzie skupiać na sobie naszą uwagę itp… Myśle tez stale jak to jest z tym kochaniem dwójki dzieci 😉 czy pojawi sie faworyzowanie i związane z tym wyrzuty sumienia i jak to zrobić żeby wszystko było dobrze… Ale widze ze nie jestem odosobniona, trochę to pocieszające, ale ciagle trudne do przewidzenia 😉 czasami chce mi sie płakać na myśl ze moja ukochana córeczka nie będzie już oczkiem w głowie i mam wrażenie ze robię jej krzywdę, innym razem wstyd sie przyznać, ale czekam już na te dni „odpoczynku” w szpitalu, bo cieżko już w te ostatnie dni a mała potrzebuje, jak to dwulatek, wiele uwagi i ruchu… No masakra hormonalna !!! 😉

    • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

      Alicja

      Hej! No cóż miałam dokładnie to samo w ciąży. Moje największe zmartwienie dotyczyło tego jak to będzie jak będę w szpitalu – jak mała przetrwa te kilka dni i nocy bez mamy. Najlepsze jest to, że mój pobyt w szpitalu przeszła w zasadzie bezboleśnie a przynajmniej bez żadnych zewnętrznych oznak cierpienia – potwierdza to i mąż i dziadkowie. Nastawiałam się też że jak wrócę ze szpitala to mała rzuci się mi na szyję i już nie zejdzie – a ona powiedziała cześć mamo i do końca dnia tuliła się do … brata!!! Nie wiedziałam czy płakać z rozpaczy czy szaleć z radości 🙂 Generalnie tak jak pisałam wyżej – mała przyjęła sytuację bardzo dobrze, to mi było trudno uporać się z emocjami, złością, nową sytuacją. Będzie dobrze. Jak nie od razu to za jakiś czas. Trzymam kciuki i daj znać jak poszło!

      ps. a ze szpitala korzystaj – można pospać i nikt nie każe czytać sobie książeczek 😛

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

    Monika

    Często gdy Cię czytam mam wrażenie jakbyś stała obok mnie i patrzyła na moją rodzinę. Wszystko prawie się zgadza. Cieszę się że nie tylko ja mam takie problemy. Jestem mamą dzieci w wieku 2lata , drugie 4miesiące i czasem mam wyrzuty że nie zajmuję się starszakiem tak jakbym chciała. Próbuję to nadrabiać wieczorem czytając bajkę i tuląc się. Oraz gdy młodsze śpi , to olewam wszystko inne i bawię się z tym starszym

    • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

      Alicja

      Bardzo się cieszę. I … mam tak samo jak Ty 😀

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

    Lucy eS

    brzmi źle, ja się nie zgadzam – ja będę walczyć z biologią 🙂

    • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

      Alicja

      Brzmi źle bo pierwszy etap nie jest prosty, ale potem jest lepiej. Mam nadzieję, że moje dzieci docenią kiedyś to, że mają siebie. Ja mam 2 siostry i to jest świetna sprawa!
      A jak zwalczysz biologie to daj znać 😀

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

    Marta

    Co za perfekcyjne wyczucie czasu z tym artykułem! Jest jak balsam na mą skołataną duszę!

    Właśnie uspałam 7-tygodniowego brata 3-letniej dziewczynki, która od czasu urodzenia brata wydaje mi się już prawie nastolatką i co wieczór wyprawienie jej do spania prawie kończy się kłótnią, bo nie wiadomo dlaczego nie potrafi porządnie umyć zębów, sprawnie rozebrać ciasnej bluzki, a później ekspresowo rozplątać i ubrać wywróconej na lewą stronę piżamy. Poza tym część jej zachowań, które przed porodem mnie bawiły, teraz dziwnie zaczęły mnie drażnić.
    Ze smutkiem zauważyłam, że na dobranoc nie słyszę już spontanicznego „Mama, kocham Cię”, co w sumie mnie nie dziwi, bo jestem dla niej raczej jak przełożony w wojsku, a nie mama i najgorsze, że sama nie do końca potrafię nad tym zapanować.
    Myślałam, że to tylko ja jestem taka wredna i nie radzę sobie z ogarnięciem się z dwójką dzieci, tak żeby żadnego nie krzywdzić, ale dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie to spotkało oraz, przede wszystkim, że to przejściowe.

    Tak na marginesie, sama jestem najstarsza z trójki rodzeństwa i nie przypominam sobie traumy związanej z pojawieniem się brata i siostry. Być może rodzice lepiej wybrali różnicę wieku między nami, bo brat jest młodszy o niecałe 2 lata, a siostra o niecałe 5.

    • Odpowiedz Wrzesień 11, 2014

      Ilona Kuczerawy

      Marto oczywiście,że nie jesteś wredna.Nawet tak nie myśl. Tak jak napisała Ala to przejściowe 🙂 Też jestem starszą siostrą i absolutnie nie przypominam sobie traumy związanej z pojawieniem się brata. Mama mi opowiadała, że też wydawałam się jej nagle taka dorosła, dojrzała itd. Właściwie to dziwne,że nie poszłam jeszcze do szkoły ( a miałam niecałe 2latka 😉 ).A na widok brata podobno stanęłam jak zaczarowana,prawie przestałam oddychać z wrażenia i powiedziałam :”Oooo,mój Kisio!!!”:)I wszystkim się chwaliłam,że Krzyś jest mój.Zresztą nadal się chwalę bratem 😉

    • Odpowiedz Wrzesień 12, 2014

      Alicja

      Dzięki za podzielenie się Twoją – niełatwą historią! Porównanie do przełożonego z wojska bardzo, bardzo trafne! 7 tygodni to maleńko. Mój syn ma 4 miesiące prawie i dopiero od niedawna opanowałam siebie.

      A tak jak Ilonka napisała – dzieci widzą sytuację nieco inaczej – w przyszłym tygodniu zrobię wpis na ten temat po prostu. Jedyne co zostaje najczęściej na całe życie to traktowanie najmłodszego jak dziecka z czym czasem Pierworodni mogą mieć problem.

      • Odpowiedz Listopad 2, 2015

        Izz

        Zabawne, właśnie i ja mam w tym momencie, gdy przypomnieliscie ten tekst, mlodsze w wieku 4 miesięcy i tez dopiero co ogarnęłam siebie. Masakra z tym stanem „przejściowym”, rujnuje całą radość z posiadania rodziny. Mija, ale zostawia mega wyrzuty sumienia, na samą myśl ryczec mi się chce, bo Piorworodna do niedawna doskonała w każdym calu, a teraz zachowania do których miałam cierpliwość lub mnie bawiły, obecnie mnie irytują. I ryczę znowu, bo naprawdę nie chcę dla niej tego a i tak dzieje się. I mimo, że wiem ze każda tak może to przechodzić to i tak mi z tym źle i tak uważam, że jestem beznadziejna skoro nie umiem sobie poradzić z dwójką.

  • Odpowiedz Wrzesień 12, 2014

    idalicja

    Czasem prawdziwość Twoich artykułów jest dla mnie porażająca -ale tak pozytywnie bo dzięki nim uświadamiam sobie,że jestem normalna- że też człowiek różne dziwne emocje chował gdzieś latami i wstydził się własnych myśli hihih.
    Kiedy urodziłam drugiego syna, miałam wrażenie,że uśmiech czy czułe gesty są przeze mnie wymuszone i z tymi rączkami to samo-rany jakie on ma wielkie dłonie hehe- źle mi z tym było bo przecież pierworodny to mój największy skrab a tu takie emocje
    nie ukrywam,że boję się tego uczucia teraz- oczekując trzeciego maleństwa.
    Jesteś niesamowita bo nigdzie wcześniej nie czytałam tak mądrych artykułów a im więcej czytam tym stwierdzm,że jestem normalną matką i jakoś tak… lżej mi na duszy 😉 Potrzebowałam czegoś takiego, dzięki!

    • Odpowiedz Wrzesień 13, 2014

      Alicja

      Bardzo mi miło! Dziękuję! I cieszę się, że mataja spełnia swoją rolę.

  • Odpowiedz Wrzesień 13, 2014

    Kamelia

    Za każdym razem kiedy czytam tutaj Wasze teksty uderza mnie to, że każdemu chyba wydaje się, że jest wyjątkowy, a problemy z którymi się zmaga są niepowtarzalne. Tymczasem okazuje się, że działamy wg schematów, biologii, czy podświadomości i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. I za każdym razem jak czytam te historie to jakbym o sobie czytała. To jednocześnie podnosi na duchu i przeraża. 😉
    A nawiązując do tematu artykułu. U mnie oczywiście to samo. Starsza córka wydaje mi się OGROMNA do tej pory (synek skończył wczoraj 6 tygodni). Jest bardzo dojrzała i mądra, ale po przeczytaniu tego artykułu uzmysłowiłam sobie, że miewam wobec niej wygórowane oczekiwania. Przecież w zasadzie jest jeszcze maleńka (1 rok i 10 miesięcy). Dzięki więc za zwrócenie uwagi na ten problem, postaram się wykrzesać z siebie jeszcze więcej cierpliwości. 🙂

    • Odpowiedz Wrzesień 13, 2014

      Alicja

      Dlatego biologia jest taka fajna. Szkoda, że niewielu nauczycieli w szkołach potrafi to pokazać. Cieprliwości Tobie i sobie życzę! 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 14, 2014

    Pam

    Jak dobrze to przeczytać <3 mam w domu niespelna 6latka i miesieczna corke. Przezywam dokladnie to, co opisalas…

    • Odpowiedz Wrzesień 14, 2014

      Alicja

      Pam – będzie lepiej! Już niedługo! Trzymam kciuki!

  • Odpowiedz Wrzesień 16, 2014

    Karolina

    Jestem mamą dwulatka, za 2 miesiące pojawi się w domu drugi synek. Im bliżej porodu tym bardziej jestem przerażona, zupełnie nie radzę sobie z emocjami, ciągle płaczę lub się wściekam. Nie towarzyszy mi radosne oczekiwanie tylko strach i myśli czy to aby nie za wcześnie na drugie dziecko? może trzeba było poczekać jeszcze…a przecież zrobilismy to dla niego, żeby miał towarzystwo do zabawy…
    Mały przechodzi nasilony bunt, wszystko jest na nie, ciągłe awantury o wszystko, leżenie na chodniku itp, strasznie mi z tym ciężko (fizycznie i psychicznie)
    Synek chodzi do żłobka, więc większość dnia spędza poza domem z innymi, przy nim staram się być opanowana, spokojna. Tłumaczę że w brzuchu mamy jest dzidziuś, itd, itp. ale on jeszcze niewiele mówi i mam wrażenie niewiele rozumie, dziecko w brzuchu to jakaś abstrakcja.

    • Odpowiedz Wrzesień 18, 2014

      Alicja

      Dla Twojego synka dziecko w brzuchu to jest abstrakcja. To nie będzie pewnie łatwy okres, ani dla Ciebie, ani dla niego, ani dla Twojego partnera, ale na pewno dacie sobie jakoś radę. Natura i biologia są mimo wszystko po naszej stronie – co oznacza, że jesteśmy w stanie to ogarnąć. Tylko po porodzie nie staraj się być we wsystkim perfekcyjna. Odpuść sprzątanie, gotowanie tylko najprostsze, nie wyrzucaj sobie, że czegoś nie zrobiłaś, albo że coś mogłaś zrobić inaczej. Będziesz mogła liczyć na jakąś pomoc z zewnątrz czy jesteście zdani tylko na siebie?

  • Odpowiedz Wrzesień 17, 2014

    piwnooka

    Alicja wielkie dzięki za ten wpis! Przeżywam dokładnie to samo od ponad tygodnia, zła jestem na siebie za swoją reakcję, zniecierpliwienie starszym synkiem i byłam przekonana, że jedna jedyna jakaś dziwna jestem. Tak pięknie przyjął pojawienie się mlodszej siostry i nie chcę tego zepsuć swoim marudzeniem i wiecznym upominaniem 🙂 Dobrze wiedzieć, że to mija …

    • Odpowiedz Wrzesień 18, 2014

      Alicja

      Fajnie, że mały dobrze siostrę przyjął! Napisz kiedyś o tym!:)

    • Odpowiedz Październik 27, 2014

      Karolina

      Dziękuję za słowa wsparcia 🙂 Raczej będziemy sobie radzić sami, pisze raczej ponieważ mieszkamy z dala od rodziny (300 i 400km od jednych i drugich rodziców. Wprawdzie moja mama zadeklarowała się przyjechać i pomóc ale wolałabym się obejść bez tego. Za dobrze pamiętam jak mi jej pomoc po porodzie starszaka wyszła bokiem. Generalnie relacja między mną a mamą jest trudna i jeśli nie jestem zmuszona nie szukam kontaktu. Ona nie trawi też mojego męża z wzajemnością…

  • Odpowiedz Wrzesień 18, 2014

    Pixi

    Trafiłam na tą stronę przypadkiem i jestem pod ogromnym wrażeniem. Mam dwóch synów: 2 latka i 4 msc. Czytam i mam wrażenie jakbyś pisała o mnie.
    Ogromne rączki 2 latka po powrocie do ze szpitala do domu również i mnie nie ominęły:) Podekscytowana opowiadałam wszystkim bliskim, że nagle mój mały synek okazał się taki ogromny. Niektórzy się uśmiechnęli, inni patrzyli na nie jak na kretynkę i nikt nie rozumiał o co mi chodzi. A teraz czytam, że inne matki też to przerabiały, czyli nie do końca jestem wariatką:)
    Szczególnie bliski jest mi fragment o usypianiu starszaka. Jestem tak wykończona zajmowaniem się dziećmi, że kiedy przychodzi pora drzemki starszaka, a on zamiast się położyć i spać zaczyna wariować, uciekać z łóżka, płakać, nie wytrzymuję nerwowo. Potrzebuję chociaż chwili ciszy dla siebie w ciągu dnia, dlatego często usypiam go płaczącego na siłę, a później kiedy śpi patrzę na niego i mam ogromne wyrzuty sumienia. Nie mogę sobie poradzić sama ze sobą, Jestem potwornie zmęczona, niewyspana, nie mam czasu ani siły bawić się ze starszym dzieckiem, z młodszym też nie spędzam tyle czasu ile bym chciała, bo od razu mam wyrzuty sumienia, że starszak bawi się sam i jest zazdrosny. Tym sposobem miotam się miedzy dziećmi i zarzucam sobie, że nie potrafię się nimi zająć tak jakbym tego chciała.
    Artykuł bardzo pokrzepiający. Od dziś jestem stałą czytelniczką mataja.pl.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Odpowiedz Wrzesień 18, 2014

      Alicja

      Nie jesteś dziwakiem. Myślę, że to szara codzienność dla większości mam podwójnych – miotanie się między dwójką, poszukiwanie czasu dla siebie i wyrzuty sumienia, a wszystko to przeplatane ogromną radością, że ma się takie fajne dzieci. U mnie jako że nie planuje trzeciego dziecka dochodzi ostatnio do kolejnego rozdwojenia jaźni czyli z jednej strony chciałabym żeby Drugorodny miał już ze 2 latka była bardziej samodzielny bo wtedy będzie super, a za chwilę chce zatrzymać czas bo przecież jest takim słodkim niemowlaczkiem teraz. No matce nie dogodzisz, nie ma opcji 😀 Pozdrawiamy jak Cię frustracja ogarnie to pisz co Ci na sercu leży – czasem to pomaga 🙂 Aaa i świetnie sobie radzisz – pamiętaj o tym!

  • Odpowiedz Wrzesień 19, 2014

    Sandra

    Jakbym czytała o mnie! Tylko, że mój syn ma 8lat, córka 5miesięcy i jest cieżko, brakuje mi cierpliwości, czuje, że się oddalamy, kiedyś był dla mnie najważniejszy na świecie, teraz potrafi robić na złość, krzyczeć, buntować, nie robi tego co się do niego mówi, nie przestrzega zakazów, każdy zakaz jest postrzegany jako uwzinanie się na nim, dlatego jestem niekonsekwentna. Nie wiem jak nam pomóc. Mało się pisze o dzieciach w wieku szkolnym, o ich relacji z rodzeństwem za to wszędzie mnóstwo rad dla małych dzieci i myślę, że byłam dobrą mamą tylko teraz nie wiem co robić. Cudowny artykuł, jestem fanką bloga. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Wrzesień 23, 2014

    Mira U

    Matko! Chociaż moje dzieci mają już swoje prawie dorosłe dzieci, doskonale pamiętam jakie duże rączki miał mój 5 letni synek, kiedy wróciłam ze szpitala z drugim synkiem. Nie wiedziałam, że to takie typowe. Było mi wstyd i miałam do siebie o to żal, ale udało się. Moi synowie nie przypominają sobie, aby kiedykolwiek byli o siebie zazdrośni.

  • Odpowiedz Wrzesień 24, 2014

    Dzieciaki. | piwnooka

    […] jakimś dziwolągiem, upierdliwą matką, które wariuje przez hormony. Byłabym gdyby nie tekst Alicji z mataja.pl, z którym czasowo trafiła idealnie. Bo oto okazuje się, że nasze postrzeganie starszaka, […]

  • Odpowiedz Październik 10, 2014

    ala

    Ja jeszcze nie mam drugiego ale jest w planach. I mam tak wiele pytań – z pierworodną mamy swoje rytuały, jak chociażby niedzielne wypady do Teatru Małego Widza w Warszawie. A jak będzie niemowlak? Zburzę młodej ustalony porządek dnia? Będzie czuła się zostawiona, zaniedbana? A jak ja dam radę z dwójką… Tyle pytań i wiem że nikt mi na nie nie odpowie. Bo odpowiedzi poznam dopiero jak się pojawi dzidzia… Post trochę mnie uspokoił – pokazał, że to normalne, że mamie z dwójką bywa ciężko…

    • Odpowiedz Październik 10, 2014

      Alicja

      Jest dokładnie tak jak piszesz – odpowiedzi poznasz dopiero jak pojawi się drugie. Na pewno będzie Wam łatwiej jeśli masz w okolicy kogoś do pomocy – mamę, teściową, siostrę – to ułatwia początki i dzięki takiej pomocy mogłybyście kontynuować tradycję odwiedzania teatru. Ku pokrzepieniu – Drugorodny ma 4,5 miesiąca – dziś zasnęli trzymając się za ręce, wcześniej Pierworodna się wygłupiała, a mały się z tych wygłupów zaśmiewał. Świetnie się to obserwuje. Co nie znaczy, że zawsze jest różowo 😉

    • Odpowiedz Styczeń 8, 2015

      Katarzyna

      Nie wiem jaka duża jest twoja pierworodna, u mnie jest 5 lat różnicy. Córcia obecnie kończy dwa miesiące. Da sie wszystko pogodzić. Przede wszystkim już w ciąży tłumaczyłam synkowi, że będę trochę ograniczona początkowo przez drugie dziecko, nie zawsze będę mogła go odebrać z przedszkola, gdzieś z nim pójść. Za to tatuś zaczął poświęcać mu więcej czasu, częściej zabierać na wypady tylko we dwóch. Narodziny siostry syn przyjął z radością, jest bardzo opiekuńczy,w rozmowach niejednokrotnie powtarzamy, ze ten cały czas, który trzeba poświecić maleństwu, zabiegi, zainteresowanie w przeszłości poświęciliśmy też jemu. Pokazuję zdjęcia, że on też był mały, nie mówił, trzeba było go karmić, nosić na rękach, przewijać.
      Nie zmienia to faktu, że staram się poświęcać synowi czas, kiedy jesteśmy tylko we dwoje. Karmię piersią, ale ściągam pokarm do butelki i możemy śmiało razem wyjść z domu, widzę, ze to wiele dla niego znaczy. Maleństwo moze zostać z tatą albo babcią, kiedy wychodzimy we trojkę.

  • […] latek po powrocie ze szpitala wydał Ci się dorosły i ogromny (pisała o tym Alicja z Mataja.pl), ale nie daj się zwieść. To jeszcze dziecko. Nie wymagaj od niego pomocy, bo owszem, może Ci […]

  • Odpowiedz Marzec 3, 2015

    SarahMargaret

    Jak wspaniale przeczytać takie słowa! Jestem w ciąży , 2 miesiąc, moje Pierworodne ma 13 miesięcy. Wciąż potrzebuje i będzie potrzebowało dużo opieki, oboje jesteśmy w niej szalenie zakochani.. Dlatego obawiałam się , ze skrzywdze moje drugie dziecko bo nie dam rady je tak pokochać. Chociaż nie chciałabym ani trochę oddalić się od Anastazji bo nasza relacja jest przecudowna. Mniej ale wciąż się boje pojawienia 2 dziecka 🙂 . Dziękuję za świetny artykuł, pozdrawiam .

  • Odpowiedz Marzec 4, 2015

    Paweł

    O tak, problem wiecznie żywy.
    Przy drugim dziecku wydaje nam się, że pierworodne jest o wiele starsze i mądrzejsze, niż w rzeczywistości.
    Ale z drugiej strony, policzcie ile macie zdjęć pierworodnego, a ile drugiego, trzeciego… 😉

  • Odpowiedz Marzec 4, 2015

    Magda

    A czy są jakieś badania na ten temat dotyczący bliźniaków, lub trojaczków? które są urodzone w tym samym czasie więc nie powinna zachodzić owa „iluzja malucha”.

    • Odpowiedz Marzec 4, 2015

      Alicja

      Oj takich nie znam, ale pytanie ciekawe 🙂

  • Odpowiedz Maj 1, 2015

    Ewa

    Mam całkiem odmienne doświadczenia. Bo ja po urodzeniu młodszego byłam na niego zła, że przerwał mój dobry kontakt z pierworodnym. Tym bardziej, że po porodzie musiałam długo leżeć. Zresztą do tej pory mam wrażenie, że pierworodny jest mi bliższy.
    Ale faktycznie bardzo pomocny był mąż, który zajmował się pierworodnym znakomicie, co odczuliśmy boleśnie gdy tacieżyński po dwóch tygodniach się skończył.

  • […] Dobrze pamiętam, kiedy Kuba wszedł w fazę dzidziusiowania. Początkowo bardzo mnie to zdziwiło, rozdrażniło nawet. Dopiero potem zrozumiałam, że to w sumie normalne, że on tak sprawdza, czy dostanie taką samą uwagę jak jego siostra. Traktowałam to jako zabawę, nie zabraniałam mu raczkować po ziemi i siedzieć w leżaczku Julianki. On na nowo chciał być mały. To był jego sposób na poradzenie sobie z tą sytuacją, na oswojenie jej. Gdybym wtedy była bardziej radykalna i próbowała mu tego zabronić, no bo jak to, taki duży chłopiec i będzie udawał, że nie umie mówić, chodzi na czworaka. Myślę, że Kuba wcale nie przestałby się tak zachowywać, a we mnie rosłaby frustracja. Tymczasem bawiliśmy się czasami, że Kuba też jest dzidziusiem i on naprawdę czuł się taki spełniony i zadowolony, że on może tak jak Julianka, że nikt mu nie każe być dużym. O tym, dlaczego nagle patrząc na pierwsze dziecko nie widzimy już w nim małego dziecka, tylko nagle on jest taki duży, bez względu na to, czy ma 2 czy 5 lat przeczytajcie u Matatajek: Przekleństwo Pierwowrodnych. Relacja ze starszym dzieckiem po pojawieniu się młodszego. […]

  • Odpowiedz Październik 18, 2015

    Anna Wa

    Boże, jakbym czytała artykuł o sobie 🙂 Ja jestem mamą 2,5 rocznego energicznego i żywiołowego Karola i 2 miesięcznego Kamila. U mnie jest 2,5 roku różnicy i początki były i są bardzo trudne:( Najbardziej przeżywałam to ja i starszy synek. On bo z dnia na dzień musiał stać się dorosły i niestety chwilowo odsunięty na dalszy plan… A ja bo nie potrafiłam sobie poradzić z tą trudna sytuacją… Maleństwo które potrzebowało mnie przez 24 na dobę i starszak który rozpaczliwie chciał zwrócić na siebie uwagę, która jeszcze niedawno skupiała się tylko na Nim. Wszyscy potrafili mnie tylko osądzać dawać rady ale nikt nie potrafił mi wtedy pomóc:( Serce mi krwawi na samą myśl, bo to jeszcze świeży temat… Ale cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich rozterkach i że inni też borykają się z podobnymi problemami… Dziękuję, że jesteście i życzę duuuuuuużo cierpliwości i mnóstwo miłości do swoich pociech 🙂

  • Odpowiedz Październik 22, 2015

    Kasia

    Jakbym czytała o sobie…I chyba całe szczęście, ze trafiłam na Twojego bloga:)Mój pierworodny za miesiąc skończy 2 lata, drugi ma niespełna 5 miesięcy. W ciąży zastanawiałam się czy będę potrafiła kochać ich tak samo, na szczęście z tym nie ma problemu, ale najśmieszniejsze po powrocie do domu było to że nie potrafiłam nosić pierworodnego, wydawał się taaaki ciężki:)a przecież całą ciążę nosiłam go na rękach! I rzeczywiście muszę się hamować z traktowaniem go jak dorosłego osobnika a przecież to jeszcze małe, słodkie dziecię. No może nie zawsze słodkie, jak chce zwrócić moją uwagę (na początku podczas karmienia młodszego synka)a teraz w różnych sytuacjach, zaczyna bić młodszego, albo mnie:(I tu już nie jest śmiesznie. Masz jakiś pomysł, żeby to zmienić?W czasie gdy młodszy śpi, spędzam czas ze starszym, staram się mu dać jak najwięcej mojego czasu, ale nie mogę przecież oddać mu 100% uwagi skoro mam przecież młodszego. Serce mi pęka jak widzę to jego zachowanie. Tłumaczę, że tak nie można, że boli, że mi smutno, pokazuję jak może w inny sposób pokazać mi że jest niezadowolony (np może tupać nóżkami)i wszystko działa do następnego razu…Mąż poświęca starszemu prawie cały czas, bawi się, kąpie go i usypia, mają świetny kontakt.

  • Odpowiedz Listopad 2, 2015

    Ola

    Jak dobrze przeczytać ten wpis i komentarze. Jak dobrze że nie jestem (byłam) sama z tymi dziwnymi myślami i zachowaniem. 2 latek i nowonarodzone bliźniaki. Powrót ze szpitala i pierworodnego nie mogłam poznać. Taki duży. No i rzeczywistość, do pomocy nikogo (albo może moje głupie myślenie że dam radę sama), mąż w pracy do 16… codziennie wieczorem przychodziła refleksja, że jutro cały czas ze starszakiem, że nie będę tyle wymagać, że będę dużo więcej go przytulać. I znowu następny dzień, bliźniaki jedzą bez końca, obiad nie gotowy, a kiedy jeszcze czas na zabawę? Ale tak jak piszesz, z czasem przeszło. Maluchy już 8mscy mają, teraz wspólnie na podłodze życie prowadzimy, oni patrzą jak ja z braciszkiem się bawię, klocki ukladamy, śpiewamy, tańczymy…czasami wspominam i wyrzuty sumienia wracają, ale jakoś łatwiej się z nimi teraz uporać. I najważniejsze, przytulanie. Teraz to sama przyjemność, u mnie razy trzy. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Listopad 3, 2015

    Dorota

    U mnie było trochę na odwrót. Za mocno kochałam pierwsze w stosunku do drugiego. Trochę czasu upłynęło zanim ta miłość się zrównoważyła. Ale prawdą jest, że chociaż nie wiadomo jak byśmy chcieli dobrze to i tak bawiąc się ze starszakiem, jak młodsze się udrze to przerywamy zabawę i pędzimy, zostawiając całkiem zagubione dziecko najczęściej samo 🙁

  • Odpowiedz Listopad 4, 2015

    mmm

    A o jedynakach coś naukowo napiszecie? Mam jedno dziecko, nie chcę więcej póki co i możliwe, że nie zechcę. „Wszędzie” czytam jak to strasznie „zafundować” dziecku jedynactwo i jak to obecnie coraz więcej jest jedynaków… a tak naprawdę nie znam nikogo kto świadomie chce mieć tylko jedno dziecko.

  • Odpowiedz Listopad 4, 2015

    mmm

    PS. No i zdaję sobie sprawę, że jeśli zdecyduję się na drugie, to różnica wieku będzie wynosić 7-8 lat. Więc raczej nie jest to rodzeństwo, tylko dwoje jedynaków z rodzeństwem.

  • Odpowiedz Listopad 6, 2015

    Wumadd

    Polecam „peaceful parent, happy sibling” (nie znam tytułu polskiego, jeśli istnieje). Piękna książka o uczeniu dzieci komunikowania się między sobą. No i oczywiście o podkromieniu wpierw tego diabla w nas samych ☺

  • Odpowiedz Styczeń 23, 2016

    czarnula

    Moja mała Alicja ma dwa miesiące i dokładnie dwa miesiące temu leżałam w łóżku i myślałam nad tym czy będę potrafiła pokochać tak samo mocno ją jak 2,5 letniego synka. Drugie dziecko to w pełni przemyślana i świadoma decyzja a jednak nie wyobrażałam sobie kochać tak samo mocno jak Ignacego . Dziś jest dokładnie tak jak napisałaś. Wydaje mi się że syn to „kawał chłopa”. Niestety on przechodzi syndrom detronizacji i stał się ( pisząć wprost !) nie dowytrzymania. Mimo, że kocha siostrę , przytula ją, pomaga, głąszcze i wyraża się o niej w pieszczotliwy sposób , nie potrafi sobie poradzić z własnymi emocjami. My cała ciążę przygoowywaliśmy go to roli starszego brata- niestety bez skutecznie. Syn jest marudny, jak coś jest nie po jego myśli wpada w histerię. Codziennie wymusza, krzyczy i sprawdza na ile może sobie pozwolić. Ja mam święta cierpliwość bo na codzień pracuję w przedszkolu, a ze swoim dzieckiem niepotrafię sobie poradzić;( Z mężem dajemy z siebie 100% a nawet 101%. Mała jest grzeczna jak anioł, większość czasu śpi a ja poświęcam czas synkowi. Malujemy,rysujemy,wycianmy, śpiewamy chodzimy na spacery , jeżdzimy na basen i sale zabaw- czyli tak jak do tej pory . Mimo to synuś ma w sobie tak skrajne emocje, że oboje jesteśmy już z mężem wyczerpani. Najgorsze jest to, że syn mnie odtrąca i chce spędzać czas z babcią, ciocią a nawet sąsiadką… byle nie z mamą. Och …kocham tego urwisa ale nie myślałam że będzie aż tak ciężko ! pozdrawiam „podwójne „mamuśki i autorkę

  • Odpowiedz Styczeń 25, 2016

    Amira

    Dzięki Bogu za ten tekst. Chyba uratował mi życie.

  • Odpowiedz Styczeń 26, 2016

    Ola

    Ulżyło mi… Nie jestem sama w motaniu się między dwójką dzieci 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 29, 2016

    Edyta

    Wpadlam na ten wpis szukajac w Internecie odpowiedzi czy aby na pewno jestem normalna..dlaczego mam tyle sprzecznych uczuć co do starszego synka (3 latka) dlaczego mam wrażenie że go odrzuciłam..I to potworne poczucie winy wyciskajace łzy wieczorem po całym dniu kiedy zdaje sobie sprawę ile razy „odgonilam” go od siebie albo widząc jego pytajacy wzrok z daleka obserwujący jego mamę mówiącą czule do młodszego brata (6 tygodni)…Trochę mi ulżyło ze nie jestem odosobnionym przypadkiem…ale i tak czekam aż wszystko wróci do normy…mam nadzieję że wróci….Dziękuję za wpis…

  • Odpowiedz Lipiec 28, 2016

    Magdula

    Nie będę specjalnie oryginalna, przyłączając się do większości głosów, że ten blog to dla mnie całe tony ukojenia… Jestem dopiero trzeci dzień w domu. Emocjonalnie i organizacyjnie całkiem w rozsypce, ale już nie samotna w tym, co czuję i robię. Dziękuję, Alu, za ten blog.

  • Odpowiedz Sierpień 6, 2016

    Psyche i Logos

    ” badania pokazały, że im tata bardziej zaangażowany w opiekę nad starszakiem po pojawieniu się rodzeństwa tym łagodniej dziecko adaptuje się do nowej sytuacji”
    A czemu tata ma być zaangażowany w opiekę nad starszakiem, a nie nad młodziakiem? A jeśli to matka przejmuje opiekę nas starszym, przygotowuje posiłki, kąpie, zabiera gdzieś (bo chce się wyrwać) a tata zajmuje się własnie głownie tym młodszym? Ktoś to badał?

  • Odpowiedz Sierpień 22, 2016

    Kinga

    A ja wzięłam wszystko na chłodno, z rozsądkiem. Młoda też mi sprawę ułatwiła, bo ładnie spała w ciągu dnia, najadała się szybko i niezbyt często. Kiedy spała mogłam spokojnie zająć się trzyletnim wówczas Synkiem. Wiedziałam, że muszę mu dużo czasu poświęcić, bo dla Niego to rewolucja. Efekt był taki, że bardzo mi przy siostrzyczce pomagał, podawał smoczek, kołysał, śpiewał, wynosił pieluszki do kosza. Angażowałam go do wszystkiego. Gdy zaś urodziła się moja trzecia pociecha średnia córeczka miała 1,5 roku i ciągle jeszcze potrzebowała dużo uwagi. Było trochę trudniej, bo najmłodsza nie spała aż tak ładnie za dnia, ale się udało podzielić czas między całą trójkę. Efekt jest taki, że cała trójka domaga się teraz rodzeństwa, tylko ja sobie jakoś nie wyobrażam na razie noworodka w domu. Najmłodsze dziecko ma już 4,5 roku i cieszę się, że najgorsze za nami. Najtrudniejszy był brak zaangażowania męża. Przy Jego pracy to było po prostu niemożliwe. Dziadkowie daleko, mąż często poza domem, a ja z trójką małych dzieci, bez samochodu, tylko komunikacja miejska, wózek, nosidełko i trzecie za rękę – jak teraz o tym myślę, to jakiś koszmar był, a wtedy to mi się wydawało normalne.
    Matka wszystko przetrzyma, dopiero po fakcie zdaje sobie sprawę ile wysiłku ją to kosztowało.
    Życzę Wam Dziewczyny dużo radości z macierzyństwa. Miłość do dziecka góry przenosi.

  • Odpowiedz Sierpień 23, 2016

    Paulina

    Oj tak, wizja pojawienia się młodszego strasznie mnie przeraża. Właśnie między innymi jak Nikola na nie zareaguje… Dlatego jeszcze się nie zdecydowaliśmy ;D

  • Odpowiedz Wrzesień 10, 2016

    ania

    Po pojawieniu się Młodszej relacja ze Starszym się totalnie posypała…. mimo, że był aniołem, sam się sobą zajmował, przyjął siostrę świetnie i wykazał ogromną cierpliwość… miałam poczucie odzyskanej równowagi może po roku ale już i tak nie jest jak wcześniej. Może przez różnicę wieku ponad 5. Teraz w trzeciej ciąży jestem przerażona że to się powtórzy… Ktoś coś wie jak to jest przy kolejnych? Czy taki silny efekt jest najbardziej przy drugiem, czy za każdym razem tak samo? Czy zalezy od różnicy wieku?

Leave a Reply