Karmisz piersią? A czy wiesz jaka jest ich pojemność?

171H

Z ogromną przyjemnością powracam do tematu, który narobił dużo szumu przy okazji rozważań nad nocnym mlekiem (klik). Pojemność piersi okazała się być pojęciem mocno abstrakcyjnym i zarazem wykluczającym się z krążącymi w internecie njusami o produkcji pokarmu na bieżąco – w chwili podłączenia ssaka do źródła. Tym czasem każda mama karmiąca piersią powinna być świadoma że objętość mleka dostępna dla dziecka w trakcie karmienia jak i częstotliwość karmień w ciągu doby jest różna dla każdego dziecka.

Po pierwsze primo. Każda para – mama i dziecko są unikalną jednostką produkującossącą. Ta wyjątkowość dotyczy też różnych potrzeb żywieniowych niemowlęcia. Dla zobrazowania skupię się na tym nieszczęsnym nocnym karmieniu. Niektóre młode mogą zwyczajnie potrzebować nocnych karmień daleko ponad pierwszy kwartał życia. A i w dzień o pierś upominać mogą się częściej. I to nie jest ich „widzimisię” tylko konkretne potrzeby żywieniowe. Taki scenariusz może spotkać może mamy z małą pojemnością piersi.

Po drugie primo. Już dawno temu profesor Hartmann z Australii wykazał, że synteza mleka pomiędzy karmieniami jest różna w zależności od wypełnienia piersi. Produkcja spada kiedy piersi są pełne i przyspiesza kiedy są opróżnione [1]. Jest to jedna z ważniejszych zasad laktacyjnych, o którym lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć.

Po trzecie primo pojemność piersi nie jest nieograniczona. Można powiedzieć, że jest to maksymalna ilość mleka jaka może być zmagazynowana w gruczole zanim powie on „dość, więcej nie dam rady”. Tym samym jest to ilość mleka dostępna na jedno karmienie i różni się w zależności od kobiety. Zakres jest szeroki. Pani X ma pojemność 80 ml, a Pani Y może mieć 600 ml. To tłumaczy dlaczego dzieci zgłaszają się do piersi z różną częstotliwością [2]. Naukowcy oczywiście nie raz badali maksymalną pojemność gruczołów piersiowych. Indywidualne różnice między karmiącymi wynoszą do 300%. Kobiety z większą pojemnością często zachowują większe przerwy między karmieniami, te z mniejszą pojemnością karmią częściej [3]. Proste.

Dodam jeszcze, że rozmiar piersi nie jest obiektywnym wskaźnikiem pojemności. Czasem małe piersi mogą być do cna upakowane tkanką gruczołową, podczas gdy duże piersi mogą składać w większości z tkanki tłuszczowej i na odwrót. Można powiedzieć, że liczy się to co niewidoczne dla oka. I tak małe piersi mogą mieć dużą pojemność i vice versa. A co najważniejsze, niezależnie od pojemności- małej czy dużej- każda z nas produkuje wystarczająco dużą ilość mleka dla dziecka ponieważ do prawidłowego wzrastania nie jest ważne ile dziecko zje na jeden raz ale w przeliczeniu na 24 godziny.

Dla zobrazowania taki przykład. Załóżmy, że Wy do przeżycia potrzebujecie 2 litrów płynów dziennie i macie w domu szklanki o pojemności 1 litra i 0,5l. Tą samą ilość życiodajnej wody możecie dostarczyć do organizmu wypijając 2 duże szklanki albo musicie się napić 4 razy korzystając z małych szklanek. Niezależnie od tego jakie szklanki w domu macie zawsze dostaniecie tyle wody ile trzeba.

Dzięki mojej laktacyjnej guru – Nancy Mohrbacher załatwiłam wam taką infografikę 🙂

EDIT: Żeby tekst nie był mylący to małe wyjaśnienie. Piszę tylko i wyłącznie pojemności piersi. Oczywistym jest, że na częstotliwość karmień oprócz niej wpływa także masę innych czynników, które nie zostały tutaj opisane. Wiecie też, że ilość mleka odciąganego laktatorem nie musi być obiektywnym wskaźnikiem  dostępnej ilości mleka. Jak również o tym, że kiedy laktacja jest ustabilizowana nie czujemy (do tego stopnia jak na początku) tego, że piersi są pełne. Wręcz przeciwnie, mamy często mają poczucie, że piersi są puste. Co oczywiście nie jest prawdą. W związku z tym wcale nie musisz odczuć tego momentu dnia kiedy piersi są najbardziej wypełnione. Dlatego wszystkiego w grafice używano czasownika „możesz”, który w wolnym tłumaczeniu znaczy, że możesz ale nie musisz 😉 Podobnie jak „możesz” mieć niewielką, średnią czy dużą pojemność piersi.

Mataja.pl - naukowy blog dla rodziców-1

Przypominamy też, że zakończył się konkurs z Amabell. Jedna ze szczęśliwych zwyciężczyń jeszcze do nas nie dotarła. Prosimy o kontakt.

Może Cię też zainteresować:

1. Wprowadzanie posiłków uzupełniających do diety niemowlaka

2. Kilka zaskakujących faktów na temat piersi

3. Czym może zaskoczyć cię noworodek.

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

33 komentarze

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    Wcześniak i co dalej

    No i teraz rozumiem czemu moje młode tak długo potrzebowało „cycania” w nocy. I tak nawet intuicyjnie czułam, że mimo nie małego rozmiaru piersi to mleka wcale nie mam tak dużo. W najlepszych czasach odciągałam po 100 ml. A teraz już nic. Mimo, że dziecko się najada.

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    mama alina

    To ja należę do tych nieszczęsnych malopojemnosciowych ; ( ale przynajmniej będę umiała jakoś wytłumaczyć ( nie wiem który już raz) ze mleko mam i mieć będę a mój syn mnie nie wykorzystuje tylko normalnie w świecie potrzebuje częściej cyCuszki

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    mama

    O jak dobrze przeczytać taki artykuł 🙂 Ciągle słyszę „a Ty znowu karmisz?”. Teraz wiem z czego to wynika. Fajnie, gdyby jeszcze córeczka się tak nie buntowała, że za mało/wolno leci… Dziękuję Ci za tą wiedzę 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    Hania

    Uwielbiam Was!! Podsunę ten artykuł tym, którzy moje problemu z karmieniem tłumaczyli małymi piersiami:/ pozdrawiam Was!

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    Łucja

    Z tym rozmiarem piersi zgadzam całkowicie przy mojej malutkiej miseczce A, mleka było co nie miara

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    goha

    W koncu wiem czemu musialam swojego dziecia karmic jakis milion razy dziennie zawsze z dwoch piersi naraz a on i tak niedojedzony! A piersi nigdy sie nie nie napelnialy, serio, byly zawsze miekkie. Ale przynajmniej nie musialam nigdy uzywac wkladek laktacyjnych bo nic nie cieklo. Szukam plusow 😉

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2015

    Senia

    Aha, moje dziecko pierwsze w trzecim tygodniu zycia wypracowalo rytm jedzenia tylko 4 razy na dobe! (na zadanie itd, a nawet jak sie zorientowalam, ze to tak malo i proponowalam jej piers czesciej to nie chciala). Znajaca nas polozna zdziwila sie, ale widzac, ze wszyscy swietnie sie maja, stwierdzila, ze najwyrazniej tak ma byc i polecila cieszyc sie z wygody;). Ach ten dlugi nocny sen-to byly cudowne miesiace!
    Druga moja latorosl jadla tez dosc rzadko.
    Najwyrazniej w piersiach bylo samo mleko, bo w normalnym stanie (nie ciazowym i nie laktacyjnym) to ja mam cycki nr A.

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    Monika

    Dziewczyny! Uwielbiam Wasz blog!:)

    Czy macie jakies badania odnosnie przechowywania mleka, tzn, czy mleko stojace dzien/dwa w lodowce, badz mrozone kilka dni i podgrzewane przed spozyciem, traci niektore ze swoich walorow, czy sklad jest w 100% ten sam co swiezutkiego mleka???
    Pytam jako mama pracujaca i odciagajaca mleko:/ chcialabym miec tylko pewnosc, czy lepiej trzymac mleko dwa dni w lodowce, czy bez znaczenia jest, gdy je zamroze…
    Danka, masz dla takich pracusiow jak ja jakies wytyczne?;)
    Dzieki!!!

    • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

      Magda

      oooo i ja się dołączam do pytania. Niedługo wracam do pracy i chcę dalej karmić synka.

      • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

        Danka Kozłowska-Rup

        Magda to napisz na kontakt@mataj.pl jak będzie wyglądał twój powrót do pracy tj. na ile godzin, dlaczego nie chcesz zakańczać karmienia, jak zamierzasz sobie poradzić z odciąganiem, czego się boisz i takie tam. Napiszę posta albo kilka postów

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    Monika

    ziewczyny! Uwielbiam Wasz blog!:)

    Czy macie jakies badania odnosnie przechowywania mleka, tzn, czy mleko stojace dzien/dwa w lodowce, badz mrozone kilka dni i podgrzewane przed spozyciem, traci niektore ze swoich walorow, czy sklad jest w 100% ten sam co swiezutkiego mleka???
    Pytam jako mama pracujaca i odciagajaca mleko:/ chcialabym miec tylko pewnosc, czy lepiej trzymac mleko dwa dni w lodowce, czy bez znaczenia jest, gdy je zamroze…
    Danka, masz dla takich pracusiow jak ja jakies wytyczne?;)
    Dzieki!!!

    • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

      Danka Kozłowska-Rup

      O dzięki Ci Moniko! Jak miło jest być uwielbianym 😉 Wracając jednak do pytania, to podobnie jak z innymi pokarmami, mrożenie mleka kobiecego może niszczyć niektóre immunologicznie aktywne cząsteczki. każde jest bardzo dobre ale najlepsze jest świeże mleko, potem z lodówki, a potem rozmrożone. Jak ze wszystkim do jedzenia 🙂 Monika może napiszę posta dla mam pracujących. Napisz mi tylko ( i ktokolwiek nas czyta też) co cię nurtuje w temacie praca a kp. Najlpiej pisz na kontakt@mataja.pl

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    cotti

    Uwielbiałam być matką karmiącą, bo normalnie miałam rozmiar A, ewentualnie nikłe B, a tu nagle okazało się, że mam C 😀
    Moja pierworodna przez pierwsze 2 miesiące życia generalnie cały czas chciała być na cycku. Teściowa radziła, żeby dać dziecku mm, bo widać, że się nie najada – bo ciągle chce mleka. A to było gorące lato, dziecku chciało się pić, a na dodatek – uwielbiała się przytulać. Gdy zrobiło się chłodniej, przerwy między karmieniami wydłużyły się.

    • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

      Danka Kozłowska-Rup

      gratuluję ładnego C 🙂 A mleko to także picie, bliskość, ssanie i inne potrzeby dziecka. Widocznie mała miała strasznie dużo potrzeb w pierwszych 2 miesiącach życia. Całe szczęście, że było je czym zaspokoić nie głowiąc się zanadto jak to zrobić. Tylko hop siup i jest 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    maggie.s

    A ja myślę, że sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Dołożyłabym jeszcze jeden czynnik – pojemność żołądka dziecka tudzież jego chęć zjedzenia mniejszej/większej porcji. Śmiem twierdzić, że moje piersi miały całkiem sporą pojemność i zawsze bardzo łatwo odciągałam spore ilości mleka laktatorem (mój rekord to 360 ml po nocy spędzonej z dala od dziecka). Tymczasem syn mój zwykle zaspokajał pierwszy głód, po czym nie chciało mu się dłużej ssać. W ten sposób ja bardzo długo miałam nadwyżkę, a on przybieram ledwo-ledwo. Dzieć ma już 4 lata, a nadal bywa, że jedzenia pochłania jak na lekarstwo. Także myślę, że częściowo ta pojemność piersi jest sprawą wtórną, regulowaną właśnie przez dziecko.

    • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

      Danka Kozłowska-Rup

      jasne, że tak 😉 W artykule jednak pisałam tylko o pojemności podczas gdy czynników, które mogą wpływać na częstotliwość karmień może być tysiącpięset 😉 To 369 ml, to chyba do księgi rekordów wpiszemy rzeczywiście.

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    Małgosia

    A my jesteśmy przypadkiem mieszanym:)
    Dziecko szybko najada się z jednej piersi (przeciętnie je ok. 5 minut), mleko leje się strumieniem, spokojnie mogę odciągnąć ponad 100 ml, jeśli opuścimy karmienie.
    Ale równocześnie, karmimy się często, także w nocy, już 6. miesiąc. Często to jest karmienie ‚na dwa łyczki’, albo żeby się przytulić. Także zgadzam się z Maggie S., że bywa to kwestia bardziej złożona:)

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    Mama Puchatka

    Dziękuję wreszcie przeczytałam antidotum na dochodzące mnie niemal z każdej strony komentarze – „Twój syn tak płacze, bo jest głodny. Masz za małe piersi.Daj mu mleko modyfikowane, nie męcz dziecka”. Mój syn ma już trzy lata, nie karmię go już piersią od dwóch, ale mimo upływu czasu wciąż kojarzę laktację z wyrzutami sumienia i wylanymi łzami.

    • Odpowiedz Kwiecień 30, 2015

      Danka Kozłowska-Rup

      Proszę bardzo. Cała przyjemność po mojej stronie. Mitom na temat, tego że małe piersi= mało mleko mówimy stanowcze nie 😉

  • Odpowiedz Kwiecień 30, 2015

    Mama Tosi

    Dziękuję bardzo za ten wpis 🙂 czytałam Waszego bloga przez całą ciążę i czytam teraz gdy już Tosia jest z nami na świecie. Temat karmienia piersią bardzo mnie interesuje i dotyczy, bo pomimo mitu-że po cc ciężko karmić piersią- ja od samego początku walczyłam o laktację i się udało. Rozmiar piersi z małego B urósł do rangi potężnego D/E 🙂 mit małych piersi i ja obalam! Czasami mam wątpliwości właśnie co do tego czy dziecko odpowiednio się najada… w pierwszym miesiącu życia Antosi bez problemu między karmieniami ściągałam ok.150ml w ciągu pięciu minut…byłam zadowolona z tego, no bo przecież pokarmu mam aż nadto… teraz gdy córka na dniach skończy dwa miesiące… miałam wiele wątpliwości, bo nagle ściągnąć nie potrafię już tyle pokarmu i dziecko przestało jeść tak długo-10 minut i po sprawie i do tego tylko z jednej piersi…teraz rozumiem już wszystko i uspokoiłam się. Dzięki wielkie 🙂 takie są dylematy młodej matki 🙂

  • Odpowiedz Maj 8, 2015

    marynarka

    Byłam na USG piersi na początku tej ciąży (teraz 20 tc.) i usłyszałam, że moje piersi gigant (75H) prawie w całości składają się z tkanki tłuszczowej. Moją córkę karmiłam pół roku, bardzo słabo ssała, bo przez pierwsze 6 tygodni karmiona była butelką z moim odciągniętym mlekiem. Jak już się udało przejść na karmienie tylko z piersi (dzięki wspaniałej położnej), córka jadła co 2-3 godziny w dzień i co 4 w nocy, tylko z jednej piersi i zajmowało jej to 5-7 minut. Nic mi to nie mówi o pojemności :/ Teoretycznie nie mam prawie tkanki gruczołowej, praktycznie córka jadła bardzo krótko i tylko jedną pierś. Może to przez wcześniejsze ściąganie???

  • Odpowiedz Maj 13, 2015

    Magda

    No dobrze, a czy można mieć piersi gruczołowo utkane (wg usg) i mieć mimo to za małą pojemność (choć rozmiar spory)? Ja nie byłam w stanie wykarmić żadnego z mojej 3 dzieci (dzieci zdrowe, bezsmoczkowe, wędzidełka ok).Żadne nie przybierało na wadze, gdy były tylko na piersi. Kilku międzynarodowych konsultantów laktacyjnych odwiedziłam i nie pomogli. Wielotygodniowe próby ze stymulacją laktatorem też bez powodzenia. Pierś podawana 10-12 razy na dobę.2-4 piersi na jedno karmienie. Nigdy nie miałam nawału. Karmiłam długo (9 m-cy, 22 m-ce i obecnie 8-my miesiac karmie), ale mieszanie (dokarmianie bez użycia butelki – sonda, łyżeczka, strzykawka).

  • Odpowiedz Maj 15, 2015

    b&b

    Czytam Waszego bloga odkąd po porodzie koleżanka przesłała mi linka. Świetnie się Was czyta.

    Walczyłam o mleko długo, przez pierwszy miesiąc dokarmialam, bo córka nie chciała jeść, szybko zasypiała. Teraz od dwóch miesięcy karmię tylko piersią, mała na mnie wisi i wisi, a bardzo słabo przybiera na wadze. Wzrostowo jest w 97centylu, wagowo 25. W związku z tym zaczęłam się martwić, czy córka się najada. Przytyła ostatnio tylko 520 g (w miesiąc. A urosla4 cm) Jest bardzo ruchliwym niemowlakiem i niespokojnym.
    Teraz nie ściągam mleka, ale jak ściągałam to po nocy miałam z obu piersi maks 120 ml (3h po karmieniu).
    Dodam, że byłam przez 2 miesiące na restrykcyjnej diecie z powodu kolek.
    Coś mam wrażenie, że skończy się na dokarmianiu.
    Córka ostatnio zamiast jeść „dyskusję” ze mną prowadzi, uśmiecha się i zmusić jej nie potrafię by jadła.

    • Siatki centylowe to nie koniec świata i one nie decydują o konieczności dokarmiania. Niemowlęta rosną w różnym tempie, nie wszystkie idą wzorcowo w górę wraz z centylami co nie oznacza, że są niedożywione. SKonsultuj się z dobrym pediatrą aby zbadał córeczkę oraz z konsultantem laktacyjnym i oni w mig rozwieją twoje wątpliwości.Ps. dzięki za miłe słowa 😉 Pozdrawiamy i uściski dla córci

      • Odpowiedz Maj 18, 2015

        b&b

        Dziękuję za odpowiedź.
        Pediatre mamy bardzo dobrego, uspokaja mnie, że Maleńka rośnie dobrze, skoro przybiera minimum 0.5 kg na miesiąc. A jest wyjątkowo żywym i wrażliwym dzieckiem.

        Ale ja jestem niestety typem, który musi mieć wszystko od linijki i skoro coś mieści się w tej magicznej ” szerokiej normie” to i tak draze dalej temat. Szerokiej, czyli jakiej? Jesteśmy gdzieś bardzo przy granicach? Czy to jakieś magiczne określenie na uspokojenie rodziców, czy delikatna sugestia, że jednak cos jest nie tak?

        Ehh… Czymś ciężkim w głowę, oczywiście moja, na porządne otrzezwienie.

  • Odpowiedz Maj 17, 2015

    Małgorzata BB

    U mnie ta ikonografika się nie sprawdza   od 5 m-cy karmię syna co 3h, przez całą dobę, również w nocy, a gdy odciągałam pokarm na dłuższe wyjście laktatorem, to z 1 piersi było jednorazowo 180ml, z czego jak się okazało syn wypijał co 3h ( z butelki) 120-150ml 🙁

  • Odpowiedz Maj 18, 2015

    Agnieszka

    A czy to nie jest tak, ze mleko rzeczywiscie produkowane jest podczas ssania (czy raczej w zaleznosci od zapotrzebowania dziecka) a pojemnosc piersi mowi wlasciwie tylko tyle, kiedy zaczną byc przepelnione (albo zacznie sie z nich „wylewac”)? Przeciez to ssanie jest czynnikiem wyzwalajacym laktacje!

    • Nie tak nie jest. Fizycznie byłoby to niemożliwe aby mleko powstawało w danej sekundzie, w tej w której dziecko ssie akurat 😉 Jeśli przystawiasz dziecko to mleko musi być już na ten moment gotowe. Także produkcja musi się odbyć w międzyczasie 😉 Ssanie wyzwala odruch oksytocynowy (czyli wypływ pokarmu). Być może chodziło ci o to, że ssanie, powoduje opróżnienie piersi. Bo to od tego właśnie zależy synteza mleka. Im pierś dłużej pozostaje przepełniona tym bardziej się ten proces spowalnia.

  • Odpowiedz Maj 18, 2015

    aga sz.

    Jest to pierwszy wpis Pani autorstwa, który przeczytałam, i jestem bardzo mile zaskoczona – do tej pory każdy nowy artykuł, na który się natknęłam, w zasadzie tylko powielał znane mi fakty (lub mity) o karmieniu piersią. Szkoda że dopiero teraz tu trafiłam, ale i tak myślę że warto było 🙂 z jedną rzeczą tylko nie mogę się zgodzić (ewentualnie proszę mnie wyprowadzić z błędu), biorąc pod uwagę moje doświadczenia – a mianowicie niestety chyba nie każde dziecko jest w stanie najeść się z każdej mamy, niezależnie od bardzo obrazowego i logicznego wytłumaczenia zasad laktacji przy pomocy szklanek. Mam 2 dzieci, które bardzo chciałam karmić piersią – niestety (Pani artykuł to potwierdził) mam małą pojemność piersi (jedna jeszcze w miarę, druga – zupełnie mało), a trafiły mi się dwa leniuszko-śpioszki o dużych potrzebach kalorycznych (przynajmniej po starszym widać to bardzo dobrze, bo je za trzech a chudy jest strasznie). Przy synku nie do końca zwracałam uwagę na to, żeby go często przystawiać (był karmiony przepisowe 8 razy na dobę, więcej razy nie dość, że się nie dopominał, to jeszcze ciężko go było niekiedy dobudzić) i pewnie to (plus kilka innych czynników) spowodowało, że dodatkowo laktacja ustabilizowała się na niskim poziomie (nie miałam nawet nawału), więc pomimo późniejszych starań – stymulacji laktatorem i wizyt w Poradni Laktacyjnej – nie udało mi się go za długo karmić, bo nie miałam czym. Przy córce byłam obczytana i zdeterminowana – dodatkowo po w miarę mało obciążającym porodzie sn byłam w stanie maksymalnie poświęcić się sprawie karmienia. Mimo prawidłowej (wg doradcy laktacyjnego) techniki karmienia, pięknego nawału i przystawiania córki do piersi praktycznie non stop (oczywiście z trudem, bo śpioch był i jest straszny, mimo że dziecię zdrowe, donoszone, bez nasilonej żółtaczki, plus przystawiania do dwóch piersi na raz, o ile się dało) przy karmieniu samą piersią przyrost wagi po okresie nawału praktycznie znikomy, przy dokarmianiu mm 3-4 razy na dobę – przyrosty rzędu 10 g/dobę. Dodam że przy dokarmianiu 7-8 razy na dobę (przyrosty wreszcie rzędu 20-30g) córka praktycznie w ogóle nie opróżniała piersi, choć lubiła sobie przy niej poleżeć i possać. Niestety pomimo całkiej przyzwoitej laktacji, dziecko z niej nie skorzystało. Czytając kilka powyższych i inne komentarze wydaje mi się że wcale nie jestem odosobnionym przypadkiem. Ja wybrałam ostatecznie mm i poza odrobiną żalu i poczucia winy, moje macierzyństwo jest teraz bardzo szczęśliwe. Oczywiście podziwiam kobiety, które wiele miesięcy ściągają pokarm laktatorem i podają butelką, ale prawdę mówiąc z naturą ma to dla mnie niewiele wspólnego. Być może takie nastawienie wynika z faktu, że w moim przypadku ściąganie pokarmu trwało tak długo i było tak żmudne że w zasadzie więcej czasu spędzałam z laktatorem niż z dzieckiem, a efekty karmienia mieszanego były marne. Zarówno przy jednym, jak i przy drugim dziecku sprawę karmienia długo „przechorowywałam” i cały czas trochę jest mi przykro jak wszędzie czytam, że każda matka jest w stanie swoje dziecko wykarmić. Nie wiem co dowody naukowe mówią na taki przypadek, ale wciąż jestem bardzo ciekawa. Pozdrawiam!

    • Danka jestem 🙂 Dzięki za miłe słowa. Przeczytaj też inne wpisy, może ci się też spodobają. Nie jesteś w błędzie. Nie jest tak idealnie, że wszystkie mamy są w stanie wykarmić piersią swoje dzieci. Ale większość jest, bo laktacja jest integralną częścią cyklu rozrodczego kobiety. Wszystkie procesy, które warunkują udane kp są złożone i nie wiemy jeszcze wszystkiego w tej materii. Niemniej jednak a. zdecydowana większość kobiet na wstępie ma wszystkie warunki do tego aby z powodzeniem karmić tylko piersią. Z tego wora część nie karmi od początku ze względu na przekonania, wyobrażenia jakieś i różne takie rzeczy; druga część karmi krótko albo bardzo krótko bo po drodze napotkają na przykład na jakieś problemy i ostatecznie rezygnuje.I z tej całej puli ostatecznie wyłącznie piersią karmi jakiś tylko odsetek kobiet. I to nie oznacza, że te pozostałe nie są w stanie. Fizycznie są w stanie ale, że to czy tamto powoduje że się nie udaje. Przyczyn może być milion pięćset. Niektóre uda nam się rozwiązać inne nie. Artykuł dotyczy stricte fizjologii i dotyczy tylko pojęcia „pojemności ” piersi, nie mają tu miejsca żadne problemy ani po stronie mamy ani dziecka. Dlatego śmiało można powiedzieć, że każda mama, niezależnie od pojemności ma wystarczająco mleka dla swojego dziecka.
      b. Jest niewielki odsetek kobiet, które fizycznie nie mają takich możliwości jak np. kobiety z niedorozwojem tkanki gruczołowej piersi, po mastektomii oraz kobiety, które w wyniku różnych problemów zdrowotnych mają gorsze prognozy odnośnie karmienia. Odnosząc się do twojej sytuacji teraz, to nie wiem czemu akurat tak potoczyła się twoja historia laktacyjna. Sprawa wymagałaby głębszej analizy. i masz rację, nie jesteś w tym odosobniona. Ale zawsze najważniejsze jest to,że dzieci mają fajną, mądrą, zadowoloną mamę, która podejmowała swoje decyzje świadomie. A sposób w jaki karmisz swoje dzieci niczego tu nie zmienia. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Maj 18, 2015

    Magda

    Aga Sz., mogłabym użyć twojego opisu, jako swojej historii. Tez robiłam wszystko co tylko mogłam, a nie byłam w stanie wykarmić dzieci ( u mnie troje dzieci, każde z innym temperamentem, ale wszystkie w końcu zasypiały na piersi, gdy mleko nie płynęło). Miałam 3 szanse, korzystałam z różnej pomocy i sposobów. I niestety nie znam nadal przyczyny niepowodzeń. Jednoczesnie też czuję rozżalenie czytając, że każda kobieta może wykarmic swoje dziecko. Ja nie mogłam, chociaż próbowałam wszystkiego!

  • Odpowiedz Wrzesień 3, 2015

    lavinka

    To ja należę do niskopojemnych. Moje dziecko potrafiło ssać non stop z dłuższymi przerwami nocą na sen, a i tak wylądowało odwodnione na kroplówce. W szpitalu zbadano mi pojemność piersi, bo mała mając 5 tygodni nie dobiła nawet do 4kg. Ona ważyła prawie tyle samo, co po urodzeniu (rejon 3200, po urodzeniu spadła ponad 10%, wię zaczynaliśmy na dużym minusie). Wyszło, że maksymalnie zbiera się tam 40ml (a bywało mniej). To była ta lepsza pierś. Z drugiej dziecko dało radę zjeść 20ml (najczęściej 10 lub dziecko po karmieniu z tej piersi przed i po ważyło tyle samo). Nie dziwota, że mała była głodna i spadała z wagi jedząc co dwie godziny lub częściej za dnia. Przez miesiąc zabawy z piersią mała nie odzyskała wagi urodzeniowej. Po przestawieniu na mm dosłownie w kilka dni utyła pół kilo. Pół kilo!

Leave a Reply