Co gryzie małe dzieci? Wszystko co wiesz o ząbkowaniu jest nieprawdą.

TEBzsiHucK83ZFmiC1XngK5p3HjkoD1HsW3GfGp2NJufoDLTjp5SYR1CRjZC0iVbmYIPaA=w1315-h490

Gdyby tak przysłuchać się matkom małych dzieci, to można wyciągnąć wniosek, że dziecka ryczą z dwóch powodów:

  • dzieci 0-3 miesięcy – ryki, wrzaski, nieprzespane noce i ogólna mendoza mendozaura spowodowane są przez kolkę (klik)
  • dzieci 3-24 miesięcy – ryki, wrzaski, nieprzespane noce i ogólna mendoza mendozaura spowodowane są przez wyrzynające się w bólach zęby.

No nie ma inaczej, prawda? Jak ryczy i marudzi to bankowo idą dwójki, trójki, dziesiątki nawet. Nic to, że marudzi tak od dwóch tygodni a zęba jak nie było, tak nie ma – uparty ząb – myślimy i każdego dnia z nadzieją zaglądamy w paszczę berbecia, a kiedy w końcu znajdziemy w dziobie cokolwiek z grubsza przypominającego zęba nasza radość nie zna granic bo oto wylazł winowajca zła całego i znowu będzie pięknie.

Objawy ząbkowania?

Tak właśnie widzimy to całe ząbkowanie, prawda? Wszystkie dni i noce jęczybuły, luźne stolce, wysypki i odruch wgryzania się we wszystko – z ramieniem matki na czele – interpretujemy zbiorowo jako ani-chybi-idą-mu-zęby i wyjdźcie-już-parszywe-zęby-i-zwróćcie-mi-moje-złote-dziecko.

Niestety muszę was rozczarować – wiele wskazuje na to, że wyłażące zęby wcale nie maczały palców w tym, że wasze dziecko się popsuło i nie jest chwilowo złote. Są co prawda badania, które łączą pewne znane wszystkim objawy z ząbkowaniem, ale we wszystkich symptomy te były obserwowane jedynie przez rodziców, którzy wiedzieli, że uczestniczą w badaniach dotyczących ząbkowania co mogło nieco zaburzyć ich obiektywizm bowiem chcąc się przysłużyć nauce z całych sił wypatrywali u swych pociech rzekomych objawów ząbkowania.

Rzekomych bo – choć trudno w to uwierzyć – symptomów, które w sposób naukowy powiązano z ząbkowaniem jest naprawdę niewiele. Jakie to są objawy? Zobaczmy.

W jednym z tych bardziej obiektywnych niż opartych li tylko na relacjach rodziców badań wzięto pod lupę maluchy uczęszczające do żłobka. Rodzice i personel żłobka przez 7 miesięcy każdego dnia wypełniali kwestionariusze dotyczące zachowania i nastroju dziecka, stopnia obślinienia, tego jak malizna spała, jaka się wypróżniała i czy miała jakieś wysypki [1]. Dodatkowo do paszczy nieszczęsnych obiektów badawczych codziennie w poszukiwaniu ewentualnego zęba zaglądał wesoły pan dentysta. Wesoły pan dentysta sprawdzał też temperaturę ciała dzieciaków.

I co się okazało?

Ano sęk w tym, że nic. Na pięć dni przed wyjściem zęba ani też w dniu jego premiery rodzice ani opiekunowie ani nawet wesoły pan dentysta nie notowali zwiększonego maruderstwa, gorączek, zaburzeń snu, obślinienia a’la buldog, wysypki, czerwonych polików czy też bardziej mokrych pieluszek. Jedyną rzeczą jaka mogła zwiastować pana zęba były luźniejsze pany stolce obserwowane do pięciu dni przed premierą. Choć to i tak kontrowersyjne bo zwiększone wyluzowanie kału zgłaszali li tylko rodzice. Personel żłobka zmian w konsystencji pana stolca nie zauważał.

Wniosek: w badaniu tym żodyn z popularnych we internecie objawów ząbkowania nie był związany z rzeczywistym ząbkowaniem. Żodyn. (klik)

Gorączka przy ząbkowaniu

Nieco inne, choć i tak odbiegające od popularnych wierzeń rezultaty dało natomiast badanie przeprowadzone kilka lat temu w Brazylii w którym przez 6 miesięcy specjalnie wyszkolony zespół dentystów codziennie o tej samej porze odwiedzał dzieciaki w ich domach, sprawdzał temperaturę i jamę ustną, a także przeprowadzał wywiad z rodzicami w kwestii tego co i jak było z dzieciakiem danego dnia [2].

Tym razem – i to was zapewne ucieszy – dentystom wyszło, że w dniu wyjścia zęba, dzień po nim, a w przypadku temperatury mierzonej w uchu także w dniu poprzedzającym premierę temperatura ciała człowieka ząbkującego rośnie. Niemniej rośnie – i to was zapewne rozczaruje – bardzo nieznacznie i nadal utrzymuje się w zakresie norm fizjologicznych bowiem wzrosty te wynosiły +/-… 0,1oC czyli np. z 36,4 na 36,5. Szału jakby nie ma.

I to jest moi państwo parszywie ważne gdyż albowiem jeśli u dziecięcia obserwujecie gorączkę bez wyraźnej przyczyny, zwłaszcza taką powyżej 38,5oC to bądźcie łaskawi nie zwalać tego z automatu na ząbkowanie bo ciotka Halinka gadała, że jak zęby to gorączka, a ciotka Halinka na dzieciach się zna, tylko udajcie się do lekarza. W bardzo starym, ale ciągle jarym badaniu przeprowadzonym w jednym ze szpitali wśród 50 dzieci, które przyjęto z gorączką przypisywaną przez rodziców ząbkowaniu u 48 bez trudu znaleziono inną przyczynę gorączki. [3]. W niektórych przypadkach była to naprawdę poważna przyczyna.

Ile dni przed pojawieniem się zęba obserwuje się charakterystyczne objawy?

Nie zmienia to faktu, że w przytoczonym powyżej brazylijskim badaniu rodzice (ale tylko rodzice!) faktycznie obserwowali niespokojny sen, zwiększony ślinotok, wysypki, lekkie katary, luźne stolce, zmniejszony apetyt i ogólne jęczybulstwo w związku z premierą zęba. Sęk w tym, że wszystkie te objawy obserwowali li tylko w dniu wyrznięcia zęba lub ewentualnie także dnia kolejnego.

Wniosek: w badaniach tych nie obserwowano długotrwałych dolegliwości poprzedzających pojawienie się zęba i spędzających sen z powiek całym rodzinom.

Skąd zatem bierze się w nas przeświadczenie, że ząbkowanie poprzedzają wielodniowe męki?

Po pierwsze lubimy znać przyczynę. No lubimy, a zdecydowanie łatwiej zwalić winę za okres jęczybuły na zębiska niż przyjąć do wiadomości, że dzieć też człowiek i może sobie czasem jęczeć ot tak po prostu. Taki przykładowo Wirigliusz też miewa etapy jęczybuły i gdybym za każdym razem winę miała zwalać na zęby to ziomal miałby ich już ze dwanaście rzędów.

Po drugie nasze przekonanie o objawach towarzyszących ząbkowaniu ma głębokie zakorzenienie w historii i sięga samego… Hipokratesa, który ząbkowaniu przypisał dolegliwości bólowe, luźne stolce, biegunkę, gorączkę, a nawet drgawki. Jego teorię wszyscy wzięli sobie do serca dokładając na przestrzeni wieków to i owo i w ten oto sposób jest ona kultywowana w formie mądrości ludowej aż do dziś i nikt nie kwapi się do zmiany poglądów.

Całe szczęście, że zarzuciliśmy już pogląd obowiązujący jakoś od XVII wieku, który to głosił, że ząbkowanie bywa przyczyną… śmierci. Serio! Śmiertelne żniwo zwykłego ząbkowania oceniano na jakieś 10-30%!

Zastanawiacie się skąd u licha wziął im się pomysł na to, żeby uznać ząbkowanie za przyczynę śmierci małych dzieci? Ano sprawa jest prosta. Dzieciakom między mniej więcej 6 a 24 miesiącem życia musi wyjść 20 zębów, czyli plus minus jeden ząb na miesiąc, czyli często. Wieki temu równie często dzieci umierały – z różnych powodów, ale jako że chociażby o mikroorganizmach wtedy nie słyszano to sprawa wydawała się prosta. Często wychodzą zęby, dzieci często umierają ergo zęby są przyczyną śmierci. Proste.

Zresztą z tego samego powodu my wiążemy pewne objawy z ząbkowaniem mimo braku jak dotąd namacalnych dowodów. W ciągu pierwszych dwóch lat życia dziecko jest przecież narażone na szereg mniejszych lub większych infekcji, które mogą się zbiegać w czasie z ząbkowaniem i dawać objawy które uznajemy za ząbkowe (gorączka, biegunka, wysypka, swędzenie ucha, gorszy sen). Równie dynamicznie rozwija się układ nerwowy malucha więc co rusz otwierają mu się jakieś klepki przez co młode może czuć że nie ogarnia świata i chadzać co jakiś czas poirytowane bardziej niż kobieta w 9 miesiącu ciąży na widok kolejnego smsa „urodziłaś już?”.

A jak już wspomniałam łatwiej nam zaakceptować że się nam z dziecka menda zrobiła przez zęby niż przez to że po prostu chwilowo mendą jest. Niestety brutalna prawda jest taka, że każdy z nas bywa czasem mendą – z tysiąca różnych powodów. Nawet ja, choć ja oczywiście rzadko (Wirgiliusz Twoje zdanie w tej kwestii się nie liczy!).

Czy ząbkowanie boli?

Ciekawe jest także zagadnienie bólu przy ząbkowaniu – bo o tym że to boli jesteśmy przekonani wszyscy – wyobrażamy sobie, że ten ząb się tam pewnie przez pińcet kości przebić musi i tkanki wżynając się bez znieczulenia w delikatne dziąsełka naszego cudu nad cudy niczym paskudne dłuto dentysty. Otóż niekoniecznie. Niekoniecznie to tak wygląda i niekoniecznie boli.

Ząbkowanie to przecież fizjologiczny proces, a te z reguły nie powodują, że człowieka boli jakby go kołem łamano (no dobra może poza porodem). Poza tym przyjrzyjcie się dzieciakom, którym wychodzą już zęby stałe – czy one wyją do księżyca i wymagają podawania hektolitrów środków przeciwbólowych? Raczej nie, prawda? Oczywiście może być tak, że jest różnica w odczuwaniu bólu wyłażących zębów pomiędzy niemowlętami a starszakami, ale niestety na razie nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić bo logistyka badania bólu u ząbkujących niemowląt byłaby naprawdę karkołomna. Jakby nie było aktualnie bardziej skłaniamy się ku temu, że ząbkowanie nie powoduje silnego bólu. Owszem może powodować (i zapewne powoduje) pewien dyskomfort, który może sprawiać, że nasze księżniczki i książęta na ziarnku grochu będą nie w sosie, ale wbrew powszechnym wyobrażeniom raczej nie jest to ból przeszywający wnętrzności.

Sposoby na ząbkowanie groźniejsze od ząbkowania

Warto mieć na uwadze kwestię bólu przy ząbkowaniu zanim władujemy dziecku do dzioba pół tubki żelu znieczulającego. Szczególnie, że FDA dosyć mocno przestrzega przed stosowaniem tychże [5, 6]. Dotyczy to zarówno żeli z lidokainą (głównie dlatego, że rodzice miewają tendencje do ładowania żeli bez umiaru uznając że to przecież „tylko” żel – tymczasem przedawkowanie lidokainy może mieć naprawdę opłakane skutki) dostępnych na naszym rodzimym rynku, jak i żeli z benzokainą których od jakiegoś czasu nie można u nas oficjalnie kupić w aptece, ale co z tego skoro po minucie googlania znalazłam sprzedawcę który za 35 zł prosto z USA dostarczy mi taki żelik do skrzynki. Co gorsza z lektury for internetowych wyszło mi, że wielu rodziców poleca owy żel, szafując jego nazwą na prawo i lewo i gloryfikując jego właściwości. Niestety tylko jeden z forumowiczów wspomniał, że stosowanie tego żelu wiąże się z ryzykiem z wystąpienia bardzo groźnego, choć rzadkiego efektu ubocznego, czyli methemoglobinemii.

Eksperci przestrzegają także przed stosowaniem biżuterii z bursztynu w celu złagodzenia objawów ząbkowania. To temat na dłuższy wywód, ale w skrócie chodzi o to, że póki co hipotetyczne korzyści ze stosowania tej formy złagodzenia objawów w żadnym wypadku nie przewyższają realnego ryzyka związanego z możliwością zakrztuszenia się, a nawet uduszenia. Wiem, że to u części obudzi ogromne emocje, więc co bardziej zainteresowanych odsyłam TU i TU.

Podobnie sprawa się ma z syropkami o działaniu przeciwbólowym i przeciwgorączkowym. Bo choć generalnie są one uznawane za bezpieczne w odpowiednich dawkach to jednak jak wynika z powyższego ząbkowanie samo w sobie nie powinno się wiązać z gorączką ani z nasilonymi dolegliwościami bólowymi. Dlatego jeżeli mamy podejrzenia, że coś dzieje się z dzieckiem to zamiast podawać maluchowi na własną rękę codziennie wieczorem syropek „bo przecież ząbkuje, a po tym lepiej śpi” warto jednak skonsultować się z lekarzem. Pamiętajcie, że to leki a nie soczek i nawet jak są dostępne bez recepty to można je przedawkować i napykać sobie biedy.

To co można, pytacie?

Ano AAP mówi na przykład, że można podać dzieciakowi gryzak coby się wgryzał w niego zamiast w nas i dawał w ten sposób upust nie tylko emocjom, ale też masował sobie dziąsełka niwelujący tym samym ewentualny dyskomfort. Gryzaków jest Ci na rynku pod dostatkiem więc spokojnie coś znajdziecie. A jeśli lubicie kupować polskie produkty to możecie sięgnąć np. po taki OTO gryzak z litego drewna klonowego od Lullalove. Jest nie klejony, niekolorowany i gryzły go nasze dzieci (znaczy nasze dzieci gryzły swoje, a nie że Drugorodny i DankoSyn siedzą w pracowni i gryzą wszystkie jakie wyprodukowano).

gryzakPięknorzęsy DankoSyn i gryzak MaMari

ljr8IcpSCwWM3gCC0WKxBoQ79UogjB9POWrBI3IcCvvyshVOpsWjf1gjoNDJtJpEGC3p3w=w1315-h490Gryzak występuje w formie rybki lub żółwika i ma zawieszkę dzięki której można przytwierdzić go do odzienia ząbkującej istoty.

Dziąsełka możemy też dziecięciu sami pomasować rękami – choć to z kolei może być bolesne dla nas bo te małe kruche istotki potrafią zadziwiająco mocno zacisnąć szczęki.

Całkiem dobrze wg AAP sprawdza się także podawanie ząbkującej maliźnie schłodzonych (ale nie zamrożonych!!) przedmiotów – można kupić takie specjalne gryzaki do chłodzenia, ale można też schłodzić łyżkę (wszystkie dzieci lubią łyżki – choć pewnie głównie dlatego, że jak się pacnie łyżką matkę to śmiesznie piszczy – matka, nie łyżka) albo podać choćby schłodzonego banana jak już dzieć jest w takim wieku że je sam [7].

No dobra rozpisałam się straszliwie, a najważniejsze jest to żebyście zapamiętali, że w zasadzie nie ma czegoś takiego jak objawy charakterystyczne dla ząbkowania i zawsze mu towarzyszące. Jasne, że mogą występować różnice osobnicze i jedne dzieci będą przechodziły to bardziej inne mniej – przy czym każdemu z nich mogą towarzyszyć charakterystyczne dla niego (a nie dla całej populacji) objawy. Jasne też, że ząbkowanie może trochę niepokoić maluchy (bo też co ich nie niepokoi?) przez co mogą mieć ciut mniejszy apetyt, ciut gorzej spać albo ciut chętniej gryźć cokolwiek bądź i być ciut bardziej poddenerwowane, ale to ciągle powinno być ciut i nie powinno się całymi ciągnąć tygodniami. Jeżeli w trakcie ząbkowania u waszego dziecka występuje biegunka, wysypka, gorączka, wymioty, kaszel, nadmierne moczenie pieluszek, nagła drastyczna zmiana zachowania czy jakikolwiek inny poważny objaw albo macie wrażenie że go bardzo boli – to najprawdopodobniej nie jest wina ząbkowania więc aby się upewnić czy wszystko w porządku skonsultujcie się z lekarzem.

Gdyby ktoś nie zauważył to spieszę donieść, że wpis zawiera lokowanie produktu. Przyjmuję zakłady jakiego 🙂

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, w drugiej go zamknęła i od tego czasu może sobie dopisywać przed nazwiskiem tajemnicze znaczki "dr n. med.". Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

38 Comments

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    Joasia

    Gryzaka 😉 będzie nagroda?

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    najladniejsza

    a o co ten zakład? bo jeśli nie o miskę błeno to nie startuję!!

    ja wierzyłam (chyba jeszcze nadal trochę wierzę, tzn. proces odwierzania rozpoczęłam, ale póki co jeszcze trwa) w to że boli, powoduje wzrost temperatury (do np. 38,5) i że powoduje marudzenie Niedużego Człowieka.
    a teraz to zaczynam myśleć że może to nie maluch marudzi bardziej, tylko matce cierpliwość się skurczyła to szuka winowajcy w świecie…

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    Kasia

    To by tłumaczyło dlaczego od maja mój ośmiomiesięczniak „ząbkuje” a zębów jak nie było tak nie ma 😉 już przestałam wierzyć, że to jego marudzenie to wina ząbkowania 😉 myślę, że kiedyś zaskoczy mnie widok białych kiełków wystających z bezzębnej dotychczas buźki 😉 dlatego przestałam go maltretować codziennym remanentem uzębienia…. 😉 poproszę więc o artykuł – „dlaczego ja ciągle marudzę….”

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    olga

    Eh. Czyli, że maruda, bo maruda. I tyle 😛
    A z tym brakiem bólu – no ja nie wiem, jak mi ósemki wyłaziły to się zwijałam z bólu, więc podbudowana mocno tym doświadczeniem trochę się boję, że może jednak i dziecia boli..?

    • Odpowiedz Sierpień 1, 2015

      Senia

      W wielkie dolegliwosci okolozabkowania nie wierze i wszystkie bursztyny, korzenie irysa itd. uwazam po prostu za swietny pomysl na biznes. Mysle, ze jednak czasem maluch moze czuc jakis dyskomfort. Mam dwojke maluchow, u jednego zauwazylam lekki niepokoj w nocy jak wychodzily piatki. U drugiego jedenastomiesiecznego, zeby dopiero wychodza-zadnych wiekszych spostrzezen.
      Ja tez lekko czulam i co pewien czas czuje jak osemki koncza osiagac pelnie wzrostu. Odkad mam dzieci bylo to dwa razy. Pewien zel znieczulajacy dla dzieci faktycznie mi pomogl;). Wiec jednak mysle, ze czasem moze to byc anieprzyjemne. Jednak ubaw mam zawsze jak mi kolezanki niewiadomoco o ich zabkujacych dzieciach opowiadaja i jak to zucie korzenia irysa i szalwia pomagaja (dziwnym trafem tylko jedynakom, jakos rodzice wiekszej ilosci dzieci nie maja najwyrazniej czasu na takie pierdoly tudziez odkryli, ze to bzdury).

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    Julkowa mama

    dzięki Ci o Pani za ten artykuł! 😀

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    Ania

    Post jak dla mnie na czasie :D. Czyli to, że moje dziecię nie chce jeździć w samochodzie, a w szczególności w foteliku i to, że nie chce siedzieć w wózeczku (od jakiegoś miesiąca) i to że ostatnio zrobił się total maruda, no i średnio sypia to w cale nie te dwa zębiska na dole, które wychodzą w tempie ślimaczyska 😀 uffff … Czyli dobrze mnie intuicja nie zawiodła i nie pobiegłam jak mi kazali po kropelki na uspokojenie dla mojego 6miesięcznego szkraba.
    Dziękuję 🙂

    • Odpowiedz Sierpień 5, 2015

      Małgorzata Alekandra

      Gratuluję rozumu :), serio, serio. Niektórzy zaczynają już u 3-, 4-miesięcznych maluchów od kropelek na uspokojenie, później są na sen, na jedzenie, na niejedzenie, przeciw apetytw na słodycze, na mocne zęby, na nadpobudliwość… szkoda, że nie ma na rozum dla rodziców :). Dzieci około 3.miesiąca (niektóre później) zwykle robią się mniej spokojne i mniej śpią. Po prostu układ nerowowy się rozwija, więcej informacji i bodźców do przetworzenia, świat jest zbyt ciekawy, by ciągle spać, u mamy na rękach jest fajnie, łatwiej obserwować świat z perspektywy dorosłego niż leżąc, ot i już. Na niechęć do fotelika nie ma rady – moja córka też nie znosi, a jak jest śpiąca, to już nie ma nawet mowy o jeździe samochodem, ale zamiast wózka polecam chustę (wózek się przydaje, by zakupy w nim wozić ;)).

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    OhKaralajna

    Laskaaa! Jo Cie uwielbiom! Jak ty piszesz!
    Wprawdzie temat mnie prawie nie dotyczy, bo zostały nam ino 4 zęby chwilowo do wyrośnięcia (piszę zbiorowo, bo my całą rodziną te zęby wyrastamy), ale zawsze, ZAWSZE czytam Cię z zapartym tchem. Jakbym tchu nie zapierała, to bym ryła na cały głos, a przeca dziecie śpi (czasem).
    Co do lokowania produktu: co ty, Wirgiliusza chcesz sprzedać? Taaak reklamujesz, że niejeden dentysta by kupił 😀

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    magda

    Córka ma 18 msc, 10 zębów za nami 😛 i troszkę przed. Artykuł super i do druku na lodówkę 🙂
    Ogólnie Hania przechodzi spokojnie ząbkowanie ale mieliśmy 3x mega tygodnie przy pierwszych 2,4 i 3 kach. Katar, gorączka powyżej 39.5 i tydzień wyjęty z naszego życia. Lekarza odwiedzaliśmy i mocz, crp robiliśmy i za każdym razem nic i badania w normie. Ząb sie przebił i było już ok. Najlepszym gryzakiem i pocieszycielem jest stety moja pierś 😀
    Pozdrawiam z Tychów

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    lena

    Nasza pediatra zrzucała wszystkie dolegliwości u synka, ba, widziała nawet rozpulchnione dziąsła, od kiedy ten skończył dwa miesiące. Pierwszy ząb wyszedł kiedy syn skończył 10 miesięcy. Teraz z córką sytuacja jest identyczna. W wieku dwóch miesięcy widziała rozpulchnione dziąsła i nadmiar śliny świadczący o ząbkowaniu. Teraz mała ma 4 miesiące i ani jednego zęba. Natknęłam się na Was niedawno ale już pokochałam 🙂

    • Odpowiedz Sierpień 3, 2015

      Netka59

      Może czas zmienić pediatrę?

  • Odpowiedz Lipiec 31, 2015

    Berta

    Ja przez was stracę wszystkie koleżanki! I co, mam je teraz na ten temat uświadamiać? Chyba nawet nie spróbuje, bo mit ten jest tak zakorzeniony, że nie byłoby sensu. Co najwyżej odeśle do tego tekstu, jak czynie w różnych innych tematach 😉

  • Odpowiedz Sierpień 1, 2015

    agni

    Gdy mój syn miał dwa miesiące zaczął się strasznie ślinić, i oczywiście panie dobra rada mówiły mi, że to pewnie na ząbki…a ja na to, że nie, w sumie nawet nie pomyślałam wtedy o ząbkach gdy zaczął się tak ślinić, tylko zastanawiałam się dlaczego…Położna powiedziała, że u niektórych dzieci tak właśnie jest i to normalne…a zęby wyszły owszem ale koło 6 miesiąca 🙂
    I bardzo ale to bardzo mnie irytuje, kiedy mój syn marudzi i większość kobiet, które są przy tym przypisuje to ząbkowaniu…Ta jasne mówię, cały czas ząbkuje…
    Fajny tekst! Gryzaki też…ja córce zrobiłam gryzak z łyżki drewnianej do sosów, była dziurka to się przeciągnęło wstążkę i teraz służy też synowi…

  • Odpowiedz Sierpień 1, 2015

    Karola P.

    Och, że też opuściłam swoje poprzednie miejsce pracy (tj. żłobek) zanim napisałaś ten cudny tekst Alicjo! Mogłabym go wydrukować i codziennie dawać do poczytania co najmniej trojgu rodziców.

    Nie ważne co zgłaszałam pod koniec dnia: podwyższona temperatura, katar, biegunki, wysypki, kaszel, zły humor, rzucanie się z zębami na współżłobkowiczów, brak apetytu – rodzice wiedzieli lepiej: przecież ZĘBY!
    Żłobkowy lekarz każe odesłać dzieciaka do domu, bo ewidentnie jakimś paskudztwem zaraża (no bo kicha i prycha albo pielucha co chwilę pełna nieopisywalnej zawartości)? Rodzice wiedzą lepiej i przyjeżdżają jak zwykle po 16:00, bo to ZĘBY!

  • Odpowiedz Sierpień 1, 2015

    majlena

    O, tak! Gdybym wierzyła, że to marudzenie, jeczenie, wycie, niespanie i wszelkie matkimordowanie to przyczyna zębów, to grubo ponad pół roku! dzień w dzień bym smarowała te niby rozpulchnione dziąsła córki cudożelem i wpychała w zgrabną dupkę tony czopków ziołowo-przeciwbólowych. Rewelacja!

  • […] Co gryzie małe dzieci? Mity związane z ząbkowaniem i sposobami na nie. | Mataja […]

  • Odpowiedz Sierpień 1, 2015

    Kasia, mam madrali

    A czy ząbkowanie ma wpływ na łapanie infekcji? Pytam, bo Moja Madrala ilekroć pokazuje światu nowego zęba dostaje kataru, czasem pewnie związanej z tym goraczki. Lekarka twierdzi, że to jest powiązane, ale jeśli tak to w jaki sposób? Tego już nie wyjaśniła. Pozdrawiam

  • Odpowiedz Sierpień 1, 2015

    Wcześniak i co dalej

    Dzięki Ci za ten artykuł. Teraz mogę śmiało powiedzieć wszystkim on ma zły dzień i to niekoniecznie są zęby.

  • Odpowiedz Sierpień 2, 2015

    Jarga

    a ja mam inne zdanie 😉 Opiekunki nie zauważyły zmian w zachowaniu dzieci, bo pod swoją opieką mają nie jedno czy dwoje maluchów, tylko większą gromadkę = mniej czasu dla poszczególnej jednostki, nie są tak uważne, nie poświęcają im tyle czasu, nie widzą każdej nawet małej zmiany u dziecka, nie znają tak dzieci jak ich rodzice.

  • Odpowiedz Sierpień 3, 2015

    AZ

    A ja wierzyłam, że cały proces ząbkowania dzieje się nie tylko na zewnątrz, czyli na długo przed tym jak ząbek wyjdzie na światło dzienne proces wyrastania ząbka zaczyna się w środku dziąsełka. Tak mi sugerowali wszyscy naokoło, łącznie z lekarzem. Czyli jednak to nie prawda? Poniekąd mi się to zawsze sprawdzało, przed tym jak pojawiał się ząbek to moja córa zawsze była maruda i to nie jeden czy dwa dni przed. Ale może ja po prostu chciałam zwalić to na ząbki, bo tak łatwiej. Dobrze, że nie smarowałam jej żelami, głównie dlatego, że po prostu nigdy się nie dawała.
    Czyli nie mam co marzyć, że jak jej przestaną rosnąć ząbki to zrobi się mniejszą marudą i będzie lepiej spać? To mi dopiero poprawiłaś humor!

  • Odpowiedz Sierpień 4, 2015

    Lili

    Lokowany produkt to … zęby?! 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 5, 2015

    blandine

    Moja córeczka dość szybko zaczęła ząbkować,bo mając 5miesięcy w ciągu może 2h wyszły obie jedynki…totalnie bezobjawo.Tzwarudzenie pojawiło się dopiero przy 4 i chyba tylko dlatego,że żaden gryzak nie docierał w te miejsca…przy 3 był dyskomfort i powrót do kedzenia papkowatych konsystencji.W wieku 18 miesięcy zaczęły wychodzić 5 i od razu cztery na raz,bo co się będą szczypać 😉 przyznaję się bez bicia, że stosowałam calfel,ale w ilości o wiele mniejszej niż zalecana dawka i tylko na noc,bo w ciagu dnia to moja Królewna była znośna 🙂 Obecnie ma 2lata i niepokoi mnie czy przypadkiem nie idą jej 6,bo za jej 5na dole robią się buły…wymiękam; )

  • Odpowiedz Sierpień 6, 2015

    kwieto

    Akurat wytłumaczenie dlaczego wychodzenie stałych zębów nie boli jest dość proste. Zęby stałe nie wyrzynają się przecież w nowych miejscach ale wypełniają gotowe kieszenie, które zostały po zębach mlecznych. Nie rozcinają więc dziąseł, na przykład.
    Za to kiedy w wieku dorosłym wychodzą ósemki (niektórym rosną także dziewiątki) potrafi całkiem nieźle boleć – tyle że tutaj nie było wcześniej mleczaków, które utorowałyby drogę.

    Argument że wyrzynanie się zębów to „proces fizjologiczny” i jako taki nie powinien boleć jest dość słaby – jest cały szereg procesów fizjologicznych, które są całkiem bolesne – wspomniany poród to jedno, ósemki i dziesiątki to drugie, miesiączka to trzecie, kolejne zaś to np. trądzik, różnego rodzaju krosty i ropnie (które powstają przecież w skutek jak najbardziej naturalnych, fizjologicznych procesów, w tym przypadku samooczyszczania się organizmu). Samoistne wydalanie kamieni nerkowych też boli niesamowicie (znam kogoś, kto zaliczył taką „przyjemność”), a przecież to również zupełnie naturalny proces pozbywania się zupełnie naturalnych złogów wynikających z zupełnie normalnego funkcjonowania organizmu.

    Osobna rzecz to kwestia tego, że jedynymi, którzy zanotowali zmiany w zachowaniu dzieci byli rodzice, natomiast inni obserwatorzy (np. wesoły pan dentysta) już niekoniecznie.
    To również mnie jakoś nie dziwi, eksperci bowiem częstokroć są tymi, którzy mylą się najbardziej. Z jednych badań wynika, że lekarze wystawiają błędne diagnozy w czterech przypadkach na 10, (to niemal połowa przypadków!); inne wskazują na to, że jeśli naszego PIT’a wypełni doradca podatkowy istnieje większe prawdopodobieństwo że deklaracja będzie zawierać błędy niż wtedy, kiedy zrobimy to sami.
    Poza tym… jaka jest wiarygodność oceny zachowania dziecka dokonanej przez wesołego dentystę, który ma kontakt z dzieckiem może przez parę minut?

    Nie będę tu bronił „specyficznych objawów ząbkowania”, zwłaszcza że mój mały przechodzi je praktycznie bezobjawowo. A już na pewno odradzam przeczekiwanie gorączki czy notoryczne smarowanie dziąseł dzieciom (tak samo jak odradzałbym codzienne podawanie dziecku „kropelek na sen” czy innych specyfików „na kolkę” itd.).

    Parę razy zdarzyło się jednak, że mały miał bardzo duże kłopoty z zaśnięciem i dopiero posmarowanie dziąseł żelem skutecznie załatwiło problem.
    Zdarzyła się też jednorazowa bardzo wysoka gorączka (oczywiście pojechaliśmy do lekarza w trybie ekstra-pilnym), która sama zniknęła następnego dnia. Czy była związana z ząbkowaniem? Nie wiem, tu akurat nie zauważyłem tak jednoznacznego przełożenia jak w opisanych wyżej przypadkach zasypiania.
    Z drugiej strony nie wykluczam takiej możliwości i staram się nie przesadzać w drugą stronę ulegając myśleniu że „skoro nie ząbkowanie to może coś poważnego”. A co za tym idzie nie ordynować dziecku np. serii badań i analiz mających na celu ustalić przyczynę tej „jednodniówki”.

    • Odpowiedz Sierpień 6, 2015

      Alicja

      Po raz kolejny napiszę – ósemki to bardzo złe porównanie i nie ma się nijak do wyrzynania zębów mlecznych 😉
      Okres to za to bardzo dobry pomysł bo widzisz ona też nie powinna boleć i nie powinna sprawiać bólu przeszywającego trzewia – owszem u pewnego odsetka kobiet sprawia ból (patrz wspomniana w tekście kwestia osobnicza) z czego u części ból ten spowodowany jest anomaliami ergo nie jest fizjologiczny.
      Kamienie nerkowe jako proces fizjologiczny? No proszę Cię. Zresztą prawda taka że skoro zakładasz że eksperci są tymi którzy mylą się najbardziej – to nie mamy o czym rozmawiać bo ja nie zamierzam dyskutować ze stanowiskiem AAP i FDA w tej sprawie bo widzisz ja ufam ekspertom.

  • Odpowiedz Sierpień 7, 2015

    Anonim

    Właśnie odkryłam dwa nowe zęby 🙂 wziely nas z zaskoczenia 🙂

  • […] Gorączka i inne objawy, które błędnie przypisujemy ząbkowaniu. […]

  • Odpowiedz Sierpień 12, 2015

    Anonim

    Absolutnie nie zgadzam sie z zalozeniami artykulu. Wszystkich ktorzy nie wierza w bolesne badz uciazliwe zabkowania zapraszam na jedna dobe do siebie. Wlasnie 5 zebow sie ,rodzi,. Te nowe zalozenia mnie mecza. Zabkowanie nie boli,szczepienia zlo konieczne, ekoswiryzm,kp ponad wszystko (pisze to matka karmiaca 17 miesiac). Oczywiscie,ze nie tylko zeby sa przyczyna placzu,ale tysiace matek mylic sie nie moze.

    • Odpowiedz Sierpień 12, 2015

      Alicja

      Żeby nie było – szczepienia są wspaniałe, popieramy całym sercem. Ekoświryzm nie jest dla nas, karmienie piersią za wszelką cenę też 😉

  • Odpowiedz Sierpień 25, 2015

    zosia

    i u nas ząbkowanie było ciężkim przeżyciem, zaczęło się całkiem niewinnie bo nie było tak wiele płaczu ale córka dopiero się rozgrzewała, najgorzej było z zębami trzonowymi, które przeżyła najbardziej, tak że pojawiły się nawet gorączki, dlatego zaczęłam jej podawać syropek żeby je obniżać, ale działa on także przeciwbólowo, dopiero po nim ładnie przesypiała noce

  • Odpowiedz Sierpień 27, 2015

    Magda

    A czy nie wychodziły Wam nigdy ósemki? Mnie owszem, dorosła jestem, więc moje odczucia potrafię odpowiednio opisać i świetnie wiem gdzie i jak bardzo mnie boli.
    Wyglądało to tak, że co kilka tygodni/miesięcy – zaczynały mnie boleć dziąsła w miejscu ósemek, puchło, jeść tym nie mogłam, głowa bolała. Kilka dni to trwało – i znowu spokój. Po jakimś czasie w końcu wyszły i już nic nie boli.
    Tak czy siak na własnym przykładzie wierzę, że dziecko może marudzić od ząbków, mimo, że ząbki wyjdą dopiero za tydzień/miesiąc/pół roku. Bo sama tego doświadczyłam.

  • Odpowiedz Wrzesień 3, 2015

    Anna

    Mój buczy od kilku miesięcy z mniejszym lub większym natężeniem, teraz przebijają się trzonowe. Przed zębami był spokojniejszy. Świetny artykuł, ale też świetna kryptoreklama gryzaków za bagatela 40 zeta. Jest Pani bardzo dobrym marketingowcem. Pozdrawiam.

    • Odpowiedz Wrzesień 3, 2015

      Alicja

      To nie jest kryptoreklama tylko artykuł który zawiera lokowanie produktu – oznaczone lokowanie produktu – nikt niczego nie ukrywa, nic nie jest „krypto”.

  • Odpowiedz Styczeń 4, 2016

    Lukrecja

    U nas byla 2-dniowa gorączka 38,5 st., nocne wycie, rzężenie i rzucanie się jakby (półrocznego ) syna opętał demon (jest niechrzczony, więc ryzyko spore 😃), rozpulchnione dziąsła i żarcie wszystkiego co popadnie połączone z ślinotokiem i … wilczy apetyt. Potem nastąpiło powiększenie i tkliwość węzłów chłonnych i malownicza wysypka sylwestrowa, a ząbkowanie okazało się być … różyczką.

  • Odpowiedz Marzec 24, 2016

    Elżbieta

    A co z takimi żelami ziołowymi? Z rumiankiem i szałwią? Czy takie można raz na czas? (Jako placebo oczywiście;)) bo u mojego Synusia nie zauważyłam żadnych objawów ząbkowania przy sześciu zębach, ale jak marudzi to mu masuje trochę takim żelem i teoretycznie przestaje marudzić

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2016

    Mama_Franka

    Zgadzam się z autorką artykułu, co złe to zęby 🙂 O sposobach na bolesne ząbkowanie też można by dużo dyskutować – moje ulubione to dawanie 2-miesięcznemu dziecku skórki od chleba, lub guzika na sznurku 🙂 U nas najlepiej sprawdził się Dentosept A Mini, jest w formie sprayu i ma smaczny malinowy smak. Zawiera substancje przeciwgrzybicze i antybakteryjne i działa kojąco. O wiele lepszy od guzika i skórki od chleba 🙂

Leave a Reply