O wielkiej sile, którą odbieramy dzieciom.

Alicja

Córeczko,

pamiętasz kiedy ponad dwa lata temu odwiedziliśmy park dinozaurów? Wpadłaś na ich widok w zachwyt i od tego czasu dinozaury towarzyszą nam właściwie codziennie. Fascynują Cię. Rozróżniasz ich gatunki, wiesz nawet które czym się żywią. Nasz dom pełen jest małych figurek przedstawiających prehistoryczne gadziska, choć Ty najbardziej lubisz swojego pluszowego triceratopsa i często zabierasz go ze sobą gdy gdzieś wychodzimy.

Ostatnio zabrałaś go do przedszkola. Przedszkola, które tak lubisz i do którego od 3 miesięcy chodziłaś z uśmiechem na ustach. Chodziłaś, bo kilka dni temu strasznie się rozpłakałaś się, że więcej nie pójdziesz. Od razu wiedziałam, że coś się stało. Trudno było wyciągnąć od Ciebie co, ale zmartwiona matka przeprowadza lepsze śledztwo niż FBI i w końcu się udało.

Nie chcę iść do przedszkola, bo boję się, że Ola znowu będzie mówić mi o moim dinozaurze – wydukałaś przez łzy.
A co Ola mówi o Twoim dinozaurze – spytałam zaskoczona
Same okropne rzeczy mi mówi mamusiu – powiedziałaś szlochając – mówi mi, że jest brzydki i… i… mówi mi, że jestem dziwna bo dziewczynki nie bawią się dinozaurami.

Moje serce pękło na tysiąc kawałków. A potem na jeszcze więcej, bo zdałam sobie sprawę z tego, że Twoje musiało się w tamtym momencie rozpaść w drobny mak.

Ta sytuacja rozszarpała zresztą nie tylko moje serce, ale też światopogląd. Bo wiesz córeczko, ja byłam przekonana, że już jakiś czas temu, my dorośli, ustaliliśmy zgodnie, że dziewczynki mogą nosić spodnie i bawić się takimi zabawkami jakimi tylko zechcą. Tak wiem, że to głupie, że dorośli ustalają takie rzeczy, ale jeszcze nie raz przekonasz się o tym jak niepoważnymi kwestiami zajmują się czasem poważni, duzi ludzie.

Potem rozmawiałyśmy długo. Rozmawiałyśmy o tym, o czym rozmawiałyśmy już wiele razy. Powiedziałam Ci, że możesz nie tylko bawić się czym chcesz, ale także być kim tylko zapragniesz. I o tym, żebyś pamiętała przy tym, że różni ludzie kierują się w życiu różnymi wartościami i zasadami.

Ale powiedziałam Ci też coś o czym do tej pory nigdy nie mówiłam. To błąd za który bardzo Cię przepraszam. Powinnam była bowiem zdecydowanie wcześniej powiedzieć Ci, że na pewno znajdą się ludzie, którzy będą próbowali zdyskredytować i ośmieszyć Twoje spojrzenie na świat. Ba! Niektórzy nawet przestaną Cię za nie lubić. Ludziom jest trudno zrozumieć „inność”.

Poprosiłam Cię jednak byś się tym nigdy nie przejmowała i nie dała się złamać. Bo wiesz są kwestie, które możemy zbadać, zmierzyć, opisać. Tym zajmuje się nauka i trudno z tym polemizować.

Ale są też takie, które zależą li tylko od indywidualności danego człowieka. Ot choćby Twój dinozaur. Dla Ciebie najpiękniejszy na świecie, ale dla Oli brzydki. Zabawne, prawda? To przecież ten sam dinozaur, a każda z was widzi go inaczej, a co najlepsze każda z was ma rację! Niesamowite, no nie?

Dlatego córciu ważne jest byś szanowała to, że ludzie mogą odbierać pewne elementy świata inaczej niż Ty. I byś zawsze próbowała, zanim uznasz kogoś za dziwaka, spojrzeć z jego perspektywy. Zastanowiła się jak on się poczuje kiedy Ty brutalnie zdeptasz jego światopogląd. Byś była wyrozumiała i empatyczna.

I wiesz co córeczko? Ta sytuacja udowodniła coś niesamowitego. Bo wiesz, wiele osób mi zarzuca idealizm, część nawet twierdzi, że ja i tata wyrządzamy wam krzywdę wychowując Ciebie i Twojego brata w taki nie wtłaczający was w ramy sposób.

Ale kiedy ja, a potem jeszcze raz tata to wszystko Ci wyjaśniliśmy Ty pokazałaś, że wbrew temu co mówią inni, brak skrępowania sztywnymi ramami, wrażliwość i empatia nie robią z Ciebie łatwej ofiary. Jest wręcz przeciwnie – to one, to umiejętność zrozumienia tego, że każdy może widzieć i myśleć inaczej pozwoliły Ci stanąć na nogi i wyjść z tego silniejszą.

Bo kiedy przestałaś płakać, a zaczęłaś się śmiać z moich głupich pytań typu „a gdyby ktoś Ci powiedział, że dziewczynki nie mogą jeść czekoladowych ciastek, to co?” Ty w końcu powiedziałaś coś co co skleiło moje połamane serce:

Wiesz mamusiu… nie jest mi już smutno przez to co Ola mi mówiła o moim dinozaurze, ale jest mi smutno, że Oli nikt nie powiedział, że jeśli tylko będzie chciała to może się bawić dinozaurami. Następnym razem jej to powiem. Że dziewczynki i chłopcy mogą się bawić czym chcą.

Ty tego nie widziałaś córeczko, ale kiedy następnego dnia rano, pokonałaś swoje własne dziecięce demony i wkraczałaś do sali przedszkolnej dumnie wymachując dinozaurem, ja miałam łzy w oczach.

Przed Tobą całe życie pełne trudnych sytuacji i choćbym nie wiem jak się starała to Cię przed nimi nie uchronię, ale teraz już jestem o to spokojna. Jestem spokojna bo wiem, że sobie poradzisz. Masz w sobie ogromną siłę – jesteś wolna i nieskrępowana stereotypami, dzięki czemu masz w sobie wiele wyrozumiałości dla innych i… siebie. To siła tak wielka, że nawet diplodok wydaje się przy niej malutki. Myślałam, że w XXI wieku w środku Europy nikt już dzieciom nie odbiera tej siły, wtłaczając trzyletnie dziewczynki schematy i brak zrozumienia dla odmienności. Pomyliłam się. Każdy się czasem myli. Nawet dorośli.

Kocham Cię – mama.

„Naszym zadaniem nie jest wychowanie dzieci tak by potrafiły się zmierzyć z okrutnym i bezlitosnym światem. Naszym zadaniem jest wychowanie dzieci, które sprawią, że świat stanie się mniej okrutny i bezlitosny”.

L.R. Knost

 

Może Ci się także spodobać

88 komentarzy

Ewelina 25 listopada 2015 - 10:54

Pięknie powiedziane! Wszystko co napisałaś bardzo fajnie wpleciono w opowiadania o przygodach słonia Elmera ( np. opowiadanie o Róży albo o zagubionym misiu)

odpowiedz
Alina 25 listopada 2015 - 10:54

Piękne! Chce swoim dzieciom tak to tłumaczyć.

odpowiedz
Anonim 25 listopada 2015 - 10:56

Historia z której warto czerpać. Wzruszająca, budująca, po prostu piękna.
Pozdrawiam serdecznie,
P.

odpowiedz
Kasia 25 listopada 2015 - 11:00

Piękny wpis. Szczerze się wzruszyłam.

odpowiedz
mistigris 25 listopada 2015 - 11:02

Piękne 🙂

odpowiedz
ehhh-ająca 25 listopada 2015 - 11:03

Moja ma już 6 lat i co najmniej od kilku prowadzimy tę samą batalię, na coraz to nowe sposoby – dziewczynki mogą się ubierać jak chcą (chłopcy też, bo w sumie w tej kategorii są najbardziej poszkodowani), dziewczynki mogą robić to samo co chłopcy, mogą być kim chcą, mogą się bawić jak chcą etc. etc. I co? I wciąż musimy wracać do wciąż tych samych dyskusji. Bo pani powiedziała, że dziewczynki tak się nie zachowują, bo babcia – w swoim mniemaniu pomagająca – powiedziała, że dziewczynki tak nie robią, bo to, bo tamto. Zaczynam się obawiać, że to się nigdy nie skończy, a moja mała będzie mocniej i mocniej wbijana w schematy narzucane z góry przez społeczeństwo. Co jest przykre.
Swoją drogą, jak już Twoja mała podrośnie polecam obejrzenie bajki “Monster High – Wampirogorączka Piątkowej Nocy”. Tytuł koszmarny, ale sama obejrzałam z wielkim zdumieniem – bo cały film traktuje o grupie dziewczyn, które chcą pokazać, że mogą robić to samo, co chłopcy, bez odrzucania swojej kobiecości, i udaje im się. Widziałam mniej feministyczne feministyczne filmy xD

odpowiedz
Edyta 25 listopada 2015 - 11:11

Siedzę w pracy i łzy lecą mi ciurkiem. Pięknie napisane, moje serce też pękło kilka razy gdy Młody powrócił z przedszkola ze stwierdzeniem, że nie pójdzie już nigdy w getrach, bo się z niego śmieją. Udało mi się go przekonać, tłumaczyłam, wyjaśniałam, poszliśmy na kompromis – chodzi w takich w jakich uważa, że są “chłopakowe” 🙂

odpowiedz
Marta 25 listopada 2015 - 11:14

… Piękny wpis … jakbym czytała pamiętniki z dzieciństwa mojej córki 🙂
– też tak tłumaczyłam i też tak płakałam, widząc, jak zaczyna coraz więcej rozumieć i tworzyć swój system wartości… A dziś córka studiuje paleontologię (nauka o dinozaurach) . Z czasem wszystko się układa – to słowa otuchy dla rodziców, których dzieci mają “inne” zainteresowania. Nie dajcie dzieciom porzucać ich pasji z powodu opinii “dorosłych”!

odpowiedz
Aga Rogala 25 listopada 2015 - 11:21

Niestety, przedszkola w większości są wylęgarnią takich stereotypów, bo dzieci mówią to, co słyszą w domu. Albo widzą w reklamach. Prostuję syna, od drugiego tygodnia pobytu w przedszkolu. A jest już w pierwszej klasie. Twoja Córka i Ty poradziłyście sobie po mistrzowsku, gratuluję!

odpowiedz
Anonim 25 listopada 2015 - 14:22

To nie przedszkola, tylko rodziny są wylęgarnią stereotypów, nie wyłączając rodzin nauczycielek przedszkolnych też.

odpowiedz
Sayane 25 listopada 2015 - 11:22

Och, u nas 3 latka i dinozaury (też rządzi triceratops), betoniarki, koparki (buduje nimi jaskinię dla smoka :D), miecze (“będę nim walić!”), lalki, wózki i kuchenki. Mam nadzieję, że też będzie umiała tak spojrzeć na świat jak Twoja córka, gdy ktoś zaneguje jej przekonania. Na szczęście rodzinę i znajomych mamy bardzo współpracujących – ostatnie urodziny były prawdziwym dino-party i nikt nie protestował przeciwko kupowaniu dziewczynce gumowych potworów 🙂

odpowiedz
Anonim 25 listopada 2015 - 11:34

Popłakałam się. Moja córcia już teraz jedenastoletnia nigdy nie bawiła się lalkami tylko samochodami 😉

odpowiedz
Ewelina 20 sierpnia 2019 - 09:01

Mój synek z kolei uwielbia bawić się kuchnią, otrzymaną w prezencie od…dziadków! Jak zapytali przed Mikołajem czym najchętniej bawi się wnuk a czego jeszcze nie ma, odpowiedziałam że lubi gotowanie. Ani chwili się nie zastanawiali i nigdy nie usłyszałam że “to przecież chłopak “

odpowiedz
Gosia 25 listopada 2015 - 11:36

Piękny tekst, bardzo pomocny bo też codziennie toczę takie dyskusje i fascynuje mnie wpływ grupy koleżanek na moją 4-latkę. Bo ta nosi tylko sukienki, to ja tez chcę, ta ma takie wzorki a ta takie spinki, to ja też…No i to kopiowanie, czasem nienajmądrzejszych zachowań. Staram się znaleźć złoty środek pomiędzy tym, aby czuła się cześcią społeczności ale i miała swoje zdanie…trudne. Mieszkamy w Belgii, grupa jest wielonarodowa ale dzieci są wszędzie takie same. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję bloga, lubię tu zaglądać

odpowiedz
mamapediatra 25 listopada 2015 - 12:02

bardzo dobry tekst. u nas problemy przedszkolaka teraz są na tapecie. szkoda, że nie wszyscy rodzice tłumaczą dzieciom, że słowa potrafią ranić.. że nie każde dziecko wie, że może być jakie chce, robić co chce o ile nie krzywdzi innych.

odpowiedz
Kasia Potasznik 25 listopada 2015 - 12:10

Piękny tekst i budujący zarazem. Kropla drąży skałę i wierzę, że z czasem dzięki takim postawom jak Twoja będzie coraz więcej dzieci nauczonych wrażliwości, które w przyszłości przekażą swoim dzieciom ten cenny dar, a dzięki temu odsłoni się piękno świata.

odpowiedz
Ala 25 listopada 2015 - 12:22

Beczę… Brawo dla Mamy – za mądre podejście, gdzie przecież czasem trudno nam zachować zdrowy dystans, zwłaszcza gdy ktoś doprowadza nasze ukochane dzieciątko do płaczu. I jeszcze większe brawa dla Pierworodnej – za mądrość, której nie jeden dorosły mógłby Jej pozazdrościć. Ucałuj tę mądrą Dziewczynkę ode mnie 🙂

odpowiedz
Agata 25 listopada 2015 - 12:29

Dziekuje Pani za ten tekst. Mam 38 lat, w czasach mojego dziecinstwa było jednak troche inaczej. Czesto bylam postrzegana jako dziwactwo, z powodu moich militarnych zainteresowań, i z powodu tego, ze lubię boks i piłkę nożną, byłam czesto tepiona za różne zachowania, ktore moim kolegom uchodzily na sucho, bo byli chlopcami. Mogli biegać na przerwach, mogli glośno krzyczec i rzucać sie lotkami z papieru. Ja za to wszystko byłam karana uwagami. Teraz, w wieku doroslym, mogę smialo powiedziec, ze te wszystkie zranienia we mnie gdzieś glęboko siedzą. Jednoczesnie jstem normalną, 100 procentową kobietą. Myśle, czuje i dzialam jak kobieta. Tylko, ze do gej pory czasem jeszcze slyszę, że nie powinnam byc taka, jak jestem, bo przeciez kobjecie nie wypada….tego, tamtego. Pozdrawiam

odpowiedz
Marta 25 listopada 2015 - 12:52

Łza mi się w oku zakręciła 🙂 Ja w innej sytuacji powiedziałam córce: “nie ważne, co inni myślą o Tobie, ważne, co Ty sama o sobie myślisz”. Potem przyszedł czas na budowanie własnej wartości – rzadziej mówię “jestem z Ciebie dumna”, za to częściej “Brawo, Córeczko! Na pewno jesteś z siebie dumna!”

odpowiedz
Przygoda Yvette 25 listopada 2015 - 12:53

Jakie piękne… Prawdziwe… Cudownie to napisałaś i dziękuję Ci za to!

odpowiedz
Anonim 25 listopada 2015 - 13:05

Dziękuję za ten wpis. Wiele mnie nauczył 🙂

odpowiedz
Henia 25 listopada 2015 - 13:08

Piękny, mądry tekst…

odpowiedz
Ania 25 listopada 2015 - 13:09

No i się poryczałam. Moja córka ma dopiero 9 miesięcy, ale mam nadzieję, że wygramy każdą taka batalię z uprzejmościami dzisiejszego świata.

odpowiedz
Magda 25 listopada 2015 - 13:29

Moja córka, która obecnie ma już 11 lat w swoim życiu miała zaledwie 2 lalki, które leżały gdzieś w kącie zakurzone. Podobnie jak Pani córka Natalia od małego była inna niż wszystkie dziewczynki. Nigdy nie mogłam jej ubrać w spódnice czy sukienkę, bo ich nie lubiła i nie lubi. Już w wieku 10 miesięcy ubrana w sukieneczkę przez mamusię tak się z nią szarpała, że szybciej ją zdejmowałam niż zakładałam. Nie znosiła różowego koloru, hello kitty, Violetty czy innych “słodkości”. Za to uwielbiała dinozaury, wszelkiego rodzaju zwierzęta, te domowe i dzikie, wszystko o nich wiedziała. Teraz też się wyróżnia od innych dorastających dziewczynek. Uwielbia czarny kolor, ma w jednym uchu dwie dziurki, lubi skóry i ćwieki no i marzy o tatuażu….. 😉 No cóż ja się już pogodziłam, że moja pierworodna córeczka jest indywidualistką. Na szczęście nie miała z tego powodu żadnych przykrości fakt, że ma silny charakter i nie przejmuje się opinią innych. Moje drugie dziecko to chłopczyk i chyba już nigdy nie będę stroiła sobie córci w piękne ubranka jak to robią mamusie….. ale bardziej jestem zadowolona z tego, że moja córka jest szczęśliwa sama z sobą.

odpowiedz
Martyna 25 listopada 2015 - 13:30

Amen. ☺

odpowiedz
moniowiec 25 listopada 2015 - 14:07

Jako mama jedynej w grupie Superwoman na balu karnawałowym w pełni rozumiem!

odpowiedz
Ania 25 listopada 2015 - 14:12

Aż się poryczałam

odpowiedz
Wiewióra 25 listopada 2015 - 14:18

Pięknie napisane i mądrze!
Ja już nie raz tłumaczyłam, że nie wszyscy muszą lubić to samo. Staram się w moich dzieciach pielęgnować ich wyjątkowość, to, że nie chcą wcale być tacy jak inne dzieci. Taka moja rola.
Pozdrawiam cieplutko!

odpowiedz
Anonim 25 listopada 2015 - 14:29

Piękna historia! Szkoda,że ludzie tak bardzo lubią wkładać się nawzajem w ciasne pudełka w ktorych nie ma miejsca,zeby się rozwijać i marzyć…

odpowiedz
BASICK 25 listopada 2015 - 14:59

a ja nie walczylam, gdy Syn pewnego razu poszedl w rozowej koszulce do przedszkola a w domu mi powiedzial, ze juz nigdy jej nie zalozy, bo koledzy sie smiali, ze wyglada jak dziewczyna…koszulka nie byla jego ulubiona…ale teraz mysle, moze od takich drobnostek sie zaczyna? moze jednak powinnam byla tlumaczyc?

odpowiedz
Ola_Mamola 25 listopada 2015 - 15:26

Wzruszyłam się takie to piękne!
Pozdrawiam i dziękuję!

odpowiedz
Iza 25 listopada 2015 - 17:15

Dziękuje za ten tekst, bardzo mądry i potrzebny w dzisiejszym świecie, gratuluje

odpowiedz
Anna 25 listopada 2015 - 20:03

żeby każdy tak potrafił znaleźć mądre słowa w trudnych momentach…

odpowiedz
sis 25 listopada 2015 - 20:19

No i się poryczalam 🙂

odpowiedz
jusssi 25 listopada 2015 - 20:41

I ja miałam łzy w oczach.

Dziękuję za tę lekcję.

odpowiedz
maritieri 25 listopada 2015 - 21:19

Piękny i wzruszający post Alicja. Niestety, pomimo szeroko pojętej równości rodzice/ opiekunowie nadal krzywdzą dzieci wpajając im stereotypy.
Często słyszę w piaskownicy “nie baw się samochodami, chłopcy się nimi bawią” albo “nie bądź beksa, chłopcy nie płaczą”.
Wierzę, że jest to bardziej bezmyślne niż celowe.

odpowiedz
Anita 25 listopada 2015 - 23:05

Mój synek bawi się lalkami i kucyki, lubi maskotki. Ciągle słyszy, że to dziewczęce ale na razie nic sobie z tego nie robi.

odpowiedz
Marta Zet 26 listopada 2015 - 08:36

No i ładnie. A dinozaury są super! I pajonki i dźownice 🙂 I wszelkie inne “potwory i spółka”

odpowiedz
Ola 26 listopada 2015 - 08:56

Absolutnie przepiękne. Nie często zdarza mi się zachwycić blogowymi wpisami ale ten jwst szczególny. Dziękuję.

odpowiedz
Justyna 26 listopada 2015 - 10:37

A w Lidlu w ofercie prezentów świątecznych dla dziewczynek są miotły, odkurzacze, sprzęty kuchenne…

odpowiedz
Andzia 26 listopada 2015 - 10:40

A ja chciałam zwrócić uwagę na 2 sprawy:
1. Mój mąż jest Węgrem, więc synek ma imię węgierskie – Sanyi, niespotykane w Polsce. Tylko Panie w przedszkolu miały problem z jego imieniem, a jak to odmieniać (zdrobniale jego imię to Sanyika). Dzieci okazały się bardziej otwarte, nie skażone schematami, stereotypami, dla nich Sanyika to Sanyika – cudnie!!!
2. Kolejna sprawa to ulubiony kolor mojego synka – różowy. Niestety tym razem “całe” przedszkole jest już zniekształcone. Wiele razy słyszałam od synka, że koleżanka powiedziała mu, że chłopcy nie noszą różowych skarpetek, koszulek czy rysunków z różowymi serduszkami. Ostatnio powiedział, że Pani też zwróciła mu na to uwagę – koszmarrrrrr.
Jak tu wychowywać młodego otwartego człowieka, skoro już w przedszkolu szufladkuje się go w zależności od płci – smutne.

Cieszę się, że w moim domu otwarcie o tym rozmawiamy i razem tworzymy bezpieczną i tolerancyjną przestrzeń w każdym temacie 🙂

odpowiedz
Lili 26 listopada 2015 - 13:26

Producenci Barbie chyba czytają Mataję, bo trafili w temat:
http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,19238123,prawie-sie-poplakalem-ogladajac-te-reklame-bawilem-sie-barbie.html#Prze

Ja mam jakieś tam wątpliwości, czy przypadkiem nie jest to kampania skierowana raczej na wychowywanie sobie klientów płci męskiej (żeńska już jest wychowana, jak widać na przykładzie koleżanek Pierworodnej), natomiast przy okazji łamie stereotyp… A może te firmy mają szpiegów w przedszkolu i tak szybko wyprodukowali tego spota? 🙂

odpowiedz
Alex 26 listopada 2015 - 15:44

Dziękuję Ci za ten wpis. Dzięki niemu będę odwazniejsza w swoich racjach. Bardzo dziękuję!
Pozdrawiam Aleksandra.

odpowiedz
Friscalettu 26 listopada 2015 - 15:50

A mnie to z kolei rodzice mówili, że jestem beznadziejna i nigdy nic mi się w życiu nie uda. I tak mam 30 lat, nie mam pracy, rodziny, partnera i żadnej nadziei. Mam za to długi, depresję i myśli samobójcze. Uważajcie drodzy rodzice zanim przelejecie swoje frustracje na dziecko. Źle to się zazwyczaj kończy.

odpowiedz
Agata 26 listopada 2015 - 16:30

<3 x10000000000

Jesteś cudowną Mamą.

odpowiedz
Anonim 26 listopada 2015 - 18:42

Moja siedmiolatka na balu karnawałowym była jedyną dziewczynką przebraną za Lorda Vadera a nie za księżniczkę ☺

odpowiedz
Kasia Kwiatkowska 26 listopada 2015 - 20:45

Piękny tekst. Nic dodać, nic ująć. Dzieci bywają okrutne w swoich ocenach. A jak ważne jest wtedy wsparcie rodziców dziecka, które ma pasję i nie pasuje do schematów. By nie straciło wiary w siebie i nie poddało się głupim ocenom. Bardzo mądrą masz córeczkę.

odpowiedz
Mamuszka 26 listopada 2015 - 22:34

Brawo! ♡

odpowiedz
Magda 27 listopada 2015 - 09:47

Trafiłam tutaj przez zupełny przypadek, ale tekst mnie zaintrygował i miałam łzy w oczach. Żałuję, że mnie nikt takich rzeczy nie mówił, kiedy byłam dzieckiem. Zawsze starałam się przypodobać rówieśnikom i spełniać ich oczekiwania, bo nikt mi nie powiedział, że można inaczej. Dzieci, zwłaszcza w wieku gimnazjalnym czasem bywają okrutne i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wyszydzał innych. Gdybym odbyła taką rozmowę dawno temu być może nauczyłabym się doceniać siebie, nie myśleć o sobie tak, jak myśleli o mnie moi dziecięcy prześladowcy. Być może dorastanie nie zostawiłoby mnie z problemami, z którymi na dobrą sprawę borykam się do dzisiaj. Teraz jest dla mnie oczywiste, że nie należy ślepo wierzyć wszystkiemu, co mówią o Tobie ludzie. Liczę się jedynie ze zdaniem przyjaciół i przyjmuję tylko konstruktywną krytykę. Nie daję sobie wmówić, że jestem gorsza. Po prostu, jak to ładnie napisano, jestem inna i nie ma w tym nic dziwnego ani złego. Żałuję, że nie wiedziałam o tym jako dziecko, żałuję, że moi rodzice nigdy mi tego nie wytłumaczyli, bo minęły lata, nim doszłam do tego sama. Dlatego nie jestem w stanie wyrazić tego, jak bardzo cieszę się tego wpisu i z jego popularności. Rodzice, bierzcie przykład z autorki postu, bo nie możecie oddać większej przysługi swojemu dziecku!

odpowiedz
Anna 27 listopada 2015 - 13:05

to o nas 🙂 o mnie i moich dzieciach 🙂 i choć czasem “świat” spojrzy na człowieka niczym na dziwoląga, wiem, że warto.

odpowiedz
Mania Mamy 27 listopada 2015 - 17:20

Też ryczę…hehe.

odpowiedz
Drimmah 28 listopada 2015 - 14:26

Wzruszająca, piękna i pouczająca historia 🙂
Na szczęście dzieci potrafią przyjąć i zrozumieć takie tłumaczenie, gorzej, że spora część dorosłych już nie, to smutne.

odpowiedz
Katarzyna 28 listopada 2015 - 17:06

Wspaniały tekst! Żeby umieć wychować dziecko, wpierw trzeba przełamać swoje stereotypy i mieć odwagę robić swoje mimo, że wszyscy wokół próbują Cię zmienić;)

odpowiedz
laura 28 listopada 2015 - 22:38

Moja juz wyrosła z dino… Pozostały figurki którym buduje czasem schronienie z klocków. Niestety z przedszkola kiedyś wracając stwierdziła ze starsze dziewczynki powiedziały ze ma brzydka sukienkę… Powiedziałam ze moje ubrania tez sie napewno wielu kolezankom nie podobają. Ale się tym nie przejmuje bo sa tez takie kolezanki ktorym sie podobam. I wogole sie tym nie martwię bo każdemu podobaja sie inne rzeczy. Corka idac ulicą powiedziala mi : ” jesteś bardzo mądra mamusiu. Kocham Ciebie”.

odpowiedz
Belly Mummy 29 listopada 2015 - 13:54

Tak sobie właśnie myślę, ze bardzo dużo czasu w wychowaniu poświęca się by nauczyć dziecko, ze ma być grzeczne. A nie tłumaczy sie np. ze nie każdy musi każdego lubić i to nie umniejsza niczyjej wartości. Ze często im więcej osiągniemy to znajdą się tacy co nas będą za to nielubic. To działa w 2 strony, nie możemy naszego dziecka zmuszać by lubili wszystkich, ale uczyć, ze ma ich szanować i nie ranić. To jest tolerancja. To nie znaczy, ze godzimy sie na wszystko. Ja wychowuje przez dawanie przykładu i tłumaczenie, polowa mojej rodziny zarzuca mi, ze źle robię nie karajac klapsami mojego 1,5 latka który jest małym dzikusem zdobywca świata. Zdarza sie ze dają mu klapsa bez mojej zgody. Czego im zabraniam. Dzieki Twoim artykulom utwierdzam sie że robię dobrze.

odpowiedz
Sandra 30 listopada 2015 - 09:10

Cudny tekst. Wartościowy i z ważnym … bardzo ważnym przesłaniem 🙂 Wzruszyłam się bardzo.

odpowiedz
Artur 3 grudnia 2015 - 21:02

Bardzo wzruszający tekst, choć nie zgadzam się z ostatnim zdaniem. Moim zdaniem jeżeli wychowasz dziecko tak że “nie będzie potrafiło zmierzyć się z okrutnym światem” to będzie przez to cierpieć. Idąc dalej, jeżeli ma cierpieć po to żeby “sprawić że świat stanie się mniej okrutny” to troche tak jakby się poświęcało szczeście własnego dziecka aby zrealizować cel poprawienia świata, a to z kolei jest bardzo egoistyczne. Przy pełnym wsparciu dla empatii, zrozumienia, ect. jednak chyba warto a) przygotować dziecko to życia w świecie który jest okrutny, wszak innego nie ma (choć oczywiście wcale nie będąc okrutnym) b) nie wychowywać dziecka aby realizowało nasze ambicje – może odnajdzie swoje szczęście w zmienianiu świata na lepsze, może na gorsze a może wymyśli jeszcze coś innego.

odpowiedz
Alicja 7 grudnia 2015 - 11:20

“Ale kiedy ja, a potem jeszcze raz tata to wszystko Ci wyjaśniliśmy Ty pokazałaś, że wbrew temu co mówią inni, brak skrępowania sztywnymi ramami, wrażliwość i empatia nie robią z Ciebie łatwej ofiary. Jest wręcz przeciwnie – to one, to umiejętność zrozumienia tego, że każdy może widzieć i myśleć inaczej pozwoliły Ci stanąć na nogi i wyjść z tego silniejszą.” 😉

odpowiedz
Kasia Harężlak 16 grudnia 2015 - 23:29

Cudowny wpis! W pewnym momencie grupa rówieśników zaczyna mieć ogromne znaczenie w socjalizacji. Fajnie, że w tej grupie inne dziecko natknie się na Twoją córkę i jej nieskrępowaną otwartość.

odpowiedz
Kata 21 grudnia 2015 - 19:37

A chłopcom nie wolno się bawić lalkami, nosić różowej koszulki, bawić się w dom i nosić długich włosów.
Mój młody (3,5) tak długo i namiętnie miał powtarzane w przedszkolu, że długie włosy to dla dziewczyn, że w końcu przyszedł i kazał obciąć. Raz w życiu. Pół roku temu. Obcielam i do dzisiaj żałuję (a minęło ponad pół roku). Zmieniliśmy przedszkole i znowu włosów nie obcinamy.
Jak zobaczyłam ze bawi się maskotka w dom (karmi, układa do snu…) zapytałam czy chce żeby mu lalkę kupić. Usłyszałam, że lalkami to się dziewczynki bawią.
I co z tego ze ja tłumacze ze może się bawić i być czym i kim chce. Co z tego ze mama i tata ma równi gotują, piorą i używają śrubokręta. Tłum nadal rządzi. Niestety głupio rządzi

odpowiedz
Melodia 28 grudnia 2015 - 17:22

Pięknie powiedziane.

odpowiedz
mayaxandra 11 stycznia 2016 - 12:54

kurka, czytam to po raz piąty chyba i znowu beczę 🙂

odpowiedz
Maria 26 lutego 2016 - 12:15

Wysłałam że Szkocji.pomimo że mam prawie 60 lat dużo się uczę…Jestem z innych czasów niestety

odpowiedz
Paweł 15 marca 2016 - 17:21

Bardzo mądry wpis i cytat – dziękuję!

odpowiedz
magdalena 23 marca 2016 - 12:47

siedzę i płaczę, bo post uwolnił mojego wielkiego stracha że nie jestem wystarczająco dobrą matką, że za mało tłumaczę, rozmawiam, itd. Kiedyś synek bardzo lubił różowy kolor, ale nawet ukochany dziadek rzucał dyskretnie że to raczej dziewczyński kolor… więc nawet z rodziną trzeba walczyć. Ale uzbrojeni w różową kosmetyczkę zawierającą ulubione skarby czytamy “Igora i lalki” Piji Landenbaum… mam nadzieję, że któregoś dnia synek sam odpowie jakiejś mądrej osobie co sądzi na temat jej stereotypów… dziękuję

odpowiedz
ja 8 czerwca 2016 - 09:35

Wzruszyłam się. Bardzo chciałabym mieć taką mamę. Ja nigdy jej nie miałam i wychowywała mnie zła macocha 😉 dziś mam 40 lat dwójkę dzieci i ciągle uczę się jak być dobrą mamą. niestety zanim się nauczę moje dzieci urosną.

odpowiedz
Marta 8 lipca 2016 - 13:23

Świetny artykuł, Mama zachowała się według mnie rewelacyjnie !

odpowiedz
Gościa 18 lipca 2016 - 15:40

Gratuluję takiego rozegrania sprawy, super! Mnie się serce rozpadło, jak córeczka wróciła od niani, gdzie jest kilka dziewczynek i poskarżyła się, że jedna z nich powiedziała, że ma brzydką bluzkę, a druga, że wygląda jak w piżamie. Powiedziałam, że najważniejsze, że jej samej się podoba… ale zabolało. Z drugiej strony – takie szkraby, ledwo od ziemi odrosły i już tak sobie “dosrywają”.

odpowiedz
Toysplanet 25 lipca 2016 - 09:17

Niestety stereotypy blokują rozwój dzieci. Często my dorośli sami nie wiemy, dlaczego dziecko ma robić tak, a nie inaczej i wtedy pociecha słyszy nie pyskuj..

odpowiedz
Dorota 14 listopada 2016 - 13:34

Ja jeszcze słyszałam o przesądzie, zgodnie z którym nie można przechodzić nad dzieckiem, które siedzi albo leży, bo inaczej nie urośnie. Można też odczynić ten urok przechodząc nad dzieckiem od tyłu. Nie wiem, kto to wymyśla, ale w miażdżącej większości przypadków te przesądy są nic niewarte, a nawet niedorzeczne.

odpowiedz
nicktaki 1 grudnia 2016 - 15:28

Czytam Pani bloga, na którego trafiłem zupełnie przez przypadek, i płaczę. Gdyby moi rodzice przeczytali choć jeden taki artykuł, gdy byłem mały. Gdyby w ogóle chciało im się zainteresować choć odrobinę swoimi dziećmi, jako ludźmi, a nie jako narzędziami do spełniania ich oczekiwań i niespełnionych ambicji. Rozpłakałem się przy którymś komentarzu, gdzie napisane było, że dziecka się nie tresujuje, tylko z nim rozmawia, o jego potrzebach, radościach, zainteresowaniach… Gdybym chociaż ja przeczytał takiego bloga dziesięć, czy piętnaście lat temu, może nie zmarnowałbym najlepszych lat swojego życia i dziś był szczęśliwym człowiekiem. Na to za późno, ale dla innych (dla ich dzieci!) to może być taki lifechanger, z jakiego trudno sobie zdawać nawet sprawę. Proszę, popularyzujcie tego bloga i taką wiedzę tak szeroko, jak się da.

Niestety wiem, że najtrudniejsze jest dotarcie do tych, którzy uważają, że im to niepotrzebne. W takie miejsca zaglądają tylko Ci, którzy już się tematem interesują, a paradoksalnie to nie oni potrzebują tego najbardziej. Ale jak edukować tych, którzy nie chcą się edukować?

odpowiedz
Alicja 2 grudnia 2016 - 10:05

Bardzo Ci dziękuję za ten i inne komentarze. Wzruszyłam się. Naprawdę. Chciałabym Ci coś mądrego napisać ale nie potrafię, bo mam milion myśli i emocji. Wierzę, że odnajdziesz jeszcze swoje szczęście, spokój ducha i radość życia. Wierzę w to głęboko i trzymam kciuki by nastąpiło to jak najszybciej. Trzymaj się ciepło!

odpowiedz
awrell 5 grudnia 2016 - 20:26

Miałam łzy w oczach gdy skończyłam czytać Twój tekst, który jest świetny, a treści w nim przekazane ponadczasowe i tak bardzo ważne w codziennym życiu. Za kilka miesięcy sama zostanę mamą pierwszy raz w życiu. Trochę mnie to przeraża, ale jeszcze bardziej cieszy, bo wiem, że dam z siebie wszystko, żeby moje dziecko było szczęśliwe, ale też aby w życiu dokonywało dobrych wyborów. I na pewno będę z niego dumna każdego dnia. Moi rodzice byli i są nadal cudowni, oni mnie ukształtowali i sama też chcę być taka jak oni. Pozdrawiam serdecznie!

odpowiedz
Ewa 5 grudnia 2016 - 20:48

Jakie to było piękne! Czasem w tym całym biegu zapominam ze dziecko jest tylko dzieckiem i to co dla nas jest błahostka dla nich jest całym światem. Czadem próbuje się zatrzymać by zwolnić tempo, przełączyć myślenie, postawić się w sytuacji…. Dziś zobaczyłam prace mojego syna – namalował bałwana, tak jak każde z dzieci. Tylko ze jego był wyjątkowy. Miał włosy i ręce a jego guziki zamieniły się w promienny uśmiech na twarzy. Uśmiechnęłam się. On zapytał: dlaczego się ze mnie śmiejesz? Ja odpowiedziałam: nie śmieje się z Ciebie tylko z tego ze nikt wcześniej na to nie wpadł ze bałwan nie musi być bałwanem. Twój to najładniejsza bałwanka jaka w życiu widziałam. I to prawda. Dlaczego bałwan to zawsze on? To fantastyczne ze dla dzieci nie ma granic a ich umysły obejmują to czego my dorośli nie dostrzegamy

odpowiedz
Ayayaya 5 grudnia 2016 - 23:44

To niesamowite.
Tylko szufladki, ramy i wyobrażenia. Jak się nie mieścisz jesteś dziwak, jesteś inny. W życiu nie każdy chce tego samego, nie każdemu to samo się podoba, sprawia radość. Tylko, że to tolerancja jest potrzebna, zrozumienie, szerokie horyzonty. A jak to zwykle bywa, kiedy ktoś czegoś nie rozumie krytykuje to, boi się tego. Zwykle mierzy swoją miarą. “Ja nie lubię, Ty nie mozesz lubić, bo jak to? Bo Ty już powinnaś to albo tamto, albo…”.
Ja miałam babcię, która kupowała mi samochody. Mimo tego dookoła tłamsiły mnie stereotypy. Nie dalam się, nie daję się i nie dam się. Momentami nie wiem skąd mam tyle siły. Są ludzie, którzy mnie nie rozumieją, jest ich bardzo wielu.
Kiedy słyszę, że rodzic każe obciąć chłopcu włosy bo on nie będzie miał fryzury jaką chce, bo ma mieć krótkie włosy to wszystko się we mnie burzy. Myślę sobie wtedy, może lepiej nie będę pisać co :). Młody człowiek buduje swoją tożsamość. Przecież to są jego włosy, dopóki o nie dba wszystko jest ok. Słyszę wtedy odnoszenie się do abstrakcyjnych rzeczy w celu zargumentowania i ręce mi opadają. Czy naprawdę ni nie istnieje poza wyobrażeniami? Czy to boli? Chcesz inaczej, myślisz inaczej to jest złe-taki stereotyp. I to jest przerażające. Nie długie włosy, różowe koszulki u chłopców i dinozaury w dziewczęcym pokoju. I ność, odmienność nie jest akceptowana. Brak akceptacji i zrozumienia.

odpowiedz
HapiMami 6 grudnia 2016 - 08:38

Nie wiem czy to ciążowe hormony, czy to że moja trzyletnia córka często bawi się pociągami – ale po przeczytaniu tego ryczę jak bóbr. Uwielbiam takie podejście do życia! Będę czerpać z Was jak najwięcej! Dzięki:)

odpowiedz
La Gre 6 grudnia 2016 - 09:32

u nas konflikt by.ł między córkami, starsza uwaza dinozaury za obrzydliwe, młodsza nie dotyka lalek i różowych rzeczy… poza domem starsza jest tolorancyjna, ale dla sotry to już nie bardzo. i trudno tu mówić o złym wychowaniu. Rozmowy pomogły ale skąd taka postawa do dzisiaj nie wiem

odpowiedz
mynta 29 marca 2017 - 08:33

Świetny wpis, a pełno jest takich ograniczeń. Ostatnio też tłumaczyłam dzieciom (przy okazji, gdy ktoś skomentował śpiew mojej szwagierki “O Jezu, błagam, nie śpiewaj”). To co, jak ktoś nie ma najlepszego słuchu, to nie może śpiewać w ogóle? A jak brzydko pisze, to nie może pisać? Jak ma wadę wymowy, to nie może mówić? Na co moja córka, idąc tym tropem: “A jak jest brzydki, to nie może wyjść na dwór?” 😉

odpowiedz
Dina 20 czerwca 2017 - 11:15

Gratuluje otwartości i pięknej postawy. Gdyby więcej rodziców potrafiło tak wychowywać swoje dzieci relacje z ludzi i samorealizacja byłyby o wiele łatwiejsze;)

odpowiedz
kowal 6 lipca 2017 - 12:39

dobry artykuł! NIby XXI wiek, ale w Polsce takiego zaściankowego podejścia jest pełno. Ludzie powinni się dokształcać z komunikacji, wychowania itd.
” że na pewno znajdą się ludzie, którzy będą próbowali zdyskredytować i ośmieszyć Twoje spojrzenie na świat. Ba! Niektórzy nawet przestaną Cię za nie lubić. Ludziom jest trudno zrozumieć „inność”. –> co bardzo dobitnie widać na przykładzie rozmów ze zwolennikami szczepień przymusowych lub ignorantami w zakresie przewożenia dzieci tyłem, itd 😀

odpowiedz
Alicja 6 lipca 2017 - 12:49

“Bo wiesz są kwestie, które możemy zbadać, zmierzyć, opisać. Tym zajmuje się nauka i trudno z tym polemizować.

Ale są też takie, które zależą li tylko od indywidualności danego człowieka. Ot choćby Twój dinozaur. Dla Ciebie najpiękniejszy na świecie, ale dla Oli brzydki. Zabawne, prawda? To przecież ten sam dinozaur, a każda z was widzi go inaczej, a co najlepsze każda z was ma rację! Niesamowite, no nie?”

Szczepienia i przewożenie dzieci tyłem to nie jest światopogląd tylko nauka – rzeczy, które mierzymy i potrafimy zbadać. Szczepienia przymusowe chronią całe społeczeństwo, więc uchylanie się od nich nie jest sprawą jednostki – patrz stanowisko PAN http://n.czasopisma.pan.pl/images/data/n/wydania/No_3_2016/681-690-1-PB.pdf

odpowiedz
Kowal 6 lipca 2017 - 14:30

“Szczepienia przymusowe chronia cale spoleczenstwo….” Taaaaaa, szczegolnie ze dane i wlasnie nauka temu przecza 🙂 Bajki to opowiadajmy dzieciom 🙂

odpowiedz
Alicja 6 lipca 2017 - 15:33

Ty opowiadasz bajki kolego i zaprzestań szerzenia antyszczepionkowej propagandy tutaj. Nauka ma w tej kwestii jednoznaczne zdanie.

odpowiedz
Ola 10 lipca 2017 - 19:07

No i się popłakałam.
:*

odpowiedz
Mała Czarna 18 lipca 2017 - 13:12

Witaj 🙂
Pięknie, to wszystko opisałaś i napisałaś.
Jesteś cudowną mamą dla swoich dzieci. Mają ogromne szczęście, że Ciebie mają 🙂

Chciałam bym, żeby cofnąć czas i ty byś mogła być moją mamą.
Moje całe, życie wyglądały by całkiem inaczej.
Powtarzam, że taka mama jak ty to skarb :]

Pozdrawiam 🙂

odpowiedz
AnnaK. 25 sierpnia 2017 - 10:13

Przypadki chodzą po ludziach, ja przypadkiem wpadłam na Twój blog.
Jestem oczekującą mamą ( ps. właśnie się zastanawiam czy to już… ale należę do tych, co to wiecznie na wszystko mają czas 😀 ). Zaczęło się od etykiety przy spotkaniu z noworodkiem- oczywiście nie mogłam nie opublikować tego wpisu! Był taki trafny, chwała Ci za to.
A teraz ścieram łzy, które płyną mi po policzku zachwycona Twoim podejściem do wychowywania dzieci i TEJ konkretnej sytuacji ( sama spodziewam się córci).
Oby tak dalej, jesteś moją inspiracją – a teraz czas na kolejne posty !:D
Dziękuję

odpowiedz
Karolina 19 sierpnia 2019 - 21:29

Popłakałam się ze wzruszenia. Tak pięknie o takich prostych sprawach!

odpowiedz
Mama Emisia 21 sierpnia 2019 - 14:12

Tylko wtedy pękło pani serce? Widzę jak dzieci manipulują innymi, jak są bezlitosne, jak tv i czysta agresja organizuje ich czas. Tule syna bo dzieci naokoło po 5 minutach nudzą się zabawą, a On brany jest za cudaka bo chciałby dalej się bawić. Widzę jak u koleżanek dzieci czekają kiedy wyjdziemy bo przy nas wyłączone da bajki. Można by pisać i pisać. … tlumacze, ale co mam Powiedzieć ze prawdziwych dzieci już nie ma 🙁

odpowiedz

Skomentuj