K jak krwawienie, czyli suplementacja witaminy K u noworodków i niemowląt – podstawy.

Halloween!

Obiecałyśmy Wam rozwinięcie tematu suplementacji witaminy K u noworodków i niemowląt. Jako obiecałyśmy tako czynimy. A właściwie czynię, gdyż to moje teksty (ten) i ten o rutynowych zabiegach na oddziale noworodkowym zapoczątkowały dyskusję na naszym fp i liczne pytania od was o słuszność tegoż procederu. I chociaż temat ten wychodzi mi już bokiem to biorę część tych pytań na klatę, a z resztą rozprawię się później, albo i nie.

Na tą okazję, specjalnie dla was zrobiłam coś czego nigdy nie robię – otworzyłam internety i udałam się ścieżką „statystycznego”, zaniepokojonego rodzica. Wpisałam w google frazę „witamina K i witamina K w zastrzyku dla noworodków”. Nie jest tajemnicą (a potwierdzają różne to badania), że Internet jest ważnym źródłem informacji dla rodziców. Uwierzcie mi, że z pełnym poświęceniem czytałam wszystko, nawet fora internetowe. To co znalazłam w sieci na temat witaminy K przyprawiło mnie o palpitacje serca i przez kilka dyżurów zakłócałam tymi rewelacjami spokój moich współpracowników na oddziale. Wysoko pozycjonowała się strona informująca np. o tym, że podawanie witaminy K może być niebezpieczne. Na końcu był jeszcze wykrzyknik! ! (ten drugi jest ode mnie).  Jako statystyczny rodzic mogłabym powiedzieć, że to faktycznie straszne. Rozumiem, że czytając takie rzeczy można się poczuć zaniepokojonym, wystraszonym, niedoinformowanym, nawet wykorzystanym i oszukanym (np. przez żerujące na naiwności ludzi koncerny farmaceutyczne).

Zaczynam rozumieć skąd ten zamęt.

Tym bardziej resztką sił kobiety i matki pracującej spróbuję sobie i wam te informacje jakoś usystematyzować. Bez emocji, domysłów, własnych przekonań. Nudne, suche fakty.

1. Jakie są Polskie rekomendacje [( 10 – Nowe rekomendacje 2016 rok),  (1 – stare 2007 r)]  odnośnie suplementacji witaminy K?

Zespół Polskich Ekspertów zmodyfikował zalecenia z 2007 roku mając na celu zapewnienie skutecznej profilaktyki także u dzieci z grup ryzyka VKDB. Wiadomo, że aby profilaktyka była skuteczna trzeba objąć nią całą populację.

Tab.1

P

*Domięśniowo to znaczy w postaci zastrzyku podawanego w nogę. W przypadku dzieci zdrowych zazwyczaj była to forma doustna w postaci zwykłych kapsułek typu twist off. Noworodki z grupy ryzyka to dzieci z porodów zabiegowych (cięcie cesarskie), urodzone w zamartwicy, z hipotrofią wewnątrzmaciczną, z zespołem aspiracji smółki, a także dzieci matek, które przed porodem zażywały niektóre leki (przeciwdrgawkowe, przeciwkrzepliwe, antybiotyki, przeciwgruźlicze) mogące wpływać na działanie wit K.

Tab.2

PP

Tab.3

kkk

2. Jak rodzime zalecenia mają się do innych krajów?
Mają się podobnie. To znaczy, że zagraniczne noworodki też otrzymują witaminę K. Poszczególne zalecenia różnią się dawką i drogą jej podania bezpośrednio po porodzie, a także schematem według którego rodzice aplikują witaminę K w domu. W Ameryce na ten przykład nie mają dopuszczonej przez FDA wersji doustnej witaminy K. AAP zaleca jednorazowy, domięśniowy zastrzyk z witaminy K do 6 h po porodzie dla wszystkich noworodków i na tym koniec [1].

3. Ale o co się w ogóle rozchodzi? Po co dawać witaminę K noworodkowi?
Tak szybko i zbliżamy się do sedna sprawy. Żadne z powyższych zaleceń nie powstały dlatego, że ktoś się nudził albo najpierw się nudził a potem wdał się w spisek z koncernami farmaceutycznymi. Rekomendacje są odpowiedzią na realne zagrożenie dla zdrowia i życia dzieci jakie niesie za sobą brak/niewystarczająca suplementacja witaminy K po porodzie. To nie jest nowość w świecie nauki. Pierwsze informacje na ten temat pojawiły się już w 19 wieku [2].  Na początku 20 wieku powiązano krwawienia z niedoborem witaminy K [3].  Po co więc ta witamina K?

Podawana na oddziałach noworodkowych witamina K to profilaktyka choroby nazwanej na cześć winnej  – KRWAWIENIA Z NIEDOBORU WITAMINY K (VBDK). Wyróżniamy 3 postaci tej choroby: wczesną, klasyczną i późną. Krwawienie może mieć różne nasilenie i przebieg, aż do zagrażających zdrowiu i życiu. I tu nie chodzi o takie krwawienie, jak w sytuacji gdy dziecko zostanie nieumyślnie skaleczone, uderzy się czy będzie ofiarą wypadku itp. Najgorsza w skutkach jest ta późna, która może rozwinąć się do 3 miesiąca życia.

W 2010 Minister Zdrowia rozporządził, że wszystkie noworody mają otrzymywać witaminę K zgodnie z aktualnymi zaleceniami. Obowiązujące do niedawna zalecenia z 2007 roku pozwoliły wyeliminować klasyczną i zmniejszyć odsetek późnej postaci krwawień z niedoboru witaminy K. Niestety wciąż zdarzają się przypadki późnej postaci tej choroby  spowodowanej najczęściej krwawieniem śródczaszkowym i obarczoną wysoką śmiertelnością [10]. W ciągu trzech lat W Polsce w IPCZD odnotowano 5 przypadków późnej postaci VKDB [10]. Główne przyczyny późnej postaci VKDB to nierozpoznana cholestaza,  karmienie piersią, niepełna profilaktyka doustna lub brak zgody rodziców na podanie witaminy K. Spośród tych 5 dzieci, aż 4 miało VKDB w przebiegu cholestazy, jedno dziecko nie otrzymałao podtrzymującej dawki wit K [10].

Obraz4

 [1, 2, 3, 4]

*edit: odsetek przypadków bez podaży wit. K w kolumnie „wczesna” dotyczy wyłącznie dzieci matek z grup ryzyka, dopisujemy, bo to ponoć nie dla wszystkich jasne.

5. Trochę o witaminie K – dla jasności sprawy.
Nauka bywa przewrotna. Odkryciu witaminy K dały początek badania nad metabolizmem cholesterolu u kurczaków. Było to na początku 20 wieku. Teraz już wiadomo, że:

  • jest to witamina rozpuszczalna w tłuszczach, która bierze udział w procesach związanych z syntezą białek, także czynników krzepnięcia krwi. Wystarczą jej naprawdę niewielkie ilości aby krew mogła krzepnąć prawidłowo dlatego bardzo rzadko obserwuje się jej niedobory u dorosłych. Jeśli już, to towarzyszy jej radykalnie uboga dieta czy też choroby związane z upośledzonym wchłanianiem, zaburzeniami funkcji nerek, zmniejszoną produkcją jelitową. Niedobór witaminy K jest zdecydowanie częstszy u noworodków. Patrz punkt 6.
  •  nie magazynujemy jej i nie wytwarzamy sami tylko pobieramy z pokarmami (np. to co zielone – brokuły, awokado, kiwi, zielone i liściaste, kalafior, banany, rzepa, niektóre oleje roślinne). Wraz z tymi pysznościami załatwiamy sobie 90% porcji witaminy K1.  Pozostałe 10% to witamina K2 – wytwarzana przez bakterie zamieszkujące nasz układ pokarmowy. K2 znajduje się też w produktach pochodzenia zwierzęcego (żółtko, wątróbka, sery, jogurty) [3].

6. Czemu noworodki mają mało witaminy K?
Noworodki mają mało witaminy K z kilku powodów. Między innymi nie dostają jej od mamy w czasie ciąży. To znaczy, że witamina K praktycznie nie przenika przez łożysko w kierunku dziecka. Przyczyną niedoborów są też niedojrzała wątroba (główny magazyn witaminy K- K2- 90%; u noworodków jednak nieoznaczalna (10)) czy brak odpowiednich ilości bakterii odpowiedzialnych za syntezę witaminy K2. U dzieci karmionych mlekiem kobiecym przeważają bowiem bakterie (bifidobakterie), które nie produkują witaminy K w tak jak Enterobacteriaceae. Dodatkowo, ubogie w witaminę K mleko mamy nie pokrywa dziennego zapotrzebowania noworodka i niemowlęcia. Są to rzeczy, które nie zależą od nas. Tak po prostu jest. Zażywanie przez ciężarną leków zaburzających metabolizm witaminy K może dodatkowo zwiększać ryzyko krwawień u dziecka po porodzie.

Nie ma jednoznacznych dowodów jakoby urozmaicenie diety mamy w produkty bogate w witaminę K zapobiegały VKDB u dzieci. Są natomiast przesłanki aby przypuszczać, że suplementacja matki karmiącej piersią witaminą K mogłaby zwiększyć poziomy tej witaminy u dziecka ale nie badano tego w kontekście VKDB [5,6,7]. Czyli, że potrzeba więcej badań.

7. Skoro noworodki mają mało witaminy K to może taka jest ich norma? Może lepiej zaufać matce naturze, która wie co robi?
Fakt, natura jest niesamowita, piękna i wspaniała. Być może dla matki natury śmierć 1 dziecka na ileśtam setek czy tysięcy nowo narodzonych dzieci jest po prostu akceptowalna. Prawdopodobnie niskie poziomy witaminy K u noworodków to fizjologia za którą nie zawsze kryje się choroba, jeszcze tak rzadka jak VKDB. Być może taki a nie inny okres dojrzewania (3-6 miesięcy) układu krzepnięcia czy słaby transfer przezłożyskowy jest zaplanowany. Jednak pomimo tego, że większość noworodków nie krwawi po porodzie zaleca się aby każdy noworodek otrzymał witaminę K w celu zapobiegania krwawieniom z niedoborów witaminy K. Matka natura bywa niedoskonała. Ale to jedno dziecko na ileśtamtysięcy to przecież czyjeś dziecko.

Podwyższone stężenie białek PIVKAII (marker niedoboru wit K) obserwuje się u 10-50 % zdrowych noworodków we krwi pępowinowej i u 70% dzieci w 4,5 dobie życia, które nie otrzymały profilaktycznej dawki p porodzie. Niestety nie ma ogólnodostępnego, wczesnego markera niedoborów witaminy K.

8. Czy można w szpitalu odmówić podania dziecku witaminy K i dlaczego niektórzy to robią?
Decyzja należy do rodziców, którzy w szpitalu podpisują (albo i nie) zgodę na zabiegi i leczenie dziecka, także na (nie)podanie witaminy K. Powinni jednak zostać poinformowani, bez owijania w bawełnę o możliwych konsekwencjach takiej decyzji. Osobiście nie spotkałam się z przypadkiem żeby rodzice odmówili tej formy profilaktyki u swojego dziecka, chociaż słyszałam, że zaczyna się to zmieniać. W każdym razie trend do nie podawania witaminy K jak i do nie szczepienia jest widoczny na świecie. Próbuje się nawet dociec w jakich przypadkach i z jakich przyczyn rodzice odmawiają podania witaminy K swoim dzieciom. Generalizując, są to najczęściej ludzie, którzy hołdując naturę wszelkie procedury medyczne postrzegają jako niepotrzebną interwencję w jej doskonały plan.  Analizując m. in. retrospektywne badanie kohortowe obejmujące porody między 2006 a 2012 rokiem w jednej z kanadyjskich prowincji okazuje się, że wiele z tych rodziców wybiera poród domowy albo w domach  narodzin w asyście położnej a nie lekarza. Częściej też odmawiają podawania antybiotyków, maści erytromycynowej do oka oraz rzadziej decydują się na szczepienia ochronne. W rzeczonym badaniu Spośród 282 378 dzieci – 0,3 %, decyzją rodziców nie dostało witaminy K. Niewiele, chociaż w ciągu 6 lat badań zaznaczał się stały wzrostowy trend do nie podawania witaminy K.  [8]. Rodzice obawiają się toksycznych składników, nadmiernej dawki i efektów ubocznych. Główne źródło informacji – INTERNET (70%) [9].

W razie gdyby ktoś z was trafił w Internecie na fora i strony, na które ja się natknęłam, to w następnym odcinku postaram się napisać więcej o tym czego boicie się najbardziej – o strasznych skutkach ubocznych, toksycznych składnikach zastrzyków domięśniowych, bólu, strasznych medykach pracujących dla firm farmaceutycznych i świadomie ryzykujących zdrowie dzieci.  Albo już nie będę o tym pisać.  Dla mnie rzeczywiście straszne jest to, że bez właściwej profilaktyki VBDK może się pojawić u całkowicie zdrowych dzieci. Tych cudnych, dużych, donoszonych, karmionych maminą piersią.  Praktycznie bez ostrzeżenia. I może być katastrofalne w skutkach. No to jest kurna straszne dopiero.

Danka – od 10 lat pracuje na Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka.

 

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

53 komentarze

  • Odpowiedz Luty 24, 2016

    Agata

    Byłaś dzielna, Danka, że czytałaś internety, żeby dociec co kieruje rodzicami. Ja (w trakcie pobierania nauk medycznych) mam na to zmniejszoną tolerancję i muszę nad tym popracować, żeby móc spokojnie rozmawiać z pacjentami. To normalne, że ludzie nie wszystko wiedzą, cóż, moja wina że mi się flaki wywracają jak czytam o niektórych bzdetach, w które się wierzy.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Malgosia

    Amen! świetny wpis jak zawsze.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Mama Puchatka

    Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie tak bezrefleksyjnie wierzą w te wszystkie rzeczy, które można znaleźć w internecie – owszem, to wspaniałe źródło informacji pod warunkiem, że potrafi się ocenić wiarygodność źródła. Głos rozsądku jest zawsze na wagę złota 🙂 Oby tak dalej 🙂

    • Odpowiedz Luty 26, 2016

      Anka

      Wcale nie bezrefkeksyjnie. Bezrefkeksyjnie można wierzyć w słowa lekarza. Jeśli ktoś szuka w innych miejscach, dąży to znaczy, że myśli, wątpi i chce znać alternatywy. A potem z tych alternatyw wybiera to, co uważa za słuszne. Nie można nikomu nakazać albo zakazać czegoś, można jedynie poinformować o zagrożeniach wynikających z wyboru.
      Lekarze zawsze będą kierować rodziców drogą medycyny bo sami taką wybrali i w to wierzą. Ale przecież nie każdy musi, prawda?

      • Odpowiedz Luty 27, 2016

        Pam

        Anka, bardzo się zgadzam!

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Marta

    Zastanawiają mnie te częstości VBDK – konkretnie postaci wczesnej. Poważnie gdyby nie podawać noworodkom witaminy K, 6-12% dzieci zachorowałoby na tę postać VBDK? Czy 6-12% dzieci tych matek, które przyjmowały leki wymienione w przyczynach? Czy jeszcze jakoś inaczej? Bo 6-12% to bardzo dużo, trochę nie dowierzam, żeby to był odsetek całej populacji…

    • Odpowiedz Luty 27, 2016

      Marta

      No dobrze, czyli że to dotyczy 6-12%, ale nie ogólnej populacji,tylko grupy ryzyka. Z cytowanej przez Autorkę pracy:
      „According to the age of onset, early VKDB presents within 24 hours of birth and is almost exclusively seen in infants of mothers taking drugs which inhibit vitamin K. These drugs include anticonvulsants (carbamazepine, phenytoin and barbiturates), antituberculosis drugs (isoniazid, rifampicin), some antibiotics (cephalosporins) and vitamin K antagonists (coumarin, warfarin). The clinical presentation is often severe with cephalic haematoma and intracranial and intra-abdominal haemorrhages16. The incidence of early VKDB in neonates of mothers taking these drugs without vitamin K supplementation varies from 6% to 12%”

      Może ja się trochę czepiam, ale to nie wynikało jasno z tej tabelki. I może to z pośpiechu, ale wyszło mało rzetelnie. Mnie przynajmniej tak zestawione liczby sugerowały, że problem bez suplementacji wit. K dotyczyłby 6-12% wszystkich dzieci. Skoro dla pozostałych form VBDK podajecie częstość w ogólnej populacji, to wypadałoby być konsekwentnym i wszędzie podać tak samo, ewentualnie zrobić jakąś gwiazdkę, czy coś, i zaznaczyć, że tu jest inaczej.

      No i rzetelnie byłoby się odnieść do minusów suplementacji – jakie jest ewentualnie ryzyko, wynikające np. z przedawkowania – ? To chyba rzadko kiedy jest tak, że jakaś procedura medyczna jest bardziej skuteczna od placebo i nie ma absolutnie żadnych działań niepożądanych…

      • Odpowiedz Luty 27, 2016

        Pam

        Marta, dzięki za sprawdzenie tego, mnie też się to wydało niemożliwe! No i słusznie: „is almost exclusively seen in infants of mothers taking drugs which inhibit vitamin K”… Według mnie wyszło niepokojąco tendencyjnie we wpisie 🙁 zaczyna mnie martwić ostatnio zmedykalizowanie matai połączone z brakiem tolerancji dla odmiennych decyzji…

        • Odpowiedz Luty 27, 2016

          Marta

          Żeby nie było wątpliwości, to dotyczy postaci wczesnej, częstości pozostałych postaci w populacji ogólnej są takie, jak w tabelce.

          Mnie nie martwi medykalizowanie, nie uważam, żeby było czymś z gruntu niedobrym jako trend przeciwny do „życia zgodnego z naturą”. I swojemu dziecku mam zamiar pozwolić podać witaminę K – spodziewam się, że jako suplementacja nie wiąże się z istotnym ryzykiem skutków ubocznych, a nie mam narzędzia, żeby sprawdzić, czy akurat mojemu dziecku ta suplementacja nie będzie niezbędna.

          Irytuje mnie natomiast opieranie się za bardzo na emocjach, bo często cierpi na tym rzetelność udzielania informacji, i w tym wpisie chyba trochę tak wyszło. Choć generalnie mam wrażenie, że Mataja zwykle dobrze sobie radzi z tym, żeby nie wpaść ani w emocje rozhisteryzowanej mamy („źli niedobrzy lekarze mają w nosie dobro mojego dziecka, ja wiem lepiej”), ani w emocje rozhisteryzowanego przedstawiciela służby zdrowia („głupi rodzice naczytają się w internecie i potem myślą, że wszystko wiedzą lepiej”) 😉

          I trochę zadziałał tutaj pośpiech, a pośpiech w szpitalach i gabinetach lekarskich to jest to, co, mam wrażenie, najbardziej popycha rodziców do grzebania w internecie. Bo internet, w przeciwieństwie to personelu medycznego, ZAWSZE ma dla rodzica czas 😉

        • Odpowiedz Luty 28, 2016

          Alicja

          Pam, od jakiegoś czasu usilnie walczysz w komentarzach o prawo rodziców do podejmowania decyzji dotyczących dziecka w oparciu o własne przekonania. I ja generalnie się zgadzam z takim założeniem – daję rodzicom dość dużą swobodę ruchów. Ale dla mnie są granice. Co jasne każdy będzie miał swoje granice – jestem ciekawa gdzie one przebiegają u Ciebie? Gdzie jest granica decyzji podejmowanych przez rodzica na podstawie własnego „reaserchu” przekonań, wiedzy. Gdzie jest granica tego: „Jeśli ktoś szuka w innych miejscach, dąży to znaczy, że myśli, wątpi i chce znać alternatywy. A potem z tych alternatyw wybiera to, co uważa za słuszne.” – czemu przyklasnęłaś powyżej. Czy jest to zostawienie noworodka/niemowlaka do wypłakania w łóżeczku żeby się nauczył sam zasypiać? A może podanie pięciomiesięcznemu dziecku kotelcika schabowego i danonka? A może dawanie 7 miesiecznemu dziecku czekolady żeby się uspokoiło i przestało płakać? A może noszenie niemowlaka w wisiadle, bo rodzic zrobił swój risercz na podstawie, którego uznał, że świetną aleternatywą dla chusty jest wisiadło? A może stosowanie klapsów i mocniejszych kar fizycznych jako alternatywa dla RB – bo w końcu tylu ludzi wyrosło na ludzi od bicia? A może witamina C jako alternatywa terapeutyczna dla antybiotyków przy zapaleniu płuc u dziecka? A może leczenie cukrzycy dziecięcej u homeopaty, bo wszak jak zgodziłaś się powyżej: „Lekarze zawsze będą kierować rodziców drogą medycyny bo sami taką wybrali i w to wierzą. Ale przecież nie każdy musi, prawda?” więc rodzice nie muszą z dzieckiem chorym iść do lekarza, mogą iść do homeopaty. A może leczenie epilepsji egzorcyzmami jako alternatywa dla medycyny konwencjonalnej? Część to skrajne przypadki – ale wszystkie autentyki z doniesień medialnych. Na słuszność wszystkich tych alternatyw można znaleźć też odpowiednie strony internetowe i fora. Gdzie więc leży ta granica? Nie musisz odpowiadać, to Twoja sprawa. Ale my tutaj zawsze będziemy stali po tej stronie mocy po której stoją badania naukowe i podejmowanie decyzji rodzicielskich na podstawie własnych przeknań i „badań” przy jednoczesnym negowaniu zdania autorytetów medycznych i wytycznych organizacji zajmujacej się zdrowiem, zawsze będzie dla mnie przekroczeniem tej granicy. I nie, nie będę udawać, że jestem wobec tych decyzji tolerancyjna. Więc jeśli tego od nas oczekujesz to się srogo zawiedziesz, bo choć na początku nie miałyśmy w planach pisać o takich oczywistościach jak szczepienia czy suplementacja witamin, bo do głowy nam nie przyszło, że rodzice mają swoje przekonania to teraz wiemy, że będziemy o tym pisać coraz więcej i więcej.

          Marta – dzięki za uwagi, choć prawdę mówiąc dla mnie ta tabela jest w pełni zrozumiała, mimo że nie uczestniczyłam w jej tworzeniu i pierwszy raz zobaczyłam ją w tekście to od razu wiedziałam, że dane dotyczą dzieci z matek grup ryzyka. Ja zresztą osobiście zatwierdziłam Twój komentarz, ale w groączce stwierdziłam, że nie zrozumiałam po prostu pytania, bo przecież nie możesz pytać o tak oczywistą sprawę skoro w tabeli jest jak byk i dlatego nawet Ci nie odpowiedziałam uznając, że to bezsensu i że przeczytam to jeszcze raz jak mi zejdzie gorączka. Ten moment właśnie nastąpił 😉 Niemniej jeżeli tabela kogokolwiek wprowadza w błąd to przepraszamy – tak być nie powinno. Być może faktycznie jest to skrót myślowy – dla nas zrozumiały bo poruszamy się w tych obszarach często. W każdym razie dzięki za zwrócenie uwagi, jestem pewna że Danka zmodyfikuje jakoś tabelę żeby było to nie budziło żadnych wątpliwości. Niemniej obawiam się, że to będzie dopiero w przyszłym tygodniu, bo dziewczę śmignęło na urlop. Ja póki co dodałam tylko dopisek pod tabelą.

        • Odpowiedz Luty 28, 2016

          Alicja

          ps.Marto a w odniesieniu do tego: „No i rzetelnie byłoby się odnieść do minusów suplementacji – jakie jest ewentualnie ryzyko, wynikające np. z przedawkowania – ? To chyba rzadko kiedy jest tak, że jakaś procedura medyczna jest bardziej skuteczna od placebo i nie ma absolutnie żadnych działań niepożądanych…” to tak jak Danka napisała będzie druga część tego wpisu w której te kwestie są wyjaśnione. Podzieliłyśmy to na dwie części bo z doświadczenia wiemy, że teksty dłuższe niż 2-3 strony a4 męczą czytelników i nie doczytują do końca 😉

      • Odpowiedz Luty 27, 2016

        wiola

        A dla mnie w tej tabeli wszystko jest jasne. Przecież pisze w przyczynach że gdy matki zażywały leki, czyli to jest jasne że nie dotyczy całej populacji tylko dzieci tych matek. Proste.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Asia

    Drogie Mamy,
    ja nie podzielam zdania o podawaniu wit.K WSZYSTKIM noworodkom. Mój synek urodził się zdrowym chłopcem. Jak każdy noworodek otrzymał zalecenie podawania wit K i D – co też uczyniłam. Jak się niestety okazało jesteśmy obciążeni genetycznie trombofilią, mój synek także. Jak wiemy wit. K wpływa na krzepnięcie krwi. Moje dziecko w 7 tyg. życia przeszło zakrzepicę i od tamtego czasu jest na profilaktyce przeciwzakrzepowej (oczywiście z zaleceniem natychmiastowego zaprzestania podawania wit K.).
    Mój przypadek jest szczególny. I nikt nie wiedział o obciążeniu genetycznym wadami krzepnięcia. Pewnie gdyby tak było nie zleconoby nam wit. K.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Diana

    Internety przynosi tyle samo pożytku, co szkody. Niestety. Dobrze jest mieć taką Mataję na podorędziu.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Heidi

    Dla mnie głównym źródłem wiedzy o sprawach okołodzieciowych jest Internet w postaci Mataji 😀 Dla mnie teorie, które kwestionują zalecenia lekarzy lub za bardzo odbiegają od natury, od razu są podejrzane – z witaminą K to ten pierwszy przypadek 😉 Owszem, nie zawsze ufam w pełni lekarzom – np. w kwestii laktacji czy nadmiernej medykalizacji porodu/połogu, ale to są sytuacje, w których mam pewne źródła. We wszelkich innych, a zwłaszcza związanych z chorobami, stawiam na medycynę 😀

    Witaminę K podawałam tylko przez miesiąc, bo tyle miałam kapsułek, a potem się nie zorientowałam… Potem byłam przerażona 😮

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Just

    Zastanawia mnie teraz, dlaczego nikt tutaj w Norwegii nie zająknął się nawet na temat podawania wit. K. mojemu dziecku. Jak myślisz, czy dawka zastrzyku zaraz po urodzeniu może być tu większa, czy Norwedzy nie przejmują się tak profilaktyką? Teraz mam wyrzuty sumienia że nie zgłębiłam tematu wcześniej, choć chłopisko ma już prawie 2 lata i zdrów jak ryba 😉

    • Odpowiedz Luty 26, 2016

      Danka

      Jeśli dostał zastrzyk to mogła to być jednorazowa dawka.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Jamama

    Dziękuję za ten wpis.
    I baaaardzo prosze o obiecany (!) wpis na temat szczepionek. Blagam dajcie mi jakąś potezna bron do walki, bo ja juz dostaje świra, jak jestem po raz kolejny atakowana tekstem typu: ” twoja córka będzie mieć autyzm, bo szczepisz ją”. A wierzcie mi, z różnych stron to słyszę.

  • Odpowiedz Luty 25, 2016

    Neave

    To ja mam jeszcze jedno pytanie bo nie mogę nigdzie znaleźć na nie odpowiedzi – jakie są przeciwwskazania, skutki podawania wit. K po 3mcu źycia?

  • […] ciekawy i jak zwykle merytorycznie na najwyższym poziomie artykuł Danki z bloga mataja.pl. O tym, jak ważna jest witamina K dla noworodków i jak ważna jest jej […]

  • Odpowiedz Marzec 8, 2016

    Ola

    Nie wiem czy wiecie, ale w tym roku opublikowano nowe zalecenia odnośnie profilaktyki VKDB – m.in. zwiększono dawkę wit. K podawanej zaraz po urodzeniu do 1 mg i.m. lub 2 mg p.o. (gdy rodzice
    nie wyrażają zgody na podaż i.m.) oraz dawkę w dalszej suplementacji u dzieci karmionych piersią (150 µg/dobę p.o. od 3. t.ż. do końca 3. m.ż.). Poza tym komentarz do zaleceń jest dużo obszerniejszy niż ten z 2007 roku (np. szczegółowo omówiono grupy ryzyka).
    http://www.standardy.pl/artykuly/id/1062

    • Odpowiedz Marzec 30, 2016

      Agata

      No właśnie. Ja a propos nowych zaleceń – neonatolog wpisała mi dawkę witaminy K – 150 mcg na dobę. W aptekach nikt nic nie wie. Zapytany pediatra także nic nie wie. 150 mcg to 6 razy więcej niż dotychczas.

      • Odpowiedz Kwiecień 2, 2016

        Ola

        Zalecenia są nowe, do tej pory tylko jedna firma „ogarnęła” temat i wprowadziła preparat z dawką 150 µg, ale myślę, że problem z dostępnością to kwestia czasu.

        • Odpowiedz Kwiecień 4, 2016

          Danka

          Dokładnie Ola. Szykuję aktualizację tych danych i mam nadzieję, że wreszcie mi się uda ;-)A wszystkich odsyłamy do tegoż artykułu.

        • Odpowiedz Kwiecień 5, 2016

          magda

          a może standardy zostały dopasowane do tej firmy?
          I czemu w Holandii noworodki nie dostają po porodzie żadnych witamin? Tu dzieci są inne?

          • Kwiecień 5, 2016

            magda

            Tu ciekawa opinia, zwłaszcza akapit poświęcony karmieniu piersią i suplementacji witaminy K:
            http://babyreference.com/vitamin-k-at-birth-to-inject-or-not/

            The Newborn’s Diet

            Nursing raises the infant’s vitamin K levels very gradually after birth so that no disregulation occurs that would encourage leukemia development. Additionally, the clotting system of the healthy newborn is well planned, and healthy breastfed infants do not suffer bleeding complications, even without any supplementation.7

            While breastfed infants demonstrate lower blood levels of vitamin K than the “recommended” amount, they show no signs of vitamin K deficiency (leading one to wonder where the “recommended” level for infants came from). But with vitamin K injections at birth, harmful consequences of some rare disorders can be averted.

            Infant formulas are supplemented with high levels of vitamin K, generally sufficient to prevent intracranial bleeding in the case of a liver disorder and in some other rare bleeding disorders. Although formula feeding is seen to increase overall childhood cancer rates by 80%, this is likely not related to the added vitamin K.

            Link z kellymom.com

          • Kwiecień 6, 2016

            Alicja

            Magda holenderskie noworodki też dostają witaminy po porodzie:

            „Dutch Paediatric Association recommended the administration of a single oral dose of 1 mg of vitamin K1 at birth to all healthy infants. Parenteral administration of vitamin K1 at birth was recommended for newborns especially at risk (preterm babies, babies born with instrumental help or caesarean section, asphyxia or if maternal medication was interfering with coagulation). For infants who are largely or fully breastfed, a daily dose of 25 μg of vitamin K1 orally was recommended from 1 to 13 weeks of age. In case of additional risk factors like a known malabsorption, this dose should be increased to 50 μg per day [29].

            After the introduction of this guideline, the incidence of late VKDB, which was studied by a nationwide active surveillance performed by the Netherlands Paediatric Surveillance Unit (NSCK) in 1992 to 1994, decreased from about 7.0 to 1.1/100,000 live births [2]. „

          • Kwiecień 6, 2016

            Alicja

            ps. to stary artykuł z 2008 roku jeszcze w którym wywodzą, że te rekomendacje trzeba zmienić i podnieść dzienne dawki, bo choć udało się zredukować śmiertelność to mimo to jeszcze dzieciaki umierają. Więc nie to nie spisek firm farmaceutycznych, tylko zmiana rekomendacji w oparciu o dostępne dane.

        • Odpowiedz Kwiecień 26, 2016

          Dominika

          Witam, a jaka firma „ogarnęła” temat bo w aptekach się tylko pytają o firmę ponieważ nie mają pojęcia o preparacie zawierającym 150 mcg witaminy K

          • Kwiecień 27, 2016

            Ola

            Jest preparat Neonatus K150, nie wiem czy dostępny wszędzie.

            Pojawił się też komentarz odnośnie nowych zaleceń, więc warto obserwować rozwój sytuacji:

            „Pytanie: Jakie stanowisko ma przyjąć lekarz POZ w stosunku do nowych zaleceń dotyczących dawkowania witaminy K u noworodków? Zdania wśród specjalistów są podzielone, a w zależności od tego, z jakiego szpitala jest wypisany noworodek, zalecenie jest inne (25 µg vs 150 µg), na rynku brak preparatu witaminy K w dawce 150 µg.

            Odpowiedział
            Prof. dr hab. n. med. Janusz Książyk
            Klinika Pediatrii, Żywienia i Chorób Metabolicznych Instytutu „Pomnika – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie

            Opublikowane „zalecenia” nie odpowiadają uznanym zasadom tworzenia tego typu dokumentów i są przedmiotem dyskusji oraz krytycznego wystąpienia prezesa zarządu Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego Dzieci do Ministra Zdrowia. Proponuję wstrzymanie się z zastosowaniem nowych „zaleceń” w praktyce do czasu przedstawienia stanowiska Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego, co powinno nastąpić do końca kwietnia 2016 roku.”

            http://www.mp.pl/pytania/pediatria/najnowsze-pytania/141820,stanowisko-do-nowych-zalecen-dotyczacych-dawkowania-witaminy-k-u-noworodkow

  • Odpowiedz Marzec 11, 2016

    Paula

    Witam.
    Suplementowalam córkę wit D+ K do prawie 3 miesiąca. Odstawiliśmy K bo pediatra stwierdził, że wystarczy. Ostatnio byliśmy w poradni patologii noworodka- córka jest wcześniakiem 36tc z hypotrofii wewnątrzmacicznej, Pani neonatolog zasugerowała ale nie zleciła ponieważ córka ma naczyniaka jamistego na skórze w okolicach szyi i kklatki piersiowej żebyśmy nadal podawali wit K. W poradni chirurgii dziecięcej, która zajmuje się leczeniem naczyniakow usłyszałam, że postępować jak zalecił pediatra. I bądź rodzicu mądry…

  • Odpowiedz Kwiecień 7, 2016

    Ania

    Cześć! Jak zawsze fantastyczny tekst, dziękuję za rozwianie wątpliwości – bo tych ostatnio namnożyło mi się w głowie trochę z racji przesiadywania na forach i grupach poświęconych porodowi domowemu, a tam – jak sama zauważyłaś – niestety sporo jest przeciwników jakichkolwiek ingerencji medycznych, z podaniem wit. K i zabiegiem Credego włącznie, nie wspominając już o szczepieniach… 🙁
    Ale do rzeczy: wśród ich argumentów spotkałam się z hipotezą, jakoby niski poziom wit. K u noworodków miał na celu rozrzedzenie krwi, by krew pępowinowa z komórkami macierzystymi miała swobodny przepływ do mózgu w celu naprawienia mikrourazów doznanych podczas przeciskania się przez drogi rodne… Możesz to jakoś skomentować? Nie znalazłam żadnych badań na poparcie tej tezy, ale brzmi jakby było w tym trochę sensu…

  • Odpowiedz Kwiecień 8, 2016

    Świeżo upieczony ojciec

    Znalazłem ten artykuł bo byłem ciekawy skąd 6-krotny wzrost zalecanej dawki. Z 25 mcg na 150 mcg! Zapytałem wczoraj pediatrę o to, ale powiedziała tylko, że 25 mcg okazało się zbyt małą dawką. Nadal jednak nie wiem, czemu zwyczajnie nie zwiększyli dawki dwukrotnie, tylko od razu sześć razy. Ja nie twierdzę, że to nie ma sensu bo ja sie nie znam. Jestem fizykiem, nie lekarzem. Ale jako naukowiec lubię znać uzasadnienie. Problem w tym, że nigdzie w aptece nie ma takich dawek. Po komentarzach widzę, że to nie tylko mój problem. Nie będę podawał sześciu dawek po 25 mcg, bo to nie ma sensu. Swoją drogą, ciekawostka. Podobno witaminę K powinno podawać sie niemowlętom, które są karmione wyłącznie mlekiem matki, bo mleko modyfikowane jest wzbogacone o witaminę K. My dokarmiamy raz na dobę mlekiem modyfikowanym, bo żona miała początkowo za mało pokarmu, więc mam takie mleko przy sobie. W 100 ml mleka modyfikowanego Nestle NAN jest zaledwie 5,55 mcg mleka. W pierwszym miesiącu zaleca się podawać ok 700 ml tego mleka na dobę. 7 razy 5,55 daje zaledwie 38,85 mcg. Czyli jak dziecko jest karmione piersią to ma zjadać 150 mcg witaminy K, a jak jest karmione mlekiem modyfikowanym to wystarczy mu 38,85 mcg? Przecież to nie ma za grosz sensu. Dopóki w aptece nie pojawi się witamina K dla niemowląt w dawce 150 mcg będę podawał swojej córeczce 25-50 mcg (maks dwie porcje dostępnego preparatu) plus raz na dobę modyfikowane.

  • Odpowiedz Kwiecień 20, 2016

    edyta

    Szkoda że nie jest wspomniane jakie sa argumenty przeciw podawaniu. A chodzi o to że gdy krew jest rzadsza z łatwością przenikają komórki macierzyste od matki i docierają do całego organizmu. Gdy krew zgęstnieje robi się to niemożliwe.

    • Odpowiedz Kwiecień 20, 2016

      Alicja

      Szkoda, że nie jest wspomniane źródło naukowe tych rewelacji 😉

  • Odpowiedz Kwiecień 20, 2016

    Magda

    Ja się również podepnę, karmię tylko piersią moją 3-tygodniową córkę, zalecenia ze szpitala dostałam nowe, pediatra na 1. wizycie, świeżo po konferencji uznała że na razie zostaniemy przy starej dawce, bo i zdania specjalistów były bardzo podzielone w tej kwestii. Więc jak to jest? Skąd nagle aż 5-krotny skok dawki? Na razie podajemy tylko 25mcg :/ z reszta nie spotkałam się w aptekach z większą dawką.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2016

    Magda

    A czy któraś z Was widziała w ogóle ulotkę podawanej w szpitalu witaminy K, jej skład?
    A czy któraś z Was czytała po jaką cholerę stosuje się zabieg Credego? i czy koniecznie musicie to robić własnemu dziecku?
    A czy któraś z Was czyta w ogóle artykuły medyczne wytykające szczepieniom wady? Tak, znajdują się one na pubmedzie
    Całą ciążę wertowałam wszystkie możliwe źródła, żeby podjąć świadomą decyzje podania, bądź nie, mojemu dziecku któregokolwiek z tych specyfików.
    I podjęłam słuszną decyzję, nie podawania żadnej. I zaskoczę Was, moje dziecko ma się świetnie, a mam porównanie z innymi dziećmi, które rodziły się w tym samym roku, ale z „wyprawką” szpitalną.
    Nie interesuje mnie co o mnie myślicie, nie jestem osamotniona w takiej decyzji.
    Poszukiwanie informacji nie boli

    • Odpowiedz Kwiecień 26, 2016

      admin

      Nie, nie czytałyśmy. Specjaliści w swojej dziedzinie z całego świata również nie. Ot tak wzięli przypadkowe substancje i postanowili potruć wszystkie dzieci na świecie wstrzykując im to, podając doustnie, do oczu nawet. Tak dla zabawy.
      Poszukuwanie informacji nie boli, ale ich rozumienie jest już o niebo trudniejsze i przez to bywa bolesne. Przykro mi, że podjęłaś taką decyzję zwłaszcza w odniesieniu do szczepień. Mam nadzieję, że coraz mniej rodziców będzie podejmować takie decyzje w oparciu o swój własny „przegląd badań”, bo to decyzje nieracjonalne i zagrażające całej populacji.

  • Odpowiedz Maj 21, 2016

    Justyna

    A dlaczego tylko 3 miesiace podaje sie wit k, a nie do czasu rozszerzenia diety

  • Odpowiedz Czerwiec 11, 2016

    Natalia

    dziekuje bardzo za ten artykul! wlasnie sie zastanawislam co z tymi witaminami bo jakos mi sie zapomina je dawac… we wloszech kaza dac preparaz z 50ug witaminy k. moze umiecie mi odpowiedziec, na preparacie jest napisane zeby go wyrzucic po miesiacu od otwarcia, ale nie pamietam kiedy go otworzylam i podaje nieregularnie… w skladzie jest jeszcze wit d 10ug, olej slonecznikowy, olej z alg z kwasami dha i przeciwutleniacze E306, E392.
    Tak mysle sobie ze moze po miesiacu po prostu spada stezenie witamin, ale ze moglabym skonczyc flakonik, moze dawac mu w ogole ciut wiecej niz napisano…?

  • Odpowiedz Lipiec 18, 2016

    Nellka

    Właśnie natknęłam się na ten artykuł i mam mętlik w głowie http://gazeta-dla-lekarzy.com/index.php/wazniejsze-nowosci/292-witamina-k-u-noworodkow-i-niemowląt

    • Odpowiedz Wrzesień 15, 2016

      Paulina

      Też to widziałam i też nie wiem jak się do tego odnieść…

      • Odpowiedz Wrzesień 16, 2016

        admin

        Trzymamy rękę na pulsie i czekamy na jakieś ostateczne rozstrzygnięcia – jak się pojawią damy znać 😉

  • Odpowiedz Sierpień 17, 2016

    A

    Dzień dobry. Co oznacza do końca 3 miesiąca? Jeśli dziecko urodziło się 10.08 to do 10.11 czy 10.12? Dziękuję za odpowiedź.

  • Odpowiedz Wrzesień 14, 2016

    Regina

    Znajomy lekarz podesłał mi link do artykulu http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27050049 (dość świeży, lipiec 2016), z którego wynika, że jesli zdrowy noworodek otrzymał 1mg wit K domięśniowo, to nie nalezy już suplementować jej później doustnie. „Healthy newborn infants should either receive 1 mg of vitamin K1 by intramuscular injection at birth; or 3 × 2 mg vitamin K1 orally at birth, at 4 to 6 days and at 4 to 6 weeks; or 2 mg vitamin K1 orally at birth, and a weekly dose of 1 mg orally for 3 months. ” Co o tym sądzicie?

  • Odpowiedz Wrzesień 18, 2016

    aneks

    REGINA, to samo usłyszałam w szpitalu i w przychodni, że jeśli domięśniowo syn dostał 1 mg witaminy K, to mam mu nie podawać już jej nie suplementować. Przeczytałam ten artykuł, Wasze wypowiedzi i już sama nie wiem… :/

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2016

    Zuza

    W naszym przypadku corka dostala w szpitalu a mimo to pediatra zalecil podawanie witaminy K doustnie, ja podaje wiec aktualnie kapsulki twist off zawierajace witaminy d i k. Oczywiście to wolny wybór każdego rodzica czy sie zgadza czy nie, czy podaje czy nie, ja nie znalazłam zadnej informacji co by witamina K przynosila negatywne skutki w poznijeszym zyciu.

  • Odpowiedz Wrzesień 29, 2016

    Paulina

    Dziewczyny ja miałam powiedziane, że jak karmię dziecko mlekiem modyfikowanym to mam nie podawać już witaminy d dodatkowo. I moje dziecko ma teraz krzywe nogi, po zrobieniu badań wyszło niedobór witaminy d. Ja słuchałam się lekarzy, bo to było moje pierwsze dziecko. Więcej tego błędu nie zrobię! Przez moją ufność specjalistą moje dziecko jest teraz odstające od zdrowego… Teraz drugie dzieciątko w drodze i mam już zakupiony bobik dk i dha, zależy jak będę kartmić będę podawała dziecku…

  • Odpowiedz Październik 21, 2016

    Diane

    U niemowlat w wyniku niedoboru witaminy K moze wystapic skaza krwotoczna, ktora charakteryzuje sie obfitym krwawieniem z przewodu pokarmowego. Suplementacja witaminy K , czyli kiedy i w jakich ilosciach podawac ja dziecku?

  • Odpowiedz Październik 31, 2016

    Paulina

    Diane mi lekarz powiedział, że jedna ampułeczka (konkretnie w przypadku produktu który miałam już zakupiony bobik dk) starczy przy układzie, że dziecko wszystkie witaminy ma w normie po badaniach. A od kiedy? Od samego początku praktycznie kiedy karmisz piersią. A gdy już mlekiem modyfikowanym to od decyzji lekarza.

  • Odpowiedz Listopad 9, 2016

    Ola

    Widzę że wiele ciekawych komentarzy (jak „świeżo upieczony ojciec”) została zignorowana, a szkoda… Szukam właśnie informacji o tej witaminie K i też szperam w różnych miejscach internetu znajdując sprzeczne informacje. Jakoś wierzyłam w Waszego bloga i jak zobaczyłam wpis o wit K to się ucieszyłam. Ale właściwie nic się nie dowiedziałam… Tylko to że konieczne jest podać noworodkowi MEGADAWKĘ tejże witaminy by uniknąć powikłań które się przytrafiło w ostatnich kilku latach jednemu dziecku… A co z możliwymi skutkami niepożądanymi podania w zastrzyku takiej dawki witaminy? W pakiecie z konserwantami? Bo czytam, że takowe istnieją. Przeczytałam taki artykuł http://www.pepsieliot.com/zastrzyk-z-witamina-k-dla-noworodka-czy-aby-na-pewno-taki-bezpieczny/ fajnie by było usłyszeć od Was jakąś odpowiedź, ale widzę że chyba nie ma co na to liczyć.
    Ja niestety też należę do grupy osób wątpiących coraz bardziej, z każdym rokiem w przemysł farmaceutyczny i medycynę konwencjonalną. Niestety bo to smutne, że człowiek dochodzi do wniosku że musi wszystkiego dowiedzieć się sam. A specjaliści? Piszecie że „dla zabawy postanowili potruć dzieci”, no cóż… może nie dla zabawy i może nie od razu potruć. Ale jeśli coś jest tanie w produkcji, a zbić można na tym majątek, bo starzy zapłacą krocie żeby mieć zdrowe dziecko, to czemu nie?

Leave a Reply