Hotele przyjazne dzieciom: Natura Mazur

img_20160819_175445

Jako że połowa z was zapewne w pocie czoła pucuje właśnie chatę na święta, druga połowa pichci, a trzecia połowa tak jak ja pierniczy wszystko i ogląda seriale, bo zimno i siedzenie pod kołderką z kubkiem kakałka wydaje się być jedyną słuszną, dziś daruję wam mądrości, a na fali tęsknoty za ciepełkiem przedstawię miejsce w którym spędziliśmy ostatnie wakacje. Być może kogoś zainspiruje do wybrania miejscówki na przyszłoroczne ferie/wakacje z dziećmi – zwłaszcza, że hotel jest nowy i opinii w sieci wciąż o nim niewiele.

POŁOŻENIE

Otóż hotel położony jest w sercu niczego. Absolutnie niczego. Wokół są lasy i jak to na Mazurach bywa – jeziora. Po sąsiedzku jest tylko niewielki ośrodek wypoczynkowy z domkami i budą z frytkami i zapieksami. Jest też buda-sklepik, ale niezbyt obficie zaopatrzona, więc jeżeli więc braknie wam pieluch, cukierków albo jedynego soczku, który akceptuje wasza dziecina to musicie się udać na wycieczkę do Szczytna, które jest oddalone o jakieś 15-20 minut jazdy od hotelu. Niemniej jest to jazda przez wyjątkowo urzekające okolice, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Hotelowy parking jest wygodny i sporych rozmiarów więc w przeciwieństwie do kilku innych hoteli, tu nawet przy pełnym obłożeniu nie ma problemu z miejscami. Plusy położenia w odosobnieniu są takie, że nie ma tu tłoku i miliona turystów nawet w szczycie sezonu, minusy takie, że wieczorami jesteście zdani jedynie na hotelowe rozrywki (i kulinaria), szczęśliwie jest ich na tyle dużo, że każdy znajdzie coś dla siebie.

OTOCZENIE

Nooo pięknie tam, co będę dużo gadać. Do hotelu należy rozległy zielony i pięknie utrzymany teren – miły do spacerowania z dziećmi, ale niekoniecznie z wózkiem, bo ścieżki wysypane są kamieniami. Do dyspozycji są boiska do siatkówki i badmintona, bardzo przyjemna siłownia na świeżym powietrzu (dzieciom też się podobała), miejsce na ognisko i oczywiście plac zabaw.

20160819_192743

img_9770

O takie miłe bajorko, a przy bajorku…

img_9771

… mostek na którym można stać i podziwiać…

…żabki (ile widzicie, bo ja cztery albo pięć)

img_9774

img_9802

Niemniej najważniejsze jest oczywiście jezioro i plaża, której mniej więcej połowa jest wydzielona do wyłącznej dyspozycji gości hotelu. Plażysko jest czyste i zadbane można się zatem rozwalić na własnym kocu/leżaku, wykorzystać jeden z hotelowych leżaków (są o ile dobrze kojarzę bezpłatne, ale ich ilość jest oczywiście ograniczona) lub wypożyczyć wielki wiklinowy kosz na podeście pod baldachimem osłaniającym od wiatru i słońca (koszt około 20 zł za cały dzień, polecam szczerze nam jeden kosz starczył dla całej rodziny, a dzieciarnia mogła się przespać i odpocząć). Malownicze jezioro Świętajno jest wręcz absurdalnie czyste, przejrzyste i błękitne. Nawet po wypłynięciu na środek jeziora widać dno i… rybki, które są dodatkową atrakcją dla dzieciaków. Przy brzegu często spacerują łabędzie, a nad jeziorem skrzeczą mewy więc człowiek w zasadzie mógłby się czuć jak nad Bałtykiem, ale się nie czuje, bo nad Bałtykiem turysta leży na turyście, a tu ani śladu ścisku. Płytki pas przybrzegowy jeziora jest dość szeroki zatem dziatwa może sobie spokojnie i do woli hulać. Na plaży działa też hotelowa wypożyczalnia sprzętu i rowerów wodnych, więc dla tych których leżenie plackiem i budowanie zamków z piasku w końcu znudzi jest też aktywna alternatywa.

img_9757

imag3514

Jak widać jest płyciutko, ale łódką i tak się da popływać 😉

13925720_1229798117084535_5884594692039794679_o

To nie Malediwy, to Polska właśnie 🙂

img_20160820_120544

img_20160818_172847

imag3507

20160822_194832

HOTEL

To nie jest mały hotelik, tylko duży hotel – niemniej mimo tego, że my byliśmy w szczycie sezonu, i przy całkiem sporym obłożeniu, tłoku się nie czuło – myślę, że to ze względu na to, że sam hotel, jak i teren do niego należący są na tyle rozległe, że ludność się może swobodnie porozłazić. My ze względu na liczny skład osobowy (my plus dzieci plus moja mama) nocowaliśmy w apartamencie, który był przeogromniasty i pomieściłby jeszcze z dwójkę dzieci, nie wiem w związku z tym jak z miejscem w pokojach standardowych. W pokojach przygotowane są specjalne małe szlafroczki i kosmetyki dla dzieci.

img_9629

img_20160821_121124

Selfie w lustrze to jedyne zdjęcie z pokoju jakie mam – sami rozumiecie, że czas spędzaliśmy raczej poza nim – tu widać tylko fragment części dziennej (i łóżeczko niemowlęce), cześć sypialniana jest osobno, przy rezerwacji warto zaznaczyć, że chcecie pokój z widokiem na jezioro, widok na parking jest mimo wszystko średni.

BASENY I ATRAKCJE

Hotelowa strefa basenów jest naprawdę przyjemna i roztacza się z niej piękny widok na hotelowy ogród i jezioro. Do dyspozycji gości (i tylko gości, bo do strefy nie mają dostępu osoby z zewnątrz) jest duży basen sportowy, nieco mniejszy rekreacyjny z biczami wodnymi i tego typu bajerami i trzy poziomowy brodzik dla dzieci – są w nim trzy strefy o różnej głębokości od całkowitej płycizny po takie do pasa Pierworodnej 😉 W brodziku są oczywiście fontanny i inne tego typu atrakcje – niestety żeby je uruchomić trzeba pójść do ratownika – łatwiej by było gdyby były uruchamiane magicznym przyciskiem jak wszędzie. Do dyspozycji jest też 5 czy 6 jacuzzi z czego dwa są umieszczone na zewnątrz (działają przez cały rok) – wieczorem bardzo przyjemnie się w nich siedzi – temperatura spada, a Ty moczysz cztery litery w cieplutkiej wodzie i gapisz się w gwiazdy albo w zachwycone oblicza dzieci, które mają w nosie gwiazdy za to urzeka je podświetlana i mieniąca się kolorami woda w jacuzzi. Bardzo na plus jest także stała dostępność wody do picia i obecność ratownika na basenie.

20160819_1738441

Basen rekreacyjny

20160819_174016

leżaczki na basenie też są, a jakże!

20160819_173904

basenowa strefa dzieciowa z brodzikiem w tle

img_20160819_175445

14918890_1314227145308298_1281885459537071204_o

img_9820

Z zewnętrznych leżaków przy strefie basenowej jest dobry widok na plac zabaw – zaufanego starszaka można więc puścić i mieć nań podgląd jednym okiem

Sauny są w porządku – cudów nie ma, ale wygrzać cielsko się da. Brakowało mi jednak jakiegoś wyraźnego oddzielenia strefy saun od basenów i dzbanka/podajnika z wodą (trzeba iść po nią iść na basen). Mogłabym się jeszcze trochę poczepiać, ale zdaję sobie sprawę, że mam wyśrubowane wymagania saunowe, więc sobie odpuszczę i zostanę przy sauny są ok. Po prostu.

Bardzo miła jest za to wypoczywalnia ze ścianą solną – można się relaksować i napawać oczy obłędnym widokiem na jezioro. Studio kardio z widokiem na basen też całkiem przyjemne.

img_9803

widok z wypoczywalni ze ścianą solną

img_9801

można wyciągnąć kopytka

20160822_203952

Rozczarowała mnie jedynie strefa SPA, ale wyłącznie dlatego, że miałam pecha trafiać przy prawie każdym zabiegu na tą samą panią, która chyba niekoniecznie lubiła swoją pracę. Wirigliusz i moja mama trafiali na innych pracowników i byli zadowoleni.

DLA DZIECI

I tu dochodzimy do tego co interesuje wszystkich najbardziej, czyli czy hotel nada się na wakacje z dziećmi – otóż nada się okrutnie. Dla dzieci jest przygotowana spora sala zabaw z małpim gajem, kuleczkami, jeździkami, zabawkami itd. Rodzice mogą w tym czasie leżeć na wygodnych poduchach albo grać w stojące w sali zabaw piłkarzyki lub ping-ponga (oj nagraliśmy się okrutnie i z radością jak na starych dobrych koloniach). Dla starszaków są dwie stacje z konsolami na których można popykać w gry. Są też animacje, a my mieliśmy szczęście trafić na cudowną animatorkę panią Olę. Animacje obejmowały m.in. spacery po okolicy, podchody, zabawy, dyskoteki, malowanie, tworzenie cudów na kiju, tysiące różnych zabaw, konkursów, zadań, a nawet ognisko i to rozpalane w deszczu i na tle zachodzącego słońca – miodzio! Świetne jest też to, że można wypożyczyć w hotelu rowery i że pomyślano o wszystkich rodzajach i rozmiarach tychże – są takie małe rowery dla kilkulatków, którzy już na nich potrafią śmigać i są rowery z fotelikami dla najmłodszych berbeci – więc nic tylko wsiadać i zwiedzać okolice.

img_9637

img_9648

img_9665

img_9689

jak nie animacje, to akrobacje

img_9830

img_9692

img_9793b

20160822_155956

20160822_155930

img_20160822_192603

Rozpalanie ogniska, a w tle dzieciaki grają na drewienkach i pniach drzew – wyszła naprawdę fajna melodia

KULINARIA

Rzekłabym, że hotelowa kuchnia bardzo dobra jest – tylko sekcję deserów można by nieco poprawić by dążyć do perfekcji jaką w tej kwestii prezentuje Grand Lubicz (klik). W naszym pakiecie wakacyjnym posiłki były bufetowe, więc nie wiem jak to jest z daniami z karty, ale bufety były na bardzo wysokim poziomie – widać, że szef kuchni stara się przemycać produkty regionalne do menu i że robi to z sercem i ogromem talentu. Co ciekawe był to pierwszy chyba hotel w którym standardem bufetowym nie były frytki i panierowana kura, ba takowe nie pokazały się ani razu, były za to ryby, dziczyzna, a nawet owoce morza typu małże. I pyszne makarony. Mnogość różnych rodzajów pieczywa i owoców. Do picia spory wybór soków, herbat i kaw (z ekspresu – jedyny minus to tylko jeden ekspres na całą restaurację, więc czasem tworzyły się kolejki). Bufet śniadaniowy standardowy jak to zwykle w hotelach tego typu bywa acz bardzo smaczny i bogaty w produkty i specjały regionalne.

img_20160821_091614

Gorąca czekolada też była dostępna zawsze i była obłędna – piłam na hektolitry

Jest plastikowa zastawa dla najmłodszych i wystarczająca ilość wysokich krzesełek. Z jadalni jest widok na jezioro, a przy dobrej pogodzie można się posilać na ogromnym tarasie – w trakcie naszego pobytu wychodzili nań wszyscy dzieciaci, co skutkowało tym, że dorośli jedli, a dzieciaki biegały po całym tarasie. Kuchnia to moim zdaniem mocny punkt hotelu. Jedyny problem może być z niejadkami, bo jak mówiłam małe szanse na fryty, pizzę i kurę w panierze, ale nawet do kolacji dawali bułki, więc można się tym ratować, a niejadkowa pani Pierworodna jadła po prostu dużo owoców i makarony, które lubi.

20160819_192627

Nad basenem, czyli tam gdzie białe leżaki widać rzeczony wielki taras przy restauracji – wprost z niego można zejść do ogrodu.

Podsumowując – uważam, że Hotel Natura Mazur to jeden z ciekawszych obiektów na dzieciowo wakacyjnej mapie Polski. Doskonała lokalizacja, stosunek ceny do jakości bardzo przyzwoity, dużo atrakcji dla dzieci, a i dla starych coś się znajdzie, a do tego wyśmienita kuchnia. Zresztą kiedy powiedziałam mojej mamie, że piszę o tym hotelu i czy ma jakieś uwagi lub szczególne wspomnienia o których ludzie powinni wiedzieć  powiedziała: „no wspomnienia mam takie, że to bardzo fajny, pięknie położony hotel, a jego jedyną wadą jest kuchnia – tak dobra, że się tylko je i tyje”. Także polecamy szczerze i kibicujemy coby hotel rósł w siłę i pracę ludziom dawał.

20160819_193422_hdr

20160819_194259_hdr

Takie zachody słońca na hotelowej plaży podziwialiśmy codziennie.

Inne hotele przyjazne dzieciom, które odwiedziliśmy znajdziecie TU

Strona internetowa hotelu TU

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, a w drugiej go zamknęła. Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

5 komentarzy

  • Odpowiedz Grudzień 21, 2016

    Aga Jędrzejko

    W Warchałach spędziłam wszystkie wakacje swojego dzieciństwa (mimo, że pochodzę z południa i aktualnie mieszkam w Kato to moja mama pochodzi ze Szczytna). Plaża jedynego (do czasu powstania hotelu, o którym piszesz) ośrodka wypoczynkowego Rusałka to najważniejsza plaża mojego życia, najczystsza, najpiękniejsza. Kiedy po latach, już jako dorosła chciałam tam zabrać mojego faceta to nie chciał mi wierzyć, że woda jest serio tak czysta, że dno widać na każdej głębokości. Cóż, przekonał się na własne oczy, a ja do dziś pamiętam, że moim ulubionym zajęciem w dzieciństwie było znajdowanie charakterystycznego kamienia w wodzie, rzucanie go daleko przed siebie, a potem nurkowanie z otwartymi oczami i szukanie go. A to świadczy nie tylko o tej czystości wody ale i o tym, że serio nie ma tam tłumów skoro tak sobie tymi kamieniami rzucałam swobodnie 😉 Ostatni raz byłam tam jakieś 2,5 roku temu i hotel był jeszcze w budowie. Wtedy nie byłam z tego powodu szczęśliwa bo obawiałam się, że taki obiekt może zepsuć klimat tego miejsca. Bo domki w Rusałce to kompletnie inna bajka, mocno, że tak powiem retro, ale właśnie klimatycznie, intymnie, swojsko, a śniadania na stołówce z miejscowymi ogorkami malosolnymi to już legenda. No i teraz jak tak czytam, że jednak tą mazurską atmosferę czuć tam dalej i jak w perspektywie mam już wakacje z własnym dzieckiem to ten hotel co raz bardziej mnie kusi. Ciekawa jestem tej zmiany z punktu widzenia kogoś kto zna to miejsce od ponad 20 lat.
    A do Szczytna polecam pojechać nie tylko na zakupy bo miasteczko jest bardzo urokliwe, a dzieci będą zachwycone zamkiem, ruinami zamku na plaży i kilkoma placami zabaw na wypasie. Zawsze latem odbywają się też ‚Dni i Noce Szczytna’ z jarmarkiem, koncertami ale też pokazami walk rycerskich. Na otwarcie Jurand na koniu, z całym orszakiem odbiera klucze do miasta. Dla mnie, dzieciaka, to była magia, zwłaszcza, że ciotka opowiadała mi ‚Krzyżaków’ jako bajkę na dobranoc. Także polecam też przyjechać tam w tym terminie 🙂

    • Odpowiedz Styczeń 4, 2017

      Alicja

      O ja dzięki za ten komentarz <3 moim zdaniem hotel jest tak wkomponowany w teren że klimatu w żadnym wypadku nie psuje 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 22, 2016

    Marta

    Teraz pytanie brzmi – wybrać się tam w wakacje czy lepiej na ferie? Chyba o każdej porze roku jest tam tak pięknie.
    Opowiedziałam chłopakowi, pokazałam zdjęcia i też mu się podoba.
    Myśleliśmy o wakacjach 2017 zagranicą, ale tym hotelem i Grand Lubiczem przekonałaś nas, że w Polsce też może być pięknie. I duży plus, że te hotele są naprawdę nastawione na wizyty dzieci. Super.

    • Odpowiedz Styczeń 4, 2017

      Alicja

      Ciężkie pytanie, bo sami do ostatniego momentu wahaliśmy się czy na wakacje pojechać do Lubicza czy to, ale gdybym miała decydować między Lubiczem a Naturą Mazur – to na Lubicza postawiłabym zimą, a na Naturę latem – w jednym i drugim przypadku unikniesz tłumów i choć zimą na mazurach na pewno też jest bajkowo to jednak dla dziecka radość z pluskania się w tym cudnym jeziorze jest nieziemska, a w połączeniu z tym co oferuje hotel jest idealnie na wypoczynek. Na Lubicza stawiam zimową porą, bo tłumy turystów latem na plaży mnie po prostu zniechęcają, a zimą i wczesną wiosną plaża i Bałtyk są puste i zapierają dech w piersiach.

  • Odpowiedz Styczeń 4, 2017

    Piotr Kalewski

    W imieniu animatorki Oli, oraz wszystkich animatorów, którzy podczas pakietów bawią się i spędzają czas z Państwa dziećmi w hotelu – bardzo dziękujemy za miłe słowa i polecamy się 😉
    Animacja to nasz żywioł!

Leave a Reply