A czy Ty śpiewasz swojemu dziecku kołysanki? Czyli o wpływie kołysanek na więź z dzieckiem.


Kiedy Pierworodna była malutka nie śpiewałam jej kołysanek. Nie widziałam takiej potrzeby – na początku zasypiała od razu przy piersi, potem zasypiała wtulona – trzymając mnie lub Wirgiliusza za rękę, ale wszystko to odbywało się najczęściej w kompletnej ciszy. Teraz kołysanki są naszym codziennym wieczorny rytuałem. Wszystko zaczęło się od tego, że trzy miesiące temu postanowiliśmy przeprowadzić Pierworodną z naszego łóżka do jej własnego. Strasznie się bałam, że ta operacja jest skazana na niepowodzenie. No ale zrobiliśmy wokół jej nowego łóżka odpowiednią atmosferę i udało się małą namówić do położenia się w tymże. Ze względu na gabaryty nie mogłam się, jak to do tej pory bywało, koło niej położyć i przytulić, więc przysunęłam do łóżka fotel i …. nie wiem dlaczego zaczęłam jej śpiewać. Jakież było moje zdziwienie kiedy Pierworodna zasnęła! Tak po prostu. Bez marudzenia, wstawania, bez mama pić, mama tamto i owamto. I to w dodatku w swoim łóżku!

Co zabawne, pora największej aktywności bokserskiej Drugorodnego, przypada właśnie na czas zasypiania Pierworodnej. Co śmieszniejsze od paru tygodni Drugorodny przestaje kopać dokładnie w momencie w którym zaczynam śpiewać kołysanki jego siostrze! Zaczęłam więc koncypować jak to z tymi kołysankami jest. A jest bardzo ciekawie!

Okazuje się bowiem, że śpiewanie kołysanek jest jedną z najlepszych dróg prowadzących do zacieśnienia więzi między rodzicem a dzieckiem [1]. I choć śpiewanie dzieciom do snu było zawsze czymś normalnym i naturalnym, to ponoć obecne pokolenie rodziców w przytłaczającej większości nie uznaje już tego typu metod, uznając, że są one niewystraczająco „cool”. W moim nie-śpiewaniu nie byłam zatem wyjątkiem.

Plusów dodatnich kołysanek jest znacznie więcej, wykazano między innymi, że [2]:

– kołysanki powodują niezwykle szybkie i efektywne obniżenie ciśnienia krwi u dzieci zestresowanych czy wystraszonych

– dzieci, którym matki śpiewały kołysanki mają lepszy kontakt z rodzicielką w późniejszych okresach dzieciństwa, a także spokojniejszy typ osobowości

– śpiewanie kołysanek  przyczynia się do zwiększenia przyszłego potencjału umysłowego dziecka (dobrze w takim razie, że nie śpiewałam Pierworodnej od początku bo zdaje się, że byłaby już na studiach!)

– kołysanki mają także wymiar edukacyjny – są rytmiczne, a ich tekst jest zazwyczaj prosty i często powtarzany w rezultacie czego mózg dziecka szybko przyswaja sobie słowa w nich występujące. Co więcej wsłuchiwanie się w treść kołysanki pobudza ośrodki percepcji i sprzyja rozwojowi wyobraźni.

– śpiewanie, ale także odtwarzanie z płyt kołysanek nagranych przez matki wcześniaków przebywających na oddziale intensywnej terapii powodowało u dzieci unormowanie akcji serca, ułatwiało zasypianie i karmienie, co w rezultacie przekładało się na szybsze przyrosty wagi i szybsze opuszczenie szpitalnych murów [3,4].

– śpiewanie kołysanek w trakcie ciąży ma działanie wyciszające i uspokajające co jak sądzą autorzy tego akurat badania może przekładać się na jakość życia ciężarnej i jej nienarodzonego dziecka [5]

No i teraz sceptycy powiedzą, że podobnie sprawa ma się z każdą inną piosenką, czy nawet czytaniem, a nie tylko z kołysankami. Otóż nie moi Państwo! Naukowcy zafascynowani uniwersalnością kołysanek na przestrzeni czasu i w różnych kulturach i językach zbadali także ten aspekt. Okazuje się, że są uniwersalne cechy które odróżniają kołysanki od innych utworów [6]:

– po pierwsze głos w kołysankach jest wyższy
– po drugie tempo jest wolniejsze
– po trzecie i najważniejsze śpiewająca matka intuicyjnie nadaje kołysance kochający, inny niż zazwyczaj ton głosu!

No to co śpiewamy? Śpiewamy! Do brzucha (klik!), do noworodka, do niemowlaka, do zbuntowanego dwulatka itd. Nic przecież nie tracimy! I nawet jeśli skala naszego głosu nie dorównuje diwom to dla dziecka głos matki i tak będzie najpiękniejszy i najbliższy. Pamiętajcie o tym!

Zdjęcie śpiącego Stasia pochodzi stąd.

A na koniec jedna z ulubionych kołysanek Pierworodnej. Pokazałam jej ostatnio ten filmik. Najpierw bardzo się ucieszyła, że gwiazdka i sówka razem sobie tańczą, a pod koniec płakała jak bóbr, bo “one już nie są razem”. Po 20 minutach tulenia udało mi się ją uspokoić. Powinno być jakieś oznaczenie, że film odpowiedni powyżej 18 lat. Biedne empatyczne maleństwo.

Źródła:
1. Richard House (red). 2011. Too Much, Too Soon?: Early Learning and the Erosion of Childhood (Early Years).
2.GÜNEŞ Y, GÜNEŞ R. 2012. The Effects of Lullabies on Children. International Journal of Business and Social Science
3. Yildiz A, Arikan D. 2012. The effects of giving pacifiers to premature infants and making them listen to lullabies on their transition period for total oral feeding and sucking success. Journal of Clinical Nursing.
4. http://www.nyp.org/komansky/
5. Carolan M i wsp. 2012. Experiences of pregnant women attending a lullaby programme in Limerick, Ireland: A qualitative study. Midwifery.
6. Debi Maskell Graham. 2009. “Baby Bonding” an evaluation of how parental behaviours  associated  with secure attachment between mothers and their infants are affected by a series of directed lullaby and movement practices

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

21 komentarzy

  • Odpowiedz Luty 1, 2014

    Dzieciologia

    Śpiewam kołysanki, chociaż niekoniecznie wieczorem. Wieczorem odbywa się czytanie starszej, w trakcie tego młodsza łazi po łóżku albo siada i o dziwo – też słucha. Potem zbiorowe przytulanie 🙂 a potem starsza ma za zadanie poczekać na mnie i mi pilnować poduszki (dziwnym trafem usypia 😀 ), a ja idę kłaść do łóżka młodszą. Ale śpiewamy ogólnie BARDZO dużo, najczęściej spacerując. I córki to lubią, i ja szalenie lubię śpiewać.

    • Jak się Drugorodny urodzi to uderzam do Ciebie po rady jak położyć spać dwójkę dzieci na raz! Albo przynajmniej w odstępie godziny 🙂
      U nas czytanie przed snem nigdy się nie sprawdziło – za bardzo rozbudza mała. Za to zbiorowe przytulanie jak najbardziej. Problem w tym, że wtedy i ja zawsze zasypiam. A ze śpiewania jeszcze ten plus, że raczej nie zasnę w trakcie.
      Świetnie, że śpiewacie! Mnie w trakcie wertowania publikacji bardzo uderzyło to, że teraz mało kto śpiewa – choć oczywiście badania nie dotyczyły naszego kraju.

  • Odpowiedz Luty 8, 2014

    Dzieciologia

    Wiesz, u nas młoda do ponad 2rż nie chciała wieczorem czytać. Rano, w dzień – jak najbardziej. Ale czytać na noc zechciała jakoś ok. 2,5 roku dopiero. To przyjdzie pewnie z wiekiem 🙂
    Śpiewamy także w czasie mycia zębów 😀 tzn. ja śpiewam. To taki patent gdy młoda już nie chce myć bardzo, ale ogólnie nawet jak chce to sobie wybiera repertuar.

  • Odpowiedz Luty 12, 2014

    Paulina R

    Ja śpiewam dużo i różnych kołysanek nie bardzo umiem. Ale mam taką ulubioną z okresu noworodkowego. Jak się urodziła to mówiłam na nią Pszczółka (jakies takie skojarzenie miałam) i znalazłam : http://www.youtube.com/watch?v=040OntNi6cQ

  • Odpowiedz Kwiecień 10, 2014

    chabrowa

    A co śpiewasz? 🙂

    • Odpowiedz Kwiecień 10, 2014

      Alicja

      No my już mamy cały rytuał śpiewania, zawsze po kolei muszę wyśpiewać:
      1. Aaa kotki dwa
      2. Był sobie król, był sobie paź…. – Wirgiliusz się burzy, że tekst drastyczny 😀
      3. Na Wojtusia
      4. I właśnie Twinkle, twinkle little star z filmiku.

      Zazwyczaj pod koniec ostatniej już chrapie 🙂

      A Ty synkowi coś śpiewasz? Ja mojej nie śpiewałam kiedy była taka maleńka 😉

      • Odpowiedz Maj 16, 2014

        Lili

        Heh, niech się Wirgiliusz nie oburza – mi właśnie tę kołysankę śpiewała mama i jako dziecko nie wyobrażałam sobie drastycznych scen jak z obrazów Goi. Po prostu – zostali zjedzeni i koniec. Chyba dzieci nie mają takich dosłownych interpretacji jak dorośli (to moje “chybanie”, żadna wiedza naukowa).

        • Odpowiedz Maj 16, 2014

          Alicja

          Ha! Widzisz mój miły nie jestem wyrodną matką 😀

          • Czerwiec 29, 2014

            VwVampirka

            Jak możesz śpiewać dziecku takie straszne piosenki (tj. Był sobie król…) Do tej pory pamiętam, jak mi mama próbowała to śpiewać… przechodziłam wtedy traumę i nie docierało już do mnie, że Oni byli ze spożywki… Żyli sobie, byli szczęśliwi i nagle ich zamordowano ;( Ja swojej córeczce śpiewam co najwyżej pierwszą zwrotkę…
            Jak widać dzieci są różne, wrażliwcom (ja byłam wyjątkowym) zdecydowanie odradzam!

            Ale co do śpiewania wszystkich innych kołysanek dla dzieci to jestem jak najbardziej ZA 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 12, 2014

        Alya

        Ha – kołsankę “był sobie król…” też analizowałam, i wyszło mi że:
        1) żyją we troje więc co bardziej szalone ugrupowania polityczne by się przyczepiły
        2) po opisie jak to im się dobrze żyje razem w szczęściu i miłości zostają zamordowani
        3) ale to nic że ich mordują – w końcu nie są ludźmi, nie są “prawdziwi” więc niech dziecko ich nie żałuje – taka nauka że jeśli ktoś nie jest człowiekiem to może mu się dziać krzywda
        ale to tak oczywiście z przymrużeniem oka 🙂 mi mama też śpiewała tą kołysankę i wtedy wydawała mi się śliczna.
        Obecnie śpiewam:
        *słoneczko już gasi złoty blask
        *idzie księżyc ciemną nocą

        a uwielbiam i chcę się nauczyć “w starym młynie” – ale jakoś nie mogę – kołysanka cudna, ale co ją słyszę to ryczę jak bóbr 🙂 syn za to ją uwielbia

  • Odpowiedz Czerwiec 29, 2014

    Danka

    Pamiętam, że mi babcia śpiewała ” Był sobie król…” i chociaż dzieckiem byłam mega nadwrażliwym, to nigdy żadnej traumy związanej z tekstem tej piosenki nie przeżyłam. Zgadzam się z Lili, ze dzieci chyba tak dosłownie nie odbierają….może wystarczy wytłumaczyć i wyjaśnić:). Dla mnie historia miłosna się liczyła….

    • Odpowiedz Czerwiec 29, 2014

      Lili

      Myślę, że więcej traumy narobiła mama próbując tłumaczyć z czego były te postaci niż z samego faktu bycia schrupanym … zresztą, my chyba żyjemy w za dobrych czasach próbując chronić dzieci przed nieuniknionymi faktami z tego świata, a dzięki tej kołysance można w odpowiednim momencie poruszyć problematykę odchodzenia (oczywiście nie przed snem) 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 29, 2014

    Danka

    No z ust mi to wyjęłaś!! W wyniku nadmiaru pisania w dniu dzisiejszym mam problemy z wyrażaniem myśli…i w ogóle z wyrażaniem jak widzę….czas spać. Aż sobie puszczę na dobranoc tego króla.

  • Odpowiedz Lipiec 4, 2014

    mamulaprzytula

    Komentuje u Pani drugi raz i to raz za razem 😉 od razu, a co tam… jak znowu na fajny i mądry tekst trafiłam… to co 😉 Śpiewam, śpiewam, śpiewam od zawsze! Do brzuszka, do maluszka! Kołysanki do snu też są u nas codziennie, do drzemki i na noc! Pani córeczka wystraszyła się “Twinkle, Twinkle Little Star”, ale ja jednak polecam te króciutkie piosenkeczki Super Simple Learning – delikatna melodia, nie za dużo słów. Nam się podobają i szybko wprowadzają w nastrój do spania. Pozdrawiam Panią serdecznie.

  • Odpowiedz Sierpień 26, 2015

    JJ

    Moja mała jest w wieku Twojej i zawsze ryczy przy tej kołysance chlipiąc “gwiazdkę do domu”. Także czasem różnie z tymi kołysankami bywa ;]

  • Odpowiedz Sierpień 29, 2015

    AGA

    Ja do listy kołysanek dodam jeszcze
    “Pa aa aa” https://www.youtube.com/watch?v=j4hsl9vAS-M

  • Odpowiedz Grudzień 7, 2015

    Agata

    A ja śpiewam szanty, piosenki turystyczne, poezję śpiewaną, kawałki Myslovitz czy Hey, to co mi się przyczepiło, bo leciało przed chwilą w radiu albo sama wymyślam piosenkę na bieżąco, co mi ślina na język przyniesie. Czasem klasyczne kołysanki, ale rzadko. Musi być specjalnie wyższy głos? Tempo i tak zwalnia, kiedy pierwsza lepsza piosenka staje się kołysanką, a ton głosu na potrzeby usypiania sam staje się delikatniejszy, cieplejszy. Mnie po prostu nudził ten wąski repertuar znanych mi kołysankowych przebojów, więc go sobie poszerzyłam 🙂

  • Odpowiedz Maj 3, 2016

    mad

    W sumie fascynujace jest to że choć rodzice i dziadkowie nie śpiewali nam juz w późniejszym okresie życia to jednak bardzo dużo sie pamięta tekstu z tych kołysanek. Bo nie kojarze kiedy faktycznie ktoś mi ostatni raz śpiewał ‘Był sobie król’ tak jak zobaczyłam tytuł od razu przypomniały mi się słowa przynajmniej do pierwszej zwrotki 😉 Czyli coś w tym jednak jest takiego magicznego 🙂 Z takich pasujących nam kołysanek mamy ‘Ach śpij kochanie’ szczególnie pomocna w pierwszych miesiącach, gdy dolegliwości brzuszkowe były topem. Ponadto lubimy piosenki z gumisiów, smerfòw i muminków /tu bardziej nasze preferencje i nasz powrót do starej dobrej dobranocki ;p nikt przecież nie mówi że mają być to klasyczne kołysanki ;)/ no i jeszcze pieski małe dwa u nas przerobione na misie co przygód mają tysiąc ;p
    A tak w ogóle przypadkowo odkryłam ten blog i jest naprawde supersmerfastyczny!!!! Gratuluje i licze na kolejne przepełnione humorem i trzeźwością umysłu wpisy.

  • Odpowiedz Czerwiec 10, 2016

    Zaśpiewaj mi, mamo!

    […] Okazuje się, że to oddziałuje nawet na zdrowie. Zajrzyjcie koniecznie do wpisu Alicji z matai, tam znajdziecie konkretny i rzeczowy opis kołysankowych […]

  • Odpowiedz Styczeń 12, 2017

    Magda

    Kołysanki odtwarzane (z internetu np.) zapewne działają z mniejszą korzyścią, ale są jakieś badania porównujące wpływ kołysanek śpiewanych i odtwarzanych? Jestem ciekawa czy chodzi o samą muzykę, rytm czy też znajomy głos rodzica jest ważny?

Leave a Reply