Dylematy wózkowe, czyli na co zwrócić uwagę przy wyborze wózka?

W ciąży z pierworodną masę czasu spędziłam wertując fora i strony z opiniami o wózkach. Z perspektywy czasu wiem, że dokonałam dobrego wyboru – o tym jakiego innym razem – Pierworodna ma bowiem kilka wózków (na czterech, dużych, pompowanych kołach, na czterech, małych, skrętnych kołach i trójkołowiec). Niemniej na podstawie własnych doświadczeń wózkowych śmiem przedstawić poniżej kilka kryteriów które w mojej opinii dosyć mocno decydują o tym czy wózek jest przyjazny użytkownikowi:

– estetyka – oczywiście kwestią dyskusji jest to czy powinno to być główne kryterium wyboru, niemniej uważam, że z wózkiem spędza się na tyle dużo czasu, że powinien cieszyć oko. Podobnie sprawa ma się np. z wyborem męża.

– amortyzacja – no postawcie się w sytuacji tego maleńkiego ciałka, które w wózku bez odpowiedniej amortyzacji jest wytrząsane do granic możliwości na naszych niezwykle równych chodnikach i niziutkich krawężnikach. Zatem zawieszenie, zawieszenie i jeszcze raz zawieszenie!

– łatwość prowadzenia i podbijanie – parę wózków w swoim życiu prowadziłam i fajnie jest jak wózek jedzie sobie sam – pchany lekko li tylko jedną ręką. No i fajnie jak da się bez wysiłku przejechać przez zaspy śnieżne, piasek, błoto. W mojej opinii najlepiej w tej kategorii sprawdzają się czterokołowce na dużych pompowanych kołach. Wiem, że trzykołowce mają wielu fanów – ale wjechać tym na przykładowo klasyczny, „szynowy” podjazd dla wózków na schodach nie jest wcale łatwo (tak samo jest przy czterokołowcach z rożnym rozstawem kół z tyłu i z przodu!). Inna rzecz, że trzykołowce są raczej mniej stabilne. Miałam wątpliwą przyjemność być świadkiem jak wózek tego typu wywalił się w trakcie próby zdobycia krawężnika.

– skrętność/nie skrętność kół – kwestia upodobań. Dla mnie nie ma większej kary niż wózek ze skrętnymi kołami, których nie da się zablokować. Jak wspomniałam jeden z powozów ze stajni mojej Pierworodnej ma właśnie skrętne koła. Próbowałam. Naprawdę chciałam uznać je za ułatwienie, ale nie mogę: wyższa studzienka ściekowa – koła skręcają gdzie chcą, śnieg/błoto – to samo, itd. Zablokowałam po miesiącu i odetchnęłam z ulgą. Acz istnieje masa ludzi, którzy skrętne koła kochają.

– duży koszyk na ciężkie zakupy – jak już się pcha wózek z domagającym się natychmiastowego zapewnienia wiktu i opierunku niemowlakiem, to fajnie jak nie ma się jednej ręki zajętej przez tasię z zakupami – można bowiem wówczas w ręce tej swobodnie dzierżyć płaczącą latorośl. W tej kategorii zdecydowanie wygrywają metalowe kosze, te z materiału mogą się schować. Najlepiej pod wózek.

– wielkość gondoli – bardzo istotne, niektóre wózki mają maleńkie (i skądinąd  bardzo zgrabne) gondole, ale dzieci różnie rosną i różnie zaczynają siadać i niekiedy trzeba nawet 8-mio miesięcznego berbecia do gondoli tejże upchać. Jeśli berbeć jest z wiosny-lata, a akurat mamy zimę i dodatkowo trzeba go odziać w kombinezon czy też inny kocyk to w rezultacie mamy wyzwanie z gatunku jak włożyć słonia do lodówki.

– wysokość wózka/regulowana rączka – ważne z perspektywy osób, które docelowo wózek będą prowadzić. Czyli męże, babcie, dziadki, ciotki, wujki, starsze rodzeństwo i reszta zainteresowanych. U nas rozpiętość wózko-pchaczy mieściła się w szerokim zakresie 154 cm – 190 cm i wskazane jest aby dla żadnej z tych osób spacer nie był męczarnią spowodowaną wózkiem niekompatybilnym  z gabarytami.

To tyle. Dostępnych informacji na ten temat jest więcej niż można rozumem ogarnąć, zatem tu tylko uzupełnienie o to co wg mnie naprawdę istotne.

I jeszcze jedno najlepiej zrobić pielgrzymkę po wszystkich okolicznych sklepach z wózkami. I przymierzyć się nawet do tych, które na podstawie danych z internetu skreślamy – może się bowiem okazać, że o dziwo te nam w ręku najlepiej leżą! Powodzenia!

Wózek na zdjęciu to Inglesina Classica Balestrino. Swego czasu zakochana w nim byłam.

Mama Pierworodnej i Drugorodnego. Żona Wirgiliusza. Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. No ewentualnie jedzeniem ciastek.

2 komentarze

  • Odpowiedz Maj 26, 2015

    Julkowa mama

    ja zanim wybrałam furę dla mojego syna, przekopałam cały internet; padło na Jedo Bartatina ALU plus wersja MEMO :podstawowym kryterium wyboru był producent- musiał być polski(gdyby trzeba było serwisować, to łatwiej wysłać wózek do np Łodzi niż do GB); zależało mi na klasycznej ramie- paski skórzane(łatwe bujanie i dobra amortyzacja), koła duże, pompowane, jednej wielkości, całkiem duży kosz na zakupy(chociaż uważam, że wózek jest dla dziecia a nie do wożenia gratów ze sklepu); większa gondola, możliwość przenoszenia jej trzymając za budkę; rączka jest łamana- co można ustawić dla takiego kurdupla jak ja i dla wielkoluda jak mój mąż 😀 tapicerka zdejmowana(jak ktoś ma hopla na punkcie czystości wózka, to istotna cecha)
    spacerówka ma przedłużoną budkę z okienkiem, co ułatwia osłonę dziecia przed słońcem lub wścibskimi babami w parku… 😉
    jest dosyć spory i w bagażniku zajmuje sporo miejsca- ale za to można go prowadzić jedną ręką i łatwo nim manewrować; posiadamy adaptery do nosidełka samochodowego(rewelacja); udało nam się kupić za całkiem rozsądną cenę- 1500 zł- ale to już cena wraz z bonusami , które wybraliśmy(parasolka, moskitiera, folia przeciwdeszczowa, adaptery do fotelika);
    to co się dostaje od producenta to: rama wózka, gondola wraz z osłoną na nogi, spacerówka z osłoną na nogi, kosz na zakupy, spora torba na pieluchy;
    jakbym miała kupować jeszcze raz wózek- to bym wybrała ten sam model- tylko w innym kolorze 😀

  • Odpowiedz Sierpień 28, 2015

    Moncia

    A dla mnie kryterium były wlasnie skrętne przednie koła, umożliwiające łatwe manewry nawet w wąskich przejściach oraz wyjmowania lekka gondola, posiadająca uszy do noszenia za to wlasnie bez budy. Te z budą, które przetestowałam, były dla mnie za ciężkie i za wysokie, a wiedziałam, że naszą Fasolkę będę musiała tachać codziennie na trzecie piętro 🙂 fakt, że trzeba się przyzwyczić do różnego rozstawu kół, a przednie skrętne jadą czasem w cały świat 😉 ale ogólnie jestem nimi zachwycona 🙂 w błocie i zaspach jeszcze nie testowałam, bo pierwsza zima była nam łaskawa, moze w tym roku będę miała szansę, jednak myślę, że przy zablokowaniu przednich kół nie bedzie to większym wyzwaniem 😉 jedynym większym minusem jest fakt, że gondolę montuje się NA spacerówkę a sam stelaż nie składa sie do małych rozmiarów. Dlatego wydaje mi sie miemożliwym zapakowanie do auta wózka w wersji z gondolą. No i sama spacerówka mogłaby być wyżej, tak żeby był łatwiejszy dostęp do kosza na dole. Poza tym obszycia mozna zdjąć i wyprać w pralce, buda ma okienko i jest dosyc duża, hamulec nożny sie sprawdza, a rączkę można skrócić/wydłużyć. Mamy abc design turbo 4s 🙂

Leave a Reply