40% dzieci nie tworzy bezpiecznej więzi z rodzicami…

a przynajmniej takie wnioski płyną z obszernego raportu opublikowanego 2 tygodnie temu przez Sutton Trust. Jaki to ma skutek dla Ciebie i Twojego dziecka? Ano taki, że jak biedak pójdzie do przedszkola/szkoły to w grupie 20 dzieciaków 8 będzie najprawdopodobniej będzie sprawiało problemy wychowawcze (agresja, nadpobudliwość, uzależnienia…).

8 to ilość wystarczająca do dezorganizacji pracy i zachowania całej klasy…

8 to ilość wystarczająca aby jedno z tej grupy upatrzyło sobie Twoje dziecko na ofiarę i z ochotą je prześladowało/zastraszało…

Czy możesz z tym coś zrobić? Możesz! Ale najpierw kilka słów wyjaśnienia, czyli czym jest więź?

Nauka pod pojęciem tym rozumie niezbędny dla zdrowego rozwoju, instynktowny i oparty na mechanizmach biologicznych głęboki związek emocjonalny pomiędzy dzieckiem a opiekunem.

Wyróżniono 4 style przywiązania które określają jakość i charakter więzi:

– bezpieczny (ufny)
– lękowo-unikowy
– lękowo-ambiwalentny
– zdezorganizowany

Styl przywiązania formuje się w pierwszych trzech latach życia (z naciskiem na pierwszy rok) i staje się prekursorem późniejszych relacji społecznych dziecka. Głodnych wiedzy odsyłam do źródeł podanych na końcu wpisu. Rodzica nie zajmującego się naukowo tym tematem powinna jednak interesować jedynie więź o charakterze bezpiecznym.

Przywiązanie takowe kształtuje się gdy uwaga i troska z jaką rodzice reagują na sygnały dawane przez dziecko już w pierwszych miesiąca życia pozwalają mu na uzyskanie pewności, że opiekunowie troszczą się o nie, chronią, akceptują, pomagają w sytuacjach trudnych i stanowią źródło ciepłych uczuć oraz komfortu.

Żeby było jasne – bezpieczna więź to nie to samo co miłość. Można kochać swoje dziecko ponad życie, a mimo to nie wytworzyć z nim bezpiecznej więzi. Ta ostatnia bierze się z Twojej dojrzałości i wynikającej z tego zdolności do opanowania własnych emocji i stresu co skutkuje spokojną i adekwatną reakcją na aktualne potrzeby dziecka.

Wróćmy jednak do tego co wszystkich najbardziej interesuje – czyli co możesz zrobić by chronić swoje dziecko.

Po pierwsze możesz zrobić wszystko, żeby nawiązać z nim bezpieczną więź. To ważne – bo osoby, które doświadczyły takowej relacji z rodzicami są znacznie bardziej stabilne emocjonalne i mniej podatne na stres, trudniej ulegają wpływom (czyli mniejsza szansa na to, że dzieć sięgnie po używki pod wpływem tych 8 kolegów z klasy) i zdecydowanie rzadziej mają predyspozycje osobowościowe sprzyjające wybieraniu ich na ofiary prześladowania.

O tym jak budować bezpieczną więź z dzieckiem mogłabym wysmarować długi wpis (i pewnie tak za jakiś czas zrobię) niemniej teraz napiszę tylko tyle:

  • więź można zacząć budować już chwilę po porodzie – o ile nie padacie z nóg to nie oddawajcie malucha na całe dnie i noce pod opiekę położnych (często się słyszy od kobiet, że to ostatnia okazja, żeby się wyspać i odpocząć, a tymczasem to pierwsza okazja, żeby poznać swoje dziecko…)
  • wierzę w Was i wierzę w słuszność koncepcji mówiącej o tym, że wszyscy dorośli, otwarci ludzie, którzy starają się o przychylność swojego potomstwa są wyposażeni w tzw. intuicyjny program rodzicielski. Na program ten składają się zachowania rodziców, które nie są sterowane doświadczeniem ani przemyśleniami – rodzice nieświadomie (ale właściwie) odczytują nastrój dziecka, reagują na jego sygnały i odpowiadają mu stosownie do sytuacji i wieku. Jest tylko jedno „ale” – stres i niepewność skutecznie blokują realizację programu.

Niestety stres i niepewność bardzo często towarzyszą nowym rodzicom. Aby ich uniknąć dokształcaj się, czytaj i pytaj, ale przede wszystkim zaufaj sobie. Ty jesteś rodzicem i Ty wiesz najlepiej jak zatroszczyć się o swoje dziecko. Obrazowo rzecz ujmując – kiedy dziecko płacze całe ciało podpowiada Ci żeby wziąć je na ręce i utulić, ale często słyszysz w tym momencie od cioć i znajomych (słyszałam to nawet od ludzi w moim wieku!) dobra rada:

„nie noś bo się przyzwyczai”
„jak będziesz tak leciał na każdy ryk to go/ją rozpieścisz”

i w tym momencie dochodzimy do drugiej rzeczy jaką możesz zrobić czyli walczyć z mitami i edukować innych. Mitów jest mnóstwo i można by o nich całą książkę napisać więc chwilowo ustosunkuję się tylko do powyższych dwóch

„nie noś bo się przyzwyczai” – i męża najlepiej też nie przytulaj bo jeszcze się bestia parszywa przyzwyczai… Ludzkie niemowlę ma zakorzenione we wzorcach zachowań potrzebę bliskości i fizycznego kontaktu z rodzicami – to taka pozostałość po zamierzchłym koczowniczym trybie życia, kiedy nasi przodkowie nie płaszczyli tyłka przed komputerem tylko generalnie dużo snuli się po świecie, a dzieci były stale uczepione matek. Odłożenie dziecka oznaczało dla niego bezpośrednie zagrożenie. Współczesny noworodek nie wie, że nie leży w jaskini i że za rogiem nie czyha na niego puma czy inny szablozębny. Dlatego odłożony płacze bo czuje się zagrożony i opuszczony. Żadne tam przyzwyczajenie! Sorry, takie mamy geny.

„jak będziesz tak leciał na każdy ryk to go/ją rozpieścisz i będziesz miał rozwydrzonego bachora” – a figa z makiem, obalona dawno temu. Im bardziej rodzic jest wrażliwy i reagujący na potrzeby niemowlaka tym mniej rozwydrzone dziecię będzie gdy nieco podrośnie. W takich bowiem warunkach niemowlę uczy się, że świat jest dla niego bezpiecznym miejscem co powoduje, że szybciej staje się niezależne i chętniej odkrywa świat. Pewnie, że nadchodzi taki moment kiedy dziecku trzeba wyznaczyć jakieś granice (odpowiednie dla jego etapu rozwoju), ale litości niemowlak to tylko niemowlak i nie da się go rozpieścić zapewniając mu to czego potrzebuje!

Trzecia rzecz jaką możesz zrobić to reagować. Bo szlag mnie trafia kiedy idę sobie z Pierworodną na spacer i co druga napotkana osoba czuje się upoważniona do zwrócenia mi uwagi, że moje dziecko nie ma czapki (kto zdrowy na umyśle nosi czapkę w kwietniu?!) i w związku z tym niechybnie zaraz zamarznie albo przynajmniej złapie dżumę i zemrze. Natomiast kiedy w tym samym momencie po drugiej stronie ulicy jakaś matka drze się na 2-3 letnią dziewczynkę, że jej życie zmarnowała i że ma szybciej przebierać tymi nogami bo inaczej ją zdzieli w dupę to nagle okazuje się, że wszyscy wokół ślepi i głusi… Nie będę kontynuować bo o tym pisała już jakiś czas temu hafija, a to mądra kobieta jest. Pomyślmy tylko jaki typ więzi wykształci się u tej małej dziewczynki. I czy kiedyś nie będzie ona próbowała wyśmiewać i prześladować naszej małej córeczki.

Reagujmy. I edukujmy siebie i innych. Żeby nasze dzieci mogły sobie spokojnie żyć w mądrym i empatycznym społeczeństwie.

dzidzia 3Fot. Bogna Altman

Ps. W raporcie o którym wspomniałam na początku podano propozycje szeregu zmian i programów, które powoli będą wcielane w życie, aby poprawić te ponure statystyki. Mam nadzieję, że i u nas wkrótce ktoś zaproponuje podjęcie podobnych kroków.

Źródła:

1. Sophie Moullin, Jane Waldfogel, Elizabeth Washbrook. Baby Bonds. Parenting, attachment and a secure base for children. Marzec 2014. Sutton Trust.
2. Agnieszka Słaboń-Duda. Wczesna relacja matka-dziecko i jej wpływ na dalszy rozwój emocjonalny dziecka. Psychoterapia 2 (157) 2011.
3. Richard Bowbly. Attachment, what it is, why it is important and what we can do about it to help young children acquire a secure attachment (a verbal presentation on the theme of Attachment to the Quality of Childhood Group in the European Parliament on 8th January 2008. Notes taken during the presentation were formulated into the report, which has been checked and approved).
4. Evelin Kirkilionis. Więź daje siłę. Emocjonalne bezpieczeństwo na dobry początek. 2011. Mamania.

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

4 komentarze

  • Odpowiedz Styczeń 4, 2015

    Weronika Sroka

    Odkopalam bardzo ciekawy artykuł.
    Dziękuję!
    Młoda drzemie a ja szperam po Waszych wpisach – czas dobrze spędzony!

  • Odpowiedz Wrzesień 30, 2015

    Pauina

    Tak naprawde to chyba powinno byc “40% rodzicow nie tworzy wiezi o charakterze bezpiecznym z dziecmi”. To rodzice sa odpowiedzialni za wytworzenie wiezi, a nie dzieci.

  • Odpowiedz Październik 13, 2015

    Natalia

    O proszę, czyli wcale nie postępowałam i nie postępuję źle, zawsze reagowałam na płacz mojej córki, a że byla bardzo płaczliwym noworodkiem i niemowlakiem baardzo często ją tuliłam i nosiłam nie umiałabym nie zareagować na jej płacz dlatego tuliłyśmy i tulimy sie nadal obecnie córka ma 13 miesięcy i potrafi sama przyjść i sie poprostu przytulić czy dać buziaka jak tego potrzebuje , a nawet miałam sytuację że sama płakałam a ona wtedy przyszła popatrzyła w moje oczy i sie przytuliła ❤ to chyba nie oznacza że mam rozwydrzone dziecko no nie? A to że czasem pomarudzi czy spróbuje cos wymusić no coz to w końcu dziecko i musi wybadać granice świetny blog, czytam od kilku dni i żałuję że nie trafiłam tu przed porodem nóż wtedy lepiej bym go wspominała

  • Odpowiedz Kwiecień 4, 2016

    martys

    Pani Alicjo.
    Nie wiem co napisac. Mam lzy w oczach :,( Bedac nastolatka i pozniej myslalam, ze bede najfajniejsza matka na swiecie. Myslalam.
    Od dawna chcialam miec dzieci, rodzine, najlepiej duza. Zycie potoczylo sie jednak inaczej. Mama zostalam niedlugo przed trzydziestka. Bylam sama! Rodzina tysiace km od nas, japracoholiczka nagle zostalam w domu. Zreszta. Chyba sie tlumacze 🙁
    Czy ja mocno nieidealna matka moge stworzyc wiez z dzieckiem, ktore juz ma ponad 3l? Czy jak JJ napisal, ze jest za pozno? 🙁
    Nosilam, kp, bujalam, spal na nas, czesto ze mna, ale byly momenty,.gdy nie dawalam rady po prostu i nerwy siadaly 🙁
    Ale sie ucze. Caly czas sie ucze. Chcialam byc inna, lepsza mama niz moja, a wyszlo jak wyszlo. Prawie taki dam nerwus jak ona :'(

Leave a Reply