Czy samotna matka może wychować szczęśliwe dziecko?

Ania z Przewijaka popełniła ostatnio post o tym, że jest samotną, ale szczęśliwą mamą. Lubię Anię podczytywać i lubię wspierać kobiety na ich macierzyńskiej ścieżce, więc pod postem tym popełniłam komentarz, który ujmował sprawę nieco inaczej, czyli, że dziecko wychowane przez samotną matkę też może być szczęśliwe. Ku mojemu zdumieniu komentarz ten zaczął żyć własnym życiem, a przewijakowa Ania zainspirowała mnie do popełnienia wpisu na ten temat za co niniejszym dziękuję.

Co myślą o tym naukowcy?

Otóż po pierwsze Ania nie jest odosobniona w swoim samotnorodzicielskim szczęściu. Spośród badań na ten temat najciekawsze są te przeprowadzone przez kilka ośrodków badawczych w … Polsce [1]. Czemu w Polsce? Bo po pierwsze wsparcie socjalne dla samotnych rodziców w naszym kraju wypada blado na tle innych krajów UE, a po drugie społeczna akceptacja dla samotnego rodzicielstwa jest – no same wiecie jaka. Polska jest zatem wyśmienitym miejscem do zbadania jak naprawdę kształtuje się zadowolenie z życia samotnych matek.

Co wykazały te badania? To co każda samotna matka doskonale wie – pomimo ewidentnych trudności (problemy finansowe, brak wsparcia itp.) wiążących się z samotnym rodzicielstwem nie ma absolutnie żadnych podstaw ku temu by stawiać znak równości pomiędzy samotną i nieszczęśliwą. Wykazano bowiem, że pojawienie się dziecka albo nie zmieniało albo wręcz zwiększało poziom zadowolenia z życia badanych kobiet. Co więcej samotne mamy deklarowały, że dziecko dodaje im siły, napędza do działania i pozwala podejmować życiowe decyzje, których nie były w stanie podjąć przed pojawieniem się dziecka. Muszę dodawać, że czasami podjęcie trudnej i rzutującej na całe życie decyzji może stać się początkiem drogi ku szczęściu właśnie?

Innymi słowy badania potwierdziły to co Ania i inne blogerki już dawno wiedziały. I napisały.

Przejdźmy więc do tego co wszystkich tak bardzo zainteresowało, czyli czy samotny rodzic może wychować szczęśliwe dziecko?

W zeszłym roku przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę badania, sprawdzające to jak szczęśliwe są dzieci w zależności od modelu rodziny w jakim przyszło im dorastać (samotny rodzic, rodzice biologiczni, rodzic biologiczny + macocha/ojczym i inne tego typu konfiguracje) [2]. Grupa badawcza była imponująca bo obejmowała aż 12 000 siedmiolatków. Oczywiście poziom ich szczęśliwości nie był analizowany jakimiś wysublimowanymi metodami badawczymi, tylko najzwyczajniej w świecie pytano je czy i jak często czują się szczęśliwe. W grupie dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców 36% maluchów deklarowało „zawsze jestem szczęśliwy”. Zastanawiacie się pewnie jaki odsetek dzieci wiecznie szczęśliwych był w grupie wychowywanej przez rodziców biologicznych lub przez rodzica biologicznego i macochę/ojczyma? Dobrze się domyślacie. Taki sam! 36% dzieci deklaruje, że ma szczęśliwe dzieciństwo i to niezależnie od tego w jakim modelu rodziny się wychowuje. Badania, które z pewnością pochłonęły nieco pieniędzy potwierdziły kolejny truizm – nie ilość a jakość ma znaczenie.

I wiecie co? Ja dorosłe już dziecko, które było samotnie wychowywane przez mamę też bez wahania odpowiedziałabym zawsze jestem szczęśliwa.

Co więcej rozmawiałam z Wirgiliuszem na temat naszych znajomych, których samodzielnie wychowały mamy. Wyszło nam że wszyscy wyglądają na całkiem zadowolonych z życia. Ba! Wbrew ponurym statystykom sugerującym, że ich szanse na wykształcenie i sukces życiowy są marne, wszyscy są wykształceni i całkiem dobrze sobie radzą w życiu. Nie oznacza to oczywiście, że zawsze jest tak różowo – ponure statystyki w końcu skądś się biorą. Oznacza to jedynie, że jak się chce to wszystko można.

Sama zresztą mam 29 lat, od wielu lat jestem w szczęśliwym związku, mam dwójkę fajnych dzieci, przyjaciół na których mogę liczyć, doktorat i parę sukcesów zawodowych na koncie. I choć wiem, że punkt w którym się teraz znajduję jest wypadkową wielu czynników to wiem też że w dużej mierze przyczyniła się do tego moja mama i jej samotne macierzyństwo.

Czemu?

Bo szybciej niż rówieśnicy dowiedziałam się, że życie bywa trudne, krótkie i nieprzewidywalne, a to uczy pokory i pomaga zachować dystans.

Bo patrząc jak moja mama staje na głowie żeby nas jakoś utrzymać (a łatwo nie było!) szybko nauczyłam się, że z (prawie) każdej sytuacji jest jakieś wyjście nie zawsze idealne, ale zawsze jakieś.

Bo od dzieciństwa miałam okazje na żywym organizmie obserwować, że niezależnie od wszystkiego trzeba być w życiu samodzielnym, a świadomość tego motywuje i każe ruszyć cztery litery.

Bo, co najbardziej istotne, mam mamę która musiała być i mamą i tatą jednocześnie, ale była przy tym na tyle mądra, że łącząca nas więź jest z gatunku bezpiecznych i bardzo silnych (więcej tu). Każdy neurobiolog albo psycholog powie Wam, że taka więź z przynajmniej jednym opiekunem to fundament na którym można zbudować naprawdę fajne życie.

Nie twierdzę, że moje życie byłoby mniej szczęśliwe gdyby był w nim obecny tata. Twierdzę jedynie, że na pewno nie byłoby bardziej.

I na tym pozwolę sobie zakończyć te ckliwe wynurzenia bo to nie jest moja domena i trochę tabloidowo mi wychodzi. Samotne matki zapewniam zatem, że nie ma przeszkód ku temu by Wasze dzieci byłe bardzo szczęśliwe. Musicie tylko być dla nich fajnymi, mądrymi i kochającymi rodzicami. No i mataja.pl czytać bo u nas dużo ciekawych rzeczy znajdziecie. Na przewijak też zaglądajcie!

Prawie zapomniałam o najważniejszym! Droga samotna matko! Świetnie sobie radzisz i nie musisz szukać zapewnienia o tym na jakimś blogu w internecie (skoro tu trafiłaś to domniemywam, że tak było). Najlepszy dowód na to że świetnie dajesz radę jest w pokoju obok i bawi się swoimi zabawkami. Idź do niego i zobacz to szczęście w oczach jak Cię zobaczy. No już zmykaj!

Zdjęcie szczęśliwych maluchów dzięki uprzejmości i talentowi Happy Photos.

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

20 komentarzy

  • Odpowiedz Lipiec 16, 2014

    Przewijka

    Cudowny wpis! Dziękuję i udostępniłam na fp 🙂

  • Świetny tekst. Mnie przez jakiś czas mama wychowywała sama. Potem dołączył do naszego duetu mój ojczym, wspaniały czlowiek. I też bylo cudownie, niemniej najlepiej wspominam ten czas, kiedy byłyśmy we dwie, tak sobie bliskie.Znam wiele szczęśliwych , spelnionych kobiet- wychowanych przez jednego rodzica.

  • Odpowiedz Lipiec 16, 2014

    mapqa

    Oczywiscie, ze tak, i ja jestem przykladem takiego wlasnie dziecka! Najgorzej wspominam czas spedzony wsrod mojego ojczyma, chu/a bym powiesila gdybym mogla. Mezczyzna w rodzinie to wcale nie jest najwazniejsza rzecz, lepszy jego brak niz zeby dziecko patrzylo na placzaca kazdego dnia matke.

  • Odpowiedz Lipiec 16, 2014

    Anonim

    Bardzo, bardzo fajny wpis!

  • Odpowiedz Lipiec 17, 2014

    Tedi

    Wszystko zależy od tego jaki akurat jest ten samotny rodzic (bo w sumie tata też może dziecko wychowywać bez mamy). Czasami właśnie natłok obowiązków, rak pomocy z zewnątrz powoduje, że potrafimy góry przenosić. Jednak wszystkim życzę, aby mogli wychowywać dzieci razem ze swoim partnerem 🙂 Tak jest prościej.

  • Odpowiedz Lipiec 18, 2014

    PasjoMatka

    Jestem zdania, że dziecko potrzebuje obojga rodziców, zwłaszcza jeśli i mama, i tata chcą tymi rodzicami być (nawet jeśli osobno) i nie ukrywam tego stanowiska, gdyż jestem żoną wspaniałego mężczyzny i ojca walczącego o kontakt z najmłodszym dzieckiem z poprzedniego małżeństwa (starszym matka już tego kontaktu nie może uniemożliwiać). Zgadzam się jednak również z Twoim artykułem, bo gdy ojciec Tatą być nie zamierza, to nie odbiera matce szansy na wychowanie szczęśliwego dziecka. Osobiście znam kilka takich.

    PS. “Najlepszy dowód na to że świetnie dajesz radę jest w pokoju obok i bawi się swoimi zabawkami. Idź do niego i zobacz to szczęście w oczach jak Cię zobaczy. No już zmykaj!” Najpiękniejsze podsumowanie tematu. 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 11, 2015

    kolejna samonta:)

    Jestem samotną matką 19 miesięcznej rewelacyjnej dziewczynki. Pomimo trudności, pomimo powiek tak ciężkich że zapalki nie wytrzymują, pomimo rąk naciągniętych do podłogi po całonocnym noszeniu JESTEM SZCZĘŚLIWA. I moje dziecko tez JEST SZCZĘŚLIWE. Pomimo moich 31 wiosen na karku bawię się z nią jakbym sama była dzieckiem… biegamy, krzyczymy, śpiewamy… Pomimo wszystkich trudności, których nie brakuje jest dla mnie a ja dla niej najważniejszą osobą…

  • Odpowiedz Styczeń 15, 2015

    Michał

    Wychowała mnie samotna matka (rodzice rozwiedli się jak miałem 3-4 lata). I też miałem własne zabawki którymi się świetnie bawiłem. W wieku ok 15-16 lat zacząłem odczuwać że coś jest nie tak. Po dłuższym czasie zrozumiałem że jako facetowi brakuje mi męskich wzorców i bardzo mi to ciąży. Koledzy byli bardziej odważni, przebojowi, mieli więcej pomysłów co zrobić z życiem. Zauważyłem że cechy charakteru matki (czytaj kobiety) przeniosłem do swojego życia. Od wielu lat nadrabiam zaległości a na zachowania niektórych facetów patrzę jakby byli dla mnie Bogiem, z którego mogę brać przykład. Nie wnikam dlaczego kobiety stają się samotnymi matkami, ale pamiętajcie o jednym: każdemu potrzeba oboje rodziców więc postarajcie się że jakiś facet był koło Was żeby dziecko miało z kogo brać przykład.

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Wiki

      dzięki MICHAŁ za Twój glos w dyskusji, jest bardzo potrzebny i słuszny! Bo przecież nie chodzi o wpajanie ludziom skrajności pt. warto być samotnym rodzicem, życie samotnego rodzica jest super… Bo przecież tak nie jest… Dziecko potrzebuje matki & ojca. Choc intencja tego artykulu było pocieszenie samotnych rodzicow, do czego autorka ma najbardziej prawo i chwala jej za to…
      Co oczywiście nie zmienia faktu, ze w przypadku samotnego rodzicielstwa faktycznie tak jak piszesz, w przypadku braku ojca, chłopcy/dziewczynki powinni mieć kontakt z męskimi mężczyznami, w przypadku braku matki, ..z kobiecymi kobietami…Żeby umiec potem odpowiednio się zidentyfikować płciowo a także umiec się odnaleźć w zdrowych relacjach damsko-męskich. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego!

      • Odpowiedz Maj 26, 2015

        Alicja

        Zidentyfikowałam się płciowo bez udziału męskiego mężczyzny 😀 mój siostrzeniec też dał radę mimo tego że wychowała go samotna matka. To stereotyp taki.

    • Odpowiedz Lipiec 26, 2015

      leszek

      SWIETE SŁOWA KOLEGO, Matki patrza przez pryzmat zaspokajanie potrzeb codziennych, natomiast nie widza problemu aspektów psychologicznych, gdzie w późniejszym życiu to wychodzi, nie zawsze wlasciwa droga. Znam paru chlopaków co matki same wychowywaly, zawsze chcieli imponowac i niekiedy konczylo sie to głupimi pomyslami…z narkotykami wlacznie

      • Odpowiedz Lipiec 27, 2015

        Alicja

        “Znam paru chlopaków co matki same wychowywaly, zawsze chcieli imponowac i niekiedy konczylo sie to głupimi pomyslami…z narkotykami wlacznie”

        A ja znam paru dokładnie takich samych ale wychowanych w pełnych rodzinach – czego to dowodzi?

  • Odpowiedz Maj 26, 2015

    aga sz.

    rozumiem sens tego artykułu, aczkolwiek jak myślę o tych wszystkich ważnych i nieważnych chwilach mojego życia to jakoś nie wyobrażam sobie ich bez obecności Taty. i to nie jest coś co mogłaby mi dać Mama, bo po prostu jest tylko (i aż) Mamą. Tata to jest wartość dodana, drugi człowiek, ktoś zupełnie inny niż Mama i przez to niezbędny. I jak patrzę na mojego cudownego męża to też jakoś nie wyobrażam sobie naszej rodziny bez niego. Gdyby go zabrakło, musielibyśmy sobie radzić i na pewno bym stanęła na głowie żeby dzieciom zapewnić wszystko co jestem w stanie. Ale popieram Michała – trzeba zrobić wszystko żeby Tata był.

  • Odpowiedz Kwiecień 22, 2016

    sollyth

    Mnie się wydaje, że “poziom szczęśliwości” u dziecka zależy od tego, jak szczęśliwi są jego rodzice. Nieszczęśliwa (ze sobą, zawodowo itp.) pełna rodzina, może (i pewnie tak często jest) się okazać gorsza dla dziecka od poukładanej życiowo samotnej mamy czy samotnego taty. Z drugiej strony przykładowo nienawidząca mężczyzn samotna mama (po przejściach) raczej wychowa podobną w przekonaniach córkę… Być może szczęśliwą w dzieciństwie, ale czy szczęśliwą w ogóle?

  • Odpowiedz Październik 4, 2016

    już w krotce też samotna

    Piszecie o tym ze dziecko powinno mieć Mamę i Tatę …. Też tak myślę ale co zrobić jeśli ojciec dla swojego ego porzuca rodzinę? Jeśli matka musi zmienić z tego powodu całe dotychczasowe życie swoje i swojego dziecka? I co z tego ze dziecko ma tatę skoro będzie go widywać ze 2 razy w roku bo będzie mieszkać w innym kraju? Samotne Matki najczęściej sa samotne nie z własnego wyboru

  • Odpowiedz Grudzień 6, 2016

    mhmwah

    Samotne matki to wylęgarnie przestępczości i degeneracji. Dzieci bez silnego męskiego wzorca, wychowywane przez samotną matke mają zwiększone szanse nawet o 100% na problemy z prawem, narkotykami, przemocą. Jesli naprawde zależy nam na dobru dzieci to zamiast “wspierać samotne matki” powinnismy zmienić trend w którym w 90% sytuacji oddaje sie dziecko matce a ojca sprowadza się tylko do postaci chodzącego bankomatu.

  • Odpowiedz Styczeń 12, 2017

    mamapolki

    Dziękuję za ten tekst. Pocieszajacy i uspokajajacy nieco. Faktycznie jest tak, że zamartwiam się czy moja córka będzie szczęśliwa bez ojca i szukam w necie książek artykułów na ten temat. Moj ex mąż na ciąże zareagował żądaniem natychmiastowej aborcji. Świat mi się zawalił, ale miłość do nienarodzonego jeszcze dziecka dodała mi sil aby odejść od człowieka który nas odrzucił i zwalczyć traume jaką nam zafundowal. Marzylam o stworzeniu pełnej rodziny, ale los chciał ze jestem sama z dzieckiem. Kocham moja córcie nad życie i zabiegam o to aby była szczęśliwa, ale ten niepokoj za mną chodzi bo przecież nie tak powinno być(niekompletna rodzina). Brakuje mi wsparcia, czy choćby zwyklej czułości,przytulenia dlatego w chwilach przygnebienia myślę o plusach bycia samotna mama (np.czas tylko dla dziecka,dziecko spi w moim łóżku i nikt nie ma pretensji, nie piore brudnych męskich skarpet, podejmuje wszystkie decyzje w sprawie dziecka itp.). Tak się pocieszam 🙂

    • Odpowiedz Luty 19, 2017

      A&a

      Jestem w podobnej sytuacji. Tata mojej 4miesiecznej corki porzucil nas kiedy bylam w 5 miesiacu ciazy. Do rozwiazania Nie zapytal sie jak sie czuje, czy mala rozwiaja sie dobrze. Zero kontaktu. Po porodzie poinformowalam go ze zostal tata, a po poltora tygodnia od urodzenia dziecka zapytal czy potrzebuje czegos, moze wozek? To jest “Tata”? Mysle ze lepiej wychowywac dziecko samej, niz miec w swoim zyciu kogos tak oszpeconego znieczulica. Malutka niedawno skonczyla 4 ‘ miesiace a “tatus” jesli pytajac o mala w jedynej wiadomosci zadawal pytanie w stylu “jak sie malutka ma- dobrze?”.
      Zatem Drogie Panie, albo samotne macierzynstwo ktore tez moze byc ogromnym sukcesem albo alternatywnie porzadny partner ktory pomoze wychowac nam dziecko na dobrego czlowieka, czlowieka innego niz biologiczny ojciec, w naszym przypadku przynajmniej. Zycze wam i sobie cierpliwosci, zdrowia i sily, bo bez tego Nie damy rady. Pouklada sie wszystko, na to potrzeba czasu:) Pozdrawiam A

  • Odpowiedz Maj 10, 2017

    EWUŚ

    a JAK NIE MA TEGO FACETA TO TRZEBA UKLEIC Z PLATELINY CHYBA….

  • Odpowiedz Maj 10, 2017

    EWUŚ

    Jak brak tego faceta to trzeba ukleić z plasteliny chyba,bo nie zawsze kazdy facet zaakceptuje cudze dziecko taka prawda ludzie kochani!!!!

Leave a Reply Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Pozostaw odpowiedź aga sz. Anuluj pisanie odpowiedzi