UWAŻAJ! Możesz zarazić swoje dziecko strachem. Infekcja przenoszona drogą węchową.

Kiedyś na spacerze oko w oko spotkałam się z byczym rottweilerem fantazyjnie spuszczonym ze smyczy. Kaganiec również nie znajdował się na wyposażeniu owego psiaka. Nie wiem czy on był miły, dobrze wychowany i ułożony ale czułam, że każda komórka mojego ciała wydziela wtedy ów specyficzny zapach- zapach strachuuu. Psy go wyczuwają….ten się ulotnił na szczęście, bo w przeciwnym razie owy tekst mógłby nigdy nie powstać. Pająki, ropuchy, muchy i inne pełzające-latające stworzenia niejedną z was mogą przyprawić o gęsią skórkę- na mnie akurat nie działają.

Jeśli twój strach odnośnie owego pająka mieści się w granicach ogólnie przyjętej niechęci vel obrzydzenia vel normy to ok. Jednak, gdy zasłuży sobie na miano patologicznego strachu jak np. fobia to wiadomo, że prędzej czy później, chcąc nie chcąc, dziecko też zacznie się bać. Emocje rodziców są bowiem dla dzieci, nawet tych najmniejszych niczym drogowskaz.

Według najnowszych badań można przypuszczać, że dzieci czują strach [1, 2, 3]. A dokładniej to czują zapach (czy smród?) strachu swoich zestresowanych  mam. Wychodzi na to, że już od pierwszych dni życia poznają co to jest prawdziwa trwoga. Powiem więcej, jeśli fobia pająkowa będzie u ciebie bardzo nasilona już przed ciążą to można przypuszczać, że twoje dziecko bardzo szybko może nauczyć się bać owego pająka. A wszystko przez ten zapach….

Aby naukowcy mogli dojść do takich wniosków przeprowadzili bardzo ciekawe badania. Pewnie was nie zaskoczę jeśli powiem, że ich głównymi bohaterami, jak to zwykle bywa, były szczurze mamy i ich młode szczurzątka.
1. W pierwszym etapie badań, zanim szczurze damy zaciążyły, obudzono w nich poczucie strachu pojawiające się w odpowiedzi na zapach mięty pieprzowej. Aby szczury naprawdę mocno się bały, to wraz zapachem mięty aplikowano im niewielką dawkę prądu w piętki. I fobia gotowa.

2. Panie zachodziły w ciążę, a po porodzie narażano je już tylko na sam zapach mięty-bez prądu- co oczywiście rozpoczynało reakcję lękową. W badaniu była też grupa kontrolna, która miała gdzieś miętową woń.

3. Następnie noworodkom, w różnych warunkach (w obecności mamy i bez jej obecności) aplikowano zapach, który ich mamy przyprawiał o dreszcze.

4. Na koniec wykorzystano zaawansowane technologicznie urządzenia pozwalające na wykonanie skanów mózgu. Oceniano także aktywność różnych komórek mózgowych oraz poziom kortyzolu-hormonu stresu we krwi. Badacze skupili się na specyficznym rejonie mózgu, odpowiadającym za naukę odczuwania strachu. Miejsce to odpowiada za rozpoznanie zagrożenia i planowanie reakcji na nie.

Wiecie, że szczurki nauczyły się rozpoznawać woń mięty jako zagrożenie, a reakcja ta utrzymywała się na wiele dni po zakończeniu eksperymentu. Ciekawe spostrzeżenie, szczególnie że uczymy się nowych rzeczy poprzez ich powtarzanie. A tu, tak szybko i tak głęboko strach zagościł w sercach i umysłach małych szczurków. Dodatkowo, okazało się, że obecność ich mam wcale nie była niezbędna aby zaczęły się bać zapachu mięty. Wystarczyło doprowadzić do komory, w której mieszkały noworodki woń stresowej reakcji ich matki na zapach mięty pieprzowej. Zaskakujące jak silna jest ta zależność. Noworodki boją się tego samego co ich mamy.

5. Kiedy szczurzym oseskom podano substancję blokującą aktywność rejonu mózgu o którym wspominałam- to nie były one w stanie reagować strachem na zapach mięty. Nie uczyły się strachu od swoich mam.

Można by przypuszczać, że będą kiedyś możliwości aby uchronić dzieci przed nieuzasadnionym, a często bardzo szkodliwym dla ich rozwoju lękiem i strachem który zaczerpnęły od swoich mam. Autorzy badania (wśród nich jest polski psychiatra) twierdzą, że ich wyniki mogą pomóc ludziom przyczyniając się do powstania nowych terapii zaburzeń lękowych i nie tylko. Kluczowe jest poznanie źródeł strachu w okresie niemowlęctwa oraz tego, jaki wpływ trauma matki wywiera na następne pokolenia. Autor przywołuje pracę z mocno dorosłymi już “dziećmi”, których rodzice przeżyli Holokaust. Dzieci te doświadczały koszmarów oraz „falshbacków” odnoszących się do traumatycznych doświadczeń, których nigdy same nie przeżyły. Wyniki tego badania określają molekularne mechanizmy leżące u podstaw tego jak adaptacyjny oraz patologiczny strach (np. przypadku zespołu stresu pourazowego czy fobii) może być przenoszony na dzieci. To bardzo ważne i daje duże nadzieje na przyszłość.

Podsumowując, „ostrzegawcza woń” wydzielana przez mamy w obliczu stresu przenosi się na szczurzątka. Na razie nie wiadomo jak to wygląda u ludzi.
Wiadomo natomiast, że zapach mamy, podobnie jak jej głos czy dotyk działa na dzieci kojąco i oznacza „jestem bezpieczny”. Sama widziałam jakie cuda mogą zdziałać perfumy o zapachu mamy. Na Oddziale Intensywnej Terapii Noworodka mamy coraz częściej przynoszą specjalne pacynki (klik), szmatki czy pieluszki. Po nocy spędzonej z mamą szmatki te niczym gąbka nasiąkają jej zapachem, który trafia do inkubatora i uspokaja maluszki. Zauważyłyście, że wasz zapach ma takie szczególne znaczenie? Wczoraj byłam z moim ludzkim oseskiem na sesji fotograficznej u Fotosister. Tak bardzo pani fotograf przeszkadzałam  w uzyskaniu dobrego ujęcia, że pewnie mnie już nigdy nie zaprosi. Agnieszka wciąż przeganiała mnie z planu słowami: „ nie zbliżaj się do niego bo wyczuje cycka” 🙂

O tym, że oprócz zapachu noworodki czują także inne rzeczy np. ból (a nie wszyscy o tym wiedzą- uwierzcie mi) przeczytacie tutaj.

Powiedzenie „strach ma wielkie oczy” z całą stanowczością zamieniam na „strach ma wielki nos…”

Dobranoc

Kultowa scena na zdjęciu to oczywiście film „Psychoza” (1960) w reż. A. Hitchcock’a

Źródła:
1, 2- odnośniki w tekście
3. University of Michigan Health System. “Learning the smell of fear: Mothers teach babies their own fears via odor, animal study shows.” ScienceDaily. ScienceDaily, 28 July 2014. <www.sciencedaily.com/releases/2014/07/140728153634.htm>.

 

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

6 komentarzy

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2014

    Weronika (Sroka)

    Widzę tę zależność na zajęciach nauki pływania dla bobasów. Zazwyczaj mój chłopak wchodzi do wody z małą, więc ja miałam okazję widzieć sytuacje, gdzie zestresowane mamuśki sprawiały, że ich maleństwa zaczynały się bać wody i płakać. Nie jest łatwe zrelaksować się, ja te mamy rozumiem, bo woda to jednak żywioł i każdy czuje się w niej inaczej.No, ale to było tak bardzo widoczne, ta różnica między wyluzowanymi tatuśkami a ściskającymi swoje maluchy mamami (i co chwilę instruktor przypominał im, żeby poluzowały kleszcze)! 😉

    • Odpowiedz Wrzesień 29, 2014

      Weronika (Sroka)

      Mój chłopak przy rozmowie na ten temat zauważył, że taka “umiejętność” naszych dzieci do wyczuwania strachu musiała być bardzo przydatna w czasach, gdy niebezpieczeństwa czaiły się na każdym kroku. Bo nie sposób wytłumaczyć malcowi, żeby był cicho, bo nas usłyszą. No, ale zapewne jest to nadal prawdziwe dla zwierząt, gdzie młode muszą cichutko siedzieć w gnieździe czy norce, aby nie zaatakował je inny zwierz. 😉

      • Odpowiedz Wrzesień 29, 2014

        Alicja

        Słuszna uwaga! Przejawem tego uciszania może być też uspokojenie gdy mama nosi – im szybciej mama biegnie tym szybciej dziecko się uspokaja 🙂 bo szybko = duże zagrożenie 🙂

    • Odpowiedz Październik 1, 2014

      Danka Kozłowska-Rup

      Weronika, świetny przykład z tym basenem. Chociaż tutaj akurat strach na dzieci nie przenosi się drogą węchową tylko pewnie wszystkimi zmysłami. Tatusiowie w takich sytuacjach wykazują większy spokój

  • Odpowiedz Luty 9, 2015

    Domi

    No i w końcu wszystko stało się jasne…już wiem dlaczego moja córcia na widok mojej teściowej zanosi się płaczem 😀 nie żartuję…przez pierwsze 5 miesięcy nie mogła się do niej zbliżyć(jako jedyna), a na dźwięk jej głosu Mała od razu reagowała płaczem. Co jasne ten dźwięk przez 9 miesięcy pobudzał u mnie wytwarzanie adrenaliny 😀 Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Luty 9, 2015

      redakcja

      heheh…ciekawa interpretacja:-) pozdrawiamy teściową:-)

Leave a Reply