A Ty dajesz wybór swojemu dziecku? Kilka słów o BLW.

Dostajemy dużo pytań dotyczących diety dziecka ( i nie tylko – dbacie o dobrą kondycję naszych szarych komórek 😉 ). O to kiedy stopniowo wprowadzać posiłki uzupełniające, co podawać itd. Do tematyki związanej z żywieniem dzieci jeszcze na pewno wrócimy.

Dzisiaj kilka słów o BLW w świetle badań naukowych (chociaż wcale nie ma ich tak wiele).

Według WHO, AAP (Sekcji ds. Karmienia Piersią) oraz standardów i dyrektyw opracowanych dla Unii Europejskiej wskazane jest wyłączne karmienie piersią przez okres 6 miesięcy. Do 6 miesiąca życia karmienie piersią pokrywa 100 % zapotrzebowania energetycznego dziecka. W kolejnych miesiącach samo karmienie piersią już nie wystarczy. Zalecenia według WHO mówią o tym, że okres wprowadzania posiłków uzupełniających jest zależny od indywidualnej gotowości dziecka do przyjmowania stałych pokarmów. Natomiast należy pamiętać o tym, że posiłki uzupełniające nie powinny zastępować karmienia piersią, powinny być dodatkiem. [1]

Jaki czas temu zostały opublikowane badania dotyczące wprowadzania posiłków uzupełniających, w których naukowcy wysunęli ciekawą hipotezę. We wcześniejszych wytycznych dotyczących żywienia niemowląt wyłączne karmienie piersią było zalecane przez okres 4-6 miesięcy. W związku z tym posiłki uzupełniające były również wprowadzane wcześniej. Stąd pytanie naukowców czy karmienie dziecka łyżeczką papkowatym jedzeniem jest nadal najlepszą metodą? Przecież niemowlęta sześciomiesięczne wykazują znaczne różnice rozwojowe w porównaniu do czteromiesięcznych. Nieoficjalne dane wskazują, że wielu rodziców wybiera metodę BLW zamiast konwencjonalnego karmienia łyżeczką.

BLW (Baby led weaning) jest to alternatywna metoda wprowadzania posiłków, pokarmów uzupełniających. Zwolennicy BLW pomijają karmienie papkami, przecierami, a podają dziecku produkty w postaci stałej. Dziecko musi być „rozwojowo gotowe”, czyli musi siedzieć, chwytać przedmioty i żuć. [2] To bardzo skrócony opis. O zasadach stosowania BLW można znaleźć rzetelne informacje np. w tej książce klik

Naukowcy z Nowej Zelandii porównali wiedzę, doświadczenie i postawę wobec BLW między rodzicami (stosującymi BLW) a pracownikami ochrony zdrowia. Główne zastrzeżenia środowiska medycznego dotyczyły zwiększonego ryzyka zadławieniem, niedoborów żelaza w diecie oraz niewystarczającego spożycia energii. W korzyściach wymieniali kształtowanie zdrowych nawyków żywieniowych oraz pozytywny wpływ na rozwój. Z kolei rodzice stosujący BLW uważali, że BLW jest zdrowsze, wygodniejsze i mniej stresujące. Rodzice nie bali się zadławienia. Jednak 30% badanych zgłosiło, że taki epizod wystąpił (surowym jabłkiem). Badania dotyczyły niewielkiej liczby badanych, w związku z tym statystyki nie są do końca miarodajne.[3]

Inne badania z kolei dotyczyły wpływu stosowania BLW na zmianę diety wśród rodziców. Wiadomo, że każdy chce, aby jego dziecko jadło zdrowe, wartościowe produkty. Nasza dieta wygląda niestety różnie. Nie zawsze zdrowo. Przyjmuje się, że wprowadzenie BLW często wpływa na wdrożenie prawidłowych nawyków żywieniowych w całej rodzinie. Jednak przeprowadzone amerykańskie badania wśród kilkudziesięciu rodziców stosujących tą metodę sugerują, że stosowanie BLW nie wpływa na zmianę diety wśród rodziców. Ale myślę, że jest to zależne od sposobu odżywiania rodziny. Jeżeli to zdrowa dieta i taka jest wprowadzana dziecku to logicznym jest brak zmian. Natomiast jeżeli rodzice nie odżywiają się zdrowo to zmiana nawyków nie jest taka prosta, ponieważ na kształtowanie naszych nawyków ma wpływ wiele rzeczy. Jest to jednak możliwe. [4]

Niestety zaburzenia odżywiania dotyczą coraz większej liczby osób. Zarówno niedożywienie jak i przeżywienie. Nadwaga i otyłość występują coraz częściej. Naukowcy twierdzą, że zbyt wczesne (przed lub w 4 miesiącu życia) wprowadzenie posiłków uzupełniających zwiększa ryzyko wystąpienia nadwagi u dzieci. W BLW posiłki uzupełniające wprowadzamy później.[5]

Niestety nie ma jakiejś „oszałamiającej” liczby artykułów porównujących BLW z wprowadzaniem posiłków uzupełniających konwencjonalną metodą. Pewnie ilu rodziców, pediatrów, żywieniowców tyle opinii (jak na każdy temat). Pewne jest to, że dziecku trzeba wprowadzić zdrową dietę, dostarczyć wszystkich odpowiednich makro i mikroelementów.

Ale pamiętajmy też, że nasz organizm podpowiada nam czego potrzebuje. I jeżeli czasami dziecko czegoś nie chce jeść to może jest to czymś spowodowane? Przykład z życia: Nigdy nie jadłam ryb i nie jem ich nadal. Rodzice nie byli w stanie mnie przekonać w żaden sposób. Dopiero po latach okazało się, przy okazji robienia innych testów alergicznych, że mam bardzoooo silną reakcję alergiczną. Nie toleruje nawet zapachu ryb, prawie mdleje i takie różne cudowności. W BLW to rodzic decyduje jakie produkty podaje dziecku do jedzenia – dziecko natomiast decyduje, które zje i ile. Bo jedzenie ma być przyjemnością 🙂

Napiszcie jaką metodę wybraliście i co radzicie innym rodzicom. Podzielcie się swoim doświadczeniem 🙂

Uważa, że sposób żywienia ma ogromy wpływ na nasze zdrowie. Tym też zajmuje się w badaniach do pracy doktorskiej. Żeby poszerzyć swoją wiedzę skończyła żywienie kliniczne. Jednak przede wszystkim położna. Straszna gaduła. Coś o tym wiedzą absolwenci szkoły rodzenia. Ciągle w biegu. Hobby? Aktualnie zaczęła biegać. Właściwie uczy się biegać, co sprawia jej dużoooo radości. kontakt ilona@mataja.pl

59 komentarzy

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Silje

    No jasne, że BLW. Nie od początku, bo nie wiedziałam o tym wcześniej, ale jednak. Owoce do rączki od 7 mca życia, obiady samodzielnie od 11 mca życia. Ja jem zdrowiej, mąż je zdrowiej, dziecko zjada wszystko poza papryką, której ja też nie jadam. Bo właśnie zapach mnie odstrasza, o smaku nie wspomnę 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

      Ilona

      Czyli u Was same plusy 🙂 Mnie odstrasza zapach ryb, smaku nie znam 😉

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Szczęście Mamy

    Ja stosuję obie metody. Papki ( juz coraz grubsze kawałki) jak i podaje również produkty w całości. maluch zjada chętnie podane i w ten i w ten sposób.

    • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

      Ilona

      I właśnie o to chodzi, żeby dać wybrać 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

      asia

      My tak samo 🙂 a wkrótce znów się zacznie 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    MaMorkowa mama Monika

    Bardzo fajny artykuł o bardzo istotnej kwestii. Jako jedna z MaMorkowych mam, zdecydowałam się jednak na tradycyjną formę wprowadzania pokarmów stałych. Wynika to głównie z panicznego strachu przed zadławieniem (sama, jako małe dziecko zakrztusiłam się cukierkiem i do dzisiaj mam traumę, nawet tabletka APAP-u stanowi dla mnie wyzwanie). Tak więc swoją pociechę karmiłam jednak tradycyjnie łyżeczką. Szczęścia mam tyle, że dziecko jest “wszystkojadkiem” 🙂 więc większych problemów nie mamy. Trochę walczymy teraz z gryzieniem i jedzeniem w postaci nierozdrobnionej, ale mamy 11 miesięcy, mam nadzieję, że jeszcze chwilę na to mam. Tu znowu, oby ze strachu moje dziecko nie jadło papek do 3 roku życia 😀

    • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

      Ilona

      Dziękuję 🙂 Dla mnie połknięcie nawet mniejszej tabletki też 😉 Karmienie łyżeczką wcale nie jest gorsze. Jest kilka metod i każdy może wybrać najlepszą dla dziecka i siebie. A pociecha nauczy się 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Tedi

    U nas maluch sam zdecydował, że chce jeść bez mojej pomocy. Zwyczajnie zaprotestował na widok łyżeczki i papki. Było to koło 9 miesiąca i od tej pory je sam. Średnio to wygodne (bo zupami strasznie potrafi nabrudzić), ale jak tak chce, to jego wybór. Uważam, że rodzice powinni większą uwagę poświęcać dziecku i zauważać wysyłane przez niego sygnały.

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Niciutka

    Starszy praktykował BLW na pół z karmieniem łyżeczką. Młodsza skończyła pół roku i nadal nie chce nic poza cycem 😉

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Margo

    My oczywiście BLW, ale nie od początku. Kilka razy podałam papki, ale reakcja dziecka była zniechęcająca. Szybko odnalazłam BLW i poszło. Teraz mały ma 11 miesięcy i śniadania sam je łyżeczką (z niewielką pomocą). Główna korzyść jest taka, że je cała rodzina- wcześniej było niemożliwe, żebym zjadła coś kiedy mały był obok, po prostu się nie dało. Teraz każdy jest zajęty swoim talerzem i nie ma problemu 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

      Ilona

      Super 🙂 Cała rodzina zadowolona 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Kamelia

    Jak córcia była niemowlakiem to nie słyszałam o BLW. Jedzonko wprowadzałam jej standardowo od gotowanych papek, przez surowiznę, kasze, ryż, do normalnego jedzenia. Od początku zachęcałam ją do samodzielnego jedzenia i picia. Sama przygotowywałam jej posiłki i mroziłam je na zapas. Może dlatego, że robiłam jej urozmaicone jedzonko, na naturalnych (od dziadków ze wsi) produktach lub bio to córcia je absolutnie wszystko.
    Mam nadzieję, że ten sukces uda się powtórzyć z synkiem. 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

      Ilona

      Bo ważne jest żeby to był zdrowy i nie stresujący sposób żywienia. Obojętnie jaką metodą 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Marta

    Ponieważ jestem dość leniwa, a przy tym nie mam zaufania do jakichkolwiek gotowych dań, BLW było jak wiatr w moje żagle, czy jakoś tak. Córka nigdy nie została nakarmiona żadną papką, a ja nigdy jej nie karmiłam łyżeczką. Jak tylko zaczęła wykazywać zainteresowanie jedzeniem, to pozwalałam jej podjadać z mojego talerza, a następnie dostała swój własny talerz, sztućce i musiała sobie radzić 😉 Na samym początku najbardziej lubiła jeść banany i jabłka, w całości, dawała sobie nawet radę ze skórką (jabłek). Zakrztusiła się tylko raz, przy rodzinnym stole, zaraz po tym, jak zapewniałam babcie, że nie trzeba dla niej obierać jabłek, bo świetnie sobie z nimi radzi 😉

    Ogólnie metoda BLW jest bardzo dobra i z synem też zamierzam iść tą drogą, ALE:
    – na początku jest więcej zabawy niż jedzenia, większość ląduje dookoła krzesełka, a nie w buzi. Na szczęście z czasem sprzątania po posiłkach jest coraz mniej, a sztućce przestają służyć tylko dla ozdoby 🙂
    – moja córka dość późno zainteresowała się jedzeniem, miała już grubo ponad 6 miesięcy, a jeszcze później zaczęła traktować stałe pokarmy jako wystarczający posiłek (pewnie po skończeniu roku). Przez cały ten czas jej jedynym jedzeniem poza samodzielnymi próbami jedzenia było moje mleko, co niepokoiło pediatrę, która twierdziła, że na samym mleku dziecko nie pociągnie, ale córka rosła zdrowo i rozwijała się świetnie.
    – przechodzenie na pokarmy stałe trwało bardzo długo, prawie do drugich urodzin, ale być może był to brak mojej motywacji, ponieważ i tak byłam z nią w domu, więc mogłam ją karmić, skoro tego chciała i nie zmuszałam jej do jedzenia “normalnego” jedzenia, skoro wolała moje mleko. Oczywiście dla mnie też to było wygodne, poza faktem uwiązania i braku możliwości dłuższego niż kilka godzin (i to dopiero w drugim roku życia córki) rozstania.

    Jeśli chodzi o ewentualną poprawę jakości jedzenia reszty rodziny, to jedyna zmiana która nastąpiła, to częstsze gotowanie na parze i mniejsze zużycie soli. Poza tym innych przypraw używałam jak normalnie. Posiłków też specjalnie nie dostosowywałam pod córkę, z tym że sama nie jadam zbyt tradycyjnie, więc większość moich posiłków nadawało się dla dziecka.

    Teraz, jako 3,5 latka, córka je prawie wszystko, choć czasem trzeba ją przekonywać – najlepiej wymieniając jakie dane jedzenie ma witaminy i na co one działają. Np. jedząc sama, zdejmuje z kanapek natkę pietruszki, ale jeśli jej wytłumaczę, że jest w niej dużo witaminy C, która pomaga przyswajać żelazo, to zjada ją z okrzykiem “Ale pyszne!” ;))). Do teraz woli też jeść wszystko w całości – np. nie przepada za startą marchewką lub burakami do obiadu, za to w całości może ich zjeść kilka na raz, również na surowo.

    Zastanawiam się jak to będzie wyglądać w przypadku syna, który już teraz, mając 4 miesiące zaczyna się ślinić na widok mojego jedzenia i próbuje mi wyrywać z rąk np. kanapki 😉 Jest też zdecydowanie mniejszym fanem mleka niż siostra, więc może w jego przypadku moje usługi cateringowe będą mu krócej potrzebne 😉

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

      Ilona

      Bo każde dziecko jest inne i czasami u każdego sprawdza się inny model żywienia. Fajnie, że na córeczkę działają takie merytoryczne argumenty 😉

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2014

    Pam

    Pamiętajmy o różnicy między zadławieniem a zakrztuszeniem – myślę, że te 30% rodziców miało jednak ma myśli zakrztuszenie… Dokładnie różnica jest opisana w książce. Zadławienie się (czyli to niebezpieczne) kiedy dziecko samo kontroluje ilość zjadanego jedzenia, co i kiedy wkłada do buzi, nic mu się nie wmusza, no i znajduje się w pozycji siedzącej – jest bardzo mało prawdopodobne. Zakrztuszenie natomiast to normalna reakcja obronna organizmu na np. zbyt duży kawałek i co ważne – niczym nie grozi, jest normalne, a już szczególnie przy BLW. Papki są nawet bardziej niebezpieczne z tej perspektywy, bo dziecko nie kontroluje ww. czynników. Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

      Ilona

      Też tak myślę i zgadzam się z Tobą jak najbardziej 🙂 Zresztą zakrztuszenie występuje przecież również u dorosłych i nawet nie zwracamy na to uwagi.Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

    Kasia

    U nas sa i papki i produkty stale najczesciej marchewka w slupkach i jabluszko lekko podgotowane na parze. Papki maja juz coraz wieksze kawalki. Mlody zjada obie wersje chetnie. Wciaz jednak metoda Blw jest malo popularna wsrod rodzicow….przynajmniej tych z mojego otoczenia.

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

      Ilona

      Myślę, że “popularność” BLW rośnie. Ale czasami dobrze sprawdza się właśnie taki mieszany model żywienia 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

    Ewela

    Mój Babelek ma 6 miesięcy. Bardzo chętnie je papki łyżeczką. Chciałabym spróbować u niego BLW, fakt, troszkę boimy się zadławienia, bo Młody nie ma jeszcze ząbków, ale z drugiej strony, jak obserwuje go gdy bawi się zabawkami, to jego ruchy wydają się być bardzo skoordynowane, gryzaczki bardziej “bada” języczkiem i dziąsełkami, a nie pcha do buźki na ślepo, więc mam nadzieję, że BLW w naszym przypadku odniesie sukces 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

      Ilona

      Na początku maluszki bardziej smakują niż jedzą, ale właśnie o to chodzi 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

    asia

    U nas na początku papki. Nie bałam się zadlawienia, ale nie chciałam od razu z płynu jakim jest mleko przechodzić od razu na kawałki. A przecież z ms na ms i tak kawałki są większe w tych papkach. O ile pamiętam około 7ms mieszkaliśmy papki i blw. Czytałam BLW i Anabel Karmel. To się u nas sprawdziło. Syn w wieku 12 ms dostał widelec. Teraz mając 2l je sam i nawet się nie pobrudzi, a czasem próbuje i z nożem 🙂 (specjalnym :)), ma duży apetyt a dość długo miał tzw. papki. z kolejnym maluszkiem postępie tak samo.

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

      Ilona

      Często apetyt dziecka jest niezależny od stosowanej metody wprowadzania posiłków uzupełniających. Znam dzieci, które po BLW są niejadkami.Ale o tym napisze jeszcze Ala 😉

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

    radoSHE

    Papki w pierwszym etapie wprowadzania stałych pokarmów (tak, bałam się zadławienia). A teraz już tylko BLW, I tak, zmieniło to nawyki żywieniowe całej rodziny. Znacząco:)

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

      Ilona

      Super 🙂 To jest właśnie jeden z pozytywnych aspektów stosowania BLW 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2014

    La Luna Loca

    Szkoda, że przy pierwszym dziecku o blw usłyszałam za późno. Szkoda, że durna pediatra nie wierzyła w karmienie naturalne i kazała dokarmiać czteromiesięczne dziecko marchewką i sztucznym mlekiem. Zniechęciłam go tym sposobem do jedzenia i walczyłam później z niejadkiem. Pomogło właśnie blw. Przy drugim jestem mądrzejsza i dopóki sam nie sięgnie po normalne jedzenie, to będzie ssał tylko cyca 🙂

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

      Ilona

      Pewnie kierowała się dawnymi wytycznymi WHO (no chyba, że były ku temu jakieś medyczne przesłanki; chociaż pewnie nie).Pozdrawiam:)

      • Odpowiedz Grudzień 4, 2014

        La Luna Loca

        Na pewno kierowała się centylami sprzed wieeeelu lat, a nie tymi who. To była jedna z tych pediatrów, do których się nie wraca jak się przeanalizuje na spokojnie ich sposób diagnozowania i leczenia. A jeszcze przy pierwszym dziecku rodzice są tacy wystraszeni i naiwni, że każdemu lekarzowi wierzą. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2014

    hala

    Brzmi fajnie, może będę stosować 🙂
    Tylko pytanie do praktykujących – czy przy tej metodzie nie są wyrzucane duże ilości jedzenia? Bo to mi trochę zgrzyta.

    • Odpowiedz Grudzień 5, 2014

      Alicja

      No niestety trochę się marnuje – zwłaszcza na początku gdy więcej trafia na podłogę niż do dzioba.

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Matka Polka

    prawie sie poryczalam jak Bóbr to czytając. od około 2miesiaca życia dziecka zaczęły sie problemy z piciem mleka odemnie, zreszta innego nie chciał jesli juz jakieś. Nikt mi nie wierzył lub jak wierzył to albo bagatelizował lub wmawiał ze to moja wina lub ze przesadzam itd. przy karmieniu łyżeczka zwymiotował i w sumie odrazu przeszliśmy na BLW. ale z miesiąca na miesiąc wszystko lizał, nie jadł wcale lub tycio.ok10m.zaczal coraz normalniej jesc mleko(nie tylko na spiocha i czasem w cichym miejscu poza domem).niestety na pokarmy stałe był coraz bardziej na nie.czesciej wymiotował nawet jak jadł sam.bylismy u tylu lekarzy i albo słyszałam ze dzieci na piersi moga chcieć długo tylko mleko albo ze zle coś robię a i/lub najlepiej jak Go odstawię.gdy miał rok jego zachowanie było czasem takie jak u cukrzyka ze spadkiem cukru, różnica taka ze nie mdlał tylko był nerwowy.zawsze jednak jego energia była powyżej normy i problemy z zasypianiem. zaczęłam czytać wszystko co na temat karmienia wpadło mi w ręce. poszłam prywatnie zrobic morfologię a tu skrajna anemia. od części słyszałam ze czemu nie zrobiłam badan wczesniej, przecież to oczywiste.teraz ma dwa lata.anemia od miesiąca ogolem unormowana.zaczal jesc, ale nie az tak dużo.czasem normalnie a czasem wcale. w poniedziałek idę do gastrologa.polroku czekaliśmy. wizyta na cito.ale zaczal rosnąć i przybierać na wadze.je moje mleko6-10razy na dobę i gdy nie mogę mu dać jest rozdrażniony i roztrzęsiony. boje sie co w czd usłyszę, bo juz było ze mam zostawić dziecko na kilka dni to sie odstawi i zacznie jesc, ale delikatne próby nie wychodzą i jest gorzej ze stałymi pokarmami wtedy, chyba ze ma dobry dzień ale odbije to sobie dnia następnego.liczylam ze dojrzeje do samosdtawienia a jedyne co bym chciała to by mleko było dodatkiem a nie głównym pokarmem i nie wiem juz czy to co teraz to stan normalny i inne dzieci tez tak maja czy nie i jak rozmawiać z lekarzami ze nie chcemy na dziecku wywierać presji bo to doniczego nie prowadzi. chętnie przeczytam Wasze komentarze

    • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

      Alicja

      Ja nie jestem żadnym ekspertem od żywienia małych dzieci więc trudno mi się wypowiadać jakoś autorytarnie, ale to co mi przyszło do głowy to konsultowaliście się z neurologiem/specjalistą od integracji sensorycznej? Twój opis sugeruje mi, że Twój synek ma problem z konsystencją pokarmów stałych i może stąd te odruchy wymiotne. Jeżeli tą ścieżką jeszcze nie szliście to ja bym spróbowała. Nie zaszkodzi. Co do odstawiania od piersi to jeżeli Tobie to karmienie nie utrudnia jakoś skrajnie życia ani nie przeszkadza to myślę, że przy takich problemach Twój pokarm jest dla małego bardzo dobrym źródlem substancji odżywczych. Odstawienie go na siłę w mojej opinii nie przyniosłoby niczego dobrego.

  • Odpowiedz Grudzień 17, 2014

    Matka Polka

    dzięki wielkie. niestety próbowaliśmy wszystkiego.neurolog,alergolog,logopeda,SI diagnoza i nic.sama jestem z tej medycznej branży wiec szukałam ale nic. oczywiscie wskazówki od logopedy były bardzo pomocne ale problemu nie rozwiązały. obecny nasz pediatra(bardzo rozsądna starsza Pani) twierdzi ze te objawy razem z anemia która ciezko sie leczyło świadczą o celiaki ale wstępne badania tego nie pokazały. z dieta eliminacyjna mieliśmy sie wstrzymać do badań u gastrologa, gdzie powinni mu zrobic dokładniejsze badania w czd…i mam nadzieje ze ruszy. fakt ze po poprawie morfologii bardzo żadko zwraca, cześciej wypluwa jak nie moze przełknąć. i tak dziękuje za pomysły. czasem komuś coś wpadnie co przeciążonym rodzicom nie przychodzi do głowy. ja tez juz trochę tracę rachubę co mozna uznać za normę a co juz odbiega od niej. nie znam tez osób które karmiłyby tak długo i mogłabym sie podpytac jak to u nich czy tez tak często dziecko chciało mleko i czy tez mieli problem z zasypianiem itp.narazie cieszę sie tymi naszymi małymi sukcesami z poprawa apetytu i jeszcze raz dziękuje

    • Odpowiedz Grudzień 18, 2014

      Ilona

      Myślę, że bardzo dobrze, że macie konsultację u gastroenterologa. Przyjmujemy, że u dzieci między 12 a 23 miesiącem życia karmienie piersią pokrywa 40 % zapotrzebowania energetycznego.Resztę powinny zapewniać już posiłki uzupełniające.Może Wasz synek ma tzw problemy gastroenterologiczne.Trudności w połykaniu, odmowa przyjmowania posiłków, wymioty, niedokrwistość, drażliwość,upośledzone zwiększenie masy ciała to często objawy choroby refluksowej przełyku. To mi wpadło do głowy pierwsze. Ale nie jestem lekarzem więc gdybam. Może poniedziałkowa wizyta w końcu coś wyjaśni.Trzymam kciuki. Ps. nie przejmuj się opiniami innych ludzi,jeśli Cię krytykują. Starasz się pomóc synkowi i to jest najważniejsze. I wiesz co? Jestem pewna, że jesteś super mamą! 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 18, 2014

    Matka Polka

    dziekuje☺️

  • Odpowiedz Styczeń 3, 2015

    Anna

    Zadławienie to nie to samo, co ksztuszenie. Opisane jest to dość szczegółowo w książce o blw. My znaliśmy metodę BLW ze szkoły rodzenia. Bardzo nam się z mężem spodobała, choć planowałam wprowadzać ją równolegle z podawaniem papek (jak wiele mam, chciałam by synek się najadał, a nie tylko bawił i poznawał smaki, zapachy i konsystencje, jak to się odbywa na początku BLW). Życie zweryfikowało moje plany, ponieważ Mowlak bronił się przed łyżeczką wszystkimi czterema kończynami, a nawet jeśli choć troszkę z tej łyżeczki zjadł, to i tak zwrócił nie dalej jak po pięciu minutach. Siłą rzeczy BLW stało się naszą rzeczywistością z całym dobrodziejstwem inwentarza i bardzo sobie chwalimy. Dobrze funkcjonujący organizm sam wie, ile i czego potrzebuje 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 8, 2015

    Karolina

    A ja sobie myślę, że najbardziej w BLW niektórym rodzicom przeszkadza po prostu bałagan. Swoje lenistwo stawiają nad dziecko i nie dadzą maluchowi samemu jeść, bo “potem jest tyle sprzątania, wszystko brudne, trzeba prać” itp. 😉

    • Odpowiedz Styczeń 9, 2015

      ilona

      Pewnie też. Ale przy dzieciach i tak jest bałagan (chociaż przy BLW większy) 😉

  • Odpowiedz Styczeń 14, 2015

    Magdalena

    Kiedy nasza córcia skończyła 6 m-cy zaopatrzyłam się w odpowiednią książkę i ochoczo zabrałam się do dawania bobasowi wyboru. Bobas ochoczo zabrał się do wybierania i jedzenia, ale niestety okazało się, że rozdział z krztuszeniem się nie sprawdza się w naszym przypadku. Córcia przy każdym posiłku krztusiła się dość mocno, często posiłek kończył się mocnym oklepywaniem, by się w końcu odkrztusiło. I tak po kilkunastu takich posiłkach nasz bobas zupełnie odmówił jedzenia czegokolwiek poza mlekiem. Zasięgnęliśmy opinii neurologopedy, który przypuszcza, że jest to spowodowane obniżonym napięciem mięśniowym, które uniemożliwia pogryzienie przez córcię pokarmów oraz zbyt szybkie przesuwanie dużych kawałków odgryzionego jedzenia w kierunku gardła. Przyczyną może być też refluks. I cóż mamy począć drogie doświadczone mamy BLW?! Tak bardzo chciałam ominąć papki (bo mieliśmy je dłuuuugo przy starszym dziecku) a okazuje się, że ta metoda chyba się u nas nie sprawdzi. Ostatecznie w akcie desperacji kupiliśmy gryzak/siatkę do podawania jedzenia. Przez kilka dni się sprawdzała – córcia jadła to co było w siatce i się nie krztusiła. W końcu jedzenia z siatki też odmówiła. Przerzuciłam się na soczki owocowe i podawałam je łyżeczką, ale je też pije bardzo niechętnie, a czasem w ogóle. I tak oto w wieku 9,5m-ca moja pociecha jest wyłącznie na moim mleku (dobrze, że przynajmniej mleko pije chętnie). I cóż począć? Czy jest na to jakaś rada BLW?

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2015

    Magda

    Nam idzie świetnie BLW, od samego początku. Najpierw oczywiście było obczajanie, klepanie w brokuła, wywalanie hurtem całej zawartości talerza i różne takie. Dzisiaj (8,5 miesięcy córki) jest więcej jedzenia. Choć nie powiem, dużo ląduje w kieszonce “kaftanika” 😉 Z preferencji smakowych – odnoszę wrażenie, że Natka najbardziej lubi wszystko. 😀
    Zbawieniem okazało się zielone światło do posadzenia Małej w krzesełku (bo nie sadzam córki, ale okazuje się, że waćpanna gotowa, a leniwa). Teraz ona je, ja mam chwilę dla siebie i kontemplację (kontempluję głównie jej jedzenie). A to wszystko razem złoży się na moją pracę dyplomową z neurologopedii 🙂 promotorka zachwycona i już by chciała pooglądać, poczytać. Nie słyszała wcześniej, a chce szerzyć ideę wśród studentów logopedii!

    • Odpowiedz Styczeń 21, 2015

      redakcja

      Super! Mamy nadzieję, że podzielisz się wynikamy tej pracy! Jesteśmy strasznie ciekawe:-)

  • Odpowiedz Luty 2, 2015

    Matka Polka

    Jesli mogę Ci Magdalena doradzić cokolwiek z naszego przykładu, to powiedziałabym Ci byś zrobiła morfologię Swojej Córci. Pisze bo my obecnie juz raczej nie BLW. bylismy w CZD i nic.Pani na wejściu tak krzyknęła ze co ja jeszcze karmie dwulatka, ze moj maz kiwnął do mnie ze chce iść. Przyznam ze Kochany Jest

  • Odpowiedz Luty 2, 2015

    Matka Polka

    nie wiem czemu mi sie połowa wiadomości kasuje. to w skrócie Jacunio bierze leki na refluks przepisane przez pediatrę i jest dużo lepiej.dzieki☺️

  • Odpowiedz Luty 9, 2015

    Dorota

    U nas BLW było od poczatku uznane za jedyną metodę, która nie podniesie mi adrenaliny – a też nie lubię bałaganu. Mimo wszystko wolę sprzątać kawałki jedzenia niż ścierać papki ze ścian, a tak obrazowo wyobrażałam sobie rozszerzanie diety, dopóki właśnie nie spotkałam się z BLW. Ale po kolei:
    – żeby było mniej sprzatania wykorzystaliśmy stare obrusy mojej mamy – rozkładaliśmy na podłodze, siadalismy wokół talerza z ugotowanymi kawałkami jedzenia i wszyscy zgarniali z tego samego talerza – dziecko od razu widziało, ze to jadalne, bo rodzice jedzą TO SAMO – to naprawdę świetny patent, bo sprzątanie było wytrzepaniem do śmieci obrusa i wypraniem go przed kolejnym posiłkiem
    – syn jeszcze nie siadał (zaczął po skończeniu 7 miesięcy, a zaczynaliśmy zabawę z jedzeniem jak skończył 6), stąd decyzja o podłodze – leżał na brzuszku i toczył te kolby kukurydzy, wsysał się we wszystko co było na obrusie 🙂
    -odkryliśmy że najlepsze (u nas) na koszmarne ząbkowanie były kawałki schłodzonego miękkiego melona – dotąd żaden gryzak nie działał, bo po co gryźć jak nie ma smaku…
    -nigdy nie było problemu z zadławieniem, a krztuszenia się też specjalnie nie pamiętam

    Natomiast dwie kwestie są dla mnie zastanawiające niezmiernie i nie wiem czy były już w tym temacie jakieś eksperymenty czy nie, może szanowne Autorki cos wygrzebią 🙂 Wg moich obserwacji uniknęliśmy koszmarny kukurydzianych chrupek (uważam, że są obrzydliwe, chociaz głównie jednak bez smaku) bo dziecko od początku samo decydowało co je i w jakiej ilości (spośród tego, co my podaliśmy), więc w przeciwieństwie do wielu innych dzieci, nie dostaje głupawki na widok chrupek kukurydzianych (co innego śliwki, gruszki……), zastanawia mnie więc czy ten pęd dzieci do chrupek nie wynika przypadkiem z tego, że właśnie w kwestii chrupek mogły same decydować kiedy, w jakim tempie i w jakiej ilości to wsadzą do dziuba. Często jest to jedyna forma niezależności i podejmowania decyzji, na którą rodzice pozwalają maluchom.
    Ponadto mój syn ma niezwykłą jak na jego wiek (i zawsze miał) umiejętnośc skupiania się na zadaniu. Oczywiście – wszystko zalezy od zadania, zbuduje z instrukcji samochód z lego, z kategorii wiekowej, do której dorośnie za 1,5 roku… Skupi się na tym 50 minut (liczyłam), a na czymś nudnym 3 minuty. Kiedy miał niewiele ponad rok, jeśli odkrył coś, co go fascynuje, potrafił w ciszy i absolutnym skupieniu bawić się tym kilkadziesiąt minut. Mam podejrzenia znów, że to BLW pomogło (bo pewnie nie sprawiło samo w sobie), że dziecko poczuło potrzebę skupienia uwagi (bo jakby nie było złapanie ziarenka kukurydzy łatwe nie jest), a nagrodą za to skupienie był smak, dotyk, no iście zmysłowa uczta. Ale może to tylko moja wyobraźnia 🙂

    • Odpowiedz Luty 11, 2015

      ilona

      Świetne patenty masz 😉 Zdecydowanie BLW rozwija wszystkie zmysły u dzieci. Ciekawą masz hipotezę chrupkową ;)Rodzice często podają dzieciom chrupki, dzieci znają ich smak bardzo dobrze i w ten sposób również kształtowane są ich nawyki żywieniowe.A może lubią ich smak? Właśnie sobie uświadomiłam, że faktycznie dzieci bardzo lubią chrupki kukurydziane. Właśnie sobie uświadomiłam, że …ja też je lubię 🙂 (chociaż generalnie ich nie jem i dzieckiem też generalnie nie jestem). Wątpię żeby były takie lub podobne badania prowadzone.Hmmm…Ciekawe 🙂

    • Odpowiedz Marzec 14, 2016

      Madlena

      O super, dzięki za patent z obrusem! 🙂 mój mały właśnie skończył 6 miesięcy i widzę, że koordynację do schwytania brokuła już ma, ale jeszcze sam nie siedzi i nie chcę go na siłę sadzać z powodu rozszerzania diety. W tym tygodniu wyląduje na brzuszku w asyście warzyw 😀

  • Odpowiedz Luty 9, 2015

    Sikorka

    Apropos tego, że dziecko może instynktownie wiedzieć co dla niego dobre. Syn (prawie 3 lata) miał ostatnio jakiegoś wirusa, który powodował wymioty. Chodził i cały czas mówił, że chce ogórka kiszonego. Nie od razu dostał, bo wydawało się, że może jest zbyt ciężkostrawny , zaraz po wymiotach. Okazuje się jednak, że zarówno ogórek ja i kapusta kiszona, działają świetnie na florę bakteryjną jelit:)

    • Odpowiedz Luty 11, 2015

      Ilona

      Bo nasz organizm często nam “podpowiada” 🙂

  • Odpowiedz Luty 10, 2015

    majlena

    Słyszałam, że kiszone są całkiem niezłe, ale nie wolno mylić z kwaszonymi.

    A co z dzieckiem, które ma 10,5miesiąca i ani jednego zęba?
    Daję jej wiele warzyw i owoców w kawałkach i je ładnie i chętnie sama, ale jednak niektóre warzywa bez zębów ciężko pogryźć. Łączę papki z blw.

  • Odpowiedz Marzec 2, 2015

    MATKA DWOJGA

    czołem. nie wiem czy ktoś już coś wspominał na ten temat ale co zrobić z 7miesięcznym dzieckiem, które powinno mieć już wprowadzone “dorosłe” pokarmy (syn bardzo słabo przybierał na wadze do 6 mca. był tylko na piersi) a dławi się przy każdej próbie zjedzenia czegoś stałego. podkreślam – dławi, nie zakrztusza. jak wprowadzać blw? czekać aż bardziej dojrzeje? bedę wdzięczna za Wasze spostrzeżenia i doświadczenia.

  • Odpowiedz Sierpień 13, 2015

    mayaxandra

    Marzyło mi się BLW, a jakże. Bo to uczy, zdrowe jest i w ogóle. Ale po kilku akcjach z krztuszeniem i paniką mojego bobasa, bo “mam w buzi za dużo i nie nie daję rady” postanowiłam spuścić z tonu. Tym bardziej, że pojawiły się owoce jagodowe, a to małe i okrągłe po prostu mnie przestraszyło.

    Do akcji wkroczył więc widelec, którym rozgniatałam warzywa i owoce. Nie miksuję, bo mój blender jest za wielki na pół marchewki. No a po widelcu ma to jakąś ciekawszą teksturę. Córka ma 7,5 m-ca więc sporo przed nami, ale staram się urozmaicać tak smakowo jak i konsystencjonalnie.
    Słoiczki z papkami są przeznaczone na wyjazdy i długie spacery.

    Kiedyś dodałam do słoiczkowych warzyw troszkę warzyw rozdrobnionych widelcem. Reakcją był wystawiony język, oburzona mina i niezgoda na zjedzenie czegoś o tak nierównej teksturze. 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 14, 2016

    Karina

    Ja właśnie zaczynam wprowadzać nowe pokarmy memu dziecku. Interesuje mnie BLW, tylko mam dużo pytań. Przede wszystkim moja córka jeszcze nie siedzi ( za dwa tygodnie skończy 6msc) i w związku z tym nie wiem, jak ogarnąć temat. Boję się też, że się zakrztusi. Chętnie przeczytałabym jakąś książkę/poradnik dotyczący BLW. Co polecacie? No i oczywiście kwestia tego, jakie pokarmy podawać na samym początku. Będę wdzięczna za wszelkie rady.

  • Odpowiedz Maj 8, 2017

    Eve

    nie dożywienie ale przeKARMIENIE 🙂

    • Odpowiedz Maj 8, 2017

      Eve

      niedożywienie miało być. głupia korekta 🙂

Leave a Reply