Piękny i bestia. Jak widzimy siebie po dzieciach? Konkurs z marką Physiogel.

Ojcowie to mają życie! Nie dość, że to nie oni muszą znosić trudy ciąży, porodu i połogu (klik), nie dość, że nauka jest po ich stronie i mogą sobie bezkarnie chrapać gdy potomek w nocy domaga się wiktu i opierunku (klik), to jeszcze… nie uwierzycie! Oni po narodzinach dziecka uznają sami siebie za jeszcze bardziej atrakcyjnych fizycznie niż to miało miejsce przed pojawieniem się potomka! A przynajmniej tak wynika z badań opublikowanych w zeszłym roku w Journal of Gender Studies [1].

Okropna niesprawiedliwość czyż nie? Szczególnie, że z tych samych badań dowiadujemy się, że z kobietami jest zgoła inaczej. Matki oceniają się niezwykle surowo i uważają, że ich atrakcyjność fizyczna po narodzinach pierwszego dziecka drastycznie zmalała. Co prawda w badaniach na podstawie których możemy tak sądzić brały udział wyłącznie osoby dwudziestokilkuletnie i to w dodatku takie, które pozostawały w związku małżeńskim z niedługim stażem przez co nie wiadomo czy wyniki te byłyby takie same dla osób nieco starszych wiekiem, pozostających w związkach z dłuższym stażem, ale na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń śmiem przypuszczać, że mimo wszystko byłoby podobnie.

Ciało matki jest bowiem najczęściej – cóż tu dużo mówić – zmęczone. Opieka nad dzieckiem, przedłużający się deficytu snu i stres, a przede wszystkim ciąża odciskają silne piętno na matczynym ciele co raczej nie dodaje pewności siebie. Dodatkowo permanentny brak czasu sprawia, że często czas poświęcony własnemu ciału uznajemy za bezproduktywny i zamiast tego wolimy pozmywać naczynia. To błąd bo ciało to (bio)maszyna jak każda inna – nie konserwowana po prostu się zepsuje. I co przyjdzie rodzinie z takich czystych naczyń kiedy matka będzie popsuta hm? Dlatego trzeba bez wyrzutów sumienia otoczyć matczyne ciała szczególną troską, pielęgnować i rozpieszczać! Tak właśnie – rozpieszczać.

Doskonale wie o tym marka Physiogel, która chce rozpieścić czytające nas mamy i podarować Wam zestawy dermokosmetyków, dzięki którym dbanie o siebie będzie jeszcze przyjemniejsze i skuteczniejsze.

Jeżeli jakimś cudem nie znacie jeszcze tej marki to spieszymy donieść, że dermokosmetyki  Physiogel naturalnie wzmacniają i nawilżają skórę wrażliwą, a także odżywiają i odbudowują barierę ochronną skóry oraz przywracają jej elastyczność. W dodatku jedynie Physiogel® wykorzystuje zaawansowaną technologię BioMimic™, która odbudowuje naturalną barierę hydrolipidową, przeciwdziałającą utracie wody. Physiogel® wiąże wodę wewnątrz, chroniąc przed wnikaniem czynników drażniących, dzięki czemu skóra staje się gładsza, bardziej miękka i mniej wrażliwa. Co bardzo ważne kosmetyki Physiogel są hipoalergiczne, bezzapachowe (dzięki czemu nie otępiają zmysłów noworodka!) i nie zatykają porów. Produkty te dostępne są wyłącznie w aptekach.

KONKURS

Jeżeli chcecie aby zestaw dermokosmetyków Physiogel zamieszkał w Waszym domu – weźcie udział w naszym konkursie „Physiogel naturalnie wzmacnia i nawilża skórę wrażliwą”. Zasady są banale, wystarczy, że:

1. Na swojej tablicy na Facebooku udostępnicie TEN plakat. (na Waszą prośbę: jeżeli naprawdę nie masz FB a również chcesz wziąć udział w konkursie to zasubskrybuj nasz newsletter).
2. W komentarzach pod tym postem na blogu napiszecie w jaki sposób, pomimo natłoku codziennych obowiązków rozpieszczacie same siebie i oddajecie się małym przyjemnościom.

Ja na przykład jako że po ciążach moja skóra jest absurdalnie sucha i mało elastyczna każdy dzień zaczynam od pielęgnacji skóry twarzy, a w ciągu dnia wyszarpuję choć chwilę po to by wklepać w ciało balsam. Z kolei wieczorem gdy maluchy padną spać zaparzam sobie ogromny kubek aromatycznej, czarnej herbaty, wyciągam z szafki czekoladę, a potem wyposażona w ten zestaw rozsiadam się wygodnie w fotelu i… nie myślę tylko jak na porządnego czekolado- i herbatoholika upajam się smakiem.

Dajcie znać jak jest u Was, a autorki trzech komentarzy nagrodzimy zestawami o wartości około 95 zł w skład w których wchodzi balsam i krem nawilżający, o takimi (jak klikniecie w obrazek to będzie większy):

a5a

Na Wasze komentarze czekamy do 21.12.14 do godziny 23.59. Przy wpisywaniu komentarza prosimy o wypełnienie pola e-mail (umożliwi to weryfikację laureatów). Wyniki podamy 22.12.14 w tym wpisie. Jeżeli laureat nie poda danych adresowych do wysyłki nagrody do dnia 26.12.14 do godziny 23.59 nagroda przechodzi na kolejną osobę.

Uwaga! Komentarze na blogu są moderowane – jeśli komentujesz u nas pierwszy raz, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem. Czasem w zalewie spamu możemy przez przypadek jakiś komentarz przeoczyć – jeżeli Twój komentarz nie pojawi się w ciągu 24 godzin daj nam proszę znać.

Wpis jest rezultatem współpracy z marką Physiogel

WYNIKI KONKURSU

Dziękujemy umęczone niewiasty za liczny odzew! Tym razem szczęście sprzyjało autorkom komentarzy, które kryją się pod nickami: darianna, mama 3 muszkieterów, weronika weronika. Gratulujemy, a tym do których los się tym razem nie uśmiechnął jeszcze raz dziękujemy za zaangażowanie! Zwyciężczynie prosimy o przesłanie danych adresowych potrzebnych do wysyłki nagrody na adres: kontakt@mataja.pl

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3). Żona Wirgiliusza. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

30 komentarzy

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Darianna

    Hmmm… Podczas ciąży wiecej dbałam o siebie, codziennie smarowałam brzuch oliwką itp itd… Ale po porodzie niestety… faktycznie, czasu szkoda na takie “głupoty” jak pielęgnacja skóry… Przecież cieżko wziąć zwykły prysznic, już nie mówiąc o organizacji domowego spa… Z takich chwil dla mnie to najbardziej lubie poranną kawkę 🙂 Oooo tak! To moja ulubiona część dnia 🙂 Pielęgnacja skóry to tak ad hoc, w biegu, w międzyczasie… bez delektowania się chwilą… Aaaaa chciałoby sie…. posiedzieć z nogami w wodzie z maseczka na gębie i czekoladą pod ręką 😉

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Emi

    Gorący prysznic z pachnącym, pieniącym się żelem/płynem, których mam kilka (naście?) i wybieram zapach w zależności od nastroju – to wieczorem. Dla ducha – na codziennym spacerze z maluchem towarzyszy mi muzyka, najczęściej taka która przywołuje wspomnienia z czasów studiów, niezależności i braku trosk okołodzieciowych. Uwielbiam też wieczorem przytulić się do męża, bez TV, dzieci i problemów wyglądać przez okno w milczeniu.

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Marysia Pa-Ko

    No i tu mam kłopot, bo od 3 miesięcy jestem mamą i o tej mojej biomaszynie zapomniałam… No czasem podelektuję się dłuższym prysznicem, albo przemycę jakiś smakołyk. Ooo albo otrzymam masaż stóp i mizianie od męża 🙂 pozdrawiam 😉

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    iza

    Moja świętością jest KĄPIEL, absolutnie uwielbiam! Z kąpieli wychodzę nowym człowiekiem 🙂
    A w ciągu dnia kiedy bawię się z córcią mam rytuał picia jakiejś delikatnej kawy lub kakao z mlekiem roślinnym, ale obowiązkowo w mojej ulubionej, ślicznej, eleganckiej filiżance z zestawu który dostaliśmy jako prezent ślubny. Taka to moja odrobina luksusu, która pomaga zachować równowagę ciała i duszy, mnie dla siebie i mnie dla dziecka

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Agnieszka

    Po pierwsze uwielbiam kosmetyki physiogel. To jedyny krem do mojej twarzy, który pozostawia ją gładką i idealnie nawilżoną. Po drugie muszę powiedzieć, że mężczyźni na prawdę promienieją po narodzinach dziecka. Przynajmniej tak jest w przypadku mojego męża. W jego spojrzeniu jest taki blask, gdy tylko wspomina o naszej córce. Muszę powiedzieć, że czasami mnie zazdrość zjada, bo nigdy nie widziałam tak wielkiego blasku, gdy na mnie patrzy 🙂
    A co do relaksu. Hmmm… faktycznie było z tym na początku trudno. Ale w ostatnim czasie odnajduje przyjemność w wieczornej filiżance herbaty z dodatkiem pomarańczy, soku malinowego i goździków. Do tego książka (ostatnio znów próbuje podejść do Gry o Tron) albo ulubiony serial (jestem fankom seriali kryminalnych).

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    ruda357

    A jak ktoś nie ma fb to rozumiem, że nie może brać udziału?

    • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

      admin

      Zmieniłam zasady na Twoją prośbę – zobacz regulamin 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

        ruda357

        Dziiękuję 🙂

  • Pierwsze tygodnie po urodzeniu synka czułam się delikatnie mówiąc “nieatrakcyjna” ale bardzo szybko minęło dzięki mojemu narzeczonemu:) który bardzo często mówi mi,że jestem śliczna:) Myślę,że siła tkwi w psychice kobiety,jeśli ma wspierającego mężczyznę przy swoim boku to czuje się piękna.Czasami wieczorem zamykam się w łazience na małe pół godzinki,biorę kąpiel z dodatkiem olejków,wklepuje balsam w ciało,wskakuje pod kocyk (oczywiście wtedy tata dogląda synka),obejrzę serial i nabieram sił na kolejny dzień z synkiem,Alicja mama 6 miesięcznego Gniewka

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Martyna

    Przede wszystkim chciałabym zacząć od tego, że wyłamujemy się z badań, bo ani mąż nie popadł po narodzinach syna w samozachwyt, ani ja nie uważam, abym przestała być atrakcyjna. Ale niewątpliwie o moje dobre samopoczucie każdego dnia dba małżonek właśnie. Myślę, że mam po prostu mądrego faceta, który wie, że lepiej jest mieć zadowoloną kobietę w domu, niż zmęczoną, złą i z małym poczuciem własnej wartości, dlatego to właśnie on mnie rozpieszcza. Głodną nakarmi, śpiącą zamknie w drugim pokoju, żebym mogła się wyspać, a sam zajmuje się dzieckiem, smutną zabiera na spacer, fizycznie wyczerpaną mizia i głaszcze. A ponieważ ja się lepiej znam na kosmetykach, to do tego całego dobrodziejstwa chętnie dorzucam dobry balsam nawilżający (czemu nie Physiogel? 🙂 ) i… czekolaaaadę!

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Andzurka

    Po narodzinach mojej córeczki wyglądałam na kobiete zmeczoną, wypalona, bez iskry , która niegdyś miałam.Jednak chęć powrotu do dawnego wyglądu była na tyle silna, że wyznaczałam sobie kazdego dnia mały cel.Pierwszym była wizyta u fryzjera i zmiana koloru włosów, potem w domu krótka kilku minutowa gimnastyka codziennie, domowe maseczki, ktore nie wymagały ode mnie zbyt wiele poswięcenia.I tak małymu kroczkami wkroczyłam w dawny tryb życia.

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Gaba

    Mataja jak zwykle ma rację i systematyzuje oraz układa oficjalnie na półeczkach informacje, które plątają się podświadomie gdzieś z tyłu głowy 😉 😛 To przecież oczywista, oczywistość, że mężczyzna zostając tatą promienieje, pięknieje, błyszczy i co tam jeszcze…. jeśli szukacie dowodu, wpadnijcie czasem do mojej łazienki, gdzie przed lustrem puszy się mój m. komentując sam siebie, cyt. “Ale ja jestem przystojny” (!!!). Całe szczęście, prócz tego że przystojny, to wyrozumiały, więc od urodzenia pierwszej córki (już ponad 5 lat) dzielnie znosi mój rytuał wieczornej kąpieli. Choć by nie wiem co, zanim kąpię i kładę maluszki, muszę być sama gotowa do snu. Biorę więc kąpiel, która przeważnie trwa około 40 minut i która pozwala mi… spokojnie pomyśleć przede wszystkim. W tym czasie pan przystojny zajmuje się córeczkami 🙂 i uwierzycie? Nigdy mi nawet jednego, złego słowa na to wylegiwanie w wannie nie powiedział 🙂 Drugą rzeczą na którą pozwalam sobie codziennie, jest zrobienie makijażu- sama dla siebie, by czuć się zadbaną, mimo, że nigdzie na krok z domu nie wychodzę. A z ciekawostek dodam, że kiedy się poznaliśmy, ja do wyjścia szykowałam się czasem 3 godziny wcześniej, teraz razem ze zrobieniem pełnego makijażu schodzi mi 15 minut i popędzam mojego m., który piękni się przed lustrem 😉

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    Katarzyna

    Jest dobrze po 21.00. Mój mały terrorysta zasnął pół godziny temu. Teraz jestem tylko ja…ściany salonu wypełnia cichuteńki głosy Imany, a blask zapachowych świec tworzy subtelny klimat. Naciskam w głowie trzy klawisze: Alt+Ctrl+Del i jestem off. Nagle znikają: rachunki, zakupy, pieluchy, problemy z brzuszkiem, snem, płacz, odparzenia, sprawy na wczoraj. Odlatuję, niczym ptaki do ciepłych krajów. Za chwilę moja łazienka zamieni się w salon kosmetyczny, tworzący wSPAniałe warunki do relaksu. Ciepła kąpiel z masażem, maseczka na twarz, ręce, stopy. Zapach soku porzeczkowego, jako że matka karmiąca musi znaleźć substytut czerwonego wina, miesza się z zapachem aromatycznych kul zapachowych do kąpieli. Myślę sobie, że gdyby ten sok, będący w wyobraźni czerwonym winem, pachniał tak, jak moje małe SPA w tym momencie: wanilią, cynamonem i czekoladą…byłabym uzależniona! Po zabiegach funduję sobie jeszcze pół godzinki z Joanną Chmielewską – to jedyna kobieta, z którą uwielbiam spędzać wolne chwile, bo jej książki to dla mnie zupełny reset. Obowiązkowo wieczór wieńczy moment, który sprawia, że relaksuję się w 100% – to ramiona mojego męża. Bezpieczna, ciepła przystań… Taki wieczór jest jak łyk zimnej wody mineralnej na pustyni pragnień, ładujący akumulatory na kolejny dzień!

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    klarysa

    KAWA!
    – rano i w południe ją piję,
    – wieczorem podczas kąpieli szoruję się jej resztkami z ekspresu, żeby bosko wyglądać,
    – a na sam koniec dnia, kiedy wszyscy już śpią, delektuję się likierem kawowym, który sprezentował mi mąż.

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2014

    mama 3 muszkieterów

    Ja jak urodziłam pierwszego synka byłam piękna i młoda 🙂 tylko że o 30 kg grubsza niż przed ciążą. Więc jak tylko doszłam do siebie, pokochałam się ze swoim rowerkiem stacjonarnym i to było codzienne 45 minut dla siebie. Kochałam ten czas- ja , rower dr house i pot. Po roku było 30 mniej a po dwóch latach 40 mniej 🙂 . Jak doszłam do tego, iż mogłam stwierdzić, że jestem zadowolona z siebie i czuję się dobrze we własnym ciele, okazało się , że jestem w ciąży. Chciał -nie chciał musiałam zaprzestać relaksu na rowerze – lekarka zabroniła i wróciłam do przyjemności objadania się:) (lubię sobie w ciąży dogodzić:) )….po 9 miesiącach miałam 30 na plusie. Rower znowu się do mnie uśmiechał. “Wytresowałam” – sen dzieci, i powróciłam do czasu dla siebie w tym samym wydaniu z innym serialem znalezionym w sieci, lub z książką:) Wspominam te kilometry ujechane w miejscu cudownie. Nigdy nie przemyślałam tyle różnych spraw jak w tym czasie kiedy pedałowałam. Po trzeciej ciąży….rower umarł. Żałoba nie trwała długo bo dostałam przyjaciółkę bieżnię:) i to jest mój sposób na zadbanie o siebie zarówno psychicznie i fizycznie. Niestety nie mam już tyle swobody aby udało mi się codziennie, ale staram się (przy pomocy mojego męża) często. Nie lubię sportów grupowych ale taki indywidualny uwielbiam. Ciało już nie będzie takie jak przed lub poi pierwszej ciąży bo jestem o 10 lat starsza, ale duchem czuję się najlepiej ze wszystkich lat swego życia. …Namawiam mojego synka najstarszego aby szedł w kierunki chirurgii plastycznej 🙂 bo piersiom nic już nie pomoże …ale on się tylko śmieje:0)
    ps. Mój mąż razem ze mną był w ciąży i też po porodzie musiał “uszczuplić jadłospis:)”- Smił się , że “jadł za dwoje” a teraz ma dietę karmiącej matki :

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Monika

    Przyznam że przy dwójce dzieci , gdzie jedno jest mega ruchliwe, dociekliwe i chcące zabawy z rodzicielką w ciągu dnia ciężko jest znaleźć 100% czas dla siebie. Baaa… nawet go tak naprawdę nie ma:D. Rano jest czas na szybkie umycie się i wklepanie kremu do twarzy. A potem obowiązki. Chociaż jak mąż jest w domu to za każdym razem udaje mi sie “kochanie zrób kawę i sniadanie dla rodziny” 😉 W ciągu dnia jestem matką, żoną. W 100% poświęcam się dzieciom , a raczej staram. Ale w ciągu dnia to jest balsam dla mnie. Zabawy z dziećmi, ich uśmiechy na twarzy. Gdy się bawimy to tak jakbym była na siłowni, czasem na najlepszym skeczu. Nadchodzi wieczór, dzieci odpłynęły już do krainy snów. Ja ogarnęłam sajgon po całodziennych zabawach itp. lub zleciłam tą robotę mężowi. Mogę skupić się na sobie. Przynajmniej raz w tygodniu staram się wziąć długą kąpiel (zawsze jest to szybki prysznic, bo a nóż się któreś obudzi i tata będzie bee). Ale jeśli jest to kąpiel to najlepiej z olejkami, ciepła, oj i to bardzo. Z muzyczką w tle. Maseczką na twarzy.Mogę zamknąć oczy i przenieść się gdziekolwiek chcę (ale nie daleko , niestety , bo a nóż jednak będzie potrzebna interwencja). Po kapieli czas na balsam. A potem ciepła herbata, ramiona męża i jakiś program w TV, lub czasem znajomi z którymi można porozmawiać na FB (dla matki dwójki dzieci zbawienne rozwiązanie, bo nie zawsze jest możliwość odwiedzenia wszystkich , szczególnie gdy jedno gardzi jazdą samochodem).Są też dni kiedy dbam o swoje ciało wyciągając siódme poty z siebie ćwicząc, chociaż tą opcję lubię i robię jak najmniej 😛 A gdy przychodzi pora snu , to najlepsze rozwiązanie – mocno wtulić się w swoją drugą połówkę i zaśnięcie z nadzieją że dziś pobudek będzie mniej niż wczoraj ;P
    Ale najlepszym rozwiązaniem jest akceptowanie siebie oraz to że akceptuje Nas partner.
    Owszem dbanie o siebie , rozpieszczanie jest ważne. Ale nie powinnyśmy robić tego obsesyjnie, bo popadniemy w kompleksy.

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    cotti

    Staram się robić to, co powinnam, czyli w pracy pracować (a nie myśleć o dzieciakach) a w domu – być z dziećmi (a nie myśleć o pracy).
    Pozwalam sobie na niedoskonałość – nie prasuję nocami, nie układam pedantycznie zabawek… dużo rzeczy jeszcze nie robię… za to daję sobie czas – regularnie wychodzę pobiegać, uczę się też hiszpańskiego. Wieczorami nie krzątam się przesadnie, tylko biorę ciepłą kąpiel, w trakcie której od razu kładę na twarz maseczkę, mam wtedy czas na lekturę. Nie zapominam o kremie na noc, ani o kremie zabezpieczającym przed zimnem rano.
    Kocham życie i staram się, aby było to po mnie widać 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    sylwik

    Ja dopiero 3 tyg. po porodzie, więc narazie rzeczywiście tego czasu mało.. Co prawda mały sporo śpi, ale najlepiej u mnie na rękach, jak go odłożę to zaraz się budzi.. Na szczęście od czasu do czasu uda mi się go wpakować do chusty, a wtedy wreszcie mogę zająć się SOBĄ 🙂 Pierwsze co robię to herbata z imbirem – ostatnio uwielbiam 🙂 Potem balsam na brzuch – z nadzieją że chociaż trochę te rozstępy wyblakną (o ile chustę zawiążę na tyle wysoko, że mogę się dostać do brzucha 😉 ) i krem do twarzy – też mam bardzo suchą skórę teraz. Jak jest tata to uda się wziąć prysznic i umyć włosy 😉 Jeszcze do tej pory nie miałam czasu na malowanie paznokci, ale mam nadzieję że też w końcu się uda 😉 W tej chwili to tyle co robię dla siebie. Jak mały śpi na mnie, to czasem jedną ręką go podtrzymuję, a drugą nawet udaje mi się zrobić makijaż – ale nie codziennie, bez przesady 😉 Koło południa też zwykle udaje mi się już uczesać. Małymi kroczkami wracamy do normalności 😉 /na fb udostępniłam jako Sylwia Cz/

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    malami

    Jestem mamą 6 tygodniowego szkraba. To moje pierwsze dziecko, więc mimo teorii nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, ile czasu i energii wymaga zaspokojenie wszystkich potrzeb fizycznych jak i emocjonalnych dziecka.
    Po całym dniu spędzonym razem, gdy z pracy wraca mąż a mały jest nakarmiony, przekazuję go w ręce taty, a ja dla relaksu i higieny wskakuję pod gorący prysznic. Po prysznicu dokładnie smaruję się balsamem, by moje ciało również poczuło się dopieszczone.
    Na początku mężowi nie zawsze wychodziło uspokajanie syna i często z łazienki słyszałam jego przejmujący płacz, przez co rytuał pielęgnacyjny szybko porzucałam i zaniepokojona biegłam zobaczyć co się u nich dzieje… W ten sposób przesuszyłam skórę na biodrach i udach, która zaczęła mnie strasznie swędzieć…
    Po prysznicu czeka na mnie zazwyczaj gorąca kawa z mlekiem i małe słodkie „co nieco”, zatem mogę zasiąść w moim ulubionym fotelu z książką na minimum 15 minut relaksu psychicznego. W ten sposób odprężona z radością idę karmić mego kochanego synka 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Anna

    Zwykły prysznic i kąpiel są jak chwila w luksusowym spa 😉 Przy 2 małych dzieci (2 lata i 4 miesiące) doceniam nawet małe rzeczy i staram się relaksować jak mogę. Biegnę do dzieci! Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    ruda357

    Czas dla siebie przy dwójce małych dzieci wciąż brzmi trochę abstrakcyjnie, ale ja się nie poddaję i poza wizualizacją samej siebie w wannie pełnej pachnącej piany (wanny wciąż jeszcze nie mam), staram się pomalutku urywać trochę czasu dla siebie. Po pierwsze chociaż chwilka z książką i kubkiem zielonej herbaty albo przy podłym nastroju, gorącej czekolady – to mnie uspokaja i odrywa od codziennych obowiązków. Po drugie mini czy raczej mikro-SPA w łazience, czyli prysznic, peeling, maseczka i jakieś fajne pachnące masło czy balsam do ciała, a jak na koniec jeszcze mąż masaż stóp zrobi, to już pełen odlot! 😀 A po trzecie – to na masażu się zazwyczaj nie kończy, ale tu już może w szczegóły nie będę się wdawać 😉

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Ita

    A ja pozostanie zadbana i kobiecą kobietą posawiłam sobie za punkt honoru i od dnia porodu (2 miesiące i 5 dni) ani jednego dnia sobie nie odpuściłam.Codziennie prysznic aromatyczny do 12 z masażem ud olejkiem,codziennie choć szczątkowy ale jednak makijaż(choćby wszystko łącznie miało mi zając 5 minut).Nie chodzę w dresach.W ten sposób pozostaję sobą,mam jakaś stałą,na której się opieram.Dzięki temu też,kiedy jest mi bardzo trudno (Teo ma kołki,wzdęcia,zatkany nos i generalnie głównie płacze-od tygodnia jest lepiej:))myślę sobie,że jestem nadal tą sama zadbaną kobietą z ciałem nawilżonym i okiem zrobionym;),mi to dodaje siły i energii.Moja zasada jest banalna-szczęśliwa mama= szczęśliwe dziecko.

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Marysia

    teraz moja cora jest juz starsza (1,5roku), a ja czekam na nowe rozstepy (drugie potomstwo w drodze) wiec powinnam cos zaczac robic… poki co udaje mi sie czasem wziac samotna kapiel z kakowym plynem, ktpry pachnie jak swiateczne ciasteczka <3

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Weronika Weronika

    Ha! To jest arcyciekawy temat. No wiec ja- spie. Taki moj beauty sleep. Robi sie to tak – przychodzi ojciec potomka ,a ty juz serio nie masz ochoty na dalsze wyrywanie wlosow,gryzienie,drapanie i plucie( tak,podobno mam dziecko,nie diabla tasmanskiego,ale tylko podobno) a ty,lezac ze smarkaczem w lozku udajesz spiacy kamien. Jestem w tym mistrzem. Dobra jest tez kapielowa krioterapia- jako ,ze w tej chwili w Szkocji raczej cieplo nie jest,a mieszkajac w domku z kartonu ogrzewanego li i jedynie pradem- zamiast buc piekna i smukla syrenka najchetniej na zime obrostabys w tluszcz jak ,nie przymierzajac,foka. Wiec- wychodzac z wanny masz ekstraszybkie ruchy suszac sie i maziajac balsamem. A potem lecisz biegiem pod koldre,przez tv , zeby w nagrode zjesc samatke z czekolady. Przypominam- czekolada to salatka ,bo tak na prawde rosnie na drzewie. Zeby nie straszyc przechodniow moja urocza fizjonomia- robie makijaz. I tak ,nawet w tolerancyjnej Szkocji bywa,ze patrza na mnie jak na wariatke ,bo bardzo czesto zspominam,ze oto jestem kobieta elegancka. I pakuje sobie piesc do oka ,dzieki czemu wygladam jak panda wielka. Raczej srednio sie do tego nadaje. Musialabym miec grubsza kolezanke z problemem ze zrzuceniem,wtedy schudlabym jej na zlosc. Taki mam charakter podly juz… 😉

  • Odpowiedz Grudzień 16, 2014

    Cordial

    Urodziłam bliźniaczki i z czasem krucho. Jednak co sił chcę powrócić do mojego umięśnionego brzucha i jak tylko lekarz mi pozwolił zaczęłam chodzić na basen, a obecnie dodatkowo na jogę, by po praktycznie całej przeleżanej ciąży, ponownie uelastycznić swoje ciało. Z mini zabiegów staram się chwilę po prysznicu systematycznie powcierać w “krytyczne” 😉 części ciała balsamy, żeby, tak jak i stawy, uelastyczniała i mam nadzieję ujędrniała się moja skóra. A dla lepszego wchłaniania pod prysznicem staram się pamiętać co najmniej dwa razy w tygodniu używac peelingu dla lepszego wchłaniania kremów. nie kosztuje mnie to zatem szczególnie wiele dodatkowego czasu skoro jest to codzienna higiena (no chyba, że sam basen i joga – ale tutaj mój mąż dzielnie zajmuje się 3 miesięcznymi córami)

  • Odpowiedz Grudzień 17, 2014

    Jola

    a ja mam taki sposób- staram się nie wyglądać jak zombie, czyli rano ubrać się przyzwoicie (nawet jeśli nie mam zamiaru wychodzić z domu) i zrobić lekki makijaż.Wtedy nie mam ochoty uciekać przed swoim odbiciem i jakoś mi lepiej ze sobą. Raz w roku (co najmniej) staram się wyjechać na weekend w góry z przyjaciółkami.Dzieci ( 1,5 i 2,5 lat zostawiam z mężem lub mężem i babcią) . Wykorzystuję też moje pociechy do robienia masażu;). Otóż narysowałam flamastrem ulice na plecach mojej koszulki, kładę się na kanapie i relaksuję a dzieci jeżdżą autkami po plecach.Polecam bardzo przyjemna sprawa;)może nie trwa długo (do 5 min.) ale zawsze coś

  • Odpowiedz Grudzień 17, 2014

    Jola

    Niesamowite jest przeczytać, że wszystkie młode mamy mają się podobnie, ale się nie poddają i walczą – czasem mniej czasem bardziej, jesteśmy niesamowite:D wiecie?bardzo mi to dziś poprawiło humor

  • Odpowiedz Grudzień 17, 2014

    hania

    Gorąca herbata z sokiem najlepiej malinowym, ale innoowocowe takoż, domowej roboty, o pojemności min 500 ml, od wewnątrz. Od zewnątrz olejek ze słodkich migdałów na mokre ciało po kąpieli. A dla duszy nauka szycia na maszynie, idzie powoli bo przy dwójce maluchów czasu niewiele, ale chcieć to móc :D.

  • Odpowiedz Lipiec 30, 2015

    Aniela

    Tych wieści właśnie poszukuje. Dziękuję za poświęcony czas na popełnienie tego wpisu.

Leave a Reply