Oko Wielkiej Matki patrzy!

Nie wiem czy wiecie, że kilka tygodni temu porzuciliśmy nasze dotychczasowe lokum w najbrzydszej kamienicy na całej ulicy (serio!) na rzecz domku. Oczywiście ja zamiast cieszyć się przeprowadzką zamartwiałam się tym jak u  licha ogarnę dziatwę rozproszoną po całej chacie bo ze statystyk wynika, że dzieciaki najczęściej ulegają wypadkom właśnie w domu. Najbardziej narażoną grupą są maluchy do 4 lat. Czyli moje.

Przy czym chłopcy ulegają domowym wypadkom częściej niż dziewczynki.

Jak patrzę na Drugorodnego to nawet wierzę – koleś wsadza łeb tam gdzie Pierworodna nawet paznokcia nie wetknie. W związku z tym przepis na katastrofę mieliśmy gotowy już w dniu przeprowadzki i faktycznie długo czekać nie trzeba było – 12 czerwca ten jakże uroczy młody człowiek uznał, że rodzice dawno w piątkowy wieczór nigdzie nie wychodzili więc wspaniałomyślnie postanowił nas wyciągnąć z domu na…

(fanfary, prosimy)

CHIRURGICZNĄ IZBĘ PRZYJĘĆ

Wiem, że brzmi to tak ekscytująco, że już w sekrecie planujecie podobny wypad na zbliżający się weekend, ale tak szczerze to nie polecam. W piątkowe wieczory po izbach przyjęć pałęta bowiem się cała rzesza małych, zakichanych bomb biologicznych i łatwo o pamiątkę w postaci nader uporczywej zarazy. Nam przywleczona ze szpitala gruźlicodżuma wycięła 2 tygodnie z życiorysu. Dwa tygodnie wycierania glutów i słuchania szczekającego kaszlu…

Dobra, ale ja nie o tym miałam, tylko o tym, że do dziś pluję sobie w brodę, że feralnego wieczoru nie włączyłam naszego sprzętu do inwigilacji bo być może udałoby się nam uniknąć tej ekscytującej wyprawy.

A właśnie bo tego też nie wiecie – odkąd tu mieszkamy mam kamerę EyeOn Baby od D-link i niczym Big Bradzer prowadzę nieustający monitoring moich dzieci. Pytacie czemu nie wystarczy mi najzwyklejsza niania elektroniczna?

Otóż sprawa jest prosta – dzięki kamerze nie tylko słyszę, ale też widzę co robią huncwoty, a to ważne bo taki np. Drugorodny nie jest już miłym noworodem, który po przebudzeniu uprzejmie zwiastuje swą obecność donośnym rykiem. Nie, on jest już całkiem kumatym chłopcem, który budzi się z myślą, że oto właśnie nastała ta chwila kiedy zdobędzie świat w związku z czym bezszelestnie wymyka się z łóżka i zmierza ku okolicznym parapetom/kontaktom/schodom i takim tam.

O proszę tu na przykład grzecznie spał…

Screenshot_2015-06-30-19-10-57[1]

…. ale już chwilę później powstał niczym hrabia Dracula i nie wydając z siebie dźwięku w siną dal się udał…

Screenshot_2015-06-30-19-28-14[1]Sorry za tę pasiastą piżamę, ale jasny gwint zapomniałam, że będę robić foty i zamiast mu jakieś hipsterskie odzienie walnąć to ubrałam w to co zawsze, czyli w resztki, które mu zostały po siostrze…

Monitorowanie poczynań dzikusów prowadzę zresztą także wtedy gdy nie śpią – mogę ich spokojnie zostawić bawiących się na górze i iść do kuchni gotować obiad wyżerać czekoladę.

2015063007093565320150630073800737Gdy pisałam tekst “Nie wychowuję syna na mężczyznę” jeszcze nie wiedziałam, że ulubionymi zabawkami mojego syna będą wózek i fioletowa lalka… 😀

Ale najlepsze jest to, że kiedy przyjeżdżają do nas dzieciaci znajomi to nikt nie musi opuszczać towarzystwa by pilnować dzieciaków w ich pokoju bo delektując się przebywaniem li tylko z osobnikami o stałym uzębieniu cały czas widzimy na monitorze co robi młodzież, a jak robi coś niedobrego to… dalej nie musimy ruszać się z kanapy – wystarczy, że naciśniemy sekretny przycisk mikrofon i kamera na górze przemówi naszym głosem, wrzeszcząc przykładowo “ej, złaźcie natychmiast z tego regału!!”. Dwukierunkowe audio to naprawdę genialna sprawa!

Jednak najbardziej genialną sprawą w EyeOn Baby jest to, że możecie podglądać poczynania dziecka nawet wtedy gdy… jesteście poza domem co dużo daje np. w przypadku rodziców zostawiających maluchy pod opieką niani!

Zastanawiacie się teraz jakież to nowoczesne komputry i satelity trzeba ukraść z siedziby NASA żeby móc korzystać z EyeOn Baby? Otóż nie trzeba nic kraść! Serio! Do zabawy w Big Madzera wystarczy kamera EyeOn Baby, wi-fi oraz smartphone albo tablet na który ściągniemy specjalną (bezpłatną) aplikację. Koniec!

Żeby wam pokazać jakie to proste mam nawet zdjęcie na którym trzymam telefon z aplikacją, którym robię zdjęcie na którym trzymam telefon z aplikacją którym robię zdjęcie na którym trzymam…

screen 1O masz Ci los! Znowu zapomniałam nas przebrać do zdjęć! Jak się przyjrzycie to zobaczycie nawet metkę na spodniach Pierworodnej bo nie zauważyłam, że ubrała je sobie na lewą stronę… W sumie to nie musicie się przyglądać bo mam nawet fotę okolicznościową z metkami jak byk (i dopiero na niej zauważyłam te metki…):

screen 3

Patrzcie na metki i nie zwracajcie proszę uwagi na to, że 7 minut po poprzednim zdjęciu nadal robiłam sobie zdjęcia z telefonem…

Prawdę mówiąc po tych 7 tygodniach użytkowania jestem bardzo zdziwiona tym jak bardzo nam się ta kamera przydaje – owszem nie jest to akcesorium niezbędnę do wychowania człowieka, ale barrrdzo ułatwia życie. Zwłaszcza, że poza tym wszystkim co napisałam powyżej EyeOn Baby ma masę innych fajnych rzeczy (choć niestety nie wiesza sama prania nad czym ubolewam!), takich jak:

– funkcja detekcji głosu, ruchu i temperatury w pomieszczeniu sygnalizowane powiadomieniami push

– czterokrotny zoom cyfrowy (można przybliżyć żeby sprawdzić co też ten nasz berbeć właśnie wtranżala)

– kołysanki – możemy zdalnie włączyć maluchowi jedną z 5 wgranych kołysanek

– ładny wygląd

d-link
– możliwość zmiany koloru elementów dekoracyjnych w kamerze (różowe lub niebieskie)

– pełna mobilność – kamera jest lekka i niewielka więc można ją swobodnie nosić po chałupie i postawić gdziekolwiek bądź, a nawet zabrać ze sobą na wakacje bo spokojnie zmieści się do damskiej torebki. Tylko jak już będziecie przenosić kamerę  to pamiętajcie żeby ustawić ją poza zasięgiem małych łapek bo inaczej będziecie widzieć li tylko takie obrazki:

20150630092747763

– gniazdo na kartę microSD dzięki czemu możemy wszystko zapisać i odtworzyć później!

– naprawdę prosta instalacja i użytkowanie (ja tylko nie umiem dojść do ładu i składu z godziną – zawsze wyświetla mi się zła i nie chodzi tylko o to że przesunięta o godzinę bo czasem jest naprawdę z czapy?)

– bezpieczeństwo przekazu – D-link zastosował zabezpieczania, które w zasadzie uniemożliwiają przechwycenie sygnału i podgląd dziecka przez osoby niepożądane

– jakość HD nie tylko w dzień, ale też w nocy (kamera sama przełącza się na odpowiedni tryb gdy zrobi się ciemno/jasno):

Screenshot_2015-06-30-20-26-36[1]

Przyczepić się mogę tylko do tego że:

– jest minimalne opóźnienie głosu gdy to my coś “mówimy przez kamerkę” do dziecka – minimalne bo jakieś 2 sekundowe, ale jest i mnie to wkurza

– w trybie nocnym kamerka świeci niczym choinka na gwiazdkę i nie da się tego wyłączyć (a przynajmniej ja nie umiem) – i nawet nie chodzi o to że to światło jest jakieś super mocne i budzi dziecko bo tak nie jest, ale ja po prostu nie lubię jak nie mogę sobie wszystkiego sama regulować w elektronice 😉

nocnyTo nie UFO to EyeOn Baby w nocy

– ano i jeszcze bezsensu jest to że jak się ją uruchamia to wydaje dźwięk jak taki dżings co przed panią zapowiadającą pociągi na dworcu PKP zawsze rozbrzmiewa. I ten dźwięk jest głośny – dlatego jak wtedy 12go zapomniałam włączyć zanim młody zasnął to potem już nie włączyłam żeby go nie obudzić… Jak się skończyło sami wiecie 😉

Niemniej generalnie choć na początku byłam nastawiona do EyeOn Baby nieco sceptycznie to teraz jestem zachwycona i koncypuje jak przekonać przedszkole Pierworodnej bym mogła tam kamerkę zostawiać na czas jej pobytu. Zresztą monitoring dostępny on-line dla rodziców powinien być moim skromnym zdaniem obowiązkowy w każdym przedszkolu! O!

Wpis jest rezultatem współpracy reklamowej z D-link

Mama Pierworodnej i Drugorodnego. Żona Wirgiliusza. Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. No ewentualnie jedzeniem ciastek.

40 komentarzy

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    chiomega

    Jak zwykle, fajny wpis. Dla nas kamerka byla jednym z glownych zakupow w wyposazeniu dla dziecka. Nasza nie ma opcji wi-fi bo slyszalam o wypadkach kiedy jakis dewiant/psychopata zlamal kad wi-fi i pozniej gadal przerazliwe rzeczy do dziecka – dlatego tez wazne jest haslo trudne do zlamania.

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      No D-link ma zrobione tak że przechwycenie sygnału jest praktycznie niemożliwe – choć rozumiem obawy bo sama miałam na początku 😉

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Nika

    Fajna rzecz, szczególnie w domku. My mamy monitor Angel, bo nam – rodzicom wcześniaka – zalecono przy wypisie ze szpitala. Baaaaardzo polecam! Nadal używam funkcji fonii (prawie 2 lata już), bo w nocy śpimy w oddzielnych pokojach, więc czasem ciężko się obudzić, a drzwi do sypialni młodej zamknięte, bo kocur hałasuje w nocy…
    🙂
    Zdjęcia super, a pokoik jak ślicznie urządzony. Nie boisz się takiej ładnej jasnej wykładziny w pokoju dziecięcym? My mamy pasiastą – nic nie widać! ;D

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      To panele :))

      • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

        Nika

        O rany, muszę sobie okular zakupić, ślepnie matka. 😛

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Matka Córek

    Ty wcale nie żresz Maltesersów, oszukujesz.

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      Żrem. Ino mam wielu przyjaciół. Wśród tasiemców 😛

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Kasia

    Dobra juz skonczylam sie smiac z tych twoich komentarzy pod zdjeciami to teraz moge ci napisac ze bardzo mi sie ten artykul przyda tez bedziemy zmieniac mieszakanko na domek wiec jak znalazl… 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      No w mieszkaniu nie wiedzę wielu zastosowań ale w domu faktycznie się bardzo przydaje i przewyższa zwykłą nianię pod każdym względem 🙂 to fajowej przeprowadzki!

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Kasia

    Szkoda, że nikt nie przeanalizował do tego szkodliwości fal radiowych na maluszków. Niestety są szkodliwe 🙁 Szczególnie w chwili nawiązywania połączenia. Telefon, wifi jeden czort. No i niestety nie da się tego w 100% wyeliminować. I cholera chyba będę musiała sobie kupić to cud techniki! Też uważam, że monitoring powinien być w żłobkach i przedszkolach obowiązkowy.

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      To szaleństwo dot. szkodliwości wi-fi jest trochę przesadzone jednak, wiem że teraz się nakręca ale nie do końca jest evidence-based 😉 a przez nasz dom nawet bez naszej sieci przechodzą trzy inne więc uciec nie uciekniemy.

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Mada

    Mam identyczna kamerę. Powiem szczerze ta zielona czy tez niebieska/czerwona lampka z góry świecąc denerwowała mnie cała noc od samego początku. Odkryłam jednak i jest opcja wyłączenia. W ustawieniach: dioda led. Nie moge jednak juz podać gdzie dokładnie, poniewaz zrobiłam aktualizacje oprogramowania i wszyskto wyglada inaczej. Są bogatsze funkcje (np wyznaczenie obszaru ekranu gdzie ma byc reakcja na ruch) ale ogólnie poprzedni system był czytelniejszy i jak nie trzeba lepiej nie aktualizujcie 😉

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Mada

    Mam identyczna kamerę. Powiem szczerze ta zielona czy tez niebieska/czerwona lampka z góry świecąc denerwowała mnie cała noc od samego początku. Odkryłam jednak i jest opcja wyłączenia. W ustawieniach: dioda led. Nie moge jednak juz podać gdzie dokładnie, poniewaz zrobiłam aktualizacje oprogramowania i wszyskto wyglada inaczej. Są bogatsze funkcje (np wyznaczenie obszaru ekranu gdzie ma byc reakcja na ruch czy tez wyłączenie melodyki PKP “na powitanie” 😉 ale ogólnie poprzedni system był czytelniejszy i jak nie trzeba lepiej nie aktualizujcie 😉

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      O ty patrz! To muszę poszperać może wyłączę tę choinę w końcu! Dzięki! A aktualizację chyba mam? Chyba. Ale możę i nie mam. Nie wiem w sumie haha.

      • Odpowiedz Lipiec 5, 2015

        Mada

        Nie ma za co 🙂 po Twoich zdjeciach widze ze to poprzedni system. Ten lepszy 🙂 Ta aktualizacja o której pisałam jest na IOSa. Nie wiem czy na inne systemy tez.

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    mykofenolan

    Uwielbiam Twoje poczucie humoru 🙂
    a swoją drogą – mnie w d-linku wkurza długa pierwszorazowa instalacja w nowej sieci – samo “oko” nie jest routerem i na wyjazdach instalacja tej kamerki trwa i trwa… może kiedyś to opanujemy (tzn mąż, bo ja to na bank nie opanuję). no i termometr ciut oszukuje, bo samo oko się grzeje 😉

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      Dziękuję 😀 a funkcję termometru to w ogóle mogliby jednak zamienić na funkcję wieszania prania 😀

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Lipski

    Widzę, że temat kamerki powraca, kiedys sie chyba na insta już przewijał. My coprawda na 36 metrach nie potrzebujemy, bo młody człowiek co 3 kroki trafia na koniec mieszkania, ale sprzęt zdaje się być genialny. A jesli przedszkola mają opory, to może pora założyć własne Mataja Science & Fun przedszkole?

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      Ty ja i tak nie całkiem zdrowa na umyśle jestem, ale jakbym pracowała w przedszkolu to by mi się ostatnie zdrowe klepki popsuły ;))

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Ewa

    Heh… kusi mnie to kupić i obserwować co moja mama daje młodemu do jedzenia kiedy ja jestem w pracy i ile warstw odzienia mu zakłada… 🙂 Eye on Grandma :> A tak w ogóle, Alicjo – Twój Drugorodny jest mniej więcej chyba wieku i wymiarów mojego Pierwo/Jedynopókicorodnego :). Też tak macie? Maniakalne przyglądanie się dzieciom w wieku Waszych dzieci (wszystkie większe lub mniejsze nie są już tak interesujące).

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      Haha miałam tak przy pierwszym dziecku, przy drugim przechodzi bo zapominasz w jakim jest wieku 😀

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Danka

    Kamerka ma jedną wadę tj. wąski kąt widzenia… U mnie w mieszkaniu musiałabym mieć conajmniej 3 kamerki typu rybie oko albo z 5-6 takich… 🙁

    • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

      Alicja

      U mnie w rogu chwyta całe pokoje, ale faktycznie może w większych pomieszczeniach nie być tak różowo.

  • Odpowiedz Lipiec 1, 2015

    Diana

    Kapitalna sprawa!
    Nam by się taka przydała, najlepiej w każdym pomieszczeniu na piętrze 😉 Mała biega ze swojego pokoju do naszego, od łazienki chroni ją na szczęście barierka. Nie musiałabym wtedy być przy niej cały czas. Jestem ciekawa, czy w UK takową dostanę.

  • Odpowiedz Lipiec 2, 2015

    Jerzy

    Też coś takiego kupimy to będę mógł podglądać syna (i przy okazji żonę) kiedy będę na statku

  • Odpowiedz Lipiec 2, 2015

    Monia

    Kwestia błędnej godziny to z pewnością kwestia braku synchronizacji strefy czasowej pomiędzy telefonem a kamerka, dla przypomnienia Polska leży w strefie gmt+1, obowiązuje obecnie w tej strefie czas letni ;-)po ustawieniu takich parametrów w kamerce (zakładam, że. większość użytkowników smartphonów ma w telefonie ustawioną opcję auto czyt. pobieraj ustawienia z sieci) powinno być ok.
    Pozdrawiam

    • Odpowiedz Lipiec 2, 2015

      Alicja

      No właśnie synchronizacja nic nie daje 😉

  • Odpowiedz Lipiec 2, 2015

    piwnooka

    Ale macie seksowną nianię! :)))

  • Odpowiedz Lipiec 2, 2015

    malami

    Gratuluję przeprowadzki 🙂
    Zdjęcia świetne robi ta kamerka!, nie dziwię się, że po tylu minutach nadal strzelałaś fotki 😉
    Obserwacja dzieci gdy myślą, że nikt na nie nie patrzy jest interesującym zajęciem 🙂 Przynajmniej możesz obiektywnie zareagować na jakiś konflikt typu ‘mamo to on zaczął’ 😀

  • Niania rzeczywiście seksi;-)

  • Odpowiedz Lipiec 5, 2015

    Lili

    Niezły pomysł ten “EyeOn Baby”, ale i tak to to, na co WSZYSCY zwróciliśmy uwagę, to Twoje superszczupłe nogi!! 🙂 EyeOn You, Ala 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 5, 2015

    AZ

    Właśnie wczoraj szukałam jakiejś fajnej niani elektronicznej, u nas córa jeszcze nie potrafi zejść z łóżka (jeszcze nie raczkuje), ale zaczęła czasami po obudzeniu wędrować na brzuchu. Zdarzyło jej się zleźć z łóżka z ogromnym łoskotem, ryk był niesamowity. Wolałabym aby nie powtórzyło się, więc takie rozwiązanie byłoby idealne. Jest tylko jedno ale…ani ja ani mąż nie mamy smartfona ani tableta, nie idziemy z biegiem czasu (nie mamy nawet facebooka), trzeba by było kupić albo mieć ciągle włączony komputer. A tak na marginesie to jak sobie radziłaś z tym Twoim wędrownikiem jak jeszcze nie radził sobie ze schodzeniem z łóżka? Miałaś na to jakiś sposób? Ja właśnie próbuję coś wymyślić, obstawienie czymś całego łóżka raczej byłoby ciężkie, jeszcze cięższe byłoby przyzwyczajenie mojego małego łobuza do łóżeczka.

    • Odpowiedz Lipiec 5, 2015

      Alicja

      Po pierwsze czapki z głów za życie bez elektroniki! Wow! Po drugie – zanim młody nauczył się schodzić działały tylko forty z poduszek i kołder – był obłożony z każdej strony i liczyłam że dobiegnę na dźwięk pierwszego szelestu i go złapie. I wtedy to było możliwe bo w poprzednim mieszkaniu sypialnie mieliśmy zaraz obok salono-kuchni więc na każdy dźwięk leciałam do niego. O łóżeczku niemowlęcym u nas też nie ma mowy 😉

  • Odpowiedz Lipiec 13, 2015

    Mariusz

    Jestem świeżo-upieczonym tatusiem, Malutka ma tydzień, śpi po jedzeniu, kupka na bieżąco i ogólnie jest lepiej niż wszyscy mówili (przynajmniej na razie). Bardzo podobają mi się Pani wpisy i dość nowatorskie podejście do wychowania. Moi rodzice zawsze mawiali: jak chcesz naprawiać świat zacznij od siebie; niestety zapominali sami to wdrażać przy wychowaniu swoich dzieci. Dzięki Pani artykułom zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo ważne jest zmienianie siebie jeśli zamierzam zmienić swoje dziecko (tzn jej zachowanie, aczkolwiek jeszcze nie teraz; 1 tydz to troszkę za wcześnie na tłumaczenie i wdrażanie zasad :D)
    Ok dość schlebiania, chciałem odnieść się do powyższego artykułu. Po pierwsze odebrałem artykuł jako reklamę jednego produktu a nie metody wychowawczej, czy też opisu narzędzi wspomagających wychowanie dzieci. Po drugie mam mieszane uczucia co do obserwowania dzieci okiem kamery (tak ByTheWay moja narzeczona byłaby zachwycona rozmieszczeniem systemu stałego monitoringu w całym domu, z łóżeczkiem, kołyską i łazienką włącznie, nie zapominając o wykrywaczy wilgoci w pieluszkach i czujniku temperatury na ciele dziecka). Rozumiem, że jako rodzić muszę dokonać wszelkich starań by moje dziecko było bezpieczne, jednak musi gdzieś być granica. Chcę dla Malutkiej jak najlepiej, chce by była zdrowa i szczęśliwa, no i o to szczęście chodzi. W jednym z artykułów pisze Pani by dawać polecenia dziecku patrząc im w twarz, by rozumiały, że to właśnie z nim rozmawiamy. Teraz natomiast czytam, że można polecenie wydać poprzez mikrofon i mój głos odezwie się z kamery przypominając Maluchowi, że jest pod obserwacją. Czy to jest zdrowe dla dziecka? To stałe poczucie bycia obserwowanym, to że cokolwiek zrobi jest narażone na krytykę rodzica? A co gdy będzie starsze? Będziemy wysyłać drony na bieżąco monitorujące nasze dzieci gdziekolwiek będą? Boje się o swoją córkę, martwię się to co może ją w życiu spotkać, jednak przed wszystkim nie da się ustrzec, a czasami trzeba pozwolić dziecku się oparzyć, by wiedziało, że to boli. Nie chce krzywdy swojego dziecka, ale czy próbując uchronić przed absolutnie wszystkim nie uchronię jej przed tym co i tak nieuniknione: DOROSŁE ŻYCIE PEŁNE ZAGROŻEŃ. Wolałbym, by moje dziecko nie chciało czegoś przeskrobać, nie dlatego, bo ja patrze, ale dlatego, że może to mieć inne implikacje (np. będzie bolało lub komuś będzie przykro, będę musiał/a posprzątać, itp.)
    A co jeżeli gdy dziecko będzie już w wieku młodzieżowym i po prostu będzie miało już serdecznie dość wiecznej kontroli i zacznie się buntować tylko dlatego, że będzie zbyt przytłoczone niekończącą się inwigilacją?
    Może powinniśmy zmienić trochę nasze własne podejście i pozwolić dziecku popełniać błędy? My sami je popełnialiśmy, prawda? I mieliśmy wspaniałe dzieciństwo… 😀

    • Odpowiedz Lipiec 13, 2015

      Alicja

      Cześć Mariusz,

      po pierwsze gratuluję córeczki! Po drugie żadna ze mnie pani ;). Po trzecie tak to jest wpis reklamowy w dodatku oznaczony jako reklama co nie zmienia faktu, że jestem kamerą zachwycona – bo reklamujemy tylko takie produkty które naprawdę przetestujemy i uznamy za godne naszego polecania i podpisania się pod nimi imieniem, nazwiskiem i twarzą 😉 Po czwarte – tak gdyby się dało to posyłałabym drony za każdym członkiem mojej rodziny, a najchętniej to wszystkim wszczepiłabym specjalne chipy – geek technologiczny jestem. Po piąte dla mnie eye-on-baby to nowoczesna wersja niani elektronicznej co do której nikt nie ma podobnych obiekcji. To oczywiste że im dzieci będą starsze tym więcej swobody będzie trzeba im dawać, ale na razie to małe dzieci, którym do głowy wpadają dziwaczne pomysły i tak muszą być pod obserwacją – bo owszem mogę ich zostawić samych w pokoju na 3 minuty i iść do toalety, ale jeżeli chcę przygotować obiad a oni nie są zainteresowani siedzeniem ze mną w kuchni to mamy impasik – bo ja sobie nie wyobrażam przenoszenia mięsa i warzyw do ich pokoju i przygotowania ich tam, a do blatu kuchennego ich nie przywiążę ;). Dlatego korzystam z technologii która niejako zastąpi mnie w ich pokoju kiedy ja będę w kuchni na dole – widzę i słyszę co robią więc jestem spokojna. Zostawienie ich samych na 20 minut u góry bez żadnej kontroli jest dla mnie skrajną nieodpowiedzialnością. Podobnie z sytuacją gdy przychodzą znajomi – i tak zawsze ktoś z dziećmi na górze jest bo zostawienie bandy kilkulatków samym sobie – grozi ciężką katastrofą 😉 I tak pozwalam dzieciom na ryzyko i odkrywanie świata, ale w określonych odpowiednich dla nich ramach – nie uważam by lekcją życia było pozwolenie młodemu na wejście na okno i otwarcie go a na takie pomysły wpada bez przerwy 😉 pozwalam starszej na bawienie się ostrymi narzędziami i daję jej nóż żeby pokroiła rzeczy do śniadania, ale nie pozwalam jej biegać z nożem za bratem (a tak wpada na takie pomysły). Jest ogromna różnica między nadopiekuńczością a czuwaniem nad bezpieczeństwem dziecka. Dorosłe życie jest pełne zagrożeń, ale młode życie też. Różnica polega na tym, że dorosły człowiek jest już na tyle dojrzały, że potrafi sam podejmować mniej lub bardziej logiczne decyzje, dziecko tego jeszcze nie potrafi i rolą rodzica jest czuwanie nad tym by nie zrobiło sobie krzywdy. Dla mnie kamera to technologia, która ułatwia to czuwanie i życie bo dzięki temu nie muszę być non stop z nimi w pokoju. Bo to nie jest kwestia przeskrobania czegoś – tylko po prostu bezpieczeństwa moich dzieci – młoda która ciągle wspina się na regał jeszcze go na siebie szczęśliwie dzięki moim interwencjom nie wywróciła i w żadnym razie nie chcę by to zrobiła i nauczyła się na własnym błedzie że jednak się na regał nie powinno wspinać bo to może być ostatni błąd w jej życiu. Co do mówienia przez mikrofon – tak wykorzystuję tę funkcję właśnie wtedy gdy np. muszę zainterweniować chociażby w sprawie tego nieszczęsnego regału – ale nie, nie prowadzimy normalnych rozmów w ten sposób i 99% rozmów z moim dzieckiem prowadzę normalnie bez użycia technologii 😉 ten mikrofon służy tylko do interwencji kryzysowych 😉 Czy to zdrowe, że są pod obserwacją? A czy jak ja jestem z nimi w pokoju i pilnuje ich poczynań to nie są pod obserwacją? Są. I będą dopóki nie dorosną do wieku w którym będę mogła ich bezpiecznie zostawić samych – jak będą starsi i będą do nich przychodzić koledzy i koleżanki to ani ja im w pokoju nie będę siedzieć, ani nie będę włączać kamery 😉 ale najpierw muszą dojrzeć do tego. A na razie to słodkie małe i mało przewidujące mikrusy które robią dużo dziwnych rzeczy i ktoś musi nad nimi czuwać 😉 a o tym że możemy spokojnie oglądać film nie nasłuchując cały czas czy któreś się obudziło to już w ogóle nie wspomnę 😉

  • Odpowiedz Lipiec 14, 2015

    Mariusz

    Droga Alu,
    Dziękuję za odpowiedź, co do faktu, że jest to wpis reklamowy/sponsorowany, sprawia on, że z dystansem biorę to co jest na pisane, głównie ze względu na to, że ktoś zapłacił za to by to było napisane w superlatywach, co jednocześnie nie wyklucza tego, iż ta kamerka na prawdę może być świetnym narzędziem dla rodzin mieszkających w domach o sporym metrażu. Masz absolutną racje z tym, że technologia jest po to by ułatwiać nam życie i należy z niej korzystać. Jedyny fakt jaki mnie martwi, to to, że nie wszyscy wiedzą gdzie jest granica pomiędzy ułatwieniem życia rodzicom w pilnowaniu swych latorośli a inwigilacją ich życia tak głęboko, że nawet czas PRL’u przy tym to wolność i swoboda. Chcę być dobrym ojcem, chcę dawać dziecku wystarczająco dużo swobody, by mogło cieszyć się życiem i brakiem zmartwień, by mogło być dzieckiem jednocześnie nie chcę dopuścić by stało się jednym z tych rozwydrzonych, małolatów z brakiem szacunku do ludzi i wszystkiego dookoła. Granica jest cienka i jakże trudna do zinterpretowania; jak pozwolić dziecku być dzieckiem i jednocześnie zadbać o jego/jej bezpieczeństwo? Ale to już kwestia indywidualna. Najważniejsze chyba by nie wpadać w panikę, by obserwować swoje dzieci, próbować zapobiec niektórym wypadkom (np. regał można przymocować do ściany 😉 ), ale jeżeli nasze dzieci są pobudzone, ruchliwe i ogólnie ciekawe świata, domowa kontrola w postaci rzutu oka kamery na nie może być rzeczywiście pomocna, byleby tylko wiedzieć kiedy nadszedł czas by ją wyłączyć.
    Poza tym wszystkim, czekam na kolejne artykuły. Wasze wpisy bardzo przypadły mi do gustu ( już zaczynam gromadzić zapas papieru toaletowego 😉 ), chcę brać czynny udział w dorastaniu mojej córki a to co opisujecie jest bardzo przydatne.
    Pozdrawiam serdecznie

  • […] Oko Wielkiej Matki patrzy! […]

  • Odpowiedz Wrzesień 17, 2015

    Wiridiana

    A ja mam pytanie bo skuszona recenzja kamery dzis ja nabyłam. Chcę ją skonfigurować ale nijak nie włącza się zielona dioda. Długo musiałaś czekać na jej zapalenie czy może trafił mi się felerny egzemplarz?

    • Odpowiedz Wrzesień 18, 2015

      Alicja

      Przy pierwszym uruchomieniu tak z 5-10 minut musiałam poczekać jeśli dobrze pamiętam, a i teraz to nie jest tak, że zaraz po włączeniu jest zielona – najpierw ze 2-3 minutki jest czerwona – sprawdziłam teraz. Daj znać czy się udało, jak nie to będziemy kombinować.

    • Odpowiedz Wrzesień 18, 2015

      D-Link Polska

      Wiridiana, powiedz proszę czy po podłączeniu kamerki do zasilania ona w ogóle się nie uruchamia?

Leave a Reply