Blogi naukowe, które powinien znać każdy rodzic.

Lubię blogi. Cenię za różnorodność – zapewniają rozrywkę, wzruszenia, inspiracje, a czasem masę wiedzy. Ze smutkiem jednak obserwuję, że naukowe blogi, niewrzucające na FB setki memów dziennie cieszą się jakby słabszą popularnością. Czas to zmienić – zwłaszcza, że pseudonauka i teorie spiskowe szaleją w internecie, szkodząc nam wszystkim.

W blogosferze zza oceanu zawiązała się nawet swoista koalicja blogów opartych o dane naukowe, które razem mają zamiar zatrzymać ruchy antynaukowe i walczyć ze straszeniem ludzi „chemią” i takimi tam. Marzy mi się podobna koalicja i u nas, dlatego by dodać animuszu autorom blogów naukowych, chciałabym wam przedstawić kilku moich ulubionych blogerów piszących w oparciu o dane naukowe i z pozycji eksperta – takich, którzy wiedzą, że dawka czyni truciznę i nie da się żyć bez chemii, bo chemii to nie zawiera grawitacja albo energia kinetyczna ewentualnie facebook (przy okazji chemofobii polecam też stronę senseaboutscience.org z naciskiem na dział Making Sense of Chemical Stories), rozumieją też, że korelacja nie oznacza przyczynowości, a naturalne nie jest równoznaczne z lepsze (ot takie pożarcie przez niedźwiedzia jest naturalne jak jasny gwint) i nie napiszą wam histerycznego „nie jedz bekonu, bo to powoduje raka i choroby ptaka” ani pokrewnych treści, innymi słowy takich, którzy wiedzą jak się w meandrach danych naukowych poruszać, jak interpretować i używać – zebrałam ich więc tu cuzamen do kupy by rośli w siłę, bo ich siła wszystkim nam wyjdzie na zdrowie, a jako że co miesiąc wchodzi was tu plus minus 200 000 to jest nadzieja, że to rośnięcie w siłę będzie miało miejsce

Kolejność w zestawieniu jest przypadkowa – wpisywałam jak mi się przypomniało i słowo honoru nie ma w tym podtekstów żadnych i to że ktoś przypomniał mi się jako pierwszy nie znaczy, że jest ważniejszy od ostatniego gdyż albowiem ja czasem muszę pięć minut przypominać sobie kiedy się urodziły moje dzieci, a markę ulubionych cukierków znam zawsze, a przecież niemożliwe żeby cuksy była ważniejsze od dzieci, prawda?

No dobra, to lecimy:

Hafija – w zasadzie to nie wiem po co ją tu wpisuję, bo Agatę i tak wszyscy znacie. Najlepsze i najpotężniejsze w Polsce źródło wiedzy o karmieniu piersią. Agata zaczynała jako pasjonatka, a skończyła jako ekspertka. Jak się wkurzy na kogoś kto powtarza bzdury dotyczące karmienia to biada mu, a reszta też na wszelki wypadek kryj się kto może. Ta kobieta kiedyś skończy jako ekspert w WHO, powiadam wam! Innymi słowy jeśli chcecie znaleźć informacje na temat karmienia piersią noworoda, niemowlaka albo kilkulatka to idźcie właśnie tam. Albo do naszej poradni laktacyjnej.

Kasia Gandor – gdybym nie miała dzieci, była 10 lat młodsza, miała zgrabniejszy nos, lepszą cerę, była szczuplejsza, ładniejsza i wyższa, to bez dwóch zdań byłabym Kasią. Niemniej i tak łączy nas wiele, bo Kasia tak jak ja sto lat temu studiuje biotechnologię, ale mimo że jest „dopiero” studentką to na swoim blogu w ciekawy, lekki sposób rozprawia się z mitami na temat chociażby GMO czy szczepionek, a między kolejnymi uderzeniami z tych armat tematycznych sięga po lżejsze acz równie ciekawe kwestie.

Damian Parol – moje największe zeszłoroczne odkrycie, dietetyk w trakcie doktoratu, objaśniający w fantastyczny, bardzo wyważony i kompletnie niehisteryczny sposób zawiłości nauk związanych z dietą. Z gracją obala miejskie legendy na temat glutenu, cukru, mleka, mięsa i wszystkiego co tylko sobie zażyczycie. O sporcie też pisze, ale nie wiem co, bo ze sportów to najbardziej lubię jedzenie ciastek na czas.

To tylko teoria – Łukasz to podobnie jak Kasia też „tylko” student, ale węszę nosem, że chłopina zajdzie daleko i jeszcze wiele razy o nim usłyszymy. I dobrze, bo nieugiętych popularyzatorów nauki nam trzeba bardzo. Nie boi się tematów, które wywołują w internautach skrajne emocje. Z mitami się nie certoli, tych którzy je propagują traktuje nawet gorzej niż Agata, a wymyślona przez niego Biologiczna Bzdura Roku to po prostu majstersztyczek.

Pogromcy reklam farmaceutycznych – cenię za wiele rzeczy, ale jako że czasu mi nieustannie brakuje to chwilowo głównie za to że nie muszę się teraz silić na żadne opisy i objaśnienia o czym blog ów jest, bo nazwa mówi sama za siebie.

Nauka to lubię – a tu nie student a dochtur. Fizyki dochtur. Niezrównany w walce z paskudnym smożyskiem, bo to właśnie Tomasz Rożek przywrócił do życia sławny test wacika i odkurzacza, a przy tym osobowość telewizyjna (prowadzi Sondę II), która zacnie objaśnia wiele ciekawostek ze świata nauki.

Mitologia współczesna – blogasek prowadzony przez kolesia, który ma tyle lat co ja, ale zdążył już zrobić habilitację – macie jeszcze jakieś pytania czy wystarczy za rekomendację? Dodam tylko, że człowiek jest semiotykiem kultury co samo w sobie wystarczy żeby wszyscy poszli teraz poczytać kto zacz. Ja powinnam w marketingu i PR pracować chyba…

Małgorzata Jackowskajeśli po tym poście jeszcze raz dostanę pytanie dotyczące rozszerzania diety berzoludów to niechybnie szlag mnie trafi – chcecie wiedzieć coś o dziecięcej diecie to idźcie do Gosi. Gosia jest dietetyczką i aktualnie para się doktoryzowaniem w zakresie żywienia człowieków, więc generalnie się zna. Tylko na jednym się nie zna tzn. nie ma racji kiedy mi mówi, że jem za dużo czekolady i że to nie jest zdrowe. Big Warzywo ją pewnie przekupiło.

Być Bliżej – psycholog dziecięcy z perspektywami na doktorat pisze o… psychologii dziecięcej. I to poważnie pisze – nie takie bzdety jak my tu. Blog prawdziwie ekspercki. Szacun mój wielki Anita ma.

Nic prostszego – a tu o nauce językiem laika też pisze dochtur i redaktor prawdziwie naukowych czasopism. Nie mogę napisać nic soczystego o autorze, bo generalnie cichociemny jest, mało pisze o sobie i nawet instagrama nie ma żeby selfiacze wrzucać do sieci, tylko się skupia na tworzeniu dobrych treści. Niedzisiejszy jakiś taki.

Progesteron– Anna Ziomkiewicz dochturka z PAN, walczy z mitami na temat hormonów, cyklów menstruacyjnych i kobiecych zachowań. Niestety pisze rzadko, a biorąc pod uwagę to, że niedawno ruszyła z projektem badawczym Mleko Mamy Plus, czasu jej pewnie teraz tym bardziej nie zbywa, ale może jak jej przybędzie czytelników to się jakoś jej doba rozciągnie?

Crazy Nauka – to już niemalże portal prowadzony przez małżeństwo pasjonatów nauki – pożądacie wiedzy i wieści naukowych z dziedzin wszelakich to wbijajcie do szalonych naukowców, gdyż albowiem zaspokoją wasze żądze.

Węglowy Szowinista – zestawienie to miałam w planach od wielu miesięcy w związku z czym wtajemniczyłam w mój plan paru blogerów których lubię żeby mi podsunęli jakieś łakome naukowoblogowe kąski. Jednym z tych blogerów był Blog Ojciec, który sam często w tekstach podpiera się danymi naukowymi więc możecie doń śmiało wbijać. I wyobraźcie sobie że ten łojciec-parszywiec powiedział, że Węglowy Szowinista to najlepszy blog naukowy ever, więc się musiałam na niego obrazić (na ojca, nie szowinistę), bo jasna sprawa, że najlepsza to jestem ja, no ale szczęśliwie się łojciec zreflektował i dodał, że chodziło mu o najlepszy naukowy blog w tematyce kosmosu, więc znowu się lubimy. Gdybyście się zastanawiali po co rodzicowi czytanie o kosmosie i technice to po pierwsze każdego rodzica czasem nachodzi ochota by dziecko wysłać w kosmos i warto wiedzieć jak wystrzelenie latorośli zaplanować, po drugie ileż można o dzieciach czytać, hę?

Patolodzy na klatce – och jakże te patologi piszą! Patolożyca w sumie, bo to Paulina Łopatniuk we własnej osobie wrzuca do sieci piękne zdjęcia okropnych fragmentów ciała, a potem to wszystko smakowicie i kunsztownie opisuje. No jednym słowem czysta patologia.

Stonerchef – ludzie bezkompromisowo prący naprzód i odpierający liczne ataki przeciwników, którzy mają czelność twierdzić, że z fasoli i buraka da się zrobić ciasto. Stonerszefy wiedzą, że się nie da, bo ciasto robi się z cukru, cukru, cukru, czekolady, mąki i tysiąca kalorii. Poza tym piszą naprawdę mądre rzeczy i zwracają uwagę maluczkich na kwestie, które w mainstremowych mediach przechodzą bez echa, ot podkreślają na przykład, że wprowadzenie do obrotu Maltesersów zmieniło bieg ludzkości mniej więcej tak samo jak wynalezienie koła czy żarówki. I ja się z tym zgadzam i ubolewam, że nie piszą tego w podręcznikach do historii. Wszystkim, którzy teraz będą się oburzać, że to nie jest przecież blog naukowy tylko kulinarny oświadczam, że się mylą i że się nigdy z nimi nie podzielę cukierkami!

Przy okazji wszystkim blogerom polecam z całego serducha hosting do którego przeniosłam się parę miesięcy temu i który mnie absolutnie zachwyca, bo po latach przejść i problemów z dużymi hostingami w końcu trafiłam do ludzi, którzy wolą jakość od jakoś, a że przy okazji to mała, rodzinna, polska firma to jeszcze lepiej (żeby było jasne – nie płacą mi za reklamę – naprawdę są godni polecenia i jak wszystkich w dzisiejszym zestawieniu polecam z własnej woli) – jdm.pl psze państwa, polecam państwu.

To idźcie czytać blogaski, a jeśli ten wpis zyska wasze uznanie to za jakiś czas zrobię wam kolejne takie zestawienie, bo to ma już 2 strony, czyli o jakieś 1,5 za dużo żeby wszyscy dobrnęli do jego końca 😉

zdjęcie główne dzięki gratisography.com

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3). Żona Wirgiliusza. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

40 komentarzy

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Monika

    Przeczytałam do końca :p. I idę paczać, bo zakładek mnóstwo pootwieranych 😉

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Mataka Polka Feministka

    Wszyscy mają swoje fejsbuczki, w których grzecznie wrzucają że wrzucili coś nowego na blogaska? Bom matka pracująca mało czasu mająca i nie dpa mnie przeglądanie kilkunastu blogów w poszukiwaniu nowych wpisów. Pozatym leniwam.

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Alicja

      Wszyscy, jednakowoż fajsbuczek jest chamskim bytem i nie zawsze wszystko pokazuje.

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Malina

    baaardzo potrzebny wpis, ale zanim mnie pochlonie otchlan internetow na tych cudnych blogach to od siebie polecam Mamaginekolog – znaleziona przypadkiem, pasja od niej bije na kilometr i to mnie przekonuje 🙂

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Zawiedziona

    Hafija – każdy ginekolog powinien zalecać ciężarnym czytanie tego bloga! Od początku ciąży, bo potem nie będzie czasu, gdy pojawią się problemy z laktacją. Ja się ich nie spodziewałam, karmienie piersią uważałam za coś tak oczywistego jak oddychanie. A tu CC w 32 t.c… I nie do końca się udało, bo położna kazała dokarmiać, gdy po tygodniu w domu, na piersi, dziecko nie przybrało. A na czytanie wtedy blogów nie było czasu, high need wcześniak nie pozwalał się odłożyć i śniadanie o 12 nie było wtedy czymś dziwnym… Karmiłam mieszanie 8 m-cy, ale córa już dłużej nie chciała się męczyć cycem. Odciągałam jeszcze ciutkę przez kilka m-cy. Córka niedługo skończy 3 lata. A wciąż nie ma dnia, żeby nie urosła mi gula w gardle na myśl, że się nie udało w 100% (właśnie zalewam się już łzami…). Gdybym tylko wcześniej wiedziała jak to działa! Bo najbardziej boli to, że potencjał był, bo jeszcze w szpitalu piersi mi eksplodowały pokarmem. Ale laktator jakoś nie ściągał dobrze, a córeczka nie potrafiła, nie miała siły. Więc produkcja spadała… ;( Gdy trafiłam na Hafiję, to już było za późno. Nawet przestałam ją śledzić na FB, bo tylko się dołowałam historiami w stylu ‘jak się chce, to się uda’, ‘urodziłam w 25 t.c. i już karmię 3 lata’… A ja nawet nie wiedziałam, że faktycznie gdybym się uparła, to pewnie by się udało…. ;(

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Alicja

      Przytulam! Ale nie wyrzucaj sobie już tego, ciesz się zamiast tego swoją trzylatką 😉 Ja Pierworodną karmiłam wyłącznie piersią tylko przez 2 tygodnie, potem w systemie mieszanym, bo wtedy tak wyszło i jest ok.

      • Odpowiedz Marzec 9, 2017

        Zawiedziona

        Dziękuję 😘I tak, jest ok. Mimo wcześniactwa jest całkiem odporna, a intelektualnie rozwija się fenomenalnie. Jest drobniutka ale to żywe srebro. Nawet jeszcze na przewijaku, mając kilka m-cy przebierała nóżkami jakby ciągle gdzieś biegła 🙂I tak od urodzenia się gdzieś spieszy 😀

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Agna

      Droga Zawiedziona, 8 (a w zasadzie o kilka więcej) miesięcy karmienia TAKŻE Twoim mlekiem to też ogromna wartość dla córy!!! Każda kropla się liczy! Jak życie po narodzinach i karmienie potoczy się inaczej niż “książkowo”, warto cieszyć się z najdrobniejszych sukcesów, z tego,że w ogóle się udało!

      A ogólnie serdeczne dzięki za ten wpis, na pewno będę korzystać i podpowiadać innym mamom 🙂

      • Odpowiedz Marzec 9, 2017

        Zawiedziona

        Ma pani rcaję, i ja to też wiem, bo po kilku tygodniach spędzonych na intensywnej terapii noworodka, człowiek zaczyna doceniać nawet to, że dotrwalismy “aż” do 32 tc… Ale żal zawsze gdzieś pozostanie, bo to nie tak powinno być…

    • Odpowiedz Kwiecień 9, 2017

      Dietoterapiaweb

      ZAWIEDZIONA doskonale Cię rozumiem, u mnie była podobna historia i do tej pory wyrzucam sobie, że nie mogłam/nie dałam rady karmić córki tak długo jak bym chciała. Trzy lata minęły, a mi dalej gula w gardle rośnie jak tylko o tym pomyśle :-(. Tłumaczę sobie, że widocznie tak miało być, że bez tego nie doszłabym do tej wiedzy, którą mam dziś 🙂 ale jednak wciąż boli… i jeszcze ten swoisty lincz ze strony matek, które z karmieniem nie mają żadnych problemów… Było ciężko, ale walczę z tym. Trzymaj się i Ty! 🙂

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Mari

    A mogę coś polecić dla tych rodziców, którzy na chwilę chcą się zrelaksować przy dobrym filmie jak położą malucha spać? 😉 Wartościowy blog o filmach, rzetelne recenzje młodego pana doktora 🙂 http://blizejekranu.pl/

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Krystyna

    To ja może tylko tak nieśmiało wspomnę, że jakby ktoś chciał statystycznie to zapraszam do mnie na statystycznego.
    A matematycznie polecam profesora Szymona i jego “być matematykiem”.

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Alicja

      Zerknę w wolnej chwili do obu – dzięki!

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Być matematykiem

      Dziękuję za polecenie zapraszając wszystkich rodziców (także tych przyszłych) do lektury mojego bloga. http://byc-matematykiem.pl Jeszcze nie ma tam artykułu traktującego naukowo ciążę i rodzicielstwo, ale życia płata nam niespodziewane figle. Nie znaczy to, że zostanę w najbliższej przyszłości rodzicem (mam trójkę dzieci). Ale wszystko przede mną i być może tematyka tego bloga podsunie pomysł na jakiś artykuł. Wszystkich serdecznie pozdrawiam.

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    MK

    Przydałaby się jeszcze druga wersja tego wpisu – po polsku (czyli bez tych wszystkich “cuzamen”, “cuksy”, “noworod”, “majstersztyczek”, “dochtur” – litości, błagam!, “ziomek”, “selfiacze”, “prze państwa”), za to z większą dbałością o interpunkcję. Nie chodziłem nigdy do gimnazjum i trudno mi przez to przebrnąć.

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Alicja

      To masz problem zaiste straszliwy, bo tu piszemy tak jak lubimy i w dodatku tylko dla tych, którzy takie pisanie lubią – inni szczęśliwie – nie muszą czytać 😉 Nic nie stoi natomiast na przeszkodzie by założyć sobie własną stronę w sieci i tworzyć swoje zestawienia w języku tak poprawnym i dostojnym jak tylko się chce – to nie jest trudne, serio, serio! Tylko czasem się trzeba podpisać jakoś bardziej otwarcie i niekoniecznie fałszywym mailem 😉 btw ten dochtur to też tak intencjonalnie, wiesz?

      Natomiast co do interpunkcji to tak mam z nią problem ogromny od zawsze. Pracuję nad tym, ale rezultaty są niewielkie. Rzecz w tym że mam tu stałych czytelników którzy wysyłają mi mailowo w wordzie zaznaczone na czerwono miejsca w których przecinków brakuje i mam takich co przyjdą, pofoszą że skandal bo bez przecinków i co to ma być w ogóle. Zgadnij którzy więcej wnoszą w poprawność interpunkcyjną bloga 😀 i z którymi lepiej by mi się żyło w rzeczywistości?

      ps. też nie chodziłam do gimnazjum

      • Odpowiedz Maj 26, 2017

        dorota

        Chociaż czytam tego bloga regularnie i mi samej podoba się ten luźny, żartobliwy język, to jednak nie podoba mi się Pani odpowiedź. Po przeczytaniu poczułam się nagle malutka, jakby chciała Pani czytelnikowi napisać “spadaj na bambus” i to bez ogródek. Ma Pani rację, że jak się czytelnikowi ten język nie podoba, to powinien czytać innego bloga a nie tu hejtować, ale można to powiedzieć nieco bardziej dyplomatycznie… W końcu to też człowiek. A swoją wypowiedź przesyła Pani również pośrednio do pozostałych czytelników.

        • Odpowiedz Maj 26, 2017

          Alicja

          Dorota po 3 latach pisania bloga i regularnej dawce wiadomości odnośnie tego, że dla jednego piszę za poważnie, dla innego za luźno, dla jednego za naukowo, dla drugiego za życiowo – i każdy z nich uważa, że koniecznie powinien mi to przekazać, a ja dopasować do niego – naprawdę się ulewa. Więc sposób odpowiedzi dopasowuje do sposobu wypowiedzi komentującego. Ta powyższa jest daleka od dyplomatycznej – jest kpiąca, a prośba o drugą wersję wpisu po prostu niegrzeczna i ma na celu wbić szpilę, bo zobacz jaki ja jestem mądry, nie to co ty z gimbazy nie znającej języka ojczystego – w sieci tak jest że każdy może sobie pisać co sobie żywnie podoba, ja przynajmniej mam odwagę podpisać się swoim imieniem i nazwiskiem, komentujący, który zresztą pierwszy raz jest na blogu chowa się za wymyślonym mailem i udziela mi radosnych porad – to trochę jak pani namolna która przychodzi na ulicy i daje ci rady jak masz wychować dziecko mimo że jej w życiu na oczy nie widziałaś – drażni Cię czy nie? Blog to moje miejsce w sieci. Mnie strasznie denerwuje chowanie się za anonimowością internetu i wylewanie gorzkich żali zza zasłonki – i byłam kiedyś grzeczną, ale mi przeszło na całe szczęście, bo ktoś kto nie działa w internecie generalnie nie zdaje sobie sprawy ze skali zjawiska. Twoja wypowiedź jest natomiast dużo bardziej dyplomatyczna i nie mam z nią problemu jak widzisz 😉

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      S.

      A wyrażenia typu “stylizacja językowa” albo “różne rejestry polszczyzny” pojawiły się w tym świecie bez gimnazjum? Polszczyzna jest przebogata! Można jej używać na różnych poziomach i właśnie wprowadzanie kulturalnej potocznej polszczyzny jest tym, co niesamowicie lubię w stylu matai. Jest to styl jędrny, giętki i plastyczny. Wprowadza taką domową atmosferę. Gdzież indziej przeczytałabym takie “cuzamen do kupy” znane z domu rodzinnego? Albo któż zliczy te rozliczne określenia na dzieci? I podkreślmy, ta stylizacja (w 97%) nie zaciemnia przekazu, a go umila, co jest na wagę złota w czasach internetów.

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Agnieszka

      Jako polonistka uważam, że jeśli chce się poczytać poprawną – zarówno językowo, jak i stylistycznie – polszczyznę, to powinno zaglądać się przede wszystkim do (określonych) książek z kanonu. Mataja.pl zawsze głośno wypowiadała swoją słabość w zakresie przecinków i myślę, że nie o poprawność w tych tekstach chodzi, a o przekaz, który wielu młodym rodzicom odpowiada (w tym mnie 🙂 ). Jak nie chce się czytać tego rodzaju wpisów, to po prostu unika się takich stron i tyle. 🙂

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Marlenka

    Dzięki podłapałam do swojej czytelniczej listy coś nowego. Ale trochę się zdziwiłam brakiem moich absolutnych faworytów, czyli Pochodne Kofeiny (slwstr) oraz Kwantowo.pl. Ten pierwszy niestety pojawia się i znika, ale drugi prosperuje i bez niego lista wydaje się trochę wybrakowana. 🙂

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      S.

      Pochodne Kofeiny chyba nie do końca jest blogiem opartym na nauce. Wydaje mi się, żę jest raczej zbiorem przemyśleń autora, refleksji nad lekturami czy bieżącymi wydarzeniami. Też tam zaglądam, ale nie sądzę, żeby pasował do tego zestawienia.

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Monika

    Dodalabym do listy koniecznie mamaginekolog oraz dobrarelacja 🙂

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Ewa

    Hej Alicjo,
    właśnie dziś pytana u notariusza o datę urodzenia dziecka musiałam się mocno zastanowić, na szczęście przypomniałam sobie w miarę szybko, ale totalnie się zestresowałam.. Cieszę się, że nie tylko ja tak mam 😉

    Chciałam spytać o tą koalicję blogów zza oceanu, o której wspomniałaś – możesz powiedzieć coś więcej na ten temat? Szukam ciekawych blogów naukowych w jęz. angielskich ale jest ich masa i ciężko się zdecydować. Może masz jakieś ulubione i mogłabyś coś polecić 😉 Byłabym baaaaardzo wdzięczna!

    Pozdrawiam!

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Alicja

      Nooo masa to mało powiedziane, a jaki obszar tematyczny Cię interesuje nieco bardziej żeby chociaż o to zawęzić?

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Eksperyment Matka

    Cudnie, że taki wpis powstał! Będę tu napewno zaglądać częściej i chętnie poczytam te z blogów, których nie znałam wcześniej. Zapraszam również do swojego kącika o nauce i macierzyństwie – https://eksperymentmatka.wordpress.com/

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Hafija

    Hefusia chętnie zapisuje się do koalicji Alicji 🙂

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Anita

    Ja nie wiem czy to dobrze, ale przeczytałam, że robisz kolację blogerów, więc poczułam wielką chęć, by dziękować za zaproszenie 😉

    Tymczasem dziękuję za miejsce w tym zacnym towarzystwie. Najbardziej podjarał mnie kawałek o korelacjach i zaczynam się o siebie martwić 😉

    • Odpowiedz Marzec 6, 2017

      Alicja

      Haha ja teraz przeczytałam, że Ty przeczytałaś, że robię kolekcję blogerów 😀

      • Odpowiedz Marzec 6, 2017

        Anita

        Kolekcja koalicji na kolacji. Już widzę te hashtagi 😉

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Anka

    O, Kobieto, matką nie jestem, ale nie wiesz, jak bardzo mi znowu pomogłaś!

  • Odpowiedz Marzec 6, 2017

    Tomek K

    Super kolekcja naukowych blogów, znałem 2 reszty nie, a poszukuję takich blogów.
    P.S a od Kasi G., nie umniejszając, ale jesteś ładniejsza.
    🙂

  • Odpowiedz Marzec 7, 2017

    july04

    Nauka o klimacie- tez super portal w sumie i mitach klimatycznych 🙂

  • Odpowiedz Marzec 7, 2017

    Monika

    A gdzie kwantowo? ;O

  • Odpowiedz Marzec 7, 2017

    Kasia

    Ja czytuję często AntyPharmę. Choć z wieloma rzeczami się nie zgadzam, to odnośnie leków i leczenia można znaleźć wiele ciekawych informacji, pomijanych w pierwszym ibiegu.

  • Odpowiedz Marzec 9, 2017

    Remia

    Ależ przecież czekolada jest z kakao. Kakao pochodzi z drzewa kakowca. Drzewo to roślina i nikt mi nie wmówi, że czekolada to nie sałatka!

  • Odpowiedz Marzec 9, 2017

    Remia

    Poza tym zgadzam się, że to dawka czyni truciznę, ale niestety na lokalnych rynkach za mało jest kontroli. Na własne oczy widziałam jakie dawki oprysków i nawozów stosują jedni z sąsiadów mojej mamy, a potem zbierają np. pomidory, bez zachowania karencji (kurczaki, które tego dnia jadły trawkę przy płocie tych sąsiadów długo nie pożyły). Niestety nie wszystkim producentom żywności można ufać.

  • Odpowiedz Marzec 9, 2017

    Paulina

    Ojoj oj będzie co czytać. A może nawet kiedyś sama trafię do takiego zestawienia. Jak już ogarnę o czym ten mój blog naprawdę ma być. A jeśli chodzi o interpunkcje, to jeśli człowiek nie ma się do czego przyczepić merytorycznie to wiadomo, że musi do przecinków. Taka ludzka natura (niektórych) 😜

  • Odpowiedz Kwiecień 20, 2017

    mkw98

    Fajne zestawienie. 🙂 Brakuje mi tu jeszcze Sporothrix – to znakomity blog o szczepieniach. Autorką jest doktor nauk medycznych, specjalistka od mikrobiologii. Adres: https://sporothrix.wordpress.com/

  • Odpowiedz Czerwiec 1, 2017

    Chuda

    Uprzejmie informuję, że doczytałam do końca, a teraz idę czytać polecane strony 🙂

Leave a Reply