Trzydzieści trzy

Jakiś czas temu Pierworodna zapytała mnie czy jak ja się urodziłam to po świecie chodziły jeszcze dinozaury. Dziecięce postrzeganie wieku jest zresztą wyjątkowo zabawne. Niedawno świat obiegło badanie z którego wynika, że część dzieci w wieku 3-5 lat uważa, że przyczyną starzenia się są przyjęcia urodzinowe i w ten sposób jeśli delikwentowi nie wyprawi się przyjęcia to pozostanie on w tym samym wieku co był, a jeśli się wyprawi przykładowo dwa przyjęcia pod rząd to solenizant z miejsca postarzeje się o calutkie 2 lata.

Zabawne, ale wybornie pokazuje jak dużo jeszcze przed moimi (i waszymi) dziećmi odkrywania świata i siebie. Trochę mnie to cieszy, bo obserwowanie ich dojrzewania to będzie piękna przygoda, a trochę im współczuję, bo to nie zawsze będzie łatwy proces. Zwłaszcza w czasach w których na topie są teksty motywacyjne i pokonywanie samego siebie, a jak ci nie wychodzi to obowiązkowo zapisz się na webinar „jak przeżyć swoje życie po swojemu” albo „zarządzanie kurzem w gospodarstwie domowym” i weź się w garść.

Nie dziwota, że potem z badań wynika, że w ostatnich latach lawinowo wzrasta ilość studentów-perfekcjonistów, intensywnie dążących do osiągnięcia ideału w każdym aspekcie swojego życia. Młodzi ludzie są niezadowoleni z własnego wyglądu, wykazują chorobliwą ambicję w kwestii chociażby zorientowania na godną pozazdroszczenia karierę, są nadmiernie krytyczni wobec siebie, nieustannie porównują się z innymi, uginają pod presją otoczenia, stawiają sobie coraz wyższe wymagania co skutkuje tym, że coraz częściej borykają się z depresją, zaburzeniami lękowymi czy myślami samobójczymi.

Zresztą teraz nawet dzieci uważają, że nie są wystarczająco dobre. Dacie wiarę, że 1/3 dzieci w wieku od 5 do 6 lat wskazuje, że idealna sylwetka to ta która jest mniejsza i chudsza od tej którą aktualnie sami prezentują? Pięcio-, sześciolatki. Dzieci z przedszkola. W przypadku „starszych” dzieci w wieku 6-8 lat odsetek dziewcząt które uważają że idealna sylwetka to ta która jest chudsza od ich aktualnej wzrasta do 55-59%, wśród chłopców odsetek ten wynosi 33-35%. A potem pewnie jest jeszcze gorzej i dotyka nie tylko wyglądu zewnętrznego.

Chciałabym oszczędzić moim dzieciom takich zmartwień, dlatego zawsze jak czytam takie doniesienia to zastanawiam się, co mogę z tym zrobić, ale też na ile to wina mediów społecznościowych, fotoszopów i pokrewnych, a na ile kwestia dojrzewania do tego by polubić siebie za to jakim się jest, a nie jakim by się chciało być.

Też byłam przecież zakompleksioną nastolatką, skupioną li tylko na tym co nie jest w niej idealne, zupełnie ignorującą to co jest całkiem spoko. Byłam też, niedługo po skończeniu studiów, matką po raz pierwszy. Taką, która za wszelką cenę chciała udowodnić, sama nie wiem komu bardziej, światu czy sobie – że pojawienie się dziecka nic nie zmieni, że nadal będzie szczupła, wystrojona, godząca bez mrugnięcia okiem macierzyństwo z karierą zawodową, że bez trudu ogarnę dom, życie i wszystko i że choćbym miała umrzeć z bólu po nacięciu krocza to ugotuję ten cholerny obiad zaraz po wyjściu ze szpitala, bo dam przecież radę. Nie wiem tylko do dziś w imię czego.

No i oczywiście, że rodzić będę jak królowa, w ciszy, z godnością, bez robienia problemów – wszak na położnych, prawda, wrażenie dobre zrobić należy i już.

Minęło 6 lat, a ja z przyjemnością obserwuję zmiany jakie we mnie zaszły. Świadomość, że nie jestem w stanie mieć wszystkiego, zrobić wszystko i dogodzić wszystkim jest bardzo kojąca. Z tym ostatnim pomaga zwłaszcza blogowanie. To niesamowite jak różnie może być ten sam tekst odebrany. Że za ten sam tekst można dostać tonę zachwytów i tonę batów. Bo dla jednych w sam raz, dla innych zbyt luźno, a dla jeszcze innych za poważnie. Ten sam tekst. I choć to tylko przykład blogowy to jestem przekonana że w wielu aspektach życia jest tak samo. Dla jednego za chudzi, dla drugiego za grubi, dla jednego za pracowici, dla innego za leniwi. Dla jednego zbyt poświęceni czemuś, dla innego za mało. I tak ze wszystkim.

Wiecie czemu wam o tym piszę? Bo czasem za moje antymotywacyjne teksty w rodzaju największy kit wciskany matkom dostaję po głowie – że to nie te czasy żeby siedzieć i narzekać, że wyrządzam młodym matkom krzywdę, bo zamiast je motywować, mówić, że mogą więcej i co tylko chcą, ja im mówię, że nie wszystko się da, ale przede wszystkim, że nie wszystko trzeba. I że tak nie powinnam robić. Cóż, ich prawo do tego by uznać to co robię za sianie defetyzmu, a moje by tak tego nie widzieć.

Bo dla mnie cieszenie się tym co się ma, zamiast nieustannego ledwo zipania w pogoni za lepszą wersją siebie i swojego życia, nie jest defetyzmem tylko kwintesencją radości życia. Ja wiem, że zaraz się podniosą głosy, że gdyby ludzkość osiadła na laurach to by nigdy nigdzie nie doszła. I pewnie mają rację. Ale pozwólcie, że zostawię pchanie ludzkości ku rozkwitowi innym. Mi jest całkiem dobrze ze świadomością, że może nie skończę na kartach historii jako ktoś wybitnie zasłużony. Że może nie zdobędę Nobla i nie będę prezesować wielkiej korpo, pławiąc się w luksusach. Nie muszę zmieniać świata w skali marko.

Mam swój mikroświat, który zmieniam każdego dnia – utuleniem w smutku, całusem w bólu, wspólnym płakaniu ze śmiechu przy głupotach. Kiedy sprawiam radość ciesząc się z bohomazu pod tytułem „zrobiłem dla Ciebie mamusiu”. Kiedy na własnym przykładzie uczę, że czasem konflikty kończą się draką, a czasem da się je rozładować wybuchem śmiechu. Kiedy czytam książki na dobranoc. I wycieram zaglucone nosy.

W dniu 33 urodzin, samo uświadomienie sobie, że twój własny, osobisty tata dożył ledwie 39 świeczek na torcie – działa trochę na zasadzie obucha w łeb. Bo z tej perspektywy to co jest dla nas normalne, zwyczajne, dalekie od perfekcji, to co uznajemy za szarą codzienność, nabiera znamion wyjątkowości, którą dobrze się poupajać, pozachwycać i docenić zamiast ciągle usiłować poprawić.

Mogliście przegapić:
1. Jak wybrać oczyszczacz powietrza – ostatni dzień konkursu w którym możecie taki sprzęt wygrać.
2. Dzieci i media – 4 badania, które warto znać.

Mama Pierworodnej (6), Drugorodnego (4) i Wikinga co noworodem na razie jest. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

35 komentarzy

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Monika

    Moje dziecko, które ma prawie 3,5 roku zapytało mnie już kilka razy: mamo, czy ja umrę? albo: mamo, kiedy ja umrę?

    • Odpowiedz Luty 20, 2018

      Meliemka

      Wszystkiego najlepszego Pani kochana 🙂 Wspaniały wiek na trzecie dziecko 😀 Zdrowia wiele, cierpliwości i siły :*
      Mi się bardzo podoba pomysł akceptowania siebie i zrzucenia biegu na niższy, zamiast ciągłego gonienia za…no właśnie za czym? Rzeczywiście jeśli jest coś co nas niszczy, męczy, mierzi to warto to zmieniać, pracować, żeby było NAM lepiej. Ale tak po prostu w imię gonienia za narzucanymi z góry jedynymi słusznymi normami… Trochę słabo i zupełnie to niepotrzebne. Jak dla mnie oczywiście. Od kiedy jestem matką dojrzewa we mnie taki stan, że to właśnie dla moich dzieciaków chcę się doskonalić, by patrząc na mnie czerpali miłość i siłę do kroczenia po świecie i widzieli szczęśliwego człowieka. Czasem płaczącego, czasem wkurzonego, ale takiego po prostu po ludzku szczęśliwego.

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Karolina

    Moniko, to absolutnie normalny okres rozwoju. Nie ma co się przerażać tylko spokojnie odpowiedzieć bez wchodzenia w szczegóły😊
    Alicjo, cenię Wasz blog właśnie za to zdroworozsądkowe podejście do wielu spraw. Mocniej, lepiej, szybciej nie zawsze oznacza szczęśliwej. Wszystkiego dobrego😊

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Dorota

    O dinozaury i Starsza mnie ostatnio pytała. A co do budowy ciała to ten sam chudzielec oznajmił, że jest Gruba :/
    Uczę się ciągle odpuszczanka, bo przecież nie wszystko wokół musi lśnić. A jak gości mamy raz na pół roku to nikomu to nie przeszkadza 😉

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Em

    Wiem, że to ckliwie zabrzmi, ale mi ten tekst bardzo dziś pomógł. Ja w tym roku też kończę 33. Kilka dni temu odszedł mój tata, skonczylby 66. Cała ta sytuacja była dla mnie przyspieszonym kursem dorastania i zrozumienia jak nieistotnymi rzeczami się przejmowalam (a jestem mama po raz pierwszy) – niepochowane buty zimowe w maju, kurz na regale, kolejny zamówiony obiad a nie ugotowany, słoiczki zamiast upichconego własnoręcznie obiadku dla pociechy, karmienie w miejscu publicznym, sąsiadka która nie chciała ze mną rozmawiać, odwołane spotkanie bo dziecię ma gile w nosku. A na koniec okazuje się że liczą się przytulanki, klepanie twarzy malutką rączką, piskliwy śmiech malucha, który rozkłada dorosłych kompletnie i zaraża. I to w bajzlu, z zimna kawą i ciastem ze sklepu. Ale razem. Właśnie w takim mikro rodzinnym zestawie. A cała reszta świata jest nieważna.

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Elwira

    Ja w tym roku też kończę 33 lata a mój własny, osobisty tata dożył tylko 36. Kiedy umarł miałam 7 lat i wydawało mi się wtedy, że te 36 lat to dużo i że przecież już stary był. Z obecnej perspektywy wygląda to inaczej 😉

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Weronika

    Świetne obserwacje! Kilka dni temu dwie rózne osoby skrajnie różnie oceniły moją sylwetkę, więc może nie jest taka zła ;-).

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Kasia

    Najlepszego! Alez zostaniesz na kartach historii: Alicja wielka blogerka byla! 😀

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    xpil

    Kolejnych 66 życzę!

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Kasia

    Moja niespełna trzylatka przeglądając się ostatnio w lustrze z zachwytem oznajmiła “Jestem śliczna!”. Oby myślała tak jak najdłużej 🙂

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Ania

    Wszystkiego najlepszego! Oby nigdy Ci się to podejście do życia i świata nie zmieniło :-* i dziękuję, że właśnie w takim tonie utrzymane są Twoje wpisy bo ja to jestem z tych co by chciały więcej i czasem potrzebują motywatora żeby przystopować i Twoje wpisy pełnią taką rolę 😉 Bawią mnie i wzruszają i leczą wyrzuty sumienia, bo ja też ostatecznie zawsze wybieram to, co ważniejsze. Ściskam

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Ania

    “Zresztą teraz nawet dzieci uważają, że nie są wystarczająco dobre. Dacie wiarę, że 1/3 dzieci w wieku od 5 do 6 lat wskazuje, że idealna sylwetka to ta która jest mniejsza i chudsza od tej którą aktualnie sami prezentują? ” – Oj, dam wiarę. Mam 30 lat, a jak dziś pamiętam, jak się umartwiałam w przedszkolu, bo sąsiadka, dużo starsza była taka szczupła i ładna. Autentycznie bałam się, że na taką ładną nie wyrosnę. Leżałam w wannie, kilkuletnia, i trzymałam się za fałdę na brzuchu, zastanawiając się, czy kiedykolwiek mi to zejdzie. Oczywiście, nie wiedziałam, że każdy ma tę głupią fałdę jak siedzi w wannie skulony 😉 Żal mi tamtej małej Ani, a jednocześnie czuję ulgę, że dziś jestem o niebo bardziej świadoma i ciało nie jest dla mnie ani problemem, ani pępkiem świata.

  • Odpowiedz Luty 20, 2018

    Kotor

    Co do tego mikroświata, to co dla innych jest w skali mikro, dla innych jest zdecydowanie makro. I tego Ci życzę, żebyś dla swojej rodziny była całym światem. A i tak na koniec znajdą się tacy, którzy powiedzą, że rozmiar nie ma znaczenia;)

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Bacha

    Wszystkiego najlepszego, mloda!
    Od czterdziestotrzyletniej fanki.
    I jesli masz jeszcze czas – sprobuj prosze balonika Aniball. Ja Ci naprawde dobrze zycze!!!

    • Odpowiedz Luty 21, 2018

      Ezer Kenegdo

      Oo, do porady w kwestii balonika z serca się przyłączam.
      Dziękuję Alicjo :*
      Najlepsze życzenia… zdrowia, cierpliwości, siły… :*

      • Odpowiedz Luty 25, 2018

        Basia

        I ja też życzę wszystkiego dobrego! 🎂

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Asia

    Wprowadzasz rownowage w swiat super hiper doskonaly i popudrowany. Dzieki. Wielu dobrych lat na swoja miare i tak jak chcesz! 🙂

  • Po długim czasie szarpania się sama ze sobą i tuż po 32 urodzinach, dzięki Ci za ten tekst!

    I wszystkiego najlepszego! Jesteś prze wspaniała wiesz? 😀

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Pimposhka

    Nie zmieniasz świata? Cicho dziewczyno. A jak Twoje dziecię (w końcu jedno z trzech, to nie byle co) dostanie Nobla albo odkryje lekarstwo na raka to potem jakos tak głupio będzie nie?

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Agata

    Ja jako dziecko ubzdurałam sobie, że mam krzywe nogi. Sąsiadka w moim wieku miała takie super zgrabne, a ja pokraka, krzywe….
    Żyłam z tym jakże wielkim kompleksem ze 30 lat. Nie nosiłam legginsów, unikałam krótkich sukienek i spódniczek – no trzeba było te krzywe nogi ukrywać.
    O tym, że moje nogi krzywe nie są, a w zasadzie to są nawet bardzo zgrabne, uświadomił mi mój mąż kilka lat temu. Jakoś mi w dzieciństwie przez myśl nie przeszło, że oprócz super-zgrabnych i niezwykle krzywych nóg, istnieje jeszcze cała gama zgrabnych, średnio zgrabnych i całkiem przyzwoitych nóg, które z powodzeniem można pokazać w spódniczce.
    I tak to jest z tymi dziećmi – jak nie są chude, to zaraz są grube. Kiedyś moja mama powiedziała mi, że jestem szczupła, to uznałam że jestem gruba. No bo jeśli nie jestem chuda, tylko szczupła…. to znaczy, że jestem gruba jak nic 🙂 .
    Trzeba dzieciaki uczyć stopniować pewne sprawy. I uświadamiać, że na życie składa się tak wiele spraw, że nawet absolutna porażka w kilku z nich, to nie koniec świata.
    Coś nam się udaje lepiej, coś gorzej. Coś mamy ładniejszego, a coś brzydszego…
    Czasem warto się postarać, a czasem warto sobie odpuścić.
    Grunt, żeby sobie w życiu radzić i mieć z niego jak najwięcej frajdy i satysfakcji.

    • Odpowiedz Luty 23, 2018

      xpil

      Ostatnie zdanie Twojego komentarza należy sobie wydrukować, powiesić nad łóżkiem i utrwalać co rano. W dychę.

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Misia

    Wszystkiego najlepszego Alicjo! Obchodzisz urodziny razem z moją córką. Oby wyrosła na taką świadomą i potrafiącą odpuścić tam gdzie trzeba dziewczynę, a nie taką spiętą i zdołowaną jak jej mama!

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Monika

    Cudowny tekst !!! Tak bardzo o mnie 🙂

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Michalina

    Wszystkiego najlepszego, równolatko! I jak nie zmieniasz świata jak zmieniasz? Ten blog to skarbnica wiedzy, motywacji i takiego… Ukojenia rodzicielskiej duszy. Nie tylko dla mnie.

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Agnieszka

    Sto Lat!!! I wierz mi z trzecim dzieckiem ta perpektywa jeszcze bardziej się zmienia….zobaczysz sama 😉

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Elka Zołza R

    Ależ po mojemu napisałaś 🙂 Ja również nie mam zamiaru pchać świata do przodu. Każdy ma swoją rolę. Ja jestem mało ambitna wg niektórych, bo praca zawodowa jest mi potrzebna tylko do tego, żeby mieć środki do życia. Spełniam się jako Matka i Żona. Mój mały świat jest najcudowniejszym, co mnie w życiu spotkało. Nie czuję potrzeby powrotu do pracy (choć wiem, że będę musiała :p ). Kto chce, niech robi karierę i w ogóle. Ja jestem Szczęśliwa tu i teraz. Edgar ma 6 lat i 8 miesięcy, Emilka ma 8 miesięcy.

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Elka Zołza R

    Aaaa! Wszystkiego najlepszego! 🙂
    Moja Mama, Alicja 🙂 też ma dziś urodziny 🙂

  • Odpowiedz Luty 22, 2018

    Kasia Be

    Wszystkiego najlepszego! 🙂

  • Odpowiedz Luty 22, 2018

    wisznu

    No to wszystkiego najlepszego, wygląda na to, że wpasowujesz się w statystykę – większość ludzi okolo 30 osiąga zadowolenie z siebie, swojego ciała i swojego zycia:)
    I zaczyna rozróżniać sprawy istotne of pierdół.
    Może to tez efekt osiągnięcia jakiejś stabilizacji zyciowej:)

  • Jestem teraz w domu z dzieckiem. Nie dążę do perfekcjonizmu ale do zwanego przeze mnie ‘stanu ogarnięcia’. Co to dla mnie znaczy w czasie kiedy niemal cały dzień spędzam z dzieckiem w domu?
    – czyste włosy uczesane w koczek (fryzura, która mi pasuje )
    – ubranie w takim stanie abym nie wstydziła się otworzyć drzwi listonoszowi 🙂
    – przygotowanie ‘czegokolwiek’ do jedzenia dla mojej starszej córki i męża 🙂

  • Odpowiedz Luty 22, 2018

    Mama Ewci i Maciusia

    Sto lat, sto lat! Ja w tym roku dopiero 30 kończę, ale to wydaje mi się jakieś magiczno-symboliczne. 😉 Też mi po głowie chodzą różne podsumowania, przemyślenia i w ogóle inne mam priorytety, niż np. 5 lat temu. Wtedy wyszłam za mąż i życie wydawało mi się takie proste, bajkowe. Teraz moje życie nabrało tempa – dwójka dzieci, myślimy o zmianie mieszkania, zastanawiam się nad zmianą pracy… Też mam tak, że odpuszczam już trochę, gdy chodzi o porządek, obiad itd. Najlepsze, co wymyślił mój mąż po porodzie, to suszarka do ubrań i zamawiane obiady. Nigdy nie narzekam, że brakuje mi ubran i zawsze zjem coś ciepłego, a narobić się nie muszę. 😉

  • Odpowiedz Luty 23, 2018

    Agnieszka K.

    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin 🙂 Zazdroszczę osiągnięcia równowagi w życiu, mnie do tego jeszcze daleko. Gratuluję wspaniałej rodzinki. Pozdrawiam też “Wirgiliusza”, z którym byłam w jednej grupie na studiach 🙂

  • Odpowiedz Marzec 3, 2018

    Amoena

    Też w maju kończę 33. Po drugiej ciąży zostało mi jeszcze 10kg. Robiąc pępkowe spodziewałam się, że wszystkie matki i nie-matki będą mnie wspierać w gubieniu kilogramów, bo przecież mój perfekcjonizm nie pozwala mi myśleć o obecnej wersji mego ciała pozytywnie. Zamiast tego usłyszałam, że wyglądam najlepiej od czasu jak mnie znają i że nie chcą, żebym chudła… Usłyszeć takie coś – bezcenne, szczególnie, że po drugim porodzie organizm w nienajlepszym stanie i prawdopodobnie czekają mnie operacje/zabiegi na przepuklinę i obniżenie macicy. I z tego co się dowiedziałem, to chyba nie jest takie rzadkie, ale przydałby się jakiś przegląd.
    Może ciekawym pomysłem na kolejny artykuł byłoby napisanie o tym, co się niedobrego może stać z ciałem po porodzie i jak temu zapobiegać. Ja nie byłam świadoma (mimo udziału w szkole rodzenia i czytania mnóstwa materiałów dla kobiet w ciąży) a teraz wiem, że niektórych komplikacji zdrowotnych mogłam uniknąć, a czasu cofnąć się już nie da… Córce na pewno tą wiedzę przekażę.

  • Odpowiedz Marzec 15, 2018

    Nat

    Sto lat 🙂 Super tekst!
    Jak czytałam kawałek o tym, że i tak źle i tak niedobrze, przypomniała mi się piosenka Kasi Nosowskiej: https://www.youtube.com/watch?v=vETiv1JS3JQ

  • Odpowiedz Kwiecień 7, 2018

    Mama Wrocław

    No tak, 33 to jest jakaś magiczna granica 🙂 Pojawiają się bardzo poważne myśli na temat przemijania, przynajmniej u mnie. Jednocześnie człowiek nabiera rozwagi. Pozdrawiam autorkę.

Leave a Reply