Jedno z najdziwaczniejszych rodzicielskich doświadczeń. Kiedy miłość przybiera niemalże agresywną formę. Wczoraj doznałam tego po raz tysięczny. Tysięczny w dotychczasowym ledwie 12 tygodniowym życiu Drugorodnego. Ubierałam mu piżamkę, a on wyglądał tak rozkosznie, że miałam ochotę go zjeść. Pożreć te słodkie, pucołowate policzki. Ścisnąć tak mocno, że aż mu oczka wyjdą na wierzch.*
To jest takie nagłe, pierwotne i obezwładniające, że za każdym razem ostatkiem sił powstrzymuje się przed faktyczną próbą skonsumowania go. Czyste szaleństwo. Znacie? Nie wmówicie mi, że nigdy nie mieliście ochoty zjeść tej małej stópki? I kiedy wczoraj po raz kolejny z trudem opanowałam chęć pożarcia swojego dziecka, zew naukowca się we mnie odezwał:
– Ty Wirgiliusz, przecież to nie jest normalne, musi być jakieś naukowe wyjaśnienie, coś się w mózgu musi dziać.
– Wyjaśnienie czego? – spytał Wirgiliusz niechętnie podnosząc wzrok znad książki, którą on właśnie pożerał.
– Tego, że chce pożreć Drugorodnego.
– Sama mówiłaś, że jak karmisz to jesteś ciągle głodna… – powiedział mój ulubiony mąż po czym oddał się lekturze.
Współtowarzysze zawodowej niedoli wiedzą jednak, że zew naukowca nie milknie póki nie znajdzie odpowiedzi. Na szczęście współczesna nauka jest gotowa odpowiedzieć nawet na najgłupsze pytania. Czemu więc małe dzieci wydają się nam tak apetyczne? Badania w których udział wzięło 30 kobiet, 18 noworodkowych piżamek i jeden rezonans magnetyczny wykazały, że wszystkiemu może być winien zapach [1].
Połowa uczestniczek badania była bezdzietna, druga połowa urodziła dziecko w ciągu ostatnich 3-6 tygodni. Ze wspomnianych piżamek naukowcy „wyciągnęli” zapach noworodków, a następnie kiedy kobiety były badane rezonansem rozpylali te noworodkowe perfumy na zmianę z innymi zapachami. Okazało się, że zapach noworodka aktywował tę część mózgu, która związana jest z tzw. układem nagrody. Aktywację obserwowano u wszystkich kobiet, ale u świeżo upieczonych matek była ona znacznie silniejsza niż u kobiet bezdzietnych.
Co to jest układ nagrody zapytacie? Najprościej mówiąc wiąże się on z subiektywnym odczuwaniem przyjemności. Na przykład tej związanej ze skonsumowaniem pysznego posiłku;)
Kwestie konsumpcji mamy wyjaśnioną, ale co w takim razie z tą agresją która powoduje, że chcemy ścisnąć malucha tak bardzo, bardzo mocno? Otóż rzeczy, które są słodkie i urocze tak niestety na nas działają. Wykazano to w bardzo prosty sposób [2, 3]. Uczestnikom tego akurat badania wręczono folię bąbelkową i powiedziano, że mogą sobie nią strzelać kiedy tylko będą mieli ochotę. Równolegle wyświetlano im zdjęcia: neutralne, zabawne albo pokazujące słodycz w czystej postaci czyli małe dzieci, kotki i pieski. Zgadniecie kiedy „strzelano” najczęściej? Tak jest na widok słodkich zdjęć. Jedna z teorii wyjaśniających tą słodką agresję sugeruje, że czasem nagromadzenie bardzo pozytywnych emocji znajduje ujście poprzez emocje negatywne, czyli np. klasyczny płacz ze szczęścia. Kiedy więc patrzycie na swoją latorośl wydaje się ona Wam tak okropnie cudowna, że dosłownie nie możecie tego znieść.
A co z tatusiami? Niestety mężczyźni nie brali udziału w badaniu reakcji mózgu na zapach noworodka więc jeszcze nie wiemy jak to z nimi jest. Wirgiliusz na pytanie czy nie miał nigdy ochoty pożreć któregoś ze swoich dzieci popatrzył na mnie dziwnie i z wrodzoną wylewnością odpowiedział „Nie”. Spytajcie na wszelki wypadek swoich mężczyzn bo może tylko mój taki dziwny. I koniecznie dajcie znać co powiedzieli. Zrobimy sobie własne badania, a co!
*ten frustrująco uroczy maluch ze zdjęcia został oczywiście uwieczniony przez FotoSister!
** Wszystkich głodnych nie tylko własnych dzieci, ale też rodzicielskiej wiedzy zapraszamy oczywiście do śledzenia naszego FB – klik lub IG – klik


69 komentarzy
dwa dni temu rozmawiałam o tym z M!:
JA: -ej, nie boisz się ze czasami odgryziesz mu tą nogę?
M: -a po co mi ona?
logiczne :)) też tak mam, boję się że uduszę własne dzieci, lub coś im “odmlaskam” hehehe… i boje sie sama siebie kiedy zaczynam to czuć! :))
Czyli M jak Wirgiliusz nie ma zapędów kanibalistycznych? 🙂
Właśnie specjalnie dzwoniłam do męża żeby spytać czy ma czasem ochote zjeść naszego niespełna 4mc słodziaka Natanka i potwierdził ?
ja nie muszę pytać mój ukochany jak tylko widzi naszego 3 tygodniowego synka mówi mu ” jeeejku jaki Ty jesteś pyyyszny …” heh wiec to mówi samo za siebie 🙂
Razem z mężem “chrupiemy” naszego synka, a teraz będzie następny mały chrupek do chrupania:) mniam….
Jako młody tata całkowicie potwierdzam – tatusiowie też mają ochotę schrupać swoje maleństwa!
A ja to myślałam, zę wpis będzie dotyczył chęci pożarcia dziecka z nerwów 😛
To miałam ochotę zrobić jakiś czas temu.
Oczywiście, ze całuję i oblizuję jej słodkie tłuste stopy, bo je uwielbiam 🙂
Pierdziocham w brzuszek i w szyjkę:P
Przy ząbkowaniu gryzę ją po rękach, a ona zaciesza 🙂
Tata mówi, ze by nie zjadł, bo by Polę bolało i pyta skąd taki pomysł w ogóle?
Zaraz zacznie truć, że za dużo internetu…
Uśmiecham się od ucha do ucha 😉 Świetny wpis, wiele wyjaśnia. Kilkaset razy dziennie mam ochotę zjeść moją córkę, a jak to mówię to aż zaciskam zęby. Potwierdzenie hipotez jak nic!:)
Anita a Twój mąż tak ma? Bo mnie to bardzo ciekawi :))
Mówi, że ma 😉 ściska ją często, aż się odpycha, więc coś jest na rzeczy 😉
Zapytałam męża czy miał ochote zjeść lub wyściskać naszego syna. Odpowiedź: nie…. ale dziś rano się do niego uśmiechałem!
ja apetytu na małego nie miałam, ale nieraz mam ochotę go udusić z miłości…
A mój ukochany też tak ma 😀 W naszym przypadku objawia się to bardziej potrzebą ściskania aż flaczki wyjdą na wierzch niż zjedzenia 😉 A zaczęło się od psa zwanego Mrówką, który jest z nami już dwa lata i musi czasem znosić przypływy dzikiej miłości swoich państwa. Ale fakt, Haneczkę nader często mam również ochotę pożreć i nawet posuwam się do podgryzania udzisk…
Zapytałam 🙂
– Miałeś kiedyś ochotę zjeść naszego syna?
– No
Wylewność męska nie zna granic 😀
Kamelia, Tedi – dzięki za odpowiedzi.
“Wylewność męska nie zna granic” – nie pozostaje mi nic innego jak odpowiedzieć: No! 🙂
Ja nadal mam takie myśli, choć syn już duży chłopak (No dobra, 3 lata). Jego stópki nadal są słodkie a uszka do schrupania. Jednak nie mogę już mu tego mowić na głos, bo on nie uważa tego nawet za dobry żart. Albo jest wystraszony albo oburzony :))
Mój prawie 4-latek też reaguje strachem na moje zapędy, żeby go zjeść. Stwierdziłam, że muszę się pohamować, bo dzieciak będzie miał traumę na całe życie 😉
Wszyscy patrzą na mnie dość dziwnie gdy usłyszą jak na moją Małą wołam: ” Piernisiu lub Pierniczku” A wzięło nam się to z tego, że w szpitalu po porodzie naszła mnie ogromną ochota na pierniki( dziwne bo jakoś za nimi nie przepadam ;-)) no i tak popatrzyłam na tą moją Córe i wygladala dla mnie jak najslodszy pierniczek:-):-)
Pytając męża o to czy miał ochotę zjeść naszą Małą nie powiedział nic, ale jego spojrzenie zdradziło mi, że chyba coś ze mną nie tak 😉
Serdecznie pozdrawiam – Mama apetycznej Zosi :-):-|
Pozdrawiamy pierniczkową-apetyczną Zosię!:) Przynajmniej ma oryginalny pseudonim rodzinny! Super!
Oj znam to, znam! Niejednokrotnie byłam bliska pożarcia własnej latorośli 😉
Na pytanie, czy miał kiedyś ochotę pożreć któreś z naszych dzieci, mąż odpowiedział:
– Pożreć nie, ale ścisnąć tak, żeby flaki wyszły, to owszem 😀
Mój synek ma 19 miesięcy a mój apetyt żeby go zjeść się nie zmniejsza. Mąż z kolei mówił,że z miłości móglby go ciągle szczypać.Jego zapach zawsze mi się kojarzył z laleczką swieżo wyciągniętą z pudełka 🙂
oj tak, znam ten stan!
Ale czy tylko zapach? Od długiego czasu mam polipa w zatokach i nie wyczuwam zapachów, a mimo to mojego szkraba chciałabym konsumowach, chrupać, ściskać i całować cały czas:)
zjadłby oboje 🙂
najlepsze jest to, że jak są małe, to miałoby się ochotę zjeść, a jak urosną, to się żałuje, że się tego nie zrobiło 😀
świetne!
Ja osobiście mam często takie odczucia 🙂 nawet jestem w stanie włożyć do buzi pól stopy córki 😀
Zapytałam przed chwilą o to męża i jego pierwsza odpowiedź była, że nie… ale po chwili dodał, że w sumie to ma czasem ochotę mocno ścisnąć albo zjeść, ale wie, że krzywdę by tym zrobił, więc tak nie robi. Logiczne, prawda? 🙂
Oj, jak bardzo mi ułożyło 🙂 Nie jestem nienormalna. Nasza Pociecha ma 8 tygodni i chyba lubi kiedy ją obcalowuje jakbym chciała pozrec, bo czasami sama wkłada mi stopkę do buzi 🙂
Zapytałam mojego męża czy miał kiedyś ochotę zjeść Malutką. Spojrzał na mnie i z dzikim uśmieszkiem odrzekł: “…bo to raz…”
Bardzo Wam dziękuję dziewczyny za odpowiedzi! I pozdrowienia dla apetycznych maluchów i wygłodniałych ojców 🙂
Też mam taką ochotę i to często. Czasami też się siebie boję, zwłaszcza, że facetowi chyba łatwiej przypadkowo uszkodzić takiego słodkiego malucha.
Fakt faktem, nawet gdy czytałem ten artykuł, nabrałem ochoty na wyściskanie i wygryzienie mojej pociechy. Nie jest to zatem tylko cecha mam. Co może być ciekawe z punktu widzenia nauki, pierwszy zmysł, na który zwracam uwagę podczas poznania nowej rzeczy, to węch (wącham nowe książki, nowe przedmioty, wącham jedzenie itp.). Może to po prostu jakieś pokrewieństwo z Canis Lupus Familiaris? 😀
No w końcu jakiś facet się odezwał!! Dzięki!
Z tym wąchaniem to jest coś na rzeczy. Wirgiliusz też wszystko zawsze niucha, a ja się zawsze dziwię 😀
mój mąż tez tak ma, czasami mówi do naszego drugiego: “a kto tak pachnie…,” albo “mmm zaraz cię zjem..” pozdrawiam
Myślałam, że tylko ja mam takie kanibalistyczne zapędy 🙂
Super tekst!
Ja oczywiście należę do grupy “pożeraczy”, ale co ciekawe – mój mąż również! Niesamowicie rozczulają nas nóżki synka, mamy ochotę je zjeść a synka wycałować do nieprzytomności.
Pozdrawiam!
Potwierdzam. Zarowno ja jak i moj maz mamy ochote ugryzc, scianac, zadusic:) po rowno:)
Bardzo ciekawy artykuł. Ja bardzo chętnie poczytałbym o wynikach podobnych badań przeprowadzonych nie w układzie matka-dziecko, ale partner-partner. Ja sam wielokrotnie miałem tak, że chciałem (doslownie) pożreć moją Lepszą Połowę. Dosłownie pożreć, czyli wgryźć się zębami, rozszarpać, przeżuć, połknąć. Albo ścisnąć mocno, z całej siły, aż pęknie. I też zastanawiałem się dlaczego.
Być może to kwestia feromonów i reakcji ośrodka nagrody na nie (więc też węch, jak tutaj)?
Cześć,
Ja tak często mam. Chcę schrupac własną córkę z miłości, zwłaszcza, jak jest grzeczna, a najbardziej jak się jeszczeu śmiecha. Czorcik mój mały.
Nie sądzę, żeby to miało jakiś większy związek z zapachem. Wynika to być może z pragnienia całkowitego zespolenia mentalnego z istotą, którą tak bardzo się kocha, co przeradza się w pragnienie jakiejś formy zespolenia fizycznego – czyli schrupania w tym wypadku. 🙂
Ja też myślę, że mało to ma wspólnego z zapachem bo mój mąż ma bardzo słaby węch, często nie potrafi ocenić po zapachu zepsutej wędliny, dopiero śliska powierzchnia po ugryzieniu daje mu do myślenia gdy tymczasem jeśli chodzi o naszą córkę to aż mu zęby zgrzytają czasem, zdarzyło się nawet, że myślał że mu się ząb ukruszył bo go tak zabolało po zaciśnięciu szczęki podczas figlów z małą. Ja mam podobne odczucia. Wydaje mi się, że powodem może być to że był obecny przy jej narodzinach jak również bardzo czynnie mnie wspiera w pielęgnowaniu maleństwa. Można powiedzieć że opiekujemy się naszą kruszynką w jednakowym stopniu, mąż wykonuje dosłownie wszystkie czynności pielęgnacyjne, co wytworzyło potężną więź pomiędzy nimi mimo że jej nie urodził fizycznie.
Nauka uważa, że jednak sporo z zapachem ma wspólnego 😉
A mój maż chciał zjeść naszego synka ale zawsze proponował ze zrobimy to później jak trochę podrosnie żeby było go więcej. Pozdrawiam
Inspirujące. Zabieram się do jedzenia, tym bardziej, że syn nie dał mi jeszcze zjeść obiadu 🙂
Dla mnie to, szczerze mówiąc, przerażające… Nigdy nie miałam takiego uczucia żeby pożreć. Jestem mocno wyczulona na zapachy, kocham moje dzieciaki tak mocno, że czasem to uczucie jest prawie nie do wytrzymania a jednak żeby pożreć to nie… ale wycałować i wyściskać do nieprzytomności to już tak 🙂
Ja czasami jak mój Synek śpi i ma taką słodką, błogą minkę, mam ochotę go obudzić tylko żeby go wycałować i poprzytulaskować aż do utraty tchu 🙂 A jak zapytałam męża, czy ma tak jak ja czasami ochotę zjeść albo tak wyściskać Młodego, że aż mu oczka wyjdą to popatrzył na mnie jak na wariatkę i powiedział “Nie… ale wiesz, że jak go tak ściśniesz to już nic z niego nie zostanie i już nie będziesz miała co ściskać?” 😀
Z tym zjadaniem to nigdy nawet o tym nie pomyślałem, ani przy jednym, ani przy drugim. Ale przytulić tak mocno, tak szczerze, tak, że aż organy wewnętrzne uszami wyjdą, to już nie raz chciałem.
Trochę mnie to przerażało, ale już jestem spokojny. Dzięki!
Jaaa, to aż smutne, że jednak nie jest się wyjątkowym i oryginalnym 😉 Pamiętam, jak dwa lata temu pytałam drugą połowę, czy nie ma czasem szczękościsku, gdy patrzy na Majkę, szczególnie, gdy ta ma bose stópki i oczywiście spojrzał na mnie jak na kosmitkę, po czym stwierdził, że jestem “psychiczna” (często niestety tak do mnie mówi, całe szczęście, że z miłością). Nie kojarzyłam wtedy tego uczucia z chęcią pożarcia, ale jednak skądś ten szczękościsk się brał. Teraz już tylko całuję i zachwycam się i tulę… chyba zapach dziecka się zmienił po wyjściu z okresu niemowlęctwa hihi.
Oczywiście, że miliard razy zaciskały mi się zęby, i przez te zęby wyciskały się słowa:” no zaraz normalnie Cię zjem..”. Mój synek się już tego nasłuchał. Ścisnąć tak mocno, że aż oczka wyjdą? Oczywiście, codzienność. Ta słodkość i papulkowatość doprowadza do obłędu 🙂 CZY MĄŻ MIEWA TO SAMO???? OCZYWIŚCIE!
odpytałam cała rodzine, tj meza i syna 4,5 letniego i odpowiedzieli, ze nie maja ochoty zjesc tylko mocno wytulic.
To juz wiem dlaczego od paru miesięcy zeszło ni mohe życiowe ciśnienie na dobre jedzenie i moge jesc rzeczy bez smaku – apetyt zaspokaja mi moj Bąbel 🙂 jem go regularnie pod warunkiem ze jest w swohej fazie bycia rozkosznym. Moj mąż też go piżera, nawet Mały ma czasem czerwone kropki na podbrodku od brody tatusia. Co wiecej nawet Bąbel sam siebie zjada, ostatnio zaczal wcinac stopy.
Ojciec mojej córki odczuwał równie silnie jak ja chęć jej pożarcia 😉
kiedyś zastanawiał się nawet czy mogłoby mu coś za to grozić – przecież to z miłości wysoki sądzie 😉
To tak z przymrużeniem oka 🙂
Pozdrawiam
Faktycznie z wiekiem chęć pożarcia młodocianych przeradza się co raz silniej w chęć wyciśnięcia flaków… choć mi nadal zębiska potrafią się zaciskać, a najstarszy ma niemal 6 lat!
Co do chęci pożarcia berbeci przez osobniki płci męskiej mogę zaświadczyć, że często słyszę polecenie zabrania ściskanego dziecięcia celem uratowania tegoż przed niechybnym pożarciem/wyciśnięciem 🙂
Mój mąż zachwyca się naszym dzieckiem podobnie jak ja:-) mówi że ślicznie pachnie i że chciałby schrupać naszą córeczkę. Ja tez jestem naukowcem i mam swoją teorię:-) może to kwestia intensywności z jaką ojciec zajmuje się dzieckiem. Mój mąż kąpie mała, przewija ją kiedy jest w domu nawet w nocy, przebiera itp. Może to właśnie natura tak nas stworzyła, że im więcej zajmujemy się dzieckiem tym bardziej je kochamy:-)
Tak potwierdzam, mój Małż też chciał pożreć naszą Zośkę 🙂 I czasami ją tak przytula, że aż ona protestuje 😀 Zośka ma 8 miesięcy
Ochotę zjedzenie córy mam zawsze, szczególnie kiedy tak cudownie chichocze 🙂
Też mnie interesuje jak to działa na zasadzie partner partner, bo mój mąż bynajmniej gładziutkim noworodkiem nie jest, a ja dzień w dzień go podgryzam najczęściej w boczek, przedramiona czy brzucho, no po prostu nie mogę się oprzeć i zatapiam zęby, czasem boleśnie 😛
W ogóle wychodzą ostatnio ze mnie atawizmy, siedzę mu na plecach i go “iskam”, przeczesuję włosy, skubię, drapię, wyciskam… Jestem nienormalna?
Mój Mąż przyznaje się od razu, że ma ochotę schrupać naszą córeczkę 🙂 i nawet nie musi się przyznawać bo wypowiada to równie często jak ja 😉
Mój na pytanie powiedział: “zjeść?! nie, WYCAŁOWAĆ ! ” 😉
Świetny tekst !
Mój małego też chce pożreć i ciągle go tam cmoka i chapie
Zapytałam na swojego prywatnego mężczyznę, czy miał ochotę pożreć dziecię nasze, a ten uśmiechnął się szeroko, upewnil, że o Kruszynę chodzi i odpowiedział ‘niejednokrotnie!’
No miłość!
Mój mąż gryzie 4 miesięcznego synka od czasu do czasu i nie umie tego opanować 😉 ja tylko mówię, że bym zjadła, ale jakoś się hamuję 🙂
Mój malutki Pierdzioszek Stwoszek (jak był niemowlaczkiem to bardzo często popierdywał) ma juz 25 mcy i codziennie zjadłabym te malutkie paluszki u stópek 🙂 zapytałam wlasnie męża : “nie.” – naprawdę? Nigdy nie miałeś ochoty go zjeść ? -“ja go sobie codziennie podgryzam” 🙂
Bardzo wiele tłumaczy ten wpis. My z mężem niestety nie możemy oprzeć się swojemu synkowi nawet teraz jak ma 5 lat. A kolejna słodka Kruszynka w drodze. 😉
Mój mąż bardzo często bierze córkę na ręce i krzyczy- Wicisnę, wycisnę mleko z tego niemowlaka!!
Po czym kładzie ją na łóżku i zaczyna udawać, że gryzie małą w brzuch, ku uciesze obojga ;))
Kocham to uczucie?? razem z partnerem nie możemy sie oprzeć naszej małej Kruszynce?codziennie milion razy do schrupania jest ?Przecudowna☺ P.S. babcia też często powtarza Nince iż by ją schrupała bo jest taka słodka☺
MMM ale smacznie się Was czyta :)))
Moja 11-sto latka nadal jest dla mnie apetyczna, jak wygłupiamy się w niedzielny poranek, obsypując ją buziakami odczuwam chęć pożarcia latorośli. Wiecie co – ona nadal pachnie!! Ciekawe, czy mi przejdzie jak dostanie łojotoku itp cudów związanych z dojrzewaniem 😉
Mąż mówi, że jak była młodsza miał ochotę ją zadusić z miłości.
Cześć!
Nie mam dzieci, jeszcze. Mam nadzieję mieć minimum trójkę.
Kupowałam z bratem (1,5 roku młodszym) zabawki dla naszego nawet przez rodziców niewyobrażonego brata (było nam wszystko jedno czy brat czy siostra, marzyliśmy, żeby był)!
I co? Urodził się, jest ode mnie 6 lat młodszy i chciały go pożreć nie 2 osoby a 4!
Jak nauczył się mówić, a pamiętam doskonale, co rano krzyczał ” dajcie mi spokój! Nie dotykajcie mnie!”
A pamiętam jak się droczyliśmy nad tym uśmiechniętym, najcudowniejszym Maluchem kto bierze nóżkę, kto rękę!
Dzisiaj ma 20 lat:(((( jest cudownym mężczyzną. A dla nas to i tak zawsze będzie Maleństwo, Pisklaczek! <3
U nas to właśnie bardziej mąż ma ochotę zjeść małego. Kilka razy dziennie powtarza mu, że jest taki słodki że go zaraz zje. Albo pyta się mnie czy może zjeść synka. Często też ściska go tak, że ten aż nie ma wyboru i przechodzi do samoobrony koniecznej tudzież buntu 😉 Ja natomiast to bym mogła patrzeć na niego godzinami jak z ciekawością odkrywa świat i radzi sobie z rzeczywistością. Uwielbiam wtulać się w małe ciałko, ale tak delikatnie, z czułością, głaszcząc i serwując buziaki, jakoś nigdy nie miałam myśli kanibalistycznych czy zapędów by udusić go z miłości. Ale myślę że u nas to kwestia osobowości: maż przeważający choleryk, ja flegmatyk. Podobne zapędy mamy w wyrażaniu sobie nawzajem uczuć. Też często odczuwam jak MOCNO mąż mnie kocha, gdy mnie tak MOCNO przytula <3
MÓJ MĄŻ UGRYZŁ NASZEGO PIERWORODNEGO 7dniowego synka. XD – spokojnie – nie był nawet śladu ale sam był zdziwiony swoim zachowaniem. Całą 4 dzieci mamy ochote zjadać. Nie wiedziałam że to powszechne i naukowo wytłumaczone 😀
Ja to norma, zjadam małą za każdym razem gdy ją przebieram, myję, ubieram, gdy się do mnie tuli 🙂
Natomiast Mąż Mój osobisty małą “wciąga nosem” 🙂 Gdy oglądają bajkę, lub gdy po prostu trzyma ją na kolanach,a już w ogóle gdy Wika zaśnie mu na rękach 😀 już nie raz przyłapałam go jak ją obwąchuje:D
Gdy zapytałam Go co wyprawia, to On na to,że: “ćpam córkę, bo tak fajnie pachnie”….
Z tymi flaczkami to ciekawa historia.. Moj Maz bezustannie pragnie wydusić z naszego Synka owe flaczki. Lub je wydłubać, czasem tez urwać ucho i je zjeść albo paluszki. Raz rozważaliśmy czy podpiec go w brytfance czy zajadać z masełkiem. Bezwzględnie chęci konsumpcyjne dają upust podczas zachwytu. Dlaczego?
Mój mąż kazał mi przeczytać mu ten wpis (akurat zajmuje się naszą Pierworodną) bo od urodzenia po kilkanaście razy dziennie mówi: – zaraz ją zjem!
Tak więc tak, mężczyźni też tak mają. A mój na równi ze mną albo nawet bardziej 🙂
Hahaha
Właśnie mój mąż codziennie mówi do naszej 12 tygodniowej Ali, że ją zje 😂 aż zaczęłam się zastanawiać czy wszystko z nim w porządku 😂😂😂