Wszystkie noce matki…

Na początku matka nie śpi, bo nogi cierpną, bo pęcherz za mały, a brzuch za duży… Potem matce spać nie dają skurcze – najpierw przepowiadające, a potem te właściwe – porodowe.

Pierwszej nocy po porodzie matka dalej nie śpi, bo doświadcza po raz pierwszy siły matczynego strachu – irracjonalny lęk o tego małego człowieka każe jej bowiem co chwilę sprawdzać czy dziecko oddycha.

Później matka nie śpi, bo małego człowieka trzeba przebrać, nakarmić, utulić… A kiedy już, już wydaje się, że bezsenne noce to przeszłość, matka poznaje po raz pierwszy mroczny smak przerażenia, który czuje się tylko podczas nocy upływającej na kontrolowaniu temperatury i osuszaniu zmierzwionych potem i chorobą włosków. Albo tej spędzonej na słuchaniu jak bezlitosny kaszel wstrząsa małym ciałem ukochanej istoty i ukradkowym ocieraniu łez bezsilności płynących po matczynym policzku.

Zdarza się też, że matka nie śpi z własnej woli – kiedy to mimo zmęczenia zakrada się do pokoju dziecięcego, gdzie w niemym zachwycie wpatruje się w najpiękniejszą buźkę jaką przyszło jej w życiu widzieć i rozpływa się nad posyłanymi przez sen uśmiechami. Albo kiedy zamiast pójść spać ogląda z niedowierzaniem stare zdjęcia małego człowieka, zastanawiając jak to u licha możliwe, że mały człowiek tak szybko zrobił się duży.

Czasem powody matczynej bezsenności są bardziej prozaiczne – a to kołderka się zsunęła i tylko matczyne ręce mogą ponownie opatulić do snu, a to trzeba wygonić potwory spod łóżka, a to o 2 w nocy suchość gardełka przekroczy stan alarmowy…

Czasem też matka nie śpi, bo się martwi. O wszystko. Bez konkretnego powodu.

W przeddzień debiutu żłobkowego/przedszkolnego/szkolnego i w wigilię kolejnych urodzin matka też zwykle nie śpi, bo słodko-gorzka mieszanina dumy i lęku, szczęścia i niedowierzania, ekscytacji tym co przyniesie przyszłość i tęsknoty za tym co było galopuje po jej głowie i nie chce dać spokoju.

Potem matka nie prześpi jeszcze wielu nocy, bo będzie trzeba ukoić ból pierwszych rozczarowań i zawodów, skleić złamane po raz pierwszy, drugi, kolejny serce, przywieźć z imprezy albo nerwowo oczekiwać na bezpieczny samodzielny powrót, dodać otuchy przed egzaminem, zaparzyć herbatę studentowi zakuwającemu po nocach do sesji…

Zwieńczeniem tej długiej podróży będzie ta ostatnia noc poprzedzająca dzień w którym ten ledwo-co-przecież-urodzony człowiek wyprowadzi się z domu i wyniesie „na swoje”. Kolejna słodko-gorzka noc w matczynej kolekcji – przepełniona dumą, że się udało się dojść tak daleko i rozdzierającym serce smutkiem, że minęło… tak szybko.

z dedykacją dla mojej mamy – za te wszystkie nieprzespane noce

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

29 komentarzy

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Ola

    Bardzo lubię Cię czytać….zawsze trafnie, lekko i błyskotliwie! A artykuł…nie ujęłabym tego lepiej! Dlatego póki czas korzystam…tulę, zachwycam się, doceniam! Macierzyństwo to przepiękny dar! Boży dar!

  • Pięknie napisane! ❤ Nic więcej dodać się nie da!

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Pietruszka

    Załzawiłam się dokumentnie…

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Kira

    Właśnie leżę w łożku z moim dwumiesięcznym synem.
    Leżymy po ciemku, słyszę jak miarowo oddycha i przełyka mleko płynące z piersi. Jego drobne dłonie obejmują ją, żebym przypadkiem się nigdzie nie oddaliła. Patrzymy na siebie z miłością, o istnieniu której nie widziałam do momentu, kiedy przytuliłam go po porodzie.
    W jego oczach jest zaufanie, ciekawość i spokój – póki co jestem dla niego całym światem. W moich oczach znalazłoby się równie dużo strachu, niepewności o przyszłość, jak i miłości, bo mimo bagażu lat i doświadczeń, to on stał się moim centrum wszechświata.
    Od tych dwóch miesięcy, od kiedy dostałam mamą, moją dewizą stało się “carpe diem”. Czas tak szybko płynie, coś się kończy, a coś zaczyna – nie chcę żeby cokolwiek mnie ominęło.

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Blanka

    Sama prawda… A kiedy nadarzy się okazja i wydaje się, że tej nocy w końcu się uda wyspać, to się okazuje, że najpierw nie można zasnąć myśląc o dzieciach, a potem i tak się człowiek budzi w środku nocy. Z przyzwyczajenia.

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Ewelina

    Rozpłakałam się

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Kamila

    Ujęte w słowa to, czego doswiadczam od ponad 2.5 roku (najpierw z pjerworodna, teraz z drugorodnym). Nie pamietam kiedy sie wyspalam ostatni raz… hmmm w zasadzie to powinnam rozroznic “przespanie calej nocy” od “przespanie kilku godzin ciurkiem”. To pierwsze mialo miejsce ponad 3 lata temu. To drugie zdarza sie czasem. Czasem te 3-4 godziny ciurkiem sa jak cala noc. Ale to zrozumie tylko druga matka…

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Bunia

    Popłakałam się. Piękne słowa.

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Mama Ewci

    Po prostu piękne. Tulę moją Małą Córeczkę i rozczulam się absolutnie. 🙂 dziękuję!

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Dorota

    Przepiękny tekst. Dziękuję Ci za niego. Popłakałam się.

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Dziunia13

    Szczera prawda..jestem młodą mama bo zaledwie 14 miesiecy ale trwam w tej miłości co noc. ..każdego dnia o każdej godzinie. .ale jak dziś pamiętam jak mój brat wyprowadzał się z domu na swoje zabierał ostatnie koszule wyprasowane przez moją mamę. .a ona stała i łzy jej ciekły po policzkach ja młoda i głupia mowie mamo dlaczego płaczesz przecież on się wyprowadza 5km dalej od nas a ona mi odpowiedziała ze zrozumieniem dopiero kiedy sama będę matką. …tak zapewne będzie. ..kochacie ile wejdzie ile będziecie miały sił. ..bo oni uciekna a nam pozostaną wspomnienia!

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    ewella.r.d.

    Coś pięknego!
    Podziwiam każde słowo napisane na tym blogu Pani Alicjo.
    Chylę czoła i ciepło pozdrawiam ?

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    Agna

    Prawda to, mój dzieć leży właśnie obok mnie i śpi spokojnie. A ja i tak co jakiś czas sprawdzam, czy aby na pewno wszystko ok, choć dzieciowi rzeczonemu już 1,5 roku stuknęło!
    I rozczulam się oczywiście patrząc na niego i duma mnie rozpiera, że taki oto cud jest moim udziałem!

  • Odpowiedz Luty 6, 2017

    tola

    ej no musialas tak napisac???!! sie poryczałam….

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Renata BW

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Gosiaczek

    Moja Niunia daje mi przespać całą noc, ale tak jak piszesz uwielbiam patrzeć jak śpi mój mały kochany aniołek i jestem szczęśliwa, że mi się udało mimo problemów sprowadzić to maleństwo na świat.

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    wisznu

    To ja jeszcze dodam jeden powód – bo dziecko turla się po niej jak walec i skacze i przechodzi i depcze i kopie i turla się… bo szuka tej swojej superwygodnej pozycji do spania…

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Dita

    Prawie się popłakałam. Trafiłaś w samo sedno.

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Lila

    Eeesuuu, podejrzewałam, że tak będzie, czułam to, że nigdy się już nie wyśpię…

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Magda

    Ryczę w autobusie…

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Rainha

    To tylko matka zrozumie.od półtora roku nie przespałam nocy, a mimo to jestem zadowolona i bardzo szczęśliwa!! Dzieci to niewiarygodna siła ☺ dzięki za ten wpis bo widzę że nie tylko ja tak mam z tym spaniem ?

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Trójcza mama

    Się wzruszyłam się…

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Doris

    Przeczytam to Mojej Mamie – 6 lutego miała urodziny! Ponownie uściskam i ucałuję za te nieprzespane noce!

  • Odpowiedz Luty 8, 2017

    Paulina

    Hmm, rzeczywiscie piekne slowa, ale ja w takim razie chyba jestem wyrodna matka, bo naprawde marze tylko o tym, zeby w koncu przespac cala noc. Jestem wykonczona ciaglym wstawaniem w nocy i czesto moje uczucia w srodku nocy wcale nie sa takie pozytywne, pomimo tego, ze kocham moje dzieci…

    • Odpowiedz Styczeń 23, 2019

      Kasia

      Nie tylko ty tak czujesz. Ja nie potrafię być super empatyczną, spokojna, pełna energii matką gdy śpie po 2h na dobę. Na cale szczęście coraz częściej jest to 4-5h na dobę, a to już wystarcza by wykrzesać z siebie entuzjazm dopóki mąż nie wroci z pracy. Nie spać żeby patrzec jak dziecko śpi? Totalna abstrakcja dla mnie. Jak dziecko zaśnie to jest wreszcie mój czas na odpoczynek i nie będę go tracić na patrzenie na śpiące dziecko (bo i po co, patrzyłam na nie przez ostatnie 14h w dzień). Tak czytam te komentarze i myślę sobie, ze to całe szczęście macierzyństwa jakoś ominelo (mimo że kocham mojego szkraba). Może jestem wybrakowana matką.

  • Odpowiedz Luty 24, 2017

    Dorota

    Wzruszyłam się bardzo 🙂

  • Odpowiedz Luty 28, 2017

    Dian

    Trafiłam na Panią przypadkowo czegoś kiedyś szukałam.. a pani trafiła mnie prosto w serce… Jestem mamą dzieci takich jak pani w podobnym wieku.. wlasnie zasypiam z madzieją, że może dzis chociaz te 5 godzin pośpię..
    Potrafi pani napisać DOKLADNIE o tym co my matki przeżywamy WSZYSTKIE!.. jestem poruszona,wzruszona i czekam na jeszcze! ❤️

  • Odpowiedz Sierpień 6, 2017

    S_mshq

    Znowu przeczytałam ten tekst i znowu beczę jak bóbr! Dziękuję!

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2019

    baixiaotai

    dziękuję. Idę się pozachwycać <3

Leave a Reply