Ty też faworyzujesz, czyli o tym jak rodzeństwo wpływa na swoje zachowanie.

Pojawienie się w naszym życiu Drugorodnego nauczyło mnie przede wszystkim tego, że o rodzicielstwie wiem mniej więcej tyle co nic. Młody okazał się być tak skrajnie różny od swojej starszej siostry, że moje przekonanie o tym, że ona taka ułożona, spokojna i w ogóle, w ogóle to zasługa naszych wybitnych, prawda, umiejętności rodzicielskich legło w gruzach. Nasz syn jest bowiem najbardziej czarującym huraganem świata – przeuroczym młodym człowiekiem, który ma niebywały dar owijania sobie wokół palca każdego kogo spotka, ale gdy ktoś mu nadepnie na odcisk to kryj się kto może, bo prędzej ja się nauczę stawiania przecinków, niźli on ustąpi.

Zresztą nie tylko my mamy taką opinię o drugim z kolei dziecku – wielokrotnie w trakcie wymiany komentarzy z wami okazywało się, że u was jest bliźniaczy schemat w którym młodsze miewa tendencję do bycia niezwykle charakterną istotą. Często się z tego zresztą radośnie nabijaliśmy, choć był to trochę śmiech przez łzy, bo zapewne niejeden z nas zastanawiał się czy to radośnie ekspresyjne acz nie zawsze, jakby to powiedzieć… wzorcowe zachowanie młodszego rodzeństwa, może wpłynąć destrukcyjnie na zachowanie starszaka i dać mu „zły” przykład?

Szczęśliwie teraz już nie musimy się głowić, bo odpowiedź na nasze bolączki znaleźli kanadyjscy naukowcy, którzy zrekrutowali do swego badania kilkaset rodzin z co najmniej dwójką małych dzieci pomiędzy którymi różnica wieku wynosiła nie więcej niż 4 lata, po czym jęli analizować zachowanie rodzeństwa gdy najmłodsze dziecię miało kolejno 18, 36 i 54 miesięcy.

Celem tych analiz było sprawdzenie jak trudniejsze zachowania młodszego z rodzeństwa takie jak nieposłuszeństwo wobec rodziców, angażowanie się w destrukcyjne czynności typu niszczenie przedmiotów, agresja fizyczna (bicie, kopanie, gryzienie rodzeństwa) i pokrewne wpływają na zachowanie starszaka. Ku zdumieniu wszystkich okazało się, że wpływ ten był odwrotny do tego co zakłada wielu rodziców, bowiem gorsze zachowanie młodszaka w pierwszym okresie badania, wiązało się z lepszym zachowaniem starszaka w kolejnym. Innymi słowy starsze dzieciaki biorące udział w tym badaniu nie uczyły się od młodszego rodzeństwa bycia nieposłusznym czy agresywnym – wręcz przeciwnie raczej uczyły się tego jak nie powinno się zachowywać, co mogłoby sugerować, że dzięki obserwacji młodszaka i jego zachowań, starszaki zaczynają korygować i modulować swoje własne postawy.

Nie da się ukryć, że takie wyniki wlewają nieco nadziei w styrane rodzicielskie serca i pozwalają nieco przychylniejszym okiem spojrzeć na gorącokrwisty charakterek drugorodnych. Oczywiście to dopiero wstępne badanie, które ma parę ograniczeń w tym oczywiście to, że na zachowanie dziecka ma wpływ nie tylko rodzeństwo, ale też rodzice, środowisko i jakieś dwa miliardy innych czynników, niemniej wspominam o nim, bo może pomóc nakierować myśli rodziców na pomijane tory.

Dr Ella Daniel – jedna z autorek tego badania – komentując jego wyniki, podkreśliła bowiem, że rodzice raczej nie powinni martwić się tym, że w tak młodym wieku jedno z rodzeństwa może wpływać niekorzystnie na zachowanie drugiego, zamiast tego powinni się martwić tym czy aby nie nakładają na jedno z dzieci etykietki „czarnej owcy”, bo to może przyczynić się do tego, że młody człowiek w nadaną mu z góry rolę będzie się po prostu od najwcześniejszych lat życia, zgodnie z naszymi oczekiwanimi… wpasowywał.

Niby jest to dość oczywista konkluzja, niemniej z pokorą przyznaję, że w pośpiechu codzienność bywa o taką refleksję trudno. Bo choć różnice w zachowaniu rodzeństwa wynikają w dużej mierze z różnicy między temperamentami (jak u nas), to jednak nie da się ukryć, że na tle starszego rodzeństwa, te bidne maluchy wypadają po prostu słabiej, bo starszaki lepiej radzą sobie z emocjami, mają większy zasób słownictwa, pozwalający na werbalizację frustracji zamiast uciekania w histerię czy inne widowiskowe rzuty na podłogę, są bardziej samodzielni i zwykle już mniej płaczliwi, a jeśli dodać do tego ten ewentualny efekt polaryzacji zachowań rodzeństwa obserwowany w powyższym badaniu, to nie ma się co dziwić, że w wielu domach to młodsze uchodzi za nieogarniętego łobuza, pozostawiając otwartym pytanie o to czy jeśli będzie za niego uchodziło odpowiednio długo to kto wie czy się nim w końcu nie stanie.

Cóż, teraz do waszych typowych rodzicielskich obaw typu czy nie wymagamy aby za dużo od starszaka, dojdzie obawa czy nie robimy czarnej owcy z młodszego. Nikt nie ułatwia rodzicielstwa tak jak ja! Myślę jednak, że czasem warto sobie o tym pomyśleć choćby przez 30 sekund, bo to fajnie zmienia perspektywę. Zwłaszcza, że przy okazji natrafiłam też na badania z które sugerują, że wśród rodziców nastolatków jedynie 30% ojców i 26% matek traktuje dzieci równo – reszta, czyli zdecydowana większość wydaje się mieć swojego ‘ulubieńca’.

Długo się nad tym zastanawiałam i uczciwie mówiąc nie jestem w stanie stwierdzić czy któreś faworyzuje/preferuje, niemniej po głębszym namyśle – zwykle bardziej lubię akurat tego berbecia który szybciej zaśnie. A wy?

Ella Daniel i wsp., An Examination of the Sibling Training Hypothesis for Disruptive Behavior in Early Childhood. Child Development, 2017

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

12 komentarzy

  • Odpowiedz Marzec 17, 2017

    rz

    <3

  • Odpowiedz Marzec 17, 2017

    kamila

    a u nas odwrotnie – pierworodna zdecydowanie bardziej charakterna, emicjonalna i wymagajaca (obecnie lat 2,5), drugorodna – ostoja spokoju, pogodny berbrlec (niecaly rok). i boje sie tu podwójnie o te starszą, bo nie dosc, ze wymagamy od niej (czesto nieświadomie) wielu dodatkowych rzeczy, bo “mlodsza siostra”, to jeszcze zdarza sie babciom czy ciotkom glosno porównywać bąble z korzyscia dla młodszej wlasnie…

    • Odpowiedz Marzec 23, 2017

      Małgosia rokporoku

      Poczekajcie, młodsza jeszcze charakter Wam pokaże! U nas różnica wieku to niecałe 16 msc. Starsza córka przeczołgała nas w okresie niemowlęcym tak bardzo, że nawet pisać nie warto. Płakała jakieś…20h na dobę. Młodsza – ostoja spokoju! Nazywaliśmy ją Statystką lub Prezesem – potrafiła przez pół dnia obserwować sytuację z dostojną miną. Dziś moja 4-latka jest spokojnym, empatycznym (acz wciąż płaczliwym) dzieckiem, a młodsza to wulkan energii (z licznymi histeriami w życiorysie).

  • Odpowiedz Marzec 17, 2017

    Izabela

    A to mnie zaskoczyłas, bo z mojego doświadczenia i obserwacji znajomych wynika, że te starsze są właśnie trudniejsze w obsłudze a z młodszymi jakoś jakby łatwiej…

    • Odpowiedz Czerwiec 20, 2017

      Andżelika

      Nasza młodsza zdecydowanie trudniejsza w porównaniu z starszą 😉 Wśród znajomych jest tak samo jak 7 nas 😉

  • Odpowiedz Marzec 17, 2017

    Natalia mama wspanialej piatki

    A u nas jest tak : pierwsze dziecko to trudny charakterek , drugie to oaza spokoju i cierpliwosci, trzecie to charakterna osobka, czwarty trudny wrazliwiec a piaty znowu spokojny osobnik. Ot taki miszmasz mam w domu 😉

  • Odpowiedz Marzec 17, 2017

    Ania

    Ha! U nas też raczej odwrotnie- starsza 2,5 żywe srebro,wyszczekana, włazi wszedzie gdzie można i nie można, ataki histerii średnio 2-3dziennie, a młodszy syn 1 rok przytulas, spokojny, itp. Choć ona ma taką charyzmę i siłę przekonywania, że niechybnie przeciagnie go na swoją stronę… ?

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Sylwia

    U nas starsza córka jest spokojna, cierpliwa i rozsądna, chociaż strasznie wrażliwa… A młodszy syn to dzikus i uparciuch ale zawsze wesoły i wprost niemożliwie słodki 🙂

  • Odpowiedz Marzec 21, 2017

    Paulina

    My też! My też!
    A czasem lubię bardziej tego, który później wstanie 🙂

  • Odpowiedz Marzec 21, 2017

    Remia

    Ja mam na razie jedno i mnie przerazilaś, bo to już jest huragan, to co dopiero z drugim? Na szczęście według powyższych komentarzy drugie powinno być spokojne… co potwierdza się ze mną i moją starszą siostrą, więc jest we mnie dużo nadzieji. ?

  • Odpowiedz Kwiecień 26, 2017

    Ola

    U nas najstarszy-pięcioletni- synek to huragan z (niepotwierdzonym na szczęście) podejrzeniem ADHD. Niesamowicie inteligentny, nieprzeciętnie pyskaty, zdecydowanie nadpobudliwy ruchowo. Młodsza dwójka to słodkie, spokojne pieszczochy, choć najmłodsza córa (1,5r) zaczyna przejawiać zdolności do manipulowania otoczeniem 😉

Leave a Reply