Karmienie piersią a odporność u dzieci.

Witajcie.

Mam nadzieję, że sezon chorobowy wreszcie się  kończy. Nie licząc tych parszywych jelitówek, to wokół nas aktualnie wszyscy zdrowi (tfu tfu).  Wiosna za pasem więc powinno być już tylko lepiej. Mam nadzieję, że będzie to czas kiedy mamy karmiące piersią, niczym przebiśniegi zasnują trawki i ławki w parkach, że rozkwitną na skwerach i w przydomowych ogródkach. Szacuję, że w okolicach lata powinnyśmy opanować już całą Polskę, a potem to świat stoi przed nami otworem 😉

Zanim jednak wyjdziemy witać się z wiosną to wytrzemy pewnie jeszcze nie jedną porcję dziecięcych łez glutów. To nie tak miało być powiecie. Jedną z ważniejszych motywacji  młodych rodziców do karmienia piersią jest chęć przekazania latoroślom odporności właśnie. I świetnie. Każda motywacja jest dobra aby rozpocząć i kontynuować karmienie piersią. Często bywa i tak, że motywacja lekko przysiada, kiedy po raz enty w ciągu kilku miesięcy borykamy się z katarem u niemowlaka. Albo kiedy życzliwa i doświadczona (a jakże) koleżanka rzuci czymś na kształt:

“…a takie to karmienie piersią jest niby super. Mój jest na n o r m a l n y m mleku i jeszcze w życiu chory nie był...”

Z drugiej strony, przeświadczenie o ochronnej mocy mleka kobiecego wystarcza niektórym jako zamiennik do wykonywania szczepień ochronnych u dzieci. Jak to wygląda w rzeczywistości? Dzieci karmione naturalnie chorują czy nie?

Żeby choć troszkę zbliżyć się do prawdy trzeba niestety cofnąć się do czasów szkolnych i przypomnieć sobie podstawowe pojęcia i zasady funkcjonowania układu immunologicznego. Postaram się wyłożyć wam to kawa na ławę. Inaczej bym zresztą nie potrafiła, bo temat ten od zawsze był mą piętą achillesową, a na samo wspomnienie o podręczniku do immunologii dostaję gęsiej skórki.  Do zabrania się za niego skłania mnie li tylko to, że matki i ich dzieci też posiadają te wszystkie złożone mechanizmy, których genialne współdziałanie sprawia, że żyjemy i dobrze się mamy w świecie pełnym drobnoustrojów i chorób wszelakich.

Jak to się więc dzieje, że maleńki, nagusienienieńki noworodek jest w stanie przetrwać w dobrym zdrowiu poza swym pierwszym miejscem zamieszkania, czyli macicą?

Faktem jest, że układ odpornościowy noworodka jest niedojrzały i jeszcze przez wiele kolejnych lat będzie się rozwijał aby około 18 roku życia osiągnąć szczyt doskonałości.

Na samiutkim początku tej drogi, w tym wieloczynnikowym systemie ochrony noworodka przed zakażeniami bardzo istotną rolę odgrywa mama. Niezależnie od sposobu karmienia, matka natura połączyła płód z matką rodzicielką za pomocą łożyska i pępowiny. Łożysko to epicentrum życia wewnątrzmacicznego, miejsce wymiany składników pomiędzy matką i dzieckiem, a wśród nich także przeciwciał klasy IgG, które wędrują do niego wprost z krwi matki. I tym sposobem, dzięki swojej mamie, noworodek uzyskuje odporność naturalną bierną, która w różnym stopniu chroni go przez okres od kilku tygodni do kilku miesięcy przed infekcjami bakteryjnymi i wirusowymi – niezależnie od sposobu karmienia, gdyż IgG matczyne krążą w krwioobiegu malca. Matczyne IgG zaczynają docierać do płodu począwszy od 13 tygodnia ciąży. Ich ilość zwiększa się sukcesywnie aż do dnia porodu, z tym że ostatnie kilka tygodni ciąży to największy zastrzyk w przeciwciała dla dziecka.

Przeciwciała klasy IgG powstają u ciężarnej czy jeszcze nawet nieciężarnej rodzicielki, tak jak  u każdego zwykłego śmiertelnika, w odpowiedzi na działanie immunogenu i posiadają zdolność do wiązania się z nim. IgG powstają głównie we wtórnej odpowiedzi immunologicznej czyli wówczas, gdy po raz kolejny dochodzi do kontaktu z danym antygenem. Do zwiększenia krążących IgG transportowanych przez łożysko dochodzi też w wyniku szczepień kobiety ciężarnej. Szczepienia chronią wtedy nie tylko ją ale też dziecko po narodzinach.

Niestety w pewnym   momencie,  matczyne IgG się ulatniają, a organizm dziecka sam musi przejąć stery w zakresie produkcji IgG. Dzieje się to w wyniku bliskich kontaktów z patogenami maści wszelakiej, co z kolei może uzewnętrznić się w postaci znienawidzonych przez rodziców objawów infekcji. Mówimy wtedy o odporności naturalnej czynnej. W związku z czym niezależnie od sposobu karmienia każde dziecko produkuje swoje własne IgG. Bezpiecznym sposobem ich zdobycia i czynnego uodpornienia organizmu przeciwko wirusom są szczepienia  (odporność czynna sztuczna) (PAN).

Nie zmienia to jednak faktu, że wraz z mlekiem mamy dzieci karmione naturalnie otrzymują gratisowo dodatkowy ochronny pakiet immunologiczny.  Bowiem przez cały okres karmienia do ich brzuchów trafia unikalna pod względem składu mieszanka cząsteczek biologicznie aktywnych, które wspomagają rozwój i nabywanie kompetencji układu odpornościowego. W jej skład wchodzą immunoglobuliny wydzielnicze – SIgA, a także IgG, IgM, limfocyty, makrofagi, granulocyty, nieswoiste czynniki przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne (laktoferyna, lizozym, składniki dopełniacza), cytokiny, czynniki wzrostu i inne. Wszystkie są zaangażowane w procesy budowania odporności przeciw zakażeniom. Można powiedzieć, że mleko to substancja “żywa”, która podąża za potrzebami dziecka. Mleko mamy zawiera około 200 000 leukocytów w mililitrze. Dziecko karmione piersią wypija ich do około 350 milionów dziennie. 90% z nich jest komórkami żywymi, które pełnią funkcje immunomodulujące. To tak na co dzień. W czasie infekcji (dziecka lub matki) ich liczba w mleku osiąga tyle zer, że nawet nie wiem jak się nazywa. Są to biliony komórek, które wraz z pozostałymi cząsteczkami, począwszy od przewodu pokarmowego aktywnie wspierają rozwój i funkcjonowanie układu odpornościowego naszych zakichanych czasem dzieci. Mało tego, wciąż odkrywane są nowe cząsteczki i nowe właściwości tych już znanych.

Spośród immunoglobulin w mleku kobiecym dominują IgA typu sekrecyjnego – SIgA (80-90%). Szczególnie wysokie stężenie tych immunoglobulin zawiera siara.  Jeszcze wyższe wartości SIgA odnotowano u mam wcześniaków. Skąd się biorą Ci mali wojownicy? A stąd, że kiedy karmiąca mama ma kontakt z jakimś bakcylem załapanym drogą pokarmową czy oddechową (który teoretycznie zagraża także dziecku), to w jej mleku pojawiają się IgA, swoiste wobec danego patogenu. IgA odpowiadają więc za swoistą ochronę dziecka neutralizując toksyny wirusów czy uniemożliwiając przedostanie się patogenów przez błony śluzowe. Jak dotąd większość dostępnych publikacji dowodzi ważnej roli IgA w przeciwdziałaniu infekcjom układu pokarmowego, oddechowego i ucha u dzieci. Wiadomo z jak poważnymi powikłaniami u maluszków mogą zakończyć się wyżej wymienione choroby. Należy jednak podkreślić, że przeciwciała z mleka mamy działają wyłącznie w układzie pokarmowym, nie przedostając się do krwioobiegu dziecka, co sprawia, że nie będą one chronić go przed wieloma chorobami – w tym także tymi groźnymi – bowiem do tego potrzeba przeciwciał klasy IgG.  A zatem karmienie piersią, mimo że nie wątpliwie jest bardzo pomocne w odpowiedziach odpornościowych w trakcie całego czasu karmienia, to jednak nie zastąpi  szczepień i procesu nabywania własnej odporności czynnej przez dziecko, który to proces musi przejść każde dziecię samodzielnie.

Muszę też podkreślić, że w przypadku dzieci urodzonych przedwcześnie mleko mamy jest w zasadzie lekiem, którego żadna inna fabryka, oprócz kobiecych piersi nie jest w stanie wyprodukować. Choćby najbogatsza i choćby nie wiem jak bardzo “zbliżona” do mleka mamy.

Pomijając te wszystkie złożone i nie do końca poznane jeszcze mechanizmy immunomodulacyjne, to prawdopodobnie akt karmienia sam w sobie sprzyja utrzymaniu trąbki Eustachiusza w dobrym stanie i zdaje się chronić np. przed infekcjami ucha u dzieci.

Poza tym akt karmienia piersią bardzo przydaje się do przetrwania sezonu infekcyjnego w dobrym zdrowiu psychicznym i fizycznym.

W jakich chorobach przydaje się karmienie piersią?

Dla nas kp okazało się zbawienne podczas bostonki, która zaatakowała mego półtorarocznego wówczas synka brutalnie i znienacka. Pamiętam, że przez dobrych kilka dni mleko stanowiło dla niego jedyne źródło wody i pożywienia. Pamiętam też, że świadomość tego, że nadal karmię go piersią dawała mi choć odrobinę spokoju, że on jednak przetrwa bez dodatkowej strawy. Karmienie piersią przydawało się nam jeszcze wielokrotnie podczas gorączek i różniastych infekcji przebiegających z marudzeniem, wiszeniem u nogi piersi i jęczybulstwem.

Z kolei przy intensywnych przebojach zdrowotnych Drugorodnego (klik) pierś także była jedynym co chłopak akceptował i chciał przyjmować, a lekarz na SOR bardzo się ucieszył, że Alicja, go jeszcze karmiła, bo bez tego prawdopodobnie było by z młodym jeszcze gorzej. Zapewne wszelkie choroby o gwałtownym przebiegu, wymagające hospitalizacji czy zabiegów medycznych też się do tej listy zaliczają. Karmienie piersią i mleko mamy nawadnia, odżywia, pomaga walczyć z infekcją, a do tego  działa przeciwbólowo, daje ukojenie, poczucie bezpieczeństwa, bliskość  i  wszystko to, co kryje się w słowie miłość – po prostu.

Podsumowując,  przez cały okres karmienia mleko stanowi znacznie więcej niż tylko smaczny, pełnowartościowy posiłek i bliskość mamy. Cały czas  znajdują się w nim leukocyty i cząsteczki o właściwościach przeciwbakteryjnych, przeciwwirusowych, przeciwgrzybiczych, antyoksydacyjnych i innych.  Jeśli więc, wracając do początków tegoż wywodu, droga karmiąca mamo twoja motywacja do kp spada z powodu kolejnej infekcji to wiedz, że najwyższy czas aby ją z powrotem na dupsku posadzić. Dzieci bowiem chorują i chorować będą. I jest to wpisane w proces budowania odporności. Układ immunologiczny dziecka, aby mógł odpowiednio szybko zareagować najpierw musi się z bakcylem poznać, twarzą w twarz, glutem w glut. Jak często chorują dzieci możesz przeczytać tutaj.

Ale, każda infekcja jest łatwiejsza do strawienia na mleku mamy 😉

Źródła:

Podstawy immunologii. W.Ptak, M.Ptak, M.Szczepanik, Wyd. Lek. PZWL 2008.

Karmienie piersią w teorii i praktyce. Podręcznik dla doradców i konsultantów laktacyjnych oraz położnych, pielęgniarek i lekarzy. Pod red. M.Nehring – Gugulskiej, M.Zukowskiej – Rubik, A. Piętkiewicz, Medycyna Praktyczna 2012.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. 8.

 

 

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

32 komentarze

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Karola

    Dziękuję 🙂 Taka dawka wiedzy to dodatkowy impuls, żeby kontynuować KP ile się da mimo tych gorszych dni 🙂

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Iza

    Mój syn za każdym razem specjalnie mnie zaraża, żebym go wyleczyła 😛 Niestety przez zęby ma słabszą odporność, przez 1 rok praktycznie nie chorował

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Marianna

    A moja córa tfu tfu tfu od 8miesiecy nie miala nawet gluta, licze ze to zasluga kp i kontynuuje! 🙂

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Algo

    Moja ma 21 miesięcy i właśnie przechodzi pierwszą chorobę. Najpierw 3 tygodnie temu wirusy dopadły mnie, co od razu poskutkowało zredukowaniem liczby karmień z ddwóch do jednego. Potem Mała dostała wysypki, zapalenia pęcherza, a w końcu gorączki, kaszlu i glutów, które ciągną się od tygodnia. Przy katarze odstawiła pierś całkiem. Próbowała ze dwa razy, ale że źle jej się oddychał to nie chciała. Powiedzcie mi jak to u Was jest przy katarze? Jak dzieci ssają? Trochę mi szkoda, że w takim momencie spadku odporności Mała nie pije już mojego mleka.

    • Odpowiedz Marzec 21, 2017

      mar

      Mój synek 21 m-cy, katar od kilku dni. Żeby mógł oddychać podczas kp i na dobry sen w nocy, po prostu wpuszczam mu krople do nosa na katar przeznaczone dla jego wieku. I nie ma żadnego problemu!

    • Odpowiedz Marzec 22, 2017

      An

      U nas przy katarze zawsze najpierw gluty wyciągamy Katarkiem podłączanym do odkurzacza i bez problemu ciągnie młoda cycek. Także 21 miesięcy.

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Rainha

    Wow! tyle dobrego w mleku mamy!! Wiedziałam że kp jest dobre (karmię już 17 m-cy), intuicyjnie nie chcemy z córką kończyć (na początku nie cierpialam karmić ale czułam ze to bardzo ważne i się nie poddałam), ale że aż tyle przeciwciał w mleku? Dla mnie pozytywny kop, i już wiem czemu tylko raz córcia była chora. Samo dobro☺ mamy karmcie cycem!! Pozdrawiam

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Żaba

    Z moją 3 miesięczna córeczka trafiłam do szpitala z powodu infekcji. Kroplowki z antybiotyków znosi dzielnie głównie dzięki wiszeniu na cycku praktycznie non stop. Dzięki temu w tym trudnym czasie możemy dać sobie wzajemnie to czego potrzebujemy. Bo w chorobie dziecka liczy się też psychika mamy.

    Jednoczesnie pielegniarki myślały ze ma wiecej niż 3miesiące i twierdziły ze powinnam dawac też “sloiczki”. Bo w tym wieku duże to są tylko dzieci na MM.

    W takich chwilach stresu polecam szczerze innym mamom femaltiker. Pierwszego dnia w szpitalu że stresu bałam się że zabraknie nam mleka ma takie ciągle tulenie. Femaltiker pomógł utrzymać laktacje na odpowiednim poziomie.

    • Odpowiedz Marzec 20, 2017

      Marta

      Łoooo rany. To samo u nas było. Syn wagowo do 6 m.ż. był na dole siatki centylowej bo strasznie ulewał. Zaraz po tym wskoczył i wagą i wzrostem na ostatni, górny centyl. Na wizycie szczepiennej lekarka prosiła “bym powiedziała szczerze czy aby na pewno karmie tylko piersia” bo taki duży się nagle zrobił. Zmieniliśmy lekarza. Syn ma 18 miesięcy i nadal górne centyle są jego. Śmiem twierdzic że to geny po 2 metrowy tacie:) ale niektórzy z służby zdrowia pewnie i tak nie uwierzą.

      • Odpowiedz Marzec 20, 2017

        Marta

        A aaa…. i miałam go rzadziej do piersi przystawiać żeby schudł!!!:) bo na zawołanie nawet jak co 2h to za często :O

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Tedi

    No właśnie ja zaczęłam wątpić w KP, ponieważ mój półroczny syn już trzy miesiące co chwile łapie zapalenie oskrzeli (już nawet nie potrafię się doliczyć ile tego było). Niestety teraz skończyło się na antybiotyku… eh…

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Ewa

    O tak, podpisuje sie obiema rękami pod tym, że kp pomaga przetrwać choroby! Przykro mi tylko, że lekarze tego nie czują. Gdy syn miał 2,5 roku i złapał rotawirusa pani ordynator na moje slowa, że poza dopajaniem wodą dużo sie karmimy stwierdziła “po co pani jeszcze karmi?”.

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Pola

    “Bezpiecznym sposobem ich (igg) zdobycia i czynnego uodpornienia organizmu przeciwko wirusom są szczepienia” bezpiecznym? W dobie tak wielu powikłań poszczepiennych taka deklaracja, jakby to było jasne ponad wszelką wątpliwość? Jakby żadne dziecko nie ucierpiało na skutek szczepień? Wiele można pkwiedziec o szczepieniach ale z pewbością nie to że są w 100pro bezpieczne. Tak lubiłam Cię czytać, jest mi po prostu przykro że zobaczyłam ten wpis 🙁

    • Odpowiedz Marzec 21, 2017

      Alicja

      A mnie jest przykro gdy widzę takie komentarze, wśród ludzi, którzy czytają mataję by dowiedzieć się co nauka mówi o rodzicielstwie. Bo o szczepionkach nauka mówi, że są bezpieczne. Warto zajrzeć chociażby do stanowiska PAN:
      “Należy jednak z całą mocą stwierdzić, że szczepionki są najlepiej sprawdzonymi preparatami farmaceutycznymi w Europie, a rygorystyczne badania naukowe ich jakości stanowią gwarancję
      bezpieczeństwa przyjmowania i skuteczności działania szczepionek.”

      Całe stanowisku w linku w naszym panelu bocznym – wisi od dawna. Zanim się podważy bezpieczeństwo szczepień ochronnych lepiej zapoznać się z tym co faktycznie mówią badania naukowe, a nie tym co mówią strony na FB straszące szczepieniami i prowadzone przez nie wiadomo kogo…

      • Odpowiedz Kwiecień 2, 2017

        bemummy

        dziękuję Wam, ze uświadamiacie mamy, ze szczepienia są bezpieczne, dzieki Wam poskramiam moje lęki, gdy znajomi zasypują mnie linkami antyszczepionkowymi i zawsze głupia zajrzę i poczytam i aż płakać mi się chce. Prawda jest taka, ze to nasi pediatrzy powinni nas rzetelnie informować i rozwiewać matczyne wątpliwości. Nie zawsze taj jest i wtedy wchodzimy do neta…na szczęście jest mataja. Gdyby nie Wy nie wiem czy nie poddałabym się tej anty histerii.

    • Odpowiedz Marzec 22, 2017

      Kasia

      A wie pani cokolwiek o zdrowiu dzieci w erze przedszczepionkowej? Np. to, że śmiertelność dzieci do 5. roku życia sięgała 40-60%? Największym problemem dzisiejszych rodziców jest to, że nie znają innej rzeczywistości niż ta, w której żyją, przez co zupełnie nie doceniają, jak bezpieczne są ich dzieci. I tak, powikłania poszczepienne się zdarzają, tak jak po lekach. Nie zmienia to jednak faktu, że powinniśmy dziękować nauce/Bogu/historii, że żyjemy w czasach, gdy dzieci można zabezpieczać przed chorobami, czy poprzez szczepienia, czy dzięki lekom.

  • Odpowiedz Marzec 20, 2017

    Marta

    Mój 18 miesięczniak do tej pory miał 3 dni gluta, raz 3-dniowke i raz kilkudniowe chorobsko (miesiąc temu mąż przywlokl coś do domu i nas zarazil). Za to ja chorował już z 3 razy tak że hej, i ani razu go nie zaraziłam. Śmiem twierdzic, że to dzięki kp 🙂

  • Odpowiedz Marzec 21, 2017

    Asia

    Ja karmię piersią swoją 2,5 -latkę i nie zanosi się na koniec. Widzę wielka różnice między odpornością starszej córki ,której nie kp, a tej młodszej. Starsza średnio dwa razy w miesiącu była chora, a młoda wiele chorobsk ominęło. Czasem mam ochotę się zbuntowac jak w nocy poraz setny chce pierś,ale potem przychodzi refleksja, że kp to taki posag na przyszłość

    • Odpowiedz Marzec 30, 2017

      Turkuć podjadek

      Moje półtoraroczne dziecię chce cyca trylion razy w nocy! Przespana noc? 😉 A co to? Niektórzy twierdzą, że się poświęcam! Nic bardziej mylnego! KP jest cudowne, te małe oczęta ufnie patrzące, te uśmiechy… To piękne chwile! A jeśli chodzi o chorowanie, to owszem, zdarza się katar, ale trwa dwa dni i koniec!

  • Odpowiedz Marzec 21, 2017

    Wezom

    Hmmm.. wychodzi na to, że u każdej jest inaczej, bo ja dwoch synow karmilam piersia i nie zdarzylo sie by zachorowaly (na szczescie).
    Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Marzec 21, 2017

    Dorota

    Pamiętam pierwszą infekcję po odstawieniu starszaka – jak by to była najoczywistsza oczywistość zaczął.. dobierać się do piersi 😉 wiedział, gdzie szukać lekarstwa 😉

  • Odpowiedz Marzec 21, 2017

    Aga

    Witam,mam pytanie:) Corka w nd konczy 2latka ale wczoraj odstawilam ja (moim zdaniem juz wystarczy a po2 musze rozpaczac leczenie dermatologiczne). Wczoraj i dzis odciagnelam na noc by sobie ulzyc i cora to wypila. Mam w zamrazarce odciagane mleko ojej juz prawie 2-letnie (2 doby odciagane ze wzgledu na chorobe u dziecka blabla)-czy moge jej dac to mleko,jest w tym jakis sens? 🙂

    • Odpowiedz Marzec 21, 2017

      Danka

      Hej, ale się dokopałaś do zapasów. W takiej zamrażalce do minus 20 stopni mleko może leżakować 6 miesięcy, potem generalnie jego wartości spadają, nie wiadomo też jak z przechowywaniem przez te lata było. Ja moje zapasy ostatnio wyrzucałam.

      • Odpowiedz Marzec 22, 2017

        Aga

        Ostatnio sprawdzalam stan zamrazarki i trafilam na taki skarb 🙂 (juz bezwartosciowy) dziekuje i pozdrawiam

  • Odpowiedz Marzec 22, 2017

    A.

    Moja intensywnie KP córka od września ciągle się ‘przeziębia’ – znaczy się łapie wirusy zewsząd, choroby przechodzi łagodnie, ale sprzedaje je nam (a my łagodnie nie przechodzimy) i ‘więzi’ nas skutecznie w domu (bo nie chcemy sprzedawać wirusa dalej). Obecnie na wiosnę zmniejszyła intensywność ssania, a od wczoraj znowu ma katar. Już się martwię jak będą wyglądały choróbska bez wsparcia KP.

  • Odpowiedz Marzec 25, 2017

    mala_Mi

    Moja córa miała w grudniu zapalenie płuc, w styczniu oskrzeli, w lutym – zatok. Nawet w tej chwili mocno kaszle w łóżeczku. Za nami poprzednie zapalenie oskrzeli, zapalenie ucha, ospa… Córa ma 4 lata i 3 miesiące. Czyli chorobowo jakby norma ;-p
    Wciąż karmię.
    Niedawno miałyśmy tygodniową przerwę w karmieniu z powodu antybiotykoterapii na mojego kombo (grypa + zapalenie spojówek + angina + zapalenie ucha + zapalenie zatok…). Laktacja po takiej terapii i tygodnia odstawienia jakby osłabła, córa bardzo prosiła, żebym poszła do lekarza od cycusiów (mamo, a jak się nazywa? ginekolog? – otóż nie, córeńko) – wtedy mąż się roześmiał tubalnie i rzecze: jasne, idź, a jak się lekarka zapyta, ile ma dziecko a Ty powiesz, że 50 miesięcy… chcę zobaczyć jej minę!
    Aaaaale w skrócie to chciałam napisać, że uparcie (mimo braku wsparcia w rodzinie) karmię wciąż moją ponad czteroletnią córę wierząc, że BARDZO jej to pomaga i na zdrowie, i na mózg. I mnie też pomaga, profilaktycznie antynowotworowo. A że córa choruje i na razie nie zapowiada się na dziecko tzw wybitne (jak starszy syn, co się odstawił mając 9 miesięcy)? Normalna sprawa! I tak wierzę święcie, że moje mleko to dla córki najlepsze dobro, prezent oraz inwestycja.
    Amen 🙂

    PS. Jak byłam półtora roku temu u laryngologa z infekcją i przyznałam się, że karmię i pani pyta: ile miesięcy ma dziecko, ja mówię: 40, ona pyta? CZEGO CZTERDZIEŚCI? no to powtarzam, że miesięcy… pani na to że po co, jak to sama woda? oj, co to była za ciężka wizyta.

    PS2. A jak internista od mojej grypy i anginy reszty usłyszał, że córa ma ponad 4 lata i karmię to dyplomatycznie powiedział: nauka nie określa górnej granicy karmienia… buhahaha. Bo COŚ musiał powiedzieć, tak?

    Pozdrowienia!!!!

  • Odpowiedz Marzec 27, 2017

    Wiki

    Też miałam silną motywację aby karmić piersią, bo po pierwsze rodziłam przez cesarskie cięcie, dziecko urodziło się z małą masą. Na początku nasz kontakt był utrudniony, więc sprawy z karmieniem zostały odłożone na później, dziecko poddano licznym badaniom, w tym czasie dostawał sztuczną mieszankę z dodatkiem probiotyku ffbaby, który miał za zadanie skolonizować brzuszek “dobrymi” bakteriami, cieszę się że pomyślano o tym bo w przyszłości zaprocentuje to lepszą odpornością. Pokarm dostałam dzięki systematycznemu odciąganiu mleka laktatorem, które później podawałam maluszkowi w butelce. W domu udało nam się przejść na pierś i tak jest do dziś dnia.

  • Odpowiedz Kwiecień 8, 2017

    Magda

    Moja pierworodna była karmiona piersią 9 miesięcy, w tym czasie nie miała nawet kataru, potem lekkie infekcje 2-3 razy w roku. Dopiero jak poszła do przedszkola to trochę więcej chorowała, ale nie jakoś tam za specjalnie. Druga córka karmiona 2,5 roku i ciągle chora. Zaliczyliśmy 6 zapaleń oskrzeli i 4 zapalenia ucha środkowego w ciągu roku i skończyło się to przerostem migdałka i wysiękiem w uchu. Teraz już tak nie choruje tylko cały czas jej leci z nosa. Nie chcę sobie wyobrażać jak wyglądałaby nasza przygoda gdyby nie kp. Teraz czekamy na adenotomię i drenaż uszu i mam nadzieję że po tym skończy się również ten przeklęty katar.

  • Odpowiedz Kwiecień 10, 2017

    Joanna

    Antka karmię już 16 miesięcy i w ciągu tego czasu miał 5 razy katar i raz zapalenie gardła, obecnie od styczna zdrów jak ryba 🙂 20 marca tego roku miał zabieg kranioplastyki z uwagi na przedwcześnie zrośnięty szew czaszkowy. Po operacji prawie nie ma śladu (oprócz blizny i łysinki 😉 opuchlizna szybko zeszła, blizna ładnie się goi, uważam, że to trochę dzięki kp. Poza tym mieliśmy w szpitalu wymioty i biegunkę i też szybko z tego wyszedł. Natomiast jedna pani pielęgniarka była bardzo zdziwiona, że przez 3 doby po operacji młody nie jadł nic prawie prócz matczynego mleka, wody też nie chciał o dziwo. Na moje tłumaczenie, że operacja, że stres, że dyskomfort i szpital, odpowiedziała, że przecież ‘to był zabieg głowy a nie żołądka’ 😐 W każdym razie my oboje doceniamy dobrodziejstwo kp i kontynuujemy! Dziękujemy za Wasze wspaniałe artykuły, które nas motywują jeszcze bardziej! Pozdrawiamy 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 25, 2017

    Ewa

    wow! to mleko matki to cud!! dziękuję za taką dawkę pozytywnych informacji!!:) ja karmiłam pierwszego synka 2 lata, a córeczkę karmię już 9 miesięcy i zamierzam jak najdłużej… mam takie pytanko przy okazji, jestem ciekawa czy w momencie gdy pojawiają się pierwsze ząbki, to mleko chroni te zęby czy jednak psuje….? już u synka się tym przejmowałam, gdy zasypiał mi czasem przy wieczornym karmieniu i nie chciałam go budzić myciem ząbków.. teraz ma 3 latka 3miesiace i zero próchnicy, pozdrawiam

Leave a Reply