Czy szanowne społeczeństwo mogłoby się zdecydować jakie ma podejście do płci dziecka?

Standardowe pytanie do ciężarnej?

„A znacie już płeć?”

Jeśli pada odpowiedź „nie” to zwykle jako następne w kolejności leci „a co byście chcieli”. Typowa odpowiedź na to pytanie brzmi zaś „nieważna płeć, byleby zdrowe było”. I jest to w bardzo wielu wypadkach odpowiedź prawdziwa. Ale nie we wszystkich – część z nas ma bowiem pewne, nie wiem jak to nazwać – oczekiwania, wyobrażenia, marzenia co do płci potomstwa. Mam jednak wrażenie, że rzadko się do nich przyznajemy, bo jakoś tak nie wypada. Ja się w tej 3 ciąży zdobyłam jednak na “odwagę” i na pytanie kogo bym chciała powitać w naszym domu w przyszłym roku odpowiadałam zgodnie z prawdą, że córkę. I tu robi się ciekawe, bo to zwykle wprawiało moich rozmówców w zakłopotanie i znakomita większość z nich czuła się w obowiązku dodać za mnie „oj no nieważne co, ważne żeby było zdrowe”. Bawiło mnie to straszliwie, bo w takim razie po kiego grzyba pytali, ale po wymianie doświadczeń z wami po tym jak ujawniłam, że w naszym domu pojawi się jednak malutki syneczek coś mnie tknęło. Bo choć ja chciałam córcię, to jak wiecie gdzieś tam od początku wszystkie znaki na niebie i ziemi (łącznie z tym, że dla potencjalnej córki nie mogliśmy wymyślić imienia, a dla synka i owszem) mówiły mi, że to jednak będzie chłopiec, więc jakoś szczególnie zaskoczona tekstem ginekologa „a cóż to za mały gentleman” nie byłam, tylko powiedziałam sobie w duszyczce, no hejka Trzeciorodny (tu wstaw wybrane przez nas imię).

Tym niemniej z tego wszystkiego co od was usłyszałam i sama doświadczyłam wyłania mi się jednak obraz z którego wynika, że mamy jakiś problem z otwartym mówieniem o tym, że można marzyć o córce/synu, a jeszcze większy mamy z tym, że jeśli marzenie się nie ziści to w niektórych wypadkach potrzeba chwili na to by się z tym oswoić. Po angielsku nazywa się to gender disappointment, po polsku byłoby zapewne rozczarowanie płcią – brzmi tragicznie i sugeruje, że z czerepem rodzica jest coś bardzo nie tak, bo księżniczka jakaś sfochowana najwyraźniej co się tylko w dom bawi, a nie dom prawdziwy tworzy.

Zresztą – gdy zrobiłam mały przegląd sieci w tym zakresie i poczytałam komentarze pod artykułami w których dziewczyny dzielą się tym swoim „rozczarowaniem” to najczęściej powtarzający się komentarz brzmi „ciesz się, że możesz mieć dzieci, tyle osób na świecie ma przecież problemy z płodnością”. No i nie da się ukryć, że rozumiem perspektywę komentujących – jest to słuszna uwaga i założę się, że dla 99,9% wybór pomiędzy możliwością posiadania zdrowego dziecka jakiekolwiek płci, a niemożnością zajścia w ciążę byłby oczywisty. A kwestia płci to już takie trochę problemy pierwszego świata.

Ale nie rozumiem fali nienawiści jaka się w tych komentarzach pojawia „nie dojrzałaś do posiadania dziecka”, „trzeba było kupić lalkę, a nie w ciążę się bawić”, „płeć przecież nie ma znaczenia, dziecko to dziecko, dorośnij”, ba, tam padały nawet inwektywy.

I gdy tak sobie czytałam, to mój umysł zalewała fala myśli na temat tego jak to się ma do wszystkich komentarzy rzucanych zawsze w kierunku przyszłych rodziców. Bo tak się jakoś składa, że znakomita część społeczeństwa uzurpuje sobie prawo by parze oczekującej na kolejne dziecko życzyć z uśmiechem na licu by była parka, no bo przecież jak to może być, że nie parka, bo olaboga jak nie parka to peszek wszakże przewielki, a już jak ktoś ma dwóch synów/córki i czeka na dziecko numer 3, które okaże się być tej samej płci co starsze rodzeństwo – to składa się niemalże kondolencje, rzuca heheszki czy tatuś aby nie jest jakiś trefny, że tylko dzieci jednej płci płodzić umie, nieudolnie pociesza, że następnym razem się uda i pyta czy smuteczek monstrualny czy wielki tylko, no generalnie współczucia prawda, że tak jednopłciowo, ale nie przejmujcie się – może jeszcze w życiu coś wam wyjdzie, a już włosy to na pewno – ha, ha, ha!

No to ma moi mili ta płeć znaczenie czy nie w końcu? Się zdecydujcie. Bo wiecie, o ile zwykle człowiek jest w stanie pomyśleć zawczasu i ugryźć w język zanim popełni nietakt, to w ciąży o emocjonalność bardzo łatwo, a racjonalność trudniej. Się ryczy się na reklamie papieru toaletowego. Ba, ja ostoja spokoju, człowiek-nieustający-rechot w tej ciąży wyłam przez 20 minut jakby mi pół rodziny wybiło, bo jajko co miało być na twardo mi się na miękko zrobiło. Historia prawdziwa.

Więc jeśli ciężarna ma odwagę przyznać się, że wszystko super, ale ten jeden szczegół anatomiczny wyobrażała sobie inaczej, to weźcie z niej zejdźcie i jeśli tego potrzebuje – dajcie przetrawić. Jak będzie to kisić w sobie, to w niczym jej nie pomoże – w toku tych szczerych rozmów poznałam bowiem dziewczyny, które ukradkiem po usg wycierały łzy i bały się do tego komukolwiek przyznać, co tylko pogłębiało i przedłużało poczucie winy. A takich kobiet jest chyba wbrew tabu dość sporo. Nie wyśledziłam niestety żadnych naukowych danych na temat rozczarowania płcią w naszym kręgu kulturowym (za to są takie badania w krajach w których przyjście na świat dziewczynki to ujma na honorze), ale znalazłam artykuł na Huffington Post z którego wynika, że w jednej z ankiet przeprowadzonej wśród ponad 2000 Brytyjek – ¼ z nich przyznała, że czuła duże rozczarowanie gdy dowiedziała się o płci dziecka. 25% to nie jest jakiś tam margines marginesu tylko, no… 1 na 4 kobiety.

I choć jak sądzę w większości przypadków to nie jest tak, że się kobiecina nurza w rozpaczy i nie umie z niej wyjść, tylko ot chwilowe gulpnięcie przełykaną śliną, no i czasem ukradkowe łzy – to myślę, że warto im powiedzieć, że to też jest ok. Ja płakałam nad jajkiem przypomnę. Więc nie wstydźcie się tych łez jeśli są, uczymy dzieci, że jak coś je najdzie smuteczkowego (nawet jeśli dotyczy to z naszej perspektywy strasznej bzdury) to lepiej dać temu upust, a sobie na to nie pozwalamy. A jeśli wziąć pod uwagę fakt, że ciąża to w ogóle dziwny stan, kiedy człowiek reaguje dziwnie (wzrusz na reklamie papieru toaletowego – no heloł!!), to w ogóle nie ma się co przejmować. Bo te łzy nie znaczą, że będziecie swoje dziecko kochać mniej niż gdyby urodziło się z inną końcówką gramatyczno-anatomiczną. Będziecie kochać do utraty tchu. Ja – trzecia z kolei córka miałam być ostatnią nadzieją na syna. I co? I nic! Mimo niespełnionych nadziei weszłam w rodzinę jako trzecia, kochana do granic możliwości – jak pozostałe dwie – córka 🙂 i stawiam tonę czekolady, że jak już się urodziłam to rodzice nie zamieniliby mnie na nawet setkę wymarzonych synów.

Za to ludzie, którzy nie potrafią być empatyczni w takiej sytuacji gdy ktoś mówi, że jest fajnie, ale jednak liczył na syna/córkę i zamiast go wesprzeć, zaczynają go biczować i stukać się w łeb, za to w innych sytuacjach sami rypią tekstami o parkach i innymi takimi – cóż, oni zdecydowanie powinni przemyśleć czy nie widzą w swoim postępowaniu jakiejś sprzeczności. Zwłaszcza, że jest ich całkiem sporo – nie macie pojęcia ile historii w których żalicie się na słowa otoczenia w reakcji na płeć kolejnego dziecka (albo ciągłą konieczność odpowiadania na pytanie “to kiedy bierzecie się za robienie dziewczynki/chłopca żeby była parka/urozmaicenie w waszej jednopłciowej czeladce) dostałam.

Huffington Post – New Parents In The UK Admit To Feeling ‘Gender Disappointment’ If Their Child Is The ‘Wrong’ Sex, 2017

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3), aktualnie działa głównie w charakterze inkubatora dla kolejnego małego pachruścia. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

43 komentarze

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Ewelina

    Ja się przyznaję, że gdy już na pierwszym usg prenatalnym mi powiedziano, że będzie prawdopodobnie córka, to się na tę córkę nastawilam i byłam bardzo zaskoczona na usg polowkowym, gdy jednak usłyszałam, że będzie syn. Nawet lekki zawód poczułam. Ale pokochałam jak swoje. Teraz w drugiej ciąży już się nie nastawialam na żadną płeć i było mi łatwiej. Za to teściowa po usłyszeniu radosnej nowiny popełniala nietakt za nietaktem. “To teraz powinnaś urodzić dziewczynkę” czy moje ulubione życzenie porodu przedwczesnego pt. “Nie rodz w kwietniu bo w kwietniu to w naszej rodzinie jest już dużo urodzin. Postaraj się urodzić w marcu”. Także wkurzają mnie te durne pytania i wypowiedzi że hej. Ale te wypowiedzi świadczą tylko o poziomie ich autorów.

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

      Ania

      U mnie też były życzenia porodu przedwczesnego – moja babka zadzwoniła do mnie i pytała czy czasem nie rodzę, bo akurat ciotka ma imieniny i miło by jej było, gdybym urodziła tego dnia. A jak już się urodziło dziecko, to wiele osób komentowało, czy nie mógł dzień poczekać, to bym miała prezent na dzień matki (25 maja sie urodził niewdzięcznik jeden).
      Ja byłam nastawiona na drugą dziewczynkę. Miałam wybrane 3 piękne imiona, a dla chłopca ŻADNE mi się nie podobało. Trochę byłam rozczarowana, że jednak będzie chłopiec, imię wybrał mąż i nadal dziwnie mi się o nim myśli, ale syna nie zamieniłabym na nikogo innego i kocham strasznie 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

        Alicja

        “akurat ciotka ma imieniny i miło by jej było, gdybym urodziła tego dnia.” – nie mogę :O

        • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

          Katarzyna

          Haha, ja sama śmieszkowałam w ciąży, bo mialam termin na 1 kwietnia… ale pospieszyła się młoda na szczęście/niestety 😛

          • Grudzień 8, 2017

            Ka Pa

            No mi sie udało- córka urodziła sie w moje urodziny. Syn miał sie urodzić w urodziny męża, ale sie spoźnił pare dni 🙂 no ale to były nasze wspólne żarty, a nie życzenia ciotki…

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Mama Ewci

    Dosłownie dwa dni temu urodziłam. Tym razem mamy Synka, a w domku czeka z utęsknieniem dwuletnia Córcia. Co usłyszałam na porodówce? “Macie Córkę, a co rodzimy? O, Synka – to będzie parka!”, albo: “No to wszystkie dzieci w domu!”. Nie wspominaliśmy, że na USG najpierw była córka – dopiero połówkowe pokazało synka. Mina mojego męża na te wieść? Bezcenna 😀 on już się nastawił na drugą córkę i przyznał mi się, że czuł, jakby nagle dziecko stracił… Potem się z tym oswoiliśmy, a teraz nie oddalibyśmy naszego Maluszka nikomu. 😊

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

      Karolina

      “No to wszystkie dzieci w domu!”. – Właśnie! My też mamy parkę i 95% ludzi jak się dowiedziało, że druga będzie dziewczynka to właśnie teksty w tym stylu. Mamy 3-miesięczną córkę, w ciągu roku planujemy kolejną ciążę. I tutaj oboje z mężem już wiemy, że nikt głośno komentował nie będzie, za to każdy pomyśli “O, wpadkę zaliczyli”.

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

      Alicja

      Gratulacje! :)))

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Iza

    Moj mąż zawsze mówił, że chce 2 córki i zawsze o tym mówił, ja właściwie też, ale zawsze miałam odczucie ze teść chciałby wnuka, którego ma, ale u córki nie u syna, a tam nazwisko nie zostanie dalej przekazane… U nas marzenie męża się spełniło, mamy 2 córki, więc czuję że na tegorocznej wigilii będą nam syna życzyć…. Tyle że nam na razie dwójka wystarczy 😀

    • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

      Katarzyna

      Nazwisko może jak najbardziej zostać przekazane, wystarczy, że mąż przyjmie nazwisko żony, ot i cały problem. Nie żyjemy w XIX wieku 😛

      • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

        wisznu

        Albo np. dzieciom dać oba nazwiska, wzorem hiszpańskim. USC przyjmuje najróżniejsze kombinacje nazwiskowe w rodzinie. Ale takiej, że syn dostaje nazwisko ojca a córka po matce to już nie chcieli się zgodzić 😉

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    ag-nieszka

    Niezmiennie przez 9 miesięcy na pytanie co bym wolała odpowiadałam, że Dziecko 😂 po pierwszym szoku rozmówcy padało nieśmiertelne “najważniejsze żeby było zdrowe” i tu wychodziła moja wredna natura, która kazała mi mówić “najważniejsze żeby było szczęśliwe” 😁 No nie dało się ze mną normalnie pogadać 😉

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

      Alicja

      Zostań moją idolką <3

    • Odpowiedz Grudzień 6, 2017

      Basia

      he he, mam podobnie, na pytania co tam w środku będzie, nieustannie nasuwa mi się odpowiedź “człowiek” 😛 strasznie mnie to pytanie irytuje, oraz następne; “Jeszcze nie wiecie jakiej będzie płci? czy nie chcecie wiedzieć?”

    • Odpowiedz Grudzień 7, 2017

      Pat

      Mieliśmy podobnie. “Wiecie już, co będzie?” “Wiemy!” Chwila napięcia, ekscytacja w oczach rozmówcy. “No?” “Dziecko.” Czar pryskał. Dwukrotnie poznaliśmy płeć dziecka w chwili narodzin. Mamy chłopca i dziewuszkę -tekstu o wszystkich dzieciach w domu nie znoszę.

      • Odpowiedz Grudzień 10, 2017

        Katarzyna

        My też dwukrotnie mieliśmy niespodziankę – dwie dziewczynki 🙂 Niewiele osób jest w stanie czekać aż 9 miesięcy na tę wiadomość :))) Pozdrawiam

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Ania

    Mój teść na pierwszej wizycie po narodzinach mojej córki raczył przypomnieć, że on nadal dziadkiem nie jest (teoria, że jest mężem babci i dopiero jak będzie miał wnuka to będzie dziadkiem) 🙂 To nic, że wtedy jeszcze lekko powłóczyłam nogą po porodzie 😉 Ale on ma takie poczucie humoru i wiem, że generalnie kocha wnuczkę tylko jest taki raczej powściągliwy w okazywaniu uczuć.

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Ela

    U mnie też był parcie społeczne na córkę, bo parka. A wiadomo, dzieci trzeba kolekcjonować jak pokemony. Ja zaś chciałam za 1 i za 2 razem dziewczynę, a będę miała 2 chłopaków. 3 – ciego nie będzie. Cóż 😉
    Za to w drugiej ciąży pozwoliłam sobie spokojnie i bez spiny przeżyć to rozczarowanie. Byłam trochę smutna, trochę zła i rozczarowana, nie ma co z własnymi uczuciami dyskutować.
    Spokojnie przeczekałam aż mi przeszło, przecież dobrze wiem że pokocham tego młodego człowieka ponad życie.
    Natomiast zdarza się, że ludzie składają niemal kondolencje z tego powodu, zwykle odpowiadam, że nie ma spiny, najwyżej zostawię w szpitalu. 😀

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Aneta

    Bozsze jak mnie ta “parka” irytuje, za kazdym razem jak mi ktos o tym wspominal mowilam, ze nie choduje krolikow ani norek, zeby parke miec (tak, mam corke i syna, i nie, nie czulam rozczarowania plcia zadnego z nich, trudniej bedzie z trzecim bo nie mamy wspolnego imienia ani damskiego ani meskiego, ale to odlegla przyszlosc na razie 😉

    • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

      wisznu

      O właśnie. Ja tez zawsze mówię, ze mie zakładam hodowli dzieci, żebym parkę potrzebował. 😛
      A właśnie tak się trafiło. 🙂

      Przy pierwszym dziecku bylo nam wszystko jedno jakie, przy drugim chcieliśmy powtórkę, bo wiadomo – łatwiej jest z drugim dzieckiem tej samej płci 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Anna

    Też co chwilę ktoś pyta o płeć. Mamy już córkę więc oczywiście życzą by był syn. A mnie się wtedy przypomina mój aniołek, który umarł w moim brzuchu zanim można było poznać płeć. Nigdy już się nie dowiem czy był chłopczykiem czy dziewczynka 🙁

    • Odpowiedz Grudzień 7, 2017

      Anna

      Dokładnie jak u mnie. Pierwszą ciążę straciłam, zanim się dowiedziałam czy to chłopiec, czy dziewczynka, ale jakoś tak czułam, że chłopak. W drugiej była dziewczynka. Mój wyczekany i upragniony Skarb. Teraz przygotowuje się do trzeciej. Ale jeszcze nie wychodzi. W pierwszą ciążę zaszłam w pierwszym cyklu starań, w drugą dopiero po roku.Zawsze chciałam mieć córkę. I pomimo straty pierwszego dziecka, jak w drugiej ciąży na usg prenatalnym usłyszałam, że być może chłopak to na chwilkę, na trzy minuty poczułam rozczarowanie. Nie dlatego, że chłopak, ale dlatego, że być może nigdy nie będę miała córci. I to nic złego, bo kochałam je od samego początku.

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    margo

    Jak byłam w pierwszej ciąży to byliśmy pewni, że musi być syn, bo mąż cały czas siedzi w garażu, a ja się nawet malować nie umiem. Jakoś nam do nas mała dzieczynka nie pasowała. I okazało się, że córka i jakoś dajmy radę. W drugiej ciąży bardzo chciałam drugą dziewczynkę, bo sama mam siostre niewile starszą i sobie to chwalę. No i co? I się okazało, że chłopak. Złośliwe te moje dzieci 😉 jak się rodzina pytała co będzie drugie to każdy mówił, że super hiper cudownie bo parka. Dalej nie rozumiem co jest super w parkach, ale wychowam jak swoje. Trzecia będzie córka… albo syn 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Basiaho

    Wiesz, ja z mojej psychiatryczno-psychoterapeutycznej działki myślę i wiem, że generalnie przyzwolenie na odczuwanie jakiegoś uczucia – np. powiedzenie: spoko, rozumiem, że jesteś smutny/zły/boisz się/ sam bym się wkurzył w takiej sytuacji/ to zupełnie normalne itp sprawia że generalnie to uczucie szybciej mija i łatwiej się , nim uporać. Są nawet na to badania 🙂
    A najgorsze co można zrobić to próbować je wyprzeć i potem się takie coś ciągnie za tobą całe lata jak smród po gaciach. czyli w opisywanym przypadku: zamiast popłakać tydzień po USG połówkowym, a potem sobie jednak przemyśleć, że źle.nie jest i pójść do h&m kids na ubranka to można całe życie zgrzytać zębami że to jednak nie syn ale kurcze nie mogę o tym myslec i powinnam się cieszyć że w ogóle mam dziecko.
    Niestety do tego nas szanowne społeczeństwo zachęca w różnych dziedzinach :-\

    • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

      Alicja

      Dokładnie <3

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Ada

    Mamy 1,5-rocznego syna, na wiosnę pojawi się córa. Na wszechobecne zachwyty, że “będzie parka!!”, odpowiadam, że raczej nie planujemy ich rozmnażać tudzież że nie zakładamy hodowli, więc to w sumie chyba bez znaczenia… 😉 A że ciąża na początku była bliźniacza, to naprawdę wszystko mi już było jedno. :p

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Kasia

    Historia od znajomej: w ciąży z drugim dzieckiem dowiedziała się, że nosi dziewczynkę. Na każdym USG lekarze potwierdzał – będzie dziewczynka. A tutaj po porodzie zonk – jednak chłopiec. Lekarze się pomylili. Moja znajoma tak była zafiksowana na tym, że ma urodzić dziewczynkę (wszyscy lekarze jej tak mówili), że odrzuciła dziecko po porodzie i musiała minąć ponad doba zanim emocje opadły i wzięła je na ręce i przekonała sama siebie, że to jej syn.

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    Agnieszka

    My właśnie zostaliśmy rodzicami 3go chłopaka….I za każdym razem jak społeczeństwo słyszało że 3 chłopak to mówili że rodzina męska jest i pytali się czy 4 będzie…jeśli chodzi o nas to ja na początku 3 ciąży myślałam że będzie dziewczynka bo zupełnie inaczej się czułam niż w dwóch poprzednich ciazach…ale na USG zobaczyłam pierwsza od lekarza że jednak chłopak jest….

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2017

    See

    Dzięki Alicja za ten tekst! W pierwszej ciąży chciałam chłopca, jest. W drugiej marzyłam o dziewczynce i do 13 tyg owszem, był taki werdykt, ale wtedy oczom lekarza ukazał się chłopiec. Byłam baaaardzo rozczarowana, długo nie mogłam się pogodzić z jego płcią. Moja mama za to od razu, mimo wieści o dziewczynce wiedziała że to facet…. i jest cudny, kochany, drugi syneczek, bystry, pięknie mówi od kiedy skończył 1,5 roku! jest do mnie podobny jak dwie krople wody…. czego chcieć więcej? Niczego, ale potrzebowałam czasu i wstydzilam się…. myślę, że to bardzo ludzkie i częste, szkoda ze takie matki mogą być źle postrzegane, potrafię sobie wyobrazić że może to być przyczyną depresji.
    A co do tekstów o zdrowiu… w trochę innej sytuacji, pewna matka chłopca zbliżającego się do wieku dojrzewania, stwierdziła że byle tylko gejem nie był. I wtedy nasunal mi się ten nieśmiertelny tekst – byle tylko zdrowy był tadaaaam
    Pozdrawiam, trzymaj się Ala, ja płaczę na reklamie środka przeciwbolowego, dziękujemy ze was mamy i taty…. a ja w ryk i dalej dzieci przytulać. Bez ciąży tak mam. I jestem pewna, zresztą mężowi też oczy się mokre robią 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

    Paulina

    Mój maz mówił, ze na 100% będzie miał pierwszego syna jeszcze ze dwa lata przed naszym ślubem i chyba to jego nastawienie sprawiło, ze jak dowiedziałam sie o płci to poczułam, ze nie spełniłam obowiązku… urodziła sie córka i mój maz teraz twierdzi, ze chce tylko córki 😜 – i weź tu gadaj z takim😜 dla mnie i tak najważniejsze jest zeby było zdrowe i szczęśliwe 😊 teraz – przy drugiej ciazy myśle o płci ale nie przywiązuje do niej dużego znaczenia – chyba bardziej zastanawiam sie jak to będzie z dwójka dzieci – bo jestem jedynaczką jedynaczki i za bardzo nie wiem jak to jest wychowywać sie w rodzeństwie 😜

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

    Monika M. Lis

    Ja się ucieszyłam, jak lekarz powiedział, że będzie córeczka (potem jeszcze na 3 kolejnych wizytach potwierdzał), bo choć wszyscy mi mówili “będzie syn”, to ja jakoś chciałam córeczkę. Perspektywa szycia sukienek, lalek i innych takich bardzo mnie cieszyła 😊 teraz za to ciągle namiętnie ktoś mi próbuje namącić i mówi “nie nastawiaj się, bo nigdy nic nie wiadomo, może to wcale nie będzie Marysia, bo u mojej koleżanki tak było, że miała być córka a wyszedł syn” i powiem Wam, że mnie trafia! Jak zawsze na tapecie muszą być historię pod tytułem na pewnie będzie inaczej niż myślisz 😐 i po co, pytam??? 😉 Mówię, żeby mnie nie stresowali, bo urodzę za wcześnie 😀

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

    taka je-DNA

    Ja mam fantastycznego synka, a za jakiś tydzień dołączy do niego córcia. Czy coś chciałam? Chciałam mieć dwoje w porywach do trójki i minimum jedną córeczkę. Jak pierwszy był chłopak to przede wszystkim byłam poirytowana, bo nie chciałam znać płci przed porodem, a gin się pośpieszyła z radosną nowiną. No ale trudno. Do szewskiej pasji za to doprowadzało mnie owo nieśmiertelne “byle zdrowe było”. Bo niestety wiadomo było, że do końca zdrowe jednak nie jest. Normalnie miałam ochotę każdego takiego jednego w zęby palnąć. Nie zamierzałam histeryzować a każda taka rozmowa kończyła się tak, jakbym miała czuć się winna, że się nie zamartwiam.

    PS. Wada wrodzona niezbyt ciężka, życiu nie zagrażająca. Problemy zaczynają się jeśli się ją prenatalnie przeoczy, bo wtedy może powodować wredne efekty wtórne. Młody dzięki wczesnej diagnozie był dobrze prowadzony i po drugim zabiegu funkcjonuje jak zupełnie zdrowe dziecko. Odkąd usłyszałam jakie kłopoty może mieć młody, na tym się koncentrowałam. Wystarczająco dużo się na studiach nauczyłam o śmiertelnych i bolesnych schorzeniach genetycznych, np. dystrofiach mięśniowych czy innych schorzeniach spichrzowych, żeby panikować z powodu wady wrodzonej, której skutki można stuprocentowo zniwelować jeśli nie farmakologicznie, to za pomocą zabiegu laparoskopowego.

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

    Daga

    Moja przyjaciółka na pytanie “co by chciała” odpowiadała niezmiennie: żyrafę, bo po 10 minutach wstaje sama na nogi i jest względnie samodzielna. 😀 I to jest dobry kierunek na tego typu pytania. Mi w obu ciążach było właściwie obojętne, czy syn czy córa, chociaż bardziej chciałam facecika za pierwszym razem (nie że nazwisko, ale jakoś siebie wychowującą córkę się nie wyobrażałam). I wyszła córka. No to przy drugiej – fajnie byłoby mieć dwie córki skoro pierwsza taka udana. Imię nawet mieliśmy (takie fajne, do kompletu ze starszą by było) i pstro, bo to był chłopiec.

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

    Maja

    Myślę, że empatia oczywiście, płeć jak najbardziej można którąś woleć, a w rozmowie trzeba nie być bucem i te uczucia bez połajanek uszanować, zwłaszcza, jeśli samemu się pytało. Wyznam jednak, że mnie trochę mrozi, jak czytam albo słucham lamentów, które zawierają szczegółowe uzasadnienia, czemu chciało się syna a nie córkę, albo na odwrót, a tam niestety najczęściej jest po prostu otchłań żalaznych stereotypów. Bo córkę to by się stroiło, a z synkiem grało w piłkę, i z córeczką do kosmetyczki i syn byłby moim małym mężczyzną, a tu wyszło to drugie, i CO TERAZ NIC Z TEGO NIEMOŻLIWE!!, i wtedy, powiem szczerze, coś mnie trafia i ta empatia jakby ulatuje, i o ile wciąż oczywiście sądzę, że powinnam zachować swoje refleksje dla siebie, a nie kogoś pouczać, to w głowie zdecydowanie mam teksty o tym, że moze lepiej było mieć lalkę.

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2017

    Monika

    Ja mam córkę i syna. W obydwu ciążach o tym jakiej dziecko będzie płci dowiedziałam się na ostatnim USG (czyli okolice 34 tygodnia). Na pytanie jaka płeć odpowiadałam, że nie wiem. Im byłam bliżej końca ciąży, ludzie zaczynali się denerwować, że JESZCZE NIE WIEM 🙂 Usłyszałam bardzo dziwne komentarze, typu: “wiem, ale głupie tajemnice robię”, “po co ukrywam” albo mój hit “konował musiał USG robić, bo przy dzisiejszej technologii, to nie możliwe”. A jednak. Ludziom nie dogodzisz 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 6, 2017

    Bacha

    Plec plcia… Ale ja w pierwszej ciazy nie wiedzialam, kto jest ojcem… I sie urodzilo czarne… Wylam… (Ale tylko dlatego, ze nie w tego dawce celowalam…)

  • Odpowiedz Grudzień 6, 2017

    Angelika

    Ja tez bym chciała drugą córcie,a czuje że jednak będzie chłopak…Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić ze mam synka,może przez to ze mam już córkę 🙂 Poczekamy,zobaczymy ale masz rację,że zawsze jednak trochę nastawiamy się na jedną płeć,wyobrażamy juz sobie nasze dziecko i jestem zawód jak się okazuje ze jednak nie….No a później zaczynamy sobie wyobrażać ta drugą płeć,i jakoś oswajamy się z tą myślą i tez jest dobrze,ale na początku jednak jest ten zawód. A apropo płaczu to ja płacze na księżniczce Zosi i super niani zawsze! Nawet jak nie jestem w ciąży.

  • Odpowiedz Grudzień 6, 2017

    Aggatka

    Mnie szlag trafia. Idę sobie parkiem z córeczką, przed nami idzie mój wielki brzuch i wszystkie panie z ławeczek komentują do siebie lub do mnie, ciszej lub głośniej, że “teraz to syn”. Bo jest pisane w prawie ulicy, że dzieci ma być najlepiej dwoje, a jak dwoje, to ma być parka. Więcej niż dwoje to już lekka przesada (wiadomo, trójka maks, powyżej zaczynają się, jak wiadomo, odchylenia od norm społecznych), dwóch chłopaków to armageddon i ciężko strasznie, a przy dwóch córeczkach to może by jeszcze tak trzecie – żeby tym razem był ten syn.
    Jak się mnie ktoś pytał na początku ciąży czy teraz syn, to odpowiadałam, że mnie na synu nie zależy, bo nie potrzebuję parki, gdyż nie mam zamiaru tych dzieci między sobą rozmnażać. Miny rozmówców cenne wielce 🙂
    Teraz już wiadomo, że będzie córeczka numer dwa. Dla mnie bomba – mam masę fajnych ubranek, których na chłopca by się nie założyło 😉 i byłoby mi ich szkoda, bo niektóre prawie sztuki nówki nie śmigane. Ale wracając do starszych pań w parku… Jedna przegięła ostro. Szłam nie tylko z córeczką, ale i z jej kuzynką, starsza pani na wieść, że wielki brzuch zamieszkuje kolejna dziewczynka, myśląc błędnie, że cała trójka dziewczynek moja i więcej dzieci już mieć nie będę, bo przecież nikt w dzisiejszych czasach więcej nie ma, niż trójkę (patrz: kodeks ulicy), stwierdziła, że “wielka szkoda”. Jakimś cudem udało mi się opanować i nie dokonać brutalnego mordu na kobiecie nazywającej moje nienarodzone dziecko szkodą. Powiedziałam jej do słuchu, niestety widać było, że zrobiłam to w sposób zbyt wysublimowany, bo kobita siedziała z tępym wyrazem twarzy mówiącym “heeeę???”.
    Tak więc, matki jednego dziecka, pamiętajcie: macie chcieć parkę. Bo tak.

  • Odpowiedz Grudzień 6, 2017

    Michalina

    Ja chciałam mieć córkę. Mam dwóch synów. W drugiej ciąży było mi bardzo trudno przyznać przed samą sobą, że to jest dla mnie problem. Kiedy to wreszcie do mnie dotarło, histerycznie się rozpłakałam i… Pomogło. Jednak nie potrafiłam przyznać się do tego przed światem i sama sadziłam głupi tekst, że “byle zdrowe”, bo rzeczywiście presja jest ogromna.

  • Odpowiedz Grudzień 7, 2017

    Kasia M.

    Przez 30 lat swojego życia byłam przekonana, że małe dziewczynki różnią się od małych chłopców tylko długością włosów, i nosząc w brzuchu chłopca przyznawałam otwarcie, że wolałabym dziewczynkę, bo umiem robić wymyślne dobierańce. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po porodzie dotarło do mnie, że: ubranka są inne, zabawki są inne, wózki i foteliki są inne, nawet chusty są inne. I że w ogóle chłopcy są inni. Aż kupiłam literaturę fachową żeby się dokształcić w tej kwestii… Ktoś też tak miał?

  • Odpowiedz Grudzień 7, 2017

    Małgorzata

    A mnie coś trafia jak słyszę “fajnie, że macie parkę”. Dla mnie “parka” to może być kanarków a nie dzieci. Nie wiem skąd mi się to wzięło ale zawsze w myślach przełykam jakieś brzydkie słowo jak coś takiego słyszę a mąż tylko mruga do mnie porozumiewawczo bo tylko jemu się zwierzyłam jak bardzo mnie to drażni… 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 8, 2017

    Gosia

    Ja wyłam jak bóbr czytając ten artykuł 🙂 Też głupi powód. Jestem obecnie w drugiej ciąży i kiedy lekarz powiedział, że moja Maja pokazała siusiaka byłam bardzo rozczarowana. Byłam przecież przekonana, że to będzie druga córka! Cały świat mi tego synka “wykrakał”, bo MUSI być parka. Tacy życzliwi byli, mimo moich wyraźnych “chciałabym córkę”. Ukrywałam łzy, bo się tego wstydziłam i bałam, że los mnie za ukarze chorym dzieckiem. Dziękuję za ten artykuł.

  • Odpowiedz Grudzień 10, 2017

    Katarzyna

    Postanowiliśmy z mężem nie znać płci drugiego dziecka aż do porodu. Pierwsze też było niewiadomą i bardzo nam sie taka niespodzianka spodobała 🙂 No i przy okazji uniknelismy tego ględzenia ludzi bo druga też urodzila sie córeczka 🙂 ( Czulam, ze tak bedzie 😉 ). Po porodzie widząc ślicznego noworodka raczej juz nikt nie wyskoczy z głupim komentarzem odnośnie płci.

Leave a Reply