Kilka dni temu opisałam nowe rekomendacje ekranowe dla dzieci do lat 5 (tutaj), dziś wracam z rekomendacjami dla tych starszych.
Tytułem wstępu – są to pierwsze rekomendacje AAP od dekady, a patrząc na to jak od 2016 zmieniło się środowisko cyfrowe w jakim dorastają dzieci, te 10 lat to epoka. Czy jednak same rekomendacje zmieniły się aż tak? Oceńcie sami 🙂
W nowej odsłonie amerykańskich zaleceń warte podkreślenia wydaje mi się przede wszystkim to, że AAP wyraźnie wskazuje na fakt, że odpowiedzialność za dobrostan ekranowy dziecka ponoszą nie tylko rodzice i absurdem jest zrzucanie na nich całego tego brzemienia. Dziecko i rodzice są bowiem zatopieni w szerszym środowisku i otoczeni przez:
- po pierwsze coś co oni nazywają cyfrowymi ekosystemami, czyli w skrócie tym co serwują nam firmy technologiczne, bo to one odpowiadają za dostarczanie nam określonych algorytmów, cieni i blasków różnych platform, naruszenia prywatności, funkcje typu autoplay czy niekończące się scrollowanie i to one powinni brać odpowiedzialność za ten kawałek.
- po drugie struktury i systemy – tu już mamy miłościwie nam panujących rządzących, ustawodawców i inne ważne persony, które odpowiadają za nasze generalne bezpieczeństwo, systemy szkolnictwa, opieki nad dziećmi, zapewnienie młodzieży tzw. trzecich miejsc (o tym czym one są pisałam szeroko na Instagramie TUTAJ) i całą resztę kwestii ważnych dla wychowywania dzieci we współczesnym świecie.
Uważam, że ważne jest szerzenie świadomości tej części rekomendacji byśmy my – rodzice – czuli, że powinniśmy wymagać też od nich pewnych działań, zachowań i jakiegoś, nazwijmy to patetycznie, etosu, bo obecna narracja skupia się głównie na zrzucaniu wszystkiego na barki rodziców.
Dalej w dokumencie przechodzimy do punktu „związek pomiędzy mediami cyfrowymi a rozwojem”, w którym znajdziemy zwięzłe podsumowanie tego co z ich punktu widzenia ważne – czy dla rodziców pragnących rekomendacji per se ważne, to nie wiem, ale dla ciekawych zostawiam. Pozostali mogą przejść dalej.
Dzieci w wieku 6-12 lat:
- dobre jakościowo media cyfrowe zaprojektowane z myślą o celach edukacyjnych i wykorzystywane w umiarze mogą wspierać uczenie się matematyki czy czytania
- nadmierne korzystanie z mediów cyfrowych wiąże się z gorszymi osiągnięciami edukacyjnymi, gorszą kontrolą uwagi i funkcjonowaniem poznawczym (co za dużo to niezdrowo to wiedziały już nasze babcie w każdej materii i nie potrzebowały do tego świeżutkich rekomendacji :D)
- większe korzystnie z mediów cyfrowych jest związane ze zwiększonym ryzykiem rozwoju krótkowzroczności, bardziej siedzącym trybem życia, większą ekspozycją na mocno kaloryczną żywność i zwiększonym ryzykiem chorób kardiometabolicznych
- technologie cyfrowe mogą zaburzać długość i jakość snu oraz zasypiania
Dzieci w wieku 13-18 lat
- istnieją niewielkie zależności między większym korzystaniem z mediów, a gorszym samopoczuciem, ale efekty nie są jednorodne – wydaje się, że wiek 11-14 lat może być okresem większej podatności na negatywne skutki (ha, o tym tez w kontekście np. social mediów pisałam w mojej książce, ja wam mówię ona wyprzedza epokę – książka jest TUTAJ)
- korzystanie z mediów cyfrowych może mieć pozytywne związki z nauką, kształtowaniem tożsamości, ekspresją i dobrostanem, szczególnie gdy nastolatkowie mają zaangażowanych opiekunów, dostęp do treści wysokiej jakości, i pozytywne wpływy grupy rówieśniczej on line (ja już wam pisałam kilka razy że presja rówieśnicza ma nie tylko wymiar negatywny, ale też pozytywny, kiedy motywuje do dobra)
- długotrwałe oglądanie TV, granie w gry czy korzystnie z ekranowych urządzeń przenośnych, a także multitasking cyfrowy (czyli np. oglądanie jednocześnie TV i scrollowanie telefonu) wiążą się z gorszymi osiągnięciami szkolnymi
- niektóre nastolatki (np. z ADHD, autyzmem, lękami) mogą być narażone na większe ryzyko negatywnych skutków korzystania z mediów cyfrowych. Większe korzystanie z mediów cyfrowych wiąże się z nasileniem objawów ADHD w czasie. Ciekawostka: w sekcji zaleceń dla specjalistów pracujących z dziećmi znajdziemy wzmiankę by jeśli dziecko przejawia problemowe korzystanie z mediów cyfrowych to poszukać czy nie ma tam podłoża w postaci właśnie np. ADHD, depresji czy lęków
- optymalny wiek na pierwsze własne urządzenie mobilne jest zróżnicowany i indywidualny – ale wcześniejszy wiek posiadania urządzenia u dziewcząt może się wiązać z gorszym dostosowaniem behawioralnym
- wzmacnianie algorytmami (ja to rozumiem jako to że jeśli choć przez chwilę pokażemy algorytmowi, że określone treści nas interesują to potem podsuwa nam podobne) i porównywanie się mogą zwiększać ryzyko u osób podatnych na rozwój zaburzeń odżywiania, depresji, lęków i zachowań autodestrukcyjnych
- cyberbullying wiąże się z gorszym dobrostanem psychicznym (szok!)
Dalej w dokumencie znajdziemy sekcję, na którą wszyscy czekali, czyli rekomendacje, która jest podzielona na rekomendacje dla:
- specjalistów (głównie medycznych) pracujących z dziećmi
- dzieci, nastolatków i rodzin
- twórców mediów cyfrowych
- twórców ustaw i polityki
Czyli mamy bardzo klarowne odzwierciedlenie i podkreślenie tego o czym pisałam na początku – rekomendacje wydano tym razem nie tylko dla RODZICÓW, bo nie tylko oni są odpowiedzialni za to co się dzieje z dzieckiem w cyfrowym świecie.
Niemniej jako że my jesteśmy rodzicami to zajmijmy się wskazówkami dla rodzin – poniżej znajdziecie te, które w mojej opinii pasują do dzieci starszych, bo w sekcji rekomendacje dla rodzin nie ma żadnego rozróżnienia wiekowego – łaknących całości odsyłam do oryginału
1. wspieraj kompetencje cyfrowe – zacznij z dzieckiem rozmawiać o życiu w cyfrowych realiach i… nie przestawaj. Poruszaj tematy takie jak np. reklamy, informacje prywatne i te którymi można się dzielić, postrzeganie ciała, FOMO (strach przed byciem poza zasięgiem) czy to, że rzeczy raz wrzuconych do internetu nie zawsze będzie się dało usunąć itd. Mój komentarz do tego punktu jest taki, że rodzicom zwykle trudno rozmawiać o takich kwestiach, bo wydaje się nam to nienaturalne i że sami mamy za mało kompetencji by o tym rozmawiać ergo potrzebujemy do tego czterech specjalistycznych kursów. Moja rada jest zatem taka: po pierwsze traktujecie to jak rozmowę o każdym innym aspekcie życia – tak jak rozmawiacie o tym co było w szkole, o nowej książce, o tym jak się zachować na wycieczce i imieninach u ciotki. Po drugie, jeśli sami macie pustkę jeśli chodzi o to jakie tematy poruszyć to dobrą inspiracją do rozmów są wszystkie tematy pojawiające się w mediach – jeśli widzicie jakąś wiadomość na temat tego, że gdzieś tam jakiś nastolatek coś zrobił, albo gdzieś tam jakaś organizacja coś nagłośniła, to można to wykorzystać do porozmawiania z dzieckiem na dany temat. Ba, można własne wtopy i odkrycia wykorzystać ku temu. To naprawdę nie takie trudne i z czasem wchodzi w krew!
2. Ustal strefy/czasy wolne od ekranów dla całej rodziny – np. podczas posiłków, w sypialniach, godzinę przed snem.
3. Używaj jednego ekranu w danym momencie (czyli np. nie scrolluj telefonu gdy oglądasz TV) – dotyczy zarówno dzieci, jak i RODZICÓW
4. Wyłącz TV gdy nie oglądasz go intencjonalnie i aktywnie (tzn. TV nie leci w tle)
5. Ustal ramy czasowe – AAP nie podaje tym razem uniwersalnych ram czasowych (vide dzieci w wieku 8-12 maks 1.5h dziennie), bo czas jaki dziecko spędza przez ekranami będzie się różnić w zależności od rodziny, jej potrzeb, dni szkolnych czy weekendów i trzeba tutaj podejść bardziej indywidualnie. Natomiast jeżeli opiekunowie potrzebują konkretnej liczby to wskazują, że limity dla dzieci w wieku szkolnym mogą się zawierać na przykład maksymalnie w godzina, dwie (lub więcej) rozrywkowego (nie związanego z nauką i szkołą) czasu ekranowego dziennie. Najważniejsze jest jednak by priorytetem w ciągu dnia były inne ważne dla zdrowia aktywności (sen, zabawa, aktywność fizyczna, czytanie itd.) i by treści oglądane przez dziecko miały wysoką jakość.
6. Wpleć w rytm waszej codzienności inne aktywności – zajęcia dodatkowe, sport, muzyka, sztuka, wolontariat, planszówki, rower czy po prostu ruch na świeżym powietrzu mogą pomóc „wypchnąć” czas na czas przed ekranem i w ten sprytny sposób go ograniczyć. O tym też pisałyśmy w naszej książce jako formie mediacji ekranowej! :))
7. Korzystaj z narzędzi do kontroli rodzicielskiej – do kontroli czasu, ściąganych aplikacji, zamówień, kontaktów itd., używaj szerokiego wachlarza dostępnych opcji tj. narzędzi dostępnych na routerach, smartfonach, tabletach, konsolach i platformach gamingowych, social mediach, laptopach – wszędzie. Ten punkt jest niby TAAAKI oczywisty, że połowa z was pewnie przewraca oczami i ziewa, tymczasem nawet z naszych rodzimych analiz w rodzaju NASTOLATKI 3.0 wynika, że ta kontrola rodzicielska to jednak słabiutko nam wychodzi i jest raczej odstępstwem od normy niźli normą…
8. CHROŃ SEN – to jest taka rzecz, o której ja trajkoczę jak katarynka na Instagramie, a wszyscy raczej sobie robią heheszki, tymczasem współczesne dzieci mają za mało snu – nie wynika to tylko z wszędobylskości ekranów, ale są one jednym z kamyczków dokładających do tej lawiny. Dlatego unikamy ekranów na godzinę przed snem i generalnie ekranów w sypialni, pokazujemy młodzieży jak włączyć opcję nie przeszkadzać od godzin nocnych (albo ustawiamy je w kontroli rodzicielskiej). Jeśli dziecko jest przyzwyczajone do zasypiania przy ekranach to staramy się to zmienić np. na cichą muzykę, szum lub aplikacje do medytacji.
9. Buduj relacje – to chyba bez kitu mój ulubiony punkt, bo nam wszyscy wmawiają, że ta cała relacja dziecka z ekranami to jest fuzja czarnej magii z fizyką kwantową więc generalnie NIE DASZ RADY RODZICU, a poza tym to się tak szybko wszystko zmienia i nie nadążysz i w ogóle to jesteś bezradny. Tymczasem AAP: „Silna relacja (w domyśle z rodzicem/opiekunem) może pomagać w ustalaniu i przestrzeganiu granic dotyczących mediów ekranowych i wspierać rozmowy o świecie cyfrowym. Wspólne korzystanie z mediów może też być elementem budowania więzi i wspólnego uczenia się.” Oraz: “Rodzicielstwo wspierające autonomię (oferowanie wyboru i konsekwencje) oraz otwarte rozmowy z dziećmi na temat mediów cyfrowych wiążą się z mniejszym prawdopodobieństwem problemowego korzystania z internetu przez dzieci.”
10. Ucz bezpieczeństwa – opiekunowie i szkolne programy powinny uczyć kompetencji cyfrowych przez otwarte rozmowy i scenariusze „co jeśli” (inaczej też “jeśli…, to…”) orbitujące wokół takich tematów jak np. pornografia, radzenie sobie z prośbą o zdjęcia o charakterze intymnym, konsekwencje wysyłania (i rozpowszechniania) tego typu zdjęć itd. Moje wyjaśnienie tego punktu: scenariusze „co jeśli…” to fajna metoda konwersowania z dzieckiem na zasadzie uprzedzania trudności tzn. na sucho bez emocji rzucacie sobie nad pomidorową „te a czytałam, że w Wąchocku Dolnym to jest taka afera, że dzieciaki rozsyłały sobie przerobione w AI nagie zdjęcia dziewczyny z klasy – co byś mógł/a zrobić gdyby coś takiego działo się w waszej klasie/ktoś takie foty wysłał Tobie/ktoś przerobił Ciebie” albo „słyszałam, że czasem dzieci rzucają sobie jakieś wyzwania i mówią, że masz nagrać coś głupiego/niebezpiecznego, bo jak nie to jesteś ciele malowane, za naszych czasów też takie rzeczy były, ale było łatwiej od tego uciec, bo nie mieliśmy telefonów – gdyby Ciebie coś takiego spotkało to co moglibyśmy zrobić żeby sobie z tym poradzić”, „a co można zrobić gdyby Lena i Franek założyli grupę na której wyśmiewają z innymi Karola” „Co mogłoby się stać z głupim zdjęciem, które zrobiłaś/eś jako żart i wysłałaś kilku najbliższym znajomym jako heheszki, choć nie chciałbyś by to zdjęcie zobaczyliśmy my albo nauczyciele?” Rozmawiamy lekko, bez presji, bez wyśmiewania lub oburzania się odpowiedzią dziecka – gdyby dzieci z natury wiedziały jak sobie z takimi rzeczami radzić to nie trzeba by prowadzić takich rozmów, a tak razem robicie burze mózgów i zastanawiacie się co można zrobić w takiej hipotetycznej sytuacji – bo choć może ona was akurat nigdy nie spotka, to jeśli się dziecku przydarzy, będzie gdzieś w tle głowy miało potencjalne scenariusze reakcji i świadomość, że z takimi rzeczami może przyjść do was.
I co myślicie o tych rekomendacjach? Przełomowe nie są, czarno-białe nie są i dobrze, bo badania też takie nie są – temat dzieci i mediów jest złożony, choć przekazy nomen omen medialne próbują go spłycać. Dzieci są różne i w różny sposób korzystają z mediów ekranowych, rodziny są różne, realia ich funkcjonowania i potrzeby są różne. Ba, media i treści w nich są różne! Trudno to wszystko wsadzić do jednego worka i powiedzieć tyle czasu będzie dla dziecka spoko, a powyżej już nie. W mnogości programów i treści trudno też zrobić listę to dziecko może, a tego nie może. Dlatego choć cudownie, że podkreślili odpowiedzialność innych podmiotów, to jednak my jako rodzice znamy dziecko, budujemy z nim relację i obserwujemy na co dzień, więc mamy tę moc. I dlatego tak mi się podoba ten punkt o budowaniu relacji. Bo te rekomendacje nie są znowu o tym jak nie dawać dziecku tabletu i ograniczyć czas ekranowy do 5 minut dziennie i jaki on najstraszniejszy ze wszystkiego – one są o tym jak całą rodziną możemy budować zdrowe nawyki ekranowe i jak korzystać z nich RAZEM.
Bardzo też polecam moją i dr Joanny Kołak-Rodis książkę na temat budowania relacji z ekranami w rodzinie – jest nieoczywista, nie spłyca zagadnień do prostego straszenia lub hurr-durr, skłania do refleksji. Pisałyśmy ją długo, konsultowały merytorycznie, próbowały łączyć teorie z praktyką i pokazać, że do tego tematu trzeba podejść naprawdę indywidualnie – polecam serdecznie – kupić można TUTAJ.

Źródło: Munzer i wsp., 2026. Digital Ecosystems, Children, and Adolescents: Policy Statement. Plus raport techniczny do dokumentu.


1 skomentuj
Jakie jest Twoje podejście do sytuacji, w której u kolegi/koleżanki Twoje dziecko gra z nim/nią w grę, której Ty nie pozwalasz mu zainstalować?