Czy ruchy płodu mogą coś powiedzieć o charakterze dziecka?

USG

Pierworodna w życiu płodowym była raczej spokojna. Jej kopniaki nie były szczególnie dokuczliwe. Podczas każdego USG w bezruchu „pozowała” do zdjęć, dzięki czemu ma masę wyraźnych portretów prenatalnych.

Drugorodny nie ma z życia płodowego ani pół zdjęcia.

Nic.

Zero.

Nie dało mu się pstryknąć fotki bo na każdym USG fikał jak szalony. To szaleństwo czułam dotkliwie – nie dało się stać, nie dało się spać, nie dało się siedzieć. Młody kręcił się niczym kołowrotek od chomika…

Pierworodna po narodzinach nadal była bardzo spokojnym dzieckiem. Była też totalną lebiegą w kategorii motoryka. Wszystkie etapy rozwoju ruchowego osiągała bardzo późno (do 8 miesiąca życia potrafiła jedynie leżeć na plecach i obrócić się na bok!!) i do dzisiaj jest raczej spokojnym stworem, który lubi obserwować otoczenie i czytać książeczki.

Drugorodny z kolei. No Drugorodny to jest ciężki przypadek. Koleś jest wszędzie. Ma 8 miesięcy, a robi co chce. Lezie gdzie chce. Rozwala co chce. Z pasją wsadza paluchy do kontaktów, otwiera szuflady, przesuwa krzesła, wywala suszarkę z praniem i gryzie buty. Mogłabym wymieniać długo, ale za opis jego aktywności niechaj wam wystarczy to, że w domu mówimy na niego zbój…

Przykład moich diametralnie różnych dzieci skłonił mnie do poszperania w bazach danych w celu sprawdzenia czy aktywność dziecka w życiu płodowym ma jakieś przełożenie na zachowanie dziecka po narodzinach.

Poszukiwania zaczęłam od sprawdzenia czy istnieje jakakolwiek różnica w aktywności płodów w zależności od ich płci. Patrząc na moje dzieci tak sobie stereotypowo pomyślałam, że pewnie chłopcy są aktywniejsi. Myliłam się. W żadnym z 3 badań na które się natknęłam nie stwierdzono różnic w poziomie aktywności pomiędzy płodami żeńskimi i męskimi [1, 2, 4]. Jeżeli zatem jesteś w ciąży i nie znasz płci, ale usiłujesz ją przewidzieć na podstawie ruchliwości potomka to wielkich szans na powodzenie nie masz… ale nie martw się! W sąsiedztwie na pewno znajdzie się jakaś dobra dusza, która radośnie oznajmi Ci, że pewnie córka bo jakoś tak zbrzydłaś.

Zniechęcona fiaskiem mojej koncepcji o wpływie płci na ruchliwość już chciałam przerwać poszukiwania, ale wtedy natknęłam się na badanie, którego wyniki  sugerują, że na podstawie nasilenia ruchów płodu można przewidywać czy maluch będzie… płaczliwy.

W badaniu tym uczestniczyły kobiety w 37 tygodniu ciąży, które przez 3 dni każdego ranka i każdego wieczora poświęcały godzinę na obserwowanie ruchów płodu i stopnia ich nasilenia. Następnie te same kobiety prowadziły dzienniki aktywności swoich dzieci tydzień, sześć i dwanaście tygodni po porodzie. Okazało się, że duża ilość słabych, subtelnych ruchów – zwłaszcza w godzinach porannych – silnie korelowała z płaczliwością i raczej marudnym usposobieniem dzieciny po porodzie. W przypadku silnych ruchów przełożenia na płaczliwość malucha po drugiej stronie brzucha nie zanotowano [3].

Co więcej częstotliwość ruchów koreluje z zachowaniem dziecka nawet rok i dwa po porodzie! W jednym z eksperymentów poddawano roczne dzieciaki testom, które miały sprawdzić jak maluchy poradzą sobie z trudną sytuacją [4]. Testy te polegały m.in. pokazaniu dziecku wystrzałowej zabawki, która była ukryta za plastikową szybką przez co berbeć nie mógł jej dosięgnąć. Stwierdzono, że z tego typu frustracją zdecydowanie lepiej radziły sobie te dzieci, które w życiu płodowym dawały matce do wiwatu, czyli były aktywniejsze. W serii kolejnych testów wykazano ponadto, że w wieku 2 lat te dzieci, które uprzednio kopały matczyne trzewia niczym kangur wynagradzały to udręczonej rodzicielce z nawiązką bo były znacznie bardziej niezależne i skłonne do samodzielnej zabawy.

W kontekście mojego własnego narybku to bardzo ciekawe bo faktycznie spokojna w życiu prenatalnym Pierworodna miewa ciągoty do zachowania a’la drama queen, natomiast kangurowaty Drugorodny jak dotąd silnie identyfikuje się z frakcją „Tadeusza nic nie rusza”.

Wyniki tych badań wydają się szczególnie ciekawe również w kontekście wciąż dosyć popularnej opinii głoszącej, że noworodek to zupełnie bezosobowa i bezwolna istota, którą rodzice mogą do woli kształtować. Tymczasem te badania sugerują, że w łonie matki kształtują się nie tylko organy i fizjonomia potomka. W łonie matki w dużej mierze definiuje się także temperament dzieciny.

Co więcej wiele wskazuje na to, że ów temperament ujawnia się już na bardzo wczesnych etapach życia płodowego – badania aktywności ruchowej bliźniąt przeprowadzone w 11 i 14 tygodniu ciąży pokazały, że to z bliźniąt, które było aktywniejsze w tym okresie ciąży – 3 i 6 miesięcy po porodzie nadal było postrzegane przez rodziców jako nie tylko to aktywniejsze, ale także bardziej nieprzewidywalne, mniej elastyczne i generalnie nieco trudniejsze w obsłudze dziecko [5].

Z punktu widzenia rodzica to fascynujące (po prostu), przerażające (bo na pewne cechy/reakcje dziecka nie mamy wielkiego wpływu), wyzwalające (bo na pewne cechy/reakcje dziecka nie mamy wielkiego wpływu) i przytłaczające (bo jednak sporo wpływu mamy) jednocześnie.

Pamiętajcie jednak, że tak naprawdę Wy na podstawie ruchów dziedzica nie jesteście w stanie przewidzieć tego jaki on będzie – z wielu różnych względów, ale przede wszystkim ze względu na to, że w badaniach zawsze porównywano grupę dzieci – w tym samym czasie i w takich samych warunkach. Tymczasem statystyczna kobieta w ciąży nie ma się z kim porównywać. Może co najwyżej odnieść się do doświadczeń poprzedniej ciąży, ale to też będzie obarczone ogromnym błędem. Co więcej wy nie możecie polegać na standaryzowanym badaniu USG pokazującym profil aktywności dziecka – wy możecie polegać jedynie na subiektywnej ocenie ruchów, których odbiór zależy od wielu czynników w tym – umiejscowienia łożyska, matczynej tkanki tłuszczowej i wrażliwości na bodźce, ilości wód płodowych, tego która to ciąża itd.

Dlatego jeżeli czujecie wiele subtelnych ruchów nie drżyjcie z przerażenia co to będzie!

Natomiast chętnie usłyszymy historię aktywności berbeci, które są już po tej stronie brzucha. Czy wy zauważyłyście jakieś przełożenie? Albo czy w przypadku kolejnej ciąży widziałyście różnice między dziećmi? Podzielcie się waszym doświadczeniem. Wesołe anegdoty są mile widziane.

Może Cię także zainteresować:
1. O nocnym mleku. Czy karmienie w nocy jest potrzebne?
2. Fantomowe kopniaki i inne rzeczy, które mogą zaskoczyć po porodzie.
3. Buntownik bez wyboru. Jak dzieci postrzegają nasze zakazy.

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, a w drugiej go zamknęła. Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

43 komentarze

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    Matka Córek

    TAK! Prawda! haha no to ja biorę udział w badaniu dodatkowym;)
    Dwie ciąże, jedna deliakatna, jakieś tam kopniaczki srutu tutu; druga – armagedon! dramat! koszmar! Nie mogłam spać, leżeć, stać, podczas porodu tak się ruszała, że cholera myślałam że pomyliła strony;) Wylazła i.. spokój. Leży i patrzy się na zabawki. Szok – to takie dzieci istnieją? Teraz łazi wszędzie, otwiera szuflady, wywala ciuchy siostry, pcha paluchy do kontaktów, zjada buty, zlizuje kurz z podłogi… Ryczy bardzo mało.
    No więc nie pozostaje mi nic innego jak potwierdzenie autentyczności powyższego posta:D

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Alicja

      Hahaha dzięki! O take komentarze walczylim! Przy okazji ja pamiętam jak wrzuciłaś zdjęcie swojej młodszej na insta – ona miała coś 6 miesięcy wtedy, a ja otwarłam paszcze z rozdziawienia, że jak to taka mała, a już raczkuje 😀

    • Odpowiedz Luty 8, 2015

      Kamila

      To u mnie jest na odwrót,mała była raczej osobnikiem nie fikającym,tylko jak się kładłam spać na lewym boku,to wwiercała się po żebra i zmuszała do zmiany pozycji;).A teraz ma 8 miesięcy i włazi wszędzi,łazi przy meblach i ostatnio nawet próbuje robić kroki bez trzymania,pożera kapcie,ściąga torebki i liże co się da(ostatnio upodobała sobie starego Singera;),śmietnik już dawno schowałam,bo też się na niego zasadzała…)

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    Patrycja

    Mój pierworodny w brzuchu nie dawał mi żyć. Mam nakręcone filmiki, jak bryka. Dołożyłam do nich podkład muzyczny „I fell good” i mamy pamiątkę. Od porodu mamy z nim istny młyn 😉 W chwili obecnej ma ponad 4 lata i trudno za nim nadążyć. Poza tym dość szybko się frustruje i sporo płacze.

    Drugorodny był w brzuchu spokojniejszy i taki jest do tej pory, choć charakterek też ma.

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Alicja

      Ale fajnie z tymi filmikami – zwłaszcza z podkładem muzycznym 🙂

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    marta

    ciekawy temat 🙂 moja córa (mimo, że pierwsza ciąża) odczuwalna była od 16-17 tygodnia. Z dnia na dzień ruchy były intensywniejsze, na koniec ciąży rwa kulszowa to był stały „przyjaciel”, kręgosłup miałam skopany że hej (ułożenie pośladkowe – mimo skurczy fiknęła w 6 miesiącu i tak została). Urodziła się ciekawa świata od pierwszych chwil, miała oczy szeroko otwarte non stop – chłonęła wszystko. Kolkami dawała upust ilości nagromadzonych wrażeń, ale tylko 3 miesiące 🙂 Teraz ma skończone 6 i jest niesamowitym bobasem. Ekstrawertyczna, otwarta na ludzi, roześmiana nawet gdy wyżynają się zęby, nieustannie zaciekawiona wszystkimi i wszystkim. Prawie nigdy nie płacze, nie lamentuje. Jak nie ma jedzenia na już – to czasem ściągnie brwi i wyda okrzyk pospieszający. To wszystko.
    Za to jej kuzyn (7 miesięcy starszy). W ciąży szwagierka w ogóle go nie czuła. Musiała nocą długo wczuwać się w ruchy – z marnym skutkiem. I u niego dokładnie jak w opisanym wpisie 🙂 Pierwsze miesiące głównie spał, nie spieszyło mu się do ruchu (choć teraz biega sporo), najbardziej lubi bawić się sam, a jak ktoś zabierze zabawkę – biada! Płacz ustaje po długim procesie pocieszania 😉 ktoś się śmieje w otoczeniu – znowu płacz, bo być może to z niego (choć tak nie jest). Zupełnie inny temperament i z pewnością inny typ wyzwania dla rodziców. Ale fajny chłopak – żeby nie było!!! Po prostu zupełnie inny temperamentalnie 🙂
    W nawiasie dodam, że obie jesteśmy szczupłe, obie miałyśmy podobnie ułożone łożysko, tylko dzieci różne 🙂 i obie zastanawiałyśmy się jaki to będzie miało wpływ na przyszłość 🙂
    Podobnych przykładów aktywne vs spokojne dziecię w brzuchu i skutki na przyszłość znam jeszcze trzy – pokrywają się w 100% z wynikami badań

    pozdrawiam

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Alicja

      Ale fajna historia z Waszymi dzieciakami! Własnie na takie liczyłam! Dzięki wielkie!

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    Karolina

    Zdecydowanie w moim przypadku się potwierdziło. Starsza Córka, w brzuchu spokojna, jej ruchy bardziej przypominały rozciąganie i nie odczuwałam ich jakoś dotkliwie. Do tej pory ma raczej spokojne usposobienie.
    Natomiast druga Córunia – o ja cię proszę!!! Boksowała mnie bez litości i teraz jest bardzo ruchliwa, nie potrafi usiedzieć w miejscu. Bywa z Nią ciekawie 🙂

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Alicja

      Rozumiem doskonale jak ciekawie może bywać 😀

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    Ula

    To ja będę miała wesoło jak już maluchy przywitają świat (ale jeszcze niech sobie posiedzą na spokojnie). Jestem mamą bliźniąt i póki co mogę powiedzieć tylko jak zachowują się w brzuchu. Córa to istny wiercipiętek, czuję ją zdecydowanie mocniej i częściej. A syn jest tak spokojny i delikatny, że czasami zamieram z przerażenia, czy na pewno wszystko jest w porządku.

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Alicja

      No będziesz miała wesoło. Jeśli mogę Cię prosić o to byś wróciła do tego wpisu po porodzie i dała nam znać jak się sprawa z temperamentem dzieciaków ma to byłoby super! 🙂 Powodzenia! 🙂

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    Julkowa mama

    a u nas… hmmm spokojnie w sumie w ciąży i spokojnie na zewnątrz; w ciąży rano dawał znać, że żyje, gdzieś się tam przewalał, regularnie trzymał nogi pod żebrami(ani siedzieć, ani leżeć 😉 ) noce przesypiał; po urodzeniu, noce przesypia(no chyba, że alergia mu doskwiera i się drapie…)mało płacze- w sumie tylko jak jest głodny; leniwy, nie chce zmieniać pozycji, spokojny, bezproblemowy… znajomi nie wierzą, że mamy dzieciaka- i za każdym razem chórem twierdzą, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie 🙂
    osobiście uważam, że mój syn ma w głębokim poważaniu wszystko i robi co chce i kiedy chce-mimo, że ma tylko 5 miesięcy(i w sumie robił tak od momentu gdy zaczęłam czuć jego ruchy w brzuchu)…

    • Odpowiedz Luty 7, 2015

      Alicja

      Fajnie, że wam się spokojny egzemplarz trafił. Szkoda tylko, że biedulek się musi męczyć z alergią – mam nadzieję, że z niej ‚wyrośnie’.

      • Odpowiedz Luty 7, 2015

        Julkowa mama

        spoko, przy drugim się wyrówna 😉 tak było w mojej rodzinie i tak było w rodzinie mojego konkubenta… w naturze nic nie ginie… drugie musi być „wściekłe” i już się obawiam drugiej ciąży 😉

        co do alergii- no cóż… może jak lekarze dojdą do tego co uczula to będzie łatwiej; ale zanim to nastąpi to pewnie Julo wyrośnie z tego 😉

  • Odpowiedz Luty 7, 2015

    Weronika Sroka

    Chyba również potwierdzę regułę.
    Moja córka była aniolkiem w brzuchu. Od około 30 tyg lezalysmy na patologii (niewydolność ciesniowa plus skurcze), dostałam leki, ale co ciekawe musiałam znów słodzić herbatę, żeby mi ładne wydruki ruchów na ktg wychodziły, bo lekarze mówili, że córka taka spokojna. W duchu się cieszyłam, że będzie cicha i słodka po mamie. … W prawie 34 tyg urodziła się nasza draniówa. 😉 Energii ma za kilkoro, wszędzie jej pełno. Mam chwile, że myślę, że to bardzo dobrze, bo wygrzebala się z wczesniactwa praktycznie bez szwanku. Taki temperament po tatusiu.
    Może następne będzie jak mama. 😛

    • Odpowiedz Luty 8, 2015

      Alicja

      O widzisz to jak na wcześniaka rewelacyjnie sobie radzi! Tylko się cieszyć no i przynajmniej się nie nudzisz z energicznym dzieciakiem 😀

  • Odpowiedz Luty 8, 2015

    Senia

    Właśnie tak: mam dwie sztuki dzieci:
    1. Ma dwa lata i miesiąc. Typ Rozbójniczka kompletna ;). Ale faktycznie, do tej pory nie raz my albo inni ludzie patrzyli z osłupieniem jak się gdzieś ostro przewróci po czym wstaje, zaciska zęby, powstrzymuje ból, otrzepuje ręce i leci dalej (mimo, że nigdy nikt jej nie uczył „bycia dzielną”) – teraz już wiem, że to najwyraźniej taki typ po prostu.
    W ciąży kręciła się tak, że kiedyś lekarka na USG zaczęła mierzyć piszczel zamiast kości udowej… Ruszła się bardzo dużo i szybko, ale nie przeszkadzały mi te jej ruchy w niczym, ani w spaniu ani w odpoczywaniu. Wyleciała przy porodzie „na raz” (nie, że najpierw głowa, przerwa, potem ciałko, po prostu raz, dwa, trzy i ziup – bardzo przyjemne to było swoją drogą) i od razu rozpoczęła powitalny, głośny wrzask. W zasadzie jeśli chodzi o motorykę, to urodziła się z umiejętościami prawie dwumiesięcznego niemowlaka. Po czterech miesiącach ubranie i przewinięcie jej graniczyło z cudem, tak się wywijała. Stanęła (przy podporze) nie mając 6 miesięcy.

    2. Ma pięć miesięcy. Typ Spokojny (jak na razie). Była tak spokojna w ciąży, że wybrałam się nawet na dodatkowe KTG, bo się zaniepokoiłam w końcu, że co ona tak się nie rusza ;). Wszystko było w największym porządku, ale to położna na podstawie wykresu powiedziała mi, że dziecko się obudziło i że jest własnie „aktywne” – ja tego przedtem nie rozpoznawałam – taka była różnica z pierwszą. Urodziła się pod wodą, wzięłam ją w ramiona, a ona spokojnie, cichutko oglądała świat. Po urodzeniu jak jechaliśmy do domu, to nie mogłam uwierzyć, że noworodek/niemowlak może spokojnie leżeć sobie w foteliku samochodowym, nie śpiąc i nie drąc się, że jest unieszkodliwiony i nie może się ruszać. Teraz jest wyjątkowym luzakiem, ogląda świat, jest pogodna, ale nie spieszy jej się. Jest to w sumie bardzo wygodne.

    Poza tym, np. z wyglądu, wielkości itp. są obie bardzo do siebie podobne.
    Ciekawe co będzie dalej!

    • Odpowiedz Luty 8, 2015

      Alicja

      Och jak Ci zazdroszczę tego wyskoczenia pierwszej córki na raz! Rewelacja! Ciekawe jak się będzie u Was dalej sytuacja rozwijać :))

      • Odpowiedz Luty 10, 2015

        Katarzyna

        Trochę nie na temat, ale rodząc syna parłam 45min, nie chciał wyjść i już, podano mi w trakcie oksytocynę i położna na koniec nacisnęła na brzuch (uprzedziła mnie, że musi to zrobić).
        Natomiast córka dosłownie wyskoczyła ze mnie, cały poród był szybki, na porodówce spędziłam 40min i było po wszystkim, parcia może z 3, lekarz ledwo dotarł na czas.
        Moja pierwsza myśl po narodzinach syna: Nareszcie koniec
        Po narodzinach corki: Jak to? Już ?

  • Odpowiedz Luty 8, 2015

    Komiteptol

    Na razie jedno dziecko – 4 miesięczne. Chyba ciężko mi określić czy była z tych ruchliwszych czy nie. Ruszała się dużo i często – na tyle, że nie miewałam wątpliwości czy wszystko z nią ok…. Aaale aż do końca mnie to w zasadzie nie bolało, mogłam spokojnie zasypiać – mimo, że mąż twierdził, że w tym czasie w moim brzuchu trwała dyskoteka. No czasami jak zbyt wysoko mi się podnosiła pod żebra no to było to niekomfortowe, ale to raczej takie silne rozpieranie było niż kopniaki.

    A teraz jest bardzo żywa, dzielna, mało płacze, pogodna, ale dużo krzyczy ze złości albo piszczy z radości, ze sprawnością raczej na plus względem średnich (ale to dopiero początek, więc ciężko stwierdzić na pewno). Niemniej raczej twierdzimy, że mamy stosunkowo „łatwe” w obsłudze dziecko.

    Podsumowując nie mam porównania, więc ciężko mi określić czy w brzuchu i teraz była spokojna czy nie bardzo 😉
    Pozdrawiam, Justyna.

  • Odpowiedz Luty 8, 2015

    Leeni

    To z tymi bliźniakami to i tak jest nic, bo mamie przed cesarką oznajmiono, że ja i mój brat bliźniak to… trojaczki! Po prostu co go ujęli z jednej strony, złośliwiec wyskakiwał po drugiej. Wyobraźcie sobie to przerażenie mamy xD i później już nikogo nie dziwiło, że mi ciepłej klusce gdzie mnie położyli było dobrze, a on raczkować nie umiał, to się czołgał jak wariat!

  • Odpowiedz Luty 8, 2015

    monika

    Ja powiem krótko. Mój synek za kilka dni skończy 6 mies i też ma ksywkę zbój:-)

  • Odpowiedz Luty 8, 2015

    keyko

    Zgadzam się z tymi badaniami w 100%. Mój synek w brzuchu rozrabiał co nie miara, aż się wszyscy przyglądali, bo tak mi brzuch skakał. I tak mu zostało do tej pory. Za kilka dni skończy 10 miesięcy i wszędzie go pełno. Wszystko rusza, wyciąga z szafek, zrzuca, zjada kapcie i wszystko co mu wpadnie w ręce, czworakuje niczym torpeda, aż się boję co to będzie jak zacznie sam chodzić.

  • Odpowiedz Luty 8, 2015

    mrs_p

    Ja w czasie ciąży praktycznie wcale nie czułam ruchów (było to mocno stresujące). Młody jest małym dzieckiem, ja miałam dużo wód płodowych, łożysko z przodu plus nadwaga.
    Po urodzeniu jest żywym srebrem, baardzo aktywny, bardzo sprawny i bardzo silny. Kończąc roczek przemieszczał się już wyłącznie na 2 nóżkach. Co do sposobu zabawy to wszystko zależy… jeśli zęby nie idą to pół dnia potrafi się sam bawić. A czasem są dni kiedy ja cały czas muszę siedzieć obok.

  • Odpowiedz Luty 9, 2015

    Mała Mi

    Świetny artykuł. Zawsze miałam wrażenie, że coś jest narzeczy. Ja całą ciążę bałam się, że dziecko za mało się rusza. W sensie zawsze było ruchów mniej niż powinno być wg wyliczeń położnej. Jednak USG w porządku, a jak synuś się ruszał to stanowczym, zdecydowanym ruchem z jednej strony na drugą albo całkowitym fikołkiem. Jak się urodził (dwa tygodnie po czasie), zapłakał od razu, a potem nie słyszeliśmy płaczu przez pół roku za wyjątkiem początkowej traumy kąpielowej. w 6 miesiącu zaczął robić pompki :), stając na dłoniach i paluszkach stóp, a w 9 wykonał pierwsze kroki, w 10 już chodził. Mając 18 miesięcy poszedł do żłobka, pomachał rodzicom na do widzenia i nawet nie zapłakał.
    Co ciekawe w zapisie KTG zawsze miał 150/160 uderzeń na minutę, w czasie gdy inne dzieci na porodówce oscylowały koło 130/140 i miały je zdecydowanie bardziej nieregularny. Na porodówce miał opinię przytulaka i dzisiaj w najmniej oczekiwanych momentach kradnie całuski.
    Dzisiaj synek ma 25 miesięcy, jest bardzo stanowczy, sprawny fizycznie i niestety bardzo śmiały w testowaniu na co jeszcze uda mu się wspiąć i gdzie dostać. Moim zdaniem ruchy płodowe, jak najbardziej odzwierciedlają temperament dziecka, który zresztą zależy od responsywności układu nerwowego, więc na to akurat nie mamy wpływu.

  • Ciekawy artykuł. Alessandra Piontelli (From Fetus to Child) pisała o tym bardzo dużo. Oglądając dzieci podczas USG i kolejnych dwóch lat życia zauważyła ciągłość pewnych zachowań. Warto pamiętać, że temperament jest raczej wrodzony, osobowość nabywamy na tej bazie już później.
    Ja na razie jestem jeszcze na etapie ciąży kiedy ruchy są baaardzo delikatnie wyczuwalne, ale nie mogę się doczekać kiedy będę poznawać tą droga mojego maluszka. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Luty 9, 2015

    Szataniołek

    I ja muszę potwierdzić. Mała w brzuchu dawała takie popisy, że śmiałam się, że zaraz wyjdzie bokiem, a kiedy pod koniec ciąży musiałam jeździć na ktg, kopała w nie jak dzika, a potem uciekała i znikała z radaru. Teraz ma półtora roku, od zawsze ciekawska, ruchliwa, temperamentna, ale rzeczywiście z frustracjami radzi sobie całkiem nieźle i szybko się uspokaja.

  • Odpowiedz Luty 10, 2015

    majlena

    Łobuzica w brzuchu i teraz też jest bardzo energiczna i bardzo towarzyska. Jak byłam w ciąży, to dziecko ruszało się najbardziej jak byłam na imprezach. I teraz córka jest najszczęśliwsza jak wokół dużo się dzieje.
    Jak byłam w ok.30tc pojechałam do ginekologa i powiedziałam, że dziecko ostatnio jakoś mniej się rusza. Natychmiast skierowała mnie do szpitala. W szpitalu okazało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a porównując do innych ciężarnych to wręcz mam niezłą wiercipiętę.

  • Odpowiedz Luty 23, 2015

    mamastasia

    Chyba trochę się zgadza, w ciąży syn był bardzo ruchliwy, ruchy czułam bardzo często, wieczorem najbardziej, gdy już kładłam się spać, on zmieniał boczek i się rozciągał. Gdy tylko wsiadałam do samochodu nie raz nie mogłam sobie znaleźć wygodnej pozycji, bo ten mi się wciskał pod żebra i fikołki robił. Na badaniach usg było różnie, ale zwykle ładnie pozował i pokazywał to co chcieliśmy zobaczyć.Dziś jako 15-miesięczny berbeć jest z rodzaju tych, których wszędzie pełno, CAŁE dnie na nogach, chodzi w te i z powrotem, biega po łóżku, we wszystkim musi mieć swój współudział. więc ruchliwy był od poczęcia, zaprogramowany na ruch i urodzony z etykietką ” nie ruszasz się, nie żyjesz” 🙂 i najważniejsze – jest bardzo pogodny, uśmiech ma na zawołanie, a płacze jak ma powód (upadek, kontuzja lub o zgrozo – zasłanianie dostępu do cyca przez mamę!)

  • Odpowiedz Luty 23, 2015

    Ann.

    Post w sam raz dla mnie! Zbierałam się już nie raz, aby poszukać jakiś testów i badań na temat przełożenia aktywności Malucha w brzuchu na jego zachowanie już po tej stronie.
    Nasz Babyboy okłada mnie od rana sugerując, że czas wstać i zjeść. Po śniadanku spokój i od 9-10.00 tańczy i się rozpycha (lub ćwiczy jazdę na rowerze po tacie). Wieczorem to czasem aż błagam, aby dał mi chwilkę wytchnienia, bo oddychać nie mogę i mam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi bokiem 😉 Jestem w 38 tc. i wyraźnie mogę ocenić, gdzie Maluch ma którą część ciała i czym mnie aktualnie „okłada”.
    Filmików szalejącego brzucha mamy kilka, a jeśli ktoś z gości akurat trafi na jego brzuszkowe zabawy to jest zszokowany zastanym widokiem 😛
    Po paru miesiącach po porodzie odezwę się i napiszę jakie to miało przełożenie na zachowanie Maluszka po tej stronie 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 29, 2015

    Czekając na Dzidka

    Jestem bardzo ciekawa jak będzie u mnie 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 11, 2015

    Anonim

    A ja napisze jak to jest po 17 latach . Synek w brzuchu był bardzo spokojny , jak się urodził już taki nie był . Jak szedł do pierwszej klasy bałam się ze nie usiedzi w ławce na lekcji . Diabeł straszny wszędzie go było pełno !!!! Minęło mu to w wieku 12 lat i do tej pory jest niesamowicie spokojnym i grzecznym chłopcem aż za bardzo spokojnym … I co Wy na to ???

  • Odpowiedz Sierpień 10, 2015

    Aga

    Po przeczytaniu wpisu oraz waszych komentarzy poczułam ulgę. Jestem w 36 tc i zaczełam intensywnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie czy to ze moj syn intensywnie sie rusza nie jest zwiazane z jakims zaburzeniem w rozwoju. Pierwsze ruchy poczułam bardzo wcześnie w 13 tc, nikt nawet lekarze mi nie wierzą, Z czasem stawały sie coraz bardziej intensywne a w ostatnim czasie to juz jest czyste szalenstwo. Mój brzuch zyje wlasnym zyciem. Obecnie leże bo Kajtek bardzo chce sie wydostać na swiat wiec ruchy sa jeszcze bardziej intensywne , szybkie i nieprzewidywalne. Juz nie moge sie doczekać kiedy zobaczę tego niesfornego lokatora mojego brzucha.

  • Odpowiedz Październik 22, 2015

    Romka Wesoła

    Trochę odgrzewam temat, ale dopiero co wlazłam po raz pierwszy na Mataję (jestem zachwycona, więc docieram do starych wpisów). Mam dwoje dzieci o diametralnie różnym temperamencie. Pierworodny jest spokojny od czasów brzucha, gdzie jedyną przejawianą przez niego aktywnością było obrócenie się raz na dobę i to łagodne łaskotanie raz na jakiś czas. Ponieważ była to moja pierwsza ciąża, nie wiedziałam, jak bardzo mogą się różnić dzieciaki w zachowaniu płodowym. Oczekiwałam zatem stereotypowego – aktywnego, płaczliwego, krzykliwego berbecia. Nie nastąpił efekt „samospełniającego się proroctwa” – syn okazał się skrajnie nieruchliwy, spokojny, dziecko-anioł. No a córa… oj, dość powiedzieć – od brzucha – stanowiła przeciwieństwo.

    Zdarzyło mi się liznąć nieco psychologii i mogę powiedzieć, że aktywność życia płodowego NIC nam nie powie o charakterze dziecka 😉 Aktywność ta mówi nam o temperamencie, czyli genetycznie warunkowanym elemencie osobowości. Charakter jest warunkowany doświadczeniem, zawiera w sobie cechy moralne oraz postawy (i również jest elementem osobowości). Zatem: temperament i charakter są wobec siebie rozłączne, ale razem z innymi składowymi tworzą osobowość jako całość. Aktywność w życiu płodowym może więc powiedzieć coś o temperamencie i osobowości, nie o charakterze.

    Jakoś teraz trudno mi sobie wyobrazić, że aktywność istotki zmienia się drastycznie wraz z narodzinami (nie mówię tu oczywiście o „szoku” narodzin lub o sytuacjach patologicznych) – w końcu to wciąż ta sama istota – zatem nie można ignorować tych pierwszych sygnałów, jakie daje nam przyszłe dziecko. Jednocześnie trudno mi sobie wyobrazić, żeby na podstawie ruchów w brzuchu określać coś więcej niż bardzo ogólne prognozy na temat aktywności. Dlatego aż dziwi mnie ta płaczliwość… Bo jeśli o nią chodzi, to u mnie na przykład jest na odwrót 😉

  • Odpowiedz Listopad 24, 2015

    Dominika

    Synek,obecnie 3 lata, baardzo ruchliwy, jest go pełno wszędzie,rozgadany, stara się sumiennie płaczem i oczami kota wyzebrac kolejne coś,a to autko a to bajkę. W brzuszku był odczuwalnt,jednak w porównaniu do teraźniejszy ciąży,dziewczynki… Ona próbuje orzerwac skórę na wylot,jestem w stanie złapać ja za.nozke :p wiec jeżeli trzymać się Twojej teorii to jestem pełna nadziei, gdyż jesten w stanie przeżyć kolejnego rojbra jak synka, ale.bardziej aktywnego juz nie 😀

  • Odpowiedz Styczeń 13, 2016

    Agnieszka86

    Ja jeszcze nie mam porównania, ale jak na razie mały w brzuchu potrafi zaszaleć. Pierwsze ruchy poczułam w 17 tygodniu i to odrazu był skaczący brzuch. Teraz jestem w 24 tygodniu i zdarzają się dni spokojniejsze, ale zazwyczaj wieczory są mocne, a w szczególności kopniaki w dole, które czuję niemalże w kroczu jakby miał zaraz nogę wystawić.Noce narazić daje mi przespać, tylko czasami zasnąć nie daje. Zobaczymy jak się nam to sprawdzi po porodzie 🙂 ale jeśli będzie taki łobuz to nie wiem w kogo bo my z mężem raczej jesteśmy spokojni. Chyba, że we mnie nerwus, ale oby nie 🙂 pozdrawiam wszystkie mamy 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 19, 2016

    Gosia

    Pierwsze ruchy poczułam w 17 tygodniu, teraz jest 26 i synuś potrafi dać w kość 😉 fika, wije się, nieraz usadzi naprawdę mocnego kopniaka. Rano, przed południem, po południu, wieczorem, w nocy 😉 z mężem zastanawiamy się, jaki będzie nasz pierworodny – my jesteśmy spokojnymi ludźmi i trochę przeraża nas perspektywa bardzo ruchliwego dziecka 😉 (a może to lepiej? rozruszałby nas 😉

  • Odpowiedz Lipiec 13, 2016

    Marta

    Dziecko nr 1 było w brzuchu dzikusem . Na zewnątrz pierwszy raz zaplakal po roku i też włączyła mu się demolka. Dziecko nr 2 wychodzi za kilka dni i też dzikuska to po cichu liczę że też nie uruchomi funkcji płaczu długo.

  • Odpowiedz Sierpień 28, 2016

    MiMi

    Ja jestem w końcówce piątego miesiąca i muszę przyznać, że choć nie mam porównania, to wydaje mi się, że mój synek daje mi nieźle popalić 😀 już w połowie czwartego miesiąca wyczuwałam pierwsze „smyrania” (aż pani doktor nie mogła uwierzyć, bo zakładała, że pierwszy raz poczuję coś ok 20 tygodnia). Rano się budzę – kopniaki. Kładę się spać – kopniaki. Jadę samochodem – kopniaki. Czasem mam wrażenie, że to dziecko w ogóle nie śpi :p
    U ginekologa to tylko dwa razy widziałam jak się nie rusza, haha 😀 za pierwszym razem kiedy był „kropeczką” i za drugim, kiedy już był tułów, głowa i cztery „kikuty” tzn kończyny 😀 ale już od trzeciej wizyty, non stop ten dzieciak się wierci – pani doktor nie może uchwycić jego wymiarów 😀 w sumie to się cieszę, jak się rusza to wiem, że wszystko jest ok. Ale z drugiej strony – za miesiąc, dwa (a może już nawet za tydzień?) te kopniaki będą już coraz mocniejsze, w ogóle z dnia na dzień jest coraz silniejszy. I uwielbiamy się razem bawić – on mnie „dziuga”, to ja mu oddaję 😀 jeszcze z tydzień temu nie kumał co się dzieje, ale teraz i on ochoczo oddaje 😛 Coś czuje, że da mi popalić, ale mam nadzieję, że choć będzie ruchliwy, to nie będzie płaczliwy 🙂
    Pozdrawiam wszystkie mamy :*

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2016

    Anka

    Kobitki nie straszcie, ja właśnie w 3 ciąży, lat 37 więc przydałby się jaki powolniak co by mamusia ducha nie wyzionęła. A tu 20 tydzień, a gość – ginekolog mówi, że ma porządne cochones – wieczorami odstawia mi kolejne tańce i to raczej te latinoamerykańskie. Z obserwacji z poprzednich dwóch widzę związek zachowania prenatalnego z tym z padołu. Pierworodny synek był i jest z gatunku budzić tylko na wypadek III wojny światowej; już współczuję jego przyszłej żonie:) I owszem plusem było, że do dwóch lat go nie było ale za to ostatnie 4 jest znudzonym, z postawa baw mnie człowiekiem. Natomiast córka była zabawowa w brzuchu i tak jak piszesz; teraz jest bardziej niezależna, zajmuje się sobą, nie ma znamion histeryka, a synek lubi dramaty. Zapowiada się tercet egzotyczny, do 60stki na nudę narzekać nie będę:)
    pozdrawiam i trzymam kciuki!

  • Odpowiedz Grudzień 23, 2016

    Agata

    U mnie było trochę inaczej. Starsza nie dawała mi żyć w brzuchu mimo pierwszej ciąży ruchy czulam bardzo szybko a na koniec nawet oddychać mialam problem. Urodziła się i dopiero dała popalić. Płakała dużo i do dziś jest bardzo płaczliwa a ma prawie 5 lat. Druga ciąża to był miód w każdej postaci. Bez mdłości, tylko 8 kg do przodu, dziecię spokojne. Urodził się i spokojny byl dalej. Teraz ma prawie 2 lata i to taki typ co przewróci się, otrzepie i biegnie dalej. Wszystko mu zwisa i powiewa 😁 Obecnie trzecie w brzuchu, połowa ciąży za mną a dziecko tak ospałe jak żadne poprzednie. Jak się ruszy to czuję wyraźnie ale potrafi nie ruszać się dwa dni. Zobaczymy jakie będzie po porodzie 😊

  • Odpowiedz Styczeń 17, 2017

    Kaipirinha

    Hahha no jestem przykładem potwierdzającym rezultaty badań – w sumie ku mojej radości i przerażeniu.
    Moja Fasola w okresie prenatalnym doprowadzała lekarzy do konsternacji, kiedy to mówili – „o i tu ułożenie jest takie, no i już tak zostanie.” Akurat. Z każdą wizytą to zdziwienie i nerwowe szukanie Fasoli w brzuchu. W szpitalu raz jeden wylądowalim z Fasolą i tam doprowadzała pielęgniarki do szału, kiedy to z wykrywaczem tętna ganiały dwa razy dziennie po całym brzuchu. Nie ukrywam, że ja żółtodziób w kwestiach ciążowych, za każdym razem miałam duszę na ramieniu, modląc się, żeby już zaczęło tętnić do aparatu. W sumie kręciła się tak bardzo, że kiedy raz na bardzo rzadki czas przestawałam ją czuć, bałam się, że coś jest nie tak. 🙂
    Po porodzie … szok! Dziecko od drugiego tygodnia spało 8 godzin. Kazano nam budzić i karmić. Wtedy pokazała pierwszy raz, co znaczy przeszkodzić jej w planach. Awantura, zero jedzenia i wszyscy niewyspani. Raz tylko spróbowaliśmy. Do dziś, a ma 3,5 miesiąca, śpi 8 godzin, a my szczęśliwi z nią. Nie jest płaczliwa, raczej spokojna ale nie życzę nikomu obecności w chwili, gdy coś jej się nie podoba. Decybele przekraczają dopuszczalną normę z kilkanaście razy. 😀

Leave a Reply