Jak dbać o skórę po ciąży?

Tytuł sprawił, że na waszych licach pojawił się kpiący uśmiech, a jedyna odpowiedź jaka wam przychodzi do głowy to nijak, bo w jaki niby sposób wygospodarować na to czas przy noworodku? Cóż mogę rzec – rozumiem to doskonale – po pierwszym porodzie miałam dokładnie takie same przemyślenia. Z upływem czasu i pojawianiem się w moim życiu kolejnych dzieci, zaczęłam mieć jednak trochę inne podejście. Teraz bowiem zakładam, że po tym wszystkim co moje ciało przeszło w trakcie ciąży i porodu oraz tym wszystkim co, z niemowlęciem u boku, znosi każdego dnia (i nocy), zasługuje na odrobinę uwagi i szacunku. Więc choćby bałagan w domu narastał wykładniczo, to w hierarchii priorytetów i tak będzie daleko za chwilą dla mnie. Nawet jeśli ta chwila ma trwać tylko 5 minut.

W związku z tym dziś w ramach cyklu pod patronatem marki Bio-Oil (klik), w którym razem z Mama Lekarz, Farmaceuta Radzi oraz Feminasum poruszamy tematy ważne dla wielu kobiet, chciałabym kilka słów o dbaniu o skórę po porodzie rzec. Czemu akurat skóra? Ano głównie dlatego, że przez galopujący trądzik w czasach nasto- i dwudziestoletnich jej stan jest podłożem jednego z moich głównych kompleksów, a że po ciąży skóra, tak jak całe ciało, narażona jest na hormonalny roller coaster, to odbija się to na jej wyglądzie (przerywany sen i stres też nie pomagają).

Szukałam więc intensywnie czy są jakieś odgórne zalecenia na temat tego jak dbać o skórę po porodzie i generalnie rozczarowałam się srodze, bowiem to co znalazłam to było bardzo mdłe bla-bla-bla typu odżywiaj się zdrowo i racjonalnie, pij wodę i… dużo śpij.

Litości!

I już pomijam udzielanie świeżo upieczonym matkom porad dotyczących spania, bo to coś na kształt „jak nie mają chleba to niech jedzą ciastka”. Ale przyznać muszę, że bardzo zaintrygowało mnie to picie wody. Czemu? Ano przez analogię do często spotykanej złotej reguły zdrowego odżywiania, czyli „pij 8 szklanek wody dziennie”, która to reguła… nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w nauce. Naprawdę! Ta wodna rekomendacja jest zresztą tak mocno zakorzeniona w zbiorowej świadomości, że często jest umieszczana w zestawieniach typu najpowszechniejsze medyczne mity (co bardziej zainteresowanych odsyłam do artykułów, których autorem jest Aaron Carroll – ich tytuły znajdziecie w źródłach). Nie przeszkadza to jednak temu by mit ów nadal miał się dobrze i był traktowany jako uniwersalny standard zdrowego stylu życia.

Zastanowiło mnie zatem czy aby podobnie nie będzie z wpływem picia dodatkowej wody na wygląd skóry, bo może to też jakiś mit. Co jasne wolałabym by tak nie było, bo nie ma chyba prostszego i tańszego sposobu na utrzymanie skóry w dobrej kondycji wizualnej niż picie wody (no może poza otrzymaniem pięknej skóry w dziedzictwie genetycznym, bo i tacy szczęściarze są). Rzuciłam się więc w bazy i znalazłam 4 badania, które przyjrzały się tej kwestii. Zanim jednak do nich przejdziemy muszę nadmienić, że w żadnym z badań nie było tzw. grupy kontrolnej, co obniża ich jakość, ale powiadają, że na bezrybiu i rak ryba, więc zerknijmy co też ciekawego odkryli tym razem naukowcy.

Otóż w pierwszym z badań uczestnicy mieli od 50 do 74 lat i przez 6 tygodni do swej normalnej diety mieli dorzucić dodatkowy litr wody butelkowej. Po upływie tego czasu u osób badanych obserwowano wzrost nawilżenia skóry (mierzony na przedramieniu) o 14% (efekt ten porównywalny jest ze stosowaniem kremu nawilżającego) i poprawę w kwestii szorstkości, suchości i elastyczności skóry – choć te akurat parametry nie były mocno zauważalne dla uczestników.

W drugim uczestnicy (średnia wieku 31.8 lat) mieli przez 4 tygodnie dodatkowo pić 2.25 litra wody mineralnej lub z kranu dziennie. Okazało się, że obserwowany efekt był zależny od tego jaką wodę spożywali uczestnicy badania. W przypadku wody mineralnej obserwowano zmniejszenie gęstości skóry, nieznaczne zwiększenie jej grubości i brak zmian w zakresie pH. W przypadku wody z kranu zaś, obserwowano zwiększenie gęstości, zmniejszenie grubości i spadek pH. W konkluzji stwierdzono więc, że picie wody wydaje się mieć wpływ na fizjologię skóry, który zależny jest od rodzaju wody, ale dla potwierdzenia uzyskanych w tym badaniu wyników potrzeba dalszych randomizowanych, podwójnie ślepych badań.

W trzecim badaniu (średnia wieku 24.5) uczestniczki miały przez 30 dni spożywać 2 litry wody butelkowanej dziennie. Zauważono, że u tych osób, które normalnie piły mniej wody (średnio 792 ml dziennie), nastąpiła poprawa w nawilżeniu skóry, natomiast u osób które tej wody piły na co dzień więcej (średnio 1260 ml), picie dodatkowej wody nie prowadziło do spektakularnych zmian w kondycji skóry – co nie oznacza, że nie obserwowano ich wcale, po prostu były mniejsze niż u tych, którzy normalnie spożywali mało wody. Podobne wnioski wyciągnięto zresztą z 4 badania, w którym największe zmiany również obserwowano u tych kobiet, które normalnie piły mniej niż 1l wody dziennie.

Jakie z tego wnioski zbiorcze? Jak dla mnie, choć nie ma twardych dowodów (pamiętajcie, że nie było kontroli), to na podstawie powyższego można przypuszczać, że picie wody faktycznie może przynieść jakieś tam korzyści dla skóry, zwłaszcza jeśli normalnie pijecie jej raczej niewiele.

Drugą kwestią, która mnie zainteresowała, była sprawa worów pod oczętami matuli, których to worów matula usiłuje się zwykle pozbyć wklepując w nie pieczołowicie krem do ocząt. I tu pojawia się moje drugie pytanie – bowiem czy naprawdę w okolicach oczu trzeba używać osobnego kremu – zwłaszcza, że zwykle jego objętość jest dwa razy mniejsza, a cena dwa razy większa niźli kremu do „reszty twarzy”?

Czy taki rozdział to rzeczywista potrzeba czy tylko chwyt marketingowy, który dosadnie został ongiś zobrazowany na jednym z memów, na którym po jednej stronie mamy wielką butelkę szamponu dla mężczyzn, która kosztuje 7 zł, sam zaś szampon wedle opisu na etykiecie pełni rolę 127w1 bowiem jest szamponem, odżywką, żelem pod prysznic, płynem do higieny intymnej, a przy okazji nadaje się do mycia naczyń, toalet oraz czego nam się żywnie spodoba. Po drugiej zaś stronie mamy maleńką buteleczkę szamponu dla kobiet, ale tylko tych, których włosy są długie, blond i kręcone. Koszt butelcyny? Bagatela 30 zł. Biorąc pod uwagę popularność grafiki, śmieszy nie tylko mnie, acz to taki trochę śmiech przez łzy.

Niestety moje poszukiwania w bazach danych nie przyniosły w tej kwestii żadnych rozstrzygających i satysfakcjonujących rezultatów. Jedyne na co się natykałam to opinie ekspertów, którzy twierdzili, że różnice wynikają z tego, że skóra pod okiem jest cieńsza (co jest prawdą), przez co kremy pod oczy muszą zawierać nieco inne stężenia poszczególnych składników by jej nie podrażniać. Żeby nie było, trafiłam też na opinie, że to jednak chwłyt małketingowy, także z grubsza wiem, że nic nie wiem.

A zatem podsumowując dotychczasowe wywody – wiemy, że trzeba spać (hahah!), że woda faktycznie może przyczynić się do tego, że ze styranej matki przemienimy się na powrót w powabnego podlotka, zdajemy sobie sprawę z konieczności stosowania zbilansowanej diety, dlatego przerwy między karmieniem i przewijaniem poświęcamy na zagryzanie czekolady paluszkami żeby bilans słony-słodki się zgadzał, wklepujemy kremy pod oczy z nadzieją, że pomoże (przynajmniej ja tak mam), a jak się uda to nawet maseczkę sobie strzelimy, ale co z nie zawsze chcianymi pamiątkami skórnymi, które zostały nam po ciąży? Takimi jak na przykład…

Rozstępy, które wedle różnych danych dotykają od 55 do aż 90% ciężarnych. Czy rozstępów da się pozbyć? No niestety nie mam dobrych informacji, bowiem nie da się sprawić by one całkowicie zniknęły. Wszystko przez to, że rozstępy to ni mniej, ni więcej jak rodzaj blizny, a tych trwale usunąć się nie da. Możemy jedynie sprawić by były mniej widoczne i poprawiać ich wygląd. Co jasne najlepsze efekty uzyskamy, gdy zadziałamy szybko tj. gdy rozstępy znajdują się jeszcze w fazie I rozwoju, czyli fazie zapalnej. Jest to faza, w której nasi przyjaciele mają barwę purpurową lub sinoczerwoną i specyficzną budowę histologiczną, której obraz utrzymuje się do 6 miesięcy od momentu pojawienia się zmiany. W fazie drugiej, zwanej też fazą zanikową lub bliznowacenia, kiedy to rozstępy przyjmują kolor perłowo-biały, stają się płaskie lub lekko wklęsłe, a ich powierzchnia ulega pomarszczeniu, próby poprawienia ich wyglądu również mogą przynieść rezultaty niemniej będzie to po prostu trochę trudniejsze.

Co może pomóc w poprawie wyglądu rozstępów? Z danych wynika, że sprawdzić mogą się peelingi chemiczne oparte o kwas glikolowy i/lub retinowy. Poprawę zauważa się także w przypadku laseroterapii i światłoterapii (np. IPL, UV i podczerwień). Poprawę w zakresie od 25 do 75% obserwowano także po zabiegach z wykorzystaniem trójpolarnej fali radiowej. Również mikrodermabrazja wydaje się wpływać korzystnie na poprawę wyglądu rozstępów. Ze środków, które można aplikować w domowych pieleszach, sprawdzić może się, a jakże, olejek Bio-Oil, którego skuteczność w zakresie poprawy wyglądu rozstępów sprawdzano w prowadzonych na zlecenie producenta badaniach klinicznych, w tym m.in. na grupie 38 uczestniczek w wieku od 18 do 65 lat. W badaniach tych preparat stosowano 2 razy na dobę przez 8 tygodni, aplikując go na jeden z dwóch podobnych do siebie rozstępów lub na jednym rozstępie pod warunkiem, że był on na tylko duży, że umożliwiał stosowanie produktu na jego połowie tak by dało się porównać rezultaty u tej samej uczestniczki badania. Stwierdzono, że istotna statystycznie poprawa wyglądu rozstępów była obserwowana u 95% uczestniczek już po 2 tygodniach stosowania. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące stosowania i działania olejku Bio-Oil możecie śmiało zadać je na fanpage’u marki TU, a ja dodam, że choć głównym zadaniem olejku jest poprawa wyglądu blizn (w tym rozstępów), to może on się również sprawdzić w walce z inną powszechną pociążową pamiątką skórną, czyli…

Hiperpigmentacją – nadmierna pigmentacja skóry, obserwowana jest bowiem, wedle szacunków aż u 90% ciężarnych. Wiele kobiet akceptuje te ciążowe „ubarwienia”, traktując je jako naturalny element swego stanu, niemniej, gdy tylko maluch pojawi się na świecie, chcemy się tych przebarwień jak najszybciej pozbyć. Dobra wiadomość jest taka, że ze źródeł wynika, że u większości kobiet przebarwienia związane z ciążą znikną lub zredukują się samoczynnie i dotyczy to także chyba najbardziej wyraźnej ciążowej zmiany pigmentacyjnej, czyli cholazmy. Gorsza zaś jest taka, że często trzeba się uzbroić w cierpliwość i poczekać kilka miesięcy lub nawet… lat, bo są kobiety deklarujące, że zmiany te ulegają u nich redukcji dopiero po odstawieniu berbecia od piersi. Co zrobić do tego czasu? Przede wszystkim chronić skórę przed promieniowaniem UV, stosując filtry – bez tego ani rusz, a jeśli cierpliwość wasza nie jest wielka i chcecie wspomóc działanie czasu to można oczywiście posiłkować się specyfikami, których zadaniem jest wyrównanie kolorytu skóry (o tym jak w tej kwestii w badaniach klinicznych wypada Bio-Oil możecie poczytać TU)

Cóż jeszcze dręczy świeżo upieczone matule? A choćby luźna, zwiotczała skóra, którą jak sądzę obserwuje 99% kobiet na pociążowym brzuchu. I o ile coraz częściej „łaskawie” dajemy matkom przyzwolenie na to, że ich brzuch nie musi być kompletnie płaski 5 tygodni po porodzie, to ten nadmiar skóry nadal jest tematem tabu. Czy da się coś z nią zrobić? Wiele wskazuje na to, że w pewnym zakresie tak, acz realistycznie rzecz ujmując – tak jak nie każda kobieta wróci do sylwetki z czasów sprzed ciąży, tak nie każda skóra na brzuchu (a może zasadniej byłoby napisać większość) wróci w 100% do tego co było kiedyś – cudów nie ma. Naukowych danych na to co z takim nadmiarem skóry niestety też nie znalazłam, ale z tych wszystkich opinii do których dotarłam wychodzi mi, że najważniejsze jest uświadomienie sobie, że na rozciąganie się skóra miała 9 miesięcy, więc nie oczekujmy, że teraz chybcikiem zbliży się do stanu jaki prezentowała przed ciążą. Nie – na to potrzeba czasu, a by powrót ten był ułatwiony warto zdać sobie sprawę z tego, że utrata pociążowych kilogramów powinna być stopniowa, a nie gwałtowna, a poza tym ćwiczenia, nawilżanie, masaże – takie tam truizmy. Druga ważna rzecz to ta, że nawet najlepszym fitmatkom skóra na brzuchu się roluje gdy są nieco przygarbione – to normalne i ludzkie, a nie widać tego na zdjęciach w sieci tylko dlatego, że mało kto ma odwagę takie wrzucić – wszyscy wolą na wdechu i pełnym wyproście kręgosłupa 😉

Niechcianą pociążową pamiątką skórną może być także trądzik – wszak nie od dziś wiadomo, że fluktuacje hormonalne znajdują często odzwierciedlenie w obrębie naszej twarzy, więc nikogo nie powinno dziwić, że w okresie połogu, karmienia piersią i odstawiania od piersi (bo prolaktyna potrafi tu czasem nieźle namieszać), trądzik może się pojawić lub nasilić.

Stres towarzyszący zmianom jakie wiążą się z pojawieniem się w naszym życiu dziecka również może nasilić wysyp u osób ze skłonnościami do trądziku – i choć na potwierdzenie mych słów nie znalazłam badania z udziałem matek, to dotarłam do takiego, w którym sprawdzano czy bycie egzaminowanym wpływa na nasilenie trądziku pospolitego u osób w wieku 18-41 lat i okazało się, że i owszem. A jako że stres towarzyszącym sesji egzaminacyjnej nijak nie może się równać z tym jakiego doświadczamy mniej lub bardziej świadomie w pierwszych tygodniach i miesiącach macierzyństwa, to myślę, że spokojnie możemy założyć, że i tu jest trądzikowy pies pogrzebany.

Co z tym możemy zatem zrobić? Nie stresować się. Hahah, żartowałam. Bo tak zupełnie serio to jako osoba z cerą ongiś problemową, której wszyscy udzielali złotych rad na to co im pomogło i którą frustrowało straszliwie to, że wszyscy uważają że skoro im pomogło, to Tobie obligatoryjnie też musi, nawet jeśli Ty wiesz, że nie – nie dam wam żadnej rady, poza obserwowaniem swojej skóry, sprawdzaniem co na nią działa dobrze, a co gorzej i wyprawą do dermatologa – publikacje wskazują bowiem, że lekarze dysponują obecnie całkiem przyzwoitą gamą środków, które można swobodnie stosować również w trakcie laktacji (włączając w to antybiotyki do stosowania powierzchniowego, niektóre kwasy, leki doustne, a także fototerapię światłem niebieskim i/lub czerwonym, która może być traktowana zarówno jako podstawowe narzędzie walki z niechcianymi wypryskami albo jako forma terapii wspomagającej). W walce z trądzikiem możecie też się posiłkować Bio-Oil – jest niekomedogenny, a być może wspomoże proces wychodzenia na prostą. Doraźnie polecam natomiast dobry podkład kryjący – w dni, w które stan mojej cery doprowadzał mnie na skraj rozpaczy zwykle pomagało ukrycie jej pod fluidem, który stany mojej cery nigdy nie pogarszał, ale za to maskował to co niechciane doskonale. Z doświadczenia wiem, że dla każdego to będzie pewnie inny fluid, ale uprzedzając pytania dla mnie to Vichy Dermablend.

I wiecie co wam jeszcze powiem? To, że byłam bardzo zaskoczona tym jak niewiele informacji na temat dbania o skórę po ciąży udało mi się znaleźć, ale co ja się dziwię, skoro generalnie tego typu tematy nie są rozchwytywane przez naukowców. Pamiętam nawet, że kiedy pracowałam nad innym wpisem natknęłam się na badanie dot. rozstępów pociążowych, którego główny autor mówił, że jego badanie jest jednym z niewielu na tym polu, bowiem rozstępy nie są uważane za palącą i groźną kwestię medyczną. I choć z jednej strony nie można odmówić racji temu stwierdzeniu, to z drugiej kwestia trądziku czy rozstępów, które, jak wynika z danych, dotykają znakomitej większości matek, a do tego części z nich obniżają satysfakcję z życia i samoocenę (ja rozstępów akurat nie mam, ale wiem jak na moją pewność siebie potrafił wpływać trądzik), wartałoby chyba jednak to wszystko zbadać jakoś poważniej by w końcu otoczyć opieką także i matki. Nie tylko wtedy, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli, jest groźnie, pali się i wali, ale także wtedy, gdy tak po ludzku możemy po prostu poprawić ich… humory.

Chiu i wsp., 2003. The Response of Skin Disease to StressChanges in the Severity of Acne Vulgaris as Affected by Examination Stress

Kong i Tey, 2013. Treatment of Acne Vulgaris During Pregnancy and Lactation

Kaczvinski i wsp., 2009. Efficacy of anti‐aging products for periorbital wrinkles as measured by 3‐D imaging

Vreeman i Carroll, 2007. Medical myths

Carroll, 2015. No, You Do Not Have to Drink 8 Glasses of Water a Day – New York Times

S Williams, N Krueger, M Davids, D Kraus and M Kerscher, Effect of fluid intake on skin physiology: distinct differences between drinking mineral water and tap water, Int J Cosmet Sci 2007, 29, 131-138

ML Palma, L Tavares, JW Fluhr, MJ Bujan and LM Rodrigues, Positive impact of dietary water on in vivo epidermal water physiology, Skin Res Technol 2015, 21, 413-418

L Palma, L Tavares Marques, J Bujan and LM Rodrigues, Dietary water affects human skin hydration and biomechanics (open access), Clin Cosmet Investig Dermatol 2015,

Mama Pierworodnej (6), Drugorodnego (4) i Wikinga co noworodem na razie jest. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

11 komentarzy

  • Odpowiedz Listopad 28, 2018

    Bacha (Grzegorz Bączek)

    A czy czekolada to jest naprawdę taka dobra na cerę???

    • Odpowiedz Listopad 28, 2018

      Alicja

      Jest sporo badań na ten temat – mogę kiedys zebrać – natomiast u mnie to kwestia genów – moja mama miała identyczne problemy z cerą mimo że żyła bez czekolady, fluidow i kimedogennych kremów, bo wychowała się na wsi w latach 60tych. Także u nas hormony i nie poradzisz na to nic. Stąd też zawsze mnie radowało jak ktoś dawał mi radosnw rady typu odstaw x przejdzie jal ręka odjął 😉

      • Odpowiedz Listopad 28, 2018

        Bacha (Grzegorz Bączek)

        A jedz sobie na zdrowie, choć mam wrażenie, że próbujesz mnie zbyć dowodem anegdotycznym… 😉

        • Odpowiedz Listopad 28, 2018

          Alicja

          Nie no przecież napisalam że mogę zebrać to co jest a jest całkiem sporo. Ale to średnio powiazane z rodzicielstwem 😉

          • Grudzień 2, 2018

            Michalina

            Ależ może być powiązany z rodzicielstwem! Czy (albo raczej jak bardzo) czekolada może poprawić nastrój matce? Czy dzielić się z berbeciem czy pochłaniać jak nie widzi? Od jakiego wieku można wprowadzać kakao do diety? Jaką spożywać w ciąży, żeby dziecko też odniosło korzyść? Na pewno jest jeszcze miliard wątków, które można powiązać z rodzicielstwem, wszak o czekoladzie warto pisać w każdym kontekście.

  • Odpowiedz Listopad 28, 2018

    Dorota

    Nie masz jakichs kodzikow na bio oil? 🙂

  • Odpowiedz Listopad 28, 2018

    Jh

    Alicjo, cieszę się że piszesz o trądziku. Zmagam się z nim chyba od roku (dwójka dzieci, 2-latke aktualnie karmię). Nie zdobylam się jeszcze na pijscie do dermatologa bo cały czas mam nadzieję że coś mi pomoże. Ale próbuję różnych rzeczy i czy myje twarz i kremuje czy nic z nią nie robię, problem jest taki sam. Największy przed okresem ale praktycznie cały czas coś jest na twarzy 🙁

    • Odpowiedz Grudzień 3, 2018

      Myszamysza

      JH – ja wlasnie testuje na sobie super metode na pozbycie sie przyszczy. Niedlugo, bo dopiero tydzien, ale juz widze spektakularne zmiany! Trudno sie do tej metody przekonac, jesli pracuje sie na etacie/wychodzi z domu, ale przy tak zwanym siedzeniu w domu…
      Ja zasadniczo przestalam myc twarz czymkolwiek, procz wody. Rano nie myje w ogole (to jest trudne, wiem!), wieczorem woda + krem COS Nature (niebieski, z solanka). Dwa razy w tygodniu umyje wieczorem twarz mydlem w kostce z rossmana, naloze maseczke Bani Agafii – a potem naloze minimalnie oleju arganowego (co i tak uwazam za przesade, ze az dwa razy w tygodniu…). DAWNO nie mialam tak czystej cery. A mam mieszana/tlusta. Wczesniej uzywalam pianki albo zelu bio (albo obu…). Najwyrazniej bylo za duzo :DDDDDD
      A wszystko przez szwagierke, ktora zasugerowala, ze uzywam za malo kosmetykow. Wiec, na przekor, prawie przestalam uzywac w ogole 😀 – pomaga!!!
      Powodzenia!

  • Odpowiedz Listopad 28, 2018

    Dorota

    A mnie się zmniejszyły problemy z trądzikiem kiedy zaszłam w ciążę i ten stan trwa do dziś😊 pewnie kiedy przestanę kp to krościory wrócą 😭

  • Odpowiedz Listopad 29, 2018

    Iga

    Na trądzik który nie kwalifikuje się jeszcze na izotretynoine ponoć mogą pomóc tabletki antykoncepcyjne żeby zbalansowac nadmiar testosteronu, np. zawierające estrogeny albo desogestrel. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5419026/

  • Odpowiedz Listopad 30, 2018

    Asia

    Czy Bio-oil jest bezpieczny w ciazy? Stosowalam go przez kilka tygodni,a teraz czytam,ze zawiera retinoidy ( nie wiem,czy dobrze napisalam) i mam obawy,czy nie zaszkodzilam tym.

Leave a Reply