Historia naturalna wróżek – bo wszyscy potrzebujemy magii!

Słowa, moim niezbyt skromnym zdaniem, są bogatym, niewyczerpanym źródłem magii, zdolnym zarówno czynić zło, jak i je naprawiać”

Albus Dumbledore

(J.K. Rowling)

Odrobina magii. Któż z nas jej nie potrzebuje? Szczęśliwie dzieci widzą ją wszędzie, ochoczo przypominając o niej dorosłym. Czasem za pomocą swoich magicznych obślimtanych całusów w nasze styrane życiem lica, a czasem za pomocą zabaw i książek. I chciałabym wam dzisiaj pokazać taką piękną (przepiękną!) i wyjątkową, bo pełną magii książkę. O wróżkach. W mojej skromnej opinii jest to naprawdę fenomenalna propozycja dla wszystkich małych i dużych miłośniczek lub miłośników tych magicznych stworzeń.

Post powstał we współpracy z wydawnictwem HarperCollins.

ps. jak sobie klikniecie dowolne zdjęcie to łasym na szczegóły wyświetli się jego powiększenie 😉

Książka ta zachwyca mnie na dwóch poziomach. Po pierwsze jest dla mnie absolutnie zachwycająca wizualnie. Każdy detal jest tu przemyślany, perfekcyjnie dograny i bardzo w duchu wróżkowatości, ale nie takiej brokatowej, tylko takiej… prawdziwej 🙂

Po drugie powala mnie na kolana koncept. Historia naturalna wróżek jest bowiem dokładnie tym z czym kojarzy się nam „Historia naturalna”. Jest książką w konwencji przyrodniczej tyle, że… o wróżkach. Bo czemu nie? 😉

Mamy więc tu rozważania na temat tego czy wróżki to bardziej owady czy ssaki, a następnie pełną, profesjonalną klasyfikację tych dostojnych stworzeń. Królestwo, typ, gromada, rząd, aż po gatunki! Każdy zakręcony na punkcie biologii (oraz wróżek – wiadomo) człek będzie ukontentowany. Dalej znajdziemy m.in. anatomię (tak!) i cykl życia (a jakże!), siedliska czy dokładne opisy poszczególnych gatunków i ich zwierzęcych przyjaciół i wrogów. No jak to nie brzmi jak gratka dla entuzjastów magii, to ja nie wiem co brzmi! Jeski nawet alfabet wróżek by zapisać coś – imię swoje chociażby – po wróżkowemu się znajdzie!

Całość w przesłaniu ma, w mojej opinii, nie tylko odpowiadać na potrzebę poszukiwania magii w codzienności, ale też zachęcać do odkrywania i kochania przyrody. Bo gdyby dać komukolwiek taką książkę o powiedzmy – szczupakach, co są jak wiadomo „król wód” – to większość z nas zwiewałaby gdzie pieprz rośnie. A przecież szczupaki nie są mniej fascynujące niż wróżki, tylko szczupakom jakoś trudniej dać szansę, ale gdy już wciągną nas wróżki, to i reszta przyrody pochłonie. A wtedy będziemy ją chronić dokładnie tak, jak wróżki pragnęła chronić ich odkrywczyni profesor Elsie Arbour – autorka książki! Bardzo tajemnicza i zagadkowa – niemniej jej odręczne listy w książce też znajdziecie 😉

Według mnie Historia naturalna wróżek, to książka niezwykła, intrygująca i inna niż to wszystko co trafiało w me matczyne ręce przez tę ponad dekadę już rodzicielstwa. I choć zwykle takie pytania i ramy się pojawiają to tym razem trudno mi zdefiniować wiek odbiorcy, bo jeśli ktoś lubi takie treści to spodoba się tak czterolatce, jak i siedemdziesięciolatkowi. Po prostu. Jak to z magią i wróżkami bywa. Czasem są potrzebne każdemu niezależnie od wieku i szerokości geograficznej. Według mnie naprawdę cudowna i wyjątkowa pozycja! Książkę można kupić np. TUTAJ.

Autorka książki Pierwsze lata życia matki i współautorka Wspieralnika rodzicielskiego. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od ponad 8 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie. Prywatnie mama trójki dzieci.

1 Comment

  • Odpowiedz 26 marca, 2022

    Daga

    Aż stanął mi przed oczami „Dzwoneczek i uczynne wróżki”, gdzie pojawił się właśnie koncept stworzenia naukowej rozprawy nt. wróżek. Dziękuję za wpis, jestem pewna, że książeczka spodoba się mojej 5-latce 🙂

Leave a Reply