Czy wiesz jak telewizor puszczony w tle działa na Twoje dziecko?

IMG_5103

O tym, że duża dawka bezpośredniej ekspozycji na TV nie jest dobra dla dziecka wiedzą już chyba wszyscy. Niestety mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że praktykowany w wielu domach zwyczaj wielogodzinnego puszczania telewizji w tle codziennego życia – bo bez tego cicho, pusto i dziwnie – również może mieć niekorzystne konsekwencje.

Zwyczaj ten nie jest oczywiście powszechny jedynie w naszym pięknym kraju. Z badań przeprowadzonych w USA wynika bowiem, że statystycznie dzieci w wieku od 8 miesięcy do 8 lat codziennie narażone są na niemalże czterogodzinną dawkę telewizji w tle! Co ciekawe jest to średnia dla całej grupy badawczej – średnia dla dzieci w wieku 8 miesięcy do 2 lat jest niestety znacznie wyższa i wynosi … ponad 5,5 godziny! Sporo prawda?

Zanim jednak ja przejdę do sedna, a wy zaczniecie wieszać psy na matkach małych dzieci narażonych podczas przewijania na niezwykłą głębie dialogów z „Na Wspólnej” może lepiej zastanówmy się co jest źródłem tych smutnych statystyk. Prawda jest bowiem taka, że nikt kto nie utknął na 2 lata z dzieckiem w domu nie ma prawa się na ten temat wypowiadać. Miejsc przyjaznych małych dzieciom jest wciąż niewiele, klubów dla młodych mam jeszcze mniej, a partner, rodzina i przyjaciele są zapracowani w związku z czym nieszczęsna kura domowa jest skazana na izolację. Człowiek zwierzęciem stadnym jest więc buczenie telewizora chociaż w niewielkim stopniu kompensuje kobiecie samotność w macierzyństwie…

No, ale do rzeczy bo co niby taki szum TV może zrobić naszemu dziecku?

1. Krótszy sen.

Wykazano, że niemowlęta przebywające w pokoju w którym puszczony jest telewizor krócej śpią. Różnica w długości snu pomiędzy dziećmi nienarażonymi na TV w tle a narażonymi była co prawda niewielka, ale – była. Co ciekawe skrócenie snu w następstwie ekspozycji na TV w tle było silniejsze u chłopców.

2. Mniejsza zdolność do samodzielnej zabawy.

Grupie 50 dzieci w wieku 12, 24 i 36 miesięcy wręczono zabawki, a następnie obserwowano przez godzinę. Przez pierwsze 30 minut w tym samym pomieszczeniu puszczony był telewizor. Program nie był przeznaczony dla dzieci był to bowiem jakiś bzdurny telewizyjny show a la Familiada czy inne Idź na całość. Przez drugie pół godziny telewizor był wyłączony. Stwierdzono, że pomimo tego, że dzieci nie zwracały tak naprawdę większej uwagi na grający telewizor (patrzyły nań jedynie przez kilka sekund i to rzadziej niż raz na minutę) to jednak, jego buczenie znacząco zmniejszało czas samodzielnej zabawy dziecka i istotnie rozpraszało maluchy. Podobne obserwacje poczyniono zresztą w badaniu w którym uczestniczyły niemowlęta w wieku 6 i 12 miesięcy. Schemat doświadczenia był bliźniaczy, skrócono jedynie czas obserwacji do 20 minut. Wnioski są następujące – eksponowanie maluchów na szum telewizora w tle codziennego funkcjonowania zaburza zachowania związane zabawą co jak sugerują autorzy badania może mieć pewne konsekwencje dla dalszego rozwoju.

3. Uboższy język.

Świeżutkie badania sprzed dosłownie kilkunastu dni pokazują, że TV w tle zaburza interakcje rodzic-dziecko. Znakomita większość rodziców uczestnicząca w tym badaniu przekonana była, że TV w tle nie rozprasza ich i nie wpływa w żaden sposób na ich komunikację z dzieckiem. Wnikliwe obserwacje pokazały jednak, że jeżeli w pokoju puszczony jest telewizor to nawet jeśli rodzic nie wydaje się zwracać na niego uwagi to jednak ilość (i jakość) słów i wypowiedzi skierowanych do latorośli jest znacznie mniejsza (i gorsza) niż kiedy grające pudło jest wyłączone. Biorąc pod uwagę to, że to od nas, rodziców dzieciaki uczą się mówić i pięknie posługiwać językiem, wydaje się, że życie z TV w tle przez pół doby może wiązać się z nieco uboższym językiem u latorośli.

Nie pozostaje nam nic innego jak spróbować zwalczyć nawyk włączania TV na jakikolwiek kanał zaraz po wejściu do pokoju. I choć doskonale rozumiem tę potrzebę – wszak sama mam dwójkę dzieci i wiem, że czasem ma się po dziurki w nosie czytania książeczek lub wcielania się po raz setny w tygodniu w owcę z lego i odgrywanie nią scenek rodzajowych na farmie z klocków – to warto nacisnąć przycisk OFF. Już lepiej faktycznie przez godzinę z uwagą obejrzeć perypetie mieszkańców ulicy Wspólnej niż przez pół dnia słuchać bezsensownego szumu. Zwłaszcza, że buczenie takie z pewnością nie pozostaje bez wpływu także na rodzica.

Na koniec wróćmy jeszcze na chwile do samotności mam. Jeżeli znacie jakieś godne polecenia miejsca dla kobiet z małymi dziećmi – koniecznie dajcie znać w komentarzach, może któraś mama po lekturze tego artykułu wyłączy TV i zdecyduje się poszukać towarzystwa i wsparcia innych matek poza czterema ścianami.

Źródła:

Rideout, V. J. (2013). Zero to eight: Children’s media use in America 2013: A Common Sense Media research study.
Schmidt, M. E., Pempek, T. A., Kirkorian, H. L., Lund, A. F., & Anderson, D. R. (2008). The effects of background television on the toy play behaviors of very young children. Child Development, 79, 1137–1151.
Setliff, A. E., & Courage, M. L. (2011). Background television and infants’ allocation of their attention during toy play. Infancy, 16, 611–639.
Tiffany A. Pempek, Heather L. Kirkorian, Daniel R. Anderson (2014) . The Effects of Background Television on The Quantity and Quality of Child-directed Speech by Parents. Journal of Children and Media,

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, w drugiej go zamknęła i od tego czasu może sobie dopisywać przed nazwiskiem tajemnicze znaczki "dr n. med.". Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

46 Comments

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2014

    vixen

    My żyjemy bez telewizora, a slownictwo mojej corki nie jest tak imponujące, ale za to ma niepohamowany zapęd do konsumpcji i tylko wylicza, co jej tatuś musi kupić z katalogów Lego, więc jakby sie jeszcze reklam naoglądała, to by było dopiero.

    A nieustannie włączonego telewizora też nie toleruję.

    • Odpowiedz Czerwiec 18, 2014

      Alicja

      O reklamach w ogóle nie pomyślałam ale faktycznie byłoby to przekleństwo. Bo jak znam moje dziecko to wszystko by chciało „mać”. Oszczędność podwójna w takim razie!

    • Odpowiedz Czerwiec 30, 2015

      zainteresowana

      W takim razie co z włączonym radiem? U nas zawsze chodzi „w tle”. Czy prowadzono badania w tym temacie? Telewizora nie posiadamy.

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2014

    vixen

    Właśnie mi też rośnie konsument pełną gębą, zastanawiam się, ile w tym naszej zasługi, a na ile to takie czasy po prostu.

    • Odpowiedz Czerwiec 18, 2014

      Alicja

      Ja sądzę, że to działa bardziej na zasadzie szczerości dzieci po prostu – bo jak sobie myślę sama o sobie to też bym chciała willę z sauną i astona martina i tryliard pięknych sukienek z pasującymi do nich szpilkami, ale tego nie werbalizuję, a dzieci po prostu mówią czego chcą 😉 Plus Pierworodna uważa, że pieniądze wyjeżdżają ze ściany, więc w czym problem:)

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2014

    vixen

    To też prawda, że za czasów naszego dzieciństwa za wiele „chcieć” nie mogliśmy, nie było takiego wyboru gadżetów, co teraz, to na pewno jakoś tam dzieci „ogłupia:. Sama czekam na wyprzedaż w Zarze, a dziwię się dzieciakowi, że chce więcej klocków mieć i co chwilę nowe opakowanie baniek do puszczania 😉

  • Odpowiedz Czerwiec 19, 2014

    hala

    Fajny tekts. U mnie też telewizora nie ma. A i u rodziców moich nigdy nie chodzi jako tło. 🙂
    Jak myślisz, czy muzyka lecąca w tle działa podobnie? Czy to coś innego, bo nie ma obrazków ruszających się?

    • Odpowiedz Czerwiec 20, 2014

      Alicja

      Ciężko powiedzieć jak jest z ta muzyką, autorzy badania na temat uboższego języka sami się zastanawiają w konkluzji artykułu i zdaje się mają w planach zbadanie i tego. Tak na chłopski rozum to każdy szum w tle będzie rozpraszał jakoś rodziców i powodował, że potok słów z ich ust będzie mniejszy. Co do pierwszych dwóch punktów czyli krótszego spania i samodzielnej zabawy sama nie wiem co sądzić.

      • Odpowiedz Sierpień 20, 2014

        Nika

        Jako że nie robiłam żadnych badań, to nie wiem, czy będzie to wiarygodne, ale obserwowałam moją małą (prawie 12 mies.) podczas samodzielnej zabawy z muzyką w tle i bez. Może to tylko złudzenie, ale wydawało mi się, że lepiej jej się bawi jak radio jest wyłączone.

        • Odpowiedz Sierpień 20, 2014

          Alicja

          Dzięki za tę obserwację! Pozdrawiamy!

  • Odpowiedz Czerwiec 19, 2014

    Lili

    Nie wiem, co mam o tej całej sprawie z telewizorami sądzić… jestem rocznik 1984, wychowywałam się na wsi, na wschodzie kraju i potem w małym miasteczku. Telewizor u nas „grał” odkąd skończyłam osiem lat, więc podczas wcześniejszych lat raczej nie wpływał na mnie, bo zwyczajnie nie było możliwości – no, poza dobranocką. Moje słownictwo nigdy nie było bogate, a i ja nie jestem i nigdy nie byłam „złotousta” (dlatego zdrowo zazdroszczę córce Ali i innym wygadanym dwulatkom, bo sama nauczyłam mówić się dość późno), choć akurat ten fakt raczej wynika z introwersji. Stąd też na moim przykładzie – mimo, że telewizor nie zdążył zrobić krzywdy, to i tak kiepsko z moim krasomówstwem 🙂
    Z drugiej strony … na wakacjach w pewnym ośrodku wypoczynkowym w zeszłym roku widziałam „skutki” wychowywania bez telewizora. Rodzice, owszem, świadomie zrezygnowali z telepudła, ale ich dzieci (sztuk dwie w wieku 3-4 lata) nie mogły oderwać oczu od TV, nieważne co tam nadawali – bajki, reklamy, dzień dobry TVN, seriale… Normalnie można było dzieciaka upominać, przesuwać, trącać, ba! Skręcić, rozkręcić – wszystko z nim zrobić, byleby mógł oglądać jak zaczarowany. Po jakiejś chwili wchodził któryś rodzic i odciągał latorośl od telewizora. Czasem z rykiem. Sama latorośl zresztą nie była taka głupia, bo po chwili można było zauważyć, że stoi z nosem przyklejonym do okna, a za jej plecami zajęci rozmową rodzice.
    No, i masz, babo, placek… Nie, nie mam dzieci, sama nie używam czasopożeracza, ale też nie chcę, aby moje „przyszłe”:) dziecko wlepiało oczy jak cielę w malowane wrota… To włączać czy nie włączać?

    • Odpowiedz Czerwiec 20, 2014

      Alicja

      Lili! Byłam ciekawa Twojej opinii. Z tym swoim ubogim językiem to chyba nieco kokietujesz 😉
      A włączać czy nie włączać? Między nami mówiąc nie uważam TV i elektroniki każdej za zło absolutne – oczywiście jeśli nie korzystają z niej całkiem małe dzieci, czyli powiedzmy poniżej dwóch lat. Także myślę, że korzystać można byle z umiarem. Natomiast 6 godzin TV w tle w ciągu całego dnia to już masa szumu i mnie by to męczyło, a co dopiero niemowlaka.

      • Odpowiedz Czerwiec 21, 2014

        Lili

        … może właśnie masz rację – mylę zasób słownictwa z gotowością słowną :-)… heh, powiedzmy, że chciałam usłyszeć/przeczytać dobre słowa 😉

  • Odpowiedz Czerwiec 19, 2014

    krzy

    Witam. Mam pytanie. Czy radio puszczone w tle też ma taki wpływ na nasze dzieci?

    • Odpowiedz Czerwiec 20, 2014

      Alicja

      Myślę, że odpowiedź którą skierowałam do Hali można odnieść również do radia. Pozdrawiam i dziękuję za pytanie!

  • Odpowiedz Czerwiec 24, 2014

    Flow Mum

    wszystko to prawda….ale ja mam dwójkę dzieci, trzecie jest w drodze, męża nie ma od 6-18 a nawet 20… także sorry, ale Peppa jest bohaterem w moim domu.

  • Odpowiedz Czerwiec 27, 2014

    Baisa

    Prosiłaś o polecenie miejsc przyjaznych małym dzieciom. Z czystym sumieniem mogę Ci polecić Teatr Małego Widza w Warszawie – to jest teatr dla dzieci od pierwszego roku życia, stworzony aby właśnie dzieciom się podobać. Rozwija wyobraźnię, spektakle nie mają sztywnej fabuły a są bardziej próbą dialogu pomiędzy aktorami i dzieciakami.

    • Odpowiedz Czerwiec 27, 2014

      Alicja

      Fantastycznie! Dziękujemy za informacje!

  • Odpowiedz Lipiec 4, 2014

    mamulaprzytula

    Dzień dobry. Jestem pierwszy raz u Pani na blogu, trafiłam tu zupełnie przypadkowo. Bardzo mądrze Pani pisze, tak życiowo, konkretnie. Świetnie, że podaje Pani źródła. Odnosząc się do wpisu, szczerze to nigdy nie lubiłam TV włączonego jako tło. Zawsze mnie to drażniło i zdrażni nadal. Niby tło ale jednak szumi, przeszkadza. Będąc w domu i zajmując się moją dziewięciomiesięczną córeczką na pełny etat, też początkowo brakowało mi TV. Ale się przyzwyczaiłam. Nie oglądam. Czasem córeczce puszcze jakąś króciutką bajkę czy serial dla dzieci ale to tyle. Dla niej, krótko! Wolę z mężem wieczorem obejrzeć jakis film gdy malutka już śpi. Tak mi dobrze. Nie brakuje mi telewizji śniadaniowej, seriali, wiadomości. Pozdrawiam Panią serdecznie. Gratuluje bloga!

    • Odpowiedz Lipiec 4, 2014

      Alicja

      Zdaje się, że spąsowiałam lekko. Dziękuję! Zapraszamy ponownie!

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2014

    Lucy eS

    zdarzało mi się włączać telewizor w ciemne, zimowe ranki – teraz „radzę” sobie przy użyciu radia. też brzęczy, ale mnie inwazyjnie

  • Przeraziłaś mnie tymi statystykami. Nam bardzo dobrze się żyje od kiedy tv zniknął z naszego domu ( jeszcze przed narodzinami Miesia) 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 14, 2014

    super dzieciaczki

    Dobrze, że coraz bardziej uświadamiane są mamy w takich tematach, ale co tu robić jak się utknęło w domu na te kilka lat 🙁

  • Odpowiedz Lipiec 17, 2014

    InspiracjeOnline

    My telewizora nie mamy, za to laptop jest wlączony niemal 24, a tam czasami radio, czy jakiś odcinek serialu sie zdarzy…

    • Odpowiedz Lipiec 18, 2014

      Alicja Kost

      Myślę, że jest spora różnica pomiędzy czasem czy godzinę dziennie, a telewizorem buczącym od rana do wieczora. Te 5,5 godziny wychodzące z badań to średnia i znaczy, że są i tacy co i 10 godzin mają TV w tle życia a to już faktycznie może nieść ze sobą długofalowe konsekwencje.
      Btw ja też święta nie jestem i radia słucham – choć nie cały czas.:)

  • Odpowiedz Lipiec 20, 2014

    Pod Napięciem

    Wychodzi na to, że moje dziecko jest wyjątkiem od reguły. Chociaż TV nie jest wiecznie włączony, ale co jakiś czas chodzi sobie w tle. Marycha śpi jak zabita ( w nocy 12, w dzień 2-3 godziny), klepie jak opętana i przez bardzo długi czas potrafi zajmować się sama sobą. Co nie zmienia faktu, że po przeczytaniu tego tekstu odpuszczę sobie telepudło na dzień 😉

  • Odpowiedz Lipiec 26, 2014

    Aneta

    Zgadzam sie z przedmowczynia. Moja 23mies.corka do swojego półtora roku oglądała dość dużo tv, może nawet byłyśmy w tej grupie pow. 5,5h/24… Mieszkaliśmy w małym mieszkanku a oboje z mężem często coś oglądaliśmy lub tv był tłem. Ale. Gdy pojawiła sie córka gł.włączone było minimini lub inny babytv, tylko czasem jakiś mecz lub fakty itp. Efekty? Zna na pamięć wszystkie piosenki z bajek, dialogi, z czasem przerzuciło sie to na teksty książeczek (dużo jej czytamy, ma ze 40 książeczek i ciagle przybywa), szybko uczy sie nowych, sama często sobie „czyta” nie znając literek ale wie dokładnie na której stronie co jest napisane. Mówi bardzo dużo, chętnie sie uczy, śpi także po 11-12 w nocy i 2-3 w dzien…także w naszym przypadku widze ze tv wręcz ja rozwija, z zamiłowaniem tańczy do piosenek, śpiewa, naśladuje i rozumie coraz więcej, przeżywa i rejestruje wykorzystując w życiu codziennym. Oczywiście selekcjonuje jej kanały i bajki względem trudności czy jakosci, np.cartoon nerwork nie ma u nas racji bytu… Pozdrawiam Was, stronkę uważam za genialna!! Zaczytalam sie już od kilku dni wertuje i czytam co popadnie 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 24, 2014

    olalala

    Co do miejsc przyjaznych mamom, a w zasadzie można napisać, że miejsc tylko dla rodziców z dziećmi to we Wrocławiu polecam: Ha! mak i Mam czas caffe. Co ciekawe obydwa świetne miejsca są od siebie oddalone chyba o mniej niż kilometr. Na Partynice zapraszamy więc:)

  • Odpowiedz Listopad 15, 2014

    dzieckoraz

    Oglądanie czy tez słuchanie telewizji ( czy słuchanie radia ) w tle , powoduje u dzieci i dorosłych to ze przyswajają wszystko jak leci bez tzw filtrowania .

  • Odpowiedz Grudzień 19, 2014

    Matka Polka

    do polecenia mam fundacje sto pociech na freta.w sumie to taka klubokawiarnia dla dzieci i rodziców. Sa tam rożne zajęcia wiec warto zajrzeć na stronę.
    a ja unikam nadmiaru telewizji i selekcjonujemy programy. Gorzej jak pojedziemy do rodziny. niesposob wytłumaczyć ze nasze dziecko negatywnie odreagowuje te ekspozycje świetlną. co do radia to mnie drażni, słucham tylko czasem w aucie, za to muzyka z płyty jest przyjemnością i dobra zabawa dla mnie i dla Syna, który wprost uwielbia tańczyć i szaleć z mama od narodzin

  • Odpowiedz Czerwiec 7, 2015

    P.

    Witam,

    ciekawy wpis. U mnie w domu nie ma TV, ale jest radio, które jest prawie zawsze włączone. Czy wie Pani jak to wpływa na dziecko? Zarówno niemowlę, jak i starsze dzieci?

  • Odpowiedz Czerwiec 17, 2015

    asia szarańska

    Niestety, my zdaliśmy sobie z zagrożenia sprawę zbyt późno. Teraz niwelujemy skutki. Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2015

    Michał

    Ciekawe jakie były by wyniki badania, w którym przez kilka lat jednej grupe polskojęzycznych dzieci puszcza sie grający w tle „Na Wspólnej” a drugiej kanał National Geographic po angielsku 😉

  • Odpowiedz Czerwiec 18, 2015

    Michał

    Ciekawe jakie były by wyniki badania, w którym przez kilka lat jednej grupe polskojęzycznych dzieci puszcza sie grający w tle serial „Na Wspólnej” a drugiej kanał National Geographic po angielsku 😉

  • Odpowiedz Czerwiec 21, 2015

    Iwona

    Witam, jestem tu pierwszy raz, szczerze, nie znoszę czytać blogów jednak ten pochłonęłam w godz czyli całą drzemkę mojej małej najukochańszej na świecie Awanturnicy 🙂
    w naszym domu jest TV, nie włączamy go w ciągu dnia bo po 1wsze -obrazy migające i dźwięki (oprócz radia) mnie drażnią a po 2gie uważamy z mężem, że tak naprawdę jest tyle „szitu” że nie ma co oglądać. I najważniejsze, nie chcemy żeby nasze dziecko wychowywało się przed TV (..oczywiście póki jeszcze mamy siłę) 🙂 Absolutnie nie krytykuję Mam które włączają TV dziecku żeby mieć odrobinę czasu dla siebie. Jednak nie mogę zrozumieć znajomych którzy włączają pudło „bo dziecko jest wtedy grzeczniejsze” a sami w tym czasie siedzą przy kompie i lajkują przez cały dzień. U ans największym problemem było i jest wytłumaczenie a raczej nieustanne tłumaczenie dziadkom że nie chcemy aby włączali i sadzali dziecko przed TV. Dla nich w takich sytuacjach jesteśmy totalnym dziwakami i wymyślamy. Jest obrażanie się, wywracanie oczami i tłumaczenie że dziecku nie wolno ograniczać TV itp bo takie czasy.. Na szczęście nasz mały Szkrab nie jest zainteresowany TV i sama ucieka na dwór bo bieganie po trawie z psem to jej żywioł:) Jesteśmy jedyną parą wśród znajomych i rodziny która ma wyłączone pudło przez cały dzień (dopóki Mała nie zaśnie) dlatego jesteśmy dla nich dziwakami:) no cóż, dziwaków też trzeba kochać 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 29, 2015

    gaba

    W WARSZAWIE młode mamy mogą coś ze sobą i dzieciem począć w kilku miejscach: Teatr Małego Widza, Teatr Baj – spektakle dla dzieci już 6 miesięcy+. Są zajęcia umuzykalniające m.in. w knajpkach jak OSIEM STÓP(Praga Północ), MALINOWA (Brudno), NUTKA CAFE (Wola), Sto pociech (Śródmieście). W Mama Cafe (ul. Wilcza 27B) sporo sie dzieje dla mam z dziećmi. YogaMudra ma jogę dla mam, cieżarnych i cudny KRĄG MATEK. Fundacja Sto Pociech dba bardzo o rodziców. Kalimba – spotkania Klubu Kangura i przyjazna przestrzeń dla rodzin. Kawiarnia Pompon na Woli. Centrum Wielokulturowe na pl. Hallera ma kącik dla dzieci. A projekt Smykofonia (Grochowska, Elektoralna) powala 🙂 Dzieje się sporo i jest tego duuużo więcej.

  • Odpowiedz Grudzień 12, 2015

    Natalia

    A u nas istnieje złoty środek. Wiele osób się śmieje, że działamy jak w zegarku ale mi i 14-miesiecznej córce to pasuje 🙂 Telewizor jest między 9 a 10.30-11 a później dopiero między 17 a 19. W każdym z tych przedziałów znajdujemy 1-2 bajki, najczęściej wybierane przeze mnie na Yt, oraz coś dla Mamy 🙂 Zresztą.. córka poza początkowym piosenkami, nie bardzo skupia się na reszcie. Telewizor gra po cichu, bo ja sama się mecze w hałasie. A reszta czasu to zabawa i inne czynności. Między 11 a 17 mniej więcej, telewizor dla nas nie istnieje 🙂
    Wydaje mi się, że trzeba zachować zdrowy umiar, pamiętając także o swoim dobrym samopoczuciu.
    Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 13, 2016

    Magda

    Jak zwykle świetny tekst! Bardzo wartościowy post! Czytam bloga, wracając też do „starszych” postów. Super, że na blogu można przeczytać „starsze” teksty. Bo zawsze czytelnik może znaleźć coś dla siebie, coś ważnego dla niego w danym momencie 😉

    Jeśli chodzi o TV to nasze dzieci nie oglądają TV. Nie mają jeszcze skończonych trzech lat i po prostu nie oglądają. Nie potrzebna nam telewizja. Za to książki jak najbardziej! Z Mężem cenimy również audiobooki, szczególnie dla dzieci. Nie wiem czy gustują Panie (i Pań dzieci ;)) w tego rodzaju książkach czytanych. U nas sprawdzają się w podroży lub podczas statycznej zabawy jak układanie puzzli.

    Nie wiem czy mogę wkleić link – najwyżej go Panie usuną z komentarza – ale polecam audiobooki nagrywane przez mojego szwagra. Nagrywa je jako „Stryjek dzieciom”. W ogóle w Internecie oraz w księgarniach można znaleźć dużo różnych audiobooków dla dzieci.

    Pozdrawiam Panie bardzo serdecznie, czytelniczka Magda.

    https://www.youtube.com/watch?v=IEPh07A7OL8
    https://www.youtube.com/watch?v=yKKbUpP53aU
    https://www.youtube.com/watch?v=Mspfv02EI50

  • […] Czy wiesz jak telewizor puszczony w tle działa na Twoje dziecko? | Mataja. O tym, że bezpośrednia ekspozycja na TV nie jest dobra dla dziecka wiedzą już chyba wszyscy. Niestety mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że praktykowany w wielu domach zwyczaj wielogodzinnego puszczania telewizji w tle codziennego życia – bo bez tego cicho, pusto i dziwnie – może mieć równie niekorzystne konsekwencje. Zwyczaj ten nie jest oczywiście powszechny jedynie w naszym pięknym kraju. Z badań przeprowadzonych w USA wynika bowiem, że statystycznie dzieci w wieku od 8 miesięcy do 8 lat codziennie narażone są na niemalże czterogodzinną dawkę telewizji w tle! Co ciekawe jest to średnia dla całej grupy badawczej – średnia dla dzieci w wieku 8 miesięcy do 2 lat jest niestety znacznie wyższa i wynosi … ponad 5,5 godziny! […]

  • Odpowiedz Luty 8, 2016

    asiulek

    Niestety do dzis nie zdawalam sobie z tego sprawy 🙁
    Im wiecej czyta tym bardziej co raz czesciej czuje sie wyrodna matka 🙁 Do niczego, nie zaslugujaca na me cuda.
    O dziwo jednak z mowa na szczescie nie bylo problemow, dobrze spal i bawil sie sam 🙂
    W przeciwiestwie do siostry, ktora nie mowi, zle sypia, nie bawi sie sama a tv nie zna :/

  • Odpowiedz Luty 21, 2016

    Motomama

    Witam, u mnie w domu też unikamy TV . Ale wiadomo czasem trzeba kiedy pomysły się wyczerpią , bajka dobra na wszystko 😉 Słuchamy dużo muzyki klasycznej i chilloutowej, ale faktycznie mam wrażenie ,że to jest jednak odbierane przez dziecko jako kolejny bodziec .Tak więc cisza w domu jak najbardziej,jest obecna, bo sprawia, że córa (lat 4) bardziej skupiona jest na zabawie . Pozdrawiam i gratuluję świetnego blogu!

  • Odpowiedz Maj 5, 2016

    Bilbz

    Za komuny nie ogladalem TV bo wolalem byc na dworze. W wieku 15 lat wyjechalem do stanow gdzie nic w TV nie rozumialem wiec tez nie ogladalem i tak mi zostalo. Nie mam TV, nie ogladam, nie slucham radia i kiedy szukam informacji znajduje ja w ksiazkach lub w sieci. Nigdy TV nie mialem od kiedy jestem na swoim. Mam tez dwojke dzieci. Co zaobserwowalem – czytaja i sluchaja ksiazek, wychodza na dwor oraz bawia sie razem. Nie prosza co chwile o to zeby im cos kupic i nie wpadaja w obled gdy trzeba wylaczyc laptopa (mamy zasady – komputer tylko w weekendy, chyba ze do pomocy z praca domowa lub nauka). Dzieciaczki rozwijaja sie dobrze i chociaz wiem ze czesto nie lapia tematow z rowiesnikami, gdy tamci cytuja ich ulubione reklamy (co samo w sobie jest raczej dziwne) lub seriale, odnajduja sie wspaniale w roznych sytuacjach. Nie sa ani geniuszami ani zagubionymi dziecmi ala Amish, wychowuja sie podobnie do tego jak my, dzieci komuny sie wychowywalismy. Glowna roznica jest to, ze maja dostep do wszystkiego co tylko sobie wymarza… ale w wiekszosci przypadkow wybieraja zabawe fizyczna.
    Wydaje mi sie ze TV przyzwyczaja do pewnego rodzaju marazmu, omamia i hipnotyzuje. O wiele latwiej jest wylaczyc mozg i wlaczyc telewizor niz pomyslec kreatywnie. Gdy brak tego bodzca, kreatywnosc staje sie tak samo prosta.

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2016

    Pacia

    Jak byłam mała czesto leciał telewizor w tle u mnie w domu, bawiłam się przy nim, jadłam, a nawet odrabiałam lekcje. Mimo to szybko nauczyłam się mówić płynnie, a jak miałam 5 lat to wierszyki z pamięci mówiłam, ale miusem było to, że nie potrafiłam skupić się w ciszy, do prawie każdej czynności potrzebowałam chociaż włączonego radia. Kiedy nie miałam jeszcze córki nie było to problemem, ale teraz wszystko staram się zmienić. Telewizor właczamy na max godzinę o ile w ogóle, a muzyke włączam tylko do większego sprzątania.

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2016

    Nati

    A u nas tv to tylko z dvd… Nie lubie szumu. Ale corce (4 miesiace) puszczamy czesto plyte z muzyka klasyczna. Jak to wplywa na nasza komunikacje? Wydawaloby sie ze w TV i w radio ludzie prowadza konwersacje, a CD to tylko harmonijna muzyka ale teraz juz nie wiem czy dobrze robie…

    Jesli chodzi o miejsca przyjazne mamom – no wlasnie! Marzy mi sie takie Spa z kawiarnia, specjalnie dla kobiet w ciazy i z malymi dziecmi, z opieka, bezkafeinowa kawa, z miejscem dla dzieci…

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2016

    jacha

    Myślę że jednak jest spora różnica meczy radiem a tv. Radio wysyła tylko dźwięk, a w tv obraz się ciągle zmienia, jest szybki, kolorowy, zwłaszcza w tych dzisiejszych technologiach. Poza tym w tv jest nieregularny wolumen- reklamy są znacznie głośniejsze! Myślę że radio jednak nie jest tak szkodliwe dla dzieci… Chyba świetnie ktosia słucha na pełen regulator eski czy innego shitu. U nas trójką sprawdza się doskonale choć chudsza muzę wyciszam. Ostatnio leciała piosenka z bonanzy..oj była zabawa!!!

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2016

    jacha

    Chudsza muza…. Chyba muszę iść na kurs obsługi smartfona!!!! Cięższa ;);)

Leave a Reply