Czym zająć dziecko w podróży, czyli fefnaście prostych sposobów na „daleko jeszcze?”

podroze

Wakacje się zaczęły! Zaczyna się cudowny czas podróży z dziećmi. Wszyscy znani mi rodzice wprost nie mogą się doczekać tej wspaniałej przygody i tej serii niekończących się pytań, rozpoczynającej się już po odjechaniu 500 metrów od domu:

daleko jeszcze?
kiedy będziemy?!
ile jeszcze będziemy tak jechać????

Pod tekstem o zabawach wspomagających samokontrolę (klik) pojawiały się zresztą pytania o to czym zająć dziecko w podróży, a jako że my ostatnio zrobiliśmy z dziećmi całkiem sporo kilometrów włączając w to nasz niedawny wyjazd do Ustki (klik) czy Poznania na Blog Conference to mamy odświeżone pomysły na to czym zająć wszystkich dalekojeszczejów. Zastrzegam przy tym, że poniższe sekretne sposoby dotyczą li tylko dzieci powyżej drugiego roku życia. Na te młodsze sposobów nie ma, one po prostu dzielą się na dzieci, które po wsadzeniu do fotelika słodko śpią przez całą drogę (taka była Pierworodna) i na te które po wsadzeniu do fotelika rozpoczynają rykowisko i drą się wniebogłosy przez całą drogę (taki był Drugorodny, szczęśliwie powolutku mu przechodzi, powolutku…). Jako że każdy z was szuka pewnie czegoś innego to wpis podzieliłam na 3 sekcje:

  1. gry i aplikacje,
  2. zabawki i akcesoria
  3. zabawy które są absolutnie za darmo i nie potrzeba do nich niczego, a w dodatku w przypadku jednej z nich nawet naukowcy udowodnili, że działa.

Zachęcam was też żebyście w komentarzach pod postem wpisywali swoje sprawdzone sposoby – pomysłów nigdy dość.

GRY I APLIKACJE

Funny Farm – Animal puzzle and coloring book for kids and toddlers
Koszt: 0 zyla. Słownie zero. Za wersję demo co jasne, ale nam demo z powodzeniem od dwóch lat starczy.
Co umi? Wersja demo umi dwie rzeczy. Po pierwsze ma dwie plansze puzzli ze zwierzątkami – można sobie ustawić czy puzzle mają mieć 4, 9 czy 16 elementów, kit jednak z puzzlami, najważniejsze jest to że jak berzolud puzzle ułoży to wyskakuje mu pełno baloników, które lecą w górę ekranu i które można rozbijać paluchami, a jak się rozbije te właściwe to wypadają z nich gwiazdki. No sami rozumiecie, że to definicja szału dla 90% dzieci. Po drugie darmowe są dwie kolorowanki – żabka i krówka. Gadają tu i piszą po angielsku, ale mogliby w jakimś narzeczu afrykańskim, a i tak, słowo honoru, by się wszyscy zorientowali jak i co tu działa 😉 TU filmik z appki.

gwiazdki

Gwiazdki wylatują z balonika – tłum wiwatuje!

Bloom
Koszt: 4 dolary.
Co umi? Muzykę umi. W skrócie zabawa polega na tym, że paciając paluchami po ekranie tworzymy własną melodię, a dodatkowo każde dotknięcie zostawia ślad wizualny w postaci rozchodzących się kółeczek po ekranie, co podoba się dzieciom nawet bardziej niż pinkolenie. TU filmik dla zainteresowanych jak to wygląda.

Agi Bagi Meadow Flyer i Agi Bagi fun for kids
Koszt: 0 zyla za wersję Demo, 4 złote za wersję normalną. Polecam wersję normalną bo ma wszystko a 4 zł to naprawdę nie duża kwota za tak fajną aplikację.
Co umi? Dużo umi. W obu aplikacjach jest kilka naprawdę przeuroczych, słodkich, spokojnych gier w których w rolach głównych występują bohaterowie Agi Bagi (głównie Bodzio, Zibi i Gadzina) – karmienie Gadziny, pielęgnowanie ogródka Bodzia, ubieranie księżyca, dyrygowanie orkiestrą, wykluwanie pisklaka i tym podobne – wszystko cudne, pełne magii i kolorów jak to w AgiBagiowym świecie. To rodzima produkcja (co lubimy podwójnie) więc mówią i po polsku i po angielsku. Jak nie znacie Agi Bagi to poczytajcie mój wpis tu)

agije

Przed i po, czyli projektowanie i dbanie o ogród Bodzia

Educational Animal Games – Puzzles for One,Two, & Three Year Old Kids
Koszt: 0 zyla za wersję demo ale znowu nam wersja demo służy od dwóch lat 😉
Co umi? Niewiele, bo tez i nie jest to jakaś zaawansowana aplikacja, ale a) jest darmo b) dla tych najmłodszych 2-3 letnich dzieci wystarczy, a i Pierworodna czasem w drodze pogra. Gra to nic innego jak elektroniczna wersja drewnianych puzzli w których puzzla trzeba dopasować do kształtu. Kolorowe zwierzątka cieszą dziecięce oczy, a dopasowywanie zwierza do dziury zajmie ich na jakiś czas.

Intro to Colors by Montessorium
Koszt: 4,99 $
Co umi? Bardzo fajna aplikacja która po pierwsze nauczy berbecia kolorów po angielsku, po drugie da mu sporo frajdy w układaniu kolorów wg stopnia nasycenia, mieszania odcieni, odnajdywaniu określonych kolorów w gąszczu innych, a wszystko to w bardzo estetycznej przyjemnej dla oka, niekrzykliwej formie. TU filmik pokazujący możliwości appki.

ZABAWKI I AKCESORIA

Karty z zagadkami
Koszt: od 19,90 do 24,90 zł
Nie będę się rozpisywać, bo o kartach dla 4-5 latków pisałam już TU, a o wersji dla 2-3 latków TU. Karty są w podróży niezastąpione i dlatego jeżdżą z nami zawsze. Dla nieco starszych dzieci w wieku od 7 lat w górę fajne będą np. karty superquiz (klik) dostępne w kategoriach: ciało człowieka (które właśnie mamy, bo moje biedne dzieci mają matkę zakręconą na tym punkcie), piłka nożna, zwierzęta, konie, Polska i coś tam jeszcze. Zagadki dla starszej grupy wiekowej są zrobione tak, że najpierw zawsze mamy krótki wstęp do tematu np. tkanka, materiał genetyczny, kręgosłup, płuca itd. a potem do każdego tematu są 3 pytania w formie testowej. Fajne!

Znikopis
Koszt: my kupiliśmy za 8,90 zł, ale są też takie za 50 zł
Absolutnie niezawodny, hit każdego sezonu. Tylko przywiążcie „długopis” bo jak spadnie w drodze to awantura gotowa 😉

Katalog z zabawkami
Koszt: darmo dają
Idziecie do jakiegokolwiek sklepu z zabawkami zgarniacie stamtąd darmowe katalogi zabawkowe, dajecie dziecięciu na czas podróży. Dziecię wsiąka. Wy macie spokój. Wszyscy są szczęśliwi.

Karty 100 zabaw… ze suchościeralnym mazakiem.
Koszt: 34,90 zł
W teorii przeznaczone dla dzieci w wieku 5-6 lat, ale nasza czterolatka z powodzeniem sobie z nimi radzi (tylko co jasne trzeba jej czytać zadanie). Karty to nic innego jak sztywne (a więc dobre w podróży bo nie trzeba stoliczka) tekturowe karty z bardzo różnorodnymi zadaniami matematycznymi, logicznymi, językowymi, przygotowującymi do nauki pisania i pogłębiającymi wiedzę o przyrodzie. Do kart dołączony jest suchościeralny mazak więc każde zadanie można wykonywać wielokrotnie. Zadań jest 100 i są naprawdę różnorodne trudno więc to jakoś bardziej opisać bez utworzenia epopei narodowej, stopień trudności też jest mocno zróżnicowany (nam jedno rozwiązać musiał Wirgiliusz, bo mi nijak się nie udawało haha). Poniżej macie kilka losowo wybranych kart jak klikniecie w zdjęcie to powinno się takie duże wyświetlić żeby było wyraźnie widać. Niektóre zadania są takie bardziej rysunkowe w innych przydaje się już znajomość liter i cyfr – słowem różnie bardzo. Pomijając zadania można sobie po prostu gryzmolić po kartach, a potem zmazywać co jest jak wiadomo wartością samą w sobie. Więcej o kartach TU i TU.

IMG_9595

IMG_9596

Koszyk podróżny
Koszt: od zera do milionera, zależy od waszej hojności
Bierzecie koszyk, pudełko albo byle jaki karton tekturowy i na kilka tygodni przed wyjazdem w sekrecie chowacie do niego kilka dziecięcych książeczek, małych zabawek i takich tam ważne tylko by maluchy przez jakiś czas nie miały do tego dostępu. Warto do koszyka dorzucić tez kilka funkiel nówek np. książeczek z naklejkami, małych zabawek, gniotków i piłeczek antystresowych itp. W kategorii funkielnówki książeczki niezawodna jest na przykład Biedronka gdzie tanio dostaniecie masę małych książeczek – nie żeby to były jakieś perły literatury, ale na podróż jak znalazł. No w każdym razie tak sobie kompletujecie a na czas podróży kładziecie koszyk obok fotelika dziecka i ono sobie tam radośnie grzebie odkrywając na nowo stare rzeczy i ciesząc się z nówek.

20160603_115213_HDR~2

Nasz koszyk podróżny w drodze do Poznania 🙂

ZABAWY

Mapa skarbów
Zabawa bardziej dla starszaków niż dla dwulatków. Na mapie (np. wydrukowanej z google) zaznaczacie kilka miejsc, które będziecie mijali w podróży – wręczacie dziecięciu mapę i mówicie, że w zaznaczonych punktach przygotowaliście dla nich niespodzianki (w zależności od tego co wymyślicie to mogą być jakieś drobne zabawki, książeczki, naklejki, słodkie przekąski, dodatkowe pieniądze do wydania na co się dziecinie żywnie spodoba na wakacjach, zaplanowane postoje w restauracji z kącikiem zabaw czy cokolwiek innego co ucieszy dziecinę i zajmie ją potem na choćby kilka minut). Co jakiś czas w trasie zaznaczcie kropką na mapie ile już przejechaliście, a maluch łączy poprzednią kropkę z nową kropką. W ten sposób dziecina ma w podróży cele, radochę z czekania na niespodziankę, widzi na piśmie ile jeszcze zostało do końca podroży, a przy okazji otrzaskuje się z tym czym są mapy i jak się z nich korzysta.

Jadę do Afryki
czyli ulubiona gra Pierworodnej – czasem aż mi bokiem wychodzi, a ona chce jeszcze. Zabawa prosta jak budowa cepa polega na wygłaszaniu kwestii „jadę do Afryki i zabieram ze sobą…” – po której każda osoba biorąca udział w zabawie musi powiedzieć co zabiera ze sobą, ale wcześniej musi wymienić rzeczy wspomniane przez pozostałych grających, czyli np.
Pierworodna mówi Jadę do Afryki i zabieram ze sobą kota
Ja mówię Jadę do Afryki i zabieram ze sobą kota i czekoladę
I znowu Pierworodna – Jadę do Afryki zabieram ze sobą kota, czekoladę i walizkę itd. aż wam się zasoby pamięci nie wyczerpią.

Uwaga! Wskazówka od starych wyjadaczy: Chciałabym bym przy tym móc powiedzieć, że właśnie takie akcesoria wymieniamy w czasie gry, niemniej ostatnio ze względu na wciąż intensywna fazę fascynacji fizjologią w cenie jest afrykański ekwipunek pod postacią: słoika siuśków, worka bąków, siedmiu krowich placków, cuchnących skarpetek i innych tego typu wyjątkowo wykwintnych masthewów każdego obieżyświata.

Polowanie na czerwony październik
W skrócie polega na tym, że wybieracie kolor auta na który polujecie i wypatrujecie usilnie pojazdów o takiej barwie, a kiedy już ujrzycie, że nadjeżdża wrzeszczycie entuzjastycznie „jedzie niebieski” „widzę” „mam” czy cokolwiek innego, ważne żeby była radocha w głosie. Z doświadczenia polecam kolor niebieski (nie granatowy, a niebieski właśnie), biały i zielony – nie są tak powszechne jak srebrny czy czerwony, ale nie są też ultra rzadkie więc pojawiają się na horyzoncie zanim trolle bagienne stracą cierpliwość.

Wróg u bram(ek autostrady)
czyli nasza tradycyjna gra rodzinna powstała jakieś 6-7 lat temu kiedy podczas długiej drogi autostradą jedno z aut towarzyszyło nam przez większą część drogi – raz było przed nami, raz za nami, raz znikało nam z zasięgu wzroku, a raz się w nim pojawiało, w końcu moja siostra powiedziała o patrzcie to znowu ten samochód, to jest nasz wróg! I tak już zostało… radochy z obserwowania i przewidywania poczynań wroga mieliśmy co niemiara, a jak się wróg stracił z oczu to wypatrywanie go było niezwykle ekscytujące. Tych którzy właśnie z oburzeniem kręcą nosem, bo miłują pokój, dobro i troskliwe misie uprzejmie informuje, że wroga można nazwać też przyjacielem! Siurpryza taka! Ale wtedy już nie jest tak śmiesznie dla dorosłych…

Wyjcowo 2016
Śpiewanie zawsze spoko, ale tym razem nie chodzi o takie zwykłe śpiewanie my jesteśmy krasnoludki czy inny wlazł kotek na płotek od którego umierają szare komórki. Nie! Musicie znaleźć specjalne rodzinne piosenki, które będzie się fajnie wyło tak tym najmłodszym, jak i najstarszym. U nas na topie jest aktualnie szanta What will we do with the drunken sailor (śpiewamy po angielsku, pierworodna plus minus zna wszystkie zwrotki, a drugorodnego i tak interesuje tylko fragment łej hej an up szi rajzez, TU cały tekst)

Kto nie zna ten może się zaznajomić poniżej, nie żeby to było jakieś najlepsze na świecie wykonanie, ale przyznajcie same – kiedy ostatnio miałyście okazję popatrzeć na stado ładnych chłopców, hę? No to oglądajcie. Bez krępacji. To wszystko dla dobra dzieci i spokoju kierowcy!

Wskazówka starego wyjadacza: musicie bawić się głosem – zaczynać od śpiewania szeptem stopniowo zgłaśniając aż dojdziecie do pełnowymiarowego darcia mordy, dobrze jest też przyspieszać i zwalniać, klaskać i robić aaaaałuuu – dzieciarnia to kocha. Przynajmniej moja.

Drugim naszym hitem jest  znany chyba wszystkim klasyk In the jungle, the mighty jungle – daję 95% gwarancji na to, że dzieci, nawet te ledwie dwuletnie, pokochają wycie ałiiii iiiii łija łamba łeeeee (TU tekst). Jak nie znacie to te pany śpiewają o dżungli – też są ładne, a i zabawne do tego. Posłuchajcie koniecznie od razu wam się uśmiech na mordzie pojawi.

I tak sobie jedziemy śpiewając Sza la la la! 🙂 Bawcie się, improwizujcie – i serio nie przeszkadza że nie umiecie śpiewać, my też nie umiemy.

Zostań bohaterem w swoim… aucie!
W 2015 roku opublikowano badanie o intrygującym tytule Co zrobiłby Batman? [1]. W badaniu analizowano zachowania dzieci w wieku od 3 do 5 lat przed którymi postawiono frustrujące zadanie. W skrócie w przezroczystym zamykanym na klucz pojemniku chowano fajną i wybraną wcześniej przez dziecko zabawkę i mówiono mu, że będzie mogło się nią pobawić jeśli wykona jakieś tam proste zadania. Jak już dziecięta zameldowały wykonanie zadania to badacz przynosił wielki pęk kluczy i stwierdzał że:

a) w sumie to nie wie który klucz pasuje do pojemnika z zabawką,

b) tak w ogóle musi już lecieć ma roboty od cholery, po czym zostawiał malucha samego z pękiem kluczy.

Maluchy zaczynały z kluczami kombinować ale jako że – o czym rzecz jasna nie wiedziały – i tak żaden z kluczy do zamka nie pasował to wpadały ci one w końcu w ciężką frustrację, urządzając wyjcowo 2016 tyle że bez piosenek. Ale! Jeżeli przed zostawieniem malucha samego badacz mówił dziecku żeby postarało się przy znajdowaniu klucza pomyśleć jak w tej sytuacji zachowałby się ich ulubiony bohater filmowy (do wyboru dzieci miały Batmana, Dorę, Roszpunkę i kogoś tam jeszcze) to dzieciaki zdecydowanie dłużej radziły sobie z frustracją skupiając się na zadaniu.

U nas wyniki tego badania mają przełożenie na metodę na Nelę – Nela mała reporterka to bowiem wielka idolka Pierworodnej – młoda ją uwielbia i podziwia. Jeśli nie znacie Neli to rzeknę jedno że jest to program dla dzieci w którym kilkuletnia Nela podróżuje po świecie odkrywając przed maluchami jego piękno (na VODzie można pooglądać klik). Fajny wiele wnoszący program więc polecam, zwłaszcza że jeśli wasze maluchy wsiąkną w niego jak Pierworodna to macie w podróży gotowy sposób na nudzi mi się, czyli mówicie A pomyśl ile musi podróżować Nela  albo masz jakiś pomysł co robi Nela kiedy nudzi jej się w podróży albo jak myślisz gdzie jedzie teraz Nela. Na naszą młodą działa bezbłędnie. Jeśli wasze dziecię nie zna/nie lubi Neli to może być co jasne dowolny inny bohater czy postać z bajki która jest cierpliwa i radzi sobie z wyzwaniami.

Aha warto tu dodać, że metoda na bohatera działała wyłącznie na te starsze dzieci biorące udział w badaniu. Na 3 latki nie działało. Ale co wam szkodzi spróbować, może akurat na waszego zadziała 😉 Ano i żeby dzieciaki wczuły się w rolę dawano im atrybuty ich bohatera, czyli np pelerynę batmana czy plecak Dory. Nela peleryny nie ma, ale wydaje książki, które po prostu zabieramy ze sobą 😉

No to teraz zdradźcie jak wy sobie radzicie z długimi podróżami?

Mama Pierworodnej (02.12) i Drugorodnego (05.14). Żona Wirgiliusza. W pierwszej ciąży otwarła przewód doktorski, a w drugiej go zamknęła. Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Kontakt: w zakładce kontakt ;)

27 komentarzy

  • Odpowiedz Czerwiec 27, 2016

    Agata

    Ja jestem dobra w wymyślaniu takich zabaw. Ćwiczę na mężu. Ostatnio w upale w autobusie wymyśliłam zabawę co byś wolał. Moja chrześnica też ją lubi i wymyśla dzikie hasła: Wolisz Kraków czy lody?

  • Odpowiedz Czerwiec 27, 2016

    Kasia

    Bardzo fajne pomysły, wielkie dzięki! U nas rządzi najprostsza zabawa na świecie: zgadywanki. Czyli 1 osoba mówi zagadkę „Co to jest…?” i opisuje, np. „Co to jest?rośnie, ma pień i liście”, a dziecię zgaduje. Im córka starsza, tym sama zaczyna kombinować z wymyślaniem swoich zagadek.

  • Odpowiedz Czerwiec 27, 2016

    Suli

    Ostatnio zaliczylismy 4 godzinna podróż autostrada. Największym hitem dla niespełna 3 latki było schylanie głowy pod każdym mijamy przez nas wiaduktem!;-) Furorę zrobiło tez odczepione kolko od wózka dziecięcego, które robiło za kierownicę. Wypatrywanie aut tez mielismy-tyle ze córka za każdym razem wybierała kolor różowy;D

  • Odpowiedz Czerwiec 27, 2016

    ol aaaa

    U has królują zagadki i „Widzę moim okiem szpiega…” „… coś koloru…, coś na literę. ” . itp. Córka ma 5 lat i dzięki tej zabawie świetnie sobie radzi z literkami. Jeszcze rok temu zabawa kolorem była górą, bo litery były za trudne. Każdy pasażer w aucie zadaje zagadkę po kolei. Frajdą jest pilnowanie kolejności i wymyślenie takiej rzeczy, której przeciwnicy nie mogą znaleźć w otoczeniu.

  • Odpowiedz Czerwiec 27, 2016

    Marysia

    Jak byliśmy mali to jadąc naszym maluchem w 4 osoby paręset km zawsze graliśmy w skojarzenia. Jezusie jakie to głupie było, a ja tak się wkręcałam, że jak dojechaliśmy po całym dniu, to jeszcze marudziłam, że tak szybko 🙂
    Ale póki co mam roczniaka, na którego, jak można się domyślić, niestety nawet najlepsze skojarzenia nie działają 😛

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Angelika

    My wozimy dwulatke tyłem i szybko to sie raczej nie zmieni co trochę nam ogranicza zabawy ale u nas sprawdza sie but z wyciagnieta sznurówką taki niemowlecy 🙂 Wklada ją do dziurek,ubiera tego buta na noge,zdejmuje i tak w kolko. Córka jest tez w miarę grzeczna, nie marudzi za bardzo i jak jedziemy w dluzsza podroz to staramy sie wyjechac tak aby akurat przypadkiem byla spiaca czyli w czasie jej popołudniowej drzemki. No chyba ze sie nie da.I jeszcze minnie myszka musi byc. Córka ją kocha a jest mała i pluszowa. Boję się dawać ciężkie przedmioty w samochodzie bo w razie wypadku nie wiem co by bylo z nią jakby dostała 10 calowym tabletem na przykład. Jestem panikara pod tym wzgledem

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Justyna

    Super pomysły – dziękuję!
    Problem jest mocno utrudniony, kiedy dziecko ma chorobę lokomocyjną. Ja sama nie mogę podróżować z głową w dół (telefon, książka, nawet mapa…) i dziecko to samo. Odpadają zabawki i aplikacje, zostają jedynie zabawy:słowne i spostrzegawcze.

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Blanka

    Jak ja bylam mala, to z siostra mialysmy zabawe ktora naliczy wiecej krow po swojej stronie auta. Na autostradzie utrudnione ale na gminnych drogach akurat. Poza tym stara zabawa w szukanie wyrazu zaczynajacego sie na ostatnia litere poprzednio wypowiedzianego (kot- tamburyn- nici- igloo)

    • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

      Marta

      Ja też grałam w to w podróżach ze swoim młodszym bratem! A myślałam, że my tacy oryginalni… 🙂

      • Odpowiedz Lipiec 4, 2016

        Ania

        Tak jest! Liczenie krów i innych zwierząt to super zabawa 🙂 No i ciągi słów również 🙂 My nawet popełniłyśmy taki komplet gier samochodowych, jeśli jesteście zainteresowane zajrzyjcie tutaj:
        http://bit.ly/tib-gra-auto – jest tam podróżne Bingo, Państwa, Miasta, Prawda czy Wyzwanie i Zagadki. Do tego waluta w formie autolarów jako nagroda i pudełka, które można otwierać dopiero po zaliczeniu danego etapu podróży. Z takimi atrakcjami żadna podróż się nie dłuży 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    borelioza

    Oooo, właśnie jutro jedziemy – 5 godzin z 3 latkiem w pociągu. Nie wiem jak to będzie, ale jak tylko sobie wyobraziłam reakcję współpasażerów na wycie”Drunken sailor” to mi trema przedpodróżna przeszła 😀

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    jagna

    W dzieciństwie często jeździliśmy do babci- 4h drogi, zastawą (takie jugosłowiańśkie auto) w cztery osoby z tyłu:)) graliśmy w skojarzenia i niekończącą się grę w tworzenie słów zaczynającą się ostatnią literą poprzedniego. Tymczasem z 1,5 roczniakiem oprócz piosenek sprawdza się Ulica Czereśniowa.
    AAAA tworzyliśmy też słowa z liter na rejestracjach….tylko że wtedy nie było autostrad;)]

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Eliza

    A dla starszaków fajne są lepieje! Ja z moją trójką maluchów (Bliźniaki 2,5l, Jadzia 5m) jeszcze się w to nie bawię, ale szkolniaki mogą jak najbardziej!
    Przykład:
    Jedna osoba zaczyna:
    – lepiej jest czytać Mataję..
    Druga osoba kończy:
    – niż pilnować moją zgraję. 🙂

    Pozdrawiam!:)

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Michal

    hej,
    super pomysly.
    Z naszych doswiadczen moge polecic:
    – sluchanie bajek, ksiazek, opowiadan (kazde dziecko ma swoj odtwarzacz i dobre sluchawki wygluszajace halasy z zewnatrz – dzieki temu samemu mozna posluchac radia). Uwaga na sluchawki douszne i na poziom halasu.
    – prosta gra w mowienie wyrazow na ostatnia litere, np mowie ‚traktor’, nastepna osoba musi na ‚r’, wiec np ‚robak’, wiec na ‚k’ itd…

  • […] stronie mataja.pl znajdziecie obszerny post a w nim wiele sprawdzonych zabaw, bezpłatnych lub bardzo tanich […]

  • Odpowiedz Czerwiec 29, 2016

    Michalina

    Właśnie zaliczyliśmy wakacje z 1,5-roczniakiem 600 km od domu. Plan był prosty: wyjeżdżamy na drzemkę, jak się obudzi to wjeżdżamy do najbliższego aquaparku, jak się wyhasa to pójdzie spać dalej. Zadziałało tylko w jedną stronę, może dlatego, że aquapark w Krapkowicach nie zapewnił zbyt wielu atrakcji 😉

  • Mój Antoś na szczęście w podróży przełącza się w tryb „sen”:) No ale podróżujemy w trasach do 2-3 godzin. Jak będzie więcej to pewnie skorzystam z Twoich porad:)

  • Odpowiedz Lipiec 2, 2016

    Kids Hits

    No i to się nazywa wartościowy artykuł a nie pitu pitu o pogodzie i nastrojach społecznych! Dobrze się Ciebie czyta:)

  • Odpowiedz Lipiec 2, 2016

    Kornelia

    Ja rok temu zabrałam dwójkę moich dzieci na podróż +800km przyznam że nie było łatwo ale najważniejsze że dałam radę, trzeba po prostu zapewnić im jakąś rozrywkę i zajęcie na długi czas.
    Mój facet to informatyk komputerowy więc jak zwykle z laptopem ciągle na kolanach i na forum i wszystko na mojej głowie ale podróż się udała 🙂 W te wakacje planujemy jeszcze dłuższą podróż bo dzieci już starsze.

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2016

    wisznu

    mogę prosić o nazwy twórców gier na tablet?
    Bo większości mi google play nie znajduje po wpisaniu nazwy gry 🙁

    a dodać chciałem, że szanty to w ogóle są super do rodzinnego śpiewania. Do tego tą sama melodię co „What should we do…” mają polskie „Morskie opowieści”. Tylko nie każdą zwrotkę można dziecku śpiewać 😉

    • Odpowiedz Lipiec 6, 2016

      Alicja

      Funny Famr – McPeppergames
      Bloom – Brian Eno & Peter Chilvers
      Puzzle Drewniane Antti Lehtinen
      colory Montessorium
      Agi Bagi – Badi Games

      Co do morskich opowieści to wiemy ale wolimy jak mniej rozumie haha 😀

  • Odpowiedz Lipiec 15, 2016

    Mnso

    Wyjaśnijcie mi tylko, po co kupujecie te drogie, wypasione, montowane tyłem foteliki jak dziecko dostanie tabletem ważącym 15kg (0,5kg x 30G to tak lekko jeśli chodzi o wypadek) albo wbije sobie „znikopis” w oko?

    • Odpowiedz Lipiec 16, 2016

      Alicja

      Wyjaśnij tam tylko jak kierowca ma jechać w pełnym skupieniu i nie dostać martwicy mózgu (zwiększającej zdecydowanie ryzyko wypadku) od słuchania ciągłego wrzasku dziecka zniecierpliwionego i sfrustrowanego jazdą? A tak się składa, że nie każde dziecko i nie w każdych warunkach i nie w każdej trasie da się zająć grami słownymi i bez użycia zabawek. Ale chętnie poznamy alternatywy tabeltów, książek i znikopisów.

      • Odpowiedz Lipiec 19, 2016

        Mnso

        Wszystko co miękkie. Nie dajesz dziecku w domu do zabawy ostrych rzeczy a w drodze twardych, to jest prosta zasada którą polecam stosować, jesteś rodzicem i myśle że nie muszę za Ciebie wymyślać zabaw związanych z bezpiecznymi zabawkami.
        W każdym razie ja ani rodzice których znam jakoś nie widzą w tym problemu.
        Pozdrawiam

        • Odpowiedz Lipiec 19, 2016

          Alicja

          Wiesz gdyby to było takie proste to myślę, że nie dostawałabym o to tylu pytań.

  • Odpowiedz Grudzień 21, 2016

    iaf

    A dla mlodszych spiewanie „wuj McDonald farmę miał…” i tam wszelkie zwierzęta i ich odgłosy
    Standardowe:
    krowy
    Owce
    Gesi
    Swinki

    Nie pasujace na farme no ale co tam:
    Małpy
    Słonie
    Węże
    Lwy
    Dinozaury

    Po zmyslone na potrzebę chwili:
    Ślimaki (odgłos slinienia)
    Jeże (tup tup)
    Tukany (Tuk tuk)
    Osmiornice (udajemy odkrywanie macek z odgłosem cmokniecia)
    Raki (ciach ciach)

    Ważne, że da się to ciągnąć ok.30min bez powtarzania zwierzat;) u nas na szczescie wciąga i roczna i ta 3 letnia (od słuchania po naśladowanie odglosow do spiewania).

Leave a Reply