Jak nakłonić dziecko do mówienia prawdy?

Jakiś czas temu odkryłam, że Pierworodna potrafi kłamać jak z nut – ani toto okiem nie mrugnie! Nie powinno mnie to zresztą dziwić – z badań wynika bowiem, że gdzieś między 30 a 42 miesiącem życia większość dzieci zauważa, że kłamać potrafi i rzecz jasna zaczyna z tej umiejętności skwapliwie korzystać.

Co więcej, kłamstwa mojego dziecka nieco mnie cieszą bo z badań wynika też, że:

  • dzieci, które świetnie kłamią są też zazwyczaj bardziej… inteligentne, co w sumie nie powinno zaskakiwać bo żeby połapać się we własnych kłamstwach, zwłaszcza tych co bardziej skomplikowanych trzeba coś tam pod kopułą mieć
  • dzieci, które świetnie kłamią mają też lepszą… pamięć, co w sumie też nie powinno zaskakiwać bo wszak trza pamiętać jakie kity się rodzicom pocisnęło dwa dni temu, w przeciwnym razie całą intrygę w łeb wzięło

Innymi słowy, jak wam dziecię zaczyna łgać jak z nut to nie rwijcie włosów z głowy bo zazwyczaj oznacza to tylko tyle, że procesy myślowe i pamięciowe zaczynają u niego coraz lepiej trybić – w końcu żeby skłamać dziecko musi ukryć prawdę, wymyślić alternatywny bieg dziejów, zwerbalizować ów bieg relacjonując go nam i w dodatku musi to wszystko zapamiętać. Brzmi jak całkiem skomplikowany proces myślowy, prawda? Sęk w tym, że duma z mądrego i przebiegłego potomka to jedno, a chęć posiadania dziecka szczerego i prawdomównego to drugie.

Kij czy marchewka?

Czy jest zatem jakaś strategia, która pozwoli zatrzymać lawinę kłamstw? Pewna grupa naukowców postanowiła to sprawdzić [1]. Jak postanowiła tak też zrobiła i zrekrutowała do badania grupę niemalże 400 dzieciaków w wieku od 4 do 8 lat.

Każde z tych dzieci z osobna brało udział w banalnej grze w zgadywanie. Gra odbywała się pod czujnym okiem ukrytej kamery dzięki czemu naukowcy w prosty sposób mogli zweryfikować, który z dzieciaków oszukiwał – analiza nagrań wykazała, że aż (a może tylko?) 68% maluchów dopuściło się w pewnym momencie gry oszustwa i podglądając sprawdziło czego będzie dotyczyła następna zagadka

Po zakończeniu gry badacze oczywiście zapytali dzieci czy oszukiwały. 2/3 z tych dzieciaków, które podczas gry oszukiwały, skłamało, zarzekając się, że nie podglądało. Co to oznacza? Kompletnie nic, a przynajmniej dopóki nie dowiecie się, że dzieci biorące udział w eksperymencie podzielono na dwie grupy

  1. pierwszej z nich przy okazji pytania o to czy oszukiwały mówiono, że niezależnie od tego czy podglądały czy nie, nikt nie będzie się na nie gniewać
  2. w drugiej dzieci usłyszały, że jeżeli podglądały to mogą mieć kłopoty.

Co więcej część dzieci w każdej z tych grup usłyszała pogadankę motywacyjną o tym dlaczego nie powinno się kłamać, przy czym czasem podstawę motywacji stanowiły czynniki zewnętrzne (np. jeśli powiesz prawdę będę z Ciebie bardzo dumna/będę bardzo szczęśliwa), a czasem czynniki wewnętrzne (powiedziano dzieciom, że mówienie prawdy jest bardzo ważne i gdy ktoś zrobi coś niewłaściwego po prostu powinno się do tego przyznać bo tak postępują ludzie honorowi i takie tam). Część dzieci nie usłyszała żadnej pogadanki – jedynie groźbę konsekwencji lub nie.

Wyniki? Aż 87% czyli przytłaczająca większość dzieciaków z grupy, której grożono konsekwencjami i której w dodatku nie wyjaśniono dlaczego nie należy kłamać, skłamała. Z kolei w grupie w której nie stosowano żadnych gróźb, ale w której wygłoszono pogadankę o tym, że kłamać nie należy skłamało zdecydowanie mniej bo zaledwie 35% dzieci. Spora różnica, prawda?

W grupach w których stosowano kombinację powyższych, czyli np. groźba kary+pogadanka albo brak groźby+brak pogadanki otrzymywano wyniki pośrednie. Dodatkowo badaczom wyszło, że dzieci młodsze były bardziej skłonne do mówienia prawdy po to by zadowolić dorosłych (motywacja zewnętrzna), podczas gdy starszakom w duszy zaczynała grać motywacja płynąca z wewnątrz. Jaki z tego morał czy też raczej…

co zrobić gdy dziecko kłamie?

Ano po pierwsze tłumaczyć dlaczego kłamać nie powinno – przy czym pamiętajcie, że to tłumaczenie musi mieć ręce i nogi. Argument „bo tak” jest zasadniczo do chrzanu, choć możecie mi wierzyć – mniej więcej 40 razy dziennie mam ochotę go użyć 😉 Argumentem temperującym bujną wyobraźnię Pierworodnej jest przede wszystkim odwoływanie się do zaufania, czyli np. mówienie jej, że jeżeli będzie mi ściemniać to ja w pewnym momencie nie będę już wiedziała kiedy jej wierzyć, a kiedy nie co może mieć fatalne skutki gdy będzie miała prawdziwe kłopoty.

Po drugie – te i inne badania pokazały, że stosowanie kar i gróźb nie jest dobrą drogą do wspierania prawdomówności – wręcz przeciwnie! Dlatego jeśli przyłapiecie progeniturkę na kłamstwie to nie krzyczcie, nie wkurzajcie, nie ślijcie do kąta czy innej komórki pod schodami, tylko weźcie głęboki oddech, przypomnijcie sobie, że żeby skłamać urwipołeć musiał uruchomić masę szarych komórek i spokojnie wróćcie do punktu pierwszego.

Po trzecie bądźcie przygotowani na prawdę – jeżeli obiecacie knypkowi, że jeśli powie całą prawdę to nie będziecie się gniewać, po czym po jej usłyszeniu dostaniecie jawnej (albo i nawet ukrytej bo dziecko i taką wykryje) wścieklizny to w kategorii bycie wzorem prawdomówności poniesiecie coś na kształt sromotnej klęski.

Po czwarte nie wystawiajcie dziecka na próbę – jak wiecie, że to ono zeżarło wasz kryzysowy zapas czekolady to nie wypalajcie z kretyńskim „kto wyżarł całą czekoladę?” – bo to sugeruje, że matka nie wie kto ją wyżarł, więc logicznym jest, że dziecię zwęszy okazję i będzie próbowało się bronić (zwłaszcza jeżeli będzie wiedziało, że grożą mu surowe konsekwencje) wymyślając jakieś niestworzone historie. Okazja czyni Pinokia.

Po piąte z różnych badań wynika, że około 90% czterolatków kłamie, zatem spokojnie – to nie tylko wasze takie zdeprawowane. Co więcej kłamanie w dzieciństwie w żadnym wypadku nie oznacza, że dziecko wyrośnie na notorycznie kłamiącego dorosłego więc bez paniki. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów Dziecięcych i Kogoś-tam-jeszcze, twierdzi, że dopiero gdy kłamstwa wejdą dziecięciu w prawdziwy nawyk należy szukać pomocy specjalisty [2].

Po szóste czasem są takie sytuacje kiedy zależy nam na ustaleniu tego czy dziecko mówi prawdę czy nie. Na podstawie samej mimiki i mowy ciała może być trudno – wykazano, że problem ze stwierdzeniem czy trzyletnie dziecko kłamie mają nawet takie fachury jak pracownicy socjalni, prawnicy, a nawet bardzo doświadczeni policjanci. Na szczęście mimika to nie wszystko i dzieci do 7-8 roku życia łatwo „złapać” poprzez zadawanie pytań pomocniczych – po paru historia zaczyna się sypać i wtedy sprawa jest prosta – wiemy, że młodzież konfabuluje i spokojnie wracamy do punktu 1 i 2.

W sytuacjach w których na ustaleniu prawdy zależy wam naprawdę obrzydliwie mocno, a jednocześnie macie wątpliwości co do tego czy tym razem wasza umiejętność stawiania niewygodnych pytań będzie wystarczająca – możecie wcześniej poprosić malucha by obiecał, że powie wam prawdę – w jednym z badań na dzieciach w wieku od 3 do 7 lat wykazano, że dzieci mówiły prawdę częściej i chętniej jeśli uprzednio obiecały, że będą szczere [3]. Ja tę metodę zastosowałam gdy miałam wątpliwości co do opowieści Pierworodnej dotyczących agresywnego kolegi z przedszkola…

…nie zadziałała, ale może wam pójdzie lepiej 😉

Mama Pierworodnej, Drugorodnego i Wikinga. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

8 komentarzy

  • Odpowiedz 29 września, 2015

    ehhhh

    Moje Dziecię uparcie na wszystko odpowiada „nie wiem”. Nie jestem pewna, czy po prostu jest bezmyślna – a ma do tego niepokojące tendencje – i gdzieś po drodze zgubiła procesy przyczynowo-skutkowe, czy też uważa, że w ten oto piękny sposób wyliże się od odpowiedzialności. Ani gadka, ani kijek, ani marchewka, ani żadna kombinacja powyższych nie działa. Nie wiem, i tyle, a tak w ogóle mamusiu, tam jest motylek!

    • Odpowiedz 29 września, 2015

      Alicja

      Moja też czasem ucieka w nie wiem albo w nie powiem bo to tajemnica 😉

  • Odpowiedz 29 września, 2015

    Matka Debiutująca

    Och, jaki to u mnie temat na czasie. Pierworodna lat trzy i pół zaczęła ostatnimi miesiącami konfabulację stosowaną. Tak jak mówisz, pytania pomocnicze najczęściej rozwalają całą Lulkową teorię, ale czasem przyznaję się nie wiem czy zmyśla, czy mówi prawdę, bo nie mam punktu odniesienia, bo skąd mam wiedzieć, czy ta Antosia ją rzeczywiście dzisiaj w palec ugryzła w przedszkolu 😉
    Na razie promujemy prawdomówność, nawet jak coś zbroiło, to chcę żeby się przyznała, oczywiście potem jej kołków na głowie nie ciosam choć wścieklizna w duchu szaleje. I rzeczywiście chwilowo zauważyłam, ze za którymś tam razem powie tę prawdę zwłaszcza gdy jej mówię, ze przecież wiem, że to zrobiła, a ta się wypiera., Gorzej będzie wtedy, gdy zacznie się jej udawać wywodzić mnie w pole, choć jak piszesz, optymistycznie nie zrobi to z niej notorycznego kłamcy w dorosłości 😉

  • Odpowiedz 29 września, 2015

    Piwnooka

    Temat bardzo aktualny u nas :)) Nie mogę nie śmiać się pod nosem z niektórych wersji zdarzeń Antka i faktycznie niespecjalnie mnie to niepokoi (choć przy okazji rozmawiamy o tym). Czasami tylko obawiam się, co on wygaduje, gdy nie ma nas w pobliżu. „Babcia, a Ty masz sztuczną szczękę.” – powiedział kiedyś do tesciowej. „A skąd wiesz?” – zapytała babcia. „Mama mi mówiła.” 😀

  • Odpowiedz 30 września, 2015

    Berta

    Czy tylko mi gdzieś uciekło ‚po szóste’ ? 😉
    Artykuł jak zwykle świetny. Dobrze być zawczasu przygotowanym 🙂

  • Odpowiedz 6 października, 2015

    litermatka

    To Wasze dzieci klamia??! Moje nie bedzie!! 😉

  • Odpowiedz 10 października, 2015

    Olku

    Okazja czyni Pinokia? Boskie. Zapamiętam do końca życia 🙂

  • Odpowiedz 26 stycznia, 2016

    Madzik

    Mój początkujący przedszkolak też wciąż opowiada o tym że „Eryk ją bije „. A Panie przedszkolanki niby nic nie widzą niepokojącego. Też nie wiem jak to zweryfikować. W końcu w każdym kłamstwie jest ziarenko prawdy..

Leave a Reply