Na co kłaść nacisk by dziecko odniosło sukces?

Szkoła się zaczęła. A wraz z nią gile, dyskusje o wyższości jednego systemu edukacyjnego nad drugim, kłótnie o zadania domowe, plany lekcji i masa kwestii, które mniej lub bardziej słusznie dręczą rodziców, dzieci i nauczycieli. W związku z tym chciałabym dziś dołożyć do tego stosu tematów wszelakich jeszcze jeden – wart moim zdaniem refleksji.

W 2016 roku opublikowano bowiem badanie w którym ponad pół tysiąca uczniów z amerykańskiej klasy średniej i w wieku mniej więcej 10-12 lat zapytano o to co sobie cenią najbardziej i czego od nich oczekują rodzice. W opcjach uczniowie mieli do wyboru trzy kwestie związane z osobistymi osiągnięciami i sukcesami czyli np. dobre oceny czy przyszły sukces akademicki i zawodowy oraz trzy kwestie były związane z nazwijmy to życiem społecznym, bo dotyczyły takich wartości jak bycie miłym i życzliwym wobec innych ludzi lub pomaganie tym w potrzebie. Równolegle sprawdzano poziom wymagań i krytycyzmu rodziców wobec dzieci za pomocą kwestionariuszy zawierających stwierdzenia typu „jestem karany/karana przez rodziców gdy nie zrobię czegoś perfekcyjnie”, a także to jak dziecko sobie radzi emocjonalnie i psychicznie w szkole, i jego oceny.

Analiza wyników pokazała trend, który sugeruje, że dzieci tych rodziców, którzy kładli wysoki nacisk na oceny i osiągnięcia wcale nie miały lepszych ocen niż reszta, za to miały wyższy poziom lęków, niepokoju, niepewności i stresu generalnie. Było to szczególnie wyraźne w przypadku gdy równocześnie rodzice prezentowali wysoki poziom krytycyzmu wobec dziecka.

Z kolei dzieci tych rodziców, którzy kładli na bycie życzliwym człowiekiem taki sam lub nawet większy nacisk niż na osiągnięcia akademickie – miały mniejszy poziom lęków, niepewności, stresu, mniej problemów behawioralnych, większe poczucie własnej wartości, a co więcej o dziwo nie cierpiały na tym ich oceny – wręcz przeciwnie. Innymi słowy radziły sobie lepiej niż dzieci tych rodziców, którzy kładli nacisk przede wszystkim na osiągnięcia.

Badacze dodają przy tym w komunikacie prasowym, że ich badanie nie pokazuje, że zachęcanie do osiągnięć akademickich jest samo w sobie czymś złym, tylko, że może się stać destrukcyjne gdy towarzyszy mu duży krytycyzm wobec dziecka lub gdy oczekiwania te kompletnie przysłaniają inne aspekty lub wartości w życiu.

Co ciekawe badanie sugeruje też, że to nie ma wielkiego znaczenia czy obydwoje rodziców naciska głównie na osiągnięcia czy też robi to tylko jeden z rodziców – nierównomierny nacisk na osiągnięcia od któregokolwiek z rodziców wydawał się mieć opisany wyżej efekt.

Sekret natomiast najprawdopodobniej tkwi w równowadze. Bo jak zauważa Suntya Luthar, jedna z autorek badania – im lepiej rodzicom wychodzi zachowanie balansu pomiędzy zachęcaniem do osiągnięcia osobistego sukcesu z zachęcaniem do bycia życzliwym i dobrym człowiekiem, tym bardziej prawdopodobne, że dziecko sobie dobrze poradzi. Badaczka dodała też, że jest to szczególnie istotne w szkołach i społecznościach cieszących się dobrą renomą, gdzie dzieci często od najwcześniejszych lat słyszą, że powinny się wyróżniać i osiągać jak najlepsze rezultaty – zarówno w szkole jak i na zajęciach pozaszkolnych.

Niby takie truizmy, prawda? Ale jednak w świecie, który mam wrażenie dość mocno nastawiony jest na sukces i bycie wyjątkowym, fajnie jak ktoś – nie tylko Bartoszewski – przypomni, że warto nie tylko być wyjątkowym człowiekiem sukcesu, ale też, a może przede wszystkim być przyzwoitym, miłym i dobrym człowiekiem. I że warto te wartości przekazać dzieciom.

Ciciolla i wsp., 2016. When Mothers and Fathers Are Seen as Disproportionately Valuing Achievements: Implications for Adjustment Among Upper Middle Class Youth oraz komunikat prasowy dostępny na stronie Uniwersytetu Stanu Arizona: Compassion, decency just as important during the formative years, according to research

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

4 komentarze

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2019

    Karola

    U nas właśnie zaczął się pierwszy rok w szkole… i ja jakoś nie umiem się odnaleźć w tym wszystkim. Dzieci mają zajęcia od 8 do 17 a rodzice jeszcze narzekają, że na drzwiach otwartych mówili, że będą jeszcze inne dodatkowe zajęcia. Tylko ja się pytam kiedy? Na pytanie jednej z mam gdzie chodzimy w weekendy odpowiedziałem, że nigdzie. Weekend to dla nas czas odpoczynku, nudy, leniuchowania, spacerów, odwiedzin u dziadków a nie gonienia na kolejne dodatkowe zajęcia. Ale jej miny nie zapomnę chyba do końca życia. Kiedy dzieci mają czas na zabawę bo moim zdaniem 7latek to jeszcze dziecko. To będzie ciężki rok.

  • Odpowiedz Wrzesień 11, 2019

    Justyna

    Ciekawy wpis z nietuzinkowym morałem 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 14, 2019

    Agata

    Krytykowane dzieci mają w dorosłym życiu bezustanne poczucie, że niczego nie potrafią zrobić wystarczająco dobrze. Mają dzięki temu mniejszą pewność siebie, pozwalają się również gorzej traktować. A jeśli jakimś cudem osiągną perfekcję to krytykują wszystkich wokół 🙂
    Warto zachęcać dzieci do tego, żeby się starały, a efekty tych starań chwalić nawet jeśli są dalekie od perfekcji. Warto też pamiętać, że wszyscy czasem robimy coś na “odwal się: 😀

  • Odpowiedz Wrzesień 15, 2019

    AsiaEm

    Warto byłoby jeszcze sprawdzić, jak te sytuacje wyglądały z perspektywy rodziców. Czytałam ostatnio o podobnym badaniu w USA, gdzie zapytano rodziców, jakie wartości chcieliby przekazać swoim dzieciom, a potem spytano dzieci, jakie wartości według nich chcą im wpoić rodzice. Część dzieci tych rodziców, którzy stawiali właśnie na życzliwość, relacje, szczęście osobiste itd., stwierdziła, że ich rodzicom zależy najbardziej na ich wykształceniu i wysokich zarobkach w przyszłości. Możliwe więc, że rodzice w pogoni za lepszym życiem dla swoich dzieci tak naprawdę uczyli je nie tego, czego by chcieli…

Leave a Reply Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Pozostaw odpowiedź Karola Anuluj pisanie odpowiedzi