Wara kocie, idzie o cię! Czyli co nieco o ciąży, kotach i pierwotniakach.

Był sobie kotek. Głaskano go, karmiono, czesano, drapano za uszkiem. Wydano go obcym, gdy na teście pojawiły się dwie kreski.

Znam co najmniej dwie takie sytuacje ze swojego otoczenia, jeszcze więcej z opowiadań. Czy wy także słyszeliście o takich przypadkach? A może same macie wątpliwości czy Wasz Burek, Lisek, czy inny Kocurek stanowi zagrożenie dla Was i Waszych nienarodzonych jeszcze dzieci? Jeśli, na któreś z tych pytań odpowiedziałyście „tak”, to nie jesteście w odosobnieniu. Najwyższy czas stawić czoła wrogowi.

Czego  się boimy?

przyjaciel czy wróg

Całemu zamieszaniu winny jest imponujących rozmiarów (około 7µm) pierwotniak zwany Toxoplasma gondii.  Każdy z nas może być nim zakażony. Uważa się, że na świecie jest to aż 1/3 ludności. Oczywiście infekcja taka przebiega zazwyczaj bez żadnych objawów, ma charakter przewlekły i  nie mówimy wtedy o istnieniu choroby [1]. Ten powszechnie bytujący w naturze pasożyt może być jednak sprawcą niebezpiecznego dla ciężarnych, a dokładniej dla rozwijającego się płodu,  zakażenia zwanego toksoplazmozą wrodzoną. Zagrożenie jednak istnieje tylko w pierwotnym zakażeniu w ciąży, tzn. gdy pechowo, ciężarna zarazi się w ciąży po raz pierwszy, najgorzej, gdy nastąpi to w pierwszym trymestrze. Taka postać zakażenia może skończyć się poronieniem, obumarciem płodu i powstaniem wad rozwojowych[2, 3].

Hola, hola…nie  ulegajmy jednak panice.

Zobaczmy najpierw jak możemy się zarazić i co z tym wszystkim wspólnego ma ten nieszczęsny kot…..
Powiem tak, w naszym otoczeniu możemy spotkać się z 4 podstawowymi rezerwuarami zakażenia owym pierwotniakiem:
1.    Surowe/ niedogotowane mięso:
Toksoplazmoza nazywana jest czasem “chorobą rzeźników”, ponieważ oni mają w zwyczaju próbować surowe mięso. My także możemy zarazić się cystami T.gondii jedząc niedogotowane bądź surowe mięso (najczęściej jest to mięso wieprzowe, baranie i wołowe) [4]. Ale najpierw, te niczego nie świadome zwierzęta musiałyby przypadkowo połknąć oocysty pierwotniaka, które uprzednio dostałyby się na nasze pola, łąki i pastwiska wraz z odchodami kotów.
I w ten oto sposób wstrętne pasożyty mogą dostać się do naszych organizmów, no chyba że wcześniej mięso poddamy działaniu wysokiej temperatury (60°C) przez co najmniej 10 minut (zabija zarazki na śmierć), a smaki na krwistego steka czy tatara zostawimy sobie na później tj. po porodzie.

W tym miejscu doszliśmy do sedna sprawy, czyli rzeczonego wcześniej- Mruczka. Otóż, koty, w tym koty domowe, są jedynymi stworzeniami, u których (błona śluzowa jelita cienkiego) zachodzi rozwój płciowy T. gondii. Ludzie i inne żyjątka mogą być jedynie żywicielami pośrednimi.  Zarażony kotek wydala z kałem do kilku milionów oocyst dziennie, nawet do 3 tygodni, potem przestaje. W takich wydalonych oocystach powstają formy rozwojowe zdolne do inwazji na innym żywicielu ostatecznym-kocie lub na żywicielu pośrednim. Istotne jest, że koty wytwarzają odporność po pierwszym zakażeniu toksoplazmozą i potem już nie stanowią źródła zakażenia [1].

2.    Ziemia
Wszystkich ogrodników i ogrodniczki uprasza się zatem o dokładne mycie rąk po wykonaniu czynności ogrodowych (zabawa w piaskownicy też się liczy), bo mógł tamtędy przechodzić żywiciel ostateczny i co będzie?

3.    Woda
Aby doszło do zakażenia musielibyśmy spożyć wodę z T.gondii [4]. Nie pijmy więc wody z kałuż, płytkich studni na wsiach i innych tego typu niesprawdzonych miejsc. Jak już musimy, to ją najpierw przegotujmy. Myjmy solidnie warzywa i owoce, bo teoretycznie na nich też mogą być oocysty.

4.    Kuweta kota
Teoretycznie kuwety mogą stanowić miejsce, z którego oocysty T. gondi mogą przedostać się do organizmu ciężarnej[4].

Przypominam, że ryzyko istnieje, jeśli nasz pupil jest kotkiem „wolnochodzącycm” (wtedy zazwyczaj potrzeby fizjologiczne załatwia na dworze) lub karmicie go surowym mięskiem, które mogło być rezerwuarem zakażenia, co już wcześniej omawialiśmy. Generalnie, kotki domowe, karmione sztuczną karmą nie stanowią dla nas zagrożenia. Żeby się zarazić od tych „biegających” też musielibyśmy się postarać. Pomimo dużej ilości zakażonych kotów, niewiele z nich wydala oocysty w kale. Zjawisko to dotyczy tylko 0,8-1% ich populacji[5], a 90% przypadków zakażeń w Polsce wynika ze spożywania niedosmażonego/surowego mięcha.
Podsumowując temat kuwety:  lepiej, abyś przy tej czynności używała rękawiczek (też bez przesady), usuwała odchody kota codziennie, nie karmiła kota surowym mięsem i trzymała go w domu[6].

Już kończę. W podsumowaniu powiem, że ze względu na bardzo duży naturalny rezerwuar bytowania T.gondii, nigdy go skutecznie nie wyeliminujemy[1]. Ryzyko zakażenia istnieje niemalże wszędzie. Dlatego tak ważne jest zapobieganie: higiena, higiena i jeszcze raz higiena, no i dieta, no i zdrowy rozsądek. I to w zupełności wystarczy.

No może jeszcze tyle:

“Obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy.”
Colette

kolaz koty gotowy
Źródła:

1.    Miller A, Kruszewski J. Epidemie XXI wieku. Toksoplazmoza. alergia.org.pl/lek.arch2/archiwum/04_02/2004_0208.htm‎
2.    Pisarski T. Położnictwo i ginekologia. Podręcznik dla studentów. Wydawnictwo PZWL, Warszawa, 2002; 338.
3.    MOURA, Fernanda Loureiro de et al . Prevalence and risk factors for Toxoplasma gondii infection among pregnant and postpartum women attended at public healthcare facilities in the City of Niterói, State of Rio de Janeiro, Brazil. Rev. Soc. Bras. Med. Trop.,  Uberaba ,  v. 46, n. 2, Apr.  2013
4.    https://sites.google.com/site/parasiticprotozoa/infection-prevention-and-transmission
5.    http://www.zoonozy.pl/choroby-odzwierzece/4-toksoplazmoza
6.    http://miscarriage.about.com/od/infections/f/cats.html

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

9 komentarzy

  • Odpowiedz Styczeń 8, 2015

    Weronika Sroka

    Piękne futrzaki (i nie-futrzaki)! 🙂
    Jak w ciąży poprosiłam mojego gina czy może mojego kocura mam przebadać czy coś właśnie w związku z toxo, to się uśmiechnął i mówi “A po co biedne zwierzę kłuć? Panią ukłujemy i wystarczy.”

  • Odpowiedz Czerwiec 3, 2015

    Marta Di

    http://weterynarianews.pl/toksoplazmoza-prawda-mity-odczarowujemy-kota/

    wiem Danka,że miałam to zrobić dawno temu, ale ten artykuł sprawił, że faktycznie, jak w tytule, możemy odczarować koty:)

  • Odpowiedz Październik 4, 2015

    Ewa

    Ja jestem mama dwoch kotkow, niewychodzacych, zywiacych sie wygodnie-karma z puszki:) kocham je prawie tak jak moje nienarodzone jeszcze dziecko;) nigdy nie pomyslalam, zeby sie ich pozbyc, bo sa czlonkami rodziny:) jednak nie sprzatam kuwety i myje rece po zabawie z nimi. Ale bardziej boje sie innych rzeczy (niedomytych warzyw/owocow, niedogotowanego miesa, wieprzowiny, baraniny, nie jem w ogole odkad dowiedzialam sie o ciazy). Nigdy nie przechodzilam toxo, pomimo calego zycia z kotami, i nierzadko jedzenia np. Truskawek prosto z krzaczka, gdzie jeszcze ziemia chrupala w ustach wraz z owocem…i nic;))) kiedys ginekolog powiedzial mi (na dlugo przed staraniem sie o dziecko) widzac moje ujemne przeciwciala – “Albo teraz bedzie pani jadla niemyte owoce i warzywa albo w ciazy bedzie pani wszystko obierac ze skorki”;) nie wspominal nic o kotach;)
    A tak na marginesie (to juz chyba moge zwalic na ciazowe hormony) polecialy mi lzy ze wzruszenia, po przeczytaniu cytatu Colette:))))

  • […] MATAJA o kotach, warzywach, surowym mięsie i toksoplazmozie – KLIKNIJ TUTAJ […]

  • Odpowiedz Listopad 10, 2015

    Anonim

    jeszcze jedna uwaga- aby oocysty T. gondii stały się inwazyjne, muszą dojrzewać co najmniej 2 dni, dlatego codzienne czyszczenie kuwety minimalizuje ryzyko zarażenia

  • Odpowiedz Styczeń 10, 2016

    Patrycja

    Moja ciąża dobiega już końca, w domu mam dwa koty wychodzące, ale załatwiające się głównie do kuwety, którą sprzątam codziennie, a po jej wyczyszczeniu myję ręce (wow, odkrycie stulecia :)). Nie mam odporności na toxo, co oznacza, że nigdy, mimo wielu lat z kotami i jedzenia świeżych owoców prosto z krzaczka się nie zaraziłam. Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby oddawać komuś koty na czas ciąży, czy po urodzeniu się dziecka (mam nadzieję, że nie trafi mi się alergik), jednak przeraża mnie ile razy mi to zasugerowano. Babcie, ciotki, koleżanki i koledzy, co chwilę ktoś pyta/pytał co będzie z kotami albo co zrobiłam z kotami. No bo w końcu ta toksoplazmoza taka straszna, a kot dziecko może udrapać albo udusić! Okropne są takie mity pokutujące w umysłach ludzi, na szczęście moje koty nie muszą się ich obawiać 🙂

  • Odpowiedz Maj 26, 2017

    Ewe

    O ilości kotów w moim domu nie będę pisać, bo jestem domem tymczasowym dla kotów i kociąt, więc w sezonie miałam ich nawet 15 sztuk w jednym czasie 🙂 I to nie były koty domowe tylko uratowane znajdki z ulicy, zasmarkane, zakichane i czasami zaświerzbione. Fakt, odkąd zaszłam w ciąże to nie przyjęłam na stan nic nowego, a to co miałam to powoli wyadoptowałam, ale toksoplazmozy nie mam i nie miałam, dwa razy robiłam badania. Także jak wspomniała autorka – higiena, higiena i higiena i zdrowy rozsądek. A z ponad setki uratowanych kotów bardzo się cieszę 🙂

  • Odpowiedz Listopad 14, 2017

    Justyna

    Adoptowalismy kotke ze schroniska,jej przeszlosci nie znalismy.Dzieci juz mialam wiec obaw nie bylo,a tu zonk i jestem w ciazy.Pierwsza mysl moj wiek mam 40 drugi to toxo nigdy nie mialam,a teraz odkad jest kot to moglam sie zarazic.Pierwsze co zrobilam to sobie badanie na toxo uff nie mam a potem kotke do weterynarza tez na toxo.Kotka zdrowa a co mi jeszcze powiedziala pani weterynarz ze ma dzieci i nigdy nie miala toxoplazmozy ,nawet sie z nia nie zetknela.Suma sumarum urodzilam 2 miesiace temu zdrowego synka kotka jest z nami przeciez to czlonek rodziny,malutkiego obwachuje, obserwuje i chyba tez pilnuje😊.

Leave a Reply