Karmienie piersią zrujnowało mi piersi i związek.

Mój ulubiony portal dla mam wypuścił ostatnio artykuł o wiele obiecującym tytule „karmienie piersią zrujnowało moje życie seksualne”. Bohaterką utworu jest 32-letnia niewiasta, która miała życie (erotyczne) jak z bajki, a potem zaszła w ciążę i sprawa się rypła.

Konkretnie to sprawa się rypła pod koniec drugiego trymestru kiedy to chuci niewieście jakby przygasły. Jak przygasły tak nie wróciły i za powstaniem utworu stał fakt, że jego bohaterka nie współżyła z mężem od lat 3, co jak nie trudno się domyślić, doprowadziło do rozpadu związku.

Historia jakich wiele. Dlaczego więc akurat ta mnie zainteresowała? Ano dlatego, że w artykule jak byk stoi, że przyczyną rozpadu związku było… karmienie piersią.

Czemu?

Po pierwsze dlatego, że przez karmienie piersi przestały być dla bohaterki „intymną częścią ciała”. I z tym dyskutować nie zamierzam – rozumiem, że są kobiety, które mogą to odbierać w ten sposób.

Zamierzam dyskutować natomiast z drugim postulatem, a mianowicie tym, że karmienie piersią tak wpłynęło na piersi bohaterki, że ich wygląd stał się dla niej nieakceptowalny, przez co kobieta unikała seksu. Bohaterka nie jest zresztą odosobniona w swym przekonaniu o wpływie karmienia na kondycję piersi. Nawet pobieżna lektura for internetowych pozwala bowiem na wyciągnięcie wniosku, że po karmieniu z piersi robią się „uszy jamnika”, „zużyte skarpety”, a ci z co większym zacięciem poetyckim porównują je nawet do „skarpetek z ziemniakiem w środku” (widzicie już to oczyma duszy?). Ba! Można znaleźć i takie perełki (pisownia oryginalna, niezawodne forum kafeteria):

“Kazda jaka znam po karmieniu ma okropne zwisy i wielkie brodawy, wiekszosc nie zdejmuje stanika do seksu”

Wydaje się zatem, że znakomita większość kobiet jest przekonana, że karmienie zamienia piersi w szkaradne wymiona, przy czym część jest z tym faktem pogodzona, a dla części jest to jeden (z zapewne wielu) powodów by karmienia jednak nie podjąć tudzież zakończyć je w miarę szybko (bo przekonanie o tym, że im dłużej będziemy karmić tym te uszy spaniela czy tam jamnika będą dłuższe też jest powszechne).

Tymczasem przekonanie to nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w nauce.

Ot weźmy pod lupę chociażby badanie którego pomysłodawcą był chirurg plastyczny – zgłaszało się bowiem do niego mnóstwo kobiet, które chciały poprawić sobie piersi uzasadniając ich kondycję karmieniem właśnie. Wspominam o tym tylko dlatego, żeby nikt nie pomyślał, że badania prowadziła grupa fanatyków karmienia, która za wszelką cenę chciała udowodnić swoje racje. Nie, to był całkiem obiektywny koleś, który w dodatku, ze względu na profesję, naoglądał się w życiu tylu cycków, że możemy założyć, że na ich wyglądzie się zna.

Chirurg jak pomyślał, tak zrobił i zwerbował do badania 132 pacjentki, z których 93% miało za sobą choć jedną ciążę, a 58% karmiło piersią choć jedno dziecko [1]. Badanie polegało na, a jakże, ocenie stanu wizualnego piersi oraz analizie historii życia i zdrowia kobiet – sprawdzano ich BMI, rozmiary staników przed i po ciąży, nałogi i takie tam mniej lub bardziej ciekawe szczegóły.

Analiza uzyskanych wyników wykazała, że nie było żadnych różnic w “zwisach” piersi pomiędzy kobietami które karmiły a tymi które nie karmiły. Na kondycję piersi miały natomiast ewidentny wpływ następujące czynniki (każdy na zasadzie im więcej tym gorzej):

  • wiek kobiety
  • BMI
  • ciąża i ich ilość, czyli owszem po dziecku piersi opadają, ale ze względu na ciąże, a nie na karmienie piersią
  • wielkość biustu przed ciążą
  • palenie papierosów

Wydaje się zatem, że efekt spaniela/skarpet/jamnika nie jest rezultatem karmienia, tylko… życia.

Co mówicie? Że jedno badanie niczego nie udowadnia? Dobrze mówicie! Cieszę się, że macie już obycie w kwestiach naukowych. Rzecz w tym, że podobne wyniki uzyskano również w innym badaniu przeprowadzonym we Włoszech [2] .

Ale najciekawsze wnioski płyną z badania przeprowadzonego na bliźniaczkach [3]. Badania na bliźniętach są zawsze cenne bo pozwalają w pewnym stopniu kontrolować wpływ czynników genetycznych na analizowaną kwestię.

Bliźniaczki biorące udział w tym badaniu szczegółowo przepytywano o historię żywota – ciąże, karmienie piersią, uprawiane sporty, nałogi, ciągoty do opalania się i chodzenia bez stanika, poziom stresu w pracy i wiele, wiele innych. Dodatkowo piersi każdej z kobiet dokładnie obfotografowano. Uzyskane w ten sposób zdjęcia poddano następnie „subiektywnej ocenie przez niezależnych obserwatorów”.

Ta ocena ponownie potwierdziła, że ciąża robi piersiom źle. Karmienie też robiło źle, ale tylko… otoczkom sutkowym – niezależni obserwatorzy stwierdzili bowiem, że te z bliźniaczek które karmiły miały otoczki mniej atrakcyjne tak pod względem kształtu, jak i rozmiaru niż te które nie karmiły. Niemniej piersi to przecież nie tylko otoczka i gdy niezależni obserwatorzy przyjrzeli się skórze reszty piersi to okazało się, że jej jakość była lepsza u tych kobiet które… karmiły piersią.

Autorzy badania wyjaśniają to zmianami hormonalnymi, które mają miejsce w trakcie karmienia piersią. W badaniu stwierdzono bowiem, że jednym z czynników najlepiej wpływających na kondycję piersi mimo upływu czasu jest hormonalna terapia zastępcza. Być może więc karmienie piersią stanowi coś rodzaju alternatywnej, wewnętrznej hormonalnej terapii zastępczej, powodując, że skóra piersi kobiet karmiących zachowuje swą witalność na dłużej.

Zaskoczeni?

Co jasne na podstawie samych badań nie możemy bezsprzecznie stwierdzić, że karmienie piersią nie odciśnie absolutnie żadnego, nawet najmniejszego piętna na wyglądzie piersi danej, konkretnej kobiety. Ale możemy zdecydowanie stwierdzić, że czynnikiem który przyczynia się do efektu spaniela jest przede wszystkim ciąża, a decyzja o podjęciu karmienia piersią nie jest równoznaczna z podpisaniem wyroku śmierci na swe jędrne atrybuty kobiecości (a wiele wskazuje, że nawet przedłuża ich żywotność o czas karmienia – bo gdyby nie karmiła pociążowe zmiany i “zwisy” uwidoczniłyby się po prostu wcześniej).

Ale co najważniejsze, kobieta karmiąca nie podpisuje też wyroku śmierci na swe życie seksualne ani związek.

Dlatego wydźwięk artykuł na Mamadu mnie nieco zirytował. Bo tak ciało (i mózg) po ciąży zmieniają się i nie, to nie jest to żadne tabu. Tak, wiele par po pojawieniu się dziecka ma problemy z seksualnością. Ba! Wiele par po pojawieniu się dziecka przeżywa największy kryzys w historii swego związku. Ale spłycanie przyczyn tych ważnych przecież problemów do karmienia piersią jest po prostu niedorzeczne.

ps. gdyby ktoś był ciekaw to z badania na bliźniaczkach wyszło, że poza hormonalną terapią zastępczą najlepiej piersiom robi codzienne nawilżanie balsamem.

Może Cię także zainteresować:

1. Jak rodzice sprawiają, że dzieci nie słuchają
2. W co się bawić gdy chcesz spać.

Zdjęcie przewodnie autorstwa Fotosister

Mama Pierworodnej i Drugorodnego. Żona Wirgiliusza. Zafascynowana tym jaki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają rodzice. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. No ewentualnie jedzeniem ciastek.

58 komentarzy

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Ola

    Serio na Mamadu coś takiego? Ja się zastanawiam gdzie był w tym całym procesie Pan Partner? Też się zgadzam z tym, że życie seksualne po ciąży zmienia się w sposób, jakiego nikt nie jest w stanie przewidzieć i stanowczo za mało się o tym mówi, ale myślę, że dotyczy to znacznie bardziej relacji między partnerami i jeśli kobieta po ciąży i porodzie tak się wstydzi swojego ciała, że go partnerowi nie chce pokazać to chyba problem nie leży w jej ciele (piersiach, brzuchu, pośladkach), a raczej w relacji, w której nie czuje się kochana i akceptowana z ciałem, które się zmienia…
    I jeszcze jedną mam myśl, że dziecko tej pani kiedyś dorośnie i przeczyta, co napisała…

    • Odpowiedz Listopad 8, 2015

      Anonim

      Niemal to samo pomyślałam, co Pani Ola napisała 🙂 Ta relacja nie miała szans skoro wygląd piersi czy też mniemanie o ich wyglądzie tak bardzo na nią wpłynęło. Więc nie żal tego związku… tylko dziecka żal.

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    vcn

    Jestem mega zaskoczona, że kobiety nie zdają sobie sprawy z tego, że “zwis” piersi to efekt ciąży (i czasu), a nie karmienia. Trudno oczekiwać, aby podczas karmienia czas biegł do tyłu.

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    GN

    “a Ci z co większym zacięciem poetyckim”

    No błagam. Już któryś raz widzę “ci” od dużej litery w złym miejscu.

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Mama AsiaLM

    Wiele kobiet boi się karmienia piersią właśnie ze względu na obecność (szczególnie w sieci) wielu mitów i powtarzania informacji, które posiadają jedynie “ze słyszenia”. Swoją córkę karmiłam przez 10 m-cy i przestałam tylko dlatego, że sama już po prostu nie chciała piersi. Poza tym (przynajmniej w moim przypadku) karmienie w ogóle nie pogorszyło kondycji moich piersi. Wiele zależy według mnie od podejścia do tematu i ogólnej samooceny (ewentualnie partnera oceny także).

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Pau Elegancka

    “skóra piersi kobiet karmiących zachowuje swą witalność na dłużej” i tej wersji będę się trzymać.

    Tak swoją drogą jest coś na rzeczy, bo np. niektórzy nasi znajomi tak dziwnie na nas patrzą, jak się dowiadują, że ja wciąż karmię (synek ma 21 miesięcy), śpię z dzieckiem, a mąż na kanapie, bo tak nam wygodniej. I czasami nie wprost padają pytania: co z nami? 😉

    A wprost to ja kiedyś dostałam pytanie, co na to mój mąż, że ja tyle karmię? Odpowiedziałam: wyśmienicie, ma dużo czasu dla siebie i Play Station. Wszak usypianie dziecka na piersi zajmuje czasami godzinkę, zanim się porządnie wykokosi, więc on w tym czasie zdąży zrelaksować się zabijając jakieś stwory w grze, 😀

    • Odpowiedz Listopad 9, 2015

      Belly Mumny

      He he mnie ciocia po tym jak się dowiedziała, ze śpimy z dzieckiem, stwierdziła, ze musimy przestać, bo nasze życie seksualne obumrze. Tylko co ma spanie z seksem wspólnego ja się pytam? Jak się śpi to sie śpi, czy mąż obok, czy na kanapie, czy w wannie, nie ma różnicy

    • Odpowiedz Grudzień 28, 2015

      meg

      No dziwne karmic piersia takie duze dziecko,prawie 2 latka,a gdzie wasze zycie intymne?

      • Odpowiedz Grudzień 28, 2015

        Alicja

        Nie ma nic dziwnego w karmieniu dwuletniego dziecka. Karmienie dużego dziecka nie ma też nic do życia intymnego…

      • Odpowiedz Lipiec 6, 2016

        magdalenka

        Ja karmiłam piersią 23 miesiące, nie karmię już od 6 miesięcy. Nasze życie intymne układa się wspaniale, tak jak wtedy gdzy byłam w ciąży i kiedy karmiłam. Przyznam jednak, że piersi po nawale pokarmu trochę się rozciągnęły i nie czuję się najlepiej gdy je pokazuję bez biustonosza.

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Monika

    A ja jestem zdania że faktycznie zmienia. Piersi nie są takie jędrne jak były niestety ale wydaje mi się Że to przez fakt że przez pierwszy okres karmienia zanim się ustabilizuje ten cały system piersi są wielkie nabrzmiale potem maleją bo dziecko dużo ssie potem znow jak się wraca do pracy przerwa w karmieniu się wydłuża i znów skóra rozciąga. Przynajmniej w moim przypadku. Karmilam synka 2 lata i 3 mce. Miałam małe B mega jędrne a teraz jeszcze mniejsze B 😉 i niestety już nie tak jędrne. Jak tylko odstawilam synka zaszłam w.druga ciążę. Piersi nic nie urosły nie zmieniły się ani jote. Podejrzewam że jak tylko pokarm naplynie znów się powiększa. Jednak to wszystko nie spowodowało u mnie kompleksów. Mam piękne piersi którymi wykarmilam synka i zamierzam córeczkę. To kwestia podejścia do swojego ciała;-) mam udane życie seksualne nie kocham się w staniku;-) ale moim zdaniem karmienie ma wpływ na wygląd piersi.

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Katarzyna Catalina

    Ale niektóre kobiety mają problemy… Pozazdrościć! Po karmieniu piersią przede wszystkim osłabione są więzadła Coopera i mięśnie klatki piersiowej i należy je wzmocnić. Nic innego nie pomoże tylko gimnastyka, ćwiczenia np. pływanie/ basen oraz dobrze dobrany biustonosz. Karmiłam córkę piersią 17,5 mies. mam na każdej piersi po dwa maluteńkie rozstępy. Wielkość i jędrność oraz kształt brodawki niemal taki sam jak przed ciążą i karmieniem piersią. Nadal je lubię 😛 Kobiety są wobec siebie za bardzo krytyczne. Dostrzegają same mankamenty swojej urody, nie dostrzegają swoich atutów ani zalet 🙂 Doceńcie swoją wartość, pozbądźcie się kompleksów, bądźcie wobec siebie bardziej życzliwe, zaakceptujcie siebie, bo dzięki temu same poczujecie się silniejsze. To jest kluczem do pewności siebie! Atutem kobiety nie są tylko “cycki”, nogi i “tyłek”. Tymi, którzy postrzegają kobietę właśnie w ten sposób, nie warto zawracać sobie nimi głowy, skoro mają tylko takie wartości. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    aga

    Genialne!

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    kacha

    Nie pale papierosów, byłam w dwóch ciazach przytyłam raz 7, raz 10 kg. Jestem szczupla. Uważam że tak jak ciąża to również karmienie piersią miało wpływ na wygląd mojego biustu. Gdybym nie karmila, nie nabrzmiewal by biust od mleka, gdzie rozciagala się skóra. Dziecko nie wyciągało by mi piersi na pół metra :-P. W samej ciąży,piersi nie zmieniły się praktycznie,,dopiero gdy zaczęłam karmić, dostałam nawał mleka. Ale to nie ważne. Najważniejsze ze dałam dziecku to co najlepsze, swój pokarm. Oczywiście, chciała bym mieć jedyny biust, dlatego też go poprawić, dzięki czemu będę czuła się lepiej 🙂 A jeszcze na temat seksu i kp, w okresie karmienia moje libido spadło do 0. Tak też bywa..

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Piwnooka

    Przez cały tekst myślałam, że to Danka! A tu psikus 😀 I powtórzę, co gdzieś już kiedyś napisałam: dziś edukujecie młode mamy (i ojców przecież też!) a z taką wiedzą kiedyś oni będą prawdziwym wsparciem dla swoich dorosłych dzieci. To cudowne 🙂

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Matka Kwiatka

    świetny, dowcpiny artykuł. i jak zwykle rewelka pod kątem merytorycznym. dzięki 🙂

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    Justyna

    Bzdura! Oczywiście, że karmienie wpływa na wygląd piersi. Jestem na to najlepszym przykładem. Karmiłam córkę rok i miesiąc, przestałam gdy zaszłam w druga ciążę i faktycznie po niej moje piersi nie wyglądały źle. Z synkiem niestety Dostałam zapalenia prawej piersi potem zrobił mi się z tego ropień, miałam robiony zabieg. Małego w tym czasie poiłam tylko lewą
    Obecnie prawą równiże karmię ale o wiele mniej. Różnica wizualna jest ogromna. Po pierwsze lewa pierś jest dużo większa ale to zrozumiałe bo gromadzi więcej mleka. Po za tym lewa jest wyciągnięta, sutek olbrzymi a prawa całkiem zgrabna. Mi to nie przeszkadza, mojemu mężowi również, piszę o tym bo wkurzam się po prostu jak czytam takie bzdury. Rozumiem, że próbujecie przekonać jak najwięcej kobiet do karmienia piersią ale nie takim kosztem. Nie oszukujcie ich. Karmienie piersią to cudowne przeżycie ale wiąże się też z wieloma wyrzeczeniami i decyzja o nim powinna być podjęta świadomie. Gdyby każda matka była uprzedzana o wszystkich plusach i minusach karmienia na pewno lepiej akceptowałaby siebie i swoje nowe ciało po ciąży i karmieniu. Mielibyśmy mniej nieszczęśliwych, złych na cały świat, za to, ze nikt im nie powiedział o “zwisach”, matek.

    • Odpowiedz Listopad 8, 2015

      Alicja

      Proponuję polemizować z wynikami badań i chirurgom napisać że bzdury gadają 😉 Różnica w wielkości pomiędzy piersiami i tak jest czymś naturalnym to raz. Dwa u Ciebie wpływ na wygląd jednej piersi mógł mieć zabieg. Trzy ciągle karmisz – jedną częściej więc to jasne że ta pierś też wygląda inaczej – sama zresztą o tym piszesz “Po pierwsze lewa pierś jest dużo większa ale to zrozumiałe bo gromadzi więcej mleka. Po za tym lewa jest wyciągnięta, sutek olbrzymi”. Też ciągle karmię i też jedną pierś mam większą i z innym sutkiem bo zdecydowanie częściej karmię właśnie z niej – przez to, że wygodniej mi z niej karmić nocy. Podobnie było z pierwszym dzieckiem i po zaprzestaniu karmienia piersi się wyrównały – oczywiście pomijając zwyczajową naturalną różnicę między nimi. Cztery – badania nie mogą wykluczyć, że samo kp spowoduje pewne zmiany w wyglądzie piersi – ale to nie kp jest winne zwisom – i o tym piszę w podsumowaniu. To raz.

      Dwa nigdy nikogo nie namawiam za wszelką cenę do karmienia. Stali czytelnicy dobrze wiedzą, że ja karmić nigdy nie chciałam, karmienia nie lubię, ale karmię dzięki temu, że mogłam sobie w badaniach przeanalizować wspomniane przez Ciebie plusy i minusy. Skonfrontowani efektu skarpety z wynikami badań było jednym z plusów. Co więcej – akurat o tym się w internecie nie pisze. Za to hasła jak to karmienie robi z piersi zwisy są na każdym kroku.

      • Odpowiedz Listopad 12, 2015

        nynka87

        czy u każdej kobiety piersi po zaprzestaniu karmienia wyrównają się? u mnie różnica jest OGROMNA, do tego stopnia, ze wstydzę się chodzić w obcisłych rzeczach bo wyglądam jak kosmitka 🙁 różnicę wyrównują jedynie 4 mega grube wkładki laktacyjne j&j…

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Ania

    Dżisus poważnie???? Po urodzeniu drugiego dziecka to my to mamy renesans, po pierwszym to byłam tylko sexi dla męża i mąż był przy tym poważny zero krytyki przy nadwadze 16 kg i zapuchniętej twarzy. Po drugim dziecku nosi mnie na rękach do łoża i uwielbia pod niebiosa a biust zszedł do zera. Problem to chyba mają kobiety z samooceną bo faceci są zadowoleni (z tych kilku przypadków, które mi się przyznały). Mistyczna przemiana ciała wzbudziła emocje i obudziła amora.

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Belly Mumny

    z wszystkich badań wynika, ze nie ma dla małego dziecka, nic zdrowszego niż mleko matki. Przy tym fakcie to ze piersi miały by mi zwisnąć to Pikuś. Piersi są stworzone do karmienia. Mój mąż zawsze je uwielbia, a odkąd odkrył ich magiczną karmicielską moc uwielbia je jeszcze bardziej. Ale ja dużo z nim rozmawialam i cytowalam Wasz blog i hafije. Dużo czasu zajelo mi tez tłumaczenie, ze seks od razu nie będzie po porodzie taki sam, bo blizna na kroczu przeszkadza. Dopiero po roku bylo jak dawniej. Kobitki rozmawiajcie ze swoimi partnerami, pokazujcie im blogi i komentarze, oni maja prawo być niedoedukowani.

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Agnieszka

    Czytalam ten “artykul”. Byl tak absurdalbie wydumany,ze mam powazne watpliwosci co do jego autentycznosci. A nawet zakladajac,ze autorka rzeczywiscie istnieje uwazam,ze przydalby jej sie dobry psychoterapeuta,bo to nie z biustem ma ona problem. Natomiast tutaj jak zwykle celnie i w punkt. I choc moje piersi sa juz z lekka spanielowate (jestem w drugiej ciazy i karmie 25-miesieczniaka) to jakos sobie z tym radzimy (zarowno ja jak i pan maz ;)).

    Pozdrawiam!
    Wasza wierna fanka 😉

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    IzaW

    A mnie sie wydaje, ze to jest tak jak z rozstepami, jedne babki beda je miec, chocby na rzesach stawaly, zeby bydlaki sie nie pojawily, inne nie. Jednej piersi obwisna, innej nie. Moje nigdy nie wygladaly zle, przed karmieniem i po karmieniu, a nawet w czasie karmienia podobaly mi sie bardziej, bo brodawki sie robily takie fajne duze, a nie dwa groszki 🙂 A co do zycia seksualnego to ludzie za bardzo sie napinaja. Od razu, natychmiast ma byc tak jak bylo wczesniej, ale tak nie jest. Pojawiaja sie nowe obowiazki, nowy rozklad dnia i to wszystko trzeba ogarnac, a ludzie zwyczajnie nie daja sobie na to czasu.

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Kinia

    Piersi kobiece sa podtrzymywane przez odpowiednie mięśnie – więc do roboty i nie zwalać na latorośl(ciąża,karmienie) tylko co wieczór 3 minutowe ćwieczenia po myciu zębów i kontroli piersi polegające na ułożeniu dloni jak do pacierza i dociskaniu ich na poziomie biustu 🙂
    Pozostaja oczywiście aspekty genetyczne moja mama( 50+), która mnie i siostre karmiła z 3m-ce każdą (takie czasy i świadomość) ma bujny biust, którego neijedna 30tka by jej zazdrościła.. ja karmiłam dwójkę chłopaków ( zaszłam w drugą ciążę karmiąc pierwszego) półtora i rok, ostatnio z racji podejrzenia zapalenia płuc miała RTG i mega śmieszny radiolog tez 50+, który mówi, ze widział biustow z tysiące właśnei rabnął mi komplement ogladając zdjęcie, że zapalenia płuc nie widzi, widzi tylko bardzo ładny biust ( zarys widoczny na focie).. co do życia seksualnego… myślę, ze to w glowie nie w budowie cycka !

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Nefertari

    Brawo! I mnie irytuje spłycanie w artykułach, generalizacja, szczególnie jeśli mowa o tym konkretnym portalu… Po narodzinach pierworodnego przeżywaliśmy z mężem największy kryzys, jaki nam się trafił – ale nie z winy mojego zmienionego ciała, ale po prostu – całokształtu, zmiany życia, konieczności wypracowania nowych strategii, nowego rytmu bycia – tym razem z dzieckiem.
    Nie wiem, może autorzy sądzą, że jak coś uproszczą, spłycą, to łatwiej dotrze? Szkoda tylko, że traktują nas przez to jak jakieś idiotki…

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Kasia

    Karmienie jednak wpływ na piersi wywiera – nawał pokarmu, zapalenie piersi i te sprawy…. Trudno mówić o wieku w moim przypadku – córkę urodziłam w wieku 22 lat także do starczych zwisów mi chyba jeszcze trochę brakowało. Ciąża i karmienie rujnują biust i tyle w temacie. NIe ma coz tym dyskutować, tylko odkładać pieniądze na jakieś profesjonalne zabiegi. Albo nie mieć potomstwa. To, że kogoś spotyka taka TRAGEDIA (tak Drogie Panie to jest tragedia i nie bagatelizujmy tego) nie zmienia oczywiście faktu, że dzieci się nad życie kocha i są najważniejsze. Szkoda tylko, że traci się tak wielką podporę samooceny jaką są dla każdej kobiety piersi (nie ważne małe czy duże- zadbane zwyczajnie, a nie poorane rozstępami, pomimo że sto razy na dzień się smarowało). Chyba, że ktoś jest babo-chłopem i wychodzi z założenia, że facet to ma CCiebie kochać z brudnymi paznokciami i kudłatymi nogami- BO MA KOCHAĆ i MA MU SIĘ PODOBAĆ zawsze. To przepraszam serdecznie.

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Karolina

    Bardzo Ci dziękuję za ten post. Merytorycznie i dowcipnie, tak jak lubię:) pozdrawiam, Karolina

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Kasia

    Moje dzieci karmiłam w sumie 38 miesięcy. Nie wiem, czy ciąże, czy karmienie bardziej wpłynęły na moje piersi, ale fakt że się zmieniły. Z tym że ja postrzegam tę zmianę bardzo pozytywnie, bo z piersi bardzo malutkich zrobiły mi się całkiem pokaźne 😀

  • Odpowiedz Listopad 9, 2015

    Heidi

    Być może zdarzają się przypadki, że ciąża/karmienie rujnuje biust, ALE:
    – to są WYJĄTKI,
    – zapalenie piersi, obrzęki etc. poza początkowym okresem laktacji często są wynikiem nieprawidłowego karmienia,
    – nawet nieco “zużyty” (z różnych względów) biust prezentuje się dużo ładniej w ładnym, dobrze dobranym staniku – może nie poprawia samego biustu, ale z pewnością poprawia jego wygląd i samopoczucie właścicielki 😀 Kompletnie nie rozumiem manii noszenia w ciąży i podczas okresu karmienia jakichś brzydkich, rozciągniętych szmat, których sam widok pozbawia ochoty na cokolwiek…
    – a facet, który porzuca kobietę, bo nie jest już jędrną dwudziestką – to lepiej nie mówić kto…

    Samo karmienie nie jest w stanie zrujnować związku. Tylko problemy w relacji i postrzeganiu siebie. A jeśli seks ma wypływać wyłącznie z pobudek atrakcyjności, to taki związek i tak nie ma przyszłości. Bo jak nie ciąża czy trudy macierzyństwa, czy nie daj Boże jakieś nieszczęścia czy choroby, to wiek sporo z urody odbierze. Ale można wypięknieć dbając o siebie i akceptując zmiany, na które nie ma się wpływu 😉

    • Odpowiedz Listopad 9, 2015

      Heidi

      Jeszcze dopowiem, że w słowie “rujnuje” chodzi mi dosłownie o rujnowanie, a nie tylko mniejszą jędrność czy rozstępy… Inaczej mój biust jest zrujnowany, odkąd tylko urósł, bo w wieku kilkunastu lat zrobiło mi się na piersiach dużo rozstępów. Taka cena za większy biust… Teraz karmię 4-miesięczne dziecko i nadal jestem z piersi zadowolona 😉 Inna historia to brzuch – w sumie jak ma wyglądać po noszeniu w sobie ponad 4-kg dzieciątka i oceanu wód płodowych… A mąż nadal kocha i zachwyca się całokształtem, a życie seksualne jest w moim odczuciu dużo lepsze niż przed porodem 😀

  • Odpowiedz Listopad 10, 2015

    aga

    Hej. Moja znajoma która karmiła tylko jedną piersią, mówi że widzi dużą różnicę pomiędzy wygladem piersi, na korzyść piersi nie-karmiącej. Czy takie badania też są?

    • Odpowiedz Listopad 10, 2015

      Alicja

      Nie znam. Jedyne badania dot. estetyki piersi po karmieniu są przytoczone tutaj. Oficjalne stanowisko stowarzyszenia chirurgów plastycznych i kilku innych organizacji też jest takie, że karmienie nie wpływa na wygląd piersi. W przypadku karmienia z jednej piersi też trzeba wziąć pod uwagę to czemu karmiono tylko z jednej – może ta z której się karmić nie udało ma jakąś mniejszą lub większa anomalię w budowie (przekładającą się na wygląd i wpływającą bezpośrednio na to jakim zmianom uległa choć bardziej by pasowało nie uległa pierś podczas ciąży) i dlatego nie dało się z niej karmić?

  • Odpowiedz Listopad 10, 2015

    Kw

    Proponuję jeszcze opisać, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi – oczywiscie naukowo udowodnione:)

  • Odpowiedz Listopad 10, 2015

    GN

    Dodam taką męską uwagę, że ogólnie kobiety bardziej się przejmują swoim wyglądem bardziej niż potrzeba. Bez sensu. 😛
    Żonka też marudzi na piersi po karmieniu, a ja i tak bym ich nie zamienił na żadne inne.

  • Odpowiedz Listopad 10, 2015

    Ania

    Uwielbiam czytać Twoje artykuły 😀

  • Odpowiedz Listopad 11, 2015

    Sylwia

    Mi tam piersi nie za bardzo się zmieniły po dwóch ciążach i dwójce wykarmionych dzieci, może troszkę się wydłużyły 🙂 Chociaż równie dobrze może to być dlatego, że jakby nie było, jestem teraz ciut starsza. Ale ani mi ani mężowi to nie przeszkadza. Za to co do pożycia, to niestety ochota zupełnie mi odeszła gdy karmiłam… Wróciła za to natychmiast po zaprzestaniu kp, na szczęście mąż był bardzo wyrozumiały i związek na tym nie ucierpiał, a teraz to mamy prawdziwy renesans 😀

  • Odpowiedz Listopad 13, 2015

    kamamama

    Nadal karmię, więc stanu piersi ‘przed i po’ nie mogę jeszcze porównać. Ale jeśli chodzi o seks, to mam wrażenie, że nasze łóżkowe perypetie po ciąży są jeszcze bardziej udane 🙂 Tylko rzadziej się seks przytrafia, siłą rzeczy, no bo czasu jakby mniej i sił czasem też. No i w trakcie pieszczot mąż omija brodawki, bo ‘są zarezerwowane’ 😉

  • Odpowiedz Listopad 14, 2015

    Gulbaska

    Ja karmiłam Pierworodnego ponad 6 miesięcy, Bliźniaków niestety tylko 5 tygodni, ale ja jak i mój mąż jesteśmy zadowoleni z mojego biustu 😉 Zwisy to rzecz naturalna przy rozmiarze większym niż C… Natura 🙂

  • Odpowiedz Listopad 18, 2015

    Jozkoo

    Żona karmiła 7 miesięcy piersią i po wszystkim nie było problemu by się wstydzić piersi.Zmieniły się fakt, ale uczucie ma być tylko wtedy jak nam wygląd partnera/partnerki pasuje? W opisanym przypadku skoro 3 lata seksu nie było t chyba za w czasu trzeba było iść do jakiejś poradni.

  • Odpowiedz Listopad 25, 2015

    Aga

    Pozostaje tylko wpółczuć tym, którzy jakość swojego związku opierają na wyglądzie ciała po porodzie… 🙁

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2015

    dita

    Witam
    Super artykuł! Ja po ciąży (i długim karmieniu) mam tylko takie doświadczenie, że moje nietypowe 80B zmieniło się na 80AA, doprowadzając mnie do szału podczas poszukiwania stanika – o eleganckim, koronkowym wydaniu nawet przestałam marzyć. Niestety tkanka tłuszczowa podzieliła się nierównomiernie i po powrocie do dawnej wagi, porcja z piersi przelała się do tyłka. Zobaczymy co będzie po drugiej ciąży? Może nie wklęsną? 🙂
    Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2015

    Mirona

    Masz świetne artykuły, aż chce się czytac:)

  • Odpowiedz Luty 19, 2016

    Carmen

    Urodziła dwójkę dzieci. Przed pierwszą ciążą miałam śliczne 65F. Pod koniec pierwszej ciąży nosiłam 65 I !!! Tak i !. Wszyscy komentowali te dwa monstra a kręgosłup normalnie mi wysiadł. Chodziłam w staniku ale spałam bez. Karmiłam synka tyle ile chciał tj do siódmego miesiąca. Gdy przestłam karmić piersi opadły. Skóra była rozciągnięta, jaky pomarszczona. Zapłakałam przed lsutrem patrząc z profilu na dwa rozciągnięte naleśniki w miejscu piersi. Szybko się skarciłam w myślach, bo przecież brałam to pod uwagę i w ogóle to nic w porównaniu ze szczęściem jakie sobie spało w pokoju obok. Między synakmi są 22 miesiące różnicy. Przy dugiej ciąży biust był również duży ale inny, nie tak jędrny. Karmiłam 10 miesięcy. Teraz się śmieję, że piersi opierają mi się na brzuchu. Dodam, że mama 176 cm i 58 (przed ciążami 56) kg wagi. Co do seksu to zawsze dogadywaliśmy się w łóżku… Przyznam, że trochę się wstydziłam… bałam reakcji męża na moje piersi po połogu i później. Mój mąż stanął na wysokości zadania – powatrzał mi , że bardzo mu się podobam. Pewnego dnia gdy temat powrócił kolejny raz powiedział “dobra, jak chcesz możemy zrobić ci operację, korektę biustu ale ja tego nie potrzebuję, ok? Ale jeśli to ci poprawi samopoczucie to zróbmy to”. Miałam łzy wzruszenia w czach. Więcej o tym nie mówiliśmy. Oczywiście nie było zadnej operacji. W łóżku jest nam cudownie 🙂

  • Odpowiedz Marzec 13, 2016

    Margoth

    To jak wyglądają piersi w dużej kwestii też jest kwestią dbania o nie… Ćwiczenia, odpowiednio dobrany biustonosz(tak, tak… sama jestem przykładem jak z takiego nijakiego 75A , który kupię bez problemu kazało się, że o wiele lepiej i wygodniej jest w 65B), krem/ oliwka i delikatny masaż (wykonany np. przez męża :)). Ja po jednej ciąży i jak na razie roku karmienia (zamierzamy się jeszcze trochę pokarmić) jestem dumna ze swoich piersi. Jak zawsze miałam i mam kompleksy – teraz jest ta jedna część ciała którą w sobie uwielbiam – i to dwojako. To, że potrafią skutecznie wykarmić i pocieszyć moją córkę, a także za ich wygląd – z rozmiaru tzw. 65SS (same sutki) stało się fajnym, pełnym 65DD, a nawet E – w zależności od stopnia “przepełnienia”. A nawet jak trochę zwisną… cóż, swoją najważniejszą rolę już spełniły, po drugie – mam motywację by o nie dbać 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 6, 2016

    wi....

    Prawdziwy związek to nie za przeproszeniem ” cycki i pupa” ale to przede wszystkim akceptacja siebie, swoich zalet i wad. to tak jak by brać ślub z kimś kto ma ładną twarz lub dlatego że jest szczupły. Wiadomo że czas leci i każdy się zmienia. Więc czas szukać sobie Partnera lub męża który nie kocha mnie za wygląd ale za to jaka jestem, powinien to uświadamiać że tak jest. U mnie przez całą ciążę było między mną a mężem wszystko w porządku , mąż był podczas porodu ze mną , po porodzie nic się nie zmieniło, cały czas mi mówił że jestem dla niego atrakcyjna po mimo zmiany mojego ciała , rozstępów na piersiach, czy na brzuchu. Cały czas pokazuje mi to że jestem atrakcyjna, że mu się podobam. że mnie kocha i nie tylko przy mnie ale nawet przy swoich znajomych opowiada że jestem piękna i to jest dopiero piękne uczucie kiedy maż czy partner okazują wam swoją miłość i wsparcie nawet wtedy kiedy wy tego nie robicie, a on co najmniej 3 razy w tygodniu słyszy ” jaki ja mam brzydki brzuch” czy inne moje żale. Więc kobiety czas zacząć myśleć w trochę innej kategorii. To nie ciało ma być atrakcyjne, ale wy same, wy jako sposób myślenia, rozmowy i sposób bycia.
    Często faceci w ogóle nie widzą problemu, dla nich jesteście atrakcyjne a po stronie kobiet stoi problem. to zastanówcie się panie, czy facet jak ma duży brzuch to przejmuje się tym? czy jak ma duże piersi bo też tacy są czy wstydzą się rozebrać? nie! dlaczego? bo wiedza że ich kobieta ich akceptuje takimi jakimi są , i Wam też drogie Panie wam to proponuje.

    Pozdrawiam

  • Odpowiedz Maj 7, 2016

    jagna

    mama du…. kto wymyślił taką nazwę???:P zawsze jak ją widzę ( a widuję ino przy okazji wyszydzania;))) to chce mi się dokończyć

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2016

    berriessmell

    cóż….. no przykro mi, ale muszę się nie zgodzić… po ciąży i 3,5-miesięcznym karmieniu (po którym butelka była w y b a w i e n i e m) moje piersi, a raczej rozstępy, między którymi coś tam trochę widać resztę skóry, są nieporównywalne do stanu sprzed ciąży. Za ten stan winię ciążę, a nie samo karmienie, mimo że przeszłam wszystkie “bolączki” związane z karmieniem, czyli zastoje, zapalenie piersi z gorączką, zapalenie grzybicze brodawki… wymieniać dalej?……. 🙂
    po tym co przeżyłam jako młoda (karmiąca) mama mam naprawdę w du***ie jak wyglądają moje piersi, ale powiem jedno – analitykiem nie jestem, ale jeśli nie zacznie się kobiet w szpitalach i głównie w tych całych szkołach rodzenia informować O WSZYSTKICH aspektach zarówno ciąży jak i karmienia piersią, że to nie jest ŻADNA sielanka, raczej wątpliwa przyjemność i naprawdę ciężki czas dla psychiki, to przyszłe pokolenie mam (gdzieś około rocznika 2000) zanotuje wysoki wskaźnik samobójstw…. młode dziewczyny (w tym ja, lat 25) nie są gotowe, nie mają świadomości skali rewolucji w ich umysłach, ale też w ich ciałach – a jak wiemy, wszechobecna seksualizacja każe twierdzić, że ciało to – ujmę to delikatnie – jedno z ważniejszych, co mamy do zaoferowania światu. niestety taki jest trend i z tym nie można walczyć.
    życzę tylko cierpliwości i takiego partnera, jak mój, gdyż bez niego wyskoczyłabym z okna już w pierwszym trymestrze ciąży 🙂
    PS a swojego syna kocham 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 13, 2016

    Ania

    Ja mam za sobą 2 ciążę, 2 porody cc i SN i karmienie piersią 8msc prawie drugiego dziecka. Po pierwszej ciąży brałam bromergon, na zatrzymanie laktacji. Syn urodził się martwy w 38tygodnu, węzeł na pepowinie. A drugi syn ciągnął cyca non stop, aż mu się odwidzialo, co było dość szybko:) natomiast obie ciążę +8 kilo, waga szybko wróciła w obu przypadkach. Po 1 ciąży biust był taki jak przed, po drugiej…. z konkretnego c z przed ciąży zostało jakieś niecałe b…wiec jak może to być przez ciążę. ..jeśli się nie przytylo, nie ma rozstępów, waga i figura taka sama…a cycki szkoda gadać. ..

  • Odpowiedz Styczeń 20, 2017

    Basia

    Przepraszam ale takie uogolnianie to dopiero bzdura!
    Miałam świetne cycki małe zgrabne (dla facetów pewnie za małe) a po karmieniu przez 6 miesięcy dokładnie – uszy jamnika… Mimo smarowania cudami 2 razy dziennie od początku ciąży.
    Więc niech szanowna autorka bzdur nie pisze.
    Pozdrawiam i życzę obiektywizmu

    • Odpowiedz Styczeń 23, 2017

      admin

      obawiam się, że większy obiektywizm jest w badaniach naukowych niż w Twojej opinii, więc pozwolę sobie polegać na nich i na tym co one mówią

  • Odpowiedz Marzec 12, 2017

    AlexVo

    Widzę, że niemal każdy ma tutaj problem z odczytywaniem badań naukowych 🙂 żeby stwierdzić, że coś ma wpływ lub wpływu nie ma, różnica musi być istotna statystycznie. To nie znaczy, że 100 % badanych potwierdza daną tezę, ale wystarczająca ilość potwierdza, żeby sformułować stwierdzenie. Jeżeli wg wzoru matematycznego istotność statystyczna nie zostaje osiągnięta, to wynikiem badań jest “brak wpływu”. To oznacza, że jest spora ilość badanych, u których mógł ten ten wpływ być, ale jednak jest ich mniej, bądź wpływ był zbyt mały.
    Jak widzę, że ktoś zaczyna post od zdania “nie zgodzę się z badaniami, bo w moim przypadku było inaczej”, to mam ochotę wprowadzić do szkół średnich dodatkowy przedmiot, jakim jest statystyka i interpretacja badań (jest na studiach dopiero). Wynik badań, to jest FAKT, można się pokusić o znalezienie słabych stron badań bądź czynników które nie zostały uwzględnione, a mogą mieć wpływ na wynik i przypuszczać, że wynik nie jest do końca wiarygodny, ale dopóki nie udowodnicie tego przeprowadzając własne badanie na porównywalnej grupie, to wasza wypowiedź jest jedynie waszą opinią, a opis własnego przypadku jedynie dowodzi, że jesteście w tej “statystycznie nieistotnej” grupie. Jeżeli komuś to niemiło brzmi, może mawiać, że jest unikatowy.

Leave a Reply