Laktacja i płodność. Czy karmiąc piersią można zajść w ciążę?

Po pierwsze chciałabym podziękować wszystkim naszym czytelniczkom, które podzieliły się ze mną historiami swoich laktacyjnych poczęć i niepoczęć. Dzięki, że zawsze możemy na was liczyć.

W czasie karmienia piersią, podobnie jak w innych reprodukcyjnych okresach życia kobiety kwestie płodności sprowadzają się do trzech zasadniczych: 1. chcę mieć już kolejne dziecko vs. 2. nie chcę mieć na razie dziecka i jak te dwie sytuacje mają się do karmienia piersią. Jest jeszcze trzecia grupa, pod tytułem: 3. będzie co ma być, jak będzie to będzie, a jak nie to nie. W waszych mejlach przeważały jedynki i trójki. Wiele z was, podobnie jak duża część społeczeństwa twierdzi, że karmienie piersią chroni/ lub wręcz uniemożliwia zajście w ciążę. Pary, które aktualnie nie pałają chęcią posiadania kolejnego potomstwa cieszą się z tej darmowej i ekologicznej metody antykoncepcji…do czasu takiej oto sytuacji 😉

“Zaszłam w drugą ciążę, gdy mój syn miał ok. 9 miesięcy przy czym ok. 5 miesiąca jego życia zaczęłam mu rozszerzać dietę. Przyznam że liczyłam na to, że laktacja trochę dłużej zatrzyma owulację 😉 Syn często w ssał pierś i w dzień i w nocy”.           

Inne z kolei rozważają ograniczenie czy zakończenie karmienia piersią, celem poczęcia kolejnego potomka.

“W moim przypadku wygląda to tak: bardzo chcieliśmy z mężem starać się o drugie dziecko jak najwcześniej żeby była mała różnica wieku (…)Ale…No właśnie ale niestety do tej pory nie miesiączkuję ze względu na kp.  Nie, nie jestem w ciąży, byłam teraz u lekarza jak zresztą wcześniej i wszystko jest ok poza tym że dopóki karmię nie mogę zajść w drugą ciążę 🙁    Wiadomo brak owulacji, okresu brak możliwości zajścia w ciążę i tu mam wielki dylemat bo chciałam córkę kp jak najdłużej tzn do 2 r.ż.”

Przyznacie, że można zgłupieć. Jedni zachodzą w ciążę, inni nie, jedni mogą, drudzy nie. W końcu wpływa ta laktacja na płodność czy nie wpływa…?

Wpływa, ale rzecz nie jest ani prosta, ani oczywista, ani do końca wyjaśniona, ani u wszystkich taka sama. Niestety.  Faktem jest, że zarówno w ciąży jak i po porodzie możemy poczynić spore oszczędności na comiesięcznych zakupach w dziale higieny intymnej. Jedni dłużej, inni krócej. Rozpiętość czasowa jest zaiste imponująca – i w tym cały szkopuł.

U kobiet niekarmiących piersią owulacja wraca średnio między 6 a 13 tygodniem (45-94 dniem) po porodzie [1].  Rzadko wcześniej niż przed 6 tygodniem. Znaczna ich  część poprzedzona jest miesiączką i może zakończyć się ciążą.

U matek karmiących piersią pełna płodność często wraca skokowo, później niż u kobiet niekarmiących, ale nie zawsze. Ramy czasowe są szerokie, w literaturze podają – od kilkunastu tygodniu do dwóch lat i dłużej. 

Ale może być i tak:

“… karmiłam ją wyłącznie piersią; po 6tygodniach po porodzie podczas kontroli ginekolog robiąc usg powiedziała: “o, właśnie jest pani jedną z tych kobiet, którym karmienie nie zatrzymuje płodności. Tutaj widzimy piękny duży pęcherzyk, który zaraz się uwolni.” …Na potwierdzenie jej słów dwa tygodnie później miałam miesiączkę. Karmienie w ogóle nie przeszkadzało powrotowi regularnego cyklu. W ciążę nie zaszłam wtedy, bo się zabezpieczaliśmy. Jestem jednak pewna, ze bez zabezpieczenia miedzy moimi dziećmi byłoby max 10 m-cy różnicy wieku;).”

Albo tak:

“Jestem właśnie w 8 tygodniu ciąży(…), było tak, że prawie po 2 latach dostałam pierwszy okres  i wygląda na to, że zaraz potem przy pierwszej okazji doszło do zapłodnienia, także tą miesiączką nie zdążyłam się nacieszyć ;)) Chcieliśmy z mężem, żeby różnica wieku między naszymi pociechami była niewielka, ale ja jeszcze wciąż jestem w szoku, że nam się udało tak szybko!! Nie żebym żyła w przeświadczeniu, iż laktacja jest środkiem antykoncepcyjnym, ale jednak wydawało mi się, że może utrudnić sprawę…”

Albo jeszcze inaczej. Rozumiecie?

Zdarza się i tak, że owulacja pojawia się przed wystąpieniem pierwszej poporodowej miesiączki, co też może zaskoczyć:

“Nam udało się począć kolejne dzieciątko w 14-stym miesiącu laktacji i było to o tyle zaskakujące, że od czasu pierwszej ciąży nie dostałam jeszcze okresu”

Istnieje mocno ugruntowana w literaturze teoria, że poporodowy brak okresu to efekt uboczny laktacji. W rzeczywistości jest to wynik procesów neurohormonalnych, które w efekcie blokują funkcje jajników – do dnia dzisiejszego nie wiadomo jednak jak to się dokładnie dzieje. Pewnikiem jest że  jak nie ma jajeczkowania (owulacji), nie ma okresu – nie ma mowy o ciąży. Jest to okres tak zwanej fizjologicznej niepłodności. Badacze od lat dociekają co jest przyczyną tak dużych różnic w czasie królowania “bezokresia” w życiu kobiety.  Dwa główne czynniki wysuwają się w tym wyścigu na prowadzenie – karmienie piersią i jego intensywność oraz stopień odżywienia kobiety.

Pierwsza teoria jest powszechnie znana. Na blokujące owulację intensywne karmienia składa się częstotliwość karmień, czas trwania karmienia i długość kp. Czy zatem karmienie piersią uniemożliwia/chroni przed ciążą? Tu akurat odpowiedź jest jednoznaczna.  Karmienie piersią nie chroni przed ciążą co jest równoznaczne z tym, że karmiąc piersią można zajść w ciążę. Przecież jedni chcą się ochronić, a drudzy chcą mieć dziecko.

Samo kp nie zabezpiecza przed kolejną ciążą dlatego, że według teorii oprócz ssania piersi niepłodność laktacyjną warunkuje także kilka innych, bardzo ważnych czynników oraz bardzo ważne indywidualne cechy kobiety (zwróć uwagę na wytłuszczenie i wyzielenienie). Kiedy byłam 6-cio letnią dziewczynką opisano już specjalną metodę – LAM (Lactational Amenorrhea Method – laktacyjnego braku miesiączki). Jest to uznana przez WHO metoda planowania rodziny, która cechuje się wysoką, bo aż 98% skutecznością w zapobieganiu ciąży. Informacja dla tych, którzy chcą kolejnego dziecka brzmiałaby tak: kobiety karmiące wyłącznie piersią mają do 2% szans na poczęcie w pierwszych 6 miesiącach [3, 4]. Tyle w teorii. W praktyce zaledwie 26% stosujących tą metodę par wie o co w tym chodzi [5].

Skoro jest to metoda to muszą być spełnione określone warunki aby zadziałała. Wysoką skuteczność antykoncepcyjną warunkują: brak miesiączki i żadnej krwawej wydzieliny z dróg rodnych, dziecko młodsze niż 6 miesięcy karmione wyłącznie lub niemal wyłącznie piersią. Efekt blokowania płodności wzmacnia częste karmienie (łączna ilość czasu spędzonego na karmieniu na dobę), efektywne karmienie (dziecko prawidłowo ssie i przybiera na wadze), unikanie długich przerw (4godziny w dzień i 6 w nocy) między karmieniami, unikanie dopajania, dokarmiania, podawania smoczka uspokajacza. Jeśli któryś z tych warunków szwankuje, ot chociażby np. przerwa między karmieniami wydłużyła się 2 razy w tygodniu powyżej 6 godzin lub 1 raz powyżej 10 godzin, dziecko jest dokarmiane czy ssie smoczek, to metoda przestaje być metodą [6].

Wygląda na to, że nie można mieć wszystkiego a  intensywne karmienie piersią praktycznie wyklucza posiadanie kolejnego potomstwa. Chociaż nie, wystarczy spełnić antywarunki metody LAM: dać dziecku smoczek zamiast piersi, wydłużyć przerwy między karmieniami, wynieść się w nocy do innego pokoju albo w ogóle przestać karmić. Czyli robić wszystko to, co dziecku i laktacji delikatnie mówiąc nie służy ale ma służyć płodności, z mniejszym lub większym skutkiem. W moim przypadku intensywnego, wyłącznego, ekologicznego karmienia piersią okres powrócił po 4 miesiącach – liczyłam na więcej 😉 W kolejnym cyklu były już wyraźne oznaki płodności.

Kiedy pod lupę wzięto badania dotyczące LAM okazało się, że przy wyłącznym karmieniu piersią i braku miesiączki ilość dzieci narodzonych z tej metody jest porównywalna z tymi, które narodziły się bez żadnej metody.  Ot co. Powrót menstruacji różni się zasadniczo między innymi w zależności od badanej populacji – dlatego poddano w wątpliwość czy to LAM opóźnia powrót miesiączki czy też nie [7]. W ogóle badania nad płodnością dotyczą w głównej mierze krajów rozwijających się. Możemy sobie narzekać jednak dobrze wiemy, że warunki życia, pracy, odżywienia a czasem i  walki o przetrwanie są dalekie od naszych zachodnich wygód. Kolejna ciąża w takich warunkach może oznaczać być albo nie być, życie lub śmierć. Dosłownie. Podczas gdy w naszych warunkach tylko w przenośni, mam nadzieję.

Czy można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – karmić na żądanie i zajść w ciążę?

Można. W tym akapicie  zaprezentuję wam w skrócie drugą hipotezę poporodowej niepłodności. Istnieją badania, w których nie zauważono związku między wzorcem karmienia, a powrotem płodności [8, 9]. Być może jest więc jeszcze jakiś czynnik, który należy brać pod uwagę w temacie płodności i laktacji? I tak odkryto radosną nowinę że stopień odżywienia kobiety może się w tej grze o płodność bardzo liczyć. Mówi o tym hipoteza niepłodności laktacyjnej, która wiąże się bezpośrednio z bilansem energetycznym (metabolic load hypotesis) kobiety.

Bilans jak to bilans może być ujemny lub dodatni. Wiadomo, że karmienie piersią wiąże się z dużym nakładem energetycznym potrzebnym do wyprodukowania tych hektolitrów mleka dla dziecięcia (moje ciało podarowało – klik). Według tej hipotezy powrót płodności po porodzie  zależy od właśnie intensywności stresu metabolicznego jakim jest dla kobiety produkcja mleka. Oprócz wydatku metabolicznego na eksport, ciało matki karmicielki też potrzebuje dodatkowej energii do pracy, codziennych aktywności, do życia.

równanie

Bilans będzie dodatni w momencie kiedy całkowita liczba kalorii przyjęta z jedzeniem jest wyższa niż wydatek energetyczny konieczny do codziennych aktywności i kp. Jeśli  karmienie piersią jest ponad siły (bilans energetyczny jest ujemny) to jest to informacja dla organizmu, że nie czas na reprodukcję.

Oczywiście jedna i druga hipoteza wcale nie muszą się wykluczać – kiedy kończymy wyłączne kp, zmniejszamy jego częstotliwość i tak dalej, to zmniejsza się obciążenie metaboliczne matki. W innych przypadkach  może być niezależne od kp. Nawet rzadkie akty karmienia piersią będą się wiązały z dużym obciążeniem metabolicznym dla kobiet słabo odżywionych czy ze zwiększonym zapotrzebowanie energetycznym – praca, sport czy inne aktywności. To trochę tak (tylko mocniej) jak ze sportowczyniami (i anorektyczkami), których jajniki w pewnym momencie powiedzą stop. Logiczne. Dlatego hipoteza ta pokazuje dodatkowe czynniki, które oprócz kp (bądź niezależnie od niego) w kwestiach płodności mogą być brane pod uwagę.

Ciąża, poród i wychowywanie dzieci wymaga od nas ogromnych zasobów energetycznych. Przykładowo w ciąży, matka musi wspomóc wzrastający poziom metabolizmu u potomka sama zwiększając swój nawet dwukrotnie. Jest to wynik szalony i poza wyczynowymi sportowcami nieosiągalny dla zwykłego śmiertelnika. Pisałam o tym w tym artykule, którego nikt nie chce czytać podczas gdy dla mnie to wielkie wow, a nawet WOW.

Ciekawe jest jak naukowcy doszli do tego, że nie tylko sama intensywność karmienia piersią ale właśnie wynik bilansu energetycznego daje podstawy do określenia momentu powrotu owulacji. Zaobserwowano, że w momencie, kiedy stężenia białka CRP (marker dla insuliny, która stymuluje jajnikową produkcję estrogenów) w moczu karmiących osiągały określone wartości, to wkrótce potem  menstruacja i owulacja – niczym bumerang  powracały do swojej właścicielki [10,11,12].  Aby więc zwiększyć szanse na poczęcie w trakcie kp należy stworzyć w organizmie odpowiednie warunki metaboliczne, czyli odżywiać się.  Uczestniczki cytowanego badania, Argentynki, oprócz tego, że karmią swoje dzieci z dużą intensywnością (ekologicznie), to jeszcze nie mają w zwyczaju katować się dietami. Jedzą monotonnie ale dużo i kalorycznie. Codzienna dieta tej  populacji obfitowała w ichniejsze smażone na tłuszczu ciasta, gulasz  z makaronem, ryżem, ziemniakami, cebulą, marchwią, wołowiną, kurczakiem. A na przekąski – białe pieczywo, smażone ciasto, krakersy, ciastka i słodzone mleko. Taka o typowa dieta karmiącej matki.

Podsumowanie:

  1. Natura to sprytnie załatwiła. Z jednej strony chce abyśmy przekazywali  dalej materiał genetyczny, a z drugiej miesza się w naszą płodność. Z ewolucyjnego punktu widzenia takie działanie było bardzo ważne dla przetrwania gatunku ludzkiego, kiedy matka dla dziecka to jego być albo nie być – 24 godziny na dobę, razem, w bliskim kontakcie, karmiąc, nosząc, chroniąc, będąc. Teraz trochę się pozmieniało.
  2. Przystawiając dziecko do piersi wysyłamy do mózgu, a potem do jajników ważny przekaz: “macie labę, organizm matki jest w ciągłej eksploatacji. Mały człowiek jej bardzo potrzebuje. Damy wam znać kiedy macie być zwarte i gotowe”. Mniej więcej taki jest sens niepłodności laktacyjnej – odłożyć poczęcie i całą energię włożyć w opiekę nad nowo narodzonym szkrabem do czasu kiedy dziecko będzie dojrzalsze (bezpieczniejsze), a organizm matki gotowy do kolejnej ciąży.
  3. Powrót płodności to temat nieoczywisty. Ile kobiet, tyle historii. Miesiączki wracają w różnym tempie, mogą być poprzedzone owulacją lub nie. Cykle  mogą być nieregularne.
  4. Spełniając wszystkie warunki metody LAM prawdopodobieństwo zajścia w ciążę szacowane jest na poziomie 2%. Pomimo tego, że LAM jest mocno ugruntowana w literaturze i poparta badaniami prospektywnymi to jednak niewielki odsetek par wie jakie są kluczowe warunki jej skuteczności. Dołóż do tego specyficzne środowiska w jakich były przeprowadzane te badania, indywidualne cechy kobiety, dziecka, środowisko, czasy w których żyjemy, brak wiedzy i wsparcia personelu medycznego i zamiast skutecznej metody mamy niezły chaos.
  5. Karmiąc piersią można zajść w ciążę. Hipoteza metaboliczna zakłada, że pod warunkiem osiągnięcia dodatniego bilansu energetycznego, mamy karmiące intensywnie i z dużą częstotliwością  są gotowe do poczęcia równie szybko jak te które karmią w “niepełnym wymiarze godzin” [10,13,14,]. Przystawiając dziecko do piersi wysyłamy do mózgu, a potem do jajników ważny przekaz:”spoko, ona karmi jeszcze dziecko ale grunt jest bezpieczny. Ruszajcie z produkcją”.

To jak, grillujemy?

To jeszcze kilka z waszych wypowiedzi, które mnie urzekły.

“Obecnie jestem w 35 tygodniu ciąży, a mój starszy synek ma 18 miesięcy – w ciążę zaszłam mniej więcej w 10. miesiącu życia Szymona. Nie był to czas wyłącznego KP, ale cały czas były co najmniej 3 karmienia w dzień i duuużo w nocy. Zresztą, częstotliwość karmień zwiększyła się jak już byłam w ciąży z tego powodu, że po prostu nie miałam siły nic przygotowywać, a mleko zawsze było ciepłe i gotowe 🙂 Mały Bobas nic na tym nie stracił, mimo wielu uwag ze strony babć, cioć etc., że szkodzę i sobie, i dziecku, kontynuując KP. Całe szczęście, wcześniej dużo czytałam na ten temat i nie dałam się “zastraszyć”, także żaden z lekarzy nie kwestionował słuszności tej decyzji”.

“Zaszłam w ciąże kilka dni po pierwszych urodzinach syna. Fakt nie był tylko na piersi, ale z małymi wyjątkami żywił się głównie mlekiem.
Słyszałam, że żeby zajść w ciążę potrzebna jest minimum 6 godzinna przerwa w karmieniu najlepiej w nocy (z lektury forum o kp wiem, że po odstawieniu nocek często się udawało zajść). W moim przypadku nie było przerwy nawet 4 godz przez całą dobę. Myślę, ze spokojnie wychodziło nam wtedy 10-12 karmień nawet. Zaszłam w pierwszym miesiącu starań.
Karmie do dziś (jestem w 35 tygodniu)”.

“nam dwa razy zdarzyło się począć Maluszka w czasie gdy karmiłam piersią. Były to 10 i 14 miesiąc laktacji i nie był to już okres wyłącznego kp”.

“zaszłam w ciążę w 13. miesiącu kp – nie było to już kp wyłączne, ale bardzo intensywne (ok. 10 razy na dobę)”.

 

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

30 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 9, 2016

    Heidi

    Mnie miesiączka wróciła po 9,5 miesiącach po porodzie mimo ekologicznego karmienia piersią. LAM stosowałam do 2 miesiąca życia synka, ale że mojej mamie i siostrze szybko wracał okres (po 6 tygodniach mimo karmienia piersią), a ja w tym czasie miałam 7 godzin przerwy w karmieniu z powodu stomatologicznych przygód, zrezygnowałam z LAM. Ale nie staram się o kolejnego bobaska, poczekam ze 3 lata 😀

    Ciekawi mnie za to, jak jest z cyklami po powrocie miesiączki po porodzie. Bo mnie się zrobiły bardzo rozwlekłe… Jakby organizm sam nie mógł się zdecydować – uruchomić jajniki czy nie?

  • Odpowiedz Maj 9, 2016

    BellyMummy

    Ciekawy artykuł. Ja już myślałam że by zajść w kolejną ciążę będę musiała odstawić ssaka od piersi. A tego nie chciałam. Ale dałam na luz i po 20 miesiącach wróciła owulacja. Objawy owulacji ( śluz płodny) miałam przed 1 miesiączką, zajść udało się za 4tą owulacją. Odżywiałam się zawsze zdrowo i pożywnie. Nie ograniczałam się w jedzeniu i nie odchudzałam, waga sprzed ciąży wróciła sama po roku. Dziecko jest mega aktywne ruchowo i ssie adekwatnie do tego, również w nocy. Jestem na wychowawczym więc ma dużo okazji do ssania.

  • Odpowiedz Maj 9, 2016

    zok

    O jak bardzo był mi potrzebny ten artykuł! Karmię prawie 17 msc, a owulacji brak. Przyznaję, że bardzo schudłam. Do 54 kg przy 176cm wzrostu. To już chyba niedowaga? W każdym razie w okolicach sierpnia spadłam 5 kg z moich normalnych, przedciążowych 59 kg. I ta zmiana była widoczna. Jem podobnie jak Argentynki – monotonnie lecz kalorycznie. U mnie na wahania wagi miały też wpływ szaleństwa tarczycy. Z przedciążowej niedoczynności skoczyłam do nadczynności.

    Owulacjo wróć! Zaczynam się czuć… jałowa. Tak, to najlepsze określenie.

    • Odpowiedz Maj 9, 2016

      Asia

      Mogłabym napisać dokładnie to samo Łącznie z wartościami wagi ! Owulacjo wróć !

      • Odpowiedz Maj 13, 2016

        zok

        Haha! Jakoś podniosła mnie na duchu świadomość, że nie jestem sama 🙂

  • Odpowiedz Maj 9, 2016

    Lidia

    Dziękuję za ten artykuł. Jest bardzo ważny dla wielu mam karmiących. W duchu śmieję się, że jestem niesamowicie dobrze odżywiona, bo płodność wróciła mi tuż po połogu, przy wyłącznym karmieniu piersią, gdy dziecko na niej dosłownie wisiało 😉
    Pozdrawiam!

    • Odpowiedz Lipiec 6, 2016

      Angie

      Haha! U mnie dokładnie tak samo! Już podczas pierwszej wizyty lekarz uświadomił mnie, że owulacja ruszyła i pęcherzyki są dojrzałe, choć nadal jakiś czas bez okresu 🙂
      A już w 6. m-cu mocno intensywnej laktacji… 😀 czekamy na drugie 😀

  • Odpowiedz Maj 9, 2016

    aprilla

    Mój syn skonczy w maju rok i nie mam jeszcze okresu. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko jest OK i robię co jakiś czas test 😉 Karmiłam wyłącznie piersią przez 6 mcy. Jak miał 7mcy wróciłam do pracy i karmię popołudniu i w nocy. Po pierwszej ciąży okres wrócił po 9 mcach. Także… różnie bywa 🙂

  • Odpowiedz Maj 9, 2016

    Majka

    Ja miesiaczkę dostałam już 11 tygodni po porodzie mimo wyłącznego karmienia piersią często i długo, bo córka smoczka nie toleruje…

  • Hmm, w drugą ciążę zaszłam już po pięciu miesiącach po porodzie, a Ulę karmiłam tylko piersią i to często, szczególnie w nocy. W trzecią ciążę zaszłam, gdy Wojtek miał niecały rok i wciąż był karmiony piersią, choć wiadomo dietę już miał rozszerzoną. Z moich doświadczeń wynika jedynie to, że kp nie jest środkiem antykoncepcyjnym, ale też w żadnej mierze nie przeszkadza maluchowi rozwijającemu się w brzuchu, a tak próbowała mi wmówić jedna pani ginekolog z IMiD.

  • Odpowiedz Maj 10, 2016

    Jo

    Moja ciotka urodziła jedno dziecko w styczniu, a drugie w październiku tego samego roku. 😀

  • Odpowiedz Maj 10, 2016

    ala

    Wielkie dzięki za ten artykuł! Moja córcia skończyła 8 m-cy, cycuś głównym posiłkiem i okresu brak:) Nie planujemy w najbliższym czasie potomstwa, lecz muszę się przyznać, że niedawno pochłonął nas szał miłości i gdyby owulacja znienacka wróciła, mogliśmy liczyć na maleńką niespodziankę;)

    Wydrukowałam wszystko dla teściowej, która uważa, że jest jakimś nadprzyrodzonym zjawiskiem, gdyż poczęła 3 dzieci rok po roku, przy czym od narodzin pierwszego do ostatniego karmiła piersią bez przerwy (no może na czas samych porodów przestawała na kilka godzin;)

  • Odpowiedz Maj 10, 2016

    Mama Ewci

    Hurra! Artykuł Danki! I w dodatku temat, który mnie interesuje. 🙂 co do wspominanego wczesniej artykulu “z efektem Wow”, rowniez go czytałam. Jak zapewne wiele osób, tyle tylko, że dotarłam do niego później, niż był publikowany. 😉

    Odnosząc się do tego artykułu: ja mam 8.5 miesięczną “cycuszkę” w domu i libido mi spadło. Menstruacji brak, co akurat mnie cieszy (zawsze przechodziłam miesiączki boleśnie). A przy wszelkich miłosnych uniesieniach mojej córce włącza się czujnik i się budzi, więc na rodzeństwo na razie nie ma szans. 😛

  • Odpowiedz Maj 13, 2016

    Matka Poli

    Hmmm, ja jestem fantastycznie odżywiona. Waga nadal 6 kg na plus i nadal bez owulacji (11 miesiąc kp). Tak tylko wtrącę poglądowo. Fajny artykuł. Wielu kobietom się przyda.

  • Odpowiedz Maj 13, 2016

    Mamamuffin

    Fakt, karmienie piersią nie może być jedynym pewnikiem zajścia/nie zajścia w ciążę. Ważna też jest obserwacja własnego organizmu i zwiastunów owulacji. Osobiście jestem przekonana o skuteczności takich naturalnych metod. Chociaż moim zdaniem jest to bardzo trudne i wymaga niesamowitej wprawy. I wydaje mi się, że łatwo w tej dziedzinie coś nadinterpretować, zwłaszcza gdy nie chce się zajść w ciążę…

  • Odpowiedz Maj 19, 2016

    Natalia

    Hej Danka, cieszę się bardzo, że jeszcze piszesz na bloga 😉 Jako małe uzupełnienie artykułu, chciałabym zwrócić uwagę na rolę witaminy E w przywracaniu płodności. Polecam w tym temacie książkę A.W. Saula. Także zamiast mięs z grilla, może raczej olej z kiełków pszenicy?

  • Odpowiedz Maj 23, 2016

    Michalina

    Karmię półtora roku, okresu brak. O płodność nie mam się co martwić, bo libido właściwie nie istnieje…

  • Odpowiedz Maj 25, 2016

    Marysia

    Bardzo ciekawe! Swoją drogą intersujące, że okres wrócił mi po 13 miesiącach i zbiegło się to z moim fizycznym i psychicznym poczuciem, gdy córa skonczyla rok, że jest mi o wieeele łatwiej. Czyli organizm natychmiast zareagował na poprawę warunków ?

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2016

    Małgorzata

    potwierdzam, karmiłam tylko piersia srednio co 2 godziny bo ssak tak sie wydzierał i dzien i noc że tylko mleczko uspokaja, skrajnie wyczerpana, ważąca 50kg przy wzroscie 177, 4 miesiace po porodzie wrocil okres…och naturo przecież ja nie mam siły! w 8 miesiącu po porodzie jestem w kolejnej ciąży pomimo iż ssak ssie w dalszym ciagu dniem i nocą..

  • Odpowiedz Październik 5, 2016

    NoRkA

    Karmienia piersią nigdy nie traktowałam jako metody antykoncepcyjnej. Pierwszego syna karmiłam tylko i wyłącznie piersią przez 7 miesięcy. Okres wrócił po miesiącu od porodu – byłam bardzo zaskoczona. Chcieliśmy mieć z mężem szybko drugie dziecko – w 4 miesiącu karmienia zaszłam w ciążę z moim drugim synkiem. Mały ma teraz 4 miesiące, a miesiączka wróciła 2 miesiące po porodzie.

  • Odpowiedz Listopad 30, 2016

    GANNA

    Karmię ósmy miesiąc, miesiączki brak, choć rozszerzam już dietę, a mały śpi prawie całą noc, więc przerwy między karmieniami są już nieco dłuższe. Odżywiam się dobrze, nie chudnę, więc bilans jest chyba na plusie. Ale libido zerowe i to mnie bardziej martwi niż brak okresu. Czy na ten temat są jakieś badania naukowe?

  • Odpowiedz Grudzień 28, 2016

    Alicja

    Ganna ja też miałam ten problem, a okazało się że dobra dieta nie wystarcza i musiałam wspomóc się suplementami, żeby wszystko się unormowało. Lekarz polecił mi Pregnę Plus – szybko zadziałało, poczułam się lepiej i organizm się w końcu też unormował 😉

  • Odpowiedz Marzec 27, 2017

    Kasia

    O co chodzi z tym smoczkiem? Moje dziecko ma ogromną potrzebę ssania. Ciągle wisi na piersi. Żeby wyjść do toalety lub zrobić sobie herbatę, czasem podaję jej smoczek. Także do usypiania. Nigdy nie podaję smoczka, żeby opóźnić karmienie – daję go wyłącznie wtedy, gdy jest najedzona i nie chce już piersi, natomiast potrzeba ssania nie pozwala jej się uspokoić. W jaki sposób to może wpłynąć na moją płodność, skoro dziecko karmię praktycznie co godzinę w dzień i co 2-3 godziny w nocy?

  • Odpowiedz Kwiecień 3, 2017

    Magda

    Ten artykuł nie porusza jednego ważnego przypadku. Można mieć owulację i nie zajść w ciążę. Powód – zmiany w gospodarce hormonalnej z powodu kp. To, że można zajść w ciążę karmiąc nie oznacza, że każdej się to uda. Nie ma co się oszukiwać.

  • Odpowiedz Kwiecień 10, 2017

    Kalusia

    Ciekawy artykuł. Stosowałam LAM, a mimo to zaszłam w ciążę, gdy synek miał 6 miesięcy. Nawet tyłozgięcie macicy, zwichnięta kość ogonowa po porodzie i torbiele na jajnikach nie miały znaczenia – jakimś cudem się po prostu udało:) teraz mamy dwójkę kochanych szkrabów, ale póki co trzeciego nie planujemy, choć wiemy, że wszystko zdarzyć się może:) Tym bardziej, że okres i płodność (usg-monitoring cyklu) powróciły już w 5 tygodniu po porodzie.

  • Odpowiedz Lipiec 3, 2017

    Celestynka

    A ja karmię syna 26 miesięcy i nie mogę zajść w ciążę:( już mnie to stresuje trochę i dołuje…

    • Odpowiedz Sierpień 31, 2017

      Iskra

      Ja karmię 18 mcy i okresu brak ale owulacja jest

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2017

    Minimi

    Dziękuję za ten wpis i jego optymistyczne zakończenie. Właśnie jestem po wizycie u endokrynologa, który powiedział że jak chce zajść w drugą ciąże to powinnam już odstawić synka od piersi. Przez 9mcy już ponoć i tak dostał z moim mlekiem wszystko co potrzeba i wystarczy. A to, że WHO zaleca karmić do 2 lat i dluzej to już nie wiadomo co wymyślają. Strasznie smutno mi sie zrobiło, bo chcę karmić synka i chciałabym drugie dziecko. Miło przeczytać, że jest możliwe jedno i drugie 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2017

    nuna

    Teraz rozumiem, dlaczego po pierwszym porodzie miesiaczka wrocila mi po 8 tygodniach… Do tej pory winilam tesciowa, ktora naciskala, by dopajac corke herbatka z kopru, bo mala miewala kolki. Bylam w szoku, bo na cycku praktycznie ciagle wisiala, smoczka nie ssala, a okres wrocil. Myslalam, ze przez ta glupia herbatke raz dziennie! Teraz zrozumialam, ze winna jest… tesciowa, a co! Ale nie przez herbatke, tylko przez dokarmianie mnie wszelkim miesiwem, makaronami z warzywami itp,itd, bo ciaza i porod mnie wykonczyly i musze odzyskac sily… a i robila wszystkiego za mnie, zeby mnie oszczedzac. No i zalatwila mi owulacje, a tak chcialam jeszcze odpoczac od miesiaczki! Corke karmilam do 2 urodzin, zaraz po odstawieniu zaszlismy w ciaze planowana. Uwazalismy wczesniej, bo libido bylo…
    Teraz jestem 9,5 miesiaca po kolejnym porodzie, synek juz stale pokarmy je i pije cyca czesto, ale nadal nie mam owulacji, bo… nie mieszkam z tesciowa :p Z dwojka malych dzieci – nikt mi nie pomaga, nikt mi nie gotuje – wieczne zmeczenie, to i organizm zatrzymal mozliwosci reprodukcyjne! Uwazac trzeba, ale i tak rzadko, bo libido praktycznie zerowe…
    Natura to sprytnie wymyslila…

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Matka

    Przy pierwszym dziecku okres wrócił mi miesiąc po odstawieniu od piersi tj. jak mala miala rok i zaraz w pierwszym cyklu zaszłam w ciążę. Wcześniej tez wspolzylismy bez zabezpieczenia. Teraz drugie dziecko ma już rok ale karmię je dużo częściej i w dzień i w nocy niż pierwsze, smoczka nie używa. Czy w takim wypadku jest prawdopodobieństwo zajścia w ciążę?

Leave a Reply