Matka zawsze wygląda źle

Matka zaczyna wyglądać źle jeszcze w ciąży, kiedy to zwykle nie spełnia oczekiwań postronnych co do rozmiaru jej osobistego brzucha.

„Ty na pewno w ciąży jesteś? W ogóle brzucha nie widać, zacznij dbać o siebie, bo jeszcze dziecku krzywdę zrobisz!” – padło w stronę niejednej posiadaczki brzucha niespełniającego kryteriów wymiarowych sąsiadki spod piątki, która za punkt honoru obrała sobie wpędzenie nieszczęsnej ciężarnej w paranoję pod tytułem „czy moje dziecko jest za małe?!”.

„Jesteś pewna, że to nie bliźniaki?” – pyta z kolei wielce zafrasowany wujek Edmund nie zważając zupełnie na to, że sam jest w przewlekłej, sześćdziesięcioośmiomiesięcznej, bliźniaczej ciąży spożywczej. „Może lekarz pomylił datę, bo jesteś już taaaaka duża, niemożliwie, że to dopiero 7 miesiąc” – wtóruje wujkowi kolejny światowy ekspert od jednych prawilnych wymiarów ciążowego brzucha.

Jeśli zna się jakąś ciężarną to koniecznie trzeba się też pokusić o zapytanie jej „a ile przytyłaś”, a po uzyskaniu odpowiedzi szybciochem przeszukać archiwa mózgownicy i poinformować nieszczęśnicę, że zna się kogoś kto przytył mniej (lub więcej). Nie ma w tym oczywiście nic dziwnego, ja też zawsze gdy się z kimś spotykam to rozmowę rozpoczynam od pytania o to jak bardzo przybrał na wadze po tłustym czwartku i czy stolec był. Bo niby na jakie inne tematy można z ludźmi rozmawiać? Nic ciekawszego mi do głowy nie przychodzi…

Warto też pokusić się o skomentowanie stylu prezentowanego przez ciężarną. Przy czym tu trzeba się zdecydować do którego obozu się zaliczamy – możemy bowiem reagować wzburzeniem na widok ciężarnej w luźnych spodniach i bluzie po-mężu-trzy-razy-większym i bezlitośnie wytknąć niewieście, że ciąża to nie jest powód by przestać o siebie dbać, że nie można tak chadzać po ulicach i niczym strach na wróble odstraszać inne, „zadbane” kobiety od macierzyństwa i w ogóle wziąć się w garść niewiasta powinna, wyeksponować ten brzuszek, wszak to kwintesencja kobiecości, a nie powód do wstydu, to co się chowa za luźną bluzą.

Alternatywnie możemy zapisać się do obozu, którego delikatne uczucia chowają się w najodleglejszym kąciku duszy na widok pępka za którym mniej lub bardziej majestatycznie czai się brzuch – no bo jak można się tak eksponować i jeszcze ten pępek wystający – fuj – przecież to jest obrzydliwe, przyzwoici ludzie nie muszą na to patrzeć, w końcu taki ładny dres o fasonie namiotu można dziś w każdym markecie nabyć i schować to brzuszysko coby się w oczy ludziom nie rzucało – brzuch ciążowy nie jest przecież za ciekawym widokiem i należy go maskować do krwi ostatniej kropli z żył!

Ciąża znajomej jest też jedynym w życiu momentem w którym można jej prosto z mostu powiedzieć, że wygląda szkaradnie waląc jej z uśmiechem i między oczy „znacie już płeć, bo wyglądasz na dziewczynkę?” – wszak mądrość ludowa mówi, że dziewczynka zabiera matce urodę, a nie ma nic przyjemniejszego niż powiedzenie kobiecie, która jest spuchnięta, zmęczona, obolała i zalana hormonami, że zbrzydła.

Jak już matula dziecię powije to też nie należy jej oszczędzać i niezwłocznie poinformować, że brzuszek się jej jeszcze nie wchłonął, bo wiadomo, że razem z dzieckiem kobieta rodzi mózg i w związku z tym nie dysponuje potencjałem umysłowym, pozwalającym jej na samodzielną ocenę wielkości własnego brzucha. Warto też dodać, że wygląda na zmęczoną i/lub niewyspaną, bo wszak to zdecydowanie grzeczniej niż powiedzieć jej wprost, że wygląda jak pachruść pospolity, a w kategorii świeżość wygrywa z nią nawet bezzębny król żuli miłościwie nam panujący pod osiedlową budką z piwem.

Potrzeba komentowania ciała i wyglądu matek – tych przyszłych i tych już doświadczonych w macierzyństwie jest bardzo powszechna. Zaczynasz być matką – Twój brzuch, a potem i reszta ciała stają się własnością publiczną. Każdy uzurpuje sobie prawo do wyrażenia swojej opinii o jego wielkości, dotknięcia (!), pogłaskania, porównania z innymi. Potem też nie jest lepiej – wiele osób pasjonuje się tym jak szybko wracasz do wagi sprzed ciąży, w co się ubierasz, a w co nie. Tracisz kilogramy za szybko, za wolno. Ubierasz się za elegancko, za sportowo, za młodzieżowo, za dojrzale, za nudno, za frywolnie jak na matkę. Zresztą nie ważne jak, bo i tak znajdzie się ktoś kto uzna, że źle.

Czasem mi się na te wszystkie komentarze żalicie. Problem w tym, że niektórzy ludzie tak po prostu mają – najwyraźniej wewnętrzny głos każe im nasz matczyny wygląd skomentować, bo w przeciwnym razie im żyłka pęknie – nie zmienimy tego. Dlatego, mimo że jedna z was poprosiła mnie o zaapelowanie do ludu by nie dręczył ciężarnych i świeżo upieczonych matek swoimi mało subtelnymi komentarzami na temat ich wyglądu, nie zrobię tego. Zamiast tego zaapeluję do was drogie kobiety byście wyrobiły w sobie nawyk puszczania tego wszystkiego mimo uszu. I nawet nie chodzi w tym wszystkim o was, tylko o wasze dzieci. One nas nieustannie obserwują i jeśli zauważą, że niezbyt taktowny komentarz przewlekle ciężarnego wuja Edmunda czy tam innej sąsiadki spod piątki wytrąca nas z równowagi albo peszy, to myślę, że trudniej im będzie nie przejmować się głupimi komentarzami na swój temat, których w wieku nastoletnim w czasach mediów społecznościowych przyjdzie im się jeszcze nasłuchać.

Tak już bowiem niestety mamy, że nawet jeśli w naszym kierunku padnie 10 pochwał, 6 komentarzy neutralnych i jeden niemiły to i tak do serca weźmiemy sobie najbardziej ten negatywny – myślę, że warto nauczyć dzieciaki, że sztuka polega na tym by go przyjąć i się nie zadręczać. A kto jeśli nie my ma ich nauczyć tego, że dobrego samopoczucia we własnej skórze nie można uzależniać od komentarzy postronnych?

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3). Żona Wirgiliusza. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

29 komentarzy

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    basiaho

    My thoughts exactly, ze tak powiem po angielsku.
    Oprócz tego można samemu nie brać udziału w tym społecznym festiwalu wymieniania uwag o wyglądzie matek i jakby co uświadamiać wujkow i sąsiadki, ze to fajne nie jest 🙂

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Kasiabob

    Słowo dnia – pachruść 😁

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Ewelina

    Kurczę,ja naprawdę mam szczęście, bo nie mam w pamięci negatywnych komentarzy. Nie przeszkadzały mi nigdy uwagi na temat wyglądu. Większość była z resztą pozytywna. Biedne te matki, które się zadreczają opiniami postronnych…

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    if

    Ze dwa tygodnie przed porodem podjechałam do pracy coś załatwić (byłam na zwolnieniu). Spotkała mnie tam znajoma, taka z tych, co koniecznie musi zmierzyć człeka od stóp do głów i następnie wydać werdykt. Tak więc taksuje mnie wzrokiem, po czym z autentycznym zdziwieniem z domieszką oburzenia mów, wręcz krzyczy: Ależ ty dobrze wyglądasz!
    Tak więc nawet dobry wygląd nie jest gwarantem braku komentarza 😉

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Iwona

    Tak myślę sobie, że na logikę to fajny apel. Ale ze względu na buzujące w ciężarnej a potem w już-nie-ciężarnej kobiecie hormony to dość trudny orzech do zgryzienia. No bo ona może by i chciała się nie przejmować. Ale jak, skoro pod czachą dymi. …

    • Odpowiedz Marzec 29, 2017

      Kejt

      Zgadzam się. I apeluję o zamieszczenie top 10 ciętych ripost na tego typu komsie.

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Norencja

    Puszczanie mimo uszu to niejako przyzwolenie na takie chamskie komentarze. Akurat ja nie jestem z tych, co nadstawiają drugi policzek – mówię wprost, że takie uwagi są nie na miejscu. I do tego zachęcam inne matki, bo inaczej nic się nie zmieni i nadal ludzie będą po nas jeździć jak po łysej kobyle.

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Paulina_G

    A ja pamiętam jak w pierwszej ciąży miałam małowodzie i co rusz słyszałam że mam taki malutki brzuszek i w ogóle jak się muszę cieszyć. I już naprawdę tłumaczenie każdemu dlaczego się nie cieszę było naprawdę męczące.
    Teraz sama się pilnuje i albo mówię mamą że wyglądają ślicznie albo nie mówię nic;)

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Lucy

    Moja przyjaciółka na każdym spotkaniu mówi “nie obraz się ale w ciąży byłaś po prostu gruba” albo “nie obraz się ale tobie ciąża nie służyła” ;D

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Dominika

    W siódmym miesiącu ciąży usłyszałam od nieznajomego pana: “Pani to w orkiestrze gra?”. Na mój zdziwiony wzrok odpowiedział: “Noo, bo bęben taki pokaźny”. On był niezwykle dumny, że taki żart mu się udał, a mnie zatkało wtedy, spłonęłam ze wstydu i szybko odeszłam… Później oczywiście plułam sobie w brodę, że mogłam coś takiego wypalić żeby mu w pięty poszło, ale wiadomka w jakim tempie mózgownica ciężarnej pracuje.

    To fakt, czasem w takich sytuacjach słów brak i można tylko puścić mimo uszu. Zwracanie uwagi? Hmm..nie wiem. Na niektórych podziała, ale ludzie jak ludzie mogą pociągnąć temat i zacząć wytyki pod adresem kondycji naszego układu nerwowego w ciąży. I tak można w nieskończoność.

    Chyba tylko luz i cięte riposty ratują nas ode złego 😉

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Michalinowa matka

    Uwielbiam Cię (czytac) 🙂 oczywiście prawda cała w każdym Twym słowie. Uśmiałam się, wybudzając właśnie uśpiony powód mojego niewyjściowgo wyglądu. Moj ulubiony komentarz otrzymany po porodzie : ” Jaka ona ładna! Zupełnie do Ciebie nie podobna!” 🙂 bawi mnie do dzisiaj 😉

  • Odpowiedz Marzec 29, 2017

    Ana

    Największa jazda i tak zaczyna się dopiero po porodzie, a mianowicie ciotki, teściowe, szwagierki dobra rada…”Może jej zimno? Pewnie płacze z głodu. Dlaczego nie kąpiecie codziennie? Powinna spać w swoim łóżeczku! Nie noś, nie bujaj bo przyzwyczaisz!….”
    MASAKRA

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Joanna

    Co do wyglądu to mnie komentarze nigdy nie dotykały…. Ale czego nie znoszę to dotykania mojego brzucha…. I to nawet przez moją mamę własną! Nie mówiąc o obcych…. znajomej kiedyś powiedzialam wprost, że nie nie lubię jak mnie ktoś po brzuchu dotyka i czy ona lubi…. bardzo się obruszyła. W trzeciej ciąży dalej tak mam – na szczęście rodzina i znajomi już zrozumieli…. Ewentualnie mąż może brzucha dotknąć czasem(!) Jak mam fazę…No i dzieci… Ale to i tak muszę się pilnować żeby nie odskakiwać gwałtownie…

    • Odpowiedz Kwiecień 1, 2017

      Pam

      Ooo, mam podobnie. Tez w trzeciej ciazy (wlasciwie to juz powinno byc po porodzie ale lokatorce się nie spieszy). To takie urocze i dobre ze dzieci chca nawiazac kontakt z siostra w brzuchu, a ja musze sie pilnowac, tak jak piszesz, zeby nie odskakiwac jak oparzona… po chwili czulosci i tak odwracam ich uwage czyms innym bo na dluzsze seanse tulenia brzucha po prostu nie mam ochoty i juz.

      • Odpowiedz Kwiecień 2, 2017

        Joanna

        O! To nie tylko ja tak mam…😉 Moje małe też już powinno wyłazić ale coś jeszcze się nie spieszy…. Też dzieciaki tukan i czym prędzej proponuję czytanie, rysowanie, etc… Trochę mi nawet ich żal czasem, ale co robić….

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Agnieszka

    Taaa… mój tata w szpitalu 1 dzień po narodzinach mojego syna przy moich koleżankach zapytał się mnie “żartem” czy ja już urodziłam na pewno, bo brzuch mam dalej wielki… Płakałam 3 dni.

    • Odpowiedz Maj 16, 2017

      Lena

      Oooo to to. Żart w stylu mojego teścia. Kilka dni po porodzie zapytał mnie czy nie chowam tam jeszcze jednego wnuka. Zrobiło mi niezwykle “miło” jak reszta rodziny jak na komendę spojrzała w stronę brzucha. I co zrobisz? Nic nie zrobisz.

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Dorota

    A mnie się marzy, żeby dystans do swojego wyglądu oraz komentarzy bliskich i dalszych mi osób zachować na dłużej, nie tylko na okresy cudownej przecież ciąży i jeszcze piękniejszego, wczesnego macierzyństwa 😊

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Sylwia

    A ja bym zaapelowała do MAM głównie – nigdy nie powiedział mi nic złego żaden mężczyzna. Natomiast kobieta – prawie KAŻDA ma coś do skrytykowania od samego początku ciąży. Że pracujesz/nie pracujesz, że ćwiczysz/nie ćwiczysz, że jesz za mało/obżerasz się, potem że nie tak wyglądasz, nie tak rodziłaś, nie tak karmisz. A ugryźcie się wszystkie w … nos! Dziecko mam szczęśliwe, męża szczęśliwego i ja szczęśliwa. Moja wizja świata przewiduje mnie taką właśnie i już.

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Roza

    Ja usłyszałam, że jestem zbyt chuda = jem NIC (w nawiasie –> chude mleko daję), poza tym (tu cytat) widać po mojej skórze (????!!!) że piję za mało wody i każdy trener fitness by mi to powiedział po jednym (prawda) spojrzeniu :p

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Agaga

    Eh niestety większość kobiet nie jest na tyle pewna siebie, żeby puszczać mimo uszu uwagi i zazwyczaj większości zależy na opinii otoczenia 😕 Szkoda wielka szkoda Ja należę do osób, którym hmmm osoby mnie znające zwyczajnie obawiają się walnąć uwagę z banku legend miejskich i zabobonów, bo moja odpowiedź prędzej obnaży ciemnogrodzkie poglądy rozmówcy😜😜😜 na tle argumentów naukowo potwierdzonych 😀 Tu warto tez cały czas poszerzać wiedzę i opierać sie na wartościowych sprawdzonych źródłach 😜😜😜

  • Odpowiedz Kwiecień 2, 2017

    bemummy

    dzień po porodzie, poszłam do sali odwiedzin zobaczyć się z mężem, patrzę a tam tata mój kochany, patrzy na mnie i pyta ” ten brzuch masz większy niż po pierwszym porodzie, ale to chyba się wchłonie jakoś…” wracam do domu a tam mamusia” a Ty nadal w ciąży?”, siostra przyjechała w odwiedziny (jej droga familia wmawiała ze ma za mały brzuch w ciąży) ” a Ty w kolejnej ciąży jesteś? ” , kolega tydzień później to samo pytanie. Mama po 3miesiacach, ” ale wiesz ze juz możesz brzuszki ćwiczyć?”. Dodam ze mnie natura oszczędziła i brzuch calkiem spoko po porodzie miałam. Pamiętam to ekspresowe obkurczanie macicy, przez dobę po porodzie miałam takie skurcze, ze się zastanawiałam czy drugiego dziecka nie rodzę. Bylo mi przykro słysząc te słowa.

  • Odpowiedz Kwiecień 4, 2017

    Monika

    Ej a nie macie tak, że tylko taki a nie inny styl macierzyński jest dobry? Bo mnie się nóż w kieszeni otwiera, jak widzę matki, które naczytały się bzdur o tym, że Evian to jedyna woda, jaką można dziecku dać (bo sodu ma niby mniej niż inne). I jak widzę matki z dziećmi w wisiadłach z nogami zwieszonymi po kolana rodzicielki. I nie mówię nic ale sobie myślę okropności o tym, jakie one nieoczytane (albo oczytane inaczej), bo przecież to wszystko w internecie można znaleźć i sobie właściwą (czyli taką jak moja) opinię wyrobić.

    Każdy ma swoje zdanie na każdy temat i każdy uważa, że takie zdanie jest jedyne właściwe. O brzuchach i nabytych kilogramach może nie powinno się dyskutować, ale jeśli gawiedź tak się męczy w milczeniu jak ja się męczę na widok matek, które najwyraźniej nie są takie ogarnięte jak jej wysokość ja, to rozumiem, że muszą się wygadać!
    🙂

    • Odpowiedz Kwiecień 5, 2017

      Alicja

      Wiesz co, chyba tak nie mam. Ja generalnie dopóki dziecku nie dzieje się ewidentna krzywda (a jak widzę matkę z wisiadłem to sobie myślę, że może ona wie że to kiepskie, ale je ma i używa tylko raz na 6 miesięcy w stanach najwyższej konieczności?). Drażni mnie jedynie gdy ludzie podważają coś co udowodniła nauka i wrzucają mi w ramach kontrargumentu spiskowe filmiki z YT, ale dla mnie to zupełnie inna sprawa i po prostu początek dyskusji, ale nie, nie męczą mnie nieogarnięte matki, bom sama jedną z nich 😉

  • Odpowiedz Kwiecień 7, 2017

    Michalina

    Mnie najbardziej dziwi jak w czasie ciąży wszystkich interesuje fizjologia ciężarnej. Pytania w stylu “to pewnie ciągle siusiasz?” są na porządku dziennym. Mnie to niespecjalnie drażniło, raczej ciekawiło, ale cięta riposta “a stolec był?” jak najbardziej na miejscu 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 11, 2017

    Mynta

    Piękne podsumowanie:) niestety, niektórym wydaje się też, że mogą bezceremonialnie komentować wygląd dzieci. Pierwsze: ja – z jednodniowym dzieckiem w łóżku szpitalnym. Szwagierka (wówczas bezdzietna, więc wybaczam:P) na widok mojej najpiękniejszej na świecie córeczki: ale brzydka! Drugie, zasłyszane: Ta jej Karolinka to jest śliczna dziewczynka, ale ta jej młodsza ma chyba Downa (przyp.aut.: nie ma!).

  • Odpowiedz Maj 11, 2017

    Pani W

    U mnie najbardziej popularne:
    – A który to miesiąc?
    – Siódmy (przykładowo)
    – Oooo i taki duży ten brzuszek?
    – Tak… to bliźniaki
    – Aaaa… nie no to mały jak na bliźniaki…

  • Odpowiedz Czerwiec 29, 2017

    marimosa

    Dziś nawet zaskoczył mnie mój 5 letni sąsiad. Spytał mnie:
    “A co ty masz taki gruby brzuch, masz tam dzidziusia?”

    Urocze prawda 😉

    (26tc)

  • Odpowiedz Lipiec 22, 2017

    Alicja W (krainie czarów)

    Mi też było przykro gdy 3 tygodnie po porodzie ciotka (starsza zaledwie o 15 lat) powiedziała patrząc na mój brzuch: “Nooo… teraz to Ty już taka szczupła nie jesteś!”. Należę/należałam do raczej szczupłych osób, pierwsze dziecko urodziłam po 30-tce, przytyłam w ciąży 13 kg, z czego 7 kg zniknęło po samym porodzie, więc sama ze sobą może nie czuła bym się tak źle. Ale czuję się – odkąd minęło magiczne 6 tygodni połogu teściowa co chwilę nagabuje mnie, żeby ćwiczyć, robić brzuszki i ogólnie “coś ze sobą robić”. A ja marzę o przespaniu chociaż dwóch godzin… Gdy córeczka śpi to ja też padam jak kamień, przykro mi ale narazie nie w głowie mi siłownia tylko sen, nie jestem Lewandowską…!

Leave a Reply