Gdy rozdziela się matkę i dziecko…

Pamiętasz te pierwsze chwile po porodzie? Twoje ciało wiedziało, że właśnie wszystko się zmieniło i zostałaś matką. Każda jego część, choć zmęczona i być może nawet przerażona była od tej chwili zaprogramowana na opiekę nad dzieckiem. Te kilka dni spędzonych razem w szpitalu. To przebieranie nogami by w końcu z niego wyjść i być razem, w domu.

A teraz wyobraź sobie, że macie tylko te 2-3 dni w szpitalu by pobyć razem. I że masz pełną świadomość tego, że gdy tylko opuścisz jego mury – Twoje dziecko zostanie zabrane do placówki opiekuńczej, a Ty będziesz mogła je tylko odwiedzać. Od czasu do czasu. O ile w ogóle.

I to nie dlatego, że byłaś złą matką. Nie dlatego, że nie dbałaś o dziecko i się nie starałaś. Nie. Tobie nie dano nawet najmniejszych szans na to byś mogła się wykazać. Rozdzielono was, bo takie jest prawo.

Dziury w systemie sprawiły, że odebrano Ci możliwość bycia z dzieckiem, a dziecku możliwość bycia z matką. Tak po prostu – zabrano je i umieszczono gdzieś tam. Bez mamy. Bez osoby, której bicia serca słuchało przez 9 miesięcy. Tylko ze zmieniającymi się opiekunami.

Brzmi nieprawdopodobnie?

A jednak się dzieje – tu w Polsce, w środku Europy w XXI wieku.

Wystarczy, że matka jest niepełnoletnia i jest podopieczną placówki resocjalizacyjnej. Och wiem, że teraz się skrzywiliście, bo jak wykrzesać z siebie współczucie dla nastolatki z takiej placówki? Czemu ma to nas to w ogóle obchodzić? Chyba wiedziała jak się w ciąże zachodzi, nie? To po co zachodziła?

Ale wiecie co? Ta dziewczyna to dziecko. Dziecko, które zawiedli najbliżsi. Dziecko, które zawiódł system nie interweniując w odpowiednim czasie. Dziecko, które zawiedliśmy my – my wszyscy – społeczeństwo, bo wolimy udawać, że go nie ma, nie słyszeć, nie widzieć, nie wtrącać się. Dawno nic mną tak nie wstrząsnęło jak książka Dziewczęta z poprawczaka w której znalazły się historie życia podopiecznych fundacji Po Drugie. Historie pełne zaniedbywania, przemocy, traum. Ot choćby takich jak ta pojawiająca się w historii Blanki…

(uwaga – dla niektórych poniższy zaznaczony kursywą fragment może być drastyczny)

„Jak miała chyba cztery, może pięć lat, dostała psa. Przyniósł go jej jeden z tych wujków, którzy często przychodzili do ich mieszkania, żeby się napić. Ten pies to był zwykły kundel, ale podobny do wilczura. Blanka dała mu na imię Brutus i bardzo go kochała. To była jedyna istota, która była jej naprawdę oddana. Dbała o niego i zawsze mówiła mu o swoich tajemnicach. Mówiła, że chciałaby, żeby rodzice nie pili.

Któregoś dnia ojciec wrócił po wypłacie. Łapał czasem drobne prace przy remontach i jak dostał pieniądze od razu kupował wódkę. Tamtego dnia musiał sporo wypić, bo jak wrócił do domu, był wyjątkowo wściekły. Wykrzykiwał, że wszystkich pozabija, że ma dość mieszkania w burdelu i syfie. Zaczął rzucać meblami. Połamał stół i pozwalał wszystko z blatu w kuchni. Potem chciał uderzyć Blankę, ale Brutus rzucił się na niego. Wtedy ojciec złapał nóż i przeciął mu łapę. Głęboko. Krew lała się po podłodze, a pies zaczął tracić przytomność. Blanka płakała i błagała, żeby ojciec zabrał zwierzę do weterynarza, że trzeba coś zrobić. Ale nie. Ojciec kazał jej iść spać i obiecał, że jak rano się obudzi Brutus będzie już zdrowy. Rano pies leżał martwy na swoim miejscu. Przy materacu na którym spała Blanka. Obok niej…”

fragment książki Dziewczęta z poprawczaka Agnieszki Sikory

Przypadków, w których podopieczna placówki resocjalizacyjnej zachodzi w ciążę jest mniej więcej 100 rocznie. Dużo to czy nie – w skali kraju ilość znikoma, więc mało kto wie jak sytuacja wygląda. Bardzo poruszyło mnie jednak to czemu one w ogóle w tę ciążę zachodzą. Bo jasne czasem wynika to z niewiedzy („za pierwszym razem się nie da zajść w ciążę”), braku dostępu do antykoncepcji przy jednoczesnym ultimatum chłopaka „że ma mu udowodnić miłość”, ale często zachodzą w nią zupełnie świadomie, bo… chcą by w ich życiu pojawił się ktoś kto w końcu je będzie kochał…

Niedojrzałe? Owszem.

Zrozumiałe w ich sytuacji? Owszem.

Te dziewczyny zasługują na szansę i to nie drugą, a pierwszą. Pierwszą, bo do tej pory nikt im szans nie dawał – były skazane na życie na marginesie społeczeństwa od dnia w którym się narodziły. Dlatego nie chcemy pozwolić na to by ten cykl się powtórzył – by dzieciństwo kolejnego małego człowieka zostało zaburzone – tym razem przez spowodowane li tylko lukami w systemie, oddzielenie go od mamy i umieszczenie w placówce opiekuńczej lub rodzinie zastępczej na klika czy kilkanaście miesięcy – do czasu aż jego mama nie osiągnie pełnoletności.

Dlatego razem z fundacją Po Drugie, Sylwią Chutnik, firmą Bandi Cosmetics i kilkoma innymi blogerkami – chcemy zbudować dla takich dziewczyn i ich dzieciaków dom treningowy. Dom w którym będą mogli być razem. Dom w którym pod bardzo czujnym (i czułym!) okiem pedagogów i opiekunów nauczą się samodzielności i otrzymają pełne wsparcie w macierzyństwie.

Dom to jednak spory koszt, a my nie chcemy niczego za darmo. Dlatego by zgromadzić potrzebne fundusze piszemy… książkę pod kierunkiem Sylwii Chutnik, której jak sądzę nikomu nie trzeba przedstawiać. My, czyli ja i 8 innych blogerek w tym m.in. Magda Mikołajczyk aka matko jedyna, którą wszyscy znają za sławetny i genialny jakby nie było filmik „weź niepierdol”, ale powinni ją znać przede wszystkim przez to jak pisze, bo pisze tak dobrze i mocno, że aż dusza boli i Janina Bak aka janinadaily, której teksty pełne fok, ptysiów, studentów, granic absurdu i nienawiści do ćwiczeń fizycznych poprawiają humor nawet po najbardziej nieprzespanej nocy. Każda z nas będzie kolejno tworzyła jeden rozdział powieści, a ostatni rozdział będzie mógł/a napisać – jeden/a z was.

Powieść będzie publikowana w odcinkach w internecie – co miesiąc jeden odcinek, a w przyszłym roku zostanie wydana w tradycyjnej papierowej formie. Jeżeli zatem chcecie przeczytać naszą książkę i jednocześnie wesprzeć projekt budowy domu dla młodych mam i ich dzieciaków – wejdźcie na stronę czytamydlamamy.org i wykupcie cegiełkę, która da wam dostęp do wszystkich pisanych przez nas rozdziałów powieści – pierwszy rozdział autorstwa samej Sylwii Chutnik jest już tam zresztą dostępny i czeka na spragnionych lektury.

Ustaliliśmy, że nie tworzymy żadnej kwoty wejścia – dostęp do książki możecie mieć już za złotówkę, bo wiemy, że są ludzie, którzy chcą pomóc, ale zwyczajnie nie są w stanie dać więcej, niemniej głęboko wierzymy, że znajdą się wśród was tacy, którzy zechcą wpłacić 10, 20, 30, 50 a może nawet 100 lub więcej złotych – pamiętajcie, że my nie czerpiemy z tego żadnego zysku – wszystkie wpłacone przez was środki wędrują prosto na konto fundacji Po Drugie i będą wykorzystane na budowę domu.

Działanie (i stworzenie) strony internetowej, ba cały pomysł, logistyka i nadzór nad projektem, zaangażowanie Sylwii Chutnik i nas – blogerek, a także wydanie i dystrybucja książki w formie papierowej są natomiast możliwe dzięki niewielkiej, polskiej, rodzinnej firmie Bandi Cosmetics, która w przeciwieństwie do wielu komercyjnych firm, które stawiają wyłącznie na sprawdzone rozwiązania, nie boi się wyzwań i brania udziału w trudnych projektach.

Wiele razy prosiliście mnie bym w końcu wydała coś swojego, deklarowali, że nieważne czego będzie dotyczyło i tak przeczytacie – ja zawsze pisałam, że chętnie, ale nie mam na to czasu. I choć czasu nadal mi nie zbywa, to dla tego projektu jestem gotowa zarywać noce, bo głęboko wierzę, że akcje w których wyciągamy pomocną dłoń do tych członków naszego społeczeństwa, których na co dzień nie zauważamy (a może nie chcemy zauważać?) są miarą kierunku w którym jako społeczeństwo zmierzamy i przysłużą się nam wszystkim.

Wyobraź sobie jak to jest kiedy zbierają Cię od mamy.

Wyobraź sobie jak to jest kiedy zabierają Ci dziecko.

Wyobraź sobie jak to wpływa na matkę, dziecko i proces resocjalizacji.

Tych którzy mają chwilę i chcą zagłębić problem odsyłam do lektury raportu fundacji Po Drugie na temat sytuacji nieletnich matek z placówek resocjalizacyjnych (klik)

Dlatego jeśli macie chęć i możliwość – zaangażujcie się proszę w projekt „czytamy dla mamy” (klik) – możecie pomóc wpłacając cegiełkę (moja już poszła!), możecie pomóc nagłośnić akcję – udostępniając ten tekst albo stronę projektu, możecie pomóc poprzez polubienie strony FB projektu (klik) – bo w ten sposób też więcej osób się o nim dowie (każdego miesiąca FB projektu będzie prowadziła blogerka, która aktualnie pracuje nad rozdziałem – moja kolej w lutym i postaram się by było interesująco), jeżeli macie firmę lub pomysł na to w jaki inny niż bezpośrednia wpłata cegiełki sposób możecie wspomóc budowę domu albo zostać ewentualnym partnerem projektu – skontaktujcie się z fundacją Po Drugie i opowiedzcie im o tym – każda pomoc, udostępnienie, polubienie na wagę złota. Dzięki!

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3), aktualnie działa głównie w charakterze inkubatora dla kolejnego małego pachruścia. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

24 komentarze

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    rz

    To takie smutne ;-(

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Berta

    Cegiełka poszla. Cel szczytny, ciężko przejść obojętnie. A przy tym nie mogę się doczekać lektury 😉

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Kashkah

    Jaki wspaniały projekt! Twój tekst otworzył moje oczy na problem, o którego istnieniu nie miałam pojęcia, ale zarazem podał konkretne rozwiązanie, do którego sama mogę się przyczynić – dziękuję! Będę śledzić jego rozwój i Wasze teksty – lecę wpłacić moją cegiełkę!

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Emilia

    Wspaniały pomysł! <3

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Marta

    Czytam i widzę siebie. To tekst o mnie. Byłam w dokładnie takiej samej sytuacji. Obecnie córka m 8 lat. Ale kiedy zaszłam w ciąże byłam traktowana jak ktoś gorszy. Mimo, że nasza rodzina to najnormalniejsza rodzina pod słońcem. Mama, tata i rodzeństwo. Dobry dom.
    Też mi przepowiadano dziecko, co roku, też postawiono krzyżyk.
    Nic się nie sprawdziło. Nic.
    Skończyłam szkole, studnia. Pracuje. Jesteśmy rodzianą. Z tatą małej jesteśmy do dziś. Córka chodzi do trzeciej klasy i na razie nie ma rodzeństwa. Chodz po ciuchy o tym myśle. ❤️

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Jo_anna

    Potrzebna inicjatywa, zaraz czytam więcej. A mogłabyś napisać coś więcej na temat tego ostatniego rozdziału?

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Jagoda

    Czy można wysyłać smsy na ten cel? jeżeli nie to może warto by było na jakimś pomagamy.pl założyć konto albo coś takiego. Na pewno dużo ludzi będzie chciało pomagać tak po prostu, bez książki.

    • Odpowiedz Październik 9, 2017

      wisznu

      otóż to, z dziwnych przyczyn nadmiarową gotówkę mam uwięzioną w postaci zawartości konta w telefonie i z sensownych sposobów to najchętniej tak ją wykorzystuję…

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Caroll

    To o czym piszesz jest bardzo trudne, jest to jednak temat o którym trzeba mówić.
    Wiem, że na całe szczęście są osoby i placówki, które wiedzą, że takim mamom i ich dzieciom trzeba pomagać, dbają o to by te dziewczyny mogły z maluszkami mieszkać, uczyć się być mamami, kończyć szkołę, nawet jeśli są w ośrodku, bo różne rzeczy działy się w ich życiu a na rodzinę nie mogą liczyć. Jestem pewna, że potrzeba więcej takich miejsc.

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Grażyna

    Wspaniała inicjatywa. Trzymam kciuki żeby się udało. Mam nadzieję, że nie zapomnicie też o ojcach. W moim przypadku to właśnie o nim, niespełna osiemnastolatku, tak mówiono – że za młody, że z patologii, że moja rodzina tylko kłopot będzie miała. Zaufali, przyjęli pod swój dach. Po trzydziestu latach mogę powiedzieć, że lepszego, bardziej oddanego Męża i Ojca można mi tylko pozazdrościć 🙂
    Warto pomóc, warto dać szansę każdemu, bo życie uwielbia zaskakiwać. Pozytywnie 🙂

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Ania

    Jestem mamą siedmiomiesięcznego cuda i w swojej ciąży otoczona byłam tak cudownymi ludźmi, otrzymałam tyle miłości i ciepla od rodziny, bliskich, znajomych, kolegów z pracy, że obiecałam sobie zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby więcej dziewczyn mogło czuć się tak jak ja. Mama, która otrzyma odpowiednie wsparcie nigdy nie będzie gorsza od instytucji! Napiszcie o ostatnim rozdziale. Bardzo chętnie się włączę

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Kinga

    Mam łzy w oczach, ja też wychowywałam się w rodzinie patologicznej, był czas, że sama nie funkcjonowałam za ciekawie. Pojawiło się kilka osób na mojej drodze, Bóg i wszystko zmieniłam. W wieku 17 lat wyprowadziłam się z domu, zamieszkałam z chłopakiem, (swoją drogą on jest po terapi leczenia uzależnień). Niedługo potem okazało się, że jestem w ciąży. Na szczęście pomogła jego rodzina, pojechaliśmy do jego miasta i jesteśmy rodzicami. Syn ma 16 miesięcy i jest naszym oczkiem w głowie, my planujemy ślub, ja jestem na studiach, karmię piersią(:p). Wierzę, że Pan Bóg wie co robi, ale mimo wszystko bywa bardzo ciężko, dlatego cieszę się, że chcecie pomóc tym dziewczynom. Młoda matka nie musi być nieodpowiedzialna. Mądrość to nie tylko wiek. Przy odbrobinie pomocy można wyjść z najgorszego bagna. Lecę kupić cegiełkę i przeczytać rozdział.
    I jak zawsze, dziękuję. Wiele się dzięki Tobie,a raczej Wam dowiedziałam, bardzo lubię tu zaglądać.

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Gostek

    Super inicjatywa! I niestety problem systemowy o którym nie miałam pojęcia że taki wogóle istnieje. Czekam na książkę:-) Możecie na mnie liczyć. Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Październik 4, 2017

    aga

    Jestescie super!

  • Odpowiedz Październik 4, 2017

    Irena

    Wspanialy projekt .Wielkie brawa.

  • Odpowiedz Październik 4, 2017

    Pani Dorcia

    Wezmę udział, pewnie! Przed urodzeniem mojej córeczki nie zrobiłaby ta historia na mnie wrażenia, ale teraz, kiedy wiem, jaką miłość się czuje do własnego dziecka…
    Super pomysł, wspaniała inicjatywa!!! Oby jak najszybciej się udało z budową i pomyślnie uratuje jak najwięcej mam z maluszkami.

  • Odpowiedz Październik 4, 2017

    jaa

    Mam ochotę wziąć nóż, wyjść z domu i pozarzynać wszystkich, którzy stoją za czymś takim, żeby już nigdy żadna matka nie cierpiała rozłąki z dzieckiem. Chyba to najlepsze rozwiązanie, jedyne które ma szanse coś dobrego zrobić na tym okrutnym świecie.

  • Odpowiedz Październik 4, 2017

    wiwerna

    Cegielka kupiona. Dzialajcie, to niesamowicie wazny temat, strasznie sie ciesze, ze ktos naglasnia problem.

  • Odpowiedz Październik 6, 2017

    Jagoda

    Poszło. Powodzenia! 😊😊

  • Odpowiedz Październik 6, 2017

    Tomasz - TastyWayOfLife

    Mocna historia i problem, o którym nie miałem pojęcia. Wspieram! I cegiełką i rozpowszechnianiem na swoim fanpage. Jestem pod wrażeniem Waszej akcji i trzymam kciuki.

  • Odpowiedz Październik 7, 2017

    mamaMarta

    Jak to jest możliwe? Jakim prawem? Dorosła kobieta która w więzieniu urodzi dziecko ma prawo opiekować się nim co najmniej do ukończenia przez nie 3 roku życia, są dla takich matek specjalne oddziały, często skraca się im wyroki. Alicjo dziękuję serdecznie za ten tekst, myślę że wiele osób nie ma pojęcia, że takie sytuacje mają miejsce. Przecież to nieludzkie…

    Wspieram, zaraz klikam w link, lajkuję itp.

  • Odpowiedz Październik 11, 2017

    Magdalena

    Mogę zapytać dlaczego nie chcecie nic za darmo? Są firmy z branży budowlano-remontowej, które na pewno jakoś by wsparły Waszą inicjatywę. W ten między nnymi sposób zbudowano “Budzik” Ewy Błaszczyk, myślę, że byłaby to ogromna i konkretna pomoc.

  • Odpowiedz Październik 25, 2017

    Ata

    Przelane – poparte!
    Jeszcze tylko NIEEE spożywajmy nabiału, by oszczędzić podobnego czy bardziej okrutnego niż ten przytoczony w poście losu krowom i świat będzie miejscem do życia dla wszystkich, zwłaszcza dla tych, co dają życie, dla kobiet!

  • Odpowiedz Październik 31, 2017

    monika

    Wydaje mi się, że istnieje już coś takiego jak Domy Nieletnich matek. Podobnie – są specjalne rodziny zastępcze, które pomagają właśnie nieletnim matką i ich dzieciom. Na jakiej zasadzie Wasze rozwiązanie wpisuje się w te rzeczy? Chodzi o to, że te rozwiązanie nie są dla dziewczyn z placówek opiekuńczych?

Leave a Reply