6 wyjątkowych sposobów na porządek przy dzieciach

Jak większość z was wie perfekcyjną panią domu to ja nie jestem. Zdecydowanie bliżej mi bowiem do człowieka, który mając do wyboru sprzątanie albo życie wybiera to drugie. Czas jednak leci, dzieci rosną i poznają rówieśników, a rówieśnicy jak to rówieśnicy – opowiadają o różnych rzeczach – ot choćby o tym, że w ich domach legendarny spód zlewu naprawdę istnieje. Tymczasem dla moich dzieci spód zlewu jest trochę jak dinozaury tzn. wiedzą, że kiedyś istniał, ale potem w wyniku zderzenia z deszczem komet pochodzących z galaktyki Brudnego-Naczynia uległ zagładzie i nikt go już nigdy na oczy nie widział. Chcąc nie chcąc musiałam się zatem wziąć za siebie i opatentować kilka sprytnych sposobów na to jak zacząć ogarniać chatę, bo już kit ze spodem zlewu, ale jak młodociani wygadają w przedszkolu, że nie wiedzą w sumie jaki kolor ma nasza podłoga, bo ona również zaginęła w deszczu komet z galaktyki Lega-Pluszaka, to jednak trochę siara. Dlatego dziś kilka naszych naprawdę wyjątkowych i sprawdzonych sposobów na porządek, którego nie powstydziłaby się sama perfekcyjna!

1. Magiczne łóżko

Moja córka wymyśliła ongiś, że życzy sobie takie trochę wyższe łóżko z drabinką z zastrzeżeniem, że dodatkowa przestrzeń pod łóżkiem ma być ograniczona jakowąś szmatą imitującą domek. Trochę nas to życzenie nadwyrężyło finansowo gdyż albowiem okazuje się, że szmata imitująca różowy domek jest niezwykle drogocennym materiałem, tkaniną szlachetną w zasadzie, podbijającą cenę zwykłego przecież, jedynie troszkę wyższego niż zazwyczaj łóżka o grube kilka stówek. Ale, ale, moi mili – to było kilka najlepiej wydanych stówek w naszym życiu. Gdy bowiem w pokoju moich dzieci nastąpi ostateczny upadek człowieczeństwa, manifestujący się absolutnym brakiem przejścia pomiędzy zabawkami, a ja mam akurat ten dzień kiedy mnie to denerwuje i/lub za 5 minut mają przyjść goście to… to wystarczy wkopać całe to badziewie pod łóżko spowite drogocenną szmatą i problem z głowy. A przynajmniej z oczu. Szmata imitująca domek może i jest droga, ale i tak wychodzi taniej niż pani do sprzątania!

2. Pranie aka niekończąca się opowieść

Kojarzysz to pranie co to je trzeci dzień pod rząd puszczasz, bo ustawienie planet jakoś nie sprzyjało dotąd jego powieszeniu? No pewnie, że kojarzysz przecież tak robisz z każdym praniem. Czas jednak dorosnąć i pewne rzeczy przyjąć na klatę – pogódź się więc z tym, że to się nigdy nie zmieni. Co nie znaczy jednak, że nie możesz z tym nic zrobić! Wystarczy bowiem, że wyjdziesz poza strefę komfortu i przekujesz słabości w siłę. Zbierz całą rodzinę do kupy i zrób im porządną pogadankę na temat tego co z nimi do diaska nie tak, bo Ty przecież KAŻDEGO JEDNEGO DNIA PUSZCZASZ TO PARSZYWE PRANIE, a brudnych ubrań nie ubywa – wręcz przeciwnie mnożą się jak króliki. Niechże się zatem zastanowią (rodzina zastanowi, nie króliki!) nad swoim postępowaniem i zaczną się zachowywać jak cywilizowani ludzie, bo Ty tego dłużej nie zdzierżysz. Efekt murowany.

3. Użyj w końcu tych drzwi.

Drzwi od czegoś są – prawda? Wykorzystaj je zatem i gdy rozgardiasz w pokoju doprowadza Cię na skraj załamania nerwowego po prostu zamknij te cholerne drzwi, udaj się do innego pomieszczenia i siedź tam dopóki to całe złamanie nerwowe Ci się nie zrośnie. A najlepiej to w ogóle wycwanić się jak ja i pokój przeznaczony w umyśle architekta dla jednej z Twoich mniej lub bardziej licznych latorośli, przeznacz dla siebie. Znaczy na bałagan. Dzieciom wspólny pokój dobrze zrobi, nauczą się koegzystencji w społeczeństwie i innych takich, a Ty zyskasz przestrzeń do której będziesz mogła wrzucić wszystko co niepotrzebne. Tam się chowa pranie, żelazka, kartony, obiekty nieznanego pochodzenia, złamane wieszaki i co tylko. Jestem zresztą przekonana, że sekretem każdej perfekcyjnej pani domu jest właśnie taki pokój – myślisz sobie jak ona to robi, że zawsze ma taki ład w chacie, ale rozejrzyj się dobrze, bo gdzieś na pewno są drzwi, które zawsze są zamknięte, bo za nimi czai się chaos.

4. Pies wszystkojedzący

Pies to zdecydowanie najlepszy domowy pomocnik, więc warto w niego zainwestować. Coś spadnie przy gotowaniu obiadu – pies zeżre. Ktoś nakruszy – pies zeżre. Dziecko jeszcze nie radzi sobie z posługiwaniem się sztućcami i połowa posiłku spada mu na podłogę – spokojna Twoja rozczochrana – pies zeżre. I co więcej to nie tak że będziecie mieli obrzydliwą wylizaną podłogę! Skądże znowu! Pies moi państwo, to tak wysoce zaawansowany utrzymywacz ładu, że łapie wszystko w locie i tylko kłap paszczą słychać, a podłoga czyściutka, że hu-hu!

5. Uporaj się z deszczem komet

Jeśli spód zlewu i u Ciebie w domu stoi w tym samym szeregu co Yeti, to masz człowiecze problem nie lada, bo to trochę jak z praniem, czyli że się nie zmieni. Ale żeby zabić tego potwornego wyrzuta sumienia, który dręczy twą duszę i zrównuje twe samopoczucie z poziomem Rowu Mariańskiego za każdym razem gdy tylko zerkniesz w kierunku tego frywolnego Mount Naczyniestu – masz trzy wyjścia;

– po pierwsze wiedz, że jeśli poświęcisz minutkę na zgrabne ułożenie naczyń w stosiki typu talerzyk na talerzyku, kubeczek w kubeczku, to będzie to wyglądało jakbyś była najbardziej zorganizowaną istotą na świecie skoro nawet brudne naczynia tak pieczołowicie układasz

– po drugie wiedz, że jeśli napełnisz zlew ze stosem naczyń wodą i dolejesz do tego płynu co robi ładne bąbelki, to Twoje samopoczucie z miejsca się poprawi, bo będziesz się cały czas czuła jakbyś już-już miała się za to zabrać więc nawet gdy wpadną niezapowiedziani pedantyczni goście, odniosą wrażenie, że przerwali ci tę arcyważną czynność i poczują wyrzuty sumienia! Pro-tip – wodę trzeba niestety zmieniać co jakiś czas, bo inaczej zrobi Ci się tam bulion pierwotny i o ile spodu zlewu od tego nie zobaczysz, o tyle zachodzi obawa że jakiś prototyp Yeti może na tym wyrosnąć.

– po trzecie kup zmywarkę – co prawda nie zrobili jeszcze takich co się same brudami napełniają, a potem opróżniają, więc stosy naczyń nadal będą walać się po blatach (wtedy patrz punkt – ułóż zgrabny stosik), ale głęboko wierzę, że ta potrzebna całej ludzkości technologia w końcu będzie osiągalna i problem zniknie.

6. Nauka Twoim sprzymierzeńcem

Jeśli zagryzasz paznokcie ze zgryzoty zastanawiając się dlaczego u licha wszyscy ludzie na świecie mają zawsze pościelone łóżka, okryte aligancką kapą i ozdobione stosem fikuśnie ułożonych poduszek, a u was pościel zwykle leży na łóżku w charakterze i estetyce wywłoki – to uświadom sobie że to właśnie TY ROBISZ TO DOBRZE. Ty właśnie dbasz o zdrowie i życie swojej rodziny! Angielskie naukowce udowodniły bowiem, że gdy nie ścielim łóżka, zostawiając odkryte jego połacie przyczyniamy się do unicestwienia parszywych roztoczy w nim mieszkających. Wszystko przez to, że owe parszywce potrzebują do życia wilgoci – gdy zatem pozostawimy łóżko niepościelonym jest większa szansa na to, że wilgoć z łóżka i pościeli znajdzie ujście i zniknie na zawsze. Gdy zaś pieczołowicie łóżko pościelimy – osłonimy parszywe roztocza przed wysychaniem i światłem, zapewniając im rajskie wręcz warunki do wydalania, jedzenia i rozmnażania się. Obrzydlistwo, prawda?

Dlatego zapamiętaj sobie raz na zawsze!

Sprzątanie albo życie – wybór należy do Ciebie!

Alicja Costelho

dzieła zebrane

A wy – macie jakieś patenty godne polecenia?

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3). Żona Wirgiliusza. Jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

25 komentarzy

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Ka Pa

    Dzieki za zyciowy wpis – smialam sie w głos do komórki siedząc na placu zabaw 🙂 osobiście odkryłam, ze w sumie to mogę mieć w domu przyzwoity porządek (który kocham mieć), ale wtedy nie mam czasu na to, co w życiu ważniejsze – zgadzam sie – sprzątanie albo zycie 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Trus

    Jak mieć przy dzieciach wysprzątane trzypokojowe mieszkanie? Mieszkanie powinno mieć cztery pokoje.

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Daga

    U mnie jest jedno pomieszczenie za dużo. Jak już zgarnę wszystko w pokoju dzieci, salonie, kuchni i łazience to sypialnia przypomina Texas po huraganie Harvey. Dzisiaj sypialnia ogarnięta, ale kuchnio – przykro mi.

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Daria

    Dziękuję Dobra Kobieto za ten wpis.. Szczególnie informację o tym, ze dzialam prozdrowotnie, regularnie nie scieląc łóżek.
    Moim najlepszym patentem było zatrudnienie opiekunki do Mlodszego (z racji powrotu do obowiązków zawodowych ). Codziennie wieczorem , choćby nie wiem jak styrana, szukam podłogi i dna zlewu, bo mi po prostu wstyd przed kobietą, która przyjdzie rano bawić sie z mym dziecięciem. Oczywiście naturalnie powstał “tajemny pokój”, taki jak w Twoim patencie. I pewnie opiekunka i tak tam zagląda.. ale ja mam czyste sumiennie. Drzwi przecież zamykam.
    A piątki pokochałam jeszcze bardziej niż za czasów szkolnych! W piątki i soboty wieczorem nie ogarniam.. bo rano nie będzie się przed kim wstydzić!
    A tak całkiem serio.
    Od kiedy wróciłam do pracy, molestuję domowników o odkładanie naczyń do zmywarki. Wtedy każdy odkłada tylko swój, JEDEN talerz, widelec.. A nie ja -4 sztuki. Nawet 19. miesięczniak już sie tego nauczył. Jest nadzieja…

    • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

      basiaho

      O tak, opiekunka motywuje 🤦

    • Odpowiedz Wrzesień 29, 2017

      Agata

      Haha, mam tak samo ze względu na opiekunkę. Dobry motywator.

      • Odpowiedz Październik 15, 2017

        bacha

        Znam takich co dzieki pani sprzątającej mają porządek. Sprzątają przed jej przyjściem bo aż głupio 😃

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Zula

    Jak zwykle poprawilas mi humor :)) 😘

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Magdalena

    Z tym wietrzeniem pościeli to już Maryla z Ani z Zielonego Wzgórza opatentowała- że najpierw sie wietrzy łóżko, a dopiero potem ścieli, więc ja po prostu dłużej wietrzę, bo dokładna jestem!

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Natalia

    Boskie. Cudowne. Prawdziwe. Uwielbiam Cię Kobieto! U mnie są szuflady w komodzie, gdzie wciskam różne szpargały i miejsce pod schodami, gdzie też można upchnąć wiele.

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Jagoda

    Moje sposoby na czyste mieszkanie: kupić zmywarkę, wyrobić nawyk ścielenia łóżka zaraz po wstaniu (to zajmuje tylko 15 sekund) i najnowsze odkrycie – kupić robota odkurzajacego (my mamy ilife za 700 zł).

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Ania

    Co do prania to u mnie da się wyprać i rozwiesić. Nawet ostatkiem sił zebrać z suszarek kiedy czeka nowe mokre. Ale potem czeka fajny stosik do prasowania i to już gorsza sprawa 😐 a jak przychodzą goście to stos brudów ląduje w worku i do szafy. Żeby do łazienki dało się wejść. Szczęście że mam dużą szafę 😉

  • Odpowiedz Wrzesień 27, 2017

    Asia

    Ja mam irobota i od roku nie doknełam odkurzacza tradycyjnego 🙂 Dodatkowo moja roczna córka za nim chodzi jak odkurza więc ma zajecie na godzine albo dłużej 🙂 I mam pralko-suszarke więc brakuje tylko tej samonapełnijącej się zmywarki i żeby śmieci same znikały z kosza 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Ewa.g

    Szczególnie bardzo dziękuję za punkt naukowy. Ja nigdy nie ściele łóżka, mąż zresztą też. Ale za to teściowa mi się krzywo patrzy na nasz rozgardiasz, bo u niej nie tylko zawsze są poscielone łóżka, ale też sterty poduszek. W dwupokojowym mieszkaniu naliczyłam 22 poduszki. A mąż ma mega alergie. Teraz mam wytłumaczenie

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Agata

    Z psem się nie zgodzę. Jeden pies generuje więcej syfu niż 2 dzieci i ich obiadki, ciastolinki, wycinanki…

    Na wieszanie prania mam swój niezawodny sposób: pomagają mi dzieci (2 i 4 latka). Podają mi mokre ciuchy w takim tempie, że pranie jest powieszone w 3 minuty.

    Ze zmywaniem patent mam taki: zmywarka stoi w kotłowni, w zmywarce stoją czyste naczynia, których nikt nie miał czasu poukładać w szafkach, a na zmywarce kopiec brudnych, czekających na swoją kolej. Drzwi od kotłowni są ZAMKNIĘTE 🙂 W opróżnianiu zmywarki też pomagają mi dzieci i wygląda to tak: one noszą plastikowe naczynia a ja te szklane. Zazwyczaj muszę się bardzo spieszyć, bo jak kończą im się plastikowe to zabierają się za szklane, a to różnie może się skończyć… i tym o to sposobem opróżnienie zmywarki zajmuje mi ok. 3 minuty.

    Łóżek nie ścielimy bo uważam, że to strata czasu. Najpierw chowasz pościel, potem ją wyciągasz… zupełnie bez sensu.

    Muszę się pochwalić, że mamy w domu pokój na różne skarby z gatunku złamanego wieszaka. Początkowo miał to być pokój dla młodszej córki, ale uznaliśmy, że nie potrzebuje jeszcze własnego pokoju i może mieszkać ze starszą siostrą 🙂 W pokoju jest wszystko czego nie używamy, ale mamy nadzieję że jeszcze się przyda: ławeczka do ćwiczeń mojego męża + hantle/sztangi i tym podobne, suknia ślubna, pudła z dokumentami z 1995 roku… Drzwi od pokoju są ZAMKNIĘTE 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Algo

    Haha Mam takie zamknięte drzwi! I to prowadzą na poddasze, gdzi pomału już trudno wejść. Wynosimy tam wszystko, bo “może się jeszcze przyda”. I psa i koty co wszystko zeżrą też mam. A z tym ścieleniem łóżek to mi szczerze ulżyło 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Iza

    Ścielenie łóżka idealnie rozwiązuje łóżko jak w 1 punkcie, pod sufitem nie widać, tak mamy u córki, a u nas coś w rodzaju dawnego polkotapczanu, ostatnio z angielska zwanego Murphy bed, zamykam i gotowe 😀

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Caroll

    Dawno się tak nie uśmiałam:)
    Uwielbiam 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Weronika

    Haha, leje ze śmiechu! Może urodzę dzięki tym heheszkom 😂

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    Rainha

    Super wpis! A z psem potwierdzam- odkurza lepiej niż odkurzacz. Dlatego u nas odkurzanie co miesiąc 😉

  • Odpowiedz Wrzesień 28, 2017

    basiaho

    Ja jeszcze słyszałam o takim patencie, ze można w razie naloty gości schować niepotrzebne graty do zmywarki lub piekarnika – tam na pewno nie zajrza 😂

    A tak na serio – dzieeeeki 💜

  • Odpowiedz Wrzesień 29, 2017

    Kinga

    Tekst cudowny, od razu poprawia humor gdy patrzę na podłogę przy jednym rocznym dziecku i nie pamiętam czy mam tam panele czy płytki bo wszędzie dosłownie wszędzie są zabawki. Doszłam do wniosku że nie ma ich co sprzątać bo i tak w ciągu 3 minut jest to samo, i wybieram zdecydowanie życie:)!

  • Odpowiedz Październik 1, 2017

    Jamama

    Hihihi, super tekst, pocieszyłaś mnie, że nie tylko u mnie wesoło ze sprzątaniem.

    U nas strych na takie “rzeczy co się przydadzą” (muszę zacząć odgruzowywać, bo za chwilę sufit nam na głowę spadnie ;p)). Ale ogólnie bałagan doprowadza mnie do szewskiej pasji, a nie mam czasu sprzątać. A jak posprzątam, to Młoda w 30 sekund zrobi większy bałagan ;/.
    Jak na razie stosuję metodę pudła- wszystkie zabawki , jak leci wrzucam w pudła. Gorzej z książkami, bo młoda ma calutki regał i średnio raz dziennie wszystkie lądują na podłodze, ale wtedy tłumaczę, że właśnie układaliśmy/szukaliśmy czegoś do czytania/oglądaliśmy obrazki – działa 😀
    Z praniem nie mam problemu – wieszanie to pikuś (wiesza mąż :D), gorzej, że te suche pranie wisi tydzień, a potem drugie dwa tygodnie czeka w koszu na prasowanie…
    Pies robi bałaganu za 3 młodocianych, ale ja ma 38 kg psa obrośniętego długim i gęstym futrem, na dodatek zakochanego w wodzie, błocie i tarzaniu się we wszystkich okolicznych smrodkach. Chociaż działa jak idealny pożeracz wszystkich niedojedzonych bułek, obiadów, chrupek itp…

  • Odpowiedz Październik 4, 2017

    Asia

    Ostatnio się tak uśmiałam gdy czytałam wpis o czyszczeniu piekarnika ❤ dzięki Dziewczyny😘

  • Odpowiedz Październik 6, 2017

    margo

    A mój małżonek uparcie twierdzi, że z praniem to tylko ja tak mam. Albo zapomne wyciągnąć z pralki, a jeśli już się uda rozwiesić to wisi tydzień. Noo i najgorsze są górne szuflady w komodach do których w razie niespodziwanych gości lądują wszystkie rzeczy, które na komodzie leżały. Jak coś się nagle zgubi to wiadomo,że czas odgruzować górne szuflady 😉 moim sposobem na niespodziewanych gości od wiosny do jesieni jest przyjmowanie ich w ogródku.

Leave a Reply