Współczesne kobiety rodzą dłużej niż… ich babcie!

W poniedziałek rano świat wstrzymał oddech – wieść o tym, że księżna Kate pojawiła się z samiuśkiego rana w szpitalu celem powicia trzeciego rojal bejbi zelektryzowała publikę i wszyscy w napięciu oczekiwali kiedyż to się młody człek urodzi i jakiej będzie płci. Ja też czekałam, a co – ale ja z innego powodu – bardzo bowiem chciałam wiedzieć ile też jej książecej mości zejdzie na to całe rodzenie. Wszak mój poród numer 3 lada chwila, a z Kate łączy mnie nie tylko uwielbienie, prawda, tłumów 😉 ale też choćby odstępy pomiędzy kolejnymi ciążami więc obserwowałam z wypiekami na licu, bo bardzo potrzebuję aktualnie każdego zapewnienia, że poród numer 3 będzie spoko, fajny i przede wszystkim KRÓTKI.

Mój pierwszy poród to było bowiem ponad 20 godzin radosnej twórczości porodowej w trakcie której ze 3 razy prosiłam żeby mnie dobili, bo jak nie to zaraz sama umrę, z 15 razy pytałam czy mogę zrezygnować i wrócić do domu, z 20 czy mają kroplówki z czekolady i z 45 kiedy ja do jasnej cholery urodzę, bo jak nie za chwilę to to się wkurzę i jak nic rozniesę te porodówkę w pył i w ogóle WYJMIJCIE TO DZIECKO JUŻ!!!

Drugi poród był szybszy, bo coś koło 7 godzin zeszło, ale heloł, 7 godzin to i tak dla mnie za długo, bez kitu żeby prawie całą dniówkę rodzić i dlaczego nie mogę kulturalnie jak niektóre panie w internecie urodzić jeszcze w samochodzie w drodze na porodówkę, ja się pytam? Moja babcia to na przykład wyszła z domu do szopy żeby coś tam przynieść i nawet wrócić nie zdążyła, bo tak ją wzięło na rodzenie, że urodziła w tej całej szopie w minut parę i po krzyku. Co prawda był to jej czwarty poród, ale mimo wszystko trochę zazdrość mnie zżera i jak wynika z fascynującego badania, które niedawno odkryłam – może zżerać nas wszystkie.

W badaniu tym porównywano bowiem jak długo trwały porody w USA w latach 60tych, a jak długo teraz (a ściślej mówiąc w latach 2002-2008) – a że danych mieli sporo, bo liczonych w dziesiątkach tysięcy, to naprawdę ciekawe rzeczy wyszły.

Zobaczcie zresztą sami na poniższych wykresach pochodzących z rzeczonej publikacji. Zobaczycie na nich uśrednione czasy przebiegu porodu – na osi x mamy godziny, na osi y rozwarcie, możemy więc sobie spokojnie porównać jak szybko dochodziło od 4/5 cm do pełnego rozwarcia w czasach gdy na świat przychodzili nasi rodzice, a jak to wygląda bardziej współcześnie. Są trzy wykresy – obrazujące postęp porodu przy pierwszym, drugim i trzecim lub kolejnym dziecku. To oczywiście dane uśrednione, nie że wszyscy jak jeden mąż rodzą sobie zgodnie z tym rozkładem jazdy.

Na podstawie Laughon i wsp.,  2012, Am J Obstet Gynecol, zmienione

Na podstawie Laughon i wsp.,  2012, Am J Obstet Gynecol, zmienione

Na podstawie Laughon i wsp.,  2012, Am J Obstet Gynecol, zmienione

Jak widać z wykresów etap aktywnego porodu, liczony tutaj od 4/5 cm do pełnego rozwarcia, czyli bez wliczania tego wszystkiego co dzieje się wcześniej i bez wliczania etapu w którym w filmach wrzeszczą PRZYJ – jest w dzisiejszych czasach dłuższy o 2.6 godziny u pierworódek i o 2 godziny dłuższy w przypadku drugich i kolejnych porodów. Jakby tego było mało babcinowy poród szybciej przyspieszał – z rozwarciem bowiem zwykle tak jest że na początku idzie wolniej, a potem nabiera trochę lepszego tempa. Na wykresach jest to widoczne pod postacią linii, która nagle zaczyna iść coraz bardziej pionowo w górę – nasze linie przez dłuższy czas wznoszą się łagodnie, co znaczy, że dłużej czekamy na kolejne centymetry, a to trochę kijowo zważywszy na fakt, że to całe rozwieranie od 6 cm jakoś nie przypomina zwykle relaksującego masażu gorącymi kamieniami czy innego na cztery ręce i chciałoby się to nieco szybciej mieć to z głowy.

A pamiętajcie, że jeszcze trzeba najpierw dojść do tych 5 centymetrów – niestety nie znalazłam danych które porównywałyby ile trwało to kiedyś, ile teraz, ale mniemam, że też byłyby widoczne spore różnice. No i jeszcze faza parcia dochodzi – nie wiem jak było u babć – ale z danych do których dotarłam wynika, że obecnie mediana trwania fazy partej u pierworódek (bez znieczulenia) to 36 minut, a przy kolejnych porodach 6-12 minut. Tyle, że przeciętne wartości to jedno, a jak to wyjdzie w praktyce u danej kobiety to drugie, bo ja to sobie na przykład za pierwszym razem parłam 3 godziny i 15 minut, za drugim 20 minut (jak dla mnie to o calutkie 19 za dużo!).

Wracając jednak do czasu trwania aktywnego rozwierania u nas i naszych babć – to skąd te różnice? W sumie to pewnie z wielu przyczyn – ot choćby jeśli porównamy same czynniki matczyne to obecnie kobiety rodzą dzieci później niż 50 lat temu, nasze średnie BMI też jest większe i nawet nasze noworodki są większe, inne są też okołoporodowe praktyki szpitalne i w ogóle życie jest nieco inne. Po mojemu jednak znacznie przyjemniejsze i łatwiejsze niż 50 lat temu, więc trudno jakoś odżałuje te dodatkowe 2 godziny rodzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że te dane wydają mi się niebywale interesujące.

No i teraz najważniejsze, bo czy wy w ogóle kiedyś rozmawiałyście ze swoimi babciami o tym jak wyglądały ich porody? Jak nie to zróbcie to koniecznie. Bo kwiatki tam są nieziemskie – moja babcia na przykład jak już wróciła z tej szopy do domu ze swym nowonarodzonym i owiniętym naprędce w fartuszek synem, to poprosiła o to żeby ktoś pobiegł po akuszerkę, bo jakoś tak nie czuła się jakby należało po porodzie. Cóż, słusznie zrobiła, bo gdy akuszerka przybyła to ku zdumieniu wszystkich okazało się, że dziwne samopoczucie wynika z tego, że drogę na świat toruje sobie właśnie drugi mały człowiek… To niesamowite, że dziś jeszcze przed porodem znamy płeć i wagę naszych dzieci, ba mamy zdjęcia ich buziek uchwyconych w brzuchu, a jeszcze 60 lat temu nie zawsze kobieta wiedziała, że spodziewa się bliźniąt! To się nazywa niespodzianka! 😉

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł będzie mi miło jeśli polubisz go na FB 🙂

Teraz możesz też dołączyć do zamkniętej matajowej grupy o rodzicielstwie opartym na lenistwie, czekoladzie i czasem dowodach naukowych – gdzie będziemy się wspierać i śmiać z czego się da – z siebie zwłaszcza (klik)

Źródło: Laughon i wsp., 2012. Changes in labor patterns over 50 years

Mama Pierworodnej (6), Drugorodnego (4) i Wikinga co noworodem na razie jest. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

36 komentarzy

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Michalina

    Jedna moja babcia rodziła w domu, w asyście lekarza, druga w szpitalu w kilkuosobowej porodówce. Nie wiem ile to trwało. Natomiast babcia mojego męża do ostatniego porodu była wieziona furmanką, zdążyła dotrzeć tylko do izby przyjęć 😃
    A w ogóle to super wpis!

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Mira

    Nie wiem jak u mojej babci, ale moja mama oba porody miała dłuższe niż ja. Pierwszy, ze mną, trwał 9h, drógi, z siostrą, 6h. Mój trwał 2h plus 5 minut parcia.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Ag

    Nie chcę Cię martwić, ale mnie z Kate (i jak widać z Tobą) łączy wiek dzieci, ale rodziłam je odpowiednio (od 4/5 cm do porodu): Pierworodną 7,5h, Drugorodnego 2h, a Trzeciorodną równo miesiąc temu… niemal 15h… ale zdaje się jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę.

    • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

      Alicja

      No to mnie własnie zmartwiłaś hahah, bo jak jest wyjątek albo dziwadło to ja zawsze wybieram taką drogę 😀

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Ela

    Co tam 60 lat temu, moja teściowa w 86′ dopiero jak urodziła to się okazało że jeszcze blizniak idzie 😅 A ciążę ordynator prowadził

    • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

      Alicja

      O proszę! To jest ciekawostka!

    • Odpowiedz Maj 2, 2018

      Gabriela

      Ja znam taki przypadek z 94 😀

      • Odpowiedz Maj 13, 2018

        Bliźniaczka

        Moja mama dopiero jak trafiła z bólami do szpitala usłyszała od nowego młodego lekarza, że jego zdaniem będzie dwoje dzieci nie jedno. No i koleś miał rację!!!! Urodził się mój brat a po ponad godzinie ja!!!! Był rok 1985.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Algo

    A no bo teraz na porodówkach można się kąpać do woli niczym w spa, piłki, worki itd. Mąż za rączkę trzyma. Człowiek musi mieć czas z tego wszystkiego skorzystać! Ja poród typowo wywoływany od zera objawów. 6 godz skurczy co 3 minuty i 3,5 godz partych. Porost opowiadały mi mama i ciocia. Obie pierworodnych ułożonych pośladowo około doby rodziły z wyciskaniem z brzucha, a drugorodne już jak masełko 😉

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    sosnowa11

    Moja babcia była święcie przekonana, że kobiety rodzące w filmach na leżąco to taka metafora, bo przecież każdy wie, że rodzi się w pionie 😀

    Czy na długość porodu wpływa stosowanie znieczulenia?

    • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

      Alicja

      Z tego co mi wiadomo z reguły tak

    • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

      Gaja

      Mój lekarz mówi, ze ze znieczuleniem zazwyczaj rodzi się dluzej.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Kasia

    Moja babcia opowiadała, że w ogóle nie wiedziała, co się z nią dzieje i nie wiedziała, Na czym dokładnie będzie ten poród polegał. Wozili ją karetką od szpitala do szpitala, i wlekli przez korytarz, trzymając pod pachy. I tak urodziła 😉 lata 50. Byłam zdziwiona, bo myślałam, że jako dziecko, na wsi, porody były czymś oswojonym i powszechnym, mówiła, że wręcz przeciwnie.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Justyna

    Moja babcia rodziła pierwsze dziecko w domu – szybko i bez problemów (co to znaczy szybko niestety nie wiem, a zapytać się już nie ma jak). Kolejną 3 dzieci w szpitalu i zawsze mówiła, że najlepiej jest rodzić w domu z dobrą akuszerką.
    Ja pierwsze dziecko urodzilam w szpitalu – całość od 0 cm do finału trwała 3.5 godziny (parcie 10 min), aż się mnie położna pytała czy to na pewno moje pierwsze dziecko. Następne tylko w domu (do szpitala i tak nie dojadę).

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Sylwia

    Ja chyba niestatystyczna jestem. Pierwszy poród trzy skurcze parte, drugi dwa, trzeci 1. Aż się boje kolejnego bo chyba bez ostrzeżenia wyskoczy 😉 a ten trzeci to mąż odbierał bo położna nie zdążyła dojechać 🙂 a różnice podobne (trzecie nieco wcześniej, mam 27 lat)

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Zokeia

    Mi chyba los wynagrodził za obie babcie. Jedna rodziła dwóch chłopaków ponad 5 kilogramowych, druga na auli pełnej studentów, bo była ponoć ciekawym przypadkiem. Ja miałam wspaniałe porody. Drugi był wręcz przyjemny. Bez znieczulenia. Nie, nie medytuję ;P

    Czasy porodów babć, mamy i moje, podobne. Pierwszy około 10h, drugi 2.

    • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

      Alicja

      “druga na auli pełnej studentów, bo była ponoć ciekawym przypadkiem” ok czuję się rozłożona na łopatki 😀

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Blanka

    Z mojego doświadczenia mogę pocieszyć, że trzeci poród to bułka z masłem 🙂 Przez tydzień miałam różne symptomy, przemijające skurcze, codzienne ktg nic nie pokazywało. Aż w końcu ktg wyszło niepokojące, wzięli mnie na oddział i się okazało, że właściwie to rozwarcie to mam, wody były odeszły niepostrzeżenie… Wtedy nastąpiła panika położnych i szybka ewakuacja na porodówkę. Przy czym mnie absolutnie nic nie bolało, zero skurczy:) Kazali przeć i po 5 minutach było po wszystkim. Także ten. Aż głupio się przyznać, bo jeszcze ktoś się przyczepi, że taki poród to się nie liczy 😀

    • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

      Alicja

      O wow! To jest historia!!

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Remia

    Syn ok 7h, córka 4,5h. Przy drugim porodzie od 5 cm do partych jakoś błyskawicznie było mam wrażenie. W ogóle to był lepszy poród, mniej bolało, brak bóli z krzyża i wszystko bez oksytocyny… bez znieczulenia. Parte w obu przypadkach po 15 minut.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Pati

    Moja mama z moim młodszym bratem zajechala na porodówkę o 12:50 a o 13 młody był na świecie. Co zabawane nie zdawała sobie z tego sprawy, dopiero kiedy na izbie zapytali czy jeszcze wejdzie na górę po schodach czy juz nie to sie okazalo, że waćpan juz jedna noga po drugiej stronie brzucha: )

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Pola - Odpoczywalnia

    a propos niewiedzy. W latach 90 znajomi moich rodziców spodziewali się jednego chłopca, a pojawiły się dwie dzeiwczynki:D
    Co do długości porodów, ja jestem jakoś poza skalą chyba. Pierwszy poród zakończył się cesarką, po 18 godzinach regularnych skurczy, bez rozwarcia. Drugi dałam rade naturalnie – we Francji, trwało to ze 20 godzin (ale na koniec pomogli vacuum, bo zanikało tętno), co ciekawe, rozwarcie przyspieszyło po znieczuleniu. A trzeci równo 18… z czego ostatnie trzy to bóle parte… I dopiero trzeci (tymi partymi) mi zafundował traumę porodową.

  • Odpowiedz Kwiecień 25, 2018

    Misia

    Ja aż do swojego pierwszego porodu to byłam przekonana, że w latach 80-tych to same cesarki były (bo i ja i Mąż jesteśmy z cesarek). Rodziłam trzy razy, za każdym razem były to trzy godziny od przyjęcia do szpitala (a jechałam zawsze jeszcze w miarę na luzie) i nie wiem, czy wytrzymałabym więcej, ale te trzy godziny to sobie bardzo chwalę 😀

  • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

    LuuLane

    Nie pocieszę Cię chyba jak powiem,że trzeci poród trwał u mnie najdłużej 🙂 Pierwszy stanął na 3cm i było cc, drugi trwał 6 godzin, a trzeci 12, jeśli liczyć od 5cm do pełnego. Bo jeśli od pierwszych skurczy to trzeci trwał 36 godzin 😂 ale parte za każdym razem po 15 minut, nie było źle

  • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

    Kasia

    Z ciekawostek na temat “nadprogramowych dzieci” to polecam poczytać o tzw. “czworaczkach z Ciasnej”, pierwszych czworaczkach urodzonych w Polsce (w 1948 roku, we wsi Ciasne). Z tego co wiem jest nawet króciutki film dokumentalny Polskiej Kroniki Filmowej o nich. Jako, że ta rodzina była znajomymi mojej rodziny to wiem, że biedny tatuś był tak zaskoczony tym ile dzieci mu się na raz urodziło, że nawet ich nie zgłosił do urzędu bo jak tłumaczył “to wstyd, żeby tyle dzieci na raz rodzić, jak króliki!” Dopiero moja prababcia mu przemówiła do rozumu i nakazała jechać do urzędu 😉 Niestety, nie mam informacji ile się rodziły te dzieciaczki, wiem tylko, że matka była zdrowa po porodzie i nie miała żadnych komplikacji. No i, że rodziła w domu (jak większość kobiet w tych latach).

  • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

    Gaja

    Niestety już się nie dowiem jak rodziły moje Babcie. Ja swoją dwójkę rodziłam szybko. Oba porody wywoływane balonikiem 10 dni po terminie.
    Pierworodny: skurcze jakieś tam były ok dwie godz ale przyzwyczaiłam się, bo takie co miesiąc miałam jak przy miesiączce. Na porodówkę pojechałam z 6 cm z patologii. 1,5 godz później trzymałam Synka.
    Córa: bez rozwarcia i skurczy na porodówce. Tak lezalalam i leżałam ze 40 min. Lekarka przebiła pęcherz i potoczyło się lawinowo. Pol godz skurczy, a partych było 1,5.
    Pierwsze dziecię rodziłam w wieku 36 lat, drugie dokładnie 1,5 roku później.

  • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

    Aga

    Mój Pierwszy i na razie jedyny poród trwał od 4:00 do 9:40. Liczę od odejścia wód płodowych. Skurcze parte 40 minut. Nie narzakam! 😀 No ale już miesiąc przed miałam 4 cm rozwarcia i Ginekolog mówiła: lada dzień ten dzień nastanie! I tak przez miesiąc….oj długi to był miesiąc dla mnie 😀 pozdrawiam i życzę ekspresowej dostawy Maleństwa 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 27, 2018

    Alicja

    Przy pierwszym porodzie nie wiem czy liczyć 2 doby czy 2 godziny 😛 pojechałam do szpitala w piątek rano że skurczami co 5 minut, potem akcja trochę zwolniła ale ciągle mialam skurcze co 10-15 min i w takim stanie przeczekalam na patologii ciąży do niedzieli rano, o 8 odeszły mi wody, minely jeszcze jakieś 2-3 godzinki na dojście do pełnego rozwarcia, 15 minut parcia i przed poludniem młody był na świecie;) te dwa dni skurczy to nie była jakaś masakra mogłam normalnie funkcjonować i nawet jakoś drzemalam te dwie noce ale jednak nie polecam i liczę że za drugim razem (już w lipcu) pójdzie szybciej

  • Odpowiedz Kwiecień 28, 2018

    Ania

    Jestem właśnie w trakcie rozdarcia wewnętrznego. Pierwszy poród i co dla mnie ważne – nie chcę mieć sztucznej indukcji. Czy możesz popełnić o tym artykuł? Dane jakie czytałam na rodzić po ludzku o syntetycznej oksytocynie są wstrząsające. Wystarczy że pamiętam paskudne skurcze rozwierajace szyjke z pierwszej ciąży (poronienie zatrzymane) bo się lekarzowi spieszylo włożył mi dwie tabletki dopochwowo… myslalam ze pekne. Bo oczywiście naturalnie żadnych skurczy nie było. I mordowalam sie 12h by miec 2 palce rozwarcia… Czy to nie jest też powód dluzszych porodow? Chodzi o standardy szpitalne i kiedy my jedziemy na porodowke? Sa teraz w srode koncze 41 tydzień ciąży,moj gin juz mi wystawil skierowanie na patologie na wywolanie. Tym razem juz sanie 2 palce rozwarcia ale zero skurczy. Moj matczyny instynkt mowi poczekaj jeszcze nie czas. A ludzie wokol ryzykujesz zycie dziecka… a to ze komplikacje dluzsze porody i niedotlenienia dzieci, konczace sie zsybka cesarka sa w duzej mierze przez sztuczne przyspieszenie porodu sztuczna oksytocyna szpitalna nikt nie powie? Prosze o wpis!

    • Odpowiedz Kwiecień 30, 2018

      Katarzyna

      Myślę, że możesz mieć rację. Oczywiście czasem! jest to niezbędne. Mój pierwszy poród zaczął się odejściem wód jak w filmach. Tyle, że skurczy nie było. A dali mi duuużo czasu (ponad dwie doby!!!) na zamoistne rozkręcenie się akcji porodowej (rodziłam w UK, w Polsce z tego co wiem to jak wody odejdą to dziecko musi przyjść na świat do 12h, może w niektórych szpitalach do 24h). Urodziłam naturalnie z oksytocyną ok 7h od jej podania, a dziecko było spore 4420g więc i tak szybko poszło.

  • Odpowiedz Kwiecień 30, 2018

    Katarzyna

    “To niesamowite, że dziś jeszcze przed porodem znamy płeć i wagę naszych dzieci” – Ja miałam sytuację niczym za czasów naszych babć 🙂 Nie znałam ani płci ani wagi mojej starszej córki 🙂 I o ile intuicyjnie obstawiałam dziewczynkę to waga 4420g mnie jednak zaskoczyła 😀 A ponieważ niespodzianka z płcią straszliwie nam się spodobała to za drugim razem poprosiłam żeby płci nie sprawdzali. Druga córeczka przyszła na świat w wodzie (to był najcudowniejszy poród, normalnie bym go chciała doświadczyć jeszcze raz ;-)) ważyła 4160g i dosłownie wyskoczyła ze mnie. Poród trwał 3h od odejscia wód. Pozdrawian i życzę takiego porodu jak mój drugi 🙂 Ps. Podczas drugiego porodu położna zasugerowała żebym podczas skurczu rozluźniła ramiona i w ogóle górną partię ciała. Jakież było moje zdziwienie gdy zaoowocowało to redukcją bólu o jakieś 40%! (Niby mało a jednak sporo! podczas bolesnych skurczy). Tyle tylko, że to mąż musiał mi co 2 min o tym przypominać 🙂 bo jakoś tak sama nie pamiętałam. Trzymał ręce na moich ramionach i jak tylko poczuł, że je napinam od razu reagował. O jakże byłam mu wdzięczna i położnej oczywiście też! Także zapamiętaj no i koniecznie przekaż osobie która będzie Ci towarzyszyć bo jest duża szansa, że podczas skurczu o tym zapomnisz :)))

  • Odpowiedz Kwiecień 30, 2018

    Kasia

    Ja pierwszy poród od odejścia wód 7.5 godz z czego 3 z bólami. Drugi pierwsze były skurcze późnej wody odeszły i zeszło się jakieś 15 min może. Moje szczęście że byłam już w szpitalu. Niestety tatuś nie zdarzył dojechać.

  • Odpowiedz Maj 3, 2018

    Ewelina

    Przypadek znajomego – kiedy jego babcia była w ciąży z 4 dzieckiem akurat były sianokosy. Więc zwozili z mężem siano i później wrzucali na stryszek – ona z wozu a on na stryszku coby nie wypadła – w końcu w ciąży 🙂 I w trakcie nagle mówi, że się zaczęło i wody jej odeszły. Usłyszała tylko żeby ścisnęła kolana, dokończą robotę i pojada do szpitala. Urodziła w domu.

  • Odpowiedz Maj 11, 2018

    Marta

    Moj pierwszy porod 30h, drugi 3h20min (jezu, serio, nawet moja mama niedowierza, i jak to, ze “nic wczesniej nie czulas” ;)), trzeci porod myslalam, ze w domu czy samochodzie odbebnie, a tu 8h. Powodzenia i szybkiego :))))

  • Odpowiedz Maj 12, 2018

    Ewa_s

    Pierwsze dziecko parte 5 minut A drugie dwa skurcze 😉 ciekawe jak będzie przy trzecim. Ale każdemu życzę tak ekspresowych porodów jak moje 😉

  • Odpowiedz Maj 27, 2018

    Milena

    Z ciekawości zapytam, bo może będziesz umiała Alicjo odpowiedzieć… Od którego momentu “liczymy poród”. Ja pierwsze “podejrzane” skurcze dostałam o 1 w nocy, do rana były już co 4min, więc do szpitala – tam się uspokoiło i dostałam łatkę tej, co się jej wydaje że rodzi. O 17 rozwarcie było na tyle duże (3cm), że można mnie było zakwalifikować jako rodzącą i przyjąć na porodówkę. Urodziłam 5 godzin później, więc niby tylko 5godz, ale tak naprawdę to cały dzień się męczyłam!
    Drugi poród dopiero przede mną, na razie wiem, że do szpitala się nie spieszę;-)

Leave a Reply