Czy kilkulatek śpiący z rodzicami jest mniej samodzielny?

Bo ludzie to tak mają, że lubią wetknąć swego nochala nie tam gdzie jego miejsce. Pół biedy gdyby to był tylko nochal, ale oni lubią też wepchnąć wszędzie swój komentarz, taki wiecie typu: „matko on ma 3 lata a jeszcze śpi z wami?! Toż niedorajdę wychowacie” albo „ona ma aż 2 lata i przyłazi do was w nocy do łóżka – wygońcie, bo nigdy nie zrobi się samodzielna!!!!”. Niektórzy się tym nie przejmują i robią jak im i dziecku najwygodniej, inni się przejmują i zastanawiają czy faktycznie nie zrobią tym dziecku jakiejś krzywdy, bo może zaiste wieczorową porą należy pacholęciu sprzedać kopa w zad i niech się uczy samodzielności…?

Cóż ja rzec mogę? Otóż absolutnie nic, bo to zupełnie nie moja sprawa co się u was sprawdza – ja mogę jedynie podrzucić garść badanek jakie znalazłam na ten temat, a każdy zrobi z nimi co tylko zechce.

W pierwszym z nich rodziców regularnie, co 6 miesięcy od urodzenia do 3 urodzin pytano o to jak wygląda u nich konfiguracja spania i na tej podstawie podzielono rodziny, biorące udział w badaniu na 3 podgrupy:

– wczesnych współspaczy, czyli rodziny, w których dziecko w zasadzie od urodzenia spało z rodzicami i kontynuowało tę tradycję po skończeniu roczku

– samodzielnych spaczy, czyli dzieciaki, które w wieku mniej więcej 6 miesięcy zaczęły spać w swoim łóżeczku i w swoim pokoju i już tam zostały

– reaktywnych współspaczy, czyli dzieci które przed pierwszymi urodzinami spały w swoim łóżeczku, ale po pierwszych nagle zaczęły przychodzić do łóżka rodziców czy to na całą noc czy na jej część i trend ten utrzymywał się przez co najmniej 6 miesięcy.

Ku memu zdziwieniu okazało się, że najliczniejszą grupę stanowili samodzielni spacze, bo było ich 39%, drugie miejsce zajmowali wcześni współspacze – 34%, zaś trzecie reaktywni współspacze. Zgodnie z logicznymi przewidywaniami najmniej pobudek doświadczały matki samodzielnych spaczy, ale co ciekawe choć pobudki były w obu pozostałych grupach to tylko matki reaktywnych współspaczy postrzegały te nocne pobudki za problematyczne i przeszkadzające. Ale to było do przewidzenia – nie ma tu żadnych zaskoczeń. Co zaś z tą samodzielnością pytacie?

Otóż jeżeli chodzi o takie samodzielne zasypianie na noc to różnica była duża na korzyść samodzielnych spaczy – średnia wieku w jakim maluchy te zaczynały zasypiać samodzielnie była o uwaga – rok-półtora mniejsza w porównaniu do wczesnych współspaczy. Dla mnie duża różnica. Pomiędzy grupami nie było natomiast różnic w zakresie rozpoczęcia samodzielnego korzystania z toalety. Była natomiast różnica w zakresie deklarowanej przez matki samowystarczalności dzieci i ich niezależności w życiu społecznym (czyli np. umiejętność samodzielnego ubierana się czy rozwiązywania problemów w grupie rówieśniczej) i okazało się, że ta największa samodzielność (aka niezależność) była obserwowana w grupie… wczesnych współspaczy. Czyli jakby na odwrót niż wścibskie nochale myślą.

Mamy wczesnych współspaczy w tym badaniu mocniej wspierały też autonomię dziecka i były wobec niego mniej kontrolujące – nie wiadomo dlaczego, ale padała sugestia że być może dzięki temu że sprawują „kontrolę” w nocy to łatwiej im pozwolić na większą autonomię w ciągu dnia (taka kompensacja). Inna koncepcja sugerowała natomiast, że wspieranie autonomii dziecka może się wiązać z tym, że pozwala się mu niejako wskazać „drogę” do spania i tego gdzie to spanie będzie miało miejsce, więc jeśli dziecko pokaże, że lepiej mu się śpi z rodzicami i „starzy nie ma opcji żebym ja spał w tym łóżeczku, weźcie z tego zróbcie kosz na pranie czy coś”, to rodzice na to pozwalają i nie próbują z tym jakoś mocno walczyć (oczywiście w odwrotnym wypadku gdyby dziecku spało się lepiej w łóżeczku też by wspierali ten wybór – dlatego to nie tak że spanie osobno wyklucza wspieranie autonomii, żeby nadinterpretacji mi tu nie było). Przy czym to tylko hipotezy nie wiemy bowiem jakie wyjaśnienie jest tu prawdziwe, ale przyznam, że to wydaje się sensowne. Nie możemy też co jasne w żadnym wypadku wyciągać na tej podstawie wniosków odwrotnych do tych, które przedstawiają wścibskie nochale to jest, że dzieci, które śpią samodzielnie są mniej samodzielne, ale możemy stwierdzić, że badanie to nie wykazało, że dzieci, które śpią z rodzicami nawet jeśli są „tak stare jak trzylatek” są od nich bardziej uzależnione.

No dobrze, ale to jedno badane – czy mamy jakieś jeszcze – pytacie? Otóż mamy – tym razem w przeciwieństwie do poprzedniego przeprowadzone raczej wśród rodzin o niższym statusie socjoekonomicznym. Tutaj sprawdzano czy dzieci spały z rodzicami w wieku kolejno roczku, dwóch lat i trzech lat, zaś zdolności poznawcze i zachowanie tych dzieci oceniano gdy te miały 5 lat i… nie zauważono różnic zależnych od tego czy i kiedy dzieci spały z rodzicami. W konkluzyji stoi więc „iż wydaje się, że nie ma związku pomiędzy spaniem z rodzicami w pierwszych latach życia a zachowaniem i umiejętnościami kognitywnymi dzieci w wieku lat 5”.

Badacze vs wszech wiedzące wścibskie nochale – 2:0.

Trzecie i ostatnie badanie jakie udało mi się znaleźć trwało najdłużej, bo do małych ludzi wrócono aż po 18 latach, czyli w wieku w którym albo puścisz się maminej spódnicy/tatusinych portek albo masz z grubsza przechlapane. Tutaj spanie w rodzicielskim łóżku było oceniane gdy dzieciny miały 5 miesięcy, a następnie 3, 4 i 6 lat. Ciekawostką jest, że odsetek dzieci śpiących z rodzicami w wieku lat kilku nie był jakiś potężny – 7% w wieku lat 3, 10% w wieku 4 i 4% w wieku lat 6 przy czym to były odsetek dzieciaków, którym zdarzało się spać z rodzicami, natomiast regularnie z rodzicami spało 6% trzylatków i czterolatków oraz 3% sześciolatków. Co ciekawe częściej dziewczynki niż chłopcy spały z rodzicami – nie wiemy czy to dlatego, że dziewczynki mają taką wewnętrzną tendencję czy też po prostu chłopcom się częściej na to nie pozwala ze względów kulturowych (maminsynek jest postrzegany pejoratywnie a poza tym to chłop ma twardym być nie mientkim).

I cóże się okazało? Ano w sumie to nic – 18 lat i jak krew w piach, bo okazało się, że nie było różnic pomiędzy spaczami z rodzicami a samodzielnymi spaczami. W wieku 18 lat nie zauważono by spanie z rodzicami w wieku niemowlęcym i pierwszych latach życia wiązało się z negatywnymi konsekwencjami lub patologiami.

Wniosek? Nie ma dowodów (a przynajmniej ja nie znalazłam) na to, że samo spanie z dwu, trzy czy nawet jak w ostatnim badaniu sześciolatkiem wiąże się z negatywnymi konsekwencjami dla emocji czy zachowania dziecka. Problemy mogą się pojawić gdy forsujemy za wszelką cenę układ, który nie pasuje całej rodzinie (czy to dziecku, czy rodzicom, bo ich zdanie też jest ważne jakby ktoś nie wiedział)

Każda rodzina musi sobie zatem sama ustalić jaka konfiguracja spania będzie dla wszystkich najlepsza i znaleźć taką dzięki której i dziecko i rodzice będą szczęśliwi. Dla jednych to będzie spanie trzylatka i rodziców w jednym łóżku, dla innych będzie to łóżko dziecka koło łóżka rodziców, u jeszcze innych dziecko śpi pół nocy u siebie, a na pół przychodzi do rodziców, a jeszcze gdzie indziej najlepsza opcja to tak w której każdy ma swoje łóżko i pokój i w nim śpi i pewnie jeszcze kilka innych możliwości. Chodzi o to by być elastycznym, by nie żyć w przekonaniu, że tak być musi, bo dwulatek ma spać sam, bo inaczej będzie niesamodzielny (albo przeciwne musi spać z rodzicami bo tak jest „naturalnie”) i basta, bo to daje korzyści i jest tak bardzo w jedynym słusznym nurcie tego i owego, a inna konfiguracja jest zła. No otóż nie. Ile rodzin, tyle rozwiązań, które się sprawdzą. Ważne by znaleźć takie rozwiązanie, które jest najdogodniejsze dla wszystkich w danej. Bo dzieci są różne, rodzice są różni, sytuacje są różne. Tylko tyle.

Aż tyle.

Barajas i wsp. Mother-child bed-sharing in toddlerhood and cognitive and behavioral outcomes.

Keller i Goldberg. Co-sleeping: help or hindrance for young children’s independence?

Okami i wsp. Outcome correlates of parent-child bedsharing: an eighteen-year longitudinal study

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

5 komentarzy

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2020

    Gertruda

    Bardzo ciekawy temat.
    Nie nalezymy do zadnej z wyzej wymienionych grup: nasze dzieci spaly w lozeczku-dostawce w przeciagu pierwszego roku, potem zasypialy u siebie, ale w nocy przywedrowywaly do nas.
    I tak zostalo. Syn ma 4, corka 7 lat i wciaz do nas przychodza. Jest nam coraz ciasniej, bo lozko zostalo wyprodukowane z mysla o 2 osobach, ale generalnie wszyscy to lubimy.
    Nasze dzieci od zawsze byly bardzo samodzielne, wspaniale i szybko sie zadomowily w zlobku i w przedszkolu, a teraz w szkole i w swietlicy. Oboje z mezem pracujemy na pelen etat, wiec ten nocny kontakt to tankowanie milosci i bliskosci i nie walczymy z tym.
    Maz zwykl mowic: no po to my te dzieci robilismy – zeby je wachac w nocy 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2020

    ag-nieszka

    Kamień z serca 😉
    (który i tak nie był ciężki)

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2020

    Małgorzata

    Syn 4,5 roku spoiler z Nami od zawsze bo inaczej się nie dało po prostu- pił mleko co 20 minut. Odkąd mamy swój dom zasypia sam ale o 1 “przeprowadza się do mamy i taty” Córka 3 lata od 3 miesiąca spała sama w swoim pokoju bo takie wykazywała tendencje, piła mleko 1-2 razy przychodziłam do niej od 6 miesiąca spała cała noc, w naszym domu spała sama całą noc do ok 2,5 gdzie zaczęła wstawać o 3 i prości o spanie z mama co oczywiście następuje. Oboje dzieci są bardzo samodzielne, szybko mowily, same jadły, ubierały się,, szybkoły się pampersa – do niczego nigdy nie zmuszaliśmy, pozwalamy na samodzielność w granicach rozsądku. W ptzedszkolu oboje są bardzo chwalone za samodzielność i intelekt. Nasze rodzicielstwo można by nazwać intuicyjne jeśli dziecko chce spać z nami to znaczy że tego potrzebuje. Jak to mówię do 18 z nami spać nie będą. I nie widaje mi się żeby przez to były “gapowate” dzieci ta zupełnie rozne kazde robi swoje milowe kroki w swoim tempie tylko trzeba na to pozwalać a nie zmuszać czy na siłę zmieniać.

  • Odpowiedz Styczeń 22, 2020

    Monika

    U mnie pierwszy synek od urodzenia w swoim pokoju – tak było mi wygodniej. Wolałam chodzić do niego i karmić piersia, a przez pierwszy miesiąc w zasadzie tam spać, niż robić zamieszanie, przemeblowanie i te wszystkie kąciki niemowlaka w sypialni. Zostawiłam włączoną nianię, nigdy nie było takiej sytuacji żebym go nie usłyszała gdy się obudził. A gdy już odkladalam go do łóżeczka, zamykalam drzwi pokoju czułam pełny luz, że na chwilę mogę wyjść z roli mamy. Teraz ma prawie 3 lata, śpi na dużym rozkładanym łóżku u siebie w pokoju, kładziemy się z nim i spokojnie sobie zasypia. Czasem się budzi i przychodzi do nas, ale tylko po to żebym poszła z nim do jego pokoju. Spał z nami raz,.A w zasadzie to my z nim bo w jego pokoju, na jego łóżku:-)
    Troszkę większy problem pojawił się gdy urodził się drugi synek. Różnica między nimi to 21 miesięcy, musiał więc wprowadzić się do naszej sypialni bo kolejnego pokoju brak, a nie chciałam żeby budził starszaka. Malutki spał w kolysce, czasem zostawał po karmieniu w naszym lozku. Od kiedy nauczył się przemieszczac pilnuje żeby odłożyć go do łóżeczka żeby mi nie spadł, bo mąż wstaje o różnych porach do pracy, a lozka nie moge dosunac do sciany. Teraz mały skończył roczek, nasza sypialnia to już praktycznie jego sypialnia, a my zostaliśmy na kanapie w salonie bo zazwyczaj gdy kładziemy się spać w sypialni to budzimy małego i znów muszę siedzieć karmić, karmić i karmić… zbieram się żeby wreszcie przenieść
    Młodszego do pokoju Starszego, ale obawiam się że podczas karmienia (A są dwa lub trzy w ciągu nocy) będę będzic starszego i tak przecoagam z tygodnia na tydzień…. są noce w ciągu których śpię we wszystkich możliwych miejscach w domu a mąż żartuje że jak się budzi to zastanawia się gdzie mnie szukać, bo starszaka kategorycznie tylko mama może przytulić, a młodszego no cóż… skoro chce karmić piersia to jestem niezastąpiona;-)
    Więc w sumie kolejny dowód na to że kazda rodzina to inna historia… nawet w tym samym domu sytuacja jest inna przy każdym kolejnym dziecku 😉

  • Dziękuję bardzo za artykuł i badania 🙂 Też zawsze mi się wydawało, że każda rodzina powinna robić tak, jak im najbardziej pasuje. Ale właśnie tak, żeby pasowało każdemu – nie tylko dziecku, ale i rodzicom 🙂 Albo żeby znaleźć jakiś kompromis. U nas dzieci śpią w ich pokoju. Do roku były w naszej sypialni, potem ich przenieśliśmy. Posiadanie sypialni tylko dla nas było dla mnie i męża bardzo ważne. A jeśli dzieci w nocy się obudzą i nas wołają, to my przychodzimy do nich i się z nimi kładziemy (specjalnie kupiliśmy im duże, dorosłe materace). Uwielbiam się wtedy do nich przytulić, ale po kilku godzinach z radością wracam do swojego łóżka, gdzie mogę się wtulić w męża i nikt mnie nie kopie ani nie gada obok przez sen 🙂

    Ale ogólnie spanie z dziećmi jest okay i myślę, że coraz więcej osób tak uważa. Ja jedynie nie lubię, kiedy się zrzuca winę na długie spanie z dzieckiem na dziecko. “Bo jego nie da się wyprowadzić z sypialni”. I wydaje mi się, że takie poświęcanie się, bo dziecka nie da się przenieść, jest szkodliwe dla całej rodziny. Nawet dla tego dziecka, które potem w trakcie dnia odczuwa frustrację i zmęczenie rodziców. I mocno wierzę, że z szacunkiem da się każde dziecko nauczyć spać w swoim pokoju. Bo rodzice powinni również sobie i swoim potrzebom okazywać szacunek 🙂

Leave a Reply