Brzuchomówcy. Czy dziecko nas słyszy?

Nie rozmawiam z brzuchem. Tak w ogóle to rozmawiam, ostatnio wyjątkowo dużo przez telefon, ale nie, że jakoś tak szczególnie, osobiście z brzuchem, to niee.  Zastanawiam się, czy nie powinnam częściej zwracać się specjalnie do Niego. Na ten moment mojego życia dziecko jest narażone głównie na słuchanie o wykresach, tabelkach, excelach, wynikach, wstępach i tym podobnych. Biedaczysko. Dobra, niech będzie i to, ale czy ono w ogóle słyszy?

Według wszystkich znaków na ziemi i na niebie człowiek staje się istotą czującą (przynajmniej większość z nas) i reagującą na bodźce zewnętrzne jeszcze przed narodzinami. Zmysły w życiu płodowym rozwijają się w takiej kolejności: dotyk, równowaga i węch, smak, słuch i wzrok [1].  Wiele badań w ostatnich latach potwierdza, że dźwięki przenikają przez barierę utworzoną z powłok brzusznych mamy, macicy, błon płodowych, płynu owodniowego i docierają do płodu. Ten z kolei, zdecydowanie  najczęściej jest eksponowany na głos mamy. Jaki by nie był- maminy głos posiada szczególną moc, bo dociera do dziecka poprzez nasze własne ciało silniej niż odgłosy z zewnątrz. Uważa się nawet, że gdyby płód rozumiał mowę, to z łatwością zrozumiałby co mówi do niego jego rodzona matka. Dla takich mało rozgadanych mamuś jak ja istotną jest informacja, że nasze dziecko oprócz głosu mamy słyszy także nasze ruchy (nawet kroki), oddech, odgłosy trawienia i wszystkie inne tajemnicze dźwięki towarzyszące naszej fizjologii. Wszystkie one mogą docierać do dziecka różnymi ścieżkami np. bezpośrednio z serca czy wraz z prądem krwi poprzez tętnice maciczne i pępowinowe. Następnym w kolejności rodzajem dźwięków w świecie rozwijającego się w macicy potomka  są dźwięki, które ono samo wytwarza (serce, ruchy), a następnie dopiero odgłosy ze świata zewnętrznego. Bez względu jednak na to czy dany odgłos pochodzi ze świata zewnętrznego czy z wnętrza ciała, będzie to zawsze dźwięk przytłumiony [2].

Skąd wiemy, że dziecko słyszy?
Istnieją na to oczywiście dowody naukowe w postaci badań wszelakich, wykazujących reakcje dziecka na dźwięk, która przejawia się m.in.: wzrostem akcji serca,  zmianie rytmu ruchów klatki piersiowej itp. Potwierdzają to także mamy, które same zauważają np. wzmożoną aktywność ruchową dziecka  w  odpowiedzi na głośny dźwięk czy muzykę.  Ba, wykazano, że nawet 5 sekundowa stymulacja dźwiękowa płodu może powodować zmianę akcji serca i ruchliwości trwającą nawet godzinę[3]. Jakby tego było mało, w innych badaniach stwierdzono, że dźwięki mogą zmieniać metabolizm maluszków. Tak, tak….taką nieomalże magiczną moc ma np. Kołysanka Johannesa Brahmsa

Kołysanki tej słuchały wcześniaki z niską masą urodzeniową (a w tym badaniu słuchały jej 6 razy dziennie przez 5 minut)[3]. Okazało się, że takie dzieci szybciej przybierają na wadze niż ich rówieśnicy, którym pozostawało słuchać „normalnych”, nie zawsze przyjemnych szpitalnych odgłosów, do których z własnego doświadczenia zaliczam m.in.: odgłos alarmu monitorów, wyjące pompy infuzyjne, ryczące respiratory i wiele innych raniących nasze uszy dźwięków.  Więcej o kołysankach znajdziecie m.in.: tu
Świat dźwięków dostarcza dziecku niewątpliwie ważnych doświadczeń prenatalnych.
W tym miejscu chciałaby napisać kilka słów o zjawisku habituacji w zakresie słuchu, czyli, mówiąc wprost o zapamiętywaniu, poznawaniu pewnych dźwięków w życiu płodowym. Tzn., że płód może „habituować” czyli przywyknąć do odpowiadania bądź do nie reagowania na powtarzane z określoną częstotliwością stymulanty. Pamięć prenatalna to nie jest jednak zapamiętywanie numerów telefonów, tablic rejestracyjnych, teksu Bogurodzicy czy wydarzeń sprzed tygodnia.  Przy ewidentnym i niepodważalnym braku zdolności mowy i jej rozumienia, tylko poprzez obserwacje zachowań jesteśmy w stanie ocenić procesy pamięci płodowej, a w tym przypadku, bardziej prawdziwym wydaje się być termin  „prenatalne zachowanie doświadczeń słuchowych” [2]. Dotyczy to szczególnie dźwięków, które są obecne na stałe w środowisku wewnątrzmacicznym np. bicia serca mamy. Odtwarzanie noworodkom dźwięku bicia serca uspokaja, rozluźnia, daje poczucie kontynuacji [1]. Na oddziale Intensywnej Terapii Noworodka zdarzało się, że mamy przynosiły takie nagrania, które umieszczaliśmy w inkubatorze. Okazuje się, że dzieci po porodzie pamiętają z życia płodowego  głos mamy czy nawet powtarzane przez nią często frazy np. z czytanych bajek czy słuchaną przez nią muzykę.  W ogóle noworodki wolą słuchać głosu kobiecego niż męskiego zamiast innych dźwięków czy nawet ciszy[1]. Więcej o pamięci słuchowej i słuchowych ćwiczeniach prenatalnych- w szkole rodzenia, której otwarcie wkrótce i tutaj.

To w końcu od kiedy dziecko słyszy?
Naukowcy z Belfastu wykazali, że zmysł słuchu zaczyna funkcjonować już w 16 tygodniu ciąży. Badając ponad 400 płodów za pomocą ultrasonografu zauważyli, że  w tym wieku ciążowym pojawia się już odpowiedź behawioralna ze strony dziecka na dźwięki o częstotliwości 250-500 Hz [3]. Oznacza to mniej więcej tyle, że dziecko słyszy już na 8 tygodni przed kompletnym  wykształceniem i dojrzałością połączeń między uchem a centralnym układem nerwowym (co następuje w 24-25 tygodniu życia). Pierwotnie bowiem, zarówno różne regiony mózgu jak i narządy zmysłów rozwijają się niezależnie od siebie[2].
Czyli już na 24 tygodnie przed narodzinami dziecko odbiera wrażenia słuchowe.
Na początku więc maleństwo słyszy niejako przez rusztowanie kostne oraz przez skórę (na drodze pozaakustycznej), która nie tylko  w tym okresie rozwoju jest  narządem odpowiedzialnym za odbiór wielu wrażeń zmysłowych (temperatura, ból, dotyk) [3].  Potem, kiedy rozwiną się  niezbędne do słyszenia części ucha wewnętrznego takie jak np. ślimak (w ślimaku wibracje zostają przetworzone na impulsy nerwowe) wrażenia słuchowe zostaną odpowiednio wzmocnione.
Pierwszymi dźwiękami, na które dziecko jest wrażliwe będą więc wibracje, następnie mocne, pojedyncze dźwięki, aż w końcu usłyszy bardziej subtelne i delikatne tony.  Muzyka ma tutaj szczególne znaczenie, bo zdolność do odbioru dźwięków o niskich częstotliwościach (flet, wiolonczela, basy, kontrabasy i inne)  rozwija się szybciej, a dźwięki te są dobrze przewodzone przez  tkanki organizmu mamy i dziecka[1].

W ramach relaksu, może przenieśmy się na chwilę w czasie do okresu życia wewnątrzmacicznego……..raz, dwa, trzy……wyobraźcie sobie, że macie 30 tygodni życia….mniej więcej tak mogłoby to wyglądać:

1.    Psychologia rozwoju człowieka. Charakterystyka okresów życia człowieka T. 2 Redakcja naukowa: Barbara Harwas-Napierała, Janusz Trempała Wydawnictwo Naukowe PWN, 2004, Warszawa. S. 17-42.
2.  Parncutt, R. (2006). Prenatal development. In G. E. McPherson (Ed.), The child as musician (pp. 1-31). Oxford, England: Oxford University Press.
3.   https://birthpsychology.com

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

3 komentarze

  • Odpowiedz Marzec 20, 2014

    Alicja

    Pierworodna się rozpłakała kiedy puściłam tę kołysankę. Zaczynam podejrzewać, że ona tak z żalu, że matka nie ma takiego głosu 🙂

    • Odpowiedz Marzec 20, 2014

      Danka

      o rety!! A może ma jakieś smutne wspomnienie “prenatalne”……

  • Odpowiedz Czerwiec 8, 2017

    Kasia

    A co z pojsciem na koncert w 30 tyg ciazy? (dodam ze to rockowy koncert)

Leave a Reply