Ciężarówko! Śpiewając kołysanki fundujesz swojemu dziecku darmowe lekcje mowy ojczystej!

3

Jakoś muzycznie nam się ostatnio zrobiło. Najpierw nasz konkurs i porodowy koncert życzeń (klik)  a teraz ten post i w związku z tym zasadnicze pytanie:

Czy będąc w ciąży śpiewasz/śpiewałaś (puszczałaś) swoim dzieciom kołysanki?

Jeśli tak, to super. Jednym ze sposobów porozumiewania się z maleństwem są właśnie dźwięki. Nie tylko bicia serca mamy ale przede wszystkim dźwięki mowy oraz muzyka. Wyjątkowy położnik- Michel Odent uważał, że w kobietach istnieje głęboka potrzeba śpiewania swoim dzieciom. Najczęściej są to właśnie kołysanki (klik). Co jeszcze lubicie śpiewać swoim pociechom? Obecnie  jestem na etapie nauki kołysanek. Uwielbiam je i staram się śpiewać małemu pomimo ewidentnego braku zdolności muzycznych. Szkoda, że nie zaczęłam zapoznawać go z tymi cudnymi melodiami kiedy jeszcze wbrew prawu grawitacji fikał koziołki w mym brzuchu. Dlaczego? Przeczytaj.

Tak się składa, że zmysł słuchu jest jednym z najlepiej rozwiniętych zmysłów przed narodzinami. Już 4-miesięczny płód potrafi reagować i odpowiadać na dźwięki w zależności od ich częstotliwości, głośności, rodzaju. 25 tygodniowy płód bryka w macicy w rytm dźwięku instrumentów perkusjnych podczas występu orkiestry, uspokaja się przy Vivaldim i Mozarcie, a pobudza przy szybkich fragmentach Beethovena, Brahmsa czy przy muzyce rockowej. Mało tego, wykazano nawet istnienie zjawiska „inteligencji muzycznej” jeszcze przed narodzinami. Sławny brytyjski wirtuoz skrzypiec Yehudi Menuhin twierdził, że swój talent muzyczny zawdzięcza rodzicom, którzy „śpiewali mu i grali” w tym słodkim momencie  życia, gdy przed czyhającą sławą chroniło go ciepłe, przytulne wnętrze  brzucha mamy. Dzieci w życiu płodowym, podobnie jak większość z nas nie trawią hałasu. Nie dziwi więc wcale, że ciężarne mieszkające koło lotniska Osaka Airport w Japonii rodzą noworodki z mniejszą masą urodzeniową a także częściej rodzą wcześniaki [1].

Co prawda nie robiono badań czy śpiewające mamy mają mniej powikłań położniczych ale faktem jest, że śpiew  jest miły dla ucha dziecka. Jeśli mogą być z tego śpiewania dodatkowe korzyści- to jeszcze lepiej. Okazuje się bowiem, że racząc nasze nienarodzone dzieci melodiami i śpiewem możemy wpływać pozytywnie na rozwój mowy w przyszłości dając im tym samym pierwsze lekcje języka.

Maminy głos jest bardzo ważny, wyjątkowy i niepowtarzalny. Nie trzeba tego naukowo dowodzić jednak dla wszystkich niedowiarków- udowodniono[2] np., że głos mamy pobudza tą część mózgu noworodków, która związana jest między innymi z nauką języków i zdolnościami motorycznymi. W odpowiedzi na głos mamy i jej zaczepkę słowną typu :”halo” w mózgu maluszków następuje pobudzenie. Jeśli to samo słowo wypowie np. położna, to odbije się ono od ścian sali głuchym echem i takiej reakcji w mózgu dziecka nie wyzwoli. W tym przypadku aktywacji ulegnie fragment przeciwległej części mózgu odpowiedzialnej w ogóle za rozpoznawanie głosu.

Maminy śpiewający głos ma jeszcze więcej zalet. Ma on większą dynamikę i zakres częstotliwości niż zwykłe mówienie. Ton, brzmienie, siła czy rytm są elementami muzyki ale też języka mówionego. Dlatego muzyka przygotowuje mózg, ucho i całe ciało dziecka do słuchania, tworzenia oraz, w konsekwencji wypowiadania słów. Uważa się nawet, że muzyka jest pierwszym językiem, który wpływa stymulująco na nasze człowieczeństwo. Dotyka ciała, emocji, intelektu, rozwija poczucie piękna a jej słuchanie ma jeszcze mnóstwo innych zalet.

Po narodzinach maluszki wolą słuchać znanych im z życia prenatalnego melodii niż nowych piosenek.

Drogie, przyszłe mamy!

Z czystym sumieniem, w ostatnim trymestrze ciąży, 5 razy w tygodniu, tuż przed snem możecie serwować sobie relaksującą sesję z książką (to coś dla was) oraz z kołysanką w tle (coś dla maluszka). A jeśli lubicie, to śpiewajcie same. Albo razem z partnerem. Jakkolwiek. Zalecam wam to jakem położna z krwi i kości. Kiedy w życie wejdzie nowa ustawa to i na receptę będę Wam przepisywać takie sesje z muzyką w tle. Jeśli sąsiedzi będą się buntować to odeślijcie ich do mnie 🙂 Według badań, 5 razy w tygodniu wystarczy aby wasze pociechy jeszcze kilka miesięcy po porodzie rozpoznawały dźwięki znanych im z życia wewnątrzmacicznego melodii [3]. Mamy, które brały udział w przytoczonym badaniu słuchały „Twinkle Twinkle Little Star”. Z moją obecną wiedzą na temat kołysanek wybrałabym teraz „Ta Dorotka”. Uwielbiam ją.

Wydaje się zatem, że istnieje neurobiologiczne połączenie pomiędzy prenatalnie zdobytą „wiedzą językową” a późniejszymi umiejętnościami związanymi z mową ludzką. Śpiewajmy, grajmy, opowiadajmy kiedy jesteśmy jeszcze w ciąży. Matki są pierwszymi nauczycielkami mowy swoich dzieci. Mówiłam to ja- kobieta, której słoń na ucho nadepnął a i tak śpiewa.
Zobaczcie reakcję tej dziewczynki na śpiew mamy. Czyżby znała tą piosenkę z życia płodowego?

Po więcej informacji na temat kołysanek i zmysłu słuchu sięgnij tutaj: Brzuchomówcy. Czy dziecko nas słyszy?

Fotki dzięki uprzejmości fotosister

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

9 komentarzy

  • Odpowiedz Październik 18, 2014

    Weronika (Sroka)

    Bardzo ciekawa jestem, jak te maluchy nasze słyszą nas w brzuchach, czy ktoś robił jakieś badania? Czy to tak jak pod wodą a może mama brzmi inaczej a tata inaczej, bo na zewnątrz? 😉

    Lubię śpiewać naszej M do snu… to, że on zamiast usypiać, cieszy się jak zwariowana, wcale mnie nie zniechęca. 😉

    P.S. Czy miał być jakiś link do wideo? Nie widzę, albo już niedowidzę… 😉

  • Odpowiedz Październik 18, 2014

    Kasia

    Ja co prawda śpiewać zaczęłam jak moje dziecko miało ok 2 miesiące, bo wymagało to ode mnie przełamania się, gdyż wcześniej nie śpiewałam nigdzie i nigdy (może ewentualnie w aucie, ale nikt mnie nie mógł słyszeć), ale w czasie ciąży puszczałam różne melodie „do brzucha”, m.in. „panie janie” i to była długo jedyna piosenka (i w ogóle jedyna rzecz), która potrafiła uspokoić mojego syna i do dziś tak jest, chociaż repertuar ulubionych kołysanek i piosenek znacznie się rozszerzył 🙂

    • Odpowiedz Październik 23, 2014

      Danka Kozłowska-Rup

      Ja się zagapiłam więc nie mogę doświadczalnie tego sprawdzić na własnym dziecku. Dlatego cieszę się, że piszesz, bo to potwierdza tylko przytaczane badania:-)

  • Odpowiedz Październik 19, 2014

    Tedi

    Ja śpiewałam dużo do brzucha i nadal śpiewam. Widać, że to co śpiewałam wtedy, dzisiaj jest ulubioną piosenką synka. 😀

  • Odpowiedz Październik 20, 2014

    Ania

    Ostatnio miałam w rękach książkę „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, w której przeczytałam że dziecko będąc jeszcze w brzuchu nie słyszy bicia serca mamy tylko szumienie krwi w tętnicach – zdziwiła mnie ta informacja i zastanawiam się co Wy na to? Skąd w ogóle wiadomo co słyszy dziecko?

    • Odpowiedz Październik 23, 2014

      Danka Kozłowska-Rup

      Hej Aniu! Nie czytałam tej książki. To że dziecko słyszy wiemy między innymi z embriologii człowieka. Oprócz tego jest masę badań, które to potwierdzają. Prowokując różne dźwięki można zauważyć u płodu specyficzne reakcje na nie jak np. wzrost akcji serca, wzmożoną aktywność ruchowa itd. Przytaczane, chociażby przez dziewczyny w komentarzach powyżej przykłady świadczą o tym, że mało tego że słyszy ale także zapamiętuje.
      Dziecko słyszy w macicy nie tylko bicie serca mamy, szum w tętnicach ale także całą masę innych dźwięków. Opisałam je tutaj:http://mataja.pl/2014/03/brzuchomowcy-czy-dziecko-nas-slyszy

Leave a Reply