Rekomendacje WHO w sprawie ruchu, bezruchu, ekranów i snu dzieci do lat 5.

WHO to taka instytucja co ją ludzie szanują i bardzo słusznie, bo ja również WHO estymą darzę wielką. Skoro więc WHO wydało niedawno rekomendacje dotyczące ruchu, bezruchu i snu ludzi w wieku do lat 5, to nie mogę wobec nich przejść obojętnie. Zwłaszcza, że w zestawieniu z rekomendacjami AAP dotyczącymi np. czasu spędzonego przed ekranem, które szczegółowo opisałam TU, da wam to całkiem fajny pogląd na sprawę.

I tak oto dla niemowląt młodszych niż rok znajdziemy następujące rekomendacje:

– dzidzie tego typu winny mieć w ciągu dnia wiele możliwości aktywności fizycznej – zwłaszcza takich w których dzidziuś bawi się na podłodze (macie albo czymś w tym stylu), im więcej takich aktywności, tym lepiej. Te dzieciaki które nie są jeszcze mobilne (nie turlają się, nie pełzają itp.) powinny mieć zapewnione łącznie co najmniej 30 minut aktywności na brzuszku w czasie aktywnym.

Dość oczywista rekomendacja przyznać trzeba – druga natomiast wywołała falę poruszenia wśród części rodziców bowiem moi ona iż azaliż

– niemowlęta nie powinny być unieruchomione (przez to rekomendacje rozumieją czas podczas którego niemowlę lub dziecko jest przypięte lub zapięte do/w np. w leżaczka, wózka, fotelika, wysokiego krzesełka czy też opiekuna w chuście/nosidle) dłużej niż godzinę naraz (w części doniesień medialnych przetłumaczono to jako maksymalnie godzinę dziennie, tymczasem chodzi o godzinę naraz „not be restrained for more than 1 hour at a time”). Wskazano też że w przypadku gdy dziecko pozostaje w takim bezruchu warto zachęcić rodziców do wykorzystania tego czasu na wspólne czytanie czy opowiadanie. Zachęcam was więc, a co mi szkodzi 🙂

No i mój ulubiony punkt, czyli sen – otóż WHO wskazuje, że dzieci w wieku 0-3 miesięcy powinny zaznawać w ciągu doby 14-17h dobrego jakościowo snu, zaś te w wieku 4-12 miesięcy winny go mieć 12-16h. Czy ktoś wie jak przekazać te zalecenia niemowlętom i powiedzieć im, że WHO prosi je by ładnie spały?:))

Z kolei jeśli chodzi o dzieci z grupy wiekowej 1-2 lata, to zalecenia dotyczące aktywności fizycznej wskazują na konieczność zapewnienia im co najmniej 180 minut zróżnicowanego ruchu dziennie. 180 minut, czyli 3 godziny. Również w tej grupie wiekowej nie zaleca się unieruchamiania dziecka (w fotelikach, wózkach, nosidłach itp.) na dłużej niż jedną godzinę naraz. Ponownie rekomenduje się wykorzystanie tego czasu na czytanie i opowieści. Dzieci młodszych niż 2 lata nie sadzamy raczej przed TV ani innymi ekranami. Dla dwulatków czas spędzony przed ekranem nie powinien przekraczać godzinny dziennie – przy czym obowiązuje tu zasada im mniej tym lepiej. Co ciekawe – WHO mówi tu (i w kolejnych grupach wiekowych również) o nazwijmy to poetycko „osiadłym” czasie spędzonym przed ekranem, czyli tym gdzie dziecko pasywnie siedzi i klika na tablecie albo wgapia się w TV, w rekomendacje te nie jest włączony czas, który dziecko spędza przed ekranem, ale aktywnie tj. np. grając w gry, w których aktywność fizyczna czy inna forma ruchu jest wymagana.

Dla tych, którym nie chce się czytać wpisu o rekomendacjach AAP przypomnę, że wg nich w tej grupie wiekowej jeżeli rodzic chce, może zacząć wprowadzać media cyfrowe i nowoczesne technologie dziecku w wieku 18-24 miesięcy, należy jednak zwracać uwagę na to by programy z którymi zaznajamiamy dziecko były wysokiej jakości i ograniczone czasowo. AAP podkreśla przy tym, że zawsze powinniśmy towarzyszyć dziecku przy oglądaniu/korzystaniu z tableta – w tej grupie wiekowej nie należy bowiem pozwalać na samotne korzystanie mediów przez dziecko. Dodatkowo AAP wskazuje, że dla dzieci w wieku 2-5 lat zaleca się maksymalnie jedną godzinę ekspozycji na media cyfrowe dziennie. Czyli podobnie do WHO.

Jeśli zaś chodzi o sen dzieci w wieku 1-2 lata to WHO podaje 11-14 godzin dobrego jakościowo snu, z regularnymi porami chodzenia spać i wstawania (o wadze regularnych pór spania pisałam już TU), w tym czasie uwzględnione są też drzemki.

Dzieci w wieku 3-4 lata winny spędzać co najmniej 180 minut na aktywnościach fizycznych, z czego przynajmniej 60 minut powinno przebiegać na aktywnościach o natężeniu od średniego do intensywnego. No i więcej znaczy lepiej. Ponownie nie każemy dzieciom siedzieć w unieruchomieniu dłużej niż 60 minut (to znaczy, że siedzenie przy biureczku i kontemplowanie dzieł Goethego w oryginale też odpada, mimo że niektórzy by chcieli żeby tak trzylatki siedziały). Siedzenie przed ekranem ograniczamy do godziny dziennie. Im mniej, tym lepiej.

Jeśli chodzi o sen, to mili trzy-czterolatkowie powinniście spędzać 10-13 godzin na dobę na dobrym jakościowo śnie, możecie także sobie drzemać w ciągu dnia jeśli sobie życzycie, no i powinniście kłaść się spać i wstawać o regularnych porach. Już widzę jak się dzieciuchy do tego stosują:)

I teraz ważna sprawa – te rekomendacje wiążą się co jasne ze zdrowym trybem życia, ale nie są, jak część mediów wskazała, rekomendacjami dotyczącymi telewizji dla dzieci. Owszem jest o czasie przed ekranem, ale nie ma niczego o tym, że telewizja psuje mózgi, oczy i serca. Jest natomiast o tym, że czas spędzony w bezruchu na wgapianiu się w ekran nie powinien przekraczać u dzieci do lat 5 godziny dziennie. Ale rekomendacja ta wynika przede wszystkim z potrzeby zapewniania dzieciom dużej ilości ruchu, a każda dodatkowa godzina czy kwadrans przed telewizją to mniej czasu na ruch i sen (i zabawę), które są niezbędne dla prawidłowego rozwoju małego dziecka. Uważam, że to jest szalenie warte podkreślenia, bo generalnie ten czas przed ekranem jest często pokazywany rodzicom jako zło wcielone – tylko że zwykle nie z tego powodu z którego powinien. A jeśli się do tego dorzuci informację, że WHO nie rekomenduje więcej niż godzinę dziennie to w rodzicach rodzi się jeszcze większy strach, przez co boją się dziecku puścić na 10 minut bajkę żeby mieć w tym czasie chwilę na zrobienie innych rzeczy, bo przecież od tego na bank mu (temu dzieciu) się spali mózg.

Wydanie tych rekomendacji było zresztą powodem, dla którego w mediach można było spotkać głosy wielu ekspertów związane z tym, że mimo wszystko, wszystkie dotychczasowe wytyczne i to nieważne od której organizacji zrzeszających ekspertów – jednak dość arbitralnie wskazują tę magiczną godzinę dziennie jako granicę, bo choć owszem stoją za tym pewne dowody, to są one raczej słabe (o kontrowersjach pisał m.in. Guardian czy NHS – w źródłach macie namiary na artykuł).

I choć póki co nikt nie wyda lepszych, bo musimy wydawać takie, które możemy na czymś oprzeć więc te rekomendacje są jak najbardziej warte uwagi rodziców i ignorowanie ich nie jest chyba najlepszym z pomysłów (dlatego ja się do nich stosuję i przy starszakach i będę przy najmłodszym), to jednak coraz częściej podnoszą się głosy, które są bliskie i mojemu sercu. Czyli o tym, że żyjemy w takich czasach, że dzieciom nie potrzeba kolejnych restrykcji czy tam limitów dotyczących czasu przed ekranem, ale przede wszystkim informacji o tym jak mądrze wprowadzić dziecko w świat nowoczesnych technologii, tego jak pokazać mu ich dobre oblicze, nauczyć mądrego korzystania z nich i generalnie nauczyć się po prostu żyć w erze cyfrowej zamiast ciągłego negowania jej istnienia i ukrywania jej przed dziećmi. Do mnie to mówi bardzo mocno, czekam więc na to jak się to potoczy. A póki co dzięki WHO za kolejne przypomnienie o tym jak ważna jest dla dzieci codzienna porcja ruchu. I nie tylko dzieci – nam też dobrze zrobi jak wstaniemy z kanapy i się z nimi aktywnie pobawimy 😉 Zwłaszcza że jestem pewna, że każdy z nas spędza na osiadłym wgapianiu się w ekran znacznie więcej niż godzinę dziennie. A że dzieci świetnie uczą się przez obserwacje i naśladowanie dorosłych, to… 😉

Myślę też, że warto na koniec wspomnieć o jednym z nowszych badań, z którego wynika, że ilość aktywności fizycznej u dzieciaków zaczyna dość mocno spadać w okolicach 7 roku życia – i wtedy zapewnienie dawki ruchu dzieciakom staje się naprawdę wyzwaniem. Połowę dnia spędzają na siedzeniu w szkole, potem odrabiają lekcje, potem trochę poodopoczywają i trzeba iść spać, by rano powtórzyć cykl. I to smuteczek w sumie.

No i jeszcze dla porządku, zgodnie z zaleceniem dotyczącym polityki dzielenia się treścią w dokumencie WHO na bazie, którego powstał powyższy tekst dodaję formułę, iż azaliż “powyższe tłumaczenie nie zostało stworzone przez WHO. WHO nie jest także odpowiedzialne za jego treść ani dokładność. Wiążącym dokumentem jest oryginał w języku angielskim”. Co nie zmienia faktu, że starałam się być bardzo akuratna i dokładna w przekazaniu jego podstawowych wskazań 🙂

Lounassalo i wsp., Distinct trajectories of physical activity and related factors during the life course in the general population: a systematic review.

WHO guidelines on physical activity, sedentary behaviour and sleep for children under 5 years of age

NHS – Guidelines issued on activity and screen time for babies and toddlers

The Guardian – WHO warnings over children’s screen time disputed by UK experts

Mama Pierworodnej (7), Drugorodnego (5) i Wikinga (1). Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od prawie 6 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie.

12 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 8, 2019

    Justyna

    “im więcej takich aktywności więcej, tym lepiej.” <- trzeci akapit. Czepiam się, wiem ;p

    • Odpowiedz Maj 8, 2019

      Alicja

      haha nie czepiasz, dzięki, przez przypadek opublikowałam tekst zamiast go zostawić w szkicach do ostatecznego przeczytania 🙂

  • Odpowiedz Maj 8, 2019

    Alicja

    Ale że w chuście nie można dłużej niż godzinę na raz? Co na to Rodzicielstwo bliskości? No i jak tu pogodzić niechustowanie z długim spaniem u niemowlaków, ja te osmawiają snu gdzie indziej?… #jakzyc

  • Odpowiedz Maj 8, 2019

    Gosia

    A jak takie potomstwo może i ogląda tą bajkę, może i gapi się w ten telewizor, ale w tym samym czasie biega, skacze, lata, pływa i demoluje okolice karmiąc lalkę, to to dziecko wtedy się rusza, czy ogląda?

    • Odpowiedz Maj 8, 2019

      Alicja

      Też się zastanawiałam – nie wspominają o takim przypadku, ale dla mnie to jest ten przykład gdzie dziecko jest aktywne, czyli nieosiadłe.

      • Odpowiedz Maj 22, 2019

        An

        A taki TV w tle to ponoć zło najgorsze wiec to chyba nie do końca tak. W końcu jakieś uczestniczenie w grze z xboxa to co innego niż dołożony do zabawy, i tak głośnej, dodatkowych bodźców w postaci dźwięków i migającego ekranu.

  • Odpowiedz Maj 9, 2019

    Marta

    Nooo moje skończone 2 letnie tablet owszem czasem i 2 godziny ale w tym czasie jest non stop taniec i skakanie. Zerkanie w tablet tylko kiedy piosenkę trzeba przełączyć. Hmmm w tym WHO nie znają realiów życia z 2-3-4 latka i 😒

    • Odpowiedz Maj 9, 2019

      Rainha

      Marta to zależy. Bo moje jedno dziecko ma 3,5 roku, a drugie 11 m-cy i zadne nie używalo i nie używa ekranów. Nie mamy tv i innych tabletów, bo nie mamy takiej potrzeby. Tylko telefonów używamy ale tylko my z mężem. Więc różne dzieci, różne realia, a WHO musi coś założyć 😉

  • Odpowiedz Maj 9, 2019

    Lidia

    A czy WHO zaznaczyło przy okazji, że ważne jest wychodzenie z dzieckiem na dwór, aby miało odpowiednią ekspozycję na światło dzienne? Z tego co wiem, zaleca się minimum godzinę dziennie na dworze, w celu zapobiegania krótkowzroczności u dzieci.

    • Odpowiedz Maj 22, 2019

      An

      O to właśnie! Tez słyszałam o pozytywnym wpływie ostrego światła na wzrok, właśnie w kontekście walki z epidemią krótkowzroczności.

  • Odpowiedz Maj 10, 2019

    Katarzyna

    A co jak dziecko śpi w wózku 2h pod rząd przypięte? Bo tu mnie trochę zmartwili. Albo np wycieczka rowerowa i siedzi w przyczepce np 2h

  • Przede wszystkim dzięki za przybliżenie: gdyby nie ten blog to samej nie chciałoby mi się przeglądać tych wytycznych
    Zastanawia mnie jeszcze kwestia tej dawki ruchu : są dzieci, które są bardzo ruchliwe i wszystko robią w ruchu więc dla nich “zabawa w pokoju” to skakanie po scianach, turlanie się, przepychanie i demolka – rozumiem, że oni wyrabiają 200% normy
    Ale np. Moje dziecię to dosyć spokojny egzemplarz i jak nie ogląda bajki to np. rysuje, spokojnie bawi się misiami itp. kurcze i to nie jest ruch. Nawet czasem pani z basenu mi mówi, że byla leniuszkiem na basenie czyli leżała na wodzie i miała zen 😀
    Oczywiście cieszę się że mam takie dziecko, ale czy trzy godziny wyrabia to nie jestem pewna. Dobrze że jest przedszkole 🙂
    I jeszcze taki wniosek: że jak dziecie jest chore i poleguje z gorączką to może tej bajki oglądać więcej bo i tak się średnio ruchowo rozwinie wtedy 😉
    I myśle jeszcze że z wytycznymi jest tak że można jednego dnia przegonić dzieci po lesie przez 5 godzin a następnego trochę poleniuchować, co nie? W sensie że to wyznacza jakiś trend i ideal, tak myślę.

Leave a Reply