Pucio na wsi – kolejna świetna książka w serii!

Kiedy 6 lat temu, znając ogrom wiedzy logopedyczno-pedagogicznej autorki, zgodziłam się zostać patronką medialną książki „Pucio uczy się mówić”, wiedziałam, że to będzie hit, ale w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że będzie to jednocześnie początek jednej z najbardziej bestsellerowych serii książek dla dzieci w historii!

Pucio od czasu pierwszej książeczki (klik) ewoluował i dorastał razem z czytelnikami. Dzieci uczyły się mówić i opowiadać, a rodzice z wypiekami na twarzy odkrywali kolejne sekrety rodziny Pucia. Część „Pucio umie opowiadać” (klik), przy okazji wspierania umiejętności snucia opowieści, stała się dodatkowo najlepszą znaną mi książką przygotowującą na pojawienie się rodzeństwa . Ba, niczym największe światowe hity, Puciosław doczekał się fanpage’a z memami, z którymi identyfikuje się wielu rodziców.

A najlepsze jest w tym wszystkim to, że świeżutka, nowiutka, siódma już (!!!) część Pucia – znowu bardzo pozytywnie zaskakuje. Mnie przede wszystkim tym jak niestereotypowa jest w podziałach ról. To było widać już w poprzednich częściach, ale teraz jest jeszcze bardziej wyraźne i ja to po prostu wielbię!

Co więcej moi mili – tak jak w poprzednich częściach po kolei odkrywaliśmy: jakiej płci jest Bobo, jak nazywa się pies, czym zajmuje się tata, tak teraz, wy jeszcze nie wiecie, a ja już wiem, kim z zawodu jest mama Pucia! I czym poza gospodarstwem zajmują się babcia i dziadek. Ha! Ciekawość was zżera, co? 😀

Poza tym w tej części mamy chyba najbardziej rozbudowaną dotychczas opowieść, nowych (licznych!) bohaterów i rysunki, na których ilość detali do odkrywania wciąga małych ludzi bez reszty. Szczególnie zadowoleni powinni być mali fajni zwierzątek – tych jak to na wsi bywa, mamy tu bowiem mnogość.

W kategorii „profeska”, czyli wspieranie rozwoju mowy, jej rozumienia i sztuki opowiadania, wszak autorka jest doktorką nauk humanistycznych i zajmuje się logopedią i pedagogiką – mamy tym razem podział na wskazówki dla rodziców dzieci młodszych (2-3 lata) i starszych (3-6 lat). Podobnie jak w poprzednich częściach podpowiedzi jak pracować z tekstem są na każdej stronie by robić to na bieżąco, i dodatkowo także na końcu książki by dorzucić jeszcze „wincyj” mocy.

No i co ja wam w ogóle będę smęcić. Ja po prostu z każdą kolejną częścią jeszcze bardziej lubię Pucia. I przewiduję, że Pucio na wsi będzie wielkim, wakacyjnym hitem czytelniczym w wielu domach. Polecam z całego serduszka! Warto!

Wpis w ramach współpracy w wydawnictwem Nasza Księgarnia.

Autorka książki Pierwsze lata życia matki i współautorka Wspieralnika rodzicielskiego. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od ponad 8 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie. Prywatnie mama trójki dzieci.

1 Comment

  • Odpowiedz 12 kwietnia, 2022

    Ojciec Tomasz

    Spoko. Nie wiedzieliśmy, że wyszła już kolejna część 🙂 Aczkolwiek mam trochę obawy czy 3,5 latek się zainteresuje? Bo w międzyczasie przeszliśmy w nieco bardziej „poważne” książki jak np. cała seria Franklinów.

Leave a Reply