D-MER, czyli negatywne emocje w trakcie karmienia piersią.

Pod skrótem D-MER kryje się przypadłość określana jako dysphoric milk ejection reflex, czyli wypływ mleka z dysforią. Żeby zobrazować czym jest D-MER odwołam się do … literatury. Jeśli znacie Harry’ego Pottera to z pewnością kojarzycie dementorów. Jeśli nie – to cytuję:

„Dementorzy to jedne z najbardziej obrzydliwych stworzeń, jakie żyją na świecie. Lubują się w najciemniejszych, najbardziej plugawych miejscach, rozkoszują rozkładem i rozpaczą, wysysają spokój, nadzieję i szczęście z powietrza wokół siebie. Wystarczy zbliżyć się do dementora, a ginie dobre samopoczucie, giną wszelkie szczęśliwe wspomnienia. Dementor wysysa z ciebie wszystko, co dobre, pozostawiając jedynie najgorsze wspomnienia z całego życia.”

Nie wiem czy J.K. Rowling tworząc nomen omen DeMEntoRów opisywała to co czuła w trakcie karmienia swojej córki, ale kobiety cierpiące na D-MER są zgodne – bezpośrednio przed wypływem pokarmu z piersi czują jak w obecności tejże kreatury:

„Za każdym razem w chwili gdy mój syn zaczynał ssać pierś czułam ogromną rozpacz – jakby świat miał się zaraz skończyć, a ja razem z nim. To było bardzo intensywne i bardzo przytłaczające”

„W jednej chwili czuje się nagromadzenie bardzo dziwnych i trudnych do zdefiniowania emocji – uczucie niechęci do siebie, pustki, beznadziejności i bezsensu (…) niby trwa chwilę – ale w ciągu doby odczuwać to nawet kilkanaście razy to nic dobrego.”

Bardziej naukowo: D-MER to pojawiające się bezpośrednio przed wypływem pokarmu negatywne emocje i odczucia (strach, rozdrażnienie, uczucie pustki, ściskania w żołądku, przed oczyma pojawiają się straszne obrazy itp.). Stan ten utrzymuje się od 30 sekund do 2 minut. Dysforia może wiązać się tylko z pierwszym wypływem lub też ze wszystkimi wypływami mleka w danym karmieniu. Negatywne doznania pojawiają się także podczas odciągania lub spontanicznego wypływu pokarmu. Poza tymi epizodami kobieta czuje się dobrze zarówno fizycznie jak i psychicznie.

Przyczyny
Podłoża D-MER upatruje się w gwałtownym spadku poziomu dopaminy w momencie wypływu mleka. Dopamina to taki neuroprzekaźnik (przenosi sygnały pomiędzy komórkami nerwowymi), który przyczynia się m.in. do odczuwania przyjemności. Cała reszta to już chemia karmienia – dopamina działa hamująco wobec prolaktyny (hormonu odpowiedzialnego za produkcję mleka), w związku z tym aby mleko mogło się produkować poziom dopaminy musi na chwilę spaść. Znakomita większość karmiących tego spadku nie zauważy, niemniej u kobiet z D-MER jest on na tyle silny i gwałtowny, że kobieta odczuwa go jako nagłe uderzenie fali negatywnych emocji.

Innymi słowy D-MER ma podłoże hormonalne, fizjologiczne, a nie jak sądzi większość kobiet – psychiczne. Zresztą w nomenklaturze angielskiej określa go słowo reflex, czyli odruch. I tak samo jak nie możemy nic poradzić na odruch źreniczny (zwężanie pod wpływem światła) czy kolanowy (wymach nogą po tym uderzeniu młoteczkiem w kolano), tak samo karmiąca z D-MER nie może nic poradzić na pojawianie się dysforii. Ta świadomość istotnie poprawia komfort życia (i karmienia) wielu kobiet, bowiem zwykle przed diagnozą upatrują one źródła swoich problemów w psychice (obawiają się depresji lub zaburzeń psychicznych, obwiniają się o to, że nie kochają swego dziecka i że są dziwne bo przecież mówi się tylko o tym jak cudownie jest karmić) i przeszłości (traumatyczne doświadczenia).

Kogo dotyczy?
Charakterystyczną cechą D-MER jest to że pojawia się podczas karmienia wszystkich dzieci lub też ujawnia się dopiero przy kolejnych pociechach. Znalazłam np. historię kobiety, która bez problemu karmiła trójkę pierwszych dzieci (w tym bliźniaki!) a przy czwartym ujawnił się u niej pełnoobjawowy D-MER i to o dosyć poważnym przebiegu. Pojawianie się D-MER przy karmieniu kolejnych dzieci łączy się obecnie głównie z faktem starzenia się matki. Rzadką sytuacją (1% przypadków) jest D-MER przy pierwszym dziecku i jego brak przy kolejnym.

Typy D-MER i czas trwania
Warto wiedzieć, że wyróżniono 3 typy D-MER, w zależności od intensywności dysforii:
– Łagodny – zazwyczaj zanika samoistnie po 3 miesiącach karmienia, w skali 1-10 kobiety oceniają poziom dysforii na 1-3.
– Umiarkowany – zazwyczaj zanika pomiędzy 3-9 miesiącem karmienia, poziom dysforii 4-7.
– Ciężki – raczej nie ustępuje w ciągu pierwszego roku karmienia, poziom dysforii 7-10.

Spektrum
Zakres uczuć pojawiających się podczas wypływu mleka jest bardzo szeroki dlatego pogrupowano je w trzy spektra emocji: przygnębienia, niepokoju i złości – przy czym intensywność odczuwania jest zmienna i zależy od danego przypadku.
– D-MER ze spektrum przygnębienia charakteryzują: uczucie pustki, ściskania w żołądku, beznadziei, bezwartościowości, zniechęcenia, potrzebę ucieczki itd.
– D-MER ze spektrum niepokoju: do emocji wymienionych w spektrum przygnębienia dochodzi poczucie strachu, niepokoju, paniki, drażliwości, frustracji, irytacji itd.
– D-MER ze spektrum złości poza emocjami wymienionymi powyżej charakteryzuje się występowaniem uczuciem silnego wzburzenia, pobudzenia, paranoi, złości, agresji, wrogości. Dodatkowo uczuciom tym towarzyszą natrętne myśli – w tym samobójcze i związane z autoagresją.

Jak się bronić przed laktacyjnym dementorem?
Harry Potter do obrony przed dementorem przywoływał za pomocą zaklęcia swojego Patronusa, czyli zmaterializowaną formę pozytywnej energii – aby z sukcesem wyczarować Patronusa trzeba się mocno skupić na swoim najszczęśliwszym wspomnieniu. I choć wiem jak absurdalnie brzmią w takim artykule odniesienia do bajek, to jednak spora ilość kobiet cierpiących na łagodną/umiarkowaną postać D-MER radzi sobie z zalewem dysforii poprzez myślenie o najszczęśliwszych momentach swojego życia. Inne powszechnie polecane sposoby można znaleźć tu – co istotne jest to zdaje się jedyna, polskojęzyczna informacja na temat DMER! W ciężkich przypadkach stosuje się wspomaganie farmakologiczne.

Częstotliwość występowania
Pomimo usilnych starań nie udało mi się znaleźć wiarygodnych statystyk przedstawiających skalę problemu. Niemniej sądząc po tym jak wiele kobiet (za granicą – w Polsce o D-MER się prawie w ogóle nie mówi!!) korzysta z grup wsparcia, for, blogów itd. wydaje się, że D-MER staje się coraz bardziej powszechny. Dlatego mam prośbę – zróbmy swoją prywatną statystykę – jeżeli dopadł Cię D-MER daj nam proszę znać w komentarzach i podziel się swoją historią. Mam nadzieję, że w ten sposób większa liczba kobiet dowie się o tym, że D-MER istnieje i dzięki temu nie będą tak przerażone, że wariują!

Pamiętaj!!
Nie obwiniaj się o to co czujesz – pomimo tego, że wydaje Ci się, że problem leży w Twojej głowie – tak nie jest. Problem jest natury hormonalnej i nie możesz na to nic poradzić. Uczucia, których doświadczasz w momencie upływu mleka nie są tym co naprawdę czujesz – to hormony oszukują Twój mózg. Nie jesteś złą matką i nie jest tak, że kochasz swoje dziecko mniej niż inne kobiety. Dotknął Cię problem o podłożu fizjologicznym i tyle.

I proszę rozpowszechniajcie tę informacje – kobiety mają prawo wiedzieć!

Może Cię także zainteresować:
1. Nie drażnij matki karmiącej!
2. Czy karmienie piersią kilkulatka to coś złego?
3. Czy warto uczyć dzielenia się zabawkami?
4. Dlaczego masz ochotę zjeść swoje dziecko?

Źródła:

1. J.K. Rowling. Harry Potter i Więzień Azkabanu. 2001. Media Rodzinna.
2. Heise AM, Wiessinger D. Dysphoric milk ejection reflex: A case report. International Breastfeeding Journal 2011, 6:6
3. www.d-mer.org

Zdjęcie przewodnie to plakat do ekranizacji Harry’ego Pottera.

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3), aktualnie działa głównie w charakterze inkubatora dla kolejnego małego pachruścia. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

72 komentarze

  • Odpowiedz Kwiecień 22, 2014

    ania

    Jakie to przedziwne figle potrafią nam płatać hormony!Jestem przedstawicielką kobiet z objawami D-MER.Uświadomiona zupełnie niedawno-dziękuję raz jeszcze! Ile to ja stron przekopałam w internecie w poszukiwaniu jakiś informacji o tym zjawisku!!!I nic!Gdyby nie fakt że sama domyśliłam się że ma to związek z fazą wypływu(wiedziałam że to wszystko sprawka hormonów) to pewnie pomyślałabym że mam jakąś ukrytą depresję…Dodam że sięgając wstecz, daleko ,daleko(kiedy byłam dzieckiem, nastolatką) -muszę stwierdzić że takie chwilowe uczucie beznadziejności juz wtedy miewałam, ale rzadko…Czy to oznacza że takie spadki dopaminy mogą pojawiać się w innych sytuacjach?Wiemu juz przecież że regulacja nastroju związana jest ze skomplikowanym system komunikacji między takimi obszarami mózgu jak pień, układ limbiczny i kora, za pomocą neurotransmiterów noradrenaliny, dopaminy oraz serotoniny.A może D-MER dotyka kobiety które mają skłonności do stanów depresyjnych(a z kolei te stany mają swoją przyczynę właśnie w zaburzeniach neuroprzekaźników?A jak wiadomo zaburzenia w wytwarzaniu, wydzielaniu i działaniu owej dopaminy w mózgu stanowią bezpośrednią przyczynę np.choroby Parkinsona, schizofrenii oraz uzależnień od amfetaminy i kokainy.Jestem ciekawa czy inne kobiety doznające D-MER miewały w przeszłości takie chwilowe odczucia?

    • Odpowiedz Listopad 28, 2014

      Ania

      Właśnie zaburzenia w wydzielaniu dopaminy są też przyczyną występowania zespołu niespokojnych nóg ( RLS) na , który cierpię już od dawna – pamiętam powroty pociągiem ze szkoły i ten przymus poruszania nogami . W ciąży RLS się nasiliło i nie mogłam spać bo musiałam ruszać nogami , żeby choć na chwilę poczuć ulgę .D-MER to też zaburzenia wydzielania dopaminy i niestety mnie to dopadło . Karmienie wcale nie sprawiało mi przyjemności , nie czułam większej więzi z córką a tylko mdłości aż w końcu przestałam karmić piersią ale żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia odciągałam pokarm i dawałam z butelki co też wywoływało falę dziwnych uczuć ale ustaliłam sobie termin do kiedy to będę robić i jak tylko mała osiągnęła 2 miesiące przestałam ściągać – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko znikło tylko ja miałam wyrzuty sumienia , że jestem kiepską matką bo przecież przeciwciała z mleka matki to samo dobro , kurczowo trzymałam się też tego , że najwięcej p/ciał jest w siarze . Po przeczytaniu o D-MER widzę , że nie miałam na to wpływu biorąc pod uwagę iż cierpię na RLS o takim samym podłożu wynikającym z zaburzeń w wydzielaniu dopaminy .

      • Odpowiedz Październik 25, 2016

        mnisssa

        U mnie objawy zanikły po pełnych 3 miesiącach. I nigdy nie wróciły, a karmię 2,5 roku. Boję się kolejnej ciąży, choć bardzo chcę mieć drugie dziecko.

    • Odpowiedz Styczeń 15, 2016

      eM

      A ja mam zupełnie na odwrót – na początku karmienia, ale też wtedy gdy mleko napływa do piersi, czuję przypływ ogromnej czułości, rozrzewnienia, wzruszenia. Dziwny ten nasz organizm 😉

    • Odpowiedz Styczeń 17, 2018

      Sylwia

      Ja od pierwszego karmienia mam odruch wymiotny. Jak tylko przestawiać dziecko do piersi odrazu czuje, że robi mi się niedobrze. Jest to dość nie przyjemne. Czy to też jest d-mer?

  • Odpowiedz Kwiecień 22, 2014

    Alicja

    Pojawianie się w dysforii w kontekście niezależnego od laktacji drażnienia sutków zostało określone mianem „Sad Nipple Syndrome” po polsku byłby to zapewne „zespół smutnych sutków”. 11% karmiących z D-MER potwierdza, że takie (niezależne od karmienia) epizody dysforii zdarzały im się w przeszłości i nadal mają miejsce, 8% kobiet potwierdza, że miało je w przeszłości jednakże obecnie uczucie dysforii łączy się u nich jedynie z wypływem pokarmu.

    Raczej nie łączy się występowania D-MER z większą skłonnością do stanów depresyjnych. Zresztą póki co żadne (znane mi) badania nie potwierdziły aby taki związek miał miejsce. Niemniej, jako że badania nad D-MER dopiero raczkują (pierwsza fachowa publikacja to rok 2010) nie można tego jeszcze z całą pewnością potwierdzić.

    • Odpowiedz Kwiecień 23, 2014

      Danka

      Podsumowując, szykuje nam się nowe wyzwanie naukowe….

  • Odpowiedz Kwiecień 23, 2014

    ania

    Z pewnością moje sutki są “smutne” ;-)…..

  • Odpowiedz Październik 26, 2014

    Dan

    Zaraz po urodzeniu synka zaczęły opadać mnie obrazy z dzieciństwa: butelka, z której piłam, włącznik światła, do którego nie dosięgałam i ciemność. To ostatnie było najdziwniejsze. Czułam, jakbym przy okazji powicia potomka, narodziła się sama. I smutek połączony z lękiem, że zgubię, zagłodzę, zapomnę. Nie potrafię powiedzieć, czy stan ten miał związek bezpośrednio z wypływem mleka.Prawdopodobnie tak, bo syn wisiał u piersi bez końca. Dziś pierworodny ma pół roku, a ja czuję się wolna od wspomnianych objawów!

  • Odpowiedz Listopad 17, 2014

    Berta

    To ciekawe… Dopiero podczas czytania tego tekstu uświadomiłam sobie, że ja też miałam podobne objawy. Były one jednak na tyle słabe, że nie przerażały mnie zbytnio. Jeśli faktycznie dopadł mnie DeMentoR pokarmowy, to związany raczej z przygnębieniem i smutkiem. Rzeczywiście podczas karmienia odczuwałam na początku dziwne uczucie pustki, beznadziei i nic-nie-chcenia. Łączyłam to jednak raczej z przerażeniem jakim napawał mnie wtedy mój potomek i zmęczeniem, które stale mi wtedy towarzyszyło, a może to był D-MER? 🙂

  • Odpowiedz Listopad 17, 2014

    Alicja

    Mogłaś mieć po prostu bardzo słabą wersję dementora 😉 zwłaszcza, że u mnie też było przerażenie jakim napawał mnie wtedy mój potomek i zmęczenie, które stale mi towarzyszyło, ale żadnych uczuć przy wypływie mleka nie doświadczyłam 🙂

  • Odpowiedz Listopad 17, 2014

    Ilona

    Dziękuje z calego serca za ten tekst. Z cala pewnoscia mialam umiarkowany D-MER ze wzgledu na to jak dlugo to trwalo. Teraz coreczka ma 9 miesiecy i juz nie zdarza mi sie odczuwac takiego przygnebienia gdy zaczynam karmic. Próbowałam odnalezc jakies informacje na ten temat ale nic kompletnie nie znalazlam. Szkoda ze dopiero teraz tutaj trafilam.

  • Odpowiedz Listopad 21, 2014

    Dagmara

    Moja historia nie zakończyła sie happy endem, je zakończyłam karmienie po 3 miesiącach walki z poczuciem winy, że jestem beznadziejną matką bo nie potrafiłam karmić córki i poddałam sie tak szybko. Na szczęście miałam oparcie w mężu, który pomógł mi się pozbierać 🙂 a dzisiaj wiem, że to był D-MER. Dziękuje za ten artykuł!

  • Odpowiedz Listopad 21, 2014

    Patrycja

    Dwa lata karmienia a ja pierwszy raz słyszę o tym zjawisku choć bardzo dobrze je znam z doświadczenia. Proszę, nie sądziłam, że wiele kobiet doświadcza podobnie. U mnie pojawiało się uczucie wszechogarniającego smutku. Nie umiem do końca tego opisać. Zawsze mówiłam o tym mojemu partnerowi, rozumiał mnie (albo przynajmniej się starał) i to mi pomagało, myślałam wtedy że to norma. Minęło. Najczęściej to uczucie pojawiało się co jakiś czas (tak jak pisałaś) w pierwszych tygodniach karmienia, jednak za jakiś czas znów wracało. Minęło 2 lata, ja dalej karmię, ale dmer poszedł w niepamięć, albo przestał się pojawiać. Bo to że był nie zapomnę, choć wcale nie miał negatywnego przełożenia na moje karmienie i mój stosunek do dziecka. Co ciekawe to uczucie znałam już wcześniej, jednak nie pojawiało się przy karmieniu tylko w innych sytuacjach lecz nie przypominam sobie teraz w jakich. Bardzo ciekawy tekst! Podzielę się nim z innymi. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Listopad 22, 2014

    febe

    Również dziękuję za tekst! Miałam słaby D-MER, na początku karmienia zawsze czułam się źle, do tego stopnia, że czasami celowo starałam się opóźnić karmienie (tłumacząc się pseudomądrymi radami, że “dziecko powinno jeść co 3 godziny). Przez co czułam się jeszcze gorzej…Na szczęście przeszło po ok. 2 miesiącach 🙂 a po 3,5 porzuciłam dietę matki karmiącej i od tego czasu karmienie piersią to bajka 🙂

  • Odpowiedz Listopad 23, 2014

    majlena

    Dziękuję za ten wpis. Nigdy nie spotkałam nikogo, kto by mnie zrozumiał, że się źle czułam podczas karmienia. Położne, lekarze nic konkretnego nie doradziły na moje dolegliwości. Musiałam sobie radzić sama i jestem z siebie dumna. Przetrwałam, nadal karmię (8miesiąc) i dolegliwości minęły (jakoś po 4-5 miesiącach karmienia). Według tekstu moje objawy były słabe, ale dla mnie wystarczające, żeby się załamywać i buć na skraju wyczerpania. Ja czułam się obrzydliwie słaba i bezsilna. Wmawiałam sobie, że karmienie to przyjemność, ale wcale tak nie było. Za każdym razem było mi niedobrze. Miałam odruchy wymiotne. Często miałam możliwość jeść tylko wtedy, kiedy akurat mała też jadła, więc była to katorga. Często po prostu nie jadłam. Albo wmuszałam w siebie, bo przecież z czegoś ten pokarm musiał się wyprodukować. Poza tym odczuwałam ogromny ból kanalików. Czułam, jakby ktoś wbijał mi drut w piersi, wiązał za żebra i ciągnął. Ból utrzymywał się chyba 3 czy 4 miesiące potem malał. Położna zaleciła mi smarowanie sutków lignokainą, ale to pomogło tylko na ból sutków, który przy reszcie objawów był niczym.
    Być może dzięki temu, że wcześniej już miałam depresję, to wiedziałam, że tylko moje pozytywne myślenie i siła mogą mi pomóc. Starałam się myśleć o czymś innym, skupiać uwagę. Czasem nie było to najlepsze, bo myśląc o karmieniu szybciej zaczyna wypływać mleko. Bałam się na samą myśl, że ona zaraz znów będzie głodna. Karmiłam i ryczałam. I wytrwałam.

    • Odpowiedz Marzec 24, 2017

      Ala

      Czy naprawdę karmienie dziecka piersią jest aż tak cholernie ważne, żeby z tego powodu znosić takie cierpienie, jakie ty opisujesz? Nie sądzisz, że dziecko potrzebuje mamy szczęśliwej, a nie takiej, która karmi i ryczy, i stara się wytrwać za wszelką cenę…? Moja mama chyba miała D-MER, dwójkę swoich dzieci karmiła raptem przez trzy miesiące, bo tak bardzo tego nie znosiła. I cieszę się, że przestała. Nie chciałabym dowiadywać się, że robiła to pomimo bólu i innych przykrych dolegliwości.

  • Odpowiedz Listopad 23, 2014

    Magda

    Po tylu latach pierwszy raz mogę nazwać uczucie, które towarzyszyło mi przez cały okres dojrzewania. Dziś jestem mamą 7-tygodniowego szkraba a D-MER znów powrócił. Nie jest już tak intensywny jak kiedyś i nie pojawia się często, ale dzięki temu, że towarzyszył mi przez cały okres liceum, jestem z nim już tak bardzo oswojona, że teraz prawie nie zwracam na niego uwagi. Dziewczyny nie dajcie się zwariować, wszystko z Wami ok! Jesteście wspaniałymi mamami. To naprawdę tylko “głupie” hormony, na które nie mamy wpływu.

  • Odpowiedz Grudzień 30, 2014

    ANIA

    Dałam radę przetrwać z D-MER całe karmienie-czyli do 13m-ca.Moja córeczka sama odstawiła się od piersi.Czułam smutek, proponowałam jeszcze długo pierś -ale niestety słyszałam “Nie” i rozbrajający uśmiech;-).Trudno.Mija 1,5 miesiąca od zakończenia karmienia a to uczucie czasem się pojawia-najpierw lekka mdłość, ukłócie stresu w żołądku i wrażenie że zaraz mleko wypłynie…..Być może powinnam zbadać sobie poziom prolaktyny-bo podwyższony może powodować właśnie takie wrażenie “wypływu mleka”.Niemniej pomimo tej dziwnej dolegliwości cieszę się że to córka sama zdecydowała o naszym “rozstaniu” a ja jakoś to przetrwałam;-) Pozdrawiam Mamy z D-MER!

  • Odpowiedz Luty 12, 2015

    Iwona

    Odczuwałam to coś mniej więcej do 3 miesiąca karmienia, ale tylko wieczorem podczas ostatniego karmienia przed nocą. Zastanawiam się czy cierpiałam na d-mer czy to było po prostu baaardzo przytłaczające zmęczenie. Czy to dotyka zawsze przy karmieniu czy może wybiórczo?

  • Odpowiedz Luty 16, 2015

    Olga

    Mimo tego, że jestem polożną, żadne informacje o tym zjawisku do mnie nie trafiły do tej pory. Ale gdy sama zaczęłam karmić, zaobserwowalam u siebie dokładnie to: intensywny smutek i pustkę w momencie karmienia właśnie. Na początku myślalam, że za wszystko odpowiedzilany jest baby blues, ale gdy on mijał, a to uczucie nie, zaczęłam mu się dokładniej przyglądać i analizować. Doszlam do wniosku, że jest związane z nagłą zmianą poziomu hormonów, postanowiłam nawet zrobić mały rekonesans w branżowej literaturze, ale to dopiero wtedy jak moje dziecię podrośnie na tyle, że będę mieć ku temu czas. Ale wcześniej trafiłam tu. Przez zupełny przypadek. Dziękuję za ten artykuł… D-mer towarzyszy mi cały czas, ale karmię dopiero kilka tygodni. Mam nadzieję, że minie, bo to mocno uciążliwa przypadłosć.

  • Odpowiedz Luty 16, 2015

    Marciocha

    Dziękuje! Nareszcie rozumiem to, co czułam, a czułam wszystko co najtrudniejsze, może poza złością. Pierwszą córkę karmiłam tylko 2 miesiące, ale kolejne 1,5 odciagalam. Drugą karmię już 9,5 i od pewnego czasu to uczucie jakby zanika. A w pierwszych miesiącach myśli samobójcze były normą. Jakże ja się za to nienawidziłam! Czułam się tak beznadziejnie, niewygodnie w swoim ciele. Kiedy próbowałam wytłumaczyć mężowi to uczucie, przyszło mi do głowy, ze to tak misza sie czuć ludzie tuż przed popełnieniem samobójstwa. Dziekuje Ci za ten blog z całego serca! 🙂

  • Odpowiedz Luty 16, 2015

    asia

    Jak dobrze, że trafiłam na ten artykuł. Nie wiem ile u mnie to trwało, ale czułam się okropnie! Beznadziejnie! Miałam nawet… myśli o których wolę nie pisać. Nie chciałam już kp. Było to dla mnie nieprzyjemne, a nawet denerwujące 🙁 rozplakiwalam się czasem. 🙁 myślałam po porodzie jaks czas, że to przez to, iż kp będąc w ciąży…
    Ale minęło i kp nadal już dwójkę 😀

  • Odpowiedz Marzec 27, 2015

    kropla

    Uwielbiam Wasz blog, a po przeczytaniu tego artykułu uwielbiam jeszcze bardziej, ponieważ utwierdzacie mnie w przekonaniu, że wszystko ze mną ok. Zawsze byłam trzeźwo myślącą osobą. Twardo stąpającą po ziemi. Zawsze stawałam na wysokości zadania. Nie rozumiałam osób słabszych psychicznie. Obie ciąże bez zachcianek, humorów, płaczu itp. Trzymam emocje i hormony w ryzach. Wszystko zmieniło karmienie piersią… Pierwszego wykarmiłam 9 miesięcy wiedząc, że to najlepszy start jaki mogę mu zapewnić. Taka misja Matki Polki. Uwielbiałam, kiedy spał, uśmiechał się, kiedy mogłam go utulać w płaczu. Ale gdy robił się głodny mnie aż trzęsło od środka, wymiotować mi się chciało. Towarzyszyło mi uczucie pustki, smutku, przygnębienia, rozdrażnienia. Często od nadmiaru emocji strzepywałam ręce jak Zbyszek Nowak po energetyzowaniu wody. Miałam tez ochotę zadawać sobie ból. Odbiło się to piętnem na moim życiu. Nienawidzę dotyku sutków. W relacji intymnej kiedy tylko to się zdarzy jest po zabawie. Podczas drugiego porodu, by przyspieszyć akcję położna zaproponowała kręcenie sutkami – popatrzyłam na nią z chęcią mordu w oczach. nigdy! No właśnie, druga ciąża, tak się cieszyłam, tylko to karmienie piersią psuło nastrój. Niestraszne mi były popękane brodawki i zawalone piersi, tylko to koszmarne przygnębienie. Karmię, bo mam misję. Żeby młodszy nie miał się lepiej/gorzej niż starszak. Mam też wyznaczony termin końca moich mąk. To pomaga. I zapas czekolady w szafce 🙂

    • Odpowiedz Marzec 27, 2015

      Alicja

      Cieszę się, że mogłyśmy pomóc. Paskudna przypadłość! A czekolada pomaga na wszystko!

  • Odpowiedz Marzec 31, 2015

    Beata

    Dziękuje za ten artykuł. Tez to miałam. Kiedy córka chwytała za sutek miałam ochotę zerwać sie, biegać, wrzeszczeć… Ech. Myślałam ze poprostu tak bardzo nienawidzę karmienia piersią i ze nie mam cierpliwości do dziecka. Tak odruchowo zawsze przy karmieniu łapałam za wodę i pilot od tv albo tablet, ale najgorzej było w nocy. Jak już sie dzięki temu artykułowi “zdiagnozowałam”

  • Odpowiedz Kwiecień 1, 2015

    Monika

    Szkoda, że nie trafiłam na ten tekst ponad rok temu, jak urodziłam syna. Teraz wiem skąd te poczucie beznadziejnosci i uczucie, że szkodzę dziecku karmiąc go. Potem prawie roczne wyrzuty sumienia, że karmiłam tylko trzy miesiące…

  • […] jak jej życie się układa, czego ona i jej rodzina potrzebują. Może ma depresję, może D-MER, może cokolwiek innego co sprawia, że woli mieszanką. I nikomu, nikomu nic do tego. Nikt nie ma […]

  • Odpowiedz Maj 28, 2015

    Ania

    Dziękuję za artykuł. Miałam tak ok. 7 miesięcy, zaparłam się jednak, że chcę karmić, do dzisiaj (18m-cy) karmienie nie sprawia mi przyjemności (robię to dla dobra mojego dziecka oraz z lenistwa). Pierwsze kilka miesięcy było koszmarem, mdłości podczas wypływu mleka, zawroty głowy, nudności. Myślałam, że to od ciągłego karmienia mojej wymagającej córki, ale teraz chyba się wyjaśniło.

  • Odpowiedz Czerwiec 25, 2015

    Paulina

    A ja myslalam ze toze mna cis nie tak. Pierwsze dziecko i w ogole.. karmilam piersia 3 mce.. pozniej zaczelam dokarmiac mm i w efekcie kp szybko sie zakonczylo.. na sama mysl o karmieniu corki mialam lzy w oczach. Juz dokladnie nie pamietam jak to bylo, ale zle to strasznie wspominam:( nie dosc ze bolalo, a corka byla dobrze przystawiana, nie lubie jak sie dotyka moich sutkow… Przed pierwszym porodem radzono mi zebym masowala, ale sprawialo mi to bol.. nie myslalam ze to moze byc TO!! Teraz urodzilam kolejne dziecko po 22 mcach… Jest kompletnie inaczej. Bolalo ale tylko na poczatku, masc maltan pomogla bardzo. Ale ogolnie nastawienie mam inne… Nawet nie podejrzewalam, ze bede kp, bo myslalam ze nie dam rady ze wzgledu na starsza corke i obowiazki domowe… Teraz moge powiedziec ze jest to naprawde przyjemne uczucie, kiedy dziecko tak slodko sie patrzy.. czyli bylam w tym 1% gdzie DMER mnie zaatakowal. Super ze natrafilam na ten artykul!!!

  • Odpowiedz Czerwiec 25, 2015

    Paulina

    A zespol niespokojnych nog przesladowal mnie w obu ciazach… W drugiej to juz nie dawalam sobie rady i az plakalam..

  • Odpowiedz Lipiec 5, 2015

    Kasia

    D-mar ( lagodniejsza wersja) przy karmieniu, obecnie trzeciego dziecka. Rls od kilkunastu lat z duzym natezeniem podczas kazdej ciazy.

  • Odpowiedz Październik 9, 2015

    Marta

    A może i ja mam D-MER? Gdy urodziłam synka i karmiłam, wszystko było miłe i przyjemne. Potem musiałam zacząć karmić odciąganym pokarmem. Po ok. 3 miesiącach pojawiło się uczucie rozdrażnienia, nerwów, mdłości i irytacji oraz ścisku w gardle na początku ściągania. Na tyle nieprzyjemne, że waham się włączyć laktator. Dodam, że podobne uczucie miewałam zawsze podczas dotykania sutków po orgaźmie . No po prostu automatycznie robię się agresywna.

  • Odpowiedz Październik 11, 2015

    Caroll

    Przy pierwszym dziecku łączyłam objawy D-Mer z niepokojem ogólnym i natłokiem myśli typu: Czy ona się najada, czy dobrze karmię, ale dopiero po kilku miesiącach, 4-5 karmienie przestało być dyskomfortowe. Było to na tyle nieprzyjemne, że z niechęcią myślałam o kolejnym przystawieniu dziecka do piersi.
    Przy drugim dziecku było spektakularnie, w momencie pierwszego wypływu następował nagły silny napad lęku i niepokoju wraz z somatyzacją – “łaskotanie” w brzuchu, suchość w ustach, przyspieszony oddech. Bardzo nieprzyjemnie. Byłam zaszokowana natężeniem odczuć. Po ok 3 mcach nasilenie lęku było niższe, do 9 mca nie minęło ale było już “oswojone”. Dopiero przy drugim dziecku przeczytałam gdzieś przypadkiem na czyimś blogu o D-mer i zrozumiałam, że to właśnie mnie dotknęło.

  • Odpowiedz Styczeń 15, 2016

    dew

    To i ja się dołącze . To moje 4 dziecki i pierwsze kp z D-Mer , po 3 mies karmienia z D-Mer i przystawiania dziecka po 8-10x/dobe ucieszyłam się kiedy malutka odrzucila piers , dlatego ze kp jest mi bardzo ważne to zostałam mama kpi (karmienie piersią inaczej ) wiec sciagam moje mleko i podaje z butelki i tak już kolejne 2 mies za nami , zaraz kończymy 5 mies i tak ciagne aby chociaż do tych 6 mies a potem będę odliczać kolejny miesiąc ale już bez mocnego parcia . Wczoraj zwierzyłam się mezowi jak bardzo źle się czuje podczas karmienia piersią – podczas ogolnie wypływu mleka ..tego nie da się opisac , czuje się tak jak samobojca sznurem na szyji i myślami – skoczyć – nie skoczyć …oczywiście nie skacze nigdzie ale podczas samego wypływu mleka a raczej momentu na kilka sekund przed wyplwem mleka czuje taki starszny dół jakbym była w bardzo głębokiej depresji …z czasem to mija i przy kolejnym wypływie mleka przy tym samym karmieniu już nie mam tego stanu ale takie stany miałam wcześniej bez kp i trwaly nawet 2-3 dni a zdazly się co kilka mies … czym to może być spowodowane ? szukam przyczyny , obecnie diagnozuje się i teraz wystawiam na badania swoja tarczyce i już sa pewne nieprawidlowosci czyli wygląda na to ze to problem na wieksza skale a nie tylko samej dopaminy i prolatyny bo wygląda na to ze ma to tez wpływ na tarczyce i tyroksynę … ja się chyba zalamie tak na serio 🙂

  • Odpowiedz Maj 4, 2016

    mamuska

    Jestem w szoku. Jestem.psychologiem i jestem bardzo świadoma swych emocji i przezyc le z racji zawodu od razu pierwsze co upatrywalam się przyczyn w swojej psychice ale nie godzilo mi się to z moją ogromną miłością do córeczki. Myślałam, że gdyby tak było to oksytocyna by sier nie wytwarzala i miałabym problemy z laktacja. Pomyślałam sobie “musi być jakiś hormon, który sie wytwarza i daje takie a nie inne objawy.” Więc myślę sobie wklepie w intwrnwt Le na pewno nic o tym nie piszą bo to takie nietypowe. A tu aż zdebialam jak przeczytałam artykuł, że faktycznie takie coś istnieje. Orzy pierwszym dziecku tego nie mialamr. A teraz drugie dziecko już minalr 4 miesiac a ja za kazdym karmieniem a mam icj nadal z 15 w ciagu doby mam uczucid totalnej depresji aż mnie zbiera na wymioty i taka totalna nienawiść do samej siebie a czasami agresja. Bardzo niefajne uczucie…. cieszę siee, zee ma to swoje uzasadnienie medyczne i nie jestem z tym sama 🙂 pozdrawiam wszystkie kobietki z tym problemem 🙂

  • Odpowiedz Maj 21, 2016

    sidka

    Czułam się jakbym w sekundzie gdy zaczynam karmić dostawała wiadomość ze ktoś mi całą rodzinę siekierą zarznal.. info o d-mer znalazlam juz po zakonczeniu karmienia na jakiejs angielskiej stronie. Szkkoda ze sie o tym nie mowi..

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Justyna E

    Ja również dołączam się do listy D-MERowych mam. Nie wiedziałam o istnieniu takiej dolegliwości. Już w szpitalu się zaczęło. W ogóle moja kondycja po porodzie była marna. Płakałam i czułam ogromną niechęć zajmowania się synkiem. Karmienie to była trauma i nikt nie mógł mi pomóc. Po konsultacji laktacyjnej okazało się że znam zasady dobrze przystawiam. Ale oprócz niechęci ogromnej do podniesienia bluzki w górę miałam ogromny ból podczas karmienia utrzymujący się ponad miesiąc. Przystawiałam prawidłowo a ból paraliżował mimo to. Miał trwać 2 tyg a nasilał się coraz bardziej i bardziej. Nikt nie był w stanie mi powiedzieć skąd ten ból. Laktator porozrywał mi sutki ale ten ból to było nic w porównaniu z karmieniem. I nastrój baaaardzo obniżony. Czułam się niegotowa na macierzyństwo i miałam przeświadczenie bycia do niczego. Nawet nie chcę tego pamiętać

  • Odpowiedz Lipiec 5, 2016

    Emilia

    Ja również d-merowa mama. Przy starszym synku karmienie było dla mnie… ot, neutralne, żadnej tam błogości, bliskości czy czego tam nie czułam, ale wrogości też nie. Za to przy młodszym synku ujawnił się pełnowartościowy d-mer, byłam zszokowana reakcją swojego organizmu, bo jak mały się przysysał to czułam taką trudną do opisania burzę emocji, strach, panikę aż mnie skręcało, zaciskałam ręce i miałam ochotę rzucić wszystko i uciekać. Nie umiałam tego jeszcze wtedy nazwać, ale zauważyłam że to trwa tylko chwilę i mija do znośnego poziomu, także mimo wszystko karmiłam dalej. Koniec końców karmiłam 21 miesięcy, natomiast nie potrafię sobie wyobrazić, że karmienie daje radość, zwłaszcza po drugim dziecku;P Mimo wszystko jestem fanką kp.

  • Odpowiedz Luty 13, 2017

    aploch

    I ja tu jestem. Szkoda że nie trafiłam wcześniej. U mnie pojawiało się za każdym razem karmienia lub odciągania przygnębienie i wściekłość że pomimo postępowania wbrew sobie dziecko nie przybiera na wadze. Że jest takie roszczeniowe, że pruję sobie ” żyły” i niemal wymiotuję kiedy tylko skupiam się na karmieniu a dziecko nie przyrasta na wadze. Lekarze mnie atakują i oskarżają że dziecka nie karmię. A ja litrami ściągałam… I nienawidzę tego. Jak ja nienawidziłam karmienia. Nienawidziłam siebie. Tylko to pamiętam. Wytrzymałam 8 miesięcy. To był DEMENTOR…. Postawiłam sobie pomnik w swoich myślach.

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Kasia

    Karmię 6 miesiąc, raczej nie pamiętam takich uczuć podczas wypływu mleka ale w końcu wiem, co mnie gnębiło w przeszłości kiedy np dotknęłam sutków lub nawet o nich pomyślałam, określałam to jako “niechęć do bycia w swoim ciele” ale nikt mnie nie rozumiał. Dziękuję Matajo!

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Kinga

    Aby nie mieć takich negatywnych uczuć, tak to zostało napisane dobrze jest właśnie myśleć o czymś pozytywnym, ja na przykład myślałam o wakacjach nad morzem i pięknej plaży. Wtedy zaczynają się wytwarzać hormony szczęścia, tzw. endorfiny. I to działa!!! Sprawdziłam.
    Powodzenia dla karmiących mam 🙂

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Doris

    Nie wiem czy był to D-MER w moim przypadku ale pamiętam, że w pierwszych miesiącach karmienia piersią miałam dziwne uczucie jakby ktoś lub coś dosłownie wysysało ze mnie życie, byłam bliska omdlenia. Nie towarzyszyły mi przy tym jakieś negatywne złe emocje, myśli, miałam tylko wrażenie, że zaraz “odlecę “. Głowa sama leciała mi w dół, słabły ręce i strasznie się bałam, że upuszczę synka. Mój mąż widział ten stan i natychmiast podawał mi zimną wodę do picia. Pomagało. Jakoś podświadomie wiedziałem, że to hormony. Po jakimś czasie przeszło ale teraz mam coś innego. Na początku karmienia zwyczajnie mnie mdli i nie wiem jak głodna byłabym w tym momencie to nic nie wzięłabym do ust. Po chwili przechodzi i wiem, że to też wina hormonów. Nie mniej jednak dziwne to uczucia. Jedne matki oblewa fala szczęścia euforii a inne rozpaczy, fizycznej i pdychicxnej “niemocy”. Ale musimy sobie z tym radzić. Ważne by był przy nas ktoś kto nas zrozumie i wesprze.

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Ell

    Z powodzeniem karmię juz trzeciego ssaka i po raz trzeci zmagam sie z tą przypadłością. Za kazdym razem boję się depresji. Dzięki Tobie wiem, że to normalne… Pocieszalam sie ze przy dwójce mijalo to i teraz minie. Mnie ogarnia niewymowny smutek i uczucie pustki. Synek skonczyl 2 miesiące i chyba powoli to zjawisko slabnie 🙂 Dziękuję!

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Kasia

    Przeczytalam ten artykuł i troche mi sie rozjasnilo w glowie. Jestem w 8 miesiacu pierwszej ciazy. Moje piersi i sutki byly zawsze niewyobrazalnie wrazliwe na dotyk. Zreszta byly tez moja najwieksza strefa erogenna. W momencie kiedy zaszlam w ciaze, to sie oczywiscie zmienilo i sutki przestawily sie na nowa role. Piersi zaczely produkowac pokarm o od tej pory mam 2 osobiste Dementory. Tak jak na poczatku ciazy bylam przekonana ze chce karmic piersia, tak teraz coraz czesciej czuje ze bedzie to slabo mozliwe lub wcale. Bo wystarczy ze moj sutek dotknie ubrania, lub zostanie dotkniety przez partnera, ucisniety przeze mnie, zobacze pokarm automatycznie zalewa mnie fala negatywnych uczuc, łacznie z obrzydzeniem do samej siebie. Od czasu kiedy zrobilo sie to na tyle intensywne ze jest bardzo mocno dla mnie zauwazalne, mysle o tym ze nie podlbalm karmieniu piersia i na sama mysl jest mi autentycznie niedobrze. Licze na to ze Maly czlowiek wszystko zmieni, ale znam tez siebie na tyle , ze moge byc prawie pewna ze wroce do tego artykulu i napisze ze nie daje rady… :/ Z dodatkowych problemow cierpie tez na syndrom niespokojnych nog. Przed ciaza tez go mialam.

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Sandra A.

    Ja tez nie wiem czy mam D-MER ale czasem w trakcie karmienia, corka 4m, jak jeszcze byla mala to za każdym razem kiedy sie przyssala mialam mega mdłości nie do opanowania i zle sie czulam, teraz ta częstotliwość mdlosci w trakcie przyssania sie znacznie zmalala ale przychodzi taka nie chec a nawet i rozdrażnienie i złość (jak mi ktos przeszkadza to na dana osobe a to czesto moje starsze, syn 2 latka) a wtedy jest mi strasznie zle z tym poczuciem jak to mija 🙁
    Nie za każdym razem mam te uczucia ale dosc czesto i wtedy znika chęć na wszystko i mam ochote schować sie pod kołdrę i udawać, ze mnie tu wcale nie ma.
    Mam nadzieje, że to minie bo chciałabym jak najdłużej karmić 🙂

  • Odpowiedz Luty 15, 2017

    Stara Matka

    Miałam D-MER ze spektrum lęku, ale córka ssała pierś po chwili odrywała się od niej i darła i tak ok 10 min karmienia, wiec jak ssała bez przerwy chociaż minutę, byłam przeszczęśliwa i wdzięczna wszechświatowi 😀

  • Odpowiedz Luty 17, 2017

    Aga

    Kurczę oznaczcie to też pod hasłem depresja, przekopałam cały internet bo myślałam, że zwarowałam, że to co dzieje się w mojej głowie to objaw choroby psychicznej 🙁 Uratawała mnie moja przyjaciółka, która przechodziła to samo, udało nam się zgadać na ten temat ( co jest bardzo trudne bo żadna mama nie chce się przyznać do takich emocji, autoagresja jest wtórna). Świadomość tego że nie jestem nienormalna uratowała nas, plus tydzień u moich rodziców gdzie moja mama oddawała mi małą tylko na karmienie, a ja doszłam do siebie. Objawy miałam ciężkie, to co pojawiało się w mojej głowie przeraża mnie do dziś. Jednym z charakterystycznych objawów było uczucie w miednicy plus poczucie że ciepło przechodzi mi do rąk. W ogóle nie powiązałam tego stricte z karmieniem (dlatego jak mi się pojawia to uczucie w rękach, to zamieram że tamten straszny czas wróci). Dziękuję za ten artykuł bo dzięki świadomości, będę gotowa do walki. Najgorzej było 1-3 m-ca, teraz objawy są dużo lżejsze jesteśmy po 6 m-cu. Do celów statystycznych pierwsze dziecko i mój wiek 34. Koniecznie to badajcie bo żadnej mamie nie życzę przechodzenia tego samotnie.

  • Odpowiedz Marzec 17, 2017

    Momo

    Uffff….czyli to nie jest jednak paranoja. Mam 33 lata, pierwsze dziecko, prawie 8 miesięcy. Wcześniej tego jakoś nie odczuwałam (choć miałam akcje pt. kocham niewystarczająco i pojawiały mi się takie smutniejsze myśli. W moim wydaniu to jest coś a la mania i strach przed tym, że ktoś może naszą rodzinę skrzywdzić. Właśnie szukałam w necie artykułów nt. objawów paranoi, później paranoi i depresji u kobiet karmiących. Coś tak mi świtało, że może to ta chemia…uffff…naprawdę się cieszę, bo zastanawiałam się już, czy nie szukać pomocy gdzieś dalej. Generalnie jestem bardzo pozytywną osobą i kocham ludzi i otoczenie, a synka i męża jak nie wiem co. I tak się zastanawiałam skąd u mnie te myśli, że coś się może stać. Teraz jestem po karmieniu i się z tego śmieję, ale 20 minut temu to nie było śmieszne. Cieszę się, że powiedziałam swoje myśli na głos mężowi, a on się tylko lekko uśmiechnął, bo zrozumiałam że trochę przesadzam i postanowiłam zrobić risercz. Dziękuję za ten artykuł. 🙂 mam nadzieję tylko, że to przejdzie. Choć jak już poznałam wroga, to łatwiej mi się będzie z nim zmierzyć. Dzięki i trzymajcie się dziewczyny! 🙂

  • Odpowiedz Marzec 26, 2017

    Sylwia

    Ja karmie juz prawie 9 m-cy i do tej pory wszystko było ok karmienie było czymś neutralnym ani euforii ani depresyjnego nastroju nie powodowało. Ale od kilku dni w trakcie nocnych karmień ale tylko niektórych i zawsze po północy odczuwam straszny dyskomfort. Ciężko to opisać bo nic nie boli niby przystawiane jest dobrze ale jakoś tak dziwnie pobudza mi sutki ze jedyne czego pragnę to żeby przestał. Mam ochotę go po prostu oderwać i odłożyć byle dalej ode mnie 🙁 trwa to przeź całe karmienie dopóki nie przestanie ssać. Wtedy karmie i płacze i tylko w duchu powtarzam sobie “proszę skończ już”. Do tego oczywiście dochodzą wyrzuty sumienia za takie myśli. Powiedzcie proszę czt się z czymś takim spotkały ścieków? Bo do opisu D-MER nie pasuje ale też powoduje że zaczynam bać się kolejnego karmienia.

    • Odpowiedz Listopad 3, 2017

      Ala

      SYLWIA, mam dokładnie to samo….

  • Odpowiedz Marzec 27, 2017

    Kasia

    Właśnie dlatego postanowiłam poszukać w internecie na temat złości i przygnębienie w momencie przystąpienia do piersi w momencie ssania ogarniaja mnie takie nerwy że zaczęłam myśleć czy to jest normalne

  • Odpowiedz Czerwiec 13, 2017

    Karina

    Niesamowite że przez przypadek trafiłam tutaj! Szkoda że tak późno ale może teraz trochę łatwiej mi będzie się pogodzić z tym że jednak nie jestem wyrodną matką… Moja córa ma 4 miesiace a ja karmiłam ją piersią jedynie 2 mce.. Nie dawałam sobie z tym rady. Nie dość że miałam (nadal mam) trudną sytuację życiową co potęgowało stres to jeszcze ten stan podczas karmienia… Myślę że miałam wersję umiarkowaną… Lęk, strach, rozdrażnienie, frustracja… Często też płakałam… Jak tylko myślałam o karmieniu momentalnie stawałam się kłębkiem nerwów i ogarniała mnie złość, nie czułam żadnej bliskości podczas karmienia, wręcz byłam zła na córcię że muszę ją karmić… A co było dla mnie dziwne, gdy tylko opiekowałam się nią po karmieniu, po chwili uczucie beznadziejności zastępowała bezgraniczna miłość… Do tej pory wyrzucam sobie że jej nie karmię ale na samą myśl o tym że mogłabym to robić zaczynam się denerwować… Okropna przypadłość! Szkoda że dopiero teraz się o tym dowiaduję bo może łatwiej by mi było się z tym zmierzyć…

  • Odpowiedz Czerwiec 21, 2017

    Olga

    Siedze sobie spokojnie wieczorem i sciagam laktatorem mleko i nagle ZNÓW (jak zawsze przy karmieniu i sciaganiu pokarmu) uczucie pustki, tesknoty, smutku etc. Mysle sobie- cholera no nie, niemozliwe ze ja jedna tak mam(a nigdy wczesniej nie sprawdzalam w necie czy ktos cos na ten temat wie bo tak dziwne mi sie to wydawalo) otwieram pierwszy link, czytam i nie wierze:O nie jestem sama! Malo tego- to sie nazywa! Z ciekawostek dodam ze odczuwalam ten dyskomfort juz dlugo przed ciaza, podczas nawet mycia brodawek, wiec mysle ze oprocz dopaminy i prolaktyny, oksytocyna macza w tym paluchy, pozdrawiam i dziekuje za artykul

  • Odpowiedz Czerwiec 22, 2017

    Mama

    Juz myslalam ze cos nie tak ze mna jest, az w koncu na jednym z forum podeslano mi link z tym tekstem i dziekuje im za to bo teraz wiem ze to normalne i nie niezależne ode mnie. I mam nadzieje ze szybko minie i zaczne cieszyc sie z karmienia 😊

  • Odpowiedz Czerwiec 25, 2017

    Kasia

    Łał! Zastanawiałam się dlaczego mi przykro jak zaczynam karmić…kurczę, jestem w szoku. Kojarzyło mi się to uczucie głównie z takimi dołami w ciąży, więc rozumiałam, że przyszło to przejdzie 🙂 Starałam się napić wody w tym czasie 🙂
    Fantastycznie, że o tym piszecie, bo kobiety powinny wiedzieć.
    Odczuwam raczej wersję łagodną, więc czekam aż przejdzie.

    Pytanie czy jest możliwość, że będzie się pogarszać teraz, albo przy kolejnym dziecku?

  • Odpowiedz Lipiec 3, 2017

    Juls

    Dziękuję! Jestem i Ja!

  • Odpowiedz Sierpień 5, 2017

    Wiola

    Witam, kolejna d-merowa mama 4 tygodniowego Filipa 🙂 a ja mam spektrum lęku i strachu, zaczęło się po porodzie i trwa do dziś, karmie mm i raz dziennie odciągnietym, gdy wróciłam do domu i po paru dniach dalej to czułam mowie wchodzę na internet myślałam że to jakaś fobia – wygooglałam: złe samopoczucie podczas karmienia piersią i jest znalazłam, a synek od początku musiał być na kp i mm, mam mało pokarmu ale walczę tylko nie mam już siły i odciągam raz dziennie bo uczucie straszne, a powinnam co 2,5 h ale umowilam się z panią od laktacji na za tydzień i powalczymy może się uda pozbyć d-mer i rozbujac laktacje a jak nie to mm bo słaba jestem strasznie jeśli chodzi o jakieś lęki to zawsze uciekam 😀 nie ma się czym chwalić raczej żalić 😉

  • Odpowiedz Październik 30, 2017

    Natalia

    Jestem i ja, młody ma 9 mies, DeMentoRy nie ustępują ani na chwilę, w gorszy dzień maja tendencje do nasilania się. Najgorzej jest przy spontaniczniym wyplywie mleka, jak zbliżają się pory karmienia, wszystko jest w porządku i nagle zalewa nie fala bezsensu, smutku i chęci ucieczki, często mam przy tym mdłości nawet i zawroty głowy, wtedy muszę przerwać to co robię i przeczekać tak około 30-60sek, potem następuje klucie w piersiach jak to przy wydzielaniu mleka, z pierwszym synkiem miałam tak tylko przez jakieś parę dni do kilku tyg na początku drogi mlecznej, karmilam 20 mies.
    Myślałam że to oznaki depresji, i dla tego fatalny jest tutaj brak informacji( mój mąż mimo kilkakrotnego tłumaczenia nadal uważa iż to moją wina i powinnam wziąść te hormony w garść 🙂 a takie teksty nie pomagają. Więc z całego serca dziękuję wam dziewczyny za szerzenie informacji <3

  • Odpowiedz Listopad 14, 2017

    Dorota

    Tak. Ciąża 20t i dwu latek przy piersi, a jak chce mleko to od około dwóch tygodni aż mną trzęsie. Boli i w ogóle nie jest to przyjemne. Ech. Dam radę 😀 patronusem dla mnie jest porównywanie wielkości mojego syna i przypominanie jaki był malutki.

  • Odpowiedz Listopad 28, 2017

    magnolia

    kiedy urodziłam pierwszą córeczkę nienawidziłam karmienia piersią. już w trakcie ciąży mleko wyciekało mi samoistnie z piersi i bardzo źle się z tym czułam. potem jak urodziłam karmienie było dla mnie najgorszą częścią macierzyństwa, czułam się nieszczęśliwa, samotna i wykorzystywana jakbym była dojną krową a nie człowiekiem, do tego uczucie wyciekania mleka z piersi było dla mnie obrzydliwe. przepraszam że tak mówię, wiem że to naturalne i zdrowe ale ja nie widziałam w tym nic naturalnego. wytrzymałam 2 miesiące i pamiętam je jako dwa miesiące ciągłej udręki. moje odczucia były na tyle silne że przez długi czas nie pozwalałam dotykać swoich piersi mojemu partnerowi. do tej pory jak jestem przy kimś kto karmi na tyle blisko żeby słyszeć jak dziecko je, robi mi się słabo. moja córka ma już 8 lat, a ja jestem w drugiej ciąży. chciałabym karmić piersią przynajmniej przez parę pierwszych miesięcy i boję się że nie dam rady. wszyscy na około robią mi wykłady jakie to ważne żebym karmiła, i pierwszy raz natknęłam się na artykuł tłumaczący moją przypadłość, ale autorka tu pisze żeby zagryźć zęby i karmić choć sama zaznacza że można mieć myśli samobójcze. i co teraz? ryzykować znienawidzenie siebie i swojego dziecka w imię karmienia czy może warto nam jednak odpuścić skoro nie ma na to lekarstwa?

  • Odpowiedz Grudzień 10, 2017

    Marta

    U mnie D-mer uaktywnił się ok 3 miesiąca ciąży. Syn miał 7 miesięcy. Myślałam, że to hormony i po porodzie minie.
    Niestety nie minęło. Co dziwne – złość i frustrację czuję tylko podczas karmienia Starszaka.
    Jestem zrozpaczona, włącza mi się agresja do syna. Żeby nic mu nie zrobić zaciskam zęby, wbijam paznokcie w skórę.
    Wizualizuję sobie dzień jego narodzin, najszczęśliwszy w moim życiu ale pomaga tylko na chwilę 🙁
    Podjęłam decyzję o jego odstawieniu, choć wiem ze przed nami okropny czas – ciężko będzie karmic Maluszka i odmawiać Starszakowi.

  • Odpowiedz Grudzień 18, 2017

    Mama

    Dołączam do statystyki i ja, mama 12-miesięcznego słoneczka, która dopiero po przeczytaniu tego tekstu znalazła zrozumienie i przebaczenie dla siebie samej. Postanowiłam już dłużej nie zaciskać zębów i spróbować odstawić go od piersi.

  • Odpowiedz Luty 2, 2018

    Anna

    Hmmm nie wiem czy mnie to.tez dotyczy jesli trwało to tylko 3 tygodnie. Na początku po porodzie ogólnie czułam się fatalnie przez to niewyspanie. Ale później w ciągu dnia już czułam się coraz lepiej, ale w najgorszego doła wpadłam właśnie w trakcie karmienia. Czułam jakby dziecko wysysło ze mnie całe szczęście. Bardzo, ale to bardzo nie chciałam karmić piersią, ale na szczęście to uczucie minęło. Myślę, że inaczej to moja przygoda z kp skończyłaby się po miesiącu lub dwóch

  • Odpowiedz Luty 14, 2018

    linka

    mam tak od kilku dni, karmię 4,5 m-ca, pierwsze dziecko, mdłości-wieczorem, a złe samopoczucie w momencie nie -karmienia. Kiedy synek je, czuję tylko miłość. To też dmer?mam nadczynność przysadki, czy to ma wpływ? Dotąd było super, teraz nie mogę się pozbierać. Niby funkcjonuję, ale na autopilocie i nic mnie nie cieszy.

  • Odpowiedz Luty 21, 2018

    Kasia

    A może być tak ze DMER ujawni się dopiero po roku karmienia i przy jednoczesnym pojawieniu się okresu? Karmię bliźniaczki 16 miesięcy i dopiero niedawno pojawiło się uczucie wkurwu, bo inaczej tego nie da się nazwać, podczas karmienia. Najchętniej rzucilabym to karmienie w cholerę…

  • Odpowiedz Kwiecień 18, 2018

    Marta

    Kurcze… nie wiem czemu ale niechetnie zaczelam czytac twierdzac ze w ogole to niewiadomo o co chodzi i mi to nie potrzebne. Nawet szczerze mowiac nie wiem jak trafilam na ten artykul… ale kurcze (znow) nie wiem czy dokladnie to mnie dotyczy bo jest nieco inaczej ale po przeczytaniu jest mi lepiej… czesto pytalam kolezanek czy tez tak maja, mowily ze nie, zawsze myslalam ze moze brak jakis witamin, slabe odzywianie, przy moim wymagajacym dziecieciu 😉 albo pewnie znow cos z tarczyca… no i prosze hormony… i teraz wszystko jasne. Dziekuje za ten artykul.
    U mnie jest tak ze czuje jakby totalny spadek sil podczas przystawienia, potem jak mija ta “fala” to jest juz ok. Nie jest tak tez zawsze i za kazdym razem. Teraz dziecko ma 6mcy i w sumie tak sie do tego przyzwyczailam ze nie wiem kiedy bylo ostatnio. Jednak nadal sporadycznie sie zdarza. W pierwszych 3mcach bylo praktycznie z kazdym razem. Uczucie jakbym miala sie zaraz skonczyc.. ciezko jest mi to nawet opisac… jakby miala zemdlec, nie mialam negatywnych emocjo do dziecka ale te odczucia powodowaly ze robilam co sie dalo by karmic jak najrzadziej 😛 oczywiscie sie nie udawalo bardzo bo noworodek, kp na zadanie itd… ale jak maz sie zajmowal synem i mowil “daj mu cycs bo juz nie wiem co robic on jest po prostu glodny” to mialam mysli ze jakbym miala noz w reku to bym w niego nim rzucila… myslalam czasem czy to nie depresja… jak dobrze ze trafilam na ten artykul od razu mi lepiej 🙂 przy drugim dziecku jak sie pojawi bede wiedziala ze to nie moja wina i co z tym robic 🙂 pozdrawiam

  • Odpowiedz Kwiecień 19, 2018

    Elżbieta

    po przeczytaniu Twojego tekstu stwierdzam, że też miałam DMER, chociaż 3,5 roku temu tego nie wiedziałam. Pełnoobjawowa nienawiść do karmienia piersią, do tego stopnia, że nawet dzisiaj na wspomnienie karmienia robi mi się niedobrze. I w ten sposób karmienie zakończyłam po 5 tygodniach ale… nie żałuję! bo dopiero wtedy zaczęłam się cieszyć z bycia mamą, mimo że otoczenie w żaden sposób nie rozumiało tej decyzji i długo zadawało dziwne pytania.

  • Odpowiedz Kwiecień 20, 2018

    Yumeka

    Nikt nie potrafił mi wyjaśnić co się dzieje. Już w szpitalu czułam niechęć do karmienia. Dodatkowo doradczyni laktacyjna “pomogła mi” ściskając pierś tak mocno, że później mleko nawet z niej nie płynęło, jedynie sączyło się . Pierś pobolewała, aż mleko znikło. Walczyłam sama ze sobą aby karmić, wszyscy dogadywali mi, że inne mają mniejsze piersi a dają radę wykarmić dziecko itp. Nikt nie rozumiał jak mi ciężko. Gdy tylko przystawiałam syna ogarniał mnie snutek, dręczyły myśli że mam dość, nie umiałam sobie z tym poradzić. Dokarmialiśmy syna mlekiem modyfikowanym. W momentach karmienia butelką czyłam się doskonale, patrzyłam na maleńkie oczka i nie mogłam się nacieszyć synkiem. Zrozumiałam że to nie ma sensu. Walka o każdą kroplę mleka, niechęć i zmęczenie sytuacją. Męczyły mnie wyrzuty sumienia że jestem zą matką bo nie karmię piersią. Ludzie nie rozumieli jak można nie karmić dziecka piersią. Z drugim synkiem było podobnie. Mleka ze ściśniętej piersi było niewiele a ja czułam się podle przy każdym karmieniu. Jednak tym razem już nie walczyłam. Synowie wychowali się na mleku modyfikowanym a ja cieszę się każdą chwilą macierzyństwa.

  • Odpowiedz Maj 1, 2018

    Agnieszka

    Jestem bezradna. Karmię tandem 20 mies syna i 5 mies córkę. Te okropne emocje i myśli pojawiły się 2 mies temu TYLKO podczas karmienia syna w dzień i w nocy. Przy córce tego nie mam. Źle mi z tym bo podczas kp starszaka czuje nienawiść i agresję. Cudem nie zrobiłam mu jeszcze krzywdy podczas kp. Chce karmić. Syn nie jest gotowy na odstawienie. Szukam pomocy i jej nie znajduje. Gdzie szukać? Boję się że zrobię mu w końcu krzywdę…

  • Odpowiedz Maj 8, 2018

    Mikson

    D-MER łagodny. Do statystyk: pierwsze dziecko, córunia 3 miesiące (ja 28 lat). Z każdym dniem coraz rzadziej odczuwany. Dokładnie jak w opisie – na początku karmienia przez ok. dwie minuty poczucie smutku, że czegoś w życiu brakuje. Najpierw myślałam, ze to kwestia pragnienia, ale ani woda ani najlepsze soki pite podczas karmienia nie pomagały. Ogromnie się cieszę, że trafiłam na ten artykuł, bo już zaczynałam być zła na siebie, że znów mi czegoś brakuje. Na szczęście powiązałam to z hormonami i zaczęłam szperać w necie. W swoim życiu miałam czasem takie odczucia, najczęściej po zawodzie miłosnym bądź przy powrotach z dalekich i długich podróży.
    To nieamowite i jednocześnie przerażające jak hormony mogą sterować uczuciami i psychiką.
    Czy to może mieć jakiś związek z tym, że mam nerwicę natręctw? Czy to jakieś predyspozycje?
    Pozdrawiam gorąco autorkę. Dziękuję 🙂

Leave a Reply