W co się bawić gdy padasz z nóg – 6 zawodowych pomysłów na zabawy z kilkulatkiem

Luuudzie! Jaka ja jestem ostatnio zmęczona. Nie mam na nic siły – ani na sprzątanie, ani gotowanie, ani na tworzenie naukowych wpisów (choć jeden się właśnie rodzi w bólach wielkich ;)). No na nic. Przy czym najgorsze jest to, że nie mam siły także na zabawę z dziećmi. Na hasło „mamo pobaw się z nami” dostaję drgawek i mam ochotę przywalić sobie patelnią w łeb. Tak wiem, powinnam wziąć się w garść i odnaleźć w sobie swoje wewnętrzne dziecko. Sęk w tym, że moje wewnętrzne dziecko zgubiło się po kilku miesiącach nieprzespanych nocy wieńczonych pobudkami o 5 rano. Albo wcześniej. Na szczęście mój zewnętrzny dorosły zna kilka sposobów na zabawę z kilkuletnimi dziećmi podczas której mózg może odpocząć, a ciało pić herbatę. I wspaniałomyślnie się z wami nimi podzieli.

1. Doktor mumifikator
Koszt: zależy czy używasz papieru toaletowego w wersji vintage – old-school (czytaj szary) czy też tego burżujskiego, który otula Twe cztery litery miękcej niźli aksamit.

Jak? Połóż się na łóżku/kanapie i oznajmij dziecku, że bawicie się w lekarza. Ty oczywiście występujesz w charakterze pacjenta. Ciężko chorego! Upewnij się, że lekarz zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i wie, że w Twoim stanie trzeba leżeć bez ruchu z zamkniętymi oczyma. Połóż się na kanapie i oznajmij nadwornemu konowałowi, że w Twoim stanie jedyną słuszną terapią wydaje się być dokładne obandażowanie opapierowanie całego ciała. Lekarz będzie zachwycony mogąc otulić Cię od stóp do głów papierem, a Ty masz chwilę na to by poleżeć i nie myśleć.

A co gdy masz jeszcze młodsze dziecko? Po prostu daj mu rolkę papieru toaletowego. Nawet jak go trochę zeżre to nic mu nie będzie (trochę i pod nadzorem 😉 ).

2. Paleontolog
Koszt: Pół litra wódy wody

Jak? Otwierasz zamrażarkę. Nie! Nie! Nie! Nie po to żeby wsadzić tam berbecia! Jak mogłaś tak w ogóle pomyśleć krwiożercza bestio? Otwierasz zamrażarkę bo jesteś przezorna i jakiś czas temu wsadziłaś do niej plastikowy pojemnik wypełniony wodą i… małymi zabawkami (wiesz te bezsensowne drobiazgi, które młode ma nie-wiadomo-skąd bo Ty oczywiście nie dajesz dziecku słodyczy i nigdy w życiu nie kupiłaś mu jajka niespodzianki, no może raz na dzień dziecka i potem jeszcze góra ze dwa(dzieścia) jako kartę przetargową w sklepie). Wręczasz dziecięciu zamrożone pudło i dowolny zestaw akcesoriów, który uznasz za bezpieczny i jednocześnie zdatny do dłubania w lodzie (u nas widelce), a następnie zaparzasz se kawy i patrzysz jak młodzież się męczy.

A gdy masz jeszcze młodsze dziecko? Jeszcze pytacie? Papier rozwiązuje wszelkie problemy kiedy ma się mniej niż 14 miesięcy!

5Tak to wygląda w praktyce, czyli mój pierworodny królik z zapałem dłubie widelcem w lodzie.

3Niemniej dłubanie samym widelcem to naprawdę ciężka robota, dlatego nie bądźcie parszywi i po chwili dajcie maluchowi także miskę z ciepłą wodą i łyżkę – tak żeby malizna mogła sobie polewać lód małymi porcjami wody i ułatwić sobie tą całą dłubaninę. Potrzebna jest też druga miska do której dziecię będzie mogło zlewać wodę, która po chwili zgromadzi się nad lodem. Reasumując – potrzebujecie: zamrożonego pojemnika z zabawkami, narzędzi dłubawczych (widelec?), łyżki (opcjonalnie kroplomierza) i dwóch miseczek – pustej i z ciepłą wodą. Na początku polecam zdecydowanie mniejszy pojemnik z mrożonkami niż na zdjęciu, my już mamy wprawę i taki wielki się sprawdza, ale jeżeli dopiero raczkujecie w zabawach paleontologicznych to lepiej wziąć coś malutkiego.

4Żeby nie było, że jestem gołosłowna – zobaczcie kto i czym się bawił “pod stołem”. ps. ta opaska z uszami to inwencja własna Pierworodnej – dorwała ją parę dni temu z Reserved i od tego czasu są nierozłączne. Dziwne tylko, że normalnej opaski jak idziemy na jakąś imprezę w stylu ślub nie da się jej nałożyć choćby nie wiem co 😉

3. Fryzjer
Koszt: Te ostatnie 4 włosy, które zostały Ci po ciąży.

Jak? Serio? Serio muszę to opisywać? Jeśli młodzież nie wie jeszcze co to fryzjer to polecam książeczkę “Zuzia u fryzjera” – nam to wybitne dzieło literackie otworzyło wrota do niekończącego się (no dobra to trwa 15 minut, ale 15 minut to zawsze coś) czesania matki. Do fryzjera warto też dołożyć zabawę w ogólny salon SPA i dać dziecku jakiś balsam do ciała niechaj po uczesaniu matki wmasuje jej w nogi krem. To w sumie zabawa sensoryczna, więc nie miejsce wyrzutów sumienia! Aha całkiem dobrze działa też jak dacie bajtlom miskę z wodą i pianką, wsadzicie tam swe zgrabne odnóża i pozwolicie je wyszorować.

A gdy masz jeszcze młodsze dziecko? Wy serio myśleliście, że jestem taka beznadziejna, że znowu napiszę o papierze? Phi! Młodsze dziecko ma swój grzebień i najczęściej wspaniałomyślnie usiłuje uczesać siebie ewentualnie wali was tym grzebieniem po kolanach. W przypadku kremu też go w was wklepuje, a w przypadku szorowania stóp wychlapuje wodę. Niemniej gdyby to nie działało to zawsze można dać mu papier.

4. Geograf
Koszt: darmo albo kilka złotych

Jak? Wręczasz berzoludowi mapę, ale nie taką wypasioną książkową, tylko zwyczajną papierową rozkładaną – taką jak były w czasach naszego dzieciństwa – wciąż można je kupić w kioskach i księgarniach, a co bogatsze miasta nawet darmo dają. Rozkładacie mapę, Ty zaznaczasz długopisem parę strategicznych dla was miejsc – np. dom, przedszkole, hacjenda dziadków, miejsca waszych rodzinnych wycieczek vide lokalna Biedra lub Lidl-jest-tani (o nie, nie – nie wciśniecie mi kitu, że do muzeum z bajtlem biegacie) – a potem wręczasz dziecięciu długopis i każesz obmyślić i zaznaczyć drogę, którą trzeba pokonać np. od was do dziadków. Dzieciak bazgroli aż się kurzy, a Ty pijesz herbatę.

A gdy masz jeszcze młodsze dziecko? Cóż, czego byście mu nie dali ono i tak będzie chciało drzeć akurat tę mapę którą bawi się starszak, więc zasadniczo przewalone. Nie no – żartowałam, zawsze można poratować się papierem.

20150706_164331_HDR~2Prototyp dzisiejszych GPSów i wyznaczanie trasy do IKEA, czyli sklepu który przywraca mą wiarę w to że przyrost naturalny mamy bardzo dodatni – w żadnym innym sklepie nie ma tylu ciężarnych ani dzieci 😉 A dla pytających – nie, nie mam w domu takiego porządku. Bałagan został poza kadrem, a ten który bezczelnie mi w kadr wszedł wycięłam – sami widzicie przecież że ta fota mniejsza od poprzednich 🙂

5. Koszykarz
Koszt: trudno orzec bo bazujemy na śmieciach

Jak? Wyciągasz butelkę z szerokim wlotem (np. pięciolitrowy baniak po wodzie) albo jakiś karton. Dajesz dziecku stare gazety, a jeszcze lepiej cotygodniowe prospekty reklamowe okolicznych markietów i pokazujesz mu jak zrobić z nich piłki (czytaj zgniatasz w kulkę). W charakterze “piłek” sprawdzą się też plastikowe nakrętki od butelek, klamerki, gąbki kuchenne i inne rzeczy które nie robią hałasu rąbiąc o podłogę. Dla wszystkich chyba jest jasne co dziecię ma zrobić z kulkami i kartonem, ale na wszelki wypadek napiszę, że trzeba malucha ustawić w jakiejś odległości od “kosza” i zlecić mu wciepnięcie ręcznie robionych piłek do tegoż. Dzieci to uwielbiają, a jak jeszcze ustawisz młodziana na krześle/kanapie na czas wrzucania to już całkiem powinien wyć z zachwytu, a Ty musisz tylko usiąść obok z kawą i co jakiś czas wydawać z siebie entuzjastyczne, kibicowskie “łuuu”

A gdy masz jeszcze młodsze dziecko? Standardowy młodszak powinien przyjąć podczas tej zabawy rolę szczeniaczka i latać za każdą “piłką” która nie trafiła do “kosza”. Niestandardowy, czyli dziwnym trafem zawsze akurat ten którego wy macie będzie potrzebował albo swojego zestawu “piłek” albo papieru toaletowego…

6. Podróżnik w czasie
Koszt: kilka złotych

Jak? Przy okazji jakiegoś wyjazdu do super-hiper-markietu nabądź w dziale z kartkami okolicznościowymi kilka grających ustrojstw znanych jako “kartki grające” – tych co były hitowe w czasach naszego dzieciństwa. Nie zawsze są łatwo dostępne, ale jak poszukasz to znajdziesz. Nie wybrzydzaj też przy melodyjkach – sto lat jest tak samo dobre jak kolędy. W domu umieszczasz kartkę w sekretnej lokalizacji i wyciągasz w ostateczności (nie czarujmy się te melodyjki doprowadzają do szału). A gdy już nadejdzie kres i ostateczność organizujesz dziecku konkurs jak w przedszkolu, czyli gdy otwierasz kartkę i gra muzyka dzieć musi tańczyć, a gdy zamykasz ma się zatrzymać w bezruchu. To zajmie malucha na jakieś 10 minut, czyli zdążysz wypić kawę. Potem po prostu dajesz mu kartkę i jest z głowy na kolejne 15, czyli zdążysz wypić kolejną.

A gdy masz jeszcze młodsze dziecko? Ono też będzie tańczyć. No chyba że masz pecha to będzie wyło wniebogłosy na dźwięk tej kociej muzyki.

Poza tym kiedy jestem zmęczona zawsze sprawdza się wrzucenie dziatwy do wanny na kilkadziesiąt minut (dużo wody, dużo piany, dużo łyżek i pojemników wszelakich) no i rzecz jasna forty podstołowe, czyli narzucenie na stół koc/prześcieradła/innej szmaty i powkładanie pod utworzony w ten sposób namiot poduszek, zabawek i jedzenia – młodzież się chowa tam czasem na pół dnia. Natomiast kiedy jest już naprawdę źle, tak tragicznie, że czuję, że zaraz ucieknę z własnego domu i poproszę o azyl w domu wariatów to zawsze, ale to zawsze działa włącznie ukochanej muzyki i tańczenie z bajtlami do utraty tchu – potem padamy na kanapę i wszyscy są uśmiechnięci i wbrew pozorom naładowani energią.

A wy co robicie w takich sytuacjach? Macie jakieś sprawdzone sposoby? Ja wam aktualnie najmocniej polecam paleontologa – na upały jak znalazł.

Może Cię także zainteresować:
1. O tym jak rodzice sprawiają, że dzieci nie słuchają.
2. Chcesz mieć pomocne dziecko? To zatańcz z nim poloneza!
3. Jak dzieci postrzegają nasze zasady i kiedy ich przestrzegają?
4. Czy warto uczyć dzielenia się zabawkami?

Mama Pierworodnej (5) i Drugorodnego (3), aktualnie działa głównie w charakterze inkubatora dla kolejnego małego pachruścia. Żona Wirgiliusza. Uwielbia podejmować decyzje w oparciu o to co prawi nauka, bo z rad ciotek dobra-rada trudno wyciągnąć zwykle spójny wniosek. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna.

140 komentarzy

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    najladniejsza

    co za szczęście że kupiłam dzisiaj zapas papieru…

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      Papier ratuje rodziny z opresji wszelakich! Nie tylko jelitowych 🙂

      • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

        Magda

        z tym papierem to prawda ale….otoz mam ciezszy problem, tyle miesiecy uczylam pierworodnego ze ‘nie wolno’ ruszac papieru i jak mu teraz dam to wyjdzie ze matka slowa nie dotrzymuje, nie bylo wolno a teraz mozna? 🙁 no wiec nie daje ah…..ale mam kilka pamiatkowych zdjec:)) najlepsze sa takie kiedy to moj syn wstal o 2 w nocy super wyspany a ja nie moglam ‘skumac’ co sie dzieje, wtedy oto wlasnie dostal papier:) bawil sie do 4 az padl, a ja podsypialam lezac na podlodze i co jakis czas zerkajac czy aby mlody przypadkiem tez juz nie padl niczego wiecej ode mnie nie oczekiwal:)

        • Odpowiedz Lipiec 13, 2015

          Małgorzata

          Zamiast papieru świetnie sprawdza się pudełko z chusteczkami higienicznymi, tylko to ciut droższy wydatek niż 70groszy, ale też zabawy na więcej, bo po rozerwaniu wszystkich można je z powrotem upychać w pudełku, nie mówię upchać, bo roczniak nie posprząta tego bajzlu, który się robi przy tej zabawie, ale upychać:)

    • Odpowiedz Czerwiec 8, 2016

      Grzesiek

      Ładna córeczka 🙂

    • Odpowiedz Październik 27, 2016

      Magda

      Hm, nie przeczytałam całego tekstu, ale ten wstęp mnie zafrapował. Piszesz, niejako dyscyplinujesz się, że “powinnaś wziąć się w garść i odnaleźć w sobie swoje wewnętrzne dziecko. (…) które zgubiło się po kilku miesiącach nieprzespanych nocy wieńczonych pobudkami o 5 rano. Albo wcześniej.”. Bo jeśli nie, o zabawie z kilkuletnimi dziećmi pomyśli, i weźmie się za nie “twój zewnętrzny dorosły”. Sądzisz, że to możliwe? Autentyczne? Szczerze mówiąc, śmiem wątpić.

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    muna

    Ooooooj. ..cudowny wpis. U mnie ostatnio wanna się bardzo sprawdza (wiadomo…upały) no i ostatni pomysł również nie jest mi obcy i potwierdzam – skutkuje :). U nas furorę robią tez foremki na muffiny. Wkładanie jednych do drugich, rozkładanie i znów to samo zajmuje mi dziecko na 10 minut.

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      Foremki na mufinny pewnie i u nas się sprawdzą! Dzięki!

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    aggy86

    Uwielbiam Twój styl pisania! Rewelacja:) Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy. Idę zamrozić mojej trzylatce kilka kinderkow…na jutrzejsze upały będzie jak znalazł

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    bajaderka

    Jesteś aniołem, takich pomysłów teraz było mi trzeba. Mój przepalony mózg nie jest w stanie nic konstruktywnego wymyślić 😉 Świetne zabawy, wypróbujemy!

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    Anonim

    Cudowne:)

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    malami

    Haha 😀 Świetne propozycje zabaw!
    W przypadku Staszka (8 miesięcy) papier i pełzanie za piłeczkami działa bez zarzutu 🙂
    Do tego taplanie się w wannie lub baseniku i mam połączenie przyjemnego z pożytecznym 😉

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    Zuzi Clowes

    Kocham kocham KOCHAM ten wpis <3

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    Justyna

    Świetne pomysły Dzięki!

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    Margo

    Zabawa w leżenie- zawsze o niej marzyłam, ale zabrakło tego dodatkowego elementu- będę pacjentem. Dziękuję po stokroć! U nas ciągle na topie zabawy domowe- rozpakowywanie zmywarki, pakowanie pralki, sortowanie prania, odkurzanie i mopowanie. Coś jak Montessori, nie? Oczywiście butelka z woda i miski (tylko na balkonie). A tak w ogóle widziałam dzisiaj w sklepie akcesoria do przelewania wody za 150 Kr, garnki dziecięce sztuk dwie- 200 Kr itd itp… Trochę mnie to zaskoczyło. Żbik umie się sam obsłużyć w kuchni i bawi się normalnymi garami, miskami, przyborami. A no i hitem są gąbki, którymi pucuje całe mieszkanie…

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    Jola

    Ja tak troche z innej beczki… Matko jedyna najprawdziwsza na świecie, cudzie niepojęty jaki Ty masz porządek!!! Jakim cudem, sposobem, przebiegłością??? Ja sie pytam dlaczego na podłodze nie ma dwunastu tysięcy puzzli , czterech klocków drewnianych i dwóch milionów lego? Ja się pytam gdzie kalosze parasolki na wypadek burzy i deszczu w środku salonu? I na litość boską dlaczego na stole nie ma talerzy i łyżeczek do połowy oblizanych po ketchupie? Ogarnij się kobieto! Przecież Ty masz dwójkę dzieci. Miejże Ty też trochę bałaganu;)

    • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

      Alicja

      Haha a wrzucić Ci fotę jak teraz wygląda moja kuchnia? :))

      • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

        najladniejsza

        wrzucić!!

    • Odpowiedz Listopad 26, 2015

      Anna

      Hihi opis przedni pozdrawiam P.Jole

  • Odpowiedz Lipiec 6, 2015

    Ewa Olborska

    Paleontolog wymiata! <3 A zabawy w lekarza i fryzjera to jest coś, co musi się odbyć, kiedy jestem z chrześniakiem i jego siostrą (3 i 4 lata).

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      Haha no wszystkie dzieci lubią widać podobne rzeczy 😀

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    margaretka

    Świetny wpis. My jesteśmy wprawdzie dopiero na etapie papieru i kąpieli w wannie ale wszelkie pomysły są na wagę złota moi znajomi kiedyś zaskoczyli nas zabawą w śpiącego rycerza. Podobnie jak w doktorze mumifikatorze kładziemy zwłoki w pozycji horyzontalnej i zamykamy oczy bo jesteśmy śpiącym rycerzem a dzieć ma nas pilnować żeby nikt nas nie obudził

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      O matko! To brzmi cudownie ten śpiący rycerz!! Biorę!

      • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

        Malina

        O rany, ale zazdroszczę, mój nie łyka żadnych zabaw, które pozwoliłyby mi poleżeć 🙁 Od razu na siłę rozwiera mi powieki i wrzeszczy: mamo, obudź się!!!

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Izabela

    Boski wpis. Otworzył mi oczy na pwene zabawy, niestety ale 10 miesięczny szkrab nie chce się bawić w spa :p Papier toaletowy i piloty wszelkiego rodzaju ratują sytuację xD

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      O tak piloty też są zawsze spoko. Generalnie warto mieć w domu jakiś popsuty bo też dzieciak z głowy na trochę 😛

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Matka Marta

    Kocham!!! Popłakałam się ze śmiechu, szczególnie z tym waleniem po nogach grzebieniem-jak u nas w domu, generalnie tak z połowa jak u mnie, szczególnie z tym, że zawsze coś lepszego ma na pewno starsze rodzeństwo a drugą połowę zapożyczę z szaloną radością

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Wiss

    Jestem pod wrażeniem jak bardzo jesteś kreatywna i zachowuje ten wpis na przyszłość. Na razie jedyne w co się bawię to rozmowy z brzuchem, ale za jakiś czas z pewnością skorzystam:) ps. papier to jednak jest świetny wynalazek 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      O biedulka ciąża w te upały daje w kość! Trzyma się 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    piwnooka

    Padłam! 😀 Chyba poświęcę dziś jedną rolkę …

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    rozalia

    Popłakałam się ze śmiechu 😀 świetny pomysł z tym zamrożeniem zabawek! Fryzjera i lekarza to już stosujemy – młody sam jakoś na to wpadł któregoś razu 🙂 mi się podoba zabawa, gdzie mogę coś robić np. gotować, a w tym samym czasie udaję, ze rozmawiam z młodym przez telefon – ktoś do niego dzwoni np. Myszka Miki i rozmawiamy 😉 oczywiście potrzeba do tego czegoś co się nadaje na telefon 😉 pozdrawiam serdecznie i ściskam!

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Anielique

    Ten artykuł rozłożył mnie na łopatki, świetnie napisany 🙂 Pośmiałam się, a teraz w spokoju mogę wypić herbatę, a nawet dwie, bo nie mam dzieci 😉

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Diana

    Dobra, jesteś genialna! Czyli jak dam Mii papier to mam się nie martwić, że coś tak ugryzie, przeżuje i zje?

    W sumie… wczoraj przesadzała ze mną ziółka i wzięła do dziambla trochę ziemi. Ma się nadal dobrze, czyli papier też nie zaszkodzi 😉

    Żebt nie było- ziemia była nowa, świeża, z minerałami, prosto ze torby ze sklepu 😉

    • Odpowiedz Listopad 17, 2015

      ania

      moje dziecię się krztusi jak taki żuty papier jej się przykleja do podniebienia… także uważać trzeba. ale i tak jej pozwalam gryźć co ma ochotę, tylko wygarniam później najwyżej 😛

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    NudyNieMa design

    Doskonałe! Zaraz nastawiam sprzęt na paleontologa!

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    klara

    PO DO BA MI SIĘ!!! Jeszcze coś dla 2-latka poproszę, który wszystko i ciagle sam 🙂 Szczęsliwie nabyłam wielką łopatkę i przenosi na niej co się da z pokoju do kuchni i z powrotem. Pozdrawiam bardzo 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Mamuśka Martuśka

    Wielbię Cię za ten wpis<3

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Anonim

    Rewelacja, tego właśnie szukałam. Pędzę do zamrażarki i jutro jak nic zabawa w paleontologa 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Karolina

    Dziś powrzucaliśmy zabawki do wody w celu zamrożenia, ale po włożeniu do zamrażarki rozległ się płacz, bo “one będą zimne!” Zabawę w lekarza sama stosowałam na mojej babci w dawnych czasach. U nas sprawdza się zabawa w Reksia – buda to rozkładana suszarka na pranie. Zabawa polega na tym, że dziecko siedzi w budzie, a od czasu do czasu wychodzi z niej na siku. Ewentualnie sam buduje budę z poduszek dla młodszej siostry. Ostatnio mojemu synowi wystarczy rozłożyć na podłodze koc. Zawija się w niego i bawi w anakondę.

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      Haha Danki siostrzeniec też się ponoć rozpłakał że mu matka zamroziła zabawki, ale potem się ogarnął i bawił 😀 moje dziecko pierwsze mrożonki przyjęło spokojnie 😛

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    mrufka80

    Rewelacyjny tekst. pomysly super, ale sposob w jaki podane- pycha 🙂 bardzo mi sie spodoba Twoj styl. bede zagladac tu czesciej

    P.S. u mnie poza fryzjerem sprawdza sie “dorysuj mamusi nowy tatuaz” – zmywalne flamastry i mam 15 spokojnego lezenia 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Joanna

    Wpis bardzo fajny, ja bym tylko uważała z tymi widocznymi na zdjęciach wykałaczkami…bo nawet zakładając, że pierworodne dziecię już wie, że zjadać ich nie należy, to podczas zabawy może nie zauważyć jak jedna, bądź dwie sztuki zostaną przypadkowo strącone na podłogę , po której szarżuje młodsze dziecię…a ono – pomimo swego dużego zainteresowania zabawą papierem – może spróbować skonsumować nowe “coś” co mu tuż przed nosem ze stołu spadło… 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

      Alicja

      Dzięki za zainteresowanie, ale on już szczęśliwie wytresowany 😉

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2015

    Ania P

    Hahaha, genialne! Przypomniały mi się czasy jak mój starszy brat wymyślał takie sprytne zabawy, i tak np jak bawiliśmy się w szpital wojenny (kiedyś było dużo wojennych filmów), to on trafiał tam jako bardzo ranny żołnierz, a ja – pielęgniarka, musiałam się nim opiekować. Zwykle pierwszą czynnością po szybkim opatrzeniu ran było zrobienie mu stosu kanapek… 😀 Potem miałam za zadanie pilnować żeby było mu bardzo wygodnie i żeby był szczęśliwy, bo to niby sprawiało że szybciej wyzdrowieje. Ale człowiek był mały i głupi 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

      Alicja

      Brat się umiał ustawić od malińkości znaczy 😀

    • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

      Natalia

      mój brat (8 lat starszy) był małym topiącym się w morzu pingwinem które mogły uratować jedynie słodycze, które akurat konsumowałam. Mam na koncie bardzo dużo uratowanych pingwinków..

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Evi

    Popłakałam się. Przy najbliższej okazji sprawdzę, czy zapas rolek papieru jest odpowiednio duży, choć u nas gazetki z markietów też dają radę :D.

    • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

      Alicja

      No darcie na strzępy tych zacnych obiektów prasowych to też jest radocha – chyba muszę zrobić drugą część tego wpisu haha

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Ola

    Wspaniałe pomysły i sposób opowiedzenia ich 🙂 uśmiałam się;) ja mogę dodać do tych zabaw takie na czasie bo gorąco, jeśli ktoś ma basen nie jakiś “wypasiony” nam wystarczy dmuchany do kolan ale moje dziewczyny (5lat i 2) uwielbiają jak matka się z nimi tam ładuje, ja leżę i serio odpoczywam a one mają restauracje, muszę tylko “wypijać” te ich zupki i kawki no i sie nimi delektować 🙂 koszt to zakup zabawek do piasku, obowiązkowo konewka jako czajnik no i inne plastikowe kubki itp:)) pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Kasia

    U nas balony rządzą koszt 10 zeta zabawa miesiącami. Można je kolorować flamastrami, próbować gryźć, kłaść na nie (może pekna a może nie) , dodać gumkę i odbijać od ręki . Frajda ograniczona wyobraźnią

    • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

      Alicja

      Balony to jest rzecz prawie tak samo dobra jak srajtaśma :))

  • Rewelacyjne propozycje! Sama bym nie wpadła na to z zamrożonymi w pudełkach zabawkami. Z nieba mi spadliście, bo jestem z dwójką maluchów w domu i czasem już nie wiem, czym ich zająć 🙂

  • Genialny wpis! aż pozwoliłam sobie udostępnić na fb 😀 Trafiłam przypadkiem i czuję, że zostanę na dłużej.
    Co do papieru toaletowego, to u nas jest hitem odkąd Groszku tylko go zauważył (obecnie ma 21 m-cy). Generalnie w ogóle syn mój pierworodny to absolutny fascynat papieru wszelakiego. Nawet nasza pediatra, gdy tylko wchodzimy, daje mu karteczkę do zabawy i konsumpcji – jak to kiedyś skwitowała “trochę celulozy mu nie zaszkodzi” 😉

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Kasia

    Gdybys kiedys napisala ksiazke w takim samym stylu jak te rady z checia ja przeczytam. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    muirin

    Rodzic spi z maskotką w ręku, dziecina podchodzi do strasznego potwora próbując zabrać mu zabawkę z ręki tak by potwór się nie obudził. Tu niestety trzeba poruszyć od czasu ręką albo nogą i zaryczeć niczym lew ale dla dzieci ubaw po pachy 😉

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Kinga

    Swietny post napisany swietnym jezykiem!!! Napewno skorzystam w niedlugim czasie 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

      Alicja

      Bardzo dziękuję! Mam nadzieję że twoje bestie chwycą przynętę 😉

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Kasia(DziulkaCrew)

    Genialny wpis :):):) Uwielbiam Twój styl D

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    marta

    Suuuper!! 🙂 to o porzadku w kadrze to chyba do mnie?? Tak czy siak- jednak calkiem spory ten kadr.. 😉

  • Odpowiedz Lipiec 8, 2015

    Potrójna Mama

    Świetny tekst i genialne pomysły na zabawy:) Spadłaś mi z nieba:) Jutro mrożenie:) U nas sprawdza się też zabawa w chowanego pod kołderką, zabawa w masterchefa, farby choć nie bez ryzyka – my mamy częściowo pomalowane na czarno firany:)

  • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

    dzikuska

    Cudowne 😀
    Czytając uśmiałam się do łez, fantastycznie napisane, ale jakie prawdziwe 😀 koniecznie wprowadzę to w życie 😀 ten papier w szczególności 😉

  • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

    dzikuska

    a do zabaw dla niespełna rocznego bajta bym dorzuciła zabawę plastikowymi miskami kuchennymi – rewelacja, dzieciak nimi rzuca i robi co chce a ja w tym czasie mogę zrobić cośkolwiek w kuchni 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

    power mama Marta

    czesc, jestes niesamowita 🙂 Jak kolezanka z sasiedztwa 🙂 pozdrawiam w imieniu fb power mama

  • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

    Mila

    Genialne. Szczególnie paleontolog i geograf, bo resztę znałam i stosuje. Ale te mnie natchnely. A tu wakacje za pasem, trzeba się przygotować…

    • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

      Mila

      A i jeszcze u nas: nieśmiertelny papier toaletowy jest naprawdę dobry w udawaniu śniegu!

  • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

    Delicious Titbits

    REWELACJA uśmiałam się, zabawa z lodem to jest to!!!! Wykorzystam

  • Odpowiedz Lipiec 9, 2015

    makalu

    Po tym wpisie, skłonnam Cię dozgonnie uwielbiać.

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2015

    IMOMO

    Rewelacja! To jest “kreatywność w praktyce”, kurs “krok po kroku”. 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2015

    Henia

    fantastyczne sposoby, jeszcze dziś wypróbuję “Paleontologa”

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2015

    Maja

    Naprawde swietny tekst! Wiekszosc z opisanych zabaw na pewno wykorzystam.
    U nas rowniez sprawdza sie budowanie z makaronu (roznorakiego i najlepiej kolorowego)!

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2015

    Bonitka

    Ale się uśmiałam! Uwielbiam Twój styl pisania i język :).
    A pomysły do zapisania na przyszłość, bo mi 5 miesięczna Łobuzica szybko rośnie.

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2015

    Elliot

    tekst piękny 🙂
    My zabawę w lekarza też wymyśliliśmy, lecz jest jeden problem… To JA mam być lekarzem… :/ !!!

  • Odpowiedz Lipiec 10, 2015

    Margolcia

    My bawimy się jeszcze w chowanego: ja siedzę i dłuuugo liczę do 10 a córcia się chowa, a potem nadal siedząc udaję że jej szukam, ona oczywiście siedzi na widoku i się śmieje. Jak w końcu ją znajdę to sama idę się gdzieś położyć w kąciku i czekam aż mnie znajdzie, co też zajmuję jej trochę czasu.

  • Odpowiedz Lipiec 11, 2015

    godmother

    Cudne pomysły! Aż żałuję, że dziś wyjechałam z rodzinnego wakacyjnego domu i nie miałam okazji przetestować ich na swoich siostrzenicach! Ale… zachowuje stronę w ulubionych na okoliczność posiadania własnych dzieciów w przyszłości 😉 oraz podesłałam linka siostrze, z pewnością przetestuje paleontologa na starszej, a młodszym da po rolce 😉

  • Odpowiedz Lipiec 11, 2015

    aguska

    Wpis MEGA !!! 🙂 na 100% pomysł z zabawkami w lodzie wykorzystamy. U nas sprawdza się robienie “ludzikow” czyt. Koreczki 😉 różne warzywa,wędlina i wykalaczki (trzeba patrzeć żeby marnisze oczow Nie wydubali sobie) ale jest plus ze minimum 30min. Posiedzisz na d.. 😉 to jest zabawa przyjemna z pożyteczną bo raz ze się bawią,a dwa w między czasie jedzą 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 11, 2015

    Mama notuje

    Ja mam taką w wieku na papier toaletowy. U nas zamiast papieru działają gazety i muzyka. Tanczyc może nawet jak jest wkurzona 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 11, 2015

    Patrycja

    Świetny wpis. Juz dziś zamroże zabawki dla swojego syna. My ostatnio malowalismy… Rozłożyłam na podwórku duże kartki połączone ze sobą, farby plakatowe wylalam na plastikowe talerzyki i pozwoliłam synowi odbijać swoje rączki i stopki. A ja siedziałam i oglądałam. Zabawa na dobre 30 minut i nawet nie było za dużo sprzątania. Syn do wanny, a ubrania do pralki za to duuuuzo radości mojej latorośli.

  • Odpowiedz Lipiec 11, 2015

    Jola

    Świetny wpis. Rewelacyjny blog. Nie mogę przestać czytać 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 12, 2015

    pavloczka

    A gdy świeci słońce… i jest upał:
    https://pavloczka.wordpress.com/2015/07/12/wakacje-i-dzieci/

  • Odpowiedz Lipiec 12, 2015

    Asia

    Re-we-la-cja!
    Od dziś jestem Twoja wierną czytelniczką!
    Część z tych sposobów znam – tylko mój 4-letni paleontolog zamiast rozpuszczać woli rzucać lodem o ścianę, za to 1,5-roczny świetnie się tym bawi. Do fryzjera i geografa muszę mieć po dwa zestawy, bo jest wojna. Tańce z ulubioną muzyką zawsze się sprawdzają. Muszę koniecznie przetestować doktora i te intrygujące kartki grające.
    Od siebie mogę dodać zabawę Deweloper – potrzebne są kolorowe klocki np. Duplo – mama wcześniej rysuje na kartce plan wieżowca – czytaj odpowiednio pokolorowane kwadraty, a dziecko potem buduje w tej kolejności wieżę z klocków. Zabawa na 5 min potem przez 10 min jest największy ubaw z budowania wieży niezgodnie z planem.
    Młodszy w tym czasie wrzuca (i wyrzuca) klocki do plastikowego pojemnika czy dowolnego tekturowego pudełka (które może potem zniszczyć) lub jeśli lepiej się sprawdza – niech będzie ten papier 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 13, 2015

    agata

    Weszłam na chwilę, zostanę na długo 🙂 Bardzo podoba mi się prostota Twoich pomysłów, sposób pisania i to, że w ogóle piszesz o tym, że mama z dziećmi to nie tylko ohy i achy ale człowiek ma prawo być zmęczony i chcieć odpocząć:)

  • […] innych cudownych zabawach pisała Alicja z mataja.pl – prawdziwa kopalnia wiedzy, nie tylko na ten […]

  • Odpowiedz Lipiec 14, 2015

    Nasze Kluski

    My mamy zestaw opracowanych zabaw napodłogowych, żeby mama mogła się zdrzemnąć 🙂 http://www.naszekluski.pl/2014/11/na-podlodze-czyli-w-co-sie-bawic-ze-zmeczonym-rodzicem/

  • Odpowiedz Lipiec 17, 2015

    MAL

    Masz świetne, dowcipne pióro!
    Ja dzieci jeszcze nie mam, ale mam osiem lat młodszą siostrę. Gdy właziła mi na głowę (musiałam się nią zajmować pod nieobecność rodziców) dobrą zabawą było kręcenie filmu. Wymyślałam jej jakiś prosty scenariusz, na przykład: Nazywa się Genowefa Pigwa, a jej mężem jest Kefir (nasz pies), który ciągle ucieka z domu, a jej stygnie obiad i musi go szukać. Albo: Nazywa się Genowefa Pigwa (zawsze chciała się tak nazywać, to jest chyba głębokie budowanie roli) i jest matką swojej lalki, którą wozi w wózku… I… tyle – to nie było ambitne kino. Ustawiałam na stole kamerę (wówczas taką wielką na kasetki – zawsze była jedna kasetka do naszych “produkcji”). Siora się stylizowała, przebierała, wymyślała kwestie, a ja tylko wciskałam play i mówiłam AKCJA. A czasem, w dowolnym momencie CIĘCIE. I odrabiałam lekcje. Potem jeszcze była chwila spokoju, gdy oglądała swój film. Przy okazji powstały z tego świetne pamiątki. Miała wówczas 4 lata. Polecam:)

  • Odpowiedz Lipiec 19, 2015

    mama córek

    Mma dwie córki (5 lat i 10 m-cy). Ze starszą oczywiście fryzjer (wersja dłuższa ma zapiąć wszystkie spinki, które ma w pudełku – zabawa dobra pod warunkiem że nie trzeba się potem ludziom pokazywać), lekarz, salon komsetyczny czyli własnie smarowanie nóg, rąk moich. U nas rządzi tez piknik – czyli przygotuj piknik. Potem trzeba wziąć udział w tym pikniku, ale przygotowania trochę trwają

  • Odpowiedz Lipiec 19, 2015

    moniowiec

    Wyrzucam dzieci na podwórko/działkę, daję łopatę i mówię, że piraci zakopali skarb. Potem mam skopany ogródek 😀

  • Odpowiedz Lipiec 20, 2015

    kasica

    Kazdy pomysl na zabawe dobry. My pobawimy sie w mape. Ja gdy setny raz zmieniam pieluche tej samej lalce wymyslam zabawe pt wyprawa do kina. Corki ukladaja stosy lalek przed tv i jedziemy z koksem a raczej z pony

  • Odpowiedz Lipiec 20, 2015

    Matuśka

    Z leżenia na kanapie może się też sprawdzić zabawa w piratów, gdzie, rzeczona kanapa odgrywa rolę okrętu sterowanego przez małolata:-)

  • Odpowiedz Lipiec 21, 2015

    Olimpia

    Super tekst I Blog w ogóle. Dzisiaj pierwszy raz koleżanka mi podesłała linka I już wiem, że będę tu często zaglądać. Sama mam ….. 3 chłopaków: 9, 6 I 2 latka. Starsi już dużo zajmują się sami sobą, ale I tak myślę, że dziś po pracy w ogrodzie wypróbuję zabawę w lekarza:):):)

  • Odpowiedz Lipiec 23, 2015

    Aneta

    U nas sprawdza sie wyciąganie chusteczek jednorazowych z kartonika, a potem ich przekładanie na prawo i lewo, a potem chowanie 🙂 dzieć ma roczek:)))

  • Odpowiedz Lipiec 29, 2015

    dreeams

    U nas podczas takiej zabawy w lekarza zamiast papieru w ruch szły wszystkie pieluchy tetrowe i flanelowe. Najważniejsza zasada: pacjenta nie może być widać nic a nic. Do tego jeśli już jesteśmy prawie przykryci można zasymulować: Pani doktor bardzo swędzi mnie noogaa!! Bardzo proszę podrapać!!! I po takim drapaniu znowu trzeba wszystko poukładać – to daje kilka dodatkowych minut + bonusowe drapanko 😀

  • […] W co się bawić gdy padasz z nóg – 6 zawodowych pomysłów na zabawy z kilkulatkiem […]

  • […] gościł uśmiech, a nuda uciekała, gdzie pieprz rośnie. Do tych zabaw inspirację znalazłam TUTAJ – polecam, może znajdziecie coś dla (siebie) swoich pociech, nie tylko na upalne […]

  • Odpowiedz Sierpień 13, 2015

    LadySith

    przypadkiem trafiłam na Twój blog.. i na pewno tu zostanę 🙂 przeczytałam kilka artykułów i jestem zachwycona 🙂 ps. co do Ikei, doszłam do takiego samego wniosku podczas poniedziałkowych zakupów

  • Odpowiedz Sierpień 13, 2015

    ewa

    Że akurat musiałam to czytać podczas usypiania berbecia … Co chwilę się budziła jak wybuchalam śmiechem 🙂
    Ja jeszcze robię domową ciastoline (sklepowej szkoda) lub farbki do ciała albo inne dziwne rzecze i daje jak padam 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 13, 2015

    Agnieszka

    Zabawy z papierem toaletowym to świetna sprawa. Niosą za sobą jednak pewne ryzyko 🙂 Moja dziatwa po zakończonej zabawie postanowiła po sobie posprzątać i zgodnie z przeznaczeniem upchnęli w toalecie trzy rolki papieru. Jakie były tego konsekwencje, chyba nie muszę pisać. W każdym razie tatuś po powrocie z pracy miał sporo brudnej roboty 😉

  • Odpowiedz Sierpień 13, 2015

    Osowiała Sowa

    Genialne! Zapamiętać i zastosować 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 14, 2015

    kamila

    uwielbiam Twoje teksty 🙂 a papier to rzeczywiście wyjście z każdej dziabągowej opresji 🙂

  • […] zmęczonych (upałem i nie tylko) rodziców kilkulatków, porcja inspiracji, w co się bawić, gdy padasz z nóg. Uwielbiam poczucie humoru […]

  • Odpowiedz Sierpień 27, 2015

    Kamajla

    Polecam też zabawę w salon masażu. Rodzic leży a dzieć masuje. Wali, skacze itp.

  • Odpowiedz Październik 5, 2015

    Marikooo

    Kupujesz kulki z hydrożelu do kwiatów, w różnych kolorach. Wrzucasz na noc do miski z wodą, a rano dajesz tę miskę razem z zawartością dziecku, dorzucasz: dwa małe sitka, ze dwie miseczki, kilka różnych łyżek, widelców i plastikowych noży, łyżkę cedzakową i ręcznik.

    Obserwujesz z oddali ewentualnie czy nie zżera kulek.

    U nas działa nawet przez 40 minut!

  • Odpowiedz Październik 12, 2015

    AlergiczneDziecko

    Super wpis! Z pewnością skorzystam z pomysłu z zamrażarką 🙂

  • Odpowiedz Październik 17, 2015

    OpinieMamy.pl

    Dzięki za pomysły! 🙂 Wreszcie coś oryginalnego i do zrobienia w domu w wersji “nic-mi-nie-brakuje-do-tej-zabawy”, no może zamrożonego pojemnika z gadżetami, ale zaraz coś sklecę i na jutro będzie jak znalazł! 🙂

  • Odpowiedz Październik 23, 2015

    Ana

    Świetnie napisane. Młody mój jest za młody i papieru niestety nie wolno mu dotykać ale dla cierpliwych i “głuchych” proponuję zaadaptować trzy szafki kuchenne – umieszczam w nich wszystko co może wpaść młodemu w ręce w klasycznej kuchni (poza sypkimi materiałami w papierowych torbach :P) do tego kilka starych garnków, pokrywek i drewnianych łyżek. młody wyłącza się na dwie godzinny przynajmniej. Niestety nie działa codziennie i trzeba podmieniać mu różne elementy – najlepiej sprawdzają się woreczki z ryżem, kaszą itp. oraz pudełka z przykrywkami. Plus jest taki, że młody nie interesuje się reszta kuchni. Minusy tylko dwa (w każdym razie dla mnie) !. Poziom dźwięków dochodzących z “kuchennego zestawu perkusyjnego” wystraszy zwierzynę w promieniu miliona kilometrów. 2. Młody nigdy po sobie nie sprząta – typowy chłop. Ale jak potrzebuję więcej czasu to zawsze działa i zawsze go słychać 🙂

  • Odpowiedz Listopad 17, 2015

    Ania

    Tu są zabawy “łóżkowe” nawet dla bardzo małych dzieci, dzięki którym rodzic może na chwilę przymknąć oko:
    http://blogodzieciach.blogspot.com/2012/07/zabawy-ozkowe-odka-gniazdo-stary.html

    To jest nasza zabawa stosowana jak zdychaliśmy na grypę żołądkową – nie dość, że rodzic może polegiwać na kanapie, to jeszcze młodzież uczy się literek:
    http://dziecioblog.blogspot.com/2014/02/nauka-literek-dla-wiercipietow-i-cos.html

    Tu kolejna literkowa zabawa możliwa do zdalnego sterowania z kanapy:
    http://dziecioblog.blogspot.com/2014/01/losowanie-literek.html

    I kolejna taka, że kawkę można wypić:
    http://blogodzieciach.blogspot.com/2012/07/zabawy-z-deska-do-prasowania-od-7-m-cy.html

  • Odpowiedz Listopad 25, 2015

    Ewelina

    Jesteś przezabawna!!! Uwielbiam czytać Twoje artykuły 🙂

  • Odpowiedz Listopad 26, 2015

    Anna

    Już latem natrafiłam na ten wpis który jest genialny ! Palentolog, nawigator świetne !
    Ja chowam cześć zabawek syna na 2-3 miesiące jak je wyciągam bawi się jak nowymi i też pół godziny jak nie dłużej
    Masa Solna tez zajmuje czas a jak się doda do części barwnik łooo czasu więcej
    Ciasteczka kruche syn juz zna przepis jedyna moja w tym fucha to je upiec i mamy do kawy ☺

  • Odpowiedz Listopad 26, 2015

    Anonim

    Ale z Ciebie cudownie pozytywna osoba i pomyśleć że link do twojego bloga wisiał mi w komórce od jakiegoś czasu a ja dopiero teraz do niego zaglądnęłam, nie ważne, ważne że zostaję tu na dłużej 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2015

    Klau

    Super! Idę wrzucić coś zabawowego do zamrażalki! 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

    Justyna

    Po prostu nie mogę!!!! Przez przypadek gdzieś się wyświetliło. Czytając porady miałam wrażenie, że to po prostu historyja moich dzieci. Na samym końcu przeczytałam o autorce; moje dzieciaki praktycznie w tym samym wieku, stąd tyle podobieństwa. REWELACJA!!!

  • Odpowiedz Grudzień 11, 2015

    Ania Sz.

    Koszykarz jest chyba najbardziej skuteczny i wciągający dla maluchów

  • Odpowiedz Luty 19, 2016

    Kinga

    ???

  • Odpowiedz Luty 20, 2016

    Monika z ...LANDII

    Przerabialiśmy już te zabawy,sprawdzają się w 100% ? Przy mojej TRÓJECZCE musze być bardziej kreatywna… polecam zabawę wyścigi ślimaków ? Idziesz z dziećmi na spacerek, i szukacie ślimaków (każdy po 1zawodniku) Przychodzić do domu i się zaczyna ? Ty oczywiście robisz sobie kawe/herbatę, a dzieci przygotowują zawodników.Jeżeli masz drzwi balkonowe, szyba jest wymarzonym torem wyścigowym 😉 Ty również możesz mieć zawodnika, zwłaszcza przy 1dziecku 😉 No to START (dół szyby) META (góra). Udanej zabawy!

  • Odpowiedz Luty 20, 2016

    wisnia_the_best

    U nas sprawdza się też duża miska np na pranie i kilogram ryżu, kaszy albo dowolnego makaronu koszt ok 2-3 zł a zabawy dużo. Do tego wrzucamy zabawki do piasku – wiaderko, łopatkę, kubeczki, miseczki itp i dziecko z głowy na pół godziny. To samo w przypadku zlewu z wodą – miseczki, kubeczki i dziecię zajęte. Może przelewać godzinami. Świetnie sprawdzają się chusteczki oraz wszelkie gazety do darcia. Zawsze mam też schowane kilka mniej lubianych zabawek na czarną godzinę wyciągam w chwili kryzysu i są jak nowe 🙂 A potem chowam inne i za miesiąc znowu wyjmę.

  • Odpowiedz Luty 21, 2016

    Madzia

    Jesteś niesamowita! Twój blog czytam z przyjemnością. Pomysły rewelacja. Nie jestem mamą, ale za to codziennie mam 18 czterolatków pod opieką. Pomysł z mapą wykorzystałabym za zajęciach 🙂 Cenić taką mamę, bo wiele takich różnych zabaw rozwija dziecko.

    Ja proponowałabym jeszcze zabawy z przesypywaniem grochu lub fasoli np. małymi dzbankami z jednego do drugiego lub z jednej do drugiej miseczki łyżeczką. Zaczynamy od lewej strony 🙂

  • Odpowiedz Marzec 14, 2016

    Namietna

    Bardzo ciekawe pomysły!!! Zapraszam też po inspirację na mojego bloga 🙂
    http://mamawobcasach.blog.pl/

  • Odpowiedz Kwiecień 15, 2016

    Klaudia

    Bardzo fajne pomysły. Na pewno kiedyś spróbuję pobawić sie w zamrożone zabawki z moją Majką . Na razie przerabimy pomysły na zabawe z kraftowni.pl 😀

  • Odpowiedz Kwiecień 20, 2016

    Małgosia rokporoku

    You made my day! Uśmiałam się po pachy. Moje dziewczyny (3 i prawie-2) uwielbiają ostatnio siedzieć w samochodzie. Nie mam pojęcia co tam robią (jak monitoruję je przez szybę to widzę że po prostu siedzą z wielkim uśmiechem na ustach), ale 15 min. mam dla siebie. Potem tylko w drodze do pracy kolejnego dnia znajduję pod siedzeniem różne skarby ze schowka.

  • Odpowiedz Maj 4, 2016

    Magda

    U nas świetnie sprawdzają się książeczki z naklejkami, nieważne jakimi, byle jak najwięcej, kosztują 5-6 zł a mojej dwulatce zajmują spokojnie pół godziny 😉

  • Odpowiedz Maj 11, 2016

    Sandra

    ja gdy juz nie mam pomysłów na zabawę z moimi maluchami, zawsze wchodze na kraftownia.pl stronę prowadzi plastyczka, przedszkolanka – zamieszcza na niej mnostwo pomysłów na kreatywne spedzenie czasu z dziecmi! Moje dzieci bardzo lubią jej pomysły na zabawę, czy jakies prace plastyczne. Polecam zajrzeć 😉

  • Odpowiedz Lipiec 5, 2016

    Ilona

    no przecież uwielbiam Cię czytać! Pisz jak najwięcej ! 🙂 pozdrawiam !

  • Odpowiedz Październik 15, 2016

    Ali

    Ja do kilku rolek papieru (wiem, rozpusta ;-)) dorzucam jeszcze stojak na papier kuchenny (taki patyk stojący pionowo), to jak już porozrywa i się nade papieru ładuje rolki na stojak, więc kilka minut gratis 🙂
    A w wannie po prostu odkręcam prysznic i daje słuchawkę do ręki – po wszystkim muszę przetrzeć podłogę w łazience, to przy okazji sprzątanie załatwione 😉

  • […] Nie wiem czy też macie takie wrażenie, ale ja ostatnio zauważam, że absolutnie wszystkie propozycje zabaw z dzieckiem muszą być opatrzone łatką kreatywne albo przynajmniej muszą zawierać element zrób-to-sam na który trzeba poświęcić sporo czasu. Ja tam jednak jestem leniuch i wyznaje zasadę, że zabawa ma głównie bawić, a walor edukacyjno-kreatywny zrobi się natenczas sam. W związku z tym po serii wpisów z gatunku złote rady, głębokie refleksyje i odkrywcze metafory – dziś zajmiemy się tym co w życiu rodzica naprawdę istotne, czyli tym jak prosto i bez zbytniego angażowania szarych komórek zająć małego człowieka na parę chwil. Coś jakby druga część zabaw z gatunku w co się bawić gdy chcesz spać (klik). […]

  • Odpowiedz Listopad 3, 2016

    Sylvia

    Kobieto życie wszystkim matkom ratujesz! 🙂 Chętnie wykorzystam Twoje propozycje, okazja nadarzy się pewnie szybciej niż bym sobie tego życzyła 😉

  • Odpowiedz Listopad 9, 2016

    Ultimar

    Zainspirowała mnie Twoja propozycja gry “Podróżnik w czasie”. Faktycznie dzieci uwielbiają konkursy i zagadki, w którym mogą między sobą rywalizować. Sądzę, że ta metoda wspaniale sprawdza się także przy większej ilości dzieci. Kiedy ja jestem zmęczona psychicznie po pracy, staram się wychodzić z moimi dziećmi na długi spacer. To znaczy ja spaceruje, one jeżdżą na rolkach albo hulajnodze. Wystarczy godzina spędzona na świeżym powietrzu, a dzieci łatwiej i szybciej zasypiają, a ja mam czas dla siebie.
    pozdrawiam i życzę powodzenia w wychowywaniu maluchów!

  • Odpowiedz Grudzień 29, 2016

    Ewa- ozabawie.pl

    Super pomysły! Ja z kolei w takich chwilach robię “ęcę pęce w której ręce”- na zmianę, raz ja, a raz dziecko; albo zadaje zadania: znajdź gdzie leży i przynieś mi niebieską miskę (na przykład:); dobre też są ziarna do przesypywania i ciasto do lepienia.

  • Odpowiedz Grudzień 30, 2016

    butysportowe.pl

    Papier <3 Skąd ja to znam 🙂 😀

  • Odpowiedz Maj 10, 2017

    Mirka

    O! zabawa z lodem mi się bardzo podoba 🙂 Nie wpadłabym. Papier znam 🙂

  • Odpowiedz Maj 13, 2017

    Przewrazliwiona

    Uważajcie na te grające kartki pocztowe, w kazdej z nich jest malenka bateria, którą bardzo łatwo wyjąć. Polkniecie grozi Śmiercią! Pozostałe zabawy super!

  • Odpowiedz Maj 19, 2017

    Beata

    Genialne! Już czuję, że wykorzystam te pomysły 🙂 a najbardziej spodobały mi się te z mapą i mumią 🙂 Proste, a najbardziej skuteczne, wielkie dzięki!

  • Odpowiedz Maj 25, 2017

    Magda

    Dzięki za geografa! Skorzystam na pewno! Zabawa we fryzjera (u nas nazywa się to “Mama wybiera się na wielki bal, więc kosmetyczka (czyli moja sześciolatka) i fryzjer (mój czterolatek) muszą zrobić ją na bóstwo”) jest już opanowana do perfekcji. Jak się dzieciaki wkręcą, to da się nawet zdrzemnąć;-)

  • Odpowiedz Sierpień 24, 2017

    puch

    My z córcią uwielbiamy bawić się w fryzjera, wprawdzie później mam wszystkie możliwe spinki na głowie, ale zabawa jest przednia 😀

Leave a Reply Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Odpowiedz na „mrufka80Anuluj pisanie odpowiedzi