Liczby matki…

Czterysta

Przychodzisz na świat. W Twoich jajnikach znajdują się dwa miliony niedojrzałych pęcherzyków jajnikowych. Dwa miliony to dużo. Ale kiedy Ty rośniesz, one obumierają. Jedynie 400 000 z nich doczeka momentu w którym wprawisz swoich rodziców w osłupienie tym, że ich mała, ledwo co przecież narodzona córeczka właśnie dojrzewa i zaczęła transformację z dziewczynki w kobietę. Od tego momentu w każdym kolejnym cyklu kolejne dziesiątki tysięcy pęcherzyków zostaną utracone i tylko jeden pęcherzyk dostąpi zaszczytu przekształcenia się w dojrzałą komórkę jajową – taką która ma szansę spotkać na swej drodze plemnik w lśniącej zbroi i połączyć się z nim na zawsze. W okresie od dojrzewania do przekwitania zaszczyt ten dotknie li tylko około 400 pęcherzyków. Każdy z nich da Ci szansę na bycie matką. Jedną z czterystu.

Pięć

Jesteś w 38 tygodniu ciąży. Jesteś duża, obolała, zmęczona. Z jednej strony masz dość, z drugiej z niedowierzaniem myślisz o tym do czego zdolne jest Twoje ciało – z dwóch, mikroskopijnych komórek dało początek nowemu życiu, które teraz radośnie, choć czasem boleśnie, kopie Cię po żebrach. Z czułością głaskasz się po brzuchu, mówiąc „no wyjdź już, nie mogę się Ciebie doczekać”. I choć tego nie widzisz, to nie tylko Ty jesteś podekscytowana waszą interakcją. Gdy maluch słyszy Twój głos jego serce przyspiesza o pięć uderzeń na minutę. Tak reaguje wyłącznie na Ciebie – gdyby to był głos innej kobiety jego serce… zwolniłoby.

Jeden

Mały człowiek jest już z wami od trzech miesięcy. Może miałaś dziś czas na prysznic, a może nie. Może z radością wbiłaś w jeansy po ciąży, a może chodzisz w rozciągniętym dresie. Może za wami całkiem znośna noc, a może nie zmrużyłaś oka. To nie ma znaczenia, bo i tak całymi dniami robisz to co robią wszystkie matki niemowląt – karmisz, przewijasz, nosisz, tulisz, powtarzasz. Ale między tą monotonią z zachwytem łykasz chwile w których świat przestaje na chwilę istnieć – wtedy kiedy patrzysz dziecku w oczy, śmiejesz się, zagadujesz, a ono reaguje na Twoje zaczepki i całym sobą się cieszy. Magia, myślisz z rozrzewnieniem, ale nie masz pojęcia, że magia dzieje się także na poziomie fizjologii. W czasie gdy matka i dziecko wchodzą ze sobą właśnie w taką zaczepną, radosną interakcję rytm ich serc koordynuje się w mniej niż jedną sekundę. To nie działa w innym układzie. Nie działa jeśli inna kobieta bawi się świetnie z Twoim dzieckiem, nie działa kiedy Ty rozczulasz się nad innym maluchem. Taka koordynacja i to obserwowana z opóźnieniem mniejszym niż jedna sekunda łączy tylko was. Ciebie i Twoje dziecko.

Trzy. To teraz moja liczba szczęścia.

Osiemnaście

Zbliżają się. Pierwsze wakacje z dzieckiem. Czujesz radość i ekscytację, które nieustannie są tłumione przez głosy smutnych ludzi, głoszących, że Twoja radość jest przedwczesna, bo to nie będą wakacje ani wypoczynek. Z dzieckiem nie odpoczniecie przecież, no co wy. Jedziecie jednak. I widzicie że faktyczne jest inaczej niż do tej pory. Musi być. Ale inaczej nie znaczy gorzej. Inaczej znaczy pełniej i świadomiej. W pewnym momencie w Twojej głowie pojawia się bowiem myśl, że osiemnaście to wszystko co macie. Osiemnaście wspólnych wakacji zanim mały człowiek stanie się dorosły i na wakacje będzie wolał jeździć z kim innym. 18. Tylko tyle. Może nawet mniej.

Kilkadziesiąt

Mały człowiek, ten którego jeszcze w życiu płodowym przyprawiałaś o szybsze bicie serca, rośnie i staje się coraz bardziej niezależny. Zamieniacie się rolami – kiedyś to mały tulas-przylepa nieustannie chciał być przyklejony do Ciebie, a Ty walczyłaś o chwilę dla siebie, teraz to Ty bardziej łakniesz potrzymania dzieciny w ramionach, a ono kwituje to zdawkowym „oj mamo”. Mimo to z dumą, radością i ciekawością obserwujesz jak dorasta, zmienia się i tylko czasem gdzieś w głębi ukłuje żal, że ta separacja będzie tylko postępować. Że urośnie, wyprowadzi się, będzie daleko. W takich chwilach pokrzepiająca jest myśl, że fizycznie mały człowiek jest z Tobą… zawsze. Jest w Tobie. Nie tylko metaforycznie. Kiedy byłaś w ciąży jego komórki przeniknęły do Twojego ciała i zostały w nim nawet na kilkadziesiąt lat. Cóż one tam robią? Hipotez jest wiele, ale ta najbardziej romantyczna i bliska każdej matce głosi, że to mali strażnicy Twojego dobrostanu – gdy dopadnie Cię jakaś niemoc, komórki Twojego dziecka migrują do uszkodzonego organu lub tkanki i próbują go naprawić. Najbardziej niesamowity dar jaki mogłaś kiedykolwiek otrzymać.

Nieskończoność

Masz już jakieś tam macierzyńskie doświadczenie. Spotykasz młodą matkę, która przechodzi to samo co Ty kilka lat temu. Chcesz ją jakoś wesprzeć. Mówisz, że to minie, że zmęczenie fizyczne i deficyt snu odejdą w zapomnienie. Że będzie łatwiej. Uśmiechasz się krzepiąco. Ale pod tym uśmiechem kryje się to co przemilczałaś – to czego jej nie powiesz. Wiesz bowiem, że choć fizyczne trudy macierzyństwa przeminą, to przeszywający do szpiku kości lęk i trwoga o dobro i szczęście małego człowieka zostaną z nią na wieczność. To przerażające i zachwycające jednocześnie.

Niepoliczalne

Kiedyś nie umiałam pojąć dlaczego mówią, że matematyka jest królową nauk, a potem zachłysnęłam się tym, że wszystko można opisać liczbami – fascynowało mnie, że cały świat, ba, całe życie to liczby. Dziś wiem, że nie zawsze. Macierzyństwa nie da się ująć w matematyczne ramy. Możemy badać, możemy opisywać niesamowite zależności, ale żadne liczby ani żadne słowa nie są w stanie opisać tego momentu w którym spojrzysz po raz pierwszy w oczy swojego dziecka i zobaczysz w nim fragmenty swojej duszy. Kiedy doświadczysz zniewalającego uczucia, że oto teraz stałaś się słabsza niż przypuszczałaś, a jednocześnie silniejsza niż kiedykolwiek sobie wyobrażałaś. Kiedy poznasz nowy wymiar miłości i… strachu. Tego nie oddadzą żadne liczby ani żadne słowa. Pewne rzeczy po prostu trzeba poczuć by je zrozumieć. Pewne rzeczy są bowiem zbyt piękne by można było je w jakikolwiek sposób opisać.

Z okazji dnia matki – razem z marką Baby Dove życzę wam z całego serca byście w tych trudniejszych chwilach macierzyństwa umiały czerpać siłę z jego niepoliczalnego i niedefiniowalnego piękna.

Autorka książki Pierwsze lata życia matki i współautorka Wspieralnika rodzicielskiego. Od niemal dekady przybliża rodzicom badania związane z tematami okołorodzicielskimi - nie po to by im doradzić, ale po to by ich ukoić. Czekoladoholiczka, która nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie. Prywatnie mama trójki dzieci.

18 komentarzy

  • Odpowiedz 29 maja, 2018

    Iwona

    Piękny tekst…Łzy wzruszu stoją w moich zmęczonych nieprzespaną nocą oczach..

  • Odpowiedz 29 maja, 2018

    M.

    Alicjo,
    dziękuję, bo w piękny sposób opisałaś to, co w byciu matką jest najwspanialsze. Zapiszę sobie Twój artykuł i będę sięgać po niego w trudnych chwilach, żeby mieć siłę „iść” dalej.
    Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojej gromadki :).
    M.

  • Odpowiedz 29 maja, 2018

    Monika

    Akapit pt. Kilkadziesiąt- rycze … ??? i nie mam słów ile piękna w tych słowach. A gdyby tak rozwinąć wątek tych komórek i przenikania? Jestem meeega ciekawa ❤❤

  • Odpowiedz 29 maja, 2018

    D.

    Prawdziwe… i piękne!

  • Odpowiedz 29 maja, 2018

    Elka Zołza R

    Mokro mi w oczy…

  • Odpowiedz 29 maja, 2018

    Edyta

    Alicjo dziękuję za ten tekst. Czytałam i płakałam, trochę z żalu że nie potrafiłam olać zbędnych spraw i w pełni pochłaniać moje dziecię po urodzeniu :* może kiedyś…;) Całuje

  • Odpowiedz 30 maja, 2018

    Aga

    Boże jakie to pikne, łezka (albo i 100) w oku :-)))))

  • Odpowiedz 30 maja, 2018

    Kasia Be

    Aż się popłakałam ze wzruszenia… <3

  • Odpowiedz 30 maja, 2018

    Jagoda

    Te 18 wakacji mnie zmroziło… Jak to, tylko tyle? Ech… Moja najmłodsza córka ma 7 miesięcy, dziś wyszedł jej trzeci ząbek, jest cudownie uśmiechniętym dzieckiem. Ale już tęsknię za tymi pierwszymi dniami i tygodniami, które są tak niepowtarzalne. Zresztą, każdy moment dzieciństwa naszych dzieci jest niepowtarzalny. Ja dopiero teraz potrafię machnąć ręką w niektórych sytuacjach i jak starsze bekają na wyścigi i nikomu tym krzywdy nie robią, to trudno, niech bekają, przynajmniej się pośmieją i może kiedyś to będą wspominać… byle nie w towarzystwie 😉

  • Odpowiedz 30 maja, 2018

    Noemisis

    Dziękuję :*

  • Odpowiedz 1 czerwca, 2018

    Mama Ewci i Maciusia

    Wzruszające… Patrzę na śpiące maluszki, jeden z nich niedawno przebudził się, aby zjeść. Córcia ma za to teraz etap „wszystko z mamusią”. To czasem męczące, ale jak pomyślę, że za chwilę jej 3 urodziny, to mnie za serce chwyta… Kiedy mi to uciekło? Czemu, gdy jest źle, to nikt nie mówi tego, co jest podkreślone w tym tekście? Że zaraz się to skończy i będziemy tęsknić za tymi małymi przylepami? Dziękuję. ?

  • Odpowiedz 1 czerwca, 2018

    Agifemme

    Mam dreszcze , mój syn właśnie zasypia obok mnie i kiedy spojrzałam na niego zdałam sobie sprawę, że kocham go bardziej niż do tej pory myślałam. Dziękuję za te słowa! ?

  • Odpowiedz 2 czerwca, 2018

    Marta

    Mało brakowało bym łzami kapiącymi na buzię obudziła moją Malutkę, dopiero co uśpioną.. Piękny tekst!
    Tak właśnie jest, każda chwila jest droga na swój sposób, do żadnej nie wrócimy, nie ważne jak byśmy za nimi nie tęskniły. Dzieci tak naprawdę nie są nasze, tylko pożyczamy je od świata na kilka krótkich lat. Trzeba ten czas łapać, chwytać chwile zanim umkną..

  • Odpowiedz 2 czerwca, 2018

    H

    Od urodzenia córeczki piszę dla niej pamiętnik. To nadal za duże słowo, bo dopiero z czasem nabrał takiego charakteru, na początku był tylko notesem, w którym zapisywałam pory karmienia, częstość kupek, podwyższona temp., itp podobne „niezbędne” informacje. Z czasem stał się notatnikiem wydarzeń typu pierwszy uśmiech, gest, doprawionym opisem interakcji z poszerzającym się światem. Żałuję, że od razu nie pisałam go w takiej formie, ale olśniło mnie w drugim miesiącu, więc dałam radę z retrospekcją. Dziś Ptysia ma 4,5 roku, piszę nadal, choć rzadziej, za to bardziej osobiście, także o sobie, o naszych wyborach jej dotyczących. Czy i kiedy skończę, nie wiem, nie ustalam żadnego limitu, nie uzależniam końca od osiągnięcia jakiegoś wieku przez córkę.
    Pozwolę sobie dołączyć Twój tekst [z uwzględnieniem źródła oczywiście 🙂 ] do mojej pisaniny – to cudowny wpis, tak prawdziwy i mądry, że aż boli.

  • Odpowiedz 5 czerwca, 2018

    Cobi

    Bardzo ciekawy wpis, super podejście do tematu. Bardzo kreatywne! Pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz 21 czerwca, 2018

    Szwalnia Snów

    Piękne spostrzeżenia na temat rodzicielstwa. Prawda, ze nie można wszystkiego przeliczyć na liczby ; )

  • Odpowiedz 1 lipca, 2018

    Monika

    Bardzo ciekawy artykuł :).

Leave a Reply