Książki o emocjach – dla najmłodszych i tych starszych dzieci.

Ostatnio w ramach współpracy z wydawnictwem HarperCollins polecałam wam wspaniałą serię o matematyce (klik) to dziś czas na coś z kategorii „kompetencje miękkie”. Choć nie wiem czemu one są nazywane miękkimi skoro to właśnie je trzeba mieć na twardo ogarnięte by z życiem lepiej radzić se. Ogarnianie emocji własnych i cudzych to wszak podstawa kompetencji społecznych, dzięki którym żyje się lżej.

Pierwsza z moich propozycji jest dla małych człowieków – tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z poznawaniem emocji, druga jest zaś dla tych starszych – od lat 5, a w niektórych wypadkach nawet 7 wzwyż.

Zaczniemy od małych człowieczków i nowej propozycji z serii Akademia Małego Dziecka, na której to serii de facto wychowało się moje najmłodsze dziecię. Książeczki z ruchomymi obrazkami (klik), Bobas odkrywa naukę (klik) czy Kolorowy Świat – do dziś zajmują honorowe miejsce w jego biblioteczce i do dziś do nich wraca czy to z którymś z rodziców czy samodzielnie. A niedawno do naszej kolekcji dołączyła jeszcze podseria „Poznaj uczucia i emocje” – w skład której wchodzą cztery książeczki:

– Kiedy czuję radość

– Czasami się złoszczę

– Lubię być miły

– Czasami się martwię

Każda z nich oparta jest o podobny schemat – i tak w przypadku tych trudniejszych emocji mamy ich genezę np. dla zmartwień jest to wizja pierwszej nocy poza domem, następnie znajdziemy opis tego jak najczęściej fizycznie reaguje ciało na dane odczucie i zapewnienie, że nie tylko nami targają czasem takie doznania, bo inni też się z nimi zmagają, by w następnym kroku płynnie przejść do propozycji tego jak sobie z daną emocją poradzić gdy nas przerośnie. Ostatnie strony to z kolei porady dla rodziców autorstwa dr Janet Rose – specjalistki od spraw emocji we wczesnym dzieciństwie. Z kolei w książeczkach o tych miłych kwestiach – czyli byciu nomen omen miłym (ja wiem, że w dobie stawiania na asertywność i zaznaczania granic bycie miłym kojarzy się z byciem uległym, ale ja bardzo jestem team „warto być miłym”, bo wierzę, że można być miłym i asertywnym jednocześnie i wielokrotnie pisałam na IG, że zależy mi na wychowaniu miłych dzieci;) czy radości – środek ciężkości przeniesiony jest na pokazanie jak na tych fajnych emocjach można budować fajne rzeczy. Co jasne wszystko w prostej wersji, wszak to początek rozmawiania o emocjach i zapoznawania dziecka z nimi.

Co ucieszy każdego małolata – książeczki są wyposażone w ruchome elementy. W każdej jest też ruchoma skala dzięki, której dziecię może wskazać rodzicowi poziom swego gniewu, zmartwienia, ale też radości. Wg mnie fajna propozycja zwłaszcza dla tych rodziców, którym trudno rozmawiać o emocjach z berbeciem. Tu macie zresztą filmik na YT, na którym można dokładnie obejrzeć sobie książeczki w środku, jeśli was zainteresowały. TU zaś możecie poczytać o książeczkach na stronie wydawnictwa. Wiek – 3+

Maluchy zaopiekowane, to przejdźmy teraz na wyższy poziom komplikacji, czyli do starszaków. Tu emocje mają bardziej złożony wymiar, a problemy wykraczają poza kolor kubka. Coś o tym wiem, bo pierwszą książkę z serii „Akceptuję, co czuję” kupiłam jakoś rok-półtora temu, kiedy problem jednego z dzieci mnie trochę przerósł i potrzebowałam czegoś więcej by nad nim popracować. A kupiłam, bo poleciła mi tę serię jedna z zaprzyjaźnionych psycholożek dziecięcych, do której zwróciłam się z prośbą o pomoc 😉 Już to samo wystarczyło mi za rekomendacje, ale serducho przyspieszyło mi gdy zobaczyłam, że pierwszą autorką serii jest Isabelle Filliozat – jedyna autorka poradników dla rodziców, której dzieła byłam w stanie przeczytać. Bo to co pisała było dla mnie jasne, zwięzłe, życiowe i pozbawione wyfiokowanego blablania od którego chciało mi się spać 😊. Ba, jeden z bardzo lubianych przez was wpisów jest oparty także o jej poradę (O TEN). No bez kitu więcej mi nie było trzeba i niemal cała dostępna wtedy seria wylądowała u nas 😀 Pokazywałam ją już zresztą wielokrotnie na moim Instagramie.

W serii ksiązek jest więcej – niemniej my mamy takie 🙂

Co istotne ta seria to więcej niż zwykła książeczka o danej emocji/uczuciu. To są bowiem… ćwiczenia. Serio. Każda pozycja to po prostu zbiór ćwiczeń, które pomogą poznać sprawę głębiej i być może dzięki temu lepiej sobie z nią poradzić. Jest więc rysowanie, wycinanie, a nawet naklejki. Są do wyboru opcje w których dziecko zaznaczy to co go dotyczy  – dzięki temu my rodzice możemy się tez dowiedzieć o rzeczach, które trapią dziecię, a na które nie wpadliśmy. Są miejsca na zastanawianie się, uzupełnianie, rozmawianie. Dla mnie to – mimo wtedy już dość długiej historii w byciu mamą i zetknięciu się z masą różnych książeczek – było bardzo innowacyjne, bo z takim podejściem się jeszcze nie spotkałam.

Pokazuję wam strony, które nie były wypełnione przez moje dzieci – wszak ich emocje to bardziej ich sprawa. Te strony po prostu omawialiśmy ustnie 🙂

Na końcu każdej książki znajdziemy też poradnik dla rodziców. Jest on całkiem rozbudowany i daje umocnienie do wzmacniania latorośli w przezwyciężaniu trudów akceptowania tego co się czuje i konstruktywnego radzenia sobie z tym. Innymi słowy mamy takie kompleksowe podejście do danego tematu i od strony dziecka i rodzica, który chce mu w tym pomóc.

Tutaj chcę dodać, że u nas nawet z pierwszym dzieckiem nie było porządku 😛 acz reszta się zgadza 😉
O działaniu emocji, hormonów, neuroprzekaźników – też się można z „ćwiczeń” dowiedzieć 🙂

Dla nas – ten element o strachu, który nas wtedy dotyczył był bardzo wspierający. Doskonałym uzupełnieniem tematu była zaś „pewność siebie”.  Z kolei „Kłócimy się, godzimy się” – zamówione na zapas, bardziej jako chęć wyrażenia wdzięczności dla autorki za całokształt jej pracy – nieoczekiwanie przydało się gdy w zgranej dotąd grupie rówieśniczej wybuchł pierwszy srogi konflikt. „Bracia i siostry” było dla nas fajną i miejscami szalenie zabawną lekturą. Także bez kitu u nas to się sprawdziło. Być może i wam pomoże w poradzeniu sobie z jakimiś obszarami, które generują trudności. Wiek grupy docelowej zależny od tematu – w części od 5+, w części od 7+ – musicie zerknąć w zależności od tego, który temat was zainteresował. Powodzenia!:)

Autorka książki Pierwsze lata życia matki i współautorka Wspieralnika rodzicielskiego. Czekoladoholiczka, która jak na matkę małych dzieci przystało nie ma absolutnie żadnego hobby. Poza spaniem rzecz jasna. Od ponad 8 lat wspiera w internecie matki za pomocą tego o blogaska. Pomysłodawczyni nurtu zabaw Montesorry, a także rodzicielstwa opartego na lenistwie. Prywatnie mama trójki dzieci.

Be first to comment