Naukowe metody na kolkę….? Może pomoże, czyli naście sposobów na to jak uspokoić dziecko.

164H

Dzieci płaczą. Prawie wszystkie. Szczególnie w pierwszych 3 miesiącach życia. Przeczytaj tu i tu. Jeśli pediatra do tej pory nie znalazł żadnej organicznej przyczyny płaczu, to oznacza tylko tyle, że twoje dziecko jest całkowicie zdrowe. Wiem, wiem. Żadna informacja nie jest w stanie pocieszyć rodziców kolkowców oprócz takiej, że można coś z tym zrobić. Bo można, prawda?

Czy nauka zna jakieś sposoby na kolkę?
No niestety. Nie zna. Potrzeba więcej rzetelnych badań eksperymentalnych aby potwierdzić skuteczność takiego czy siakiego postępowania. Nie ma też żadnego lekarstwa o udowodnionej skuteczności na tą uciążliwość. Dlaczego? Dlatego, że wciąż nie znamy przyczyny „kolki” oraz dlatego, że problem jest wielokrotnie złożony.

Czy można zatem coś zaradzić?
Jasne. Zawsze można próbować. Nie tyle wyleczyć co ulżyć dziecku i wesprzeć rodziców. Co nie oznacza, że rodzice nie mają żadnego wpływu i nic nie mogą zrobić. Pełna fizycznego kontaktu, troskliwa, odpowiadająca na potrzeby dziecka opieka jest bazą dla prawidłowego rozwoju zawsze i wszędzie.  Natomiast jeśli chodzi o kolkę, to sposób rodzicielskiej opieki może mieć wpływ na ilość czasu przez jaki dziecko wylewa łzy w ciągu doby [1]. Tylko tyle i aż tyle.

Czy podziała?
Nie wiadomo. W literaturze znajdujemy potwierdzenie, że behawioralne i emocjonalne interwencje mogą być pomocne, chociaż ich skuteczności nie udowodniono. „Uniwersalne” metody, które uspokajają dzieci to karmienie, czuły dotyk wespół z innymi formami komunikacji werbalnej i niewerbalnej  i kontakt skóra do skóry. O nich też będzie, chociaż co działa na jednego delikwenta nie musi działać na innego. Powiedzmy, że w normalnych warunkach metody stosowane do uspokojenia mogą wyzwalać wydzielanie się neurotransmiterów i naturalnych związków o działaniu przeciwbólowym, które są jak balsam na rozedrgany mózg. Jest tylko mały szkopuł. Są dowody, które mówią że dzieci z kolką a właściwie ich kolkowe mózgi mogą reagować inaczej niż te niekolkowe – tak na pozytywną, jak i negatywną stymulację. Niemniej płaczą tak samo, tylko dłużej i gdy już zaczną to trudniej je uspokoić [2]. Dlatego jest to tak trudne dla rodziców i dlatego kolki nie można bagatelizować! I my nie bagatelizujemy!

Może pomoże…:

1. Może nie ulegaj zbyt pochopnie „dobrym radom”? Nie przerywaj karmienia piersią. Nie stosuj na zapas diet eliminacyjnych.
Jeśli lekarz (lekarz to znaczy lekarz, a nie sąsiadka, teściowa, koleżanka albo jakaś inna mityczna postać wtykająca swój nos w nieswoje dziecko) stwierdza objawy alergii na białko mleka krowiego to postępowanie rozpoczyna się od wyeliminowania nabiału z diety mamy i to nie dłużej niż na 2 tygodnie! Dieta hypoalergenowa ma najlepiej udokumentowaną skuteczność w redukowaniu objawów kolki. Zauważalną oczywiście tylko u kilkuprocentowego odsetka dzieci z ową alergią. U pozostałych nie ma co próbować, bo poprawy nie będzie i to nie w nabiale pies pogrzebany. W przypadku dzieci karmionych mieszankami będzie to zmiana mleka na specjalistyczne mieszanki o znacznym stopniu hydrolizy białka [3].

2. Może kropelki?
Rynek farmaceutyczny oferuje masę specyfików na kolkę. Tymczasem nie ma leku, który byłby skutecznym i bezpiecznym lekiem na tą uciążliwość. Pewnie słyszeliście o takim leku jak Symetycon (np. Espumisan, Infacol, Delicol)  Nie ważne czy sprowadzany z Niemiec (Sab Simplex) czy nasz rodzimy (np. Bobotic), to efekt jego działania nie jest większy niż efekt placebo [4]. Placebo czy nie rodzice często „sobie chwalą”, więc jeśli lek na was „działa”, to tylko się cieszyć. Poczucie, że oto jest lek i że w końcu robicie dla dziecka coś namacalnego jest bardzo ważne i samo w sobie może stać za ową „poprawą”.

3. Może probiotyki?
Probiotyki to takie pożyteczne bakterie podawane doustnie. Uważane są za bezpieczne u zdrowych dzieci. Istnieją badania, które sugerują, że (lactobacillus reuteri) mogą być skuteczne na kolkę u dzieci karmionych piersią [5]. W 7 dniu stosowania probiotyku średnia długość czasu spędzonego na płakaniu wynosiła 159 minut. U dzieci które stosowały symeticon były to 177 minuty dziennie. Po miesiącu stosowania rezultat wynosił  51 vs. 145 minut płaczu dziennie [6]. Probiotyki mają działanie mocno szczepozależne więc nie można uogólniać wyników badań na inne szczepy.

4. A może woda koperkowa?
Reklamowana jest jako „skuteczny preparat na kolkę niemowlęcą”. A to Ci ciekawe bo nie powstały żadne badania oceniające efektywność tego specyfiku [7].

5. Może więcej ruchu, noszenia, kołysania?
Stara mądrość, za którą stoi nauka – czyż to nie piękne? Nie bez kozery pierwsze 3 miesiące życia nazywa się czasem 4 trymestrem ciąży. W ciąży dziecko było noszone i kołysane nieustannie, a teraz? Być może tego właśnie potrzebuje. Oczywiście, noszenie nie wyleczy kolki, nie zapobiegnie atakom płaczu, ale może zredukować łączny czas niepokoju nawet o 43% [8]  Dodatkowo, w ogóle kiedy nosimy stabilizuje się praca serca dziecka a ciało rozluźnia się. Dzieci lubią być noszone, szczególnie przez osoby które się poruszają a nie, że tak na stojąco [9]. Więcej o noszeniu przeczytasz tu. Można nosić w chuście, bez chusty, po domu i na dworze, można pobujać się na dużej piłce do ćwiczeń, można wreszcie wsiąść w auto i przejechać się dookoła osiedla. Coś jeszcze? W badaniach wykazano także, że w przypadku dzieci młodszych niż 8 tygodni całkiem niezłe wyniki w kwestii redukcji czasu płaczu może dawać także prawidłowe i bezpieczne opatulenie [10].

6. Może więcej dotyku i bliskości?
Powiecie, że to truizm ale maleńkie dzieci płaczą kiedy są oddzielone od mamy [11]. To po pierwsze. Po drugie, dotyk i kontakt fizyczny jest kluczowy dla rozwoju mózgu, pod jego wpływem uwalniają się do krwi związki, które pomagają radzić sobie ze stresem i bólem. Nie będę się rozpisywać o cudownej mocy dotyku, kontaktu skóra do skóry i czułości względem dziecka bo to też wszyscy już wiedzą. Więcej tu  i tu .

7. A może już za dużo tego wszystkiego?
Rzadko zwracamy uwagę na to, że nasz dotyk czasem może być dla dziecka irytujący, męczący czy nawet wzbudzający lęk. Kiepska perspektywa co nie? Już u noworodków widać, że niektóre są bardziej wrażliwe na stymulację np. przy czynnościach pielęgnacyjnych, trzymaniu na rękach, odkładaniu. To właśnie te mają potem większe prawdopodobieństwo zasilenia szeregów kolkowców [12]. Jakby chciały powiedzieć „przestań mną tarmosić mamo tylko mnie mocno przytul”. Często na oddziale prosimy rodziców aby zamiast smyrać dziecko po plecach położyli na nim całą dłoń, okrywając je nią niczym kwoka, które chroni swoje pisklaki.  Eksperymenta naukowe też pokazują, że dzieci wolą zdecydowany, pewny dotyk od byle jakiego muskania. O, tutaj o tym piszemy. Przeczytajcie koniecznie. Dotyk powinien iść w parze z sygnałami werbalnymi i niewerbalnymi wysyłanymi przez rodzica. Inaczej można nawet się zestresować. Poziom hormonu stresu – kortyzolu na ten przykład spada u dzieci, których opiekunowie głaskali je podczas bujania, mówili do nich łagodnym i przyjaznym językiem rodzicielskim (tu) i utrzymywali kontakt wzrokowy. I odwrotnie, kortyzol zalewał dzieci nową falą niepokoju kiedy były głaskane w ciszy, bez kontaktu wzrokowego i fizycznego [13].

Dzieci mogą być też przestymulowane i przemęczone. Zbyt duża ilość bodźców wcale nie jest dobra, szczególnie u dzieci z kolką, których mózgi prawdopodobniej wolniej odpowiadają na kojącą stymulację [2]. Naukowcy podglądali mamy i niemowlęta w czasie zabawy aby zaobserwować czy reagują one (mamy) na sygnały jakie wysyła dziecko odnośnie tego czy chce być dotykane w danym momencie czy też nie. I znów, dzieci które otrzymywały niechcianą stymulację dotykiem reagowały wyrzutem kortyzolu [14].

Ważne jest aby w tym całym stresie nie zgubić gdzieś swojej rodzicielskiej intuicji co do przyczyny płaczu dziecka. Działając pod napięciem mamy tendencję do reagowania zbyt szybko, zbyt gwałtownie i do stosowania zbyt wielu stymulujących interwencji na raz. Noszenie, bujanie, śpiewanie, suszarka, wpychanie piersi do buzi i skakanie na piłce – a wszystko w ciągu pół godziny to za dużo dla każdego. Przyznacie, że nie sposób się w takich warunkach uspokoić. W konsekwencji nabuzowane wrażeniami niemowlęta są zmęczone i rozdrażnione. Przystopowanie z ilością zastosowanych metod na sekundę + informacja, że dziecko należy odłożyć (na chwilę) do łóżeczka i oddalić się kiedy emocje już nie wytrzymują daje całkiem niezłe rezultaty w redukowaniu objawów kolki. W badaniach nie sprawdzano jednak, czy rzeczywiście wtedy dzieci płaczą mniej czy, to zmiana światopoglądu rodziców i ich percepcji płaczącego dziecka [15]. Wszystkie te interwencje są ok. I mogą być pomocne ale muszą być wykonywane wolno, spokojnie i muszą mieć czas na zadziałanie [1].

8. Może zaproponuj dziecku pierś?
Zaproponowanie dziecku piersi/mleka jest naturalną reakcją na płacz dziecka swego. Mamy karmiące deklarują, że w obliczu afery, zaczynają od próby wzięcia na ręce (87%), następna w kolejności jest pierś (82%) [16].  Najlepiej jednak jest wyrobić się z tą propozycją kiedy dziecko jest jeszcze spokojne. Dlatego warto poznać wczesne oznaki głodu aby reagować na tą ważną potrzebę odpowiednio szybko, zanim się rozkręci na całego i trzeba sięgać po kolejne metody uspokajania. Niestety na typowe koli pierś może nie działać [16]. Dodatkowo, część trudności i dylematów laktacyjnych, szczególnie na początku mlecznej drogi, jest istotna w temacie płaczu, chociaż samemu trudno pewne rzeczy zauważyć. Na szczęście zawsze możesz się poradzić specjalisty (tu). Wczesne wyeliminowanie trudności i nabycie dobrych nawyków może dać poprawę zachowania.

9. Może smoczek?
Smoczek do kolki ma się nijak. To znaczy nie ma badań oceniających efektywność nupla w czasie kolki. W temacie nupla – smoczka po śląsku, to cosik mi się przypomniało jeśli pozwolicie. Pozwolicie, prawda? Moja serdeczna koleżanka, pracująca na tym samy oddziale neonatologicznym co ja, została pewnego dnia zaskoczona przez jedną mamę pytaniem o „tego nupla u jej synka, co go miał a teraz go nie ma”. Bez zająknięcia i z pełnym profesjonalizmem koleżanka ma orzekła, że „nie.., synek jest już zdrowy i nic jej nie wiadomo żeby miał nupla ale zapyta jeszcze lekarza 😉 Wracając do tematu, to smoczek ma mocno szemraną opinię na mieście. Nie wiadomo z której strony go ugryźć żeby było dobrze. A tym czasem stosowany z głową, po pierwsze nie jest złem wcielonym, po drugie może pomóc uspokoić małego wyjca. Oczywiście jeżeli podczas kryzysu (przez pierwsze 4-6 tygodni, do czasu ustabilizowania się laktacji) sięgniemy po smoczek zamiast po pierś to naturalną konsekwencją będzie ograniczenie czasu ssania piersi i zmniejszenie produkcji mleka. No i wówczas może być ryk, ale z głodu. Niemniej bardzo duże znaczenie ma tu nasze nastawienie do kwestii karmienia – w metaanalizach wykazano, że kiedy smoczek używają świadome kobitki, które zainicjowały karmienie piersią i są silnie pozytywnie zmotywowane w tym kierunku to jego stosowanie nie wpływa negatywnie na długość wyłącznego lub częściowego karmienia piersią [17]. Dlatego jeżeli czujecie, że smoczek pomoże wam walczyć z kolkowym potworem to po niego sięgnijcie – bez zadręczania się, że to czy tamto.

10. Może zakaż palaczom przebywania (i palenia) w towarzystwie (i w domu) malucha. Nawet nie może, koniecznie zakaż!
W przeciwieństwie do smoczka papierosy nie mają pozytywnych stron, ani z żadnym momencie laktacji, ani w ciąży (tu) ani w ogóle. Dzieci narażone na dym papierosowy w ciąży i po porodzie mogą płakać więcej, mogą gorzej spać, i może je boleć brzuch bo ekspozycja na dym papierosowy zwiększa poziom motyliny, hormonu związanego z potencjalnie bolesnymi skurczami jelit [18].

11. Może zacznij myśleć jak dziecko?
Tak mi się przy tej kąpieli przypomniało (patrz punkt 14) jak szybko można zmienić swoje nawyki jeśli wejdziemy trochę w skórę naszego dziecka. Wyobraź sobie jak to jest być maleńkim, nagim, totalnie zależnym i totalnie bezbronnym, bez umiejętności komunikacji swoich potrzeb? A no właśnie. Zanim więc weźmiesz się za kąpiel czy inne czynności zorganizuj się tak aby zminimalizować stres i nieprzyjemne doznania swojemu dziecku. Stresem jest leżenie nagim na przewijaku kiedy woda dopiero leje się do wanienki, stresem jest nagła zmiana temperatury, stresem jest labilna pozycja w wannie, stresem jest uczucie głodu podczas kąpieli, trzęsący się rodzice plus teściowa plus bratowa nad wanienką, światło prosto w oczy, pół godzinne smarowanie po kąpieli balsamami i nawet „za mało” wody by mnie stresowało – to przede wszystkim. Co rodzice mają z tym naparstkiem wody w wanience? Czy sobie też leją po kostki i tak siedzą dygocząc z zimna od pupy wzwyż? A potem mówią, że dziecko nie lubi kąpieli.

12. Może działaj bardziej według planu dnia? Może wprowadź więcej rutyny?
Dalej jesteśmy w skórze swojego kolkowego dziecka. Jak bardzo byłbyś skołowany rodzicu gdybyś nie miał żadnego powtarzalnego elementu dnia, żadnego schematu, punktu zaczepienia a każdy dzień przynosił ci nowe wrażenia? Dodatkowo jeszcze nie odróżniałbyś dnia od nocy i no płakałbyś kilka godzin dziennie? Aby niemowlę mogło rozwinąć umiejętności samokontroli potrzebny jest im powtarzalny, w miarę przewidywalny grafik dnia, który uwzględnia pory karmienia, spacerów, zabawy, kąpieli i spania. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi tu o działanie wg zegarka czy karmienie co 3 godziny. Chodzi o strukturę, porządek dnia i nocy. Bo tak na dłuższą metę, to sztuczki, które powszechnie stosujemy, a które mają uspokoić dziecko, dają tylko doraźne rezultaty. Na przykład jazda samochodem (bujanie, dźwięk silnika) uspokoi niektóre dzieci. Wiele z nich jednak obudzi się kiedy silnik zgaśnie i ostatecznie, w aspekcie długofalowym nie pomagamy im w nabyciu umiejętności wyciszania się czy zasypiania. Podkreśla się też konieczność rozróżnienia dnia od nocy, w tym karmienia nocne, które powinny się różnic od dziennych – bez zbędnego rozbudzania, światła, gadania itd [1].

13. Może masaż?
W literaturze nie ma dowodów, że masaż pomoże na kolkę [19]. Może trochę redukuje ilość przepłakanego czasu, a może pomaga rodzicom świadomość, że robią coś fajnego dla swojego dziecka. Chociaż brak dowodów in plus, to masaż nie zaszkodzi. Więc jeśli czujesz, że pomoże to próbuj. Jeśli nie zabije potwora, to może pozytywnie wpłynąć na wasze relacje, zapewnić trochę czułego kontaktu i może być miło.

14. Może ciepły (brzuszek) termofor i kąpiel?
Kąpielom i termoforom naukowcy się nie przyglądają. Ale przyglądałam się ja, a wespół ze mną mój małżonek dlatego, że „ciepły brzuszek” pomagał naszemu synu jedynemu w walce z tym na „k”, którego imienia się nie wymawia. Najpierw ogrzewaliśmy brzuszek zakupionym w popularnym dyskoncie handlowym z czerwonym owadem w logo, niewielki  termofor z serduszkiem made in China. Teraz mamy takie coś jak SuperZabawka MR B. Znacznie łatwiejszy i wygodniejszy w użyciu niż nasz pierwszy z serduszkiem, wystarczy przełamać wkład i miłe ciepło rozlewa się najpierw po wnętrznościach MR B, a potem ogrzewa brzuch dziecka.

Tak wygląda ten słodziak w całej okazałości.

SuperZabawkaMRB_zalety

A tu wraz ze swoim właścicielem.

misterb_pola_sposob_na_kolke

Dobra, mam hopla na punkcie bezpieczeństwa dlatego najbardziej cenię sobie to, że wkład jest bezpieczny – nie muszę obawiać się o temperaturę wody jak w zwykłym termoforze. Nie boję się poparzenia. Przy okazji – błagam, nigdy nie ogrzewajcie dzieciom brzuszków suszarką! Jak wspominałam, pracuję na oddziale intensywnej terapii noworodka, blisko nas jest pediatryczna izba przyjęć i serio, wiem o czym mówię. Widziałam już kilkoro poparzonych w ten sposób dzieci. Wiem, że w amoku i nerwach przychodzą do głowy różne rzeczy ale suszarka, prąd i delikatna skóra na brzuszku noworodka i niemowlaka to nie jest dobra kombinacja. A wracając do MR B – aktualnie pociechę z tego wkładu mam ja bo straszliwa zmarzlina ze mnie i często mi ręce lodowacieją, na kość. Na narty też go będę brała. MR B kiedy nie jest termoforem to jest misiem czy czymś takim, za co można fajnie chwytać, poszeleścić i powkładać do buzi. Jest ślicznie uszyty i w dodatku od A do Z wyprodukowany w Polsce. Ano i jest superbohaterem! Uwielbiam ten komiks 😉 Przeczytajcie zresztą sami (klik).

Ciepłe kąpiele też nam pomagały bardzo. Polecam. Ale pamiętajcie – wody nie tak do kostki, tylko dużo aby cały brzuszek był zanurzony (wróć – punkt 11). Tak zwany relaks w wannie + ciepły prysznic na brzuch i mamy masaż i kąpiel w jednym. Stosowaliśmy niejednokrotnie w środku nocy nawet.

15. Może muzyka?
Nasz syn „słuchał” i „lubił” w owym kolkowym czasie piosenki „Petersburg” Artura Andrusa i jednej takiej wymyślonej przez mamę. Ale nie zaśpiewam bo się wstydzę. Piosenki oczywiście w połączeniu z ruchem posuwisto – zwrotnym przez mieszkanie i tak przez kilka godzin 😉

16. Może więcej szumu?
O! To też był całkiem fajny patent. Na jutjubie jest multum suszących suszarek dla niemowląt. Często też szumiłam słownie i do tej pory często używam  „ciiiiiii” i „szyyyyy”.

17. Może spacer?
To jest fajna opcja. Mówiłam, że można chodzić z dzieckiem po domu i to je uspokaja? To prawda. Ja lubiłam jeszcze kiedy tata brał małego na spacer i uspakajali się nawzajem na zewnątrz a w tym czasie ja zbierałam swoje resztki do kupy. 4 w 1: zmiana temperatury, ruch, bliskość z tatą i oddech dla mamy.

18. Może więcej pozycji na brzuchu?
Wertykalna pozycja na brzuszku, gołym brzuszkiem do ciała rodzica jest cudna i daje dużo przyjemności dwóm cierpiącym, każdej na swój sposób, stronom. Inna popularną pozycja antykolkową jest brzuszkiem w dół ale na ręce noszącego. Bardzo często stosowałam. Wygodna bo druga ręka pozostaje wolna innym celom.

19. Może zadbaj o siebie? Szanuj swoje zdrowie psychiczne. Szukaj pomocy, informacji i wsparcia.
Co było pierwsze? Stres rodziców a potem kolka dziecka, czy odwrotnie? Nie wiadomo. Uważa się natomiast, że wsparcie, walka ze stresem rodzicielskim i edukacja jest najlepszą formą pomocy. Dlatego na świecie powstają specjalne programy pomocowe realizujące te założenia. Oni już wiedzą, że nieukojony płacz jest ważnym czynnikiem zwiększającym ryzyko przemocy rodzicielskiej wobec niemowląt. Ot chociażby taka informacja w kierunku rodzica: „odłóż dziecko w bezpieczne miejsce i odejdź na chwilę jeśli czujesz, że sytuacja cię przerasta i wróć do niego, kiedy zaczynasz kontrolować swoje emocje” zmniejsza ryzyko przemocy, co wykazały badania z randomizacją zresztą [20]. Jeśli jest potrzeba to możemy stworzyć dla Was kolkową grupę wsparcia. Serio.

20. Nigdy nie potrząsaj dzieckiem!

To oczywiście nie koniec. Ktoś coś w temacie? Podzielcie się tajnymi sposobami.

Wpis jest rezultatem współpracy z Lullalove.

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

19 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 17, 2015

    Natalia

    My oprócz powyższych sposobów używaliśmy w bardzo kryzysowych sytuacjach kateter rektalny – córcia była tak zagazowana, że rzeczywiście pomagało 🙂

  • Odpowiedz Maj 17, 2015

    najladniejsza

    U nas główną przyczyną kolek była alergia pokarmowa. Gdybym od początku wiedziała, lub przynajmniej miała w tym temacie sensowną pomoc pediatry i alergologa to może nie wylewałabym swojego mleka do zlewu z wyrzutem „co ze mnie za matka skoro zamiast pokarmu dla swojego dziecka produkuję truciznę”…
    Wracając do „złotych rad” – kilka razy kolki były z przeciążenia układu nerwowego i pomogło więcej wyciszenia za dnia tzn. krótszy spacer w zacisznym miejscu, mniej odwiedzin, mniej muzyki. Nie zawsze się dało więc np. chrzciny Nieduży Człowiek odchorował krzykiem, ale rezygnacja z zakupów w centrach handlowych, mniej podróży samochodem i cisza w godzinach popołudniowych pomagały.

  • Odpowiedz Maj 19, 2015

    Tris

    U nas Sab Simplex sprawdzal sie. Zawsze. W 5 min po podaniu dzidzia przestawala jeczec i plakac choc zeby ja uspic trzeba bylo ja jeszcze chwile utulic i ponosic troszke. Polecam. Nie wiem jakbym bez tego przetrwala , zwlaszcza na poczatku 🙂 Co do efektu placebo- bardzo nie chcialam codziennie `´faszerowac´´ dziecka tym lekiem ale… mysle, ze wszyscy uzywajacy go potwierdza ze naprawde dziala… Sorry ale dziala naprawde.

  • Odpowiedz Maj 20, 2015

    Ania

    Myślę, że pomysł z grupą wsparcia jest świetny. Mój pierworodny miał prawdopodobnie kolkę stulecia:) Ja przepłaciłam to depresją poporodową i długimi miesiącami terapii. Wsparcie dla rodziców kolkowych dzieci jest naprawdę potrzebne.

  • Odpowiedz Maj 28, 2015

    Anonim

    Ja po ok. 9 miesiacach dowiedzialam sie, ze placz mogl byc spowodowany napieciem miesniowym. Niestety nikt na to nie wpadl, a maluszek sie meczyl.
    Zgadzam sie z tym, ze rodzicow kolkowych dzieci nie zrozumieja Ci co takich klopotow nie mieli.

  • Odpowiedz Sierpień 2, 2015

    JJ

    Od naszych znajomych dowiedzieliśmy się o nietolerancji laktozy (a właściwie chodzi o za małą ilość enzymów ją trawiących, co jest naturalne u takiego maluszka), która powodowała kolkowe bóle brzuszka. Do dziś pamiętam jak mała darła się w niebogłosy przez godzinę i nic jej nie mogło uspokoić…Z pierwszym dzieckiem robiliśmy test z kupy (test Kerrego jeśli się nie mylę) by to potwierdzić. W takim przypadku wystarczyło ściągnąć z 10 ml mleka przed karmieniem (podobno w tym początkowym mleku jest najwięcej laktozy) oraz podawać kropelki Delicol (które zawierają enzym trawiący laktozę). Po tym maluch już nigdy nie miał oznak kolki. Jest to na pewno męczące, szczególnie przy nocnych karmieniach, ale zdecydowanie warte spokoju dziecka. Dodam że enzymy trawiące laktazę powinny wykształcić się do ok. 6 m-ca życia dziecka.
    Przy drugim dziecku profilaktycznie przez pierwsze dwa miesiące również podawałam Delicol i ściągałam mleko. Wierzę że dzięki temu dziś 5 miesięczny bobas ani razu nie doznał bólu brzuszka i nie było żadnych dolegliwości kolkowych.
    Myślę że często właśnie to może być problemem przy kolkach, gdyż niemal wszystkie dzieci naszych znajomych również miały niedobory tych enzymów.

  • Odpowiedz Sierpień 16, 2015

    Quera

    My mieliśmy problem z nietolerancją laktozy, a dowiedzieliśmy się o tym dopiero wtedy kiedy kropelki Kolaktaza, które kupiłam synkowi zaczęły działać. Są one bezpieczne, więc nie miałam nic do stracenia, a faktycznie pomogły 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 19, 2015

    Sylwia

    O kolaktaze tez znamy i stosowalismy, w koncu to pomoglo, takze ewidentnie nietolerancja laktozy, takiego misiaka tez mamy, synek go uwielbia choc nie podzialal, ale to w sumie jego ulubiona przytulanka

  • Odpowiedz Październik 27, 2015

    Anonim

    mr B jest super, potwierdzam. dziś pomógł gdy moje maleństwo raczej nie miało problemu z kolką, ale marudziło przy zasypianiu. chwilka na brzuszku i już pięknie spała:) polecam!

  • Odpowiedz Październik 27, 2015

    Matron Wierzbatron

    A ja na początku myślałam, że to kolki, podawałam infacol, który pomagał przez jakiś czas, a teraz, 7 miesięcy od narodzin potworka, jestem niemal przekonana, że to nie był ból brzucha, tylko ból istnienia.

  • Odpowiedz Listopad 10, 2015

    Liliana

    U nas zbawienna okazała się woda koperkowa, bardzo pomogła mojemu maleństwu.

  • Odpowiedz Listopad 30, 2015

    Robin

    Ja jestem zdania, ze jednak ten placz dziecka cos nam sygnalizuje, zreszta kolke widac golym okiem, objawy sa jasne, nasz maluch mial do tego okropne kupki, jakby zgazowane, jedna wizyta u pediatry i diagnoza nietolerancja laktozy, skonczylo sie a podawaniu kropelek z enzymem laktazy- kolaktaza

  • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

    Estera

    Polecam wszystkim książkę „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, w której pediatra dr Harvey Karp wykłada swą sprawdzoną antykolkową „metodę 5 S” – skuteczne, przyjemne a w dodatku lekko się czyta. Myśmy pochłonęli oboje z przyjemnością a zachowanie Lau zdecydowanie potwierdziło harveyową teorię 🙂

    • Odpowiedz Czerwiec 10, 2016

      Yaz

      Dokładnie! Ta książka jest rewelacyjna i jest dowodem, że istnieje „lekarstwo” na coś, co nazywamy „kolką”. Wszystkie te kropelki podawane maleństwom, to rzeczywiście zupełnie niepotrzebne placebo. Kateter rektalny, serio? Jestem w szoku… a wystarczyłoby zastosować proste metody, stare, jak świat.

      • Odpowiedz Lipiec 4, 2016

        Ana

        Nie oceniaj innych!stosowałam wszystkie metody z tej książki. Moje dziecko nienawidziło być spowijane krople pomagały,rurka również bo w sposób mechaniczny usuwają nadmiar gazów. Kiedy są kolki szuka się każdej metody uszanuj trudne doświadczenie innych,może miałeś lżejszy przypadek

  • Odpowiedz Marzec 19, 2016

    kamila

    moja córeczka od urodzenia cierpi na kolki spowodowane nietolerancja laktozy, pomogly jje dopiero kropelki kolaktaza

  • Odpowiedz Maj 2, 2016

    Tamara

    U nas najlepiej sprawdza się od samego początku Viburcol. To są takie łagodne, ziołowe czopki o bardzo szerokim spectrum działania – od kolek, przez problemy z brzuszkiem, alergie, ząbkowanie po rozdrażnienie i problemy z zasypianiem. Wypróbowaliśmy chyba wszystko co tylko poleca apteka, wszystkie masaże, metody naturalne i nic… Mała nie krzyczała, ona się „darła” aż w końcu umęczona zasypiała, ale i wtedy popłakiwała przez sen. Dopiero na tych czopkach uspokoiło się wszystko i mogliśmy wszyscy troje odetchnąć.

  • Odpowiedz Lipiec 4, 2016

    Anka

    U nas najlepszy był masaż. Dokładnie rozgrzać brzuch np termoforem żelowym, jak ten MRB Lullalove i potem masować zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Mocniej uciskając. Do tego pomagało też gwizdanie. Tylko nie szum. Szum jest o tyle niebezpieczny, że można dziecko do niego przyzwyczaić i potem taki roczniak zasypia z szumiącym czymś. Nawet na spacerze.

Leave a Reply