7 naukowo-życiowych sposobów na to jak ułatwić sobie karmienie piersią

Karmienie piersią chociaż naturalne to trzeba się go nauczyć. Jak każdej innej, nowej czynności. Wymaga opanowania techniki, pozycji, manewrowania maleńkim ciałkiem od piersi do piersi, nauki oceny efektywności ssania, wskaźników skutecznego karmienia, zasad rządzących laktacją i innych. Najtrudniejsze i najbardziej stresujące są pierwsze dni i tygodnie. Sprawy nie ułatwia fakt zmęczenia, braku snu, bólu związanego z porodem i samym karmieniem, strach, bezradność wobec rodzicielskich wyzwań. Zobaczcie co można zrobić aby ułatwić sobie karmienie piersią. Uprzedzam, że lista nie jest kompletna. Czekam na wasze propozycje 🙂

1. Przygotowanie

Etap przygotowawczy,

jak sama nazwa wskazuje rozpoczynamy jeszcze zanim przejdziemy do etapu realizacji. Najlepiej zacząć już w dzieciństwie. Dokładnie tak jak czytacie. Przygotowanie do karmienia piersią to proces, który zaczyna się już w dzieciństwie. Dzieciaki pięknie obserwują, uczą się się, zadają pytania. Mijając w parku mamę karmiącą nie zbaczajmy w popłochu z drogi zasłaniając dziecku oczy. Wręcz przeciwnie zwróćmy jego uwagę, wytłumaczmy co robi tamta mama i dlaczego. Kurczę bladę, niech dzieciaki od maleńkości wiedzą, że mamy karmią piersią swoje dzieci.

O, to jest sławetny Andrzejek wykarmiony piersią przez mego bratanka. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie dobrym łojcem i  prawdziwym wsparciem laktacyjnym dla mamy swoich dzieci (bratanek w sensie, nie Andrzejek)

Najbardziej optymalnym momentem do konkretnych przygotowań wydaje się być czas ciąży, szczególnie pierwszej ciąży, ale każdy inny moment życia jest równie dobry. Pierwsza ciąża, jak powszechnie wiadomo obfituje w dużą ilość wolnego czasu, który możemy przeznaczyć na przygotowanie teoretyczne do karmienia piersią, radosną kontemplację nad czekającą nas mleczną drogą i wizualizacjami siebie jako matki karmicielki. No chyba, że akurat mamy pecha i otrzymałyśmy cały pakiet ciążowych dolegliwości, tak jak to było w przypadku Alicji (klik). Niech wam nie będzie szkoda czasu na te radosne kontemplacje, myślenie o korzyściach płynących z karmienia naturalnego, o więzi i bliskości między wami a dziecięciem. Udowodniono, że pozytywne nastawienie zwiększa prawdopodobieństwo wyłącznego karmienia piersią w kilka miesięcy po porodzie. Pozytywne nastawianie się to także otaczanie się ludźmi pozytywnie zakręconymi na punkcie karmienia piersią, relacje z kobietami, które karmią, karmiły, chcą karmić – możecie znaleźć je wśród społeczności naszego bologa, ale też w innych rejonach Internetów. Jeśli w ramach przygotowania uda wam się wciągnąć w to wszystko partnera i bliską rodzinę, to szykujecie sobie własną grupę wsparcia, która na pewno przyda się po porodzie. W ramach przygotowania do karmienia piersią polecam wam ten tekst.

2. Dobry start w laktację

Dobry start w laktację to kontakt skóra do skóry bezpośrednio po porodzie, rozpoczęcie karmienia  w ciągu pierwszych kilkudziesięciu minut po porodzie, a następne częste (8-12 razy i dużo więcej) karmienia na żądanie, unikanie dokarmianie mieszanką w szpitalu i później bez wskazań medycznych. Dobry start to kropelki siary, jedna, druga, trzecia i pierwsze odgłosy połykania mleka. Muzyka dla uszów matki. Dobry start to także chwile zwątpienia, karmienie co 15 minut, obolałe brodawki, nawał pokarmu i nauka siebie nawzajem. Dobry start to moment, w którym dziecko po raz pierwszy najedzone zapada w błogi sen. Dobry start to kupka i zmoczona pieluszka – i to nie jedna. Dobry start to życzliwy, mądry, wspierający personel szpitala oraz pozytywnie wspierająca rodzina i przede wszystkim – tata nowonarodzonego.

3. Czas dla mamy i dziecka – babymoon

Na oddziale położniczym zawsze jest masa ludzi. Młodą mamę, która przy dobrych wiatrach spędzi w szpitalu 2-3 dni odwiedzają tabuny ludzi . Jedna z nich powiedziała mi ostatnio, że w ciągu ostatnich 6 godzin nie karmiła, bo cały czas przyjmowała gości, a teraz jest taka zmęczona, że nic jej nie wychodzi. Pamiętajcie, że pierwsze 6 tygodni to jeden z najtrudniejszych etapów laktacji. To czas, w którym mamy za zadanie zainicjować i zbudować laktację na odpowiednim poziomie  tzw. okres stabilizacji laktacji. Ważne, aby karmić wówczas często, na żądanie, aby każda potrzeba naszego dziecka kończyła się na maminej piersi, a nie w ramionach wzruszonej cioci Jadzi. Stres, zmęczenie, ból i cały wachlarz skrajnych emocji sprawy nie ułatwia. Jeśli do tego dołożymy wizytacje nieproszonych gości,  bliskosiężne plany powrotu do formy czy innych intensywnych aktywności, wyjazdów, imprez i tak dalej, to sprawy karmienia piersią sobie raczej nie ułatwimy. Te kilka pierwszych tygodni samo w sobie stanowi wystarczające duże wyzwanie laktacyjno-połogowe. Wszystko więc z umiarem, wyznaczając swoje własne granice, określając jasno potrzeby. Wiele kobiet w tym okresie na serio chce spędzać czas w domu, w towarzystwie dziecka i partnera, w najwygodniejszym powyciąganym dresie, albo w przewiewnej sukience bez majtek, bo krocze jeszcze pali żywym ogniem. Albo bez majtek i bez stanika, bo piersi też jakby bolą.

4. Dobra miejscówka i właściwa pozycja

Przed porodem nie zdajemy sobie do końca sprawy, że tuż po nim znaczną część doby będziemy spędzały na karmieniu. Będą momenty, w których można mieć wrażenie, że wszystko kręci się wokół karmienia, że czas pomiędzy jednym a drugim zatacza koło, a samo karmienie noworodka trwa 24 h na dobę. Aby to sobie ułatwić serdecznie polecam wam abyście zorganizowały w domu miejscówki do karmienia. Ustalcie sobie jedną główną, ulubioną, taką z widokiem na telewizor, ogród, biblioteczkę czy co kto lubi i wyposażcie ją w wygodny fotel, poduchy, rogala do karmienia. Warto też zorganizować sobie „awaryjne miejscówki do karmienia” w innych pomieszczeniach np. w kuchni, w sypialni, w ogrodzie, na tarasie. Każdą z nich można wyposażyć w ulubioną lekturę, pilota, coś do picia, jedzenia czy cokolwiek innego co sprawia nam przyjemność i umili czas podczas karmienia. Z czasem oczywiście opanujecie karmienie w każdym miejscu, w każdej pozycji i o każdej porze. Zanim to jednak nastąpi zorganizowanie przestrzeni bardzo pomaga. Oprócz wygodnej, wyposażonej w małe co nieco miejscówki niezwykle ważnym aczkolwiek niedocenianym aspektem udanego karmienia piersią jest pozycja mamy. Podparcie dla pleców, nóg, odciążenie rąk poduchami, rogalami do karmienia, przystawianie dziecka do piersi, a nie piersi do dziecka oraz właściwa pozycja dziecka są mega niedoceniane. Często sama korekta pozycji mamy sprawia, że karmienie staje się prostsze, a problemy ustępują. Do nauki karmienia piersią i prawidłowego przystawiania dziecka bardzo pomocna jest pozycja krzyżowa i pozycja spod pachy. Kiedy mama i dziecko zgrają się ze sobą dostatecznie dobrze, to z kolei pozycja leżąca na boku ułatwi nam karmienie – szczególnie w nocy.

5. Karmienie na żądanie

 Dawniej uważano, że dziecko nie powinno być karmione częściej niż co 3 godziny, że nie powinno się karmić w nocy, a pory posiłków winny być ściśle przestrzegane.  Na pierwszy rzut oka takie rozwiązane mogłoby wydawać się nawet wygodne. Wiele osób tak właśnie wyobraża sobie karmienie piersią. Ot, takie zaplanowane i przewidywalne. Niestety piersi ani dziecko tego nie zrozumieją! Karmienie według interwałów czasowych nie jest zgodne z  naturą i potrzebami żywieniowymi (i nie tylko)dzieci, które według wszelkiej dostępnej wiedzy są stworzone do karmienia na żądanie właśnie. Produkcja mleka wciąż i niezmiennie opiera się na zasadzie popytu i podaży. Im częściej dziecko będzie efektywnie ssało pierś, tym więcej będzie mleka. Karmienie na żądanie jest zatem  idealne, bo zapewnia odpowiednią podaż pokarmu i zaspokaja potrzeby żywieniowe dziecka. Jeśli pozwolimy dzieciom aby jadły wtedy kiedy potrzebują i tak długo jak potrzebują mamy większe szanse, że dostaną dokładnie tyle ile trzeba.  Miejcie na uwadze, że dzieci różnią się między sobą jeśli chodzi o pojemność żołądka, metabolizm. Mało tego, dzieci mają różne potrzeby w zależności od pory dnia, nocy, temperatury, aktywności, stanu zdrowia.  Niektóre dzieci ssą mocniej i szybciej.  Kaloryczność mleka różni się pomiędzy kobietami, podobnie jak ilość mleka, którą piersi produkują na karmienie (pojemność piersi). Wrzucanie wszystkich do jednego wora  “karm co 3-4 godziny, nie dłużej niż 15 minut” wydaje się być mocnym i niebezpiecznym wręcz uogólnieniem. Karmienie na żądanie ułatwia karmienie piersią bo można je zastosować wszędzie i o każdej porze, można je przerwać i wrócić do niego w odpowiednim czasie. Jak pamiętacie karmienie piersią to nie tylko jedzenie i picie ale także uspokajanie, działanie przeciwbólowe, budowanie więzi, miłość. Ograniczając je do kilku, sztywno wyznaczonych sesji dziennie to trochę tak jakbyśmy chcieli dawkować dziecku bliskość. Dziś już wiemy przecież, że nie można “kochać za bardzo”.

 6. Karmienie poza domem

Dla wielu kobiet karmienie na żądanie staje się trudne do realizacji kiedy trzeba wyjść z domu. Zdecydowanie się na karmienie piersią w przestrzeni publicznej może wymagać czasu, przełamania wewnętrznych oporów, a przynajmniej opanowania właściwej techniki w pieleszach domowych. Nic nie stoi na przeszkodzie aby poćwiczyć sobie pozycje do karmienia przed lustrem i ocenić, która z nich będzie dla nas najbardziej komfortowa. Można wspomóc się ubraniami do karmienia piersią, które generują mniej problemu z udostępnianiem dziecku piersi. Pamiętam, że pierwszy raz poza rodzinną strefą komfortu karmiłam, kiedy moje dziecię miało 2 tygodnie.  Zdecydowanie był to jakiś przełom w naszej mlecznej drodze skoro tak dobrze pamiętam ten moment. Było to w restauracji, gdzieś pomiędzy kapuśniakiem, a plackiem po węgiersku kiedy synu dał znaka, że już pora. Nastawiłam się bojowo, podeszłam do kelnerki i pewnym głosem wycedziłam:- Przepraszam, gdzie jest miejsce, w którym mogłabym nakarmić mojego synka?  Oczywiście nie mieli miejsca z przeznaczeniem do karmienia, ale Pani udostępniła mi górną salę, gdzie mogłam w spokoju nakarmić i zrobić jedną z pierwszych fotek na naszego IG. Od tamtego czasu karmiłam już wszędzie i zawsze kiedy potrzebowało tego moje dziecko.

Podczas gdy jak, karmiąc w restauracji pękałam z dumy, fotka ta na IG otrzymała zaledwie kilka lajków 😉 chlip, chlip

7. Nie utrudniać sobie, dać się ponieść w laktacyjnym tańcu

Chodzi mi o to aby nie komplikować sobie niepotrzebnie czegoś, co wcale skomplikowanym być nie musi. Nawet jeśli wszystko idzie dobrze to utrudniamy sobie karmienie niepotrzebnymi schematami, notorycznym patrzeniem na zegarek, katowaniem się dietami i restrykcjami, ograniczeniem aktywności fizycznej, kontaktów ze znajomymi.  Zamartwiamy się czy aby nie chce za często piersi, czy nie za często płacze, czy mleka aby nie za mało, czy nie karmiłam zbyt krótko albo za długo, czy aby na pewno podczas każdego karmienia dziecko otrzymuje pokarm II fazy. Serio, lista obaw i frustracji mamy, która z powodzeniem karmi swoje dziecko jest długa.  Słuchajcie, robicie wspaniałą robotę, przed wami kolejne wyjątkowe dni, miesiące, lata karmienia. Karmienie piersią w niczym nas nie ogranicza, pozwala dalej cieszyć się życiem, realizować swoje pasje, uczyć się, wyjeżdżać, bawić, pracować.  Zaufajcie bardziej sobie i dziecku. Uzbrojone w wiedzę na temat laktacji dajcie się teraz ponieść laktacyjnemu tańcowi. Po prostu.

Jako, że tym wpisem kończymy nasz cykl “Karmienie piersią życiowo i naukowo”, poniżej przypominamy linki do poprzednich tekstów. Marce Femaltiker dziękujemy za wspaniały patronat.

1.Zasady gry w laktację – najfajniejszą grę świata.

2. Karmienie piersią w trzech pokoleniach

3. Czego nie wiecie o pracy doradcy laktacyjnego

4. Jakie emocje i reakcje towarzyszą karmieniu piersią i butelką.

5. Jak wspierając karmienie piersią dziadkowie mogą zadbać o zdrowie wnucząt

6. Czy dziecku musi się odbić po karmieniu? TOP 5, czyli jakie pytania najczęściej słyszy doradca laktacyjny

7. Mleko dla syneczka, mleko dla córeczki – czy mleko kobiece dostosowuje się do płci potomka?

8. Zapomniany i pomijany – wpływ karmienia piersią na zdrowie matki

9. Karmienie piersią a odporność u dzieci

 

zdjęcie przewodnie na licencji CCO

Wreszcie mamą synusia (lipiec 2014)!!! Położna- z wykształcenia i zamiłowania, Certyfikowany Doradca Laktacyjny - CDL Nr. rej. CNoL 482/2015/CDL, doradca noszenia ClauWi®, naukowiec, ostatnio także doktor nauk medycznych. Swoją drogą- najlepsza w pisaniu doktoratu z dzieckiem przy piersi;-) Bierze udział w eksperymencie naukowym mającym na celu dowiedzenie, że bez snu też można żyć. Kontakt: danka@mataja.pl

12 komentarzy

  • Odpowiedz Lipiec 17, 2017

    Ania

    Wszędzie piszą o wątpliwościach mamy kiedy dziecko chce jeść “zbyt często”. A co, jeśli tak jak moja druga córka chce jeść rzadko, moim zdaniem, za rzadko… Przeszła ostatnio skok rozwojowy, szczepienie, ma 16tyg i zdarza się jej robić przerwy w ciągu dnia nawet i 5h! W nocy budzi się raz a jeśli próbuje na śpiocha wpada w szał. Do tej pory przybierala pięknie na wadze. Wszyscy mówią że wmawiam sobie problem, ale boję się też o laktacje. Drugie dziecko a zupełnie nowe doświadczenia. Może jakieś rady?

    • Odpowiedz Lipiec 17, 2017

      Olga

      Wyluzuj 🙂 I zaufaj dziecku i cyckom, natura wie co robi.

    • Odpowiedz Lipiec 18, 2017

      Aga

      Aniu, też tak miałam. Drugie dziecko a zupełnie inna historia niż pierwsze wiszące na cycu. Mówili mi budzić na karmienie bo mała (ale dobrze przybierała). A ona karmiła się nie częściej niż 7 razy na dobę (potrafiła przespać 7 godzin w nocy) i jadła nie dłużej niż 6 min. Też czytałam że może to źle wpływać na laktację, ale karmimy się już prawie 20 miesięcy i wszystko zgrało się samo. Trzeba zaufać, jak napisała Olga, dziecku i cyckom 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 17, 2017

    Natalia

    “Muzyka dla uszu”, nie “uszów” 😉

  • Odpowiedz Lipiec 18, 2017

    Monika

    Gniazda do karmienia zdecydowanie sie sprawdzaja! My mielismy dwa – jedno w pokoju przed telewizorem a drugie w sypialni, troche w dostawce a troche po mojej stonie lozka.
    Mialysmy wszystko do przewijania, jedzenia, picia, piloty, internety, ksiazki i inne. Tak zeby nie trzeba bylo wstawac do niczego.

    U nas nie bylo karmienia na zadanie bo corka zadala tylko 6 razy dziennie i wzieli nas na wagowe spytki. Nie dokarmialysmy sie ale musialam liczyc karmienia. Celowalam w 10 na dobe i jakos wyroslysmy. Ale z 90 centyla corka zjechala ponizej 50 przez pierwszy rok. Wygladala na zadowolona wiec staralismy sie nie panikowac. Po pierwszych urodzinach nawet nie zauwazyla ze przestalam karmic. I znowu jest na 90 centylu… Dla niej mleko bylo przereklamowane 😉

  • Odpowiedz Lipiec 18, 2017

    Oo

    Dzięki za ten tekst, szkoda że nie powstał miesiąc temu to ułatwiło by mi start w laktacje. Podeszłam do karmienia na zasadzie “to przecież naturalne” i jakie było moje zdziwienie ze to jest CIĘŻKA PRACA a nie lelum-polelum i mleko sobie leci, a dziecko w kwadrans sie naje. Nie, bo jest godzinami wiszenie na cycu, darcie sie przy próbie odlozenia. Leki ze za mało mleka. Że wszystko robię nie tak. A tak to ma wygladać, teraz wiem lepiej 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 18, 2017

    zok

    Świetny pomysł ze stworzeniem wyposażonego miejsca do karmienia. Przede mną drugie dziecko i właśnie sobie przypomniałam, żeby dokupić mały stolik na którym przy fotelu będzie: telefon, ładowarka, chusteczki, pieluszka tetrowa i szklanka wody. WIELKA szklanka wody. Przez pierwsze kilka tygodni podczas każdego karmienia czułam ogromne pragnienie 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 19, 2017

    A.

    Potwierdzam pragnienie na początku karmienia. Na szczęście wcześniej ktoś mi poradził zawsze mieć butelkę wody pod ręką. Miałam więc butelki z wodą we wszystkich miejscach do karmienia. A i tak raz pamiętam jak z obłędem w oczach krzyczałam na męża, że ma mi wodę szybko przynieść i na jego ‘zaraz’ prawie się rozpłakałam. Na szczęście później mu wytłumaczyłam i już sam pilnował dostępu do płynów.
    Wygodne miejsce jest bardzo ważne. Ja spędziłam karmiąc na siedząco wiele godzin i przeczytałam dużo książek w wersji elektronicznej. Później nauczyłam się na leżąco karmić.
    Sobie sprzed porodu doradziłabym kontakt z doradczynią laktacyjną, a przynajmniej telefon do zaufanej, która przyjedzie nawet do szpitala. Nie udał nam się start ze względu na brak umiejętności moich, bardzo duży biust z płaską brodawką i brak wsparcia ze strony szpitalnego personelu. Przez tydzień mała była dokarmiana mm, a w sumie trzy tygodnie ściągałam dla niej mleko laktatorem. Musiałyśmy też od nowa uczyć się ssać. Generalnie jeden problem ciągnął za sobą inny. Ostatecznie na prostą wyszłyśmy po kilku miesiącach, najdłużej ciągnęła się za mną grzybica (podejrzewam, że po nakładkach), kto miał, ten wie jak to boli. A gdybym miała wsparcie doradczyni w szpitalu, to części problemów udałoby się uniknąć (tego dokarmiania szczególnie i konieczności reedukacji i walki z laktatorem).

  • Odpowiedz Lipiec 21, 2017

    Awa

    Tak, wygodny kącik laktacyjny to ważna sprawa. Z tym, że wg moich doświadczeń, jego wyposażenie zmienia się wraz z pojawianiem się kolejnego potomstwa. Fotel, poduchy, pieluszki, woda to podstawa. Ale dodatkowe akcesoria mocno się zmieniają. Pierwsze dzieciątko to rzeczywiście ulubiona książka, przekąska, telefon. Drugie – wszystko, czym można zabawić Pierworodne na czas karmienia, więc w zależności od wieku: kolorowanki, puzzle, zabawki, książeczki, gry planszowe. Trzecie – wszystko, czym da się choć na chwilę uciszyć i rozdzielić tłukących się Starszaków: ciasteczka (w dwóch miseczkach po tyle samo!), pilot od tv, dwa tablety z tymi samymi gierkami. Zresztą mam wrażenie, że przy trzecim Potomku miejsce do karmienia=tam, gdzie akurat jesteś 😀

  • Odpowiedz Sierpień 1, 2017

    Gosia

    Dzięki Tobie moje nastawienie jest na prawdę pozytywne 😃 z tyłu głowy nastawiam się na te wszystkie przeszkody, które być może mnie nie ominą, ale pocieszam się, że w razie słabszych dni wpadnę na Twojego bloga się doszkolić i zmotywować 😍 a może i nawet uda się spotkać w poradni 😍 Rodzę pod koniec sierpnia w Zabrzu😄

  • Odpowiedz Sierpień 26, 2017

    jadzia

    Wszystko co tu piszecie to swieta prawda. Zgadzam się z toba awa i chociaż śmiesznie to brzmi ale tak naprawdę w rzeczywistości wygląda. Przy pierwszym dziecku to jest odpoczynek. Teraz mam trzeciego maluszka ma miesiąc i nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa ze tata jadac rano do pracy odwozi starsze rodzenstwo do przedszkola 😉 maja 2i4lata i jak jestem z nimi wszystkimi to nerwicy dostaje srednio po godzinie. To jeszcze zależy czy najmlodsza śpi czy akurat czuwa – wtedy szybciej;) przy drugim dziecku obczailam taki patent który teraz tez stosuje i nie wyobrażam sobie karmiena bez tego. Ściągam mleko i trzymam w lodowce chociaż jedna porcje zapasu kiedy piersi bola albo musze gdzies wyjsc to można podgrzać to i podać z butli. Cycusie odpoczywają bo laktator ciągnie 10 minut a nie wisi na cycu godzinę i przysypia ale oddciagnac się nie da bo płacz. Naprawde polecam wszystkim ulatwianie sobie zycia 😃 pozdrawiam jadzia

  • Odpowiedz Październik 25, 2017

    Kate

    Martwi mnie te “pierwsze 6tygodni”… Mój syn skończył dziś 8 tydzień, jest na mm od 2 doby ( klasyczny błąd – obawa o ilość pokarmu i “dobra”rada w szpitalu) pokarmu mam bardzo niewiele, jeśli uda mi się odciągnąć 10-15 ml to maks… dziecko niechętnie się przystawia, possie chwile i się wścieka…
    na jednym z blogów wyczytalam ze laktacja stabilizuje się po 3 miesiącach tak wiec w weekend podjęłam decyzje o powrocie do karmienia piersią – dalej daje mm ale najmniej jak się da, przystawiam, w nocy w ogóle nie podaje butelki, laktatorem działam Ok 7 razy na dobę, pije femaltiker – jest bardzo ciężko i mi i dziecku 🙁
    a teraz czytam ze 6 tygodni a to by znaczyło ze moje wysiłki na marne – czy tak?

Leave a Reply